Płacę więc zabieram ryby.

/ 186 odpowiedzi / 2 zdjęć

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

maryynarzz


podpowiem ci panie Romualdzie.
zagladaj czasem w kolo zapasowe bo tam lubia czesto chowac rybe na ktora jest limit albo zakaz polowu albo 20 30 metrow lezy w krzakach wypatroszona i oblozona lisciami pokrzywy ilu wedkarzy tyle pomyslow (2013/04/01 23:46)

pawelz


Nie można wędkarzowi odmówić zabrania ryby ale podkreślam to zawsze. RAPR nie może być dla nas wyznacznikiem Bóg wie czego. Po jaką cholerę ciągać codziennie siatki ryb do domu tylko dlatego, że mam takie prawo. Trzeba zacząć samemu myśleć i analizować czy tyle ryby mi się przyda. Owszem, każdemu z nas zdarzyło się zabrać złowioną rybkę dla kolegi czy kogoś tam ale bez przesady, żeby robić z siebie hurtownie ryb dla wszystkich znajomych tylko dlatego, że mogę robić to w świetle prawa. Trzeba się oduczyć takiego czegoś, że jak coś jest dozwolone to trzeba to wykorzystać do dna. Prosty przykład : dobry wędkarz potrafi spod lodu nałapać masę okoni, teraz niech ktoś sobie wyobrazi jak zgodnie z regulaminem targa 5 kg dziennie do domu - przecież ma takie prawo.

 

Kolego morze i na śląsku macie Eldorado i Kanadę itp.

I można u was co dzień można złowić 5kg. Białej ryby i zabrać do domu - gratuluję


U nas w Polsce centralnej dzięki chordom rybaków spod szyldu PZW .

Tysiącom kormoranów i zwykłych kłusoli .

Aby zabrać 5kg. Białej ryby trzeba siedzieć tydzień .


Zapraszam do nas i pokaż jak to się łowi i wypuszcza co dzienny limit drapieżników (których nie ma)


najpierw ta ryba musi być , potem trzema umieć ją złowić , a potem można się zastanowić czy ją zabrać czy wypuścić.


A nie tylko machać szabelką i pokrzykiwać jacy to wędkarze są źli , be , brzydcy , zabierają co dzień pięć kg. Białej ryby na której utuczyły by się twoje spinningowe drapieżniki które potem byś złowił i wypuścił .

Nie dajmy się zwariować podtrawiam .



Kolego, skoro jest tak zle, to nie przyszlo Ci do glowy, aby tym bardziej ryby wypuszczac ?.
Chcesz dobic resztki tego co plywa, czy pozwolic odrodzic sie populacji ryb ?.
Zabierac mozemy, czemu nie, ale tam gdzie populacja ryb jest silna i zjedzenie jakiejs czesci niw wplynie negatywnie na ich populacje. Ale zabranie ostatnich np 5 szczupakow z jakiejs wody to barbarzynstwo i zaden RAPR tego nie tlumaczy. (2013/04/02 09:03)

Artur z Ketrzyna


Nie można wędkarzowi odmówić zabrania ryby ale podkreślam to zawsze. RAPR nie może być dla nas wyznacznikiem Bóg wie czego. Po jaką cholerę ciągać codziennie siatki ryb do domu tylko dlatego, że mam takie prawo. Trzeba zacząć samemu myśleć i analizować czy tyle ryby mi się przyda. Owszem, każdemu z nas zdarzyło się zabrać złowioną rybkę dla kolegi czy kogoś tam ale bez przesady, żeby robić z siebie hurtownie ryb dla wszystkich znajomych tylko dlatego, że mogę robić to w świetle prawa. Trzeba się oduczyć takiego czegoś, że jak coś jest dozwolone to trzeba to wykorzystać do dna. Prosty przykład : dobry wędkarz potrafi spod lodu nałapać masę okoni, teraz niech ktoś sobie wyobrazi jak zgodnie z regulaminem targa 5 kg dziennie do domu - przecież ma takie prawo.

