Petycja do PZW o jedną opłatę na całą Polskę

/ 288 odpowiedzi / 3 zdjęć
zbynio 33


Wbij sobie sam do głowy. Że powoli się coś rusza. Coś zmienia na lepsze. A co to jak to się mówi, nie mówię puki nie przeskoczę. Ale zmieniło się sporo...
Czy nie przyjdzie więcej, to się okaże przy najbliższym walny. Bo tu też będą zmiany co do powiadomienia członków koła.
I powiem, że o staniej zmianie co usłyszałem. To jestem tak zadowolony. Że skaczę do góry ze szczęścia. Walczyłem o nią z 2-3 lata temu. I w ostatnim roku. I jest efekt.
Jaka to zmiana?
Oj ważna, a o niej dowiedzą się tylko ci którzy przyjdą na walne. No i ci co się jednak tym interesują. I nawet niech ktoś se zasługę przypisze. Ważne że jest coś na plus.


Do mnie dociera to co napisałeś, a do Ciebie nie..... Gratki działania w PZW! Pozdrawiam :) (2014/10/24 20:39)

Arcymisiek





Wbij sobie do głowy, że członków nie było i nie będzie na głosowaniu więc nie ma sensu wałkować tego przy każdej rozmowie o zmianach w PZW. Są koła, które działają prężnie (wyjątki), bo znalazł się ktoś kto to"ciągnie" ten bajzel w dobrym kierunku, a inne tylko są i nic nie robią i nie bedą robić, bo kto zmusi ich do działania!? Jeżeli nie ma większości głosów, a im jest dobrze, tak jak jest. Co z tego, że masz pomysły i chcesz dobrze, jak przez następną kadencje będzie tak jak jest, ponieważ nie masz większości. Taka sytuacja może ciągnąć się w nieskończoność, aż sam stracisz cierpliwość i nerwy do dalszego działania :).

Wbij sobie sam do głowy. Że powoli się coś rusza. Coś zmienia na lepsze. A co to jak to się mówi, nie mówię puki nie przeskoczę. Ale zmieniło się sporo...
Czy nie przyjdzie więcej, to się okaże przy najbliższym walny. Bo tu też będą zmiany co do powiadomienia członków koła.
I powiem, że o staniej zmianie co usłyszałem. To jestem tak zadowolony. Że skaczę do góry ze szczęścia. Walczyłem o nią z 2-3 lata temu. I w ostatnim roku. I jest efekt.
Jaka to zmiana?
Oj ważna, a o niej dowiedzą się tylko ci którzy przyjdą na walne. No i ci co się jednak tym interesują. I nawet niech ktoś se zasługę przypisze. Ważne że jest coś na plus.


Co się rusza? Gdzie zmienia na lepsze?
Coraz większy syf i bezrybie w koło, wszyscy to zauważają, a ty mówisz, że gdzieś się coś zmienia na lepsze - ten żart zostaw sobie na prima aprilis...
Jak słyszę te smuty o zebraniach, członkach wielkich działaczach, to kojarzy mi się zaraz z naszym sejmem - pi...erdolą, a nędza i bezrobocie coraz większe, ale z pensji i nieopodatkowanej diety żaden nie rezygnuje( zarabiają dokładnie 9 892 zł 30 gr., a dieta to, dodatkowo, 2569 zł 53 gr.) Tak samo w Betonowym ZG wielcy działacze obłożyli się złotymi odznakami i wspólnie z rybakami radzą co tu jeszcze "dobrego" zrobić.
Działaj, działaj, może też dostaniesz złotą i dołączysz do szanownego grona tych wielkich działaczy.

http://www.pzw.org.pl/zgpzw/wiadomosci/100280/60/swieto_rybaka_i_wedkarza_w_sejmie
(2014/10/24 23:10)

wowy58


do lynx ; samo nic nie przyjdzie. A dobre rodzi sie długo i w bólach. Mamy to co mamy, i albo będziemy dążyć żeby to zmienić (może to potrwać , takie życie), albo dalej będzie  trwać marazm , degrengolada pod nazwa PZW Póki  coś jeszcze mogę , a mam tylko 56 lat to chciałbym coś zmienić na lepsze,Wojtek  (2014/10/25 09:57)

Artur z Ketrzyna







Co się rusza? Gdzie zmienia na lepsze?
Coraz większy syf i bezrybie w koło, wszyscy to zauważają, a ty mówisz, że gdzieś się coś zmienia na lepsze - ten żart zostaw sobie na prima aprilis...
Jak słyszę te smuty o zebraniach, członkach wielkich działaczach, to kojarzy mi się zaraz z naszym sejmem - pi...erdolą, a nędza i bezrobocie coraz większe, ale z pensji i nieopodatkowanej diety żaden nie rezygnuje( zarabiają dokładnie 9 892 zł 30 gr., a dieta to, dodatkowo, 2569 zł 53 gr.) Tak samo w Betonowym ZG wielcy działacze obłożyli się złotymi odznakami i wspólnie z rybakami radzą co tu jeszcze "dobrego" zrobić.
Działaj, działaj, może też dostaniesz złotą i dołączysz do szanownego grona tych wielkich działaczy.

http://www.pzw.org.pl/zgpzw/wiadomosci/100280/60/swieto_rybaka_i_wedkarza_w_sejmie

Na złotą odznakę nie liczę.
Tylko niech mi w końcu dokumenty wydadzą które żądam. Niech .... oj by za dużo napisał.

