Zaloguj się do konta

Płacę więc zabieram ryby.

utworzono: 2013/03/24 12:09

Uwaga! Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

Kamillo583

Ostatnio panuje słuszna moda na wypuszczanie złowionych ryb. Dla mnie i wielu innych wędkarzy ryba to prawdziwy przysmak, nie ma nic smaczniejszego niż usmażona w chrupiącej panierce rybka, a do tego zimne piwko. Ryby w sklepie są zazwyczaj drogie i nie pierwszej świeżości. Do tego w domu czeka żona, która ciężko znosi wydawane przez męża pieniądze na pozwolenia sprzęt, i zanęty. Należy więc kilka razy wrócić z rybą. Moja propozycja jest taka aby w granicach limitów i wymiarów ochronnych, pozwolić sobie na zabranie w ciągu roku tylu kilogramów ryb ile by się nam udało kupić w sklepie za równowartość wykupionego pozwolenia. Dla przykładu : W tym roku wpłaciłem na konto PZW 235 zł, można za to kupić w sklepie ok 13 kg karpia, wiec w myśl wyżej wymienionej zasady tyle mogę zabrać w ciągu roku i zjeść ze smakiem i na zdrowie. Analogicznie z innymi gatunkami. Po osiągnięci limitu już tylko wędkuję a rybą pozwalam cieszyć się życiem. Myślę iż w ten sposób pozostajemy z czystym sumieniem, zaspokajamy swój apetyt nie popadając w mięsiarstwo. Co koleżanki i koledzy z forum sądzą o takim podejściu do sprawy? zapraszam do dyskusji. Kamil Filip.

[2013-03-24 12:09]

ZanderHunter

A więc tak...łowię bo lubię...zabieram rybki wtedy kiedy mam na to ochotę aczkolwiek bardzo lubię zjeść np. filet z sandacza inne jadam rzadko i nie kieruję się tym że muszę zabrać ich takie ilości aby zwróciła mi się kwota wydana na zezwolenia...akurat w tym roku wyniosło mnie to około 1 000 zł...nie idę takim tokiem myślenia...w zabieraniu złowionych ryb kierujmy się raczej tzw. zdrowym rozsądkiem i regulaminem połowu...:)

P:)
[2013-03-24 12:24]

A działanie w drugą stronę - złowię rybę 40 kg , której wartość sklepowa przekraczała by kwotę 1000 PLN - to co ? - komu musiałbym zwracać różnicę wynikającą z mniejszej opłaty za wędkowanie    [2013-03-24 12:33]

kedzio

Zdrowym rozsądkiem i regulaminem. ZanderHunter, pełna zgoda. [2013-03-24 12:35]

Grzesiek75

Moim zdaniem ta rozmowa do niczego dobrego nie prowadzi. Następny temat do kłótni na forum. Pozdrawiam. [2013-03-24 12:36]

robertxxx62

Witam ! Nieraz słyszałem już takie coś że karta musi się zwrócić i działa to jak płachta na byka . Nikt tu nikomu nie zabrania delektować się smażonym mięskiem rybki , niestety niektórzy nie rozróżniają  delektowanie się a upychaniem lodówek , sprzedaż czy rozdawanie ryb bo się psują . Ta dyskusja to temat rzeka , można do usranej śmierci dyskutować nad etyką wędkarską a nad wodą widzimy naszą prawdziwą polską rzeczywistość . Ja mam nadzieje że to się kiedyś zmieni i dożyje tego , jak nie to przynajmniej moje dzieci i wnuki doczekają lepszego . Musi się zmienić cały system PZW i kultura naszego hobby od śmiecenia na łowiskach po kłusownictwo i mięsiarstwo . Pozdrawiam !

























[2013-03-24 12:39]

jezier

Ryb nie specjalnie lubię, czasem zdarzy mi się zabrać nie za dużego ale oczywiście wymiarowego szczpupaczka, sandacza czy okonia. Wędkuję bardziej dla przyjemności, dla radochy przechytrzenia ryby, spędzania czasu w dobrym towarzystwie i na świeżym powietrzu. W zeszłym roku zabrałem dokładnie 4 ryby do domu, szczupaka i 3 okonie. Nie uważam też innych wędkarzy zabierających więcej ryb za mięsiarzy, oczywiście dopóki przestrzegają limitu i wymiaru. Jakbym miał liczyć stosunek wydanych pieniędzy na sprzęt, pozwolenia do wartości zabranych ryb to byłbym kilometr pod kreską.
[2013-03-24 12:43]