 

Kolego morze i na śląsku macie Eldorado i Kanadę itp.

I można u was co dzień można złowić 5kg. Białej ryby i zabrać do domu - gratuluję


U nas w Polsce centralnej dzięki chordom rybaków spod szyldu PZW .

Tysiącom kormoranów i zwykłych kłusoli .

Aby zabrać 5kg. Białej ryby trzeba siedzieć tydzień .


Zapraszam do nas i pokaż jak to się łowi i wypuszcza co dzienny limit drapieżników (których nie ma)


najpierw ta ryba musi być , potem trzema umieć ją złowić , a potem można się zastanowić czy ją zabrać czy wypuścić.


A nie tylko machać szabelką i pokrzykiwać jacy to wędkarze są źli , be , brzydcy , zabierają co dzień pięć kg. Białej ryby na której utuczyły by się twoje spinningowe drapieżniki które potem byś złowił i wypuścił .

Nie dajmy się zwariować podtrawiam .



Kolego, skoro jest tak zle, to nie przyszlo Ci do glowy, aby tym bardziej ryby wypuszczac ?.
Chcesz dobic resztki tego co plywa, czy pozwolic odrodzic sie populacji ryb ?.
Zabierac mozemy, czemu nie, ale tam gdzie populacja ryb jest silna i zjedzenie jakiejs czesci niw wplynie negatywnie na ich populacje. Ale zabranie ostatnich np 5 szczupakow z jakiejs wody to barbarzynstwo i zaden RAPR tego nie tlumaczy.

Płacimy składki na ochronę i zagospodarowanie wód. Tak więc też tego powinniśmy wymagać od władz PZW. Tyle że to trzeba robić na zebraniach.
Nie tylko przez zarybienia, można zadbać o populację rybek, zwłaszcza naszych rodzimych. Wystarczy też na wiosnę postawić kilka krześlisk, parę godzin pracy dla kilku osób i nakład nie duży, bo to są gałązki świerku zawieszone na lince między kilkoma palikami. Czy też takie na dno kładzione skrzyneczki z gałązkami swierkowymi. Tym sposobem nawy sporo więcej narybku...
No i zdrowy rozsądek wędkarzy też tu ma dużo do znaczenia. Bo jednak trzeba troszkę zadbać o łowisko i strzec je przed kłusolami trucicielami.
My wedkarze wiemy co w naszej wodzie pływa i czym by się dało odrybić, I to jest najważniejsze by na zebraniu poruszać czy nawet wniosek złożyć.... (2013/04/02 09:36)

yba


A ja zabieram rybki tylko wtedy kiedy złapie mnie ochota na nie . Ale mogę zapewnić że jest to bardzo rzadko bo nie przepadam za dłubaniem w ościach. (2013/04/02 10:20)

użytkownik39933


Ja wymiarowe bierę jak leci bo karta musi mnie się zwrócić a po za tym by mnie kobzita z domu wygnała jak bym nic nie przyniósł,  połowę najczęściej potem wyrzucamy bo nie ma komu jeść a że w naszych wodach między innymi przez takich jak ja nie ma ryb to mnie nie interesuje, chciał bym jeszcze dodać że jak złowię okaz który się nie nadaje do zjedzenia to też bierę oczywiście  bo muszę się sąsiadowi pochwalić i łep ususzyć bo pięknie zakurzony wygląda na ścianie.  (2013/04/02 12:22)

wojtek161919


teoria którą przedstawił założyciel tego wątku jest jak dla mnie debilna  (2013/04/02 15:35)

adam-konopnicki


Debilna czy nie debilna. Są to kwestie sporne, bo z jednej strony wędkarz ma prawo do zabrania ryb i nie można mu tego prawa zabronić ale z drugiej strony limity i wymiary są nieprzemyślane i zamiast wyzywać zabierających ZGODNIE Z LIMITAMI od najgorszych to właśnie trzeba to zmienić. Na każdym łowisku rybostan jest inny i to wędkarz łowiący powinien wiedzieć czy większą szkodę zrobi zabierając czy wypuszczając daną rybę ;) Teoretycznie okręgi mogą ingerować w wymiary itd  ale się do tego nie kwapią. (2013/04/02 15:56)