Na pewno ci z góry w najbliższym czasie to raczej zonga by mi dali... (2014/10/25 21:00)

lynx


do lynx ; samo nic nie przyjdzie. A dobre rodzi sie długo i w bólach. Mamy to co mamy, i albo będziemy dążyć żeby to zmienić (może to potrwać , takie życie), albo dalej będzie  trwać marazm , degrengolada pod nazwa PZW Póki  coś jeszcze mogę , a mam tylko 56 lat to chciałbym coś zmienić na lepsze,Wojtek 



Też tak podchodze do tematu. W wiele rzeczy już przestałem wierzyć ale to nie znaczy, zeby usiąść i płakac. Z własnej praktyki wiem, że wystarczy kilka osób ze łbem i dobrymi chęciami a już zacznie się coś dziać w kole na lepsze. Najgorzej jak wszyscy narzekają i nic nie robią tylko czekają aż ktoś za nich to zrobi. Na szczeblu krajowym to bardzo daleka droga ale w kole to jest na wyciągnięcie ręki. (2014/10/26 21:24)

Arcymisiek


do lynx ; samo nic nie przyjdzie. A dobre rodzi sie długo i w bólach. Mamy to co mamy, i albo będziemy dążyć żeby to zmienić (może to potrwać , takie życie), albo dalej będzie  trwać marazm , degrengolada pod nazwa PZW Póki  coś jeszcze mogę , a mam tylko 56 lat to chciałbym coś zmienić na lepsze,Wojtek 



Też tak podchodze do tematu. W wiele rzeczy już przestałem wierzyć ale to nie znaczy, zeby usiąść i płakac. Z własnej praktyki wiem, że wystarczy kilka osób ze łbem i dobrymi chęciami a już zacznie się coś dziać w kole na lepsze. Najgorzej jak wszyscy narzekają i nic nie robią tylko czekają aż ktoś za nich to zrobi. Na szczeblu krajowym to bardzo daleka droga ale w kole to jest na wyciągnięcie ręki.


A to ty nie wiesz, że narzekanie to nasz "sport" narodowy. :) W sumie mam wątpliwości czy jeszcze coś się dobrego w bólach urodzi, jak znam życie, to prędzej gó..o wyjdzie, ale zawsze próbować można. (2014/10/26 22:24)

pawelz


A dla mnie ma znaczenie. Przezucanie 100 uklejek czy ploteczek na dluzsza mete mnie nie bawi.
I sadze ze 99% wedkarzy woli zlowic jedna porzadna rybe niz 10 sztuk narybku.
A po mieso tez nie jezdze, bo anio na OS'e ani poza nie wolno zabierac lipieni i bardzo mi to odpowiada. Nie zabralem zadnej ryby z rzeki od ladnych kilku lat (nie liczac teczakow).
I wole jezdzic rzadziej w miare finansowych mozliwosci na rybne i zadbane wody niz udawac sam przed soba ze jest fajnie bo swieci sloneczko, jest cisza i g..o bierze. Bo katowanie ploteczek, malych wzdreg czy 15 cm okonkow (bo takie sa np glownie w Pilicy) nie nazywam lowieniem ryb.
Moze dla Ciebie to bez znaczenia ale ja wole poczuc na muchowce 40cm lipienia czy pstraga niz 25cm ploteczke.


Wuszukujesz co możesz aby mi udowodnić, ze jestem gownianym wędkarzem od uklejek. Więc zrozum wreszcie, że to jest pojęcie względne. Nie ma w tym nic szlachetnego, że klapiesz muchówką a inny podłą uklejówką. Jednemu są potrzebne pstrągi a innemu płotka.
Niestety, chyba już nigdy nie zrozumiesz, że czasem słoneczko jest lepsze i aby mi te ,,płoteczki" nie przeszkadzały to zakładam dosyc dużego peleta i też mogę wyciągnąć coś ponad 40 cm. Bardzo rzadko łowię na żywca więc to też możesz mi zarzucić, że nie jestem prawdziwym wędkarzem. Nie ma takiego pojęcia prawdziwy jak wędkarz.
Nie osądzaj drugiego jak nie wiesz co myśli.

