polskie ryby słodkowodne - Czy jesteśmy za wypuszz

/ 225 odpowiedzi
użytkownik58974


Bednar nie chcę tu dyskutować o zawodach wędkarskich. Trzymanie ryb w siatce nie jest dla nich obojętne. Nie ważne czy robi tak wędkarz czy wędkarz sportowy, czy to zasiadka czy zawody. Gdybyś wiedział co się dzieje z rybami w siatach pewnie byś nie poruszał tego tematu. Ludzie którzy zabierają ryby do domu powinni je zabijać zaraz po złowieniu, a skoro jesteśmy w Polsce, możemy to robić po zakończeniu wędkowania. Ale ryba uwolniona z haczyka ma chyba największe szanse na powrót do środowiska w stanie lepszym niż ta z siaty. My tu mamy klub takich wędkarzy jak ja. Jest nas kikanaście osób. Preferujemy zdroworozsądkowe sposoby i metody. Mówiąc tu, mam na myśli moją okolicę. Myślę że robimy więcej dobrego niż ludzie uganiający się za mrzonkami. (2010/12/08 18:40)

kazik


  zabitymi rybami to jest różnie . W okresie letnim  w ciepłe i gorące dni po zabiciu ryby, niestety musimy kończyć wędkowanie , bo po prostu zepsują się  (żywe dłużej przechowamy) a przecież nie będę łowił i marnował ryb bo jeszcze wędkować mi się chce , a tu ryby już czuć .

Przyroda ma własne prawa ekonomiczne i rządzi się swoimi prawami a nie nasza matematyką . (2010/12/08 19:08)

użytkownik58974


Niestety Kazik, tacy jak ty i ja zawsze są na cenzurowanym, bo nie idziemy za modą ślepo wierząc w jej potencjał. Jesteśmy tradycjonalistami więc nie pasujemy do tej nowoczesnej marmolady. Pozdrawiam serdecznie Kaziku. (2010/12/08 19:56)

bednar14


Bednar nie chcę tu dyskutować o zawodach wędkarskich. Trzymanie ryb w siatce nie jest dla nich obojętne. Nie ważne czy robi tak wędkarz czy wędkarz sportowy, czy to zasiadka czy zawody. Gdybyś wiedział co się dzieje z rybami w siatach pewnie byś nie poruszał tego tematu. Ludzie którzy zabierają ryby do domu powinni je zabijać zaraz po złowieniu, a skoro jesteśmy w Polsce, możemy to robić po zakończeniu wędkowania. Ale ryba uwolniona z haczyka ma chyba największe szanse na powrót do środowiska w stanie lepszym niż ta z siaty. My tu mamy klub takich wędkarzy jak ja. Jest nas kikanaście osób. Preferujemy zdroworozsądkowe sposoby i metody. Mówiąc tu, mam na myśli moją okolicę. Myślę że robimy więcej dobrego niż ludzie uganiający się za mrzonkami.




Wiem że ryby w siatce są narażone na rożne niebezpieczeństwa np. ich łuski ocierają się o siatkę co powoduje liczne uszkodzenia itp. itd. Ale jak jadę na kilka dni to mam kilka siatek i ryby spowodnie pływają a jak złapje mniejszą to albo ja wypuszcze albo później przy odieżdzie.Napisałes że prederujecie zdroworozsądkowe sposoby i metody?Nie bardzo wiem o co ci chodzi? (2010/12/08 20:42)

Piotr 100574


Kolego ,,smolarz” dobrze napisałeś że ryby do zabrania powinno się odrazy uśmiercać , a do wypuszczenia od razu wypuścić . zresztą rejestr połowów właśnie to proponuje . Ryby do zabrania są w siatce i zarazem są wpisane , ryby do wypuszczenia niezwłocznie wypuszczamy i nie wpisujemy . Jednak z tymi  zabitymi rybami to jest różnie . W okresie letnim  w ciepłe i gorące dni po zabiciu ryby, niestety musimy kończyć wędkowanie , bo po prostu zepsują się  (żywe dłużej przechowamy) a przecież nie będę łowił i marnował ryb bo jeszcze wędkować mi się chce , a tu ryby już czuć .