Artur z Ketrzyna


Debilna czy nie debilna. Są to kwestie sporne, bo z jednej strony wędkarz ma prawo do zabrania ryb i nie można mu tego prawa zabronić ale z drugiej strony limity i wymiary są nieprzemyślane i zamiast wyzywać zabierających ZGODNIE Z LIMITAMI od najgorszych to właśnie trzeba to zmienić. Na każdym łowisku rybostan jest inny i to wędkarz łowiący powinien wiedzieć czy większą szkodę zrobi zabierając czy wypuszczając daną rybę ;) Teoretycznie okręgi mogą ingerować w wymiary itd  ale się do tego nie kwapią.

Tak mogą, ale skąd mają wiedzieć czego chcą wędkarze. Przecież na zebrania nie przychodzą. I wiedzą tylko że chcą jak najwięcej za jak najmniej.
Skąd mają wiedzieć że wędkarz co wpisał w rejestrze (o ile wogóle go czytają) że  zabrał 3 kg płoci, tylko tyle złowił, czy może 2 razy tyle wypuścił...
Mają operat i zarybiają według jego, a czy jest to wystarczające, czy jest trafione. Oni są kryci...
 Kogo ma obchodzić jak samych wędkarzy łowiących w tych akwenach nie obchodzi?
Kontrole są przeprowadzane, czy jest prowadzona racjonalna gospodarka ryb. Na papierze są widoczne zarybienioa zgodne z operatem. Ale tego co w wodzie się dzieje, nie widać. Bo kontrolujący nie ma jak sprawdzić... (2013/04/02 16:32)

adam-konopnicki


No to ciekawe jak to jest możliwe, jak zwracałem uwagę na walnym, że zarybienia są prowadzone bezmyślnie, to dostawałem odpowiedź, że nic nie można zrobić i karpia dalej będą puszczać do glinianek wielkości boiska piłkarskiego. (2013/04/02 16:55)

Artur z Ketrzyna


No to ciekawe jak to jest możliwe, jak zwracałem uwagę na walnym, że zarybienia są prowadzone bezmyślnie, to dostawałem odpowiedź, że nic nie można zrobić i karpia dalej będą puszczać do glinianek wielkości boiska piłkarskiego.

Co do karpia to już pisałem co gdzie i jak. Po drugi na walnym uchwalacie i piszecie petycję, żeby danych zbiorników nie zarybiać daną rybą.
Możecie inny gatunek wskazać i jeśli jest zgodny z operatem nie powinni mieć przeciwwskazań, tyle że musicie zaproponować by kwotę zarybieniową karpia przeznaczyć zastąpić kwota zarybieniową np; lina. Wtedy oni też nie tracą bo kasy tyle samo wydali, a i wędkarzy maja zadowolonych.
A jak delegaci tego nie dopilnują, to są jeszcze możliwości odwołania.
Czy warto się odwoływać? tak bo w tym roku nie wyszło, ale w nastepnym już powinno, i jeśli już się ruszy, to będzie to szło w dobrym kierunku.
O tym pisałem... (2013/04/02 17:32)

pawelz


Debilna czy nie debilna.
Są to kwestie sporne, bo z jednej strony wędkarz ma prawo do zabrania ryb i nie można mu tego prawa zabronić ale z drugiej strony limity i wymiary są nieprzemyślane i zamiast wyzywać zabierających ZGODNIE Z LIMITAMI od najgorszych to właśnie trzeba to zmienić. Na każdym łowisku rybostan jest inny i to wędkarz łowiący powinien wiedzieć czy większą szkodę zrobi zabierając czy wypuszczając daną rybę ;) Teoretycznie okręgi mogą ingerować w wymiary itd  ale się do tego nie kwapią.