Moim zdaniem niech każdy działa z własnym sumieniem - a innym nic do tego ! - oczywiście w ramach obowiązujących przepisów . [2013-03-24 12:43]

grzegorz not

A działanie w drugą stronę - złowię rybę 40 kg , której wartość sklepowa przekraczała by kwotę 1000 PLN - to co ? - komu musiałbym zwracać różnicę wynikającą z mniejszej opłaty za wędkowanie   


Po prostu taką wypuszczasz... [2013-03-24 12:44]

wojtt

Podejsie do sprawy, że się tak wyraże "zdrowo rozsądkowe". Sam nie za często zabieram złowione ryby.
Dla ludzi, którzy lubią częsciej zjeść złowioną przez siebie rybe, Twoj pomysł wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Tylko czy ci, którzy nie przestrzegają limitów, wymiarów itd. będą chętni do wprowadzenia w życie takiego postępowania? Oby tak, bo podejscie do sprawy że płacę i mogę zabrać tyle ile złowię, jest już dawno nieaktualne i do tego niezgodne z przepisami. Niestety mięsiarzy nad wodą nie brakuje, może kiedyś się to zmieni, mam nadzieje.
Wędkarstwo to nie jest sposób na wyżywienie rodziny, sąsiadów lub jak też kiedyś słyszałem trzody chlewnej.
Jednak raczej większa część z Nas lubi łowić dla przyjemności i poprawiania swoich wędkarskich rekordów, dlatego warto zachować zdrowy rozsądek w zabieraniu złowionych ryb.


[2013-03-24 12:47]

luzy

Najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie górnych wymiarów ochronnych ryb dla większości z nich. Bo uważam za barbarzyństwo zaszlachtować 40 kg suma !!! A znam takich co tak zrobili!!!
[2013-03-24 12:48]

Łowię bo lubię, jem też bo lubię. Ale zarazem nie walę wszystkiego w łeb. Co do zaproponowanego przelicznika uważam go za całkowitą pomyłkę. Ja łowię sandacze czyli rybę drogą. I tak opłaty kosztują mnie 350 zeta co przekłada się na niecałe 10 kg sandacza, czyli de facto ok 5-6 ryb. Ale gdybym łowił ryby tanie płocie, liny, klenie czy okonie to policz sobie ile bym miał kilo ryb zabierać, podpowiadam ok 50. A w czym taki malutki okoń jest gorszy od sandacza żeby można było go tyle zabierać? Ryba mniejsza bo średnio na kilo by wchodziło 4-5 sztuki to na dodatek mógł bym ich zabrać aż 50 kg co w przybliżeniu równało by się 200-250. Nie widzę tu logiki.

Zabierać można ale z umiarem i umiar ten dostosowywać do warunków łowiska. Bo czym innym jest zabranie w ciągu roku 10 pstrągów z dużej rzeki, np. Słupii a czym innym z siurka 3-4 m, w którym ów 10 pstrągów zamieszkuje 1 km rzeczki. Myślenie a nie jakieś wymaginowane limity spowodują że ryb nie będzie brakować. I całkowity zakaz rybactwa śródlądowego:)

Pozdro!
[2013-03-24 12:53]

grzegorz not

Najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie górnych wymiarów ochronnych ryb dla większości z nich. Bo uważam za barbarzyństwo zaszlachtować 40 kg suma !!! A znam takich co tak zrobili!!!

Zgadzam się z Tobą w 100%

[2013-03-24 12:59]

Przykład Polaka :
Siedzi dziadek z wiaderkiem karasi, podchodzę i pytam jak tam gdzie złowił itp.Po chwili dziadek obrał 1/5 wiaderka, a resztę wywala do rowuJa się pytam dlaczego tak robi On odpowiada : bo nie będę tyle obierał Moje pytanie to po co tyle Pan wziął ?Bo brały...Wyciągnąłem reklamówkę z kieszeni wziąłem ryby z rowu i rozdałem po rodzinie. 

TAKA POLSKA RZECZYWISTOŚĆ ! MOŻNA SAM ZABIERAM ALE Z UMIAREM I TYLE CO ZJEMY A NIE TYLE CO SIĘ DA ! Z LIMITAMI OCZYWIŚCIE  [2013-03-24 13:00]

Jimmy

Dokładnie, górne wymiary powinny obowiązywać. Lepiej usmażyć sobie kilka małych leszczyków czy płoteczek, których ości i tak się wysmażą, niż zabijać dużą rybę, która podtrzymuje gatunek, a mięso takiego starego kapcia jest raczej niesmaczne. Mniejsze jest prawdopodobieństwo, że takiego np leszcza 40+ zeżre jakiś drapieżca. Ale oczywiście zapłaciłeś, masz prawo zabrać do domu.
Ja osobiście ryb nie zabieram praktycznie wcale, ponieważ nie chce mi się tego czyści, nawet siatki zazwyczaj nie wyciągam, bo później śmierdzi i muszę wywieszać, żeby wyschła. A jeśli chodzi o samo rybie mięsko, to  po prostu uwielbiam, ale że mieszkam blisko morza, to wolę sobie np. Dorszyka kupić.