Nic nie wyszukuje ani nie proboje udowodnic. Nie znam Cie, wiec nawet nie proboje sie domyslac jakim jestes wedkarzem. I nie ma to w dyskusji zadnego znaczenia.
Nie uwazam tez, ze lowienie na muche jest czym lepszym od lowienia na grunt, spinning czy spod lodu. Kazdy niech robi to co lubi. Ale w kazdej z metod, jaka by nie byla powinno chyba chodzic o to zeby lowic jak najwieksze mozliwe okazy. Nie pisze tu o nastawianie sie od razu na kilkudziesiecio kg sumy czy kilkunasto kilogramowe karpie. Ale nie rozumiem nigdy wedkarza ktoremu sprawia frajde przewalenie kilkadziesiat 15cm rybek. jakim przeciwnikiem jest taka ryba. Czesto (nie zawsze) bierze na wszystko co do wody wpadnie, nie jest plochliwa, radochy z holu tez wielkiej nie ma. Wiec po co ?.
Problemem jest niestety fakt, ze w wielu regionach Polski takie wlasnie ryby to glowna obsada wod. I tylko to i az to mialem na mysli. U mnie jest gowniana gospodarka, za mniejsza kase w porowniu do Krosna, ale wlasnie takie ryby jak opisalem sa glownym trofeum wedkarzy. Bo dzieki temu ze jast taniocha poparta populizmem i brakiem dzialan okregu mamy co mamy.
A co do gatunkow. Wcale pstrag nie jest dla mnie najbardziej pozadana zdobycza. Jesli juz to wole lipienia, chocby dlatego ze jest bardziej kaprysny. A ktos kto lowi na muche wie doskonale, ze ryby karpiowate sa duzo bardziej wymagajacym przeciwnikiem niz lipienie i pstragi. I bardzo lubie lowic jazie czy klenie. Nie mniej niz pstragi i lipienie (2014/10/27 10:29)

pawelz


do lynx ; samo nic nie przyjdzie. A dobre rodzi sie długo i w bólach. Mamy to co mamy, i albo będziemy dążyć żeby to zmienić (może to potrwać , takie życie), albo dalej będzie  trwać marazm , degrengolada pod nazwa PZW Póki  coś jeszcze mogę , a mam tylko 56 lat to chciałbym coś zmienić na lepsze,Wojtek 



Też tak podchodze do tematu. W wiele rzeczy już przestałem wierzyć ale to nie znaczy, zeby usiąść i płakac. Z własnej praktyki wiem, że wystarczy kilka osób ze łbem i dobrymi chęciami a już zacznie się coś dziać w kole na lepsze. Najgorzej jak wszyscy narzekają i nic nie robią tylko czekają aż ktoś za nich to zrobi. Na szczeblu krajowym to bardzo daleka droga ale w kole to jest na wyciągnięcie ręki.

Problem w tym, ze na szczeblu kola w wielu przypadkach g..o mozna. Kola mogace pogospodarzyc wlasnym akwenem to wg mnie szczesciarze i wtedy warto cos robic. Ale tak jak np u mnie, gdzie w zasadzie 0 wod poza jedna rzeka i smierdzacym ZS, co z tego ze kolo istnieje, jak nie ma tak naprawde zadnego realnego wplywu na gospodarke. Przyklad z roku poprzedniego. Staralismy sie wywalczyc niewielki odcinek NK dla drapieznika. Jedno z kol przeglosowalo niemal jednoglosnie pomysl. I co ? I nic. Poszedlem na zebranie w swoim kole i jednym glosem pomysl nie przeszedl. Na zebraniach innych kol nie podnoszono tematu. Jak teraz musza sie czuc i co myslec wedkarze ktorzy glosowali jednomyslnie. ?. Po prostu drugi raz to oleja. (2014/10/27 10:34)

lynx


do lynx ; samo nic nie przyjdzie. A dobre rodzi sie długo i w bólach. Mamy to co mamy, i albo będziemy dążyć żeby to zmienić (może to potrwać , takie życie), albo dalej będzie  trwać marazm , degrengolada pod nazwa PZW Póki  coś jeszcze mogę , a mam tylko 56 lat to chciałbym coś zmienić na lepsze,Wojtek 



Też tak podchodze do tematu. W wiele rzeczy już przestałem wierzyć ale to nie znaczy, zeby usiąść i płakac. Z własnej praktyki wiem, że wystarczy kilka osób ze łbem i dobrymi chęciami a już zacznie się coś dziać w kole na lepsze. Najgorzej jak wszyscy narzekają i nic nie robią tylko czekają aż ktoś za nich to zrobi. Na szczeblu krajowym to bardzo daleka droga ale w kole to jest na wyciągnięcie ręki.


A to ty nie wiesz, że narzekanie to nasz "sport" narodowy. :) W sumie mam wątpliwości czy jeszcze coś się dobrego w bólach urodzi, jak znam życie, to prędzej gó..o wyjdzie, ale zawsze próbować można.



