Płacę więc zabieram ryby.

/ 186 odpowiedzi / 2 zdjęć

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

użytkownik144510


Zgadzam sie. Tak to jest u nas w kraju,że prawo chroni niestety złoczyńców a prawy człowiek cierpi na tym najmocniej... (2013/04/01 12:33)

CYTRYNA777


Witam


Ja wędkuje 5 lat zaszczepił mnie teściu , i zabieram ryby wymiarowe oprócz okonia bo dla mnie jego wymiar jest za mały ja zabieram od 20 cm w górę te mniejsze niech rosną ewentualnie do wiaderka i wrzucam na Połczyńskiej na Bemowie gdzie była przyducha i tego gatunku brak.

Pozdrawiam   (2013/04/01 12:38)

Bernard51


Dziś jest 1 IV to jak sie wstaje z łóżka to niewolno patrzeć w lustro bo dzień  za poważnie przemija .Ja nie patrzyłem dlatego napisalem że latwiej jest rybę do kuchni zabrać aniżeli kuchnie taszczyć na ryby... (2013/04/01 13:47)

adam-konopnicki


Gdyby każdy brał z rozsądkiem a nie ślepo zasłaniał się Regulaminem, to niepotrzebne byłoby C&R, takie tematy, setki wyzwisk i kłótni. Śmieszne jest fanatyczne no kill jak i pierdzielenie że musi się karta zwrócić, że w ten sposób oszczędzam itd. Ale jeśli będziemy oprócz swoich potrzeb zjedzenia świeżej rybki własnoręcznie złapanej, spełniać potrzeby taty, brata, cioci, stryja, szwagra, wuja, kuzyna, sąsiada Zenka itd to pozostanie nam jedynie stanie pod sklepem wędkarskim i krzywienie ryja z pretensjami : "Ło panie nie zarybajao a straż wogle nie pilnuje" (2013/04/01 14:45)

kubisztan


całkowicie się z kolegom zgadzam,największym zagrożeniem dla populacji ryb w naszych wodach PZW jest ,,PAZERNY WĘDKARZ".. i,,DRAPIEŻNA WYDRA"..!!!!!!!!!!!! (2013/04/01 15:08)

rysiek38


Święte slowa -szacun Kolego (2013/04/01 15:24)

Jack14


Proponuję dodanie i na pierwsze miejsce typuję "GOSPODARSTWA RYBACKIE" (dziłające na wodach PZW i nie tylko).

(2013/04/01 16:59)

mastifff


W końcu karta musi sie "zwrócić" (2013/04/01 17:01)

janek4


Jak dla mnie, stosującego zasadę "złów i wypuść" jest wiele argumentów, które przemawiają właśnie za tego typu wędkarstwem. Po pierwsze właśnie to co już zostało powiedziane. Każdy ma prawo zabierać zgodnie z limitem - tylko jak długo wody przy tym wytrzymają? Dodam że wszystkie zanęty (a jak czytam co ludzie wymyślają to naprawdę niejednokrotnie stwierdzam że ich pomysłowość nie zna granic) zaśmiecają środowisko okropnie, mało już jest miejsc gdzie woda jest czysta. Po drugie ludzie łowią naprawdę olbrzymie ilości ryb, nie liczy się ich nawet na sztuki tylko na tony. Mało kto zastanawia się na tym że to są przecież czujące istoty, bardzo wrażliwe na bodźce zewnętrzne, a przerzucane są kilogramami, wiadrami jak węgiel czy drewno. Wydaje mi się że nie ma sensu pomnażać tego cierpienia przez dodatkowe wynoszenie ryb. Może moje podejście zostanie wyśmiane ale wydaje mi się, że każdy człowiek obcujący z przyrodą powinien mieć tę wrażliwość. Pisał tu ktoś że rybołówstwo śródlądowe powinno zniknąć i ja się z nim zgadzam z wielu powodów, ale jak na razie ono ciągle jest obecne, i nasze gadanie tu nic nie pomoże. No i to co już zostało powiedziane. Gdzie jest ta granica, mogę zabrać rybę dla siebie (bo ja płacę składki) ale jak mam dużą rodzinę to co wtedy? Mam odmówić żonie, dzieciom, naszym rodzicom którzy z nami mieszkają? W jednym domu jest dwóch domowników a w innym ośmioro. Skoro ten co ma tylko żonę może zabrać dla siebie i żony, to dlaczego kto inny nie może dla dzieci, rodziców, dziadków, wujka. Każdy sobie myśli "raz nie zaszkodzi", ale no właśnie, raz wystarczy. A już w ogóle śmieszne mi się wydaje mówienie "płacę - zabieram". Czym dla nas jest wędkarstwo, sportem, zdrową rywalizacją, czy rzemiosłem? Jak chodzisz na siłownię, też płacisz, bo możesz z niej korzystać (tak jak tutaj korzystasz z wody i stanowiska, którego utrzymanie kosztuje), ale nie uzurpujesz sobie prawa do wynoszenia z niej sprzętu. (2013/04/01 17:37)