Samo podejście, że opłata musi się zwrócić, no coż jak dla mnie jest nie do końca fajne. Chociaż kolego to dobrze tłumaczy i dopóki zachowamy zdrowy rozsądek to ok, gorzej jak faktycznie ktoś napycha zamrażarkę na full, bo wydał na opłaty.
Ja osobiście wędkuję, bo to moja pasja, a nie inwestycja czy sposób na zdobycie pożywienia.


KIEDY TA WIOSNA, u mnie znów pruszy :(
[2013-03-24 13:00]

tapi75

ja czasem zabieram rybkę ale taką większą nie drobnicę , biore tyle ile zjem z żona i dzieciakami na obiad nie magazynuje może czy rozdaje po sąsiadach ryb .
[2013-03-24 13:05]

tapi75

sory za błąd nie mroże
[2013-03-24 13:05]

Kamillo583

W zasadzie nie chodziło mi o to ze opłata musi się zwrócić, ale o to by wartość wykupionego zezwolenia (nie całości wydanych pieniędzy na wędkowanie) narzucała nam limit zabijanych ryb. Kolega Tomas81,  zwrócił mi słuszną uwagę na to ze małych i tanich ryb można by zabrać w ten sposób bardzo dużo. Pewnie dlatego też są tanie że występują masowo i z reguły są niesmaczne np wzdręga. Okoń z drugiej strony jest bardzo dobry...
Tak czy inaczej z zasadą no kil nie należy przesadzać i i nie rozumiem nacisków i wrogich min kiedy zabieram sobie na kolację 3 kilogramowego karpia(de facto obcy gatunek). Zapłaciłem na zarybianie więc ta ryba poniekąd należy do mnie. 
Natomiast kiedy ktoś w ciągu roku wyciąga z jeziora 50 kg karpia to już przesadza tym bardziej iż dawno już przekroczył wartość sumy wpłaconej do PZW.




[2013-03-24 13:24]

Roxola

Czy mam rozumieć, że jeżeli wydałeś 235 zł to tylko na zarybienie...  nic z tej kwoty nieprzeznaczysz na ochronę wód i np. dzierżawy ? Raczej od tej wagi karpia do zjedzeniatrzeba jeszcze odjąć  :)   Rozumiem co chciałeś przekazać zakładając ten wątek. [2013-03-24 13:57]

W zasadzie nie chodziło mi o to ze opłata musi się zwrócić, ale o to by wartość wykupionego zezwolenia (nie całości wydanych pieniędzy na wędkowanie) narzucała nam limit zabijanych ryb. Kolega Tomas81,  zwrócił mi słuszną uwagę na to ze małych i tanich ryb można by zabrać w ten sposób bardzo dużo. Pewnie dlatego też są tanie że występują masowo i z reguły są niesmaczne np wzdręga. Okoń z drugiej strony jest bardzo dobry...
Tak czy inaczej z zasadą no kil nie należy przesadzać i i nie rozumiem nacisków i wrogich min kiedy zabieram sobie na kolację 3 kilogramowego karpia(de facto obcy gatunek). Zapłaciłem na zarybianie więc ta ryba poniekąd należy do mnie. 
Natomiast kiedy ktoś w ciągu roku wyciąga z jeziora 50 kg karpia to już przesadza tym bardziej iż dawno już przekroczył wartość sumy wpłaconej do PZW.




























kamil nie prawdę mówisz. Wykupujesz  pozwolenie na połów ryb a nie ekwiwalent na ileś tam kilo ryb. Np na stawach koła owszem płaci sie za ryby;np w moim byłym kole płaciło sie 320 zł i w ramach karty na stawy można było legalnie wziąć  np 24 karpia,6 szt sandacza,szczupaka czy suma.Karaś i drobnica bez limitu.
idąc tym tokiem myślenia każdy by miał inny imit;np osoba opłacająca karte w 1 okręgu mogła by wziąć mniej niż np osoba opłacająca 2 okr albo porozumienia 50% skł.
A np takie osoby co nie jadają ryb chciały by nie płacić wogule albo płacić jakiś % bo nie biorą.
Uważam że temat bez sensu ,stworzony tylko po to aby wywołać kłótnie . [2013-03-24 14:05]