 Dlatego i Niemcy też nie za dobrze mają albo coś trochę inaczej jest .

 Ja napisałem swoje i tak postępuję jak napisałem . Nie może być tak że jakieś NoKil będzie zastępować RAPR bo tego nie ma nigdzie , a ci co do tego namawiają na siłę to są również nie w porządku .

 A z tą ekonomią , czy matematyką jest trochę nie tak , bo przyrody nie da się w 2+2 = 4 podciągnąć . Jeżeli to by było tak proste to już dawno by tych ryb nie było i nawet za czasów przedwojennych . Nie było by co w sieci łowić ,a to główny był sposób pozyskiwania ryb. Kłusownictwo również było na każdym kroku i ryby były .

 Dzisiaj degradacja środowiska , zanieczyszczenia , zmiana tego środowiska( bo człowiek najważniejszy) doprowadziło do tego co mamy . I jeszcze wędkarze to co przetrwało , lub zostało wpuszczone (nie dając możliwości na rozmnożenie) wyławiają . Ta przyroda nie ma jak się odbudować bo z czego, jak materiał początkowy jest sukcesywnie niszczony i to nie tylko przez zabieranie , ale i niepotrzebne kaleczenie i przeszkadzanie w normalnym życiu . Przyroda musi mieć odpowiednie warunki i spokój aby się odrodziła , wtedy dopiero ryb będzie tyle że każdemu wystarczy i wypuszczać nie trzeba będzie .

 Zobaczcie co się dzieje z drobnicą jak drapieżników zabraknie , rozmnażają się w takim tempie że karłowacieją , albo co się dzieje jak drapieżników za dużo jest , to znowu innych ryb brak i kanibalizm jest uprawiany .

Przyroda ma własne prawa ekonomiczne i rządzi się swoimi prawami a nie nasza matematyką .

Kolego Kazik ,kolega smolarz prawidłowo napisał ,Niemcy właśnie tak mają ryba wyciągnięta z wody i przeznaczona na użytek własny ma zostać natychmiast pozbawiona życia ,a jak ją wędkaż przechowuje po tym zabiegu to ich nie interesuje ,można nawet rybę po rybie do domu wozić i do lodówki pakować ,niestety takie tu jest prawo i nic nikt nie poradzi ,trzeba przestrzegać i uwierz mi oni tego przestrzegają ,jak chcesz to mam książki do nauki na egzamin na niemiecką karte wędkarską ,to Ci kolego kiedyś pokaże ,pozdrawiam (2010/12/08 23:53)

kazik


Dlatego napisałem że Niemcy też nie za dobrze mają . No cóż Dla nich ważniejsze wędkowanie , a co się z rybą stanie to nikogo nie obchodzi  . Drugim aspektem jest to że rzeki mają jeszcze tak zdegradowane że te ryby się nie nadają do jedzenia , choć już od dawna zaczyna się dbać o nie . Polska obecnie jest na etapie brudzenia i niszczenia  rzek , a oni już wiedzą co to znaczy i zaczynają dbać o rzeki i przywracają dawny wygląd  . Jak słyszałem od tych co tam jeżdżą to Niemcy nie zbierają grzybów , runa leśnego i nie jedzą ryb słodkowodnych . Co kraj to obyczaj . (2010/12/09 06:00)

pawelz


Godze sie z wypowiedzia kol Smolarz. Ryby ktore chcemy zabrac, przechowujemy zgodnie z regulaminem, te ktore chemy wypuscic, wypuszczamy od razu. Nigdy nie zrozumiem ludzi, ktorzy laduja wszystko do siaty, by po zakonczeniu na oczach tlumow gapiow majestatycznie wysypac wszystko do wody. Widok po takiej operacji jest czesto zalosny.
A co do C&R. Tez nie wierze slepo w jej magiczna moc. Ale nie wierze aby na szybko dalo sie zrobic cos innego. Mozemy czekac na jakies wspaniale ruchy PZW i sie w zyciu nie doczekac, a mozemy wprowadzic wlasne ograniczenia nie patrzac na regulaminy.
Jesli bedzie wystarczajaco duzo ryb w wodach, pewnie zaczne je zabierac, chocby dla zony i dziecka. Puki sa pustynie, nie chce sie przykladac do tego, ze za rok nie bede mial wogole co lowic.
Nie widze przeszkod w zabraniu ilustam kg ploci czy leszczy jesli w danym zbiorniku jest ich za duzo. Ale zabranie np. szczupaka z lowiska gdzie plywa ich moze kilka miarowych nie miesci sie w moim pojeciu.