Nie jest tak tragicznie. W naszym kole zaszły bardzo duże zmiany ale to na przestrzeni 8 lat. Nawet w okręgu coś powolutky drgęlo. Nie wiem czy to ruchy pozorne ale myślę, że to jest prawda. Wchodzi trochę nowych, odwaznych i nie bardzo dają się oszukać. Oby tak dalej. Wędkarze widzą te zmiany i popierają je. Moje koło jest takim przykładem. Kiedyś miało ok. 200 czł. a drugie miało ok. 500 czł a po 8 latach jest odwrotnie. Jak się tam nic nie zmieni to koło moze upaść. Burzą się wędkarze i chyba w tym roku, naq walnym coś się tam będzie działo. Smutne tylko, że to idzie tak wolniutko bo braknie mi życia aby zmieniło się na lepsze w całym kraju. (2014/10/27 20:30)

lynx


A dla mnie ma znaczenie. Przezucanie 100 uklejek czy ploteczek na dluzsza mete mnie nie bawi.
I sadze ze 99% wedkarzy woli zlowic jedna porzadna rybe niz 10 sztuk narybku.
A po mieso tez nie jezdze, bo anio na OS'e ani poza nie wolno zabierac lipieni i bardzo mi to odpowiada. Nie zabralem zadnej ryby z rzeki od ladnych kilku lat (nie liczac teczakow).
I wole jezdzic rzadziej w miare finansowych mozliwosci na rybne i zadbane wody niz udawac sam przed soba ze jest fajnie bo swieci sloneczko, jest cisza i g..o bierze. Bo katowanie ploteczek, malych wzdreg czy 15 cm okonkow (bo takie sa np glownie w Pilicy) nie nazywam lowieniem ryb.
Moze dla Ciebie to bez znaczenia ale ja wole poczuc na muchowce 40cm lipienia czy pstraga niz 25cm ploteczke.


Wuszukujesz co możesz aby mi udowodnić, ze jestem gownianym wędkarzem od uklejek. Więc zrozum wreszcie, że to jest pojęcie względne. Nie ma w tym nic szlachetnego, że klapiesz muchówką a inny podłą uklejówką. Jednemu są potrzebne pstrągi a innemu płotka.
Niestety, chyba już nigdy nie zrozumiesz, że czasem słoneczko jest lepsze i aby mi te ,,płoteczki" nie przeszkadzały to zakładam dosyc dużego peleta i też mogę wyciągnąć coś ponad 40 cm. Bardzo rzadko łowię na żywca więc to też możesz mi zarzucić, że nie jestem prawdziwym wędkarzem. Nie ma takiego pojęcia prawdziwy jak wędkarz.
Nie osądzaj drugiego jak nie wiesz co myśli.

Nic nie wyszukuje ani nie proboje udowodnic. Nie znam Cie, wiec nawet nie proboje sie domyslac jakim jestes wedkarzem. I nie ma to w dyskusji zadnego znaczenia.
Nie uwazam tez, ze lowienie na muche jest czym lepszym od lowienia na grunt, spinning czy spod lodu. Kazdy niech robi to co lubi. Ale w kazdej z metod, jaka by nie byla powinno chyba chodzic o to zeby lowic jak najwieksze mozliwe okazy. Nie pisze tu o nastawianie sie od razu na kilkudziesiecio kg sumy czy kilkunasto kilogramowe karpie. Ale nie rozumiem nigdy wedkarza ktoremu sprawia frajde przewalenie kilkadziesiat 15cm rybek. jakim przeciwnikiem jest taka ryba. Czesto (nie zawsze) bierze na wszystko co do wody wpadnie, nie jest plochliwa, radochy z holu tez wielkiej nie ma. Wiec po co ?.
Problemem jest niestety fakt, ze w wielu regionach Polski takie wlasnie ryby to glowna obsada wod. I tylko to i az to mialem na mysli. U mnie jest gowniana gospodarka, za mniejsza kase w porowniu do Krosna, ale wlasnie takie ryby jak opisalem sa glownym trofeum wedkarzy. Bo dzieki temu ze jast taniocha poparta populizmem i brakiem dzialan okregu mamy co mamy.
A co do gatunkow. Wcale pstrag nie jest dla mnie najbardziej pozadana zdobycza. Jesli juz to wole lipienia, chocby dlatego ze jest bardziej kaprysny. A ktos kto lowi na muche wie doskonale, ze ryby karpiowate sa duzo bardziej wymagajacym przeciwnikiem niz lipienie i pstragi. I bardzo lubie lowic jazie czy klenie. Nie mniej niz pstragi i lipienie