Z wiekszoscia wypowiedzi kolegi sie raczej zgadzam. Ale jedno zdanie mnie zaintrygowalo:
" Są to kwestie sporne, bo z jednej strony wędkarz ma prawo do zabrania ryb i nie można mu tego prawa zabronić......"

Zadam jedno proste pytanie. Czemu nie mozna ?. Przeciez placimy skladke za przynaleznosc do PZW (otrzymujac w zamian Zezwolenie na polow ryb). W ktorym miejscu jest stwierdzenie, ze placimy za darmowe mieso na obiad ?.
Powiem tak. Zabronic mozna (przykladem niech beda niektore okregi ktore wprowadzily calkowity NK na wybrane gatunki ryb), ale chocby bylo to na wskros uzasadnione, to i tak wiekszosc bedzie myslala tylko przez pryzmat wlasnego zoladka i nie dopusci do tego.
(2013/04/03 10:14)

89krzysztof


Zadam jedno proste pytanie. Czemu nie mozna ?. Przeciez placimy skladke za przynaleznosc do PZW (otrzymujac w zamian Zezwolenie na polow ryb). W ktorym miejscu jest stwierdzenie, ze placimy za darmowe mieso na obiad ?.
Powiem tak. Zabronic mozna (przykladem niech beda niektore okregi ktore wprowadzily calkowity NK na wybrane gatunki ryb), ale chocby bylo to na wskros uzasadnione, to i tak wiekszosc bedzie myslala tylko przez pryzmat wlasnego zoladka i nie dopusci do tego.


A czemu służą zarybienia ? Bo mi się wydaje, że utrzymaniu gatunków. Gdyby ludzie ryb nie zabierali, to nie byłoby potrzeby zarybień. A jak wiadomo pieniądze, które płacimy za zezwolenia idą również na zarybianie. Gdyby każdy chodził na ryby tylko posiedzieć, nie zabierając ich to ludzi opłacających składki byłoby z 70% mniej.
Już pomijając fakt, że z pozostałych 30% propagujących C&R tylko mały odsetek rzeczywiście ryby wypuszcza. A reszta, jak żona powie że ma rybę przynieść, to posłusznie w zębach przynosi, nie zważając na swoją [forumową/internetową] zasadę, w sieci głoszoną. (2013/04/03 10:40)

pawelz


Uwazasz, ze zarybienia maja pokrywac to co zostanie zabrane z wody ?. I ze gdyby nikt nie bral ryb, to zarybienia nie bylyby potrzebne ?.
Oj to grubo sie mylisz.

1) Nawet calkowity NK nie prowadzi do calkowitej przezywalnosci lowionych ryb. Niestety, ale przy nieodpowiednim traktowaniu ryb, sporo mimo nazwijmy to "wypuszczenia" ginie.
2) klusownictwo (to amatorskie jak i wyczynowe).
3) degradacja srodowiska. Ryby nie maja miejsca na naturalne tarlo. Wiec skad maja sie brac ?.

A teraz powroce do poprzedniej wypowiedzi. Nie twierdze ze nalezy wprowadzic calkowity zakaz zabierania ryb, ale stwierdzenie, ze nie mozna tego zrobic, bo ktos placi skladki, jest troche niepowazne. A jesli juz chcielibysmy przeliczac kwote przeznaczona na zarybienia z tym co mozemy zabrac, to prosze. Stac Cie na 1-2 szczupaki w roku.
Problem jest w tym, ze przecietny Kowalski placa skladke powiedzmy 200 zl/rok uwaza, ze przynajmniej za tyle powinien zabrac. Ale poszperac i poszukac ile z tych 200zl laduje w wodzie w postaci ryb, to juz sie nie chce. Bo po co. Jeszcze trzeba by zweryfikowac swoj poglad na kwestie - place wiec zabieram. (2013/04/03 11:02)