"W takim razie bezsensowne jest zabieranie ryb z łowiska płacąc za nie. Czy nie lepiej zmniejszyć składkę wędkarską do 25 złotych na rok., wprowadzić całkowity zakaz zabierania ryb z łowiska i pozwalniać niepotrzebnych urzędasów z PZW? Każdy będzie sobie spokojnie łowił nie czyniąc szkód w rybostanie, a ryby do zjedzenia kupimy sobie w Real?!!"

Nie do konca. Jesli wprowadzimy zakaz zabierania ryb, to nie mozemy zniesc kontroli. A to jest najdrozszy skladnik w prawidlowm gospodarowaniu wodami. Na zarybiania Wilk przeznacza mniej jak na ochrone na Malej Wisle. 3 (o ile dobrze pamietam) etatowych straznikow plus paliwo kosztuje wiecej niz wpuszczane ryby zgodnie z operatem.
Nawet stosujac C&R przyczyniamy sie jakiegos tam procentu ubytku ryb. Nie wszystkie przezyja a w przypadku nieumiejetnego uwalniania ten procent znacznie rosnie. 
Dlatego sama przyjemnosc lowienia tez kosztuje i to wg mnie niemalo.
Ale kazdy mna wlasny poglad na ten temat i kazdy ma pewnie w jakiejs czesci racje.
Dlatego ja nie mam zamiaru na sile wprowadzc C&R i potepiac tych co jedza ryby. Chce tylko aby kazdy byl swiadom tego co robi i czy aby na pewno ma uzasadnione prawo do pretensji o nasz rybostan. Niech kazdy policzy sobie ile kg ryb rocznie zjada i ile kosztuje go 1 kg tych ryb. Tylko niech nikt nie liczy paliwa, sprzetu itp bo te pieniadze w zaden nawet posredni sposob nie zasilaja naszych rzek. I wtedy przeprowadzi rachunek sumienia.
Zabierajmy ryby, ale w pelni swiadomie a nie na zasadzie "zaplacilem skladke to moge nabijac lodowe". (2010/12/09 09:05)

użytkownik58974


W wedkarstwie nie ma zadnej ekonomii. Kilogram karpia dostane w Real za kilka złotych. Kilogram karasia w tej sieci sklepów czy w halach Makro kosztuje jak pamietam 5-6 złotych. Są tez leszcze za psie pieniądze i inne rybki. Ja, zeby złowić karpia w okresie najlepszych brań muszę wydać conajmniej 25-30 złotych. Sprzętu nie liczę, tylko koszty wypadu na ryby. Złowię czasem jednego karpia i leszcza, czasem leszcza , czasem karpia a niekiedy komplecik sztuk 3. Bywa ze przez kilka nasiadówek nie złowię nic. No więc ekonomia i nasze hobby to raczej śliski temat którego nie należy nawet zaczynać bo to bezsens. Ktoś kto bedzie na siłę wyrównywał koszty związane z wędkarstwem by je pokryć kilogramami ryb to będzie mięsiarz. Szukalismy tu przez dwa lata definicji miesiarstwa i nikt tego do końca nie określił. A tu rysuje sie właśnie postawa mięsiarza. Zysk wyższy od poniesionych kosztów. Ale mówie tu o ludziach którzy swiadomie robią wszystko by zarobić na wędkowaniu. Wybacz kolego pawelz, że znów wrócę do twojego pomysłu płacenia za ryby. Wiesz o co sie tak na ciebie rozsierdził pewien mój kolega którego tu nie wymienię celowo? Opisałeś kiedyś pomysł, by wędkarze płacili za swoje hobby według tego co zabierają z łowiska. Powiem ci ze nie podoba mi sie taka postawa i takie pomysły. Jest to niedorzeczność o jakiej jeszcze nie słyszałem. Wiesz co spowoduje wprowadzenie takiego pomysłu w zycie? 