Po co mamy tak dyskutować. Mam lepsząa propozycję. Najbliższe łowisko pstrągowe jest ode mnie 1km. Następne 20 km, nast.40 km, nast.35 km. O dalszych nie piszę. To są łowiska na małych rzekach. Biała Łada, Tanew, Wieprz, Por, /popatrz na mapie/.Jeżeli Ci to odpowiada to w lecie przyjedź do mnie a zobaczysz ile jest pstrągów i to nie 30-tki. Tutaj nie staniesz w woderach na kamieniach tylko do wody trzeba się skradać jak w dżungli. Mój max rozmiar pstrąga to 64 cm. Daję Ci piętro na wypoczynek /nic nie płacisz/, reszta twoje. dołożę jeszcze dobrą nalewkę i swojską kielbasę. Przemyśl sprawę. (2014/10/27 20:42)

lynx


do lynx ; samo nic nie przyjdzie. A dobre rodzi sie długo i w bólach. Mamy to co mamy, i albo będziemy dążyć żeby to zmienić (może to potrwać , takie życie), albo dalej będzie  trwać marazm , degrengolada pod nazwa PZW Póki  coś jeszcze mogę , a mam tylko 56 lat to chciałbym coś zmienić na lepsze,Wojtek 



Też tak podchodze do tematu. W wiele rzeczy już przestałem wierzyć ale to nie znaczy, zeby usiąść i płakac. Z własnej praktyki wiem, że wystarczy kilka osób ze łbem i dobrymi chęciami a już zacznie się coś dziać w kole na lepsze. Najgorzej jak wszyscy narzekają i nic nie robią tylko czekają aż ktoś za nich to zrobi. Na szczeblu krajowym to bardzo daleka droga ale w kole to jest na wyciągnięcie ręki.

Problem w tym, ze na szczeblu kola w wielu przypadkach g..o mozna. Kola mogace pogospodarzyc wlasnym akwenem to wg mnie szczesciarze i wtedy warto cos robic. Ale tak jak np u mnie, gdzie w zasadzie 0 wod poza jedna rzeka i smierdzacym ZS, co z tego ze kolo istnieje, jak nie ma tak naprawde zadnego realnego wplywu na gospodarke. Przyklad z roku poprzedniego. Staralismy sie wywalczyc niewielki odcinek NK dla drapieznika. Jedno z kol przeglosowalo niemal jednoglosnie pomysl. I co ? I nic. Poszedlem na zebranie w swoim kole i jednym glosem pomysl nie przeszedl. Na zebraniach innych kol nie podnoszono tematu. Jak teraz musza sie czuc i co myslec wedkarze ktorzy glosowali jednomyslnie. ?. Po prostu drugi raz to oleja.

Bo przewodniczący zebrania dupa. Jednym głosem przegrywa sprawa jak ,,trzeba" ją przegrać. (2014/10/27 20:44)

pawelz


A dla mnie ma znaczenie. Przezucanie 100 uklejek czy ploteczek na dluzsza mete mnie nie bawi.
I sadze ze 99% wedkarzy woli zlowic jedna porzadna rybe niz 10 sztuk narybku.
A po mieso tez nie jezdze, bo anio na OS'e ani poza nie wolno zabierac lipieni i bardzo mi to odpowiada. Nie zabralem zadnej ryby z rzeki od ladnych kilku lat (nie liczac teczakow).
I wole jezdzic rzadziej w miare finansowych mozliwosci na rybne i zadbane wody niz udawac sam przed soba ze jest fajnie bo swieci sloneczko, jest cisza i g..o bierze. Bo katowanie ploteczek, malych wzdreg czy 15 cm okonkow (bo takie sa np glownie w Pilicy) nie nazywam lowieniem ryb.
Moze dla Ciebie to bez znaczenia ale ja wole poczuc na muchowce 40cm lipienia czy pstraga niz 25cm ploteczke.


Wuszukujesz co możesz aby mi udowodnić, ze jestem gownianym wędkarzem od uklejek. Więc zrozum wreszcie, że to jest pojęcie względne. Nie ma w tym nic szlachetnego, że klapiesz muchówką a inny podłą uklejówką. Jednemu są potrzebne pstrągi a innemu płotka.
Niestety, chyba już nigdy nie zrozumiesz, że czasem słoneczko jest lepsze i aby mi te ,,płoteczki" nie przeszkadzały to zakładam dosyc dużego peleta i też mogę wyciągnąć coś ponad 40 cm. Bardzo rzadko łowię na żywca więc to też możesz mi zarzucić, że nie jestem prawdziwym wędkarzem. Nie ma takiego pojęcia prawdziwy jak wędkarz.
Nie osądzaj drugiego jak nie wiesz co myśli.

