Zaloguj się do konta

Pierwszy Raz Na Rybach

utworzono: 2008/11/08 21:38
Robert1995

Jak zaczęliście przygodę z wędkarstwem? Jaka pierwsza ryba ? Kiedy ? Czym ? [2008-11-08 21:38]

mapet77

Witam początkującego kolegę. Pierwszy raz się pamięta w życiu najbardziej, nieważne co to było. Ale mój pierwszy raz na rybach to w wieku 6lat w miejscowości Ełk na Mazurach z rodzinką łowiliśmy okonie z pomostu. Zwykła spławikówka i glizda na haczyku. Nie zapomne tego wrażenia do dzisiaj... to było coś niesamowitego. Dopóki nie złowiłem pierwszego okonia myślałem, że w wodzie pływają tylko żaby hehehe. Do dzisiaj wspominam te czasy, gdzie nad wodą prawie nie było nikogo. A co do sprzętu to proponuj e zacząc od najzwyklejszej spławikówki. Płoc, ukleja, karaś i inne rybki dają dużo satysfakcji a czasami miłym akcentem jest przyłów w postaci większego karpika lub linka. Moim ulubionym miejscem są do dzisiaj małe stawy i oczka wodne, w których do końca nie wiadomo co siedzi. Trzeba próbowac. Połamania kija życzę TG [2008-11-09 09:53]

Bop

tak na serio to nawet nie pamietam jaka to była moja pierwsza ryba. płoć, okoń, bękart, koluch a może wzdręga? ale pierwszą metodą był spławik [2008-11-09 15:54]

pike2

mozna powiedziec ze tez jestem nowicjuszem w tym sporcie bo licząc 10 lat przerwy to mozna tak stwierdzic, ale nic, pamietam jeszcze jak byłem mały to robiłem sobie wędki z leszczyny i zasówałem szybciutko na staw do mojego dziadka, moim pierwszym okazem był mały linek, moża miał z 20 cm, jakie to było niesamowite przeżycie, ubaw po pachy, aż chciałoby się cofnąć czas. [2008-11-11 01:11]

kalmar

:) pierwsze ryby o ile pamiętam to pstrągi tęczowe (1985-90), łowiłem je na witkę z orzecha laskowego :) pływały w wartkich fragmentach rzeczek leśnych połączonych z kanałami odprowadzającymi wodę z pastwisk kołchozów (okolice Wierzchucina i Białej Góry - blisko morza Bałtyckiego) największy miał ok 50 cm :) potem karasie na małym stawiku a dalej to różnie. :) Wszystko to na zwykły spławik z gęsiego piórka ;) pozdrawiam [2008-11-11 09:45]

slawomir66

Wędkuję od ponad 25 lat a moja przygoda zaczęła się kiedy miałem 15 lat. Mój ojciec przyniósł mi wędkę bambusową długości ok 3 m z kołowrotkiem radzieckiej produkcji "katuszka". Był w komplecie spławik i kilka haczyków. Nadmieniam że w mojej rodzinie to ja byłem pionierem wędkarstwa. W mojej okolicy jest przepraszam było bo już wyschło jeziorko leśne w którym było mnóstwo karasi. Mając sprzęt wędkarski namówiłem kolegę Roberta, wziąłem bańkę na mleko aby w niej trzymać złowione ryby, kupiłem bułkę i hajda na moje pierwsze w życiu ryby. Doszliśmy nad jeziorko. Było już późne popołudnie. Na plaży siedział pan na wózku inwalidzkim napędzanym silnikiem spalinowym taki motorek na trzech kółkach tak pamiętam. Usiedliśmy koło niego bułka na haczyk i jazda łowić karasie. Ów pan spojrzał na nas i mruknął pod nosem 10 metrów. Powiem szczerze nie wiedziałem o co mu chodzi. Co to znaczy owe 10 metrów. Ale żeby nie napinać sytuacji odeszliśmy od tego wędkarza w inne miejsce. Zrobiło się szaro, ryby nie brały, my zgłodnieliśmy i bułkę, którą mieliśmy na ryby zjedliśmy . To nie wszystko. Droga do domu znad jeziorka wiedzie przez las. W pewnym momencie wypłoszył nas dzik, który wyszedł na drogę. Uciekliśmy do pobliskiej wsi i naokoło już drogą asfaltową nadkładając ok1,5 kilometra wróciliśmy do domu. A w domu oczywiście obie mamy i moja i Roberta spanikowane co się stało bo na dworze już ciemno a nas z ryb jeszcze nie ma. Nie ukrywam następne ryby były ale dopiero jak szlaban się skończył. [2008-11-11 17:43]