Będziemy mieli wtedy nagły przyrost etyki wśród wędkarzy. Każdy będzie wtedy kaczenrylis jak to niegdyś określił kolega Pisaq. I jak wtedy kontrolować wędkarzy nad wodą? Kto będzie egzekwował przestrzegania tego przepisu? Będzie totalne kłusownictwo. !!!

Poza tym sam przyznałeś że nawet wypuszczając ryby nie zawsze one przeżywają. Jesteś w stanie określić ile ryb padnie? Potrafisz to sprawiedliwie obliczyć? No i właśnie tu lezy podstawa waszego konfliktu. Nie może być nawet mowy o tym, by ktoś wędkował za darmo nie ponosząc kosztów. Ty i ja i nasz wspólny znajomy tak samo zanieczyszczamy wodę, tak samo przykładamy rękę do zmniejszenia liczebności ryb, tak samo łazimy po brzegach powodując ich osuwanie, tak samo palimy ogniska i depczemy trawę nad wodą, a nasze auta palą ten sam syf i zatruwają środowisko. Może tylko tak samo dbamy o to by nie pozostawiać po sobie smieci nad wodą, jedna jak nas przypili to tego produktu juz do domu nie zabieramy. Tak więc ja tez nie wyrażam zgody na to, by dzielić ludzi na tych co za darmo i na tych co płacą. Chcesz łowić ryby, łów spokojnie, ale na ogólnie przyjętych zasadach. Tak bym podsumował cały ten zgiełk.

Oczywiście mówiąc "chcesz łowić" myślę ogólnie o wędkarzu nie zaś tylko  o tobie.

(2010/12/09 12:57)

pawelz


Na zakonczenie zeby nie przedluzac odpowiem tylko na jedno pytanie:

"Będziemy mieli wtedy nagły przyrost etyki wśród wędkarzy. Każdy będzie wtedy kaczenrylis jak to niegdyś określił kolega Pisaq. I jak wtedy kontrolować wędkarzy nad wodą? Kto będzie egzekwował przestrzegania tego przepisu? Będzie totalne kłusownictwo. !!!"


A kto kontroluje teraz czy ktos np. nie zabral w kwietniu szczupaka ?.
Powiem wiecej. Kontrola bylaby duzo prostsza niz obecnie. Np. Na OS'e na Sanie straznicy obserwuja najczesciej delikwenta przez lornetke. Nie wolno wogole zabierac ryb. Jesli gosc zachowuje sie dziwnie, cos tam chowa w wodery (bo i tak sie zdarza) wtedy kontrola jest dokladna. A tak to chwile popatrza i jada dalej.
Dlatego napisze to juz ostatni raz. Ci co chca lowic na zasadach C&R nie moga byc zwolnieni z oplat. To byloby niedorzeczne. Powinni wniesc je na poziomie co najmniej takim aby starczylo na kontrole. Solidne kontrole a nie to co jest teraz. (2010/12/09 13:26)

pawelz


Oczywiscie kontrole plus wszystkie inne straty jakie ponosza moje wody z tytulu mojej obecnosci nad nimi. Wiem ze trudno to policzyc, ale ktos siedzi na d..e i bierze kase w PZW. Niechby sie wykazal.
Ale, tak pogadac mozemy jeszcze z miesiac a i tak nic to nie wniesie. Dlatego ja koncze ta jalowa (nie dlatego ze to my gadamy, a dlatego ze nikt nie wyciagnie z niej zadnych wnioskow :) ) dyskusje.
Kazdy niech robi jak che, byle w ramach obowiazujacego prawa. (2010/12/09 13:31)

bednar14


W wedkarstwie nie ma zadnej ekonomii. Kilogram karpia dostane w Real za kilka złotych. Kilogram karasia w tej sieci sklepów czy w halach Makro kosztuje jak pamietam 5-6 złotych. Są tez leszcze za psie pieniądze i inne rybki.


