Płacę więc zabieram ryby.

/ 186 odpowiedzi / 2 zdjęć

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

użytkownik39933


A propos przeciwników karpia i amura to mam jakieś głupie szczęście :))) że jak spotykam na forum przeciwnika tych ryb to w 95% jak wchodzę w profil takiej osoby  to widzę w galerii nie duże ryby lub osoba jest anonimowa, nad wodą  jest podobnie w 95% przeciwnik :) ma marne wyniki a gdy spotykam na forum lub nad wodą  wędkarza z prawdziwego zdarzenia, który łowi piękne ryby  i czy to są   sumy, szczupaki, liny,leszcze czy inne   to również w około 95% jest zupełnie odwrotnie, wędkarz jest przyjaźnie nastawiony do tych gatunków. (2013/03/25 13:12)

JKarp


Jakbym znał to zdanie ;-)Ja też mam szczęście, że na rybach nikt nigdy nie powiedział w oczy, że karp to taki szkodnik...JK (2013/03/25 13:23)

Diablo


Jakbym znał to zdanie ;-)Ja też mam szczęście, że na rybach nikt nigdy nie powiedział w oczy, że karp to taki szkodnik...JK

JKarp
Może sie kiedyś spotkamy na sandaczach wtedy Ci to powiem:) Do tego czasu na wszelki wypadek bede powtarzał to każdemu napotkanemu wędkarzowi. (2013/03/25 13:45)

Zander51


To łowisz sandacze Diablo ? Nigdy bym na to nie wpadł... (2013/03/25 13:55)

Diablo


To łowisz sandacze Diablo ? Nigdy bym na to nie wpadł...


"Łowię" to może za dużo powiedziane. Od dwóch sezonow staram sie łowić. Na razie kilka niewielkich. Niestety w mojej okolicy ciężko z sandaczem. (2013/03/25 14:09)

damiano89


Ostatnio panuje słuszna moda na wypuszczanie złowionych ryb. Dla mnie i wielu innych wędkarzy ryba to prawdziwy przysmak, nie ma nic smaczniejszego niż usmażona w chrupiącej panierce rybka, a do tego zimne piwko. Ryby w sklepie są zazwyczaj drogie i nie pierwszej świeżości. Do tego w domu czeka żona, która ciężko znosi wydawane przez męża pieniądze na pozwolenia sprzęt, i zanęty. Należy więc kilka razy wrócić z rybą. Moja propozycja jest taka aby w granicach limitów i wymiarów ochronnych, pozwolić sobie na zabranie w ciągu roku tylu kilogramów ryb ile by się nam udało kupić w sklepie za równowartość wykupionego pozwolenia. Dla przykładu : W tym roku wpłaciłem na konto PZW 235 zł, można za to kupić w sklepie ok 13 kg karpia, wiec w myśl wyżej wymienionej zasady tyle mogę zabrać w ciągu roku i zjeść ze smakiem i na zdrowie. Analogicznie z innymi gatunkami. Po osiągnięci limitu już tylko wędkuję a rybą pozwalam cieszyć się życiem. Myślę iż w ten sposób pozostajemy z czystym sumieniem, zaspokajamy swój apetyt nie popadając w mięsiarstwo. Co koleżanki i koledzy z forum sądzą o takim podejściu do sprawy? zapraszam do dyskusji.Kamil Filip.

To jest bardzo zdrowe podejście, przecież nikt nie zabrania i nie krytykuje zabierania ryb z łowiska tylko róbmy to z rozsądkiem, złapiesz 30 leszczy weź sobie 4 czy pięć resztę wypuść, bo po co i na co komu tyle. Bynajmniej ja tak postępuje ze złowionymi rybami, jak najdzie mnie ochota to cos tam zabiorę, ale reszta wraca do wody.



Wiadomo 30 na raz to mała przesada, lecz 4 to też przesada tylko że w drugą stronę. Co ja mam sobie zrobić z 4 leszczy? Zależy od ryby, ale np. jeśli chodzi o leszcze, płotki czy też wzdręgi to biorę owych rybek z 15-20 (oczywiście jeśli tyle złowię). Po przyjściu do domu z 5-10 na grilla, a reszta do słoja :) U mnie ryby się nie marnują bo bardzo je lubię. Jak kto woli. Mięsiarzem nie jestem, ale często biorę rybki do domu (oczywiście zgodnie z wymiarem ochronnym i limitem wyznaczonym przez RAPR.