Nic nie wyszukuje ani nie proboje udowodnic. Nie znam Cie, wiec nawet nie proboje sie domyslac jakim jestes wedkarzem. I nie ma to w dyskusji zadnego znaczenia.
Nie uwazam tez, ze lowienie na muche jest czym lepszym od lowienia na grunt, spinning czy spod lodu. Kazdy niech robi to co lubi. Ale w kazdej z metod, jaka by nie byla powinno chyba chodzic o to zeby lowic jak najwieksze mozliwe okazy. Nie pisze tu o nastawianie sie od razu na kilkudziesiecio kg sumy czy kilkunasto kilogramowe karpie. Ale nie rozumiem nigdy wedkarza ktoremu sprawia frajde przewalenie kilkadziesiat 15cm rybek. jakim przeciwnikiem jest taka ryba. Czesto (nie zawsze) bierze na wszystko co do wody wpadnie, nie jest plochliwa, radochy z holu tez wielkiej nie ma. Wiec po co ?.
Problemem jest niestety fakt, ze w wielu regionach Polski takie wlasnie ryby to glowna obsada wod. I tylko to i az to mialem na mysli. U mnie jest gowniana gospodarka, za mniejsza kase w porowniu do Krosna, ale wlasnie takie ryby jak opisalem sa glownym trofeum wedkarzy. Bo dzieki temu ze jast taniocha poparta populizmem i brakiem dzialan okregu mamy co mamy.
A co do gatunkow. Wcale pstrag nie jest dla mnie najbardziej pozadana zdobycza. Jesli juz to wole lipienia, chocby dlatego ze jest bardziej kaprysny. A ktos kto lowi na muche wie doskonale, ze ryby karpiowate sa duzo bardziej wymagajacym przeciwnikiem niz lipienie i pstragi. I bardzo lubie lowic jazie czy klenie. Nie mniej niz pstragi i lipienie

Po co mamy tak dyskutować. Mam lepsząa propozycję. Najbliższe łowisko pstrągowe jest ode mnie 1km. Następne 20 km, nast.40 km, nast.35 km. O dalszych nie piszę. To są łowiska na małych rzekach. Biała Łada, Tanew, Wieprz, Por, /popatrz na mapie/.Jeżeli Ci to odpowiada to w lecie przyjedź do mnie a zobaczysz ile jest pstrągów i to nie 30-tki. Tutaj nie staniesz w woderach na kamieniach tylko do wody trzeba się skradać jak w dżungli. Mój max rozmiar pstrąga to 64 cm. Daję Ci piętro na wypoczynek /nic nie płacisz/, reszta twoje. dołożę jeszcze dobrą nalewkę i swojską kielbasę. Przemyśl sprawę.

Nigdy nie bylem w tych rejonach, ale sporo czytalem. Zwroc uwage na jedno. Dyskusja zaczela sie od wysokosci skladki za 1 dzien lowienia. W Krosnie to 40zl. A u Was ?. Dokladnie tyle samo. I OK. Widac ze u Was ktos mysli. Poza tym Wasze przepisy o ile dobrze pamietam sa bardziej restrycyjne niz srednia krajowa. Co z tego ze ja u siebie mam taniej, jak g..o za to lowie.
PS. Za zaproszenie bardzo dziekuje. Przemysle sprawe, bo kilka razy juz planowalem wyjazd w Wasze regiony. Ale zawsze bylo brak czasu no i ciezko sie lowi w takich wodach bez znajomosci terenu. To nie srednie czy duze rzeki gorskie gdzie z marszu wchodzisz do wody i lowisz. Tu czasami samo znalezienie dojazdu do niezlych miejscowek jest sztuka :). Ale majac przewodnika, czemu nie :) (2014/10/28 09:30)

zbynio 33


Nigdy nie bylem w tych rejonach, ale sporo czytalem. Zwroc uwage na jedno. Dyskusja zaczela sie od wysokosci skladki za 1 dzien lowienia. W Krosnie to 40zl. A u Was ?. Dokladnie tyle samo. I OK. Widac ze u Was ktos mysli. Poza tym Wasze przepisy o ile dobrze pamietam sa bardziej restrycyjne niz srednia krajowa. Co z tego ze ja u siebie mam taniej, jak g..o za to lowie.
PS. Za zaproszenie bardzo dziekuje. Przemysle sprawe, bo kilka razy juz planowalem wyjazd w Wasze regiony. Ale zawsze bylo brak czasu no i ciezko sie lowi w takich wodach bez znajomosci terenu. To nie srednie czy duze rzeki gorskie gdzie z marszu wchodzisz do wody i lowisz. Tu czasami samo znalezienie dojazdu do niezlych miejscowek jest sztuka :). Ale majac przewodnika, czemu nie :)