A najgorsze jest to że np. w takim Realu i innych supermarketach sprzedają ryby nie wymiarowe

(2010/12/09 13:36)

kazik


  .

(Tak właśnie jest ). Tyle ryb zyskujemy jak zabierzemy jednego szczupaka . Idąc dalej złowienie jednego karpia takiego 5 kg , zyskujemy ileś tam ochotki , ślimaków , pijawek i wiele innych bezkręgowców które oczywiście inne ryby zjedzą unikając głodu . Taka jest ta wasza ekonomia . Pisałem wcześniej i piszę teraz matematyka jest dla ludzi i ekonomia też , a przyroda ma swoje prawa i nie bierze tego wcale pod uwagę . Niejednokrotnie nie ekonomicznie produkuje durze ilości organizmów i to różnych aby tylko jednostki przeżyły . Nie wszystko się da przeliczyć jak to niektórzy przeliczają . Piszę to dlatego że głównie każdy z nas powinien się kierować ochroną i  dbać o to wszystko aby przetrwało , a nie rachunkami ekonomicznymi które są śmiechu warte . Oczywiście gatunki rzadkie trzeba wypuszczać , a nawet ich nie łowić , gatunki nadmiernie rozwijające się należy odławiać bo to dar przyrody która i o nas dba . Nie piszę tego wszystkiego dlatego  że jestem mięsiarzem , bo to daleko mi do tego , ale piszę po to abyście uświadomili sobie że zabieranie w nadmiarze jest złem i wypuszczanie również . To żadne nasze  gadanie , pisanie i propaganda tego nie rozwiążą , a jedynie odpowiednie przepisy zabraniające nadmiernego odławiania tego co nie powinno być odławiane i panowie ochrona środowiska i jeszcze raz ochrona . Nawet te Bobry które robią wiele złego nad brzegami są częścią przyrody i ich praca jest po to aby ryby miały jak najlepiej . W przyrodzie wszystko ma swoje miejsce i jedynie człowiek od niej odstał i teraz nie pasuje . (2010/12/09 15:11)

pawelz


Jedno krotkie pytanko.
Ile wg Was powinna kosztowac oplata za lowienie (i zabieranie) ryb. Tak pytam z ciekawosci.
Czym nasz zwiazek powinien kierowac sie ustalajac taka oplate. No bo przeciez jakies kryterium powinno sie ustalic. Jesli nie ekonomia to czym ?. (2010/12/09 15:49)

kazik


Ja powiem tak kolego ,,Pawelz” co już nie raz słyszałeś w moich wypowiedziach . Główne opłaty powinno się robić dla ochrony środowiska . Powinno się zarybiać takimi rybami jakie mają szanse na normalne rozmnażanie się w danych wodach , a nie jak np. pstrągi czy karpie wpuszcza się tam gdzie nie powinno ich być i jeszcze ma się pretensje że nie rozmnażają się lub nie rosną . Łatwiej coś chronić i częściowo wprowadzać zakaz łowienia niż pakować pieniądze w zarybianie i odławianie tego co zarybimy . Oczywiście PZW powinno walczyć ze wszystkimi przypadkami degradacji i zanieczyszczania wód . Wtedy choć by nie wiadomi ile kosztowały te opłaty to by nie było szkoda i na pewno te pieniądze przyniosły by więcej pożytku .  (2010/12/09 16:06)

użytkownik58974


Nie mozna dopuścic do tego, by ktoś ustalił opłatę za łowienie i zabieranie ryb. Pawelz, ty nie odpuścisz nigdy tego pomysłu. Ja i Kazik pewnie tez nie odpuścimy. Możemy sobie tak gadać i gadać na ten temat i nic z niego nie wyniknie. (2010/12/09 16:27)

Kristoph1


Powiem krótko, mądrze i naprawdę fajnie piszecie niestety cóż z tego skoro na tym się kończy. Ktoś tu napisał, że jest 600 tys. wędkarzy więc siła wielka, niestety nic za tym nie idzie bo każdy ciągnie w swoją stronę. Koła nie mogą się porozumieć, zarządy okręgu także więc jak ma być dobrze, a dziadki na Twardej żyją jak pączki w maśle. 