irek23

Po co jest cos takiego jak PZW I RAPR? skoro dalej dyskutuje się na taki głupi temat. Skoro prawo pozwala mi zabrać określona ilość ryb to czemu muszę znosić krytykę. Za przeproszeniem kij Cię to obchodzi ile mam w zamrażarce kg ryby. Gość co zabiera wszystkie wymiarowe i złowione zgodnie z regulaminem ryby jest takim samym wędkarzem co drugi który wszystkie ryby wypuszcza. Wczoraj na konkurencyjnym forum rozpoczęła się wojna ponieważ jakiś mundry napisał że od stycznia do końca kwietnia spinning z stalowym przyponem powinien być prawnie zabroniony. Ja się pytam go kulturalnie dlaczego ja mam trącić woblery które nie rzadko kosztują 20zł i więcej przez żęby szczupaka. Skoro i tak ode mnie zależy czy go wypuszczę czy zjem i dyskusja ucichła. [2013-03-24 14:15]

Kamillo583

racja, nie cała składka (a w rzeczywistości znikoma jej część) przeznaczona jest na zarybianie, ale to inny temat rzeka.
...chodzi o to ze ja czuje się dobrze zabierając ryby do wartości opłaconej składki, w praktyce to 1/3 tej wartości nigdy nie osiągnąłem. Gdybym nie umiał się powstrzymać nabrał bym ryb o wartości 1000 zł to bym nie zasnął w nocy.
...inna sprawa to taka - nieraz spotkałem się z sytuacją gdy ktoś nałapał pełną siatkę karasi bo akurat brały i zabiera je do domu. Pytam: "po co wam tyle 10 cm karasi " słyszę odpowiedź "oskrobie się i będzie do zalewy)...w praktyce robią z tego 2 słoiki w zalewie a reszta do śmietnika.
...może teraz narażę się na lincz, ale jako absolwent Ochrony Środowiska Leśnego, uważam iż takie gatunki ryb jak: amur, karp, tołpyga nie powinny mieć ani wymiaru ochronnego ani limitu połowu,powinny jak najszybciej zniknąć z polskich wód i te właśnie ryby uważam za rybi "CHWAST". Natomiast chwastem nie są krąpie anie jazgarze, a wyrzucanie ich by zdychały na brzegu to bardzo szkodliwe działanie. [2013-03-24 14:20]

Hubert6661

Jestem za górnymi wymiarami. Wiem że w Gorzowie wprowadzili górny wymiar dla suma, sandacza, szczupaka i chyba coś tam jeszcze było. A znam takich co chwalą się że zabrali suma 40kg do domu, dla mnie to idiotyzm.   [2013-03-24 14:23]

kuba7128

Ja nie kieruje się tym,że karta musi się zwrócić. Zawsze jak mam ochote na rybkę to zabiore sobie tyle ile zjem a nie, żeby na ,,trzepać" ile tylko się da. Każdy wędkarz wykupujący kartę ma prawo do zabierania ryb zgodnie z limitem i nikt mu tego nie zabroni. [2013-03-24 14:27]

Romuald55

Na podstawie moich obserwacji podczas kontroli wędkarzy mogę stwierdzić że zdecydowana większość z nich nie łowi dużych ilości ryb.Z okazami jest jeszcze gorzej.Czysty przypadek,że ktoś złowi większa rybę.Nie mówię o karpiarzach,łowcach sumów czy ogólnie o łowcach okazów.Oni złowionych dużych ryb nie zabierają.Nie wydaje mi się,żeby wędkarze nadmiernie trzebili pogłowie ryb.Niewielki odsetek łowiących zabiera wszystkie złowione ryby.Kontrolując siatki widać,że ryb w nich nie jest za wiele. [2013-03-24 14:34]

Kamillo583

Temat nie jest bez sensu, ani to ze to temat rzeka, ani to ze są różne zdania w tym temacie, ani to ze już prawo reguluję tę sprawę - nie dyskwalifikuję go jako ciekawego do rozważań.
Skoro to temat rzeka to - dobrze bo jak by tak nie było to nie istniał by powód do dyskusji. Dyskutuje się na tematy w których istnieje wiele zdań. Co by to był za temat jeżeli istniała by tylko jedna jedyna odpowiedź - wątek by szybko został zamknięty.
Istnieje już prawo regulujące sprawę limitów ale jest ono moim zdaniem zbytnio łagodne. Dyskusje i rozważania są zalążkiem zmian w prawie.
Tematem do kłótni może być wszystko - należy mieć przede wszystkim dystans do siebie. 

[2013-03-24 14:38]

25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies



Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wedkuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Hoblo Sp z o.o.,Warszawa 02-761, ul. Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w „Polityce prywatności”

Ustawienia