jesli te 20 zjesz to spoko, tylko są tacy co wezmą 20 a połowę wyrzucą... (2013/03/27 09:08)

użytkownik144510


Witam kolegów i ów wypowiem sie na ten temat,który dla mnie ma sens. Wiadimo,że debil który bierze wiadro karasi,połowe w zalewę,a połowę dla kotka nie przeczyta tego,ale my prawdziwi wędkarze porozmawiamy i moze nabierzemy więcej sił,aby takich baranów gonić z nad wody. Dla mnie zasada catch&relase jest idiotyzmem. Czy my tym uratyjemy łowiska? ...raczej nie! Jakie jest PZW takie jest,owszem płace,ale cena tu nie gra roli,bo nie o to chodzi w amatorskim połowie ryb. Jest regulamin,którego przestrzegam,a smak własnoręcznie złowionego przysmaku-bezcenne ;)  Osobiście jestem za podniesieniem wymiarów i okresów ochronnych,ale tak samo jak ze zwiększeniem kontroli,kar nie tylko za brak uprawnień,ale za zaśmiecanie! Jestem też za zniesieniem rybołówstwa śródlądowego (PZW-Polski Związek Wyżywienia 'narodu')  Czy my damy radę to zmienić? ...ciężko, ale pogonić starego dziadka,albo grupkę chłystków w pojędynkę,góra z kolegą damy radę,a jak stawia opór to wpier......   Jak któryś z kolegów napisał,temat rzeka....   Ale czy my (beze mnie) wędkarze jesteśmy tacy święci idąc ku zasadzie złów i wypuść? Jestem wędkarzem,który nie ma echosondy,GPS-a,nawet nie mam łódki... nie prowadzę dzienników,nie oglądam pogody,nie patrze nawet na termometr....ect.  ect...  Ale nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy na ryby,nawet gdy ostatnia,po pokonaniu chyba maratonu olimpijskiego zakończyła się niczym,nawet skubnięciem,a co dopiero jak szczupły uderzy ;););) ...mocniej chyba wali serducho ;) (2013/03/27 19:02)

89krzysztof


No tak. Zapłaciłem za zezwolenia w zeszłym roku 360zł łącznie. Ryby które zabrałem znad wody - kupowane w sklepie - kosztowałby dużo więcej. I wcale nie zamierzam się z tym kryć. Ryb nie wyrzucałem. Kot dostał może z 3 okonie, bo sierściuch rozpieszczony, za rybami nie przepada...
Kilka sandaczy dostała babcia, kilka siostra i znajomi. Sam miałem tyle, że co piątek mieliśmy rybkę na obiad i wcale nie żałuję, że zabrałem ich tyle :)
Płotki, karasie, leszcze w occie czy to całe, czy jako kulki też niczego sobie. W tym roku też będę zabierał, w przyszłym również.
A niektórzy ryb nie zabierają i ja to szanuję. Tylko pytanie z jakich powodów nie zabierają? Są tacy, którzy rzeczywiście propaguję C&R, ale są tacy, którzy sandaczy nie zabierają bo uważają, że ich nie ma... Sporo takich spotkałem :)
Słowem podsumowania: Dobra rybka na patelni nie jest zła :) (2013/03/27 19:15)

użytkownik144510


Ok 89Krzysztofie,aby było wszystko w regulaminie i porządek po sobie ;) (2013/03/27 19:58)

rysiek38


Poczytałem sobie wątek i widze że na prawdę nie ma on większego sensu choć większość ma łeb na karku a nie helloween-ową dynie.powiem teraz cos całkiem od siebie,rybę czasem wezme,no kile mnie drażnią bo przez nich jestem skazany na karpie a co do ryb ze sklepu to niechce się znów dowiedzieć że 5 lat leżały w lodzie a by dodac jeszcze dziegciu to dodam że miałem okazje widzieć jak wygląda droga droga "świeżej ryby "od połowu do lady sklepowej i w życiu już tego nie kupie .W całości w zeszłym sezonie zabrałem może 20 sztuk łącznie z żywcami i nieco więcej z tak zwanych dzikich stawów gdzie co o zgrozo zawsze da się coś złowić mimo tego że miejscowi biorą wszystko jak leci (2013/03/27 20:04)

użytkownik144510


https://www.youtube.com/watch?v=_LZu7BP46vU  Szkoda,że pozakrywane maja facjaty! (2013/03/27 20:22)

użytkownik97760


W naszym piknym kraju już tak jest, że "Jezusów" mamy dostatek. Każdy zabierze maksymalnie "7" rybek rocznie a ułomków nie "7" a 70 koszy po każdym zebrać idzie:) No cóż taka mnie naszła refleksja czytając wątek o zdroworozsądkowym zabieraniu ryb:):) (2013/03/27 20:40)

użytkownik65213


https://www.youtube.com/watch?v=_LZu7BP46vU  Szkoda,że pozakrywane maja facjaty!