Dobrze, że myśliwi nie mają takich dylematów jak C&R.

Pozdrawiam

(2010/12/09 16:37)

użytkownik57785


.............a PZW siedzi i zawija w te sreberka.......... :) 

(2010/12/09 17:06)

Kristoph1


I będzie dalej, o ile tak rzeczowe rozmowy będą się toczyć tylko na forach internetowych a w świecie realnym brakuje odwagi i chęci.

pozdrawiam

(2010/12/09 17:11)

użytkownik10466


A pewnie że będzie drogi Kristophie,jestesmy znani z dużej ilośći niepotrzebnych słów a zbyt małej czynów-taka nasza Polska mentalność....niestety....miast mielić wodę niepotrzebnie popędzmy przeręble wycinac aby przyduchy nie było,siedzeniem i gledzeniem na kablu Polski nie zbudujemy.W zeszłym roku w moim kole na apel o ratowaniu ryb pod lodem odpowiedziało ....26 osób z ponad tysiąca,15 rozmawiało z reporterem lokalnej gazety,4 chlało,2 wędziło kichy a reszta ze mna na czele rżnęła 70cm lód....taka nasza mentalność... (2010/12/09 17:20)

kazik


Nie jest tak do końca że to nasze gadanie to tylko mielenie jęzorem . Coś niecoś inni czytają i coś z tego sobie przyswajają , a efekty mogą być później . Jest to trochę i wychowawcze  i oczywiście przedstawienie  prawdy i jak na niektóre sprawy patrzeć  , a nie karmienie wyższymi celami  . Druga sprawa to taka że ci co są u władzy to nawet nie dopuszczają aby ktoś im szyki psuł . Lepiej takich wichrzycieli jak najdalej od władzy trzymać bo faktycznie PZW zostanie zmienione i i dlatego się tego nie słucha . (2010/12/09 17:38)

Kristoph1


I tu się z Tobą zgadzam w 100% Danielu o ile mogę się do Ciebie w ten sposób zwrócić, wielu krzyczy a jak przyjdzie coś dać od siebie nie ma nikogo. Znam to i wiem jak ciężko komuś przyjść pomóc a jak łatwo wylewać pomyje na tych co chcą i prubóją coś zmienić nie tylko czczą gadką ale także swoim działaniem.  Na takich forach wielu jest mądrych szkoda, że nie w realu.

pozdrawiam

(2010/12/09 17:38)

użytkownik10466


Spoko.Polak gdy znajdzie stówkę to biadoli-czemu nie dwie....gdy ma ruszyć dupę to zawsze znajdzie w brud powodów aby dalej wygniatać fotel.W gadaniu jestesmy the best,w czynach no cóż...Pozytywnym aspektem który na przestrzeni kilku lat zaobserwowałem jest to iż wielu młodych adeptów bardziej niejako sie udziela,na zawodach bywają,mają lepsze poglądy,robią coś więcej niż tylko narzekanie i odwracanie wzroku od złego.Nie jest to póki co jakaś fala,ruch,ale daje się to w moim rejonie odczuć,czuc taki powiew wiosny w tych materiach....i obym się nie mylił bo jak tak dalej pojdzie to się wszystko rozdupcy.....A PZW?kiedys porównałem je do nowotworu,do raka,zdania nie zmieniłem... (2010/12/09 17:48)

Kristoph1


Jest to rak, który toczy nasze wędkarstwo, a okręgi czy ZG to pijawka, która żeruje na pracy kół, ale tak stworzyli statut że PZW opiera sie na społecznym działaniu tylko niestety na grzbietach tych najmniejszych ogniw czyli kół.  A sami , to już każdy wie.... (2010/12/09 18:01)

perwer


Drodzy koledzy chciałem cos mądrego lub małomądrego naskrobac,lecz zaispirowały mnie słowa Luxisa,,zbyt duża ilośc niepotrzebnych słów,zbyt mało czynów,,..postanowiłem na dobry początek pójśc do piwnicy dla mojej zmierzłej kobity po choinke.... (2010/12/09 18:19)