Jack14


@janek4 prawie się popłakałem po przeczytaniu tego co napisałeś :-(

(2013/04/01 19:01)

marek-debicki


Zabory, okupacja, komuna i inne plagi "egipskie" dawno się skończyły, dorastają kolejne pokolenia, bardziej świadome, lepiej wykształcone, wręcz można powiedzieć pokolenia światowców, a my ciągle z mentalnością jak we wspomnianych okresach.  Im więcej się wyciągnie, tym lepiej. Wód nam nie przybywa, a wędkujących coraz więcej, pytanie pozostaje więc, co dalej i jak długo się tak pociągnie? (2013/04/01 19:44)

cyprinus m


W końcu karta musi sie "zwrócić"


powiedz ilu wędkarzom zwróciła by się karta

gdy by ktoś dopilnował  tych ryb i ciś wporę zrobił

http://www.youtube.com/watch?v=gv5Db0RoUTI

czy ktoś za   to odpowie? czy po wsztstkim będą ścigać wendkarza za płotkę zabraną ponad limil połowu ? 

(2013/04/01 20:02)

zaru


boże jak by to odłowić i do rzeki albo jakiegoś jeziora, masakra jakaś ,brak słów (2013/04/01 20:44)

rysiek38


Do janek 4 nie kazdy jest mięsiażem i moim zdaniem ma prawo do ryby,jestem ciekaw czy masz auto i placisz OC a jak masz to czy nim nie jeżdzisz w imie ochrony przyrody czyli zgodnie z Twoim zdaniem płacę ale nie korzystam (2013/04/01 21:04)

adam-konopnicki


Nie można wędkarzowi odmówić zabrania ryby ale podkreślam to zawsze. RAPR nie może być dla nas wyznacznikiem Bóg wie czego. Po jaką cholerę ciągać codziennie siatki ryb do domu tylko dlatego, że mam takie prawo. Trzeba zacząć samemu myśleć i analizować czy tyle ryby mi się przyda. Owszem, każdemu z nas zdarzyło się zabrać złowioną rybkę dla kolegi czy kogoś tam ale bez przesady, żeby robić z siebie hurtownie ryb dla wszystkich znajomych tylko dlatego, że mogę robić to w świetle prawa. Trzeba się oduczyć takiego czegoś, że jak coś jest dozwolone to trzeba to wykorzystać do dna. Prosty przykład : dobry wędkarz potrafi spod lodu nałapać masę okoni, teraz niech ktoś sobie wyobrazi jak zgodnie z regulaminem targa 5 kg dziennie do domu - przecież ma takie prawo.
(2013/04/01 21:19)

rysiek38


Drogi Adamie polecam mój pierwszy blog PT.co ze zLOwioną rybą.moim zdaniem jak kazdy miałby takie podejście to byłoby ok. (2013/04/01 22:17)

cyprinus m


Nie można wędkarzowi odmówić zabrania ryby ale podkreślam to zawsze. RAPR nie może być dla nas wyznacznikiem Bóg wie czego. Po jaką cholerę ciągać codziennie siatki ryb do domu tylko dlatego, że mam takie prawo. Trzeba zacząć samemu myśleć i analizować czy tyle ryby mi się przyda. Owszem, każdemu z nas zdarzyło się zabrać złowioną rybkę dla kolegi czy kogoś tam ale bez przesady, żeby robić z siebie hurtownie ryb dla wszystkich znajomych tylko dlatego, że mogę robić to w świetle prawa. Trzeba się oduczyć takiego czegoś, że jak coś jest dozwolone to trzeba to wykorzystać do dna. Prosty przykład : dobry wędkarz potrafi spod lodu nałapać masę okoni, teraz niech ktoś sobie wyobrazi jak zgodnie z regulaminem targa 5 kg dziennie do domu - przecież ma takie prawo.

 

Kolego morze i na śląsku macie Eldorado i Kanadę itp.

I można u was co dzień można złowić 5kg. Białej ryby i zabrać do domu - gratuluję


U nas w Polsce centralnej dzięki chordom rybaków spod szyldu PZW .

Tysiącom kormoranów i zwykłych kłusoli .

Aby zabrać 5kg. Białej ryby trzeba siedzieć tydzień .


Zapraszam do nas i pokaż jak to się łowi i wypuszcza co dzienny limit drapieżników (których nie ma)


najpierw ta ryba musi być , potem trzema umieć ją złowić , a potem można się zastanowić czy ją zabrać czy wypuścić.


