Podbierak do spinningu

/ 19 odpowiedzi
Chciałem zaprosić was do dyskusji na temat z tytułu. Temat dość szeroki bo każdy wędkarz ma jakieś swoje mądrości i doświadczenia w tej kwestii. O ile w stacjonarnych gałęziach wędkarstwa nie ma o czym rozmawiać bo przy ilości bagaży jaką zabieramy ze sobą nad wodę, podbierak nic nie zmieni o tyle w wędkarstwie spinningowym często jest bardzo uciążliwym balastem. Interesuje mnie czy w ogóle używacie podbieraka, jeśli tak to jaki ? A może ręka, rękawica albo specjalny chwytak ?

Ja jakoś nie potrafię się z podbierakiem rozstać. Mam taki rozkładany, teleskopowy, porządny i solidny co akurat w tym wypadku jest wadą bo swoje waży. Najgorzej jak się brodzi, wtedy podbierak wkładam w śpiochy. No i największa wada podbieraka - kotwice, które wbijają się w siatkę często tak że jedynym rozwiązaniem jest usunięcie grotów. Narzekam narzekam ale prawie zawsze podbierak mam ze sobą, chyba że nastawiam się na okonki. Nigdy nie próbowałem podebrać ryby ręką, brak mi wiary w powodzenie takiego zabiegu, przy moim szczęściu pewnie ryba by zwiała a ja zaliczyłbym kąpiel.

A jak to u was wygląda ?
Artur z Ketrzyna


Ja mam nie duży podbierak. kosz 55/55cm i dł 140 cm. Składany teleskopowy.
Przy spiningowaniu z łódki mam go rozłożonego i gotowego. Jak z brzegu to jest złożony w plecaku na plecach. I jak mam ładną rybkę wtedy go wyjmuję jedną ręką i doskładam

Do połowów na błystki i woblery. Lepsze są z siatką żyłkową. W takim nie ma tych dylematów z kotwiczkami co z miękiej siatki. (2015/02/25 15:04)

kaban


Cóż... moje ryby rzadko przekraczają 40 cm i jeżeli brodzę to staram się je podbierać ręką a jeżeli ryby są niewielkie to wypinam je w wodzie bez podbierania. Przy większych czyli 50+ używam muchowego podbieraka zapiętego z tłu kamizelki. (2015/02/25 15:23)

pakul1206



Ja od jakiegoś czasu też noszę ze sobą podbierak podczas spiningowania ale tylko ze względu  na wysokoe burty i pełno zatopionych korzeni drzew, kiedyś przypadkiem trafiłem na świetne miejsce,podczas godziny miałem pięć ładnych sztuk, ręką udało podebrać się jednego 2,5 kg, reszta poszła w piz...u ( wpieprzy się pod korzeń i pozamiatane) . podbierak 60cm z siatką żyłkową na sztycy 2,40, do transportu porażka ale warunki tego wymagają. (2015/02/25 16:59)

użytkownik32263


Nie wyobrażam sobie wędkowania spinningowego bez podbieraka. Dużego, mocnego bo i ryby coraz lepsze mi siadają;-) Dlatego mam porządny żyłkowy na alu sztycy żeby nie pękł. Żyłkowy bo łowię na wodzie bieżącej, stawia dużo mniejszy opór + jest sztywny, i nie chce mi się wojować z plączącymi kotwiczkami. I rozkładanie podbieraka jest zawsze czynnością najpiersiejszą ;-) przed samym wędkowaniem. Bo też zdarza mi się trafić rybę w pierwszych rzutach. Wymiary jak pamiętam 55x60cm, sumy do 120cm spokojnie można władować. Większe...cóż ręką:-) (2015/02/25 20:02)

marciin 2424


Początki wędkowania zawsze były z podbierakiem jednak od dłuższego czasu w ogóle nie używam i używać nie zamierzam . Powody to łowię w miejscach gdzie podbierak jest zbędny,a dwa to w sezonie letnim w większości przypadkach brodzę po rzece, a po za tym ryba tez musi mieć szanse na bonus w postaci ucieczki . (2015/02/25 20:17)

