Petycja do PZW o jedną opłatę na całą Polskę

/ 283 odpowiedzi / 2 zdjęć
Arcymisiek


Zakladajac, ze wedkarze robiliby rzetelne wpisy w rejestrach (co jest malo prawdopodobne patrzac na to co sie dzieje obecnie), to kto mialby ta cala papierkowa robote ogarnac.
Bo zaluzmy ze robimy oplate na caly kraj w wysokosci X zl.
1) do kogo trafia ta kasa w pierwszej kolejnosci ?.
2) kto zbiera szmal w skali kraju ?.
3) kto porzadkuje (dzieli wpisy z rejestrow na okregi).
4) kto robi z tych danych odpowiednie wyliczenia dajace mozliwosc podzielenia kasy uzbieranej z oplat krajowych proporcjonalnie na okregi w zaleznosci od .... ? No wlasnie czego ?. Dni spedzonych nad woda czy zlowionych ryb ?.
Ja daje 1 promil szans ze ktos w PZW zrobi to rzetelnie i profesjonalnie. QA co to oznacza.? Najlepsze okregi dostana po d..e i zrownaja do tych przecietnych.

Dokładnie coś w tym stylu....
Arcymisiek.
@pawelz - Wytłumacz mi pojęcie najlepsze okręgi, bo tego nie ogarniam...
Te okręgi co prowadzą lepszą gospodarkę rybną i jakoś im te dbanie wychodzi....
Jak też przykładają się troszkę do tego.
No i koła w nich lepiej prosperują...

choć nie powiem że i w twojej wypowiedzi jest ziarnko prawdy....

Podaj przykład takiego okręgu PZW, gdzie tak bardzo dbają, zarybiają i zachwalają, a i koniecznie pochwal się co tam takiego fajnego łowisz na tych łowiskach, być może opłacę tam składkę okręgową.:)

To jednak trwałem w błędzie, myślałem, że wszystkie okręgi PZW starają się "odpowiednio" (joke)gospodarować pieniędzmi ze składek wędkarzy. heh;)


(2014/10/13 20:17)

wowy58


   

 


(2014/10/13 20:59)

pawelz


Ale przeciez oplata krajowa jest po to zebym nie musial sie na zapas martwic gdzie bede lowil. W Twoim rozwiazaniu to jeszcze zanim zapalce to juz mniejw iecej powinienem wiedziec gdzie bede lowil. To wg mnie bez sensu.
Krajowka wg mnie ma sens wtedy, kiedy oplacajac skladke ide do skarbnika i place ilestam wiecej zeby miec swiety spokoj, Bo moze bede chcial lowic na Wisle a moze na Odrze. A moze zaczne lowic pstragi na Pomorzu. I to jemu place np 500zl i mam swiety spokoj.
A nie bede sie zastanawial w grudniu, gdzie planuje jechac we wrzesniu.
Tak wiec pieniadze w pierwszej kolejnosci powinien zbierac "