A nie tylko machać szabelką i pokrzykiwać jacy to wędkarze są źli , be , brzydcy , zabierają co dzień pięć kg. Białej ryby na której utuczyły by się twoje spinningowe drapieżniki które potem byś złowił i wypuścił .

Nie dajmy się zwariować podtrawiam .

(2013/04/01 22:34)

rysiek38


no to teraz by sie nie rozdrabniac.w zeszłym sezonie byłem 52 dni na rybach i nie mialem dnia bez ryby zabrałem łącznie 12 sztuk(właśnie sprawdzilem rejestr) + z dzikich może z 50-głównie żywce a tam spędziłem może ok miesiąca (2013/04/01 22:46)

piotrtr3


Pretensje należy kierować nie do wędkarzy tylko do tych którzy zarządzają gospodarką rybną i uchwalają przepisy co do połowu. (2013/04/01 22:54)

adam-konopnicki


No u nas rybaków praktycznie nie ma, a swoją odpowiedź oparłem w dużej mierze na tym co piszą inni użytkownicy tego forum. Najlepiej niech się ktoś wypowie z wędkujących na lodzie co się tam wyprawia jak ryba dobrze bierze.
Nie powiedziałem też, że to jest wina tylko i wyłącznie wędkarzy. Ale wbrew wszystkiemu wędkarzy w Polsce jest kilkaset tysięcy, więc mamy także duży wpływ na rybostan.
Zacznijmy od tego, że RAPR jest do niczego, ZG PZW dba bardziej o swój i rybaków interes niż wędkarzy. Jak się słyszy termin "Racjonalna Gospodarka Rybacka" oraz "Odłowy kontrolne" to aż się krew w człowieku gotuje.
Z tym wszystkim ciężko jest nam szarym ludziom walczyć, ale jak by tak każdy patrzył bardziej logicznie a nie tylko przez pryzmat regulaminu, to tak duża grupa ludzi - wędkarzy ma szansę wpłynąć jakkolwiek na stan wód.
(2013/04/01 22:56)

michal0087


Jak chcesz ustanawiać sobie limity zabieranych ryb względem kasy wpłaconej do PZW to proponuję odstawić wędkę i iść prosto do sklepu rybnego. Wiadomo jak u nas wygląda łowienie ryb - kontrola jest zerowa, rejestry wypisywane są na kolanie pod koniec sezonu a wiele osób myśli właśnie tak, że jak płaci to ryba ma być, wymiar nie wymiar okres ochronny czy nie ma być i tyle. Tylko i wyłącznie zdrowy rozsądek i kultura nad wodą może pomóc.

W zasadzie nie chodziło mi o to ze opłata musi się zwrócić, ale o to by wartość wykupionego zezwolenia (nie całości wydanych pieniędzy na wędkowanie) narzucała nam limit zabijanych ryb. Kolega Tomas81,  zwrócił mi słuszną uwagę na to ze małych i tanich ryb można by zabrać w ten sposób bardzo dużo. Pewnie dlatego też są tanie że występują masowo i z reguły są niesmaczne np wzdręga. Okoń z drugiej strony jest bardzo dobry...
Tak czy inaczej z zasadą no kil nie należy przesadzać i i nie rozumiem nacisków i wrogich min kiedy zabieram sobie na kolację 3 kilogramowego karpia(de facto obcy gatunek). Zapłaciłem na zarybianie więc ta ryba poniekąd należy do mnie. 
Natomiast kiedy ktoś w ciągu roku wyciąga z jeziora 50 kg karpia to już przesadza tym bardziej iż dawno już przekroczył wartość sumy wpłaconej do PZW.




(2013/04/01 22:56)

rysiek38


Niewiem jak gdzie indziej ale u nas na stawach zdarzają sie i po 3-kontrole na dzień tak że jakby nie pilnować rejestru to połowiłbyś jeden dzień (2013/04/01 23:01)

michal0087


Dlatego mam nadzieję, że starzy mięsiarze niedługo powymierają a nowe pokolenie wędkarzy będzie bardziej świadome w swoich działaniach. Nie wiem czy słusznie ale wydaje mi się że sytuacja z rybami zacznie się u nas na przestrzeni lat poprawiać w końcu dzisiejsza młodzież całe dnie spędza przy kompie lub ze smartphonem w ręku żyjąc w wirtualnym świecie. Tak więc za kilka kilkanaście lat powinno u nas zostać stosunkowe nie wielkie grono prawdziwych wędkarzy

Jak nad każym jeziorem,zalewem czy rzeką są wędkarze starszego rocznika( nie mówie,że wszyscy) którzy biorą do siaty co popadnie nawet 5cm-trową płotke, a wtedy je sprzedają to według mnie mija się to z celem wędkowania żeby łowić dla zysku.
(2013/04/01 23:15)