Pawelz, tylko podpisz petycje! Będziesz miał taniej! ;)))) (2014/10/28 09:43)

pawelz


Petycje uwazam ze zlo dla rybostanu w wodach kraju. Dlatego wole zaplacic wiecej i miec czyste sumienie niz isc w populizm. Popre taka petycje, ale tylko wtedy, gdy w kraju 90% wod bedzie podobnie zagospodarowanych. (2014/10/28 10:21)

lynx


A dla mnie ma znaczenie. Przezucanie 100 uklejek czy ploteczek na dluzsza mete mnie nie bawi.
I sadze ze 99% wedkarzy woli zlowic jedna porzadna rybe niz 10 sztuk narybku.
A po mieso tez nie jezdze, bo anio na OS'e ani poza nie wolno zabierac lipieni i bardzo mi to odpowiada. Nie zabralem zadnej ryby z rzeki od ladnych kilku lat (nie liczac teczakow).
I wole jezdzic rzadziej w miare finansowych mozliwosci na rybne i zadbane wody niz udawac sam przed soba ze jest fajnie bo swieci sloneczko, jest cisza i g..o bierze. Bo katowanie ploteczek, malych wzdreg czy 15 cm okonkow (bo takie sa np glownie w Pilicy) nie nazywam lowieniem ryb.
Moze dla Ciebie to bez znaczenia ale ja wole poczuc na muchowce 40cm lipienia czy pstraga niz 25cm ploteczke.


Wuszukujesz co możesz aby mi udowodnić, ze jestem gownianym wędkarzem od uklejek. Więc zrozum wreszcie, że to jest pojęcie względne. Nie ma w tym nic szlachetnego, że klapiesz muchówką a inny podłą uklejówką. Jednemu są potrzebne pstrągi a innemu płotka.
Niestety, chyba już nigdy nie zrozumiesz, że czasem słoneczko jest lepsze i aby mi te ,,płoteczki" nie przeszkadzały to zakładam dosyc dużego peleta i też mogę wyciągnąć coś ponad 40 cm. Bardzo rzadko łowię na żywca więc to też możesz mi zarzucić, że nie jestem prawdziwym wędkarzem. Nie ma takiego pojęcia prawdziwy jak wędkarz.
Nie osądzaj drugiego jak nie wiesz co myśli.

Nic nie wyszukuje ani nie proboje udowodnic. Nie znam Cie, wiec nawet nie proboje sie domyslac jakim jestes wedkarzem. I nie ma to w dyskusji zadnego znaczenia.
Nie uwazam tez, ze lowienie na muche jest czym lepszym od lowienia na grunt, spinning czy spod lodu. Kazdy niech robi to co lubi. Ale w kazdej z metod, jaka by nie byla powinno chyba chodzic o to zeby lowic jak najwieksze mozliwe okazy. Nie pisze tu o nastawianie sie od razu na kilkudziesiecio kg sumy czy kilkunasto kilogramowe karpie. Ale nie rozumiem nigdy wedkarza ktoremu sprawia frajde przewalenie kilkadziesiat 15cm rybek. jakim przeciwnikiem jest taka ryba. Czesto (nie zawsze) bierze na wszystko co do wody wpadnie, nie jest plochliwa, radochy z holu tez wielkiej nie ma. Wiec po co ?.
Problemem jest niestety fakt, ze w wielu regionach Polski takie wlasnie ryby to glowna obsada wod. I tylko to i az to mialem na mysli. U mnie jest gowniana gospodarka, za mniejsza kase w porowniu do Krosna, ale wlasnie takie ryby jak opisalem sa glownym trofeum wedkarzy. Bo dzieki temu ze jast taniocha poparta populizmem i brakiem dzialan okregu mamy co mamy.
A co do gatunkow. Wcale pstrag nie jest dla mnie najbardziej pozadana zdobycza. Jesli juz to wole lipienia, chocby dlatego ze jest bardziej kaprysny. A ktos kto lowi na muche wie doskonale, ze ryby karpiowate sa duzo bardziej wymagajacym przeciwnikiem niz lipienie i pstragi. I bardzo lubie lowic jazie czy klenie. Nie mniej niz pstragi i lipienie

Po co mamy tak dyskutować. Mam lepsząa propozycję. Najbliższe łowisko pstrągowe jest ode mnie 1km. Następne 20 km, nast.40 km, nast.35 km. O dalszych nie piszę. To są łowiska na małych rzekach. Biała Łada, Tanew, Wieprz, Por, /popatrz na mapie/.Jeżeli Ci to odpowiada to w lecie przyjedź do mnie a zobaczysz ile jest pstrągów i to nie 30-tki. Tutaj nie staniesz w woderach na kamieniach tylko do wody trzeba się skradać jak w dżungli. Mój max rozmiar pstrąga to 64 cm. Daję Ci piętro na wypoczynek /nic nie płacisz/, reszta twoje. dołożę jeszcze dobrą nalewkę i swojską kielbasę. Przemyśl sprawę.