wartoslaw


W przypadku spiningu to podbieram ryby tylko i wyłącznie ręką. Podbieraków jakoś nie trawię...chociaż gdybym go nosił to pewnie wyjął bym kilka rybek więcej w sezonie...Ale każdy ma swoje ,,widzi mi się". Mam sporą grabę i szczupaka 90+ spokojnie chwytam za kark. Sum to wiadomo...kciuk do pyska, pod szczękę reszta dłoni i wąsacza wyśliznąć na brzeg. Najgorzej z mętnym...potrafi pociąć dłoń ostrymi pokrywami skrzelowymi, lub ukłuć dotkliwie swym grzebieniem. Ale smoki które spawiają problem przy podbieraniu niestety biorą mi rzadko:( Z okoniem to chyba problemów nikt nie ma:) Dodam że łowię tylko z brzegu, łódka to inna bajka i się nie wypowiadam.  (2015/02/25 20:24)

pakul1206


" I rozkładanie podbieraka jest zawsze czynnością najpiersiejszą ;-) przed samym wędkowaniem."
Hehe, i przypomniało mi się łowienie z wójkiem, łowiliśmy nad nie dużym stawem, sporo liści i dość wysokie brzegi, jak mu szczupak uderzył to pierwsze co z siebie wydusił to " Krzysiek, kór...a podbierak" to pytam gdzie masz? a on " w bagazniku" i tu lipa bo samochód na przeciwległym brzegu, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, ryba przeżyła :) (2015/02/25 20:32)

użytkownik32263


" I rozkładanie podbieraka jest zawsze czynnością najpiersiejszą ;-) przed samym wędkowaniem."
Hehe, i przypomniało mi się łowienie z wójkiem, łowiliśmy nad nie dużym stawem, sporo liści i dość wysokie brzegi, jak mu szczupak uderzył to pierwsze co z siebie wydusił to " Krzysiek, kór...a podbierak" to pytam gdzie masz? a on " w bagazniku" i tu lipa bo samochód na przeciwległym brzegu, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, ryba przeżyła :)

HEHEHE Też kiedyś straciłem dwie ładne ryby w ten sposób: porządnego lina ok pół meterka i szczupaka dobre 8 dych. Za to np. uratowałem hol zębacza 75cm gdy walnął na zedowym bajorze gdzie szczupak to cholerna rzadkość więc łowiłem bez przyponu. Hol szybki a rybek przegryzł plećkę w podbieraku. On miał pecha ;-) Podobnie z kilkoma sandaczami które wypięły się w koszu.

Dla mnie ryba zacięta musi równać się ryba wyjęta. Tak zwane "dawanie szans rybie" kwituję tylko sarkastycznym uśmiechem bo nie lubię słuchać tekstów "kurde był jak krokodyl ale nie miałem podbieraka czy przyponu" itp. Wyrosłem z tego. (2015/02/25 21:03)

pakul1206


Mi się wydaje że kwestia podbieraka zależy od warunków na łowisku, nie od tego czy ktoś lubi czy nie , jezeli łowisz z jakiej plaży to nie ma problemu, nie potrzebny ale jak siedzisz gdzieś w krzakach gdzie do wody nie dosięgniesz to musi być bo szczupłego jak płotki na kiju nie podniesiesz, ja nauczyłem się na własnych błedach zabierać i rozkładac podbierak na początku, kiedyś też nie brałem. "Dla mnie ryba zacięta musi równać się ryba wyjęta." no i tu jesteś w 100% spełniony, pełna satysfakcja a co do szansy ryby na dalsze życie to już sprawa twojego sumienia i twojej etyki wędkarskiej. (2015/02/25 21:34)

użytkownik32263


Mi się wydaje że kwestia podbieraka zależy od warunków na łowisku, nie od tego czy ktoś lubi czy nie , jezeli łowisz z jakiej plaży to nie ma problemu, nie potrzebny ale jak siedzisz gdzieś w krzakach gdzie do wody nie dosięgniesz to musi być bo szczupłego jak płotki na kiju nie podniesiesz, ja nauczyłem się na własnych błedach zabierać i rozkładac podbierak na początku, kiedyś też nie brałem. "Dla mnie ryba zacięta musi równać się ryba wyjęta." no i tu jesteś w 100% spełniony, pełna satysfakcja a co do szansy ryby na dalsze życie to już sprawa twojego sumienia i twojej etyki wędkarskiej.