89krzysztof


Wolę zjeść rybę, którą sam złowię, chociażby ze względu na to, że wiem skąd pochodzi i czym jest karmiona. Ryby z jeziora, w którym łowię nie są karmione paszami i innymi genetycznie modyfikowanymi świństwami. Złowię, przywożę do domu, zabijam i zjadam świeżą rybę. Nie mrożoną, przechowywaną w nie wiadomo jakich warunkach.
Mieszkam w takim rejonie Polski, że co roku udaje mi się złowić więcej ryb niż w poprzednim sezonie. Nie wydaje mi się, żeby było ich aż tak mało...
Przeciętny Kowalski niech zabiera sobie ryby w równowartości 200zł. Nie przeszkadza mi to, ponieważ przeciętny Kowalski jest w stanie złowić tylko płotki, leszcze i karasie, ewentualnie jakiegoś karpia. Czyli ryby, które mnie mało interesują :)

A tak na marginesie - nie jem szczupaków, nie lubię się babrać w ościach.  (2013/04/03 11:21)

pawelz


Wolę zjeść rybę, którą sam złowię, chociażby ze względu na to, że wiem skąd pochodzi i czym jest karmiona. Ryby z jeziora, w którym łowię nie są karmione paszami i innymi genetycznie modyfikowanymi świństwami. Złowię, przywożę do domu, zabijam i zjadam świeżą rybę. Nie mrożoną, przechowywaną w nie wiadomo jakich warunkach.
Mieszkam w takim rejonie Polski, że co roku udaje mi się złowić więcej ryb niż w poprzednim sezonie. Nie wydaje mi się, żeby było ich aż tak mało...
Przeciętny Kowalski niech zabiera sobie ryby w równowartości 200zł. Nie przeszkadza mi to, ponieważ przeciętny Kowalski jest w stanie złowić tylko płotki, leszcze i karasie, ewentualnie jakiegoś karpia. Czyli ryby, które mnie mało interesują :)

A tak na marginesie - nie jem szczupaków, nie lubię się babrać w ościach. 

Jestes pewnien, ze wiesz co jesz ?.
Jakis czas temu byla publikacja jakiegos profesora (dawalem link na tym forum - teraz juz nie moge go znalezc) o tym co zawieraja w sobie ryby z regionu Slaska. Tablica Mendelejewa.
probowalem gdzies znalezc ta publikacje, ale niestety nie moge. W kazdym badz razie ryby z tego regionu na pewno do najzdrowszego pokarmu nie nalezaly.
A tak wogole, to paradoksalnie Twoje rejony sa naprawde rybne. W porownaniu z centralna Polska to niemal eldorado. Mam kilku znajomych z Twoich okolic (glownie muszkarze, ale i lowia innymi metodami) i z tego co mowia, to tylko zostaje mi zazdrosc :) (2013/04/03 12:59)

Bernard51


Jestes pewnien, ze wiesz co jesz ?.
Jakis czas temu byla publikacja jakiegos profesora (dawalem link na tym forum - teraz juz nie moge go znalezc) o tym co zawieraja w sobie ryby z regionu Slaska. Tablica Mendelejewa.

To jest historia...A dlaczego jest eldorado,,  sprawdż ilu wędkarzy przypada na 1 h wody a po drugie w tym rejonie jeszcze ( ze względu na Pruski ordung) jest wrodzona uczciwość do obowiązków. (2013/04/03 13:27)

kedzio


Ubawiłem się. To by znaczyło, że na Śląsku nic nie nadaje się do jedzenia. Cóż takiego zawierają nasze ryby, czego nie zawierają owoce, warzywa, mięso zwierząt hodowlanych i w ogóle wszystko w otoczeniu? Koledzy codziennie wtryniają produkty żywnościowe do których nieuczciwi wytwórcy dodają różnego rodzaju syf, a co do niektórych produktów nikt nie ma zielonego pojęcia skąd się wzięły. Ta ryba, którą ja złowię, to o niebo lepsza żywność, niż to, co kupie w sklepie. Też macie problemy. Aż mnie rozbawiliście. (2013/04/03 14:06)

pawelz


Rozmawiamy o rybach i artykul byl o rybach. Pewnie inna zywnosc nie jest wiele lepsza, nie wiem. Odnosze sie tylko do wynikow badan, ktore czytalem.