(2013/03/27 20:54)

89krzysztof


Ok 89Krzysztofie,aby było wszystko w regulaminie i porządek po sobie ;)

a kontrolowali mnie w niedzielę, co do porządku na stanowisku nie mieli zastrzeżeń, co do ilości ryb zabranych również. Nie jestem aż tak napalony na ryby żeby zabierać ile się da. :) (2013/03/27 21:23)

rysiek38


No własnie może skupmy się na prządku bo to bardziej przyda się naturze no i co moim zdaniem najważniejsze ograniczeniu zanęty (nie mam na myśli wyeliminowanie ale ograniczenie) bo trzeba zdać sobie sprawę ile tlenu z wody potrzeba by rozłożyć kilo np. chleba (2013/03/27 22:20)

Bernard51


A niektórzy ryb nie zabierają i ja to szanuję. Tylko pytanie z jakich powodów nie zabierają? Są tacy, którzy rzeczywiście propaguję C&R, ale są tacy, którzy sandaczy nie zabierają bo uważają, że ich nie ma... Sporo takich spotkałem :)
Słowem podsumowania: Dobra rybka na patelni nie jest zła :)

Nie w każdej wodzie i nie w każdym rejonie jest sandacza pod dostatkiem, jeżeli wypuszczają to dobrze bo dbają aby było ich więcej kol. Krzysztofie i za to ich ganić nie można.
Poniżej 60 też wypuszczam chociaż tych mniejszych jest najwięcej. Ale w tamtym roku gdybym złowił jesienią poniżej 60 cm to bym pewnie nie wypuścił bo od pażdziernika  wymiarowego nie złowiłem a na święta chcialem mieć sandaczyka.
(2013/03/28 05:52)

użytkownik144510


Poniżej 60 też wypuszczam chociaż tych mniejszych jest najwięcej. Ale w tamtym roku gdybym złowił jesienią poniżej 60 cm to bym pewnie nie wypuścił bo od pażdziernika  wymiarowego nie złowiłem a na święta chcialem mieć sandaczyka.


Ganiać nie trzeba jak zabieraja,ale to nie jest podejście! Ja tez jesienią pomimo trzech wypadów nie miałem ryby (w zanadrzu tez nie) a za czwartym złapałem dwie 50-tki i puściłem je bo wydawały mi się za chude?! ;) (2013/03/28 20:08)

Bernard51


Płace więc zabieram ryby... do kuchni.
Wydaje mi sie że prawidłowo, bo cieżko by było kuchnie zabrać na ryby? (2013/04/01 06:45)

waldi05


Wędkujemy z żoną dla przyjemności.Nie widzę nic strasznego w tym,że zjemy nad wodą parę sztuk .Jeśli natomiast trafi się większa ryba,to zabieramy do domu.Reszta trafia do wody.Bierzemy tyle ile zjemy.Małe rybki i te bardzo duże pływają sobie dalej.Wystarczy pamiętać,że ryba nie grzyb i przez noc nie urośnie.

(2013/04/01 08:02)

Lin1992


Wędkujemy z żoną dla przyjemności.Nie widzę nic strasznego w tym,że zjemy nad wodą parę sztuk .Jeśli natomiast trafi się większa ryba,to zabieramy do domu.Reszta trafia do wody.Bierzemy tyle ile zjemy.Małe rybki i te bardzo duże pływają sobie dalej.Wystarczy pamiętać,że ryba nie grzyb i przez noc nie urośnie.



W 100% zgadzam się z ostatnim zdaniem w wyżej napisanym pśscie. (2013/04/01 08:10)

Majster 81


Jak w temacie i w regulaminie , tyle ile zjem nic na zaś. (2013/04/01 09:15)

zaru


waldi 05 ,  co racja to racja (2013/04/01 11:17)

marek-debicki


Nie można kogoś źle osądzać za to, że zabrał rybę zgodnie z limitem i wymiarami.
Jednak należało by zadać pytanie stanowiącym regulamin, jak jeszcze długo nasze wody (PZW) taka presję wytrzymają. Zazwyczaj pierwsze dwa miesiące, a później o limitach można tylko pomarzyć!
Lubie nie tylko wędkować , ale i smaczną rybkę zjeść. Staram się jednak wypuszczać okazy, niech coś zostanie dla innych wędkarzy dla sportowej walki.
Jestem jednocześnie, widząc co dzieje się na wielu wodach, coraz bardziej przekonany do ograniczenia dopuszczalnych limitów, wprowadzenia górnych wymiarów ochronnych. Nasze wody dłużej nie uniosą takiego obciążenia, na jak dotychczas pozwalają regulaminy. (2013/04/01 11:58)