Ja głównie łowię, myślę że ok 95%, z pływadeł. Najczęściej na Wiśle więc pod prąd słabo podbiera się ryby. Dlatego podbierak jest mi wręcz niezbędny. Lecz np. na plaży faktycznie można się bez niego obyć.

Ale najbardziej spodobało mi się Twoje ostatnie zdanie. I też tego się trzymam:-) (2015/02/25 21:51)

Sith


Początki wędkowania zawsze były z podbierakiem jednak od dłuższego czasu w ogóle nie używam i używać nie zamierzam . Powody to łowię w miejscach gdzie podbierak jest zbędny,a dwa to w sezonie letnim w większości przypadkach brodzę po rzece, a po za tym ryba tez musi mieć szanse na bonus w postaci ucieczki .
.............................
W przypadku spiningu to podbieram ryby tylko i wyłącznie ręką. Podbieraków jakoś nie trawię...chociaż gdybym go nosił to pewnie wyjął bym kilka rybek więcej w sezonie...Ale każdy ma swoje ,,widzi mi się". Mam sporą grabę i szczupaka 90+ spokojnie chwytam za kark. Sum to wiadomo...kciuk do pyska, pod szczękę reszta dłoni i wąsacza wyśliznąć na brzeg. Najgorzej z mętnym...potrafi pociąć dłoń ostrymi pokrywami skrzelowymi, lub ukłuć dotkliwie swym grzebieniem. Ale smoki które spawiają problem przy podbieraniu niestety biorą mi rzadko:( Z okoniem to chyba problemów nikt nie ma:) Dodam że łowię tylko z brzegu, łódka to inna bajka i się nie wypowiadam. 

Dokładnie mam tak samo jak koledy. Też nie używam podbieraka. Co prawda mam dłoń niewielką ale jak dotąd wystaczała mi do podebrania ryb jakie udało mi się złowić. (2015/02/26 06:02)

toki81


ja natomiast zawsze biorę go ze sobą.wymiary kosza ok 50*50 na aluminiowej teleskopowej 3 częściowej sztycy .fakt że nie rozkładam wszystkich części tylko jedną.siatka gumowana.a,ze używam praktycznie tylko gum z wypinaniem nie ma problemu.nic o siatkę się nie haczy.jedyny mankament to waga i wielkość takiego podbieraka,ale to kwestia przyzwyczajenia (2015/02/26 06:16)

metelik


Podbierak zawsze bierzemy z synem na spinning i nad mocean rowniez. Na spinning mamy zwykly teleskopowy z siatka bezwezlowa, trjkatny o bokach 2 stopy,
Planujemy zakup retro muszkarskiego podbieraka,, z krotka raczka na wypady brodzace w rzece.

Nie raz nie dwa zdarzylo sie 'Lukaaaaasz!!! Podbieraaaaaak dawaj'.

Ostatnio nawet zaopatrzylismy sie w karpiowa mate do odhaczania, gdyz no coz szlag by to po 15 minutach od przybycia mamy juz ryb poand limit i wiecej niz mozna zjesc na kolacje, wiec co .. pogoda przepiekna ryby biora to bawimy sie w 'zlap i wypusc' taka mata po zwilzeniu pozwala wyhaczyc szczuplego czy pstraga bez pzbednych otarc, o ktore latwo badz na pomoscie czy kamienistym brzegu. Niom a co sie przyznzam wypuszcze 6kg szczuplego kiedy w torbie mam juz 2 sazne pstragasie potokowe :p kazdego nastepnego pstraga rowniez i to wcale nie dlatego, ze przepis tak mowi :p


Pozdrawiam serdecznie
    Tomasz (2015/02/27 23:54)

toki81


po złowieniu limitu o ile masz go zamiar wziąć kończymy wędkowanie,taka jest moja opinia.nie zależnie od tego czy ryba bierze jak szalona czy też nie. (2015/02/28 06:35)

metelik


po złowieniu limitu o ile masz go zamiar wziąć kończymy wędkowanie,taka jest moja opinia.nie zależnie od tego czy ryba bierze jak szalona czy też nie.