Nigdy nie bylem w tych rejonach, ale sporo czytalem. Zwroc uwage na jedno. Dyskusja zaczela sie od wysokosci skladki za 1 dzien lowienia. W Krosnie to 40zl. A u Was ?. Dokladnie tyle samo. I OK. Widac ze u Was ktos mysli. Poza tym Wasze przepisy o ile dobrze pamietam sa bardziej restrycyjne niz srednia krajowa. Co z tego ze ja u siebie mam taniej, jak g..o za to lowie.
PS. Za zaproszenie bardzo dziekuje. Przemysle sprawe, bo kilka razy juz planowalem wyjazd w Wasze regiony. Ale zawsze bylo brak czasu no i ciezko sie lowi w takich wodach bez znajomosci terenu. To nie srednie czy duze rzeki gorskie gdzie z marszu wchodzisz do wody i lowisz. Tu czasami samo znalezienie dojazdu do niezlych miejscowek jest sztuka :). Ale majac przewodnika, czemu nie :)

Zgadza sie (2014/10/28 13:53)

Artur z Ketrzyna


Petycje uwazam ze zlo dla rybostanu w wodach kraju. Dlatego wole zaplacic wiecej i miec czyste sumienie niz isc w populizm. Popre taka petycje, ale tylko wtedy, gdy w kraju 90% wod bedzie podobnie zagospodarowanych.

I wszyscy wędkarze będą tak samo dbać o wody... (2014/10/28 14:55)

adrionn911


Ja tam jestem za jedną opłatą na całą Polskę ew. z podziałem na wody nizinne i górskie. Chciałbym móc pojechać gdzie chce na ryby w całym naszym kraju a nie tylko na część wód. Przecież wszyscy mieszkamy w jednym kraju. Oczywiście żeby ona była normalna a jakaś wielka suma która nie jak się nie ma do stanu naszych łowisk. Kuzyn mieszka w Anglii i mówił że tam 20 funtów kosztuje zezwolenie na całą Anglię. (2015/01/06 16:52)

kris57


http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1527589,1,wojny-wedkarzy---przed-sezonem.read (2015/01/06 17:15)

użytkownik26223


Kuzyn mieszka w Anglii i mówił że tam 20 funtów kosztuje zezwolenie na całą Anglię.






Kolego Zapytaj kuzyna na ilu % wód można łowić na podstawie "Rod licence"z tego co wyczytałem (a szukanie info zajęło mi dosłownie 20 sek)wynika że ta licentia za ok 20f to nic innego jak "biała karta" u nas.Możesz o tym  poczytać np tutaj 
 http://wmh.pl/article/742
nie jest to świeży text (jak mówiłem szukałem 20 sek) ale jakiś tam obraz daje.są tam wyszczególnione ogólne przepisy (bardzo restrykcyjne) Już słyszę te lamenty gdyby takie przepisy były i u nas.


żeby było w temacie jestem kategorycznie przeciwny jednej opłacie na cały kraj  Uważam że było by to złe rozwiązanie.co więcej jestem za większym podziałem .uważam że wody powinny być dzierżawione przez kluby wędkarskie (tak jak w Anglii)  a opłaty powinno się wnosić "na miejscu" odpowiednim służbom lub na konto danego klubu , w banku,na poczcie czy na stacji benzynowej. (2015/01/06 17:42)

Bernard51


"Petycje uwazam ze zlo dla rybostanu w wodach kraju. Dlatego wole zaplacic wiecej i miec czyste sumienie niz isc w populizm. Popre taka petycje, ale tylko wtedy, gdy w kraju 90% wod bedzie podobnie zagospodarowanych."

Też nie jestem zwolennikiem aby jedna opłata zezwalała na połowy w całym kraju, a dlaczego co prawda mieliśmy juz ten system i pamiętajmy że nasze składki to były tylko namiastką kosztów zarybień resztę dokładały Zakłady Pracy, Powiaty, Miasta, Województwa, to po pierwsze, po drugie tak jak Paweł pisze nie wszędzie są zadbane wody, chodzi o ubytek rybostanu, po trzecie w dobrze zarybionych okręgach natłok wędkarzy będzie większy i ryba szybko zniknie.
Dziś ceny dobowych opłat to sumy z sufitu lub jak to nazywają działacze ceny zaporowe aby obcy nam ryb nie wyławiali. W gospodarce rynkowej (niczym do tego dojdziemy) opłatę powinniśmy mieć w każdym rejonie (nabywaną w kioskach, sklepach,) adokwatną do rybostanu jak i atrakcyjności łowisk, ale PZW# musi zniknąć a gospodarzami wód zostaną odziały samorządowe (Więcej wędkarzy-turystów większa kasa zostawiona dla regionu) które będą dbały o własne wody i bazy wypoczynku dla atrakcyjności ,danego regionu. Podejrzewam że nie dożyję tych nowości w naszym Kraju. (2015/01/07 07:09)