Gdzies na tym forum jest byc moze jeszcze podany przeze mnie link.
Ale sposob wyszukiwania czegokolwiek jest zenujacy.
Ktos kto ma bezposredni dostep do bazy danych bez problemu znajdzie moj post.
Moze jakiemus adminowi bedzie sie chcialo. Wystarczy proste zapytanie SQL'owe. (2013/04/03 14:58)

89krzysztof


Jeśli ryby, które najczęściej łowię i zabieram do domu pochodzą z ujęcia wody pitnej, która dociera do połowy śląskich kranów, to mimo wszystko wierzę, że ryby tam są zdrowe i bez dużej zawartości środków chemicznych.

I dlatego, że mieszkam na śląsku i mam sporo ryb w wodzie, mogę zabierać i się z tym nie kryć :) (2013/04/03 15:08)

pstrag222


A więc tak...łowię bo lubię...zabieram rybki wtedy kiedy mam na to ochotę aczkolwiek bardzo lubię zjeść np. filet z sandacza inne jadam rzadko i nie kieruję się tym że muszę zabrać ich takie ilości aby zwróciła mi się kwota wydana na zezwolenia...akurat w tym roku wyniosło mnie to około 1 000 zł...nie idę takim tokiem myślenia...w zabieraniu złowionych ryb kierujmy się raczej tzw. zdrowym rozsądkiem i regulaminem połowu...:)

P:)

zdrowe podejscie do tematu (2013/04/03 15:12)

pawelz


A jak myslisz, gdzie jest np. ujecie wody pitnej dla W-wy ?.
Wisla. Nie wiem czy kiedys byles na Wisla w W-wie. Sam widok odstrasza.
Fakt, ze gdzies jest ujecie wody pitnej kompletnie o niczym nie swiadczy.
Dla Lodzi bylo (nie wiem czy jeszcze jest) z Zalewu Sulejowskiego. Mieszkam w Tomaszowie wiec nad Zalew mam 10km. Takiego szamba szukac w calym kraju. Latem co rok sanepid zamyka plaze. No ale masz ujecie wody pitnej w Bronislawowie (a przynajmniej do niedawna bylo).
(2013/04/03 15:17)

kazik


Kolego ,,pawelz” a czy wiesz co tak naprawdę jesz kupując w marketach i sklepach .

Co raz wybucha jakiś skandal ,np. ostatnio w Kieleckim ze zdechłymi krowami .

Lepiej już czasami zjeść to co samemu złowimy dostarczając wiele pierwiastków organizmowi niż kupować jakieś stworki w sklepach , zwłaszcza że nie wiadomo czy to ryba , koń , czy prosiak kupując łososia , czy karpia , bo do tego ostatnio dochodzi . (2013/04/03 16:07)

pawelz


Kolego ,,pawelz” a czy wiesz co tak naprawdę jesz kupując w marketach i sklepach .

Co raz wybucha jakiś skandal ,np. ostatnio w Kieleckim ze zdechłymi krowami .

Lepiej już czasami zjeść to co samemu złowimy dostarczając wiele pierwiastków organizmowi niż kupować jakieś stworki w sklepach , zwłaszcza że nie wiadomo czy to ryba , koń , czy prosiak kupując łososia , czy karpia , bo do tego ostatnio dochodzi .


Oczywiscie, ze kupujac w sklepie (nie tylko ryby) kupuje sie najczesciej jakies swinstwa. Wcale tego nie neguje. Ale temat jest o rybach i syf sprzedawany w sklepach nie oznacza, ze to co lowimy jest juz cacy. Bo stwierdzenie, ze lowiem i wiem co jem jest lekko nieprawdziwe. I tylko o to mi chodzi. Nie dorabiam jakiejs teorii i wyzszosci jednego pokarmu nad drugim (to tak dla jasnosci). (2013/04/03 16:36)