To zalezy od podejscia i czy idziemy po ryby czy na ryby... Wszak podejscie 'catch & release' (zlap i wypusc) istnieje i po to organizuje sie odcinki specjalne i inne takie.

Z synem uwielbiamy wedkowac i nic zlego chyba w tym, ze wiekszoc ryb wraca do wody. Mozemy wedle regulaminu np. zabrac po dwa pstragi 40cm+ dziennie (kazdy), a zbieramy maksymalnie po sztuce na glowe.

Bywaja dni ze uwalniamy wszystko co zlapiemy, fotka pstryk i do wody. I uwazam, ze przy catch & release najlepiej jak najmniej uszkodzic rybe skoro i tak zwracamy jej wolnosc.

Pozdrawiam serdecznie
    Tomasz (2015/02/28 13:22)

Haryyy5


A czy ktoś ma może namiary na sprawdzony podbierak żyłkowy ? Tylko zależałoby mi na takim krótkim, ala muchowym. No i najlepiej żeby siatka miała duże oczka. Powiem szczerze że po przewertowaniu allegro od deski do deski tylko jeden konger jest mniej więcej taki jak by mi odpowiadało ale siatka niestety ma małe oczka. (2015/03/02 14:17)

użytkownik32263


po złowieniu limitu o ile masz go zamiar wziąć kończymy wędkowanie,taka jest moja opinia.nie zależnie od tego czy ryba bierze jak szalona czy też nie.

O czym Ty piszesz?! To wędkowanie ma być związane tylko z regulaminowym pozyskaniem mięsa? A potem do domu? Bzdura jakich mało.

Wędkowanie to przyjemność, chęć odstresowania się na łonie natury, hobby a czasem pasja. I nie ważne czy ktoś jest zatwardziałym C&Rowcem czy lubi ryby i je zabiera. Więc nie pisz że po złowieniu limitu wędkarz powinien się zwinąć do chaty choć swój prywatny lub regulaminowy limit już złowił i zabrał bo to nie ma nic wspólnego z czynnością jaką jest WĘDKOWANIE, AMATORSKI POŁÓW RYB itp. Limit to tylko dodatek do tego, forma dodatkowego wynagrodzenia. Ale nic więcej. (2015/03/02 15:13)

metelik


A czy ktoś ma może namiary na sprawdzony podbierak żyłkowy ? Tylko zależałoby mi na takim krótkim, ala muchowym. No i najlepiej żeby siatka miała duże oczka. Powiem szczerze że po przewertowaniu allegro od deski do deski tylko jeden konger jest mniej więcej taki jak by mi odpowiadało ale siatka niestety ma małe oczka.

Ja poluje na cos takiego - ale moim zdaniem tez ma male oczka:
http://www.pecheur.com/en/ie/buy-varnished-wooden-landing-net-pafex-special-no-kill-19261.html

Albo:
http://www.bogdangawlik.pl/Podbierak_Pstr%C4%85g_Salix_Alba,1817.html

 Dosc przydatne sa uchwyty magnesowe wiec mozna zerwac jednym szarpnieciem i byc gotowym do akcji.

W drugi teleskopowy tez polecam sie zaopatrzyc (w Lidlu sa rok rocznie przy okazji wedkarskiego tygodnia za 5 jewro  - minus drobne oczka :( ) - przydaje sie jak nic gdy masz na przyklad malo przyjazne zejscie do rzeki.

Pozdrawiam
    Tomasz (2015/03/02 22:16)