Magik

Ja tez pamiętam swój pierwszy raz.Nie wiem ile dokładnie ile miałem lat ale nie więcej jak 12-13.Któregoś dnia łaziłem sobie beztrosko nad rzeką Barycz,i przypadkiem widziałem jak miejscowy wędkarz siedząc sobie nad brzegiem co jakiś czas wyciągał płotkę z wody,chwile przystanąłem przy nim i zobaczyłem że łowi na pszenicę a zarzucał zestaw przy samym brzegu.Postanowiłem przychodzić każdego dnia nad wodę,żeby popatrzeć jak łowi.Ale przez kilka dni się nie pojawiał nad wodą.I nagle wpadłem na szalony pomysł,że ja też mogę spróbować tak po prostu.Poprosiłem babcie żeby nagotowała mi pszenicy ale nie miałem jeszcze wędki.Znalazła sie i wędka zakosiłem wujkowi.I któregoś letniego poranka chyba około 6 (nie wiem skąd wiedziałem że trzeba iść z rana na rybki) wybrałem sie nad rzekę.Starałem sie robic wszystko dokładnie tak jak tamten gość.Ale cos mi nie szło,ciągle cos sie plątało,a to pszenica spadała z haczyka.W końcu jakoś opanowałem trudną wtedy sztukę zarzucania zestawu.Siedzę i nic i dalej nic i nic.W pewnym momencie spławik zaczyna tańczyć a ja co oczywiście spóźniam sie z zacięciem a jakże.Ale nic siedzę kolejne branie zacięcie i.....jest pierwsza wymarzona płotka póżniej kolejna i chyba jeszcze jedna.Zafascynowany siedzę dalej,ale na razie nic sie nie dzieję.Po dłuższej chwili spławik zaczyna prawdziwy taniec a ja nie wiem co robić ale w końcu zacinam i czuje opór.Ryba odpływa na środek rzeczki,ja zupełny brak doświadczenia, myślę co dalej.Ale ryba wiecznie w miejscu stać nie będzie zaczyna sie poruszać raz tu raz tam.Nie pamiętam teraz dokładnie jak było dalej.ale w końcu udaje mi się wyholować ją na brzeg.Moja radośc jest wielka gdyż ryba jest dośc spora ale nie mam zupełnie pojęcia jak się nazywa.Juz nie w głowie mi było dalsze wędkowanie myślę tylko jak sie dowiedzieć co to za okaz.Siedziałem tak może z godzinę aż zobaczyłem jak zbliża się znajomy podchodzi do mnie i mówi:ale złapałem fajnego leszcza a ja na to no fajny fajny.Ten znajomy miał miarkę,leszcz mierzył 43 cm.Od tamtej pory złowiłem tylko jednego leszcza miał jakies 18 cm.Zastanawiacie sie pewnie jak można pamiętac tyle szczegółów uwierzcie można,pamiętam tamtą wyprawę i doskonale pamiętam tamtego leszcza był piękny. [2008-11-16 00:37]

Robert1995

Jeśli chodzi o mnie to zacząłem przygodę z wędkarstwem w tym roku. Pojechałem z tatą na giełdę do Poznania po jakieś części do samochodu. Za każdym razem jedynym stoiskiem na jakie patrzyłem było stoisko z wędkami , tata musiał to zauważyć a dodatkowo miałem wtedy urodziny więc tata kupił mi Wędkę I Kołowrotek Okumy , pudełko haczyków , pare spławików , żyłkę i ołów. Gdy przyjechaliśmy do domu od razu pobiegłem do swojego pokoju i zacząłem przygotowywać sprzęt. Na drugi dzień pojechaliśmy na stawy hodowlane 6km od domu , opłaciliśmy zezwolenie jednodniowe i zaczęło się łowienie , przez 4 godziny nic , później kilka płotek i po 15min tata powiedział że już późno i musimy już jechać . Gdy zacząłem pakować przynęty i jednocześnie zobaczyłem jak spławik 6 gramowy poszedł pod wodę , szybko schwyciłem wędkę ,zaciąłem i zacząłem holować . Po 20min. holu wyszedł na powierzchnię piękny Karp , skusił się na kukurydzę na haku nr.2 . Pożyczyliśmy od innego wędkarza wagę i ryba miała 9kg. Nigdy tego nie zapomnę . Pozdrawiam [2008-11-17 00:09]

BUCZ

Ja na poważnie z wędką zaczołem sie bawic jakieś 1,5 roku temu. Łowiac płotki z jednej strony jeziorka przyglądałem sie jak po drugiej stronie facet wyciąga szczupaki łowiąc na spining. Szybko poszerzyłem mój asortyment wędek o spiningówke i gruntówke. Jesli czegoś nie wiesz pytaj kolegów. Ja tak robie, i zawsze tych wiadomości w głowie zostaje. Pozdro i połamania. [2008-11-17 23:10]

Jan1065

Witam ,ja zaczynalem od splawika,mysle ze wiekszosc wedkarzy zaczyna wlasnie od splawikowki.Kiedys niebylo takiego wyboru jak dzis chodzi mi o kupno sprzetu wedkarskiego,teraz na poczatek za kilka-set masz wszystko.Mysle ze splawik ,na poczatek bedzie najlepszy:) [2008-11-30 15:59]

Dawido

Pierwsza rybą był zapewne karaś, w połowie lat '90, eskapada wraz z ojcem na staw Olszynka pod Kaliszem. Na ryby nie uczęszczałem, chyba, że jako widz, do czasu, ponieważ:
pierwsza rybą złowioną samodzielnie była wzdręga na niemieckiej wyspie Borkum w 2000 roku (nudziłem się, a wędkę miał wujek - stawy nieopodal domu - skorzystałem), następnie wędkowałem do 2002 roku, z przerwą na sześć lat, a więc:
pierwszą rybą złowioną po tych sześciu latach był szczupak na Prośnie, od tego czasu (maja br.) całkowicie wędkowanie mnie zawojowało (kiedyś wędkowałem głownie we wakacje, chyba, że zawody - teraz natomiast poświęcam się cały rok), zapewne przez to, że primo się usamodzielniłem, secundo - po śmierci ojca zostało sporo sprzętu, a ja od dawien dawna czułem dziwny pociąg do rozmaitych cieków wodnych, oczek w polach, sadzawek, bajorek etc - sami wiecie, o co chodzi... :>

Pozdrawiam serdecznie, połamania! [2008-12-01 19:12]

wedkarz20

Ja zaczynałem jak miałem kilka lat. Oczywiście spławikówka i karasie na bagienkach [2008-12-01 20:51]

z@mela

pamietam poczatki nad niewielkim leśnym stawem w wieku okolo 6 lat Kij spinning cos kolo2m taki z pelnego włukna do tego kołowrotek cos ala multiplikator ale z przelozeniem 1:1 ze podczas zarzucania musialem wywijać zylke i sru zamach. Pierwszymi rybami jakie lowilem do Ukleje , Liny i karasie ale najwiecej lowilem linów bo były ich tam tysiące , nawet takie żółte z czarnymi kropkami. Majac 10 lat wiadomo karta PZW pozniej zawody i w wieku 15 lat przerwa na kilka lat w lowieniu ale oplaty kontynuowane i pozniej po zdaniu prawka fishowanie odrodzilo sie na nowo z 10x wiekszym napałem . [2008-12-01 23:55]

bobart

Mój pierwszy raz na rybkach to było gdy miałemok10lat. Kolega miał już jakiegoś bata a ja znim poszedłem bo obiecał mi dać potrzymać wędkę. A tak naprawdę to będąc już dorosłym tj. ok.40 lat pożyczyłem wędkę od znajomego ( karte też dzięki niemu zrobiłem, bo mnie wprowadził - wszystko teoretycznie mi wyjaśnił to co mi byłoby potrzebne do amatorskiego łowienia na jeden raz ), zaczepiłem przyczepke kępingową i ode mnie ( Jawor - Dolnośląskie ) niedaleko jest sztuczny zbiornik Słup Więc tam się udałem z żoną na biwak dwudniowy. Przynęta jaka mi dał kolega (preparowany ryż moczony w oleju) miała być ponoć skuteczna na leszcza i rzeczywiście była w rozpiętości czasu jaki spędziłem tam nad wodą złowiłem 11 dużych leszcy i żadna inna ryba na to nie chciała brać. W międzyczasie miałem wizyte gościa który ponoć był tam odpowiedziałny za porządek i powiedział mi, że ze względu na czystość i zaśmiecanie nie można tu biwakować - ja mu pokazałem, że przyczepka jest wyposażona w toaletę i mam swój kosz na odpady i wtedy mi dał spokuj -
Ale reasumując to napewno ten mój pierwszy poważniejszy wypad na ryby będe pamiętał !!! [2008-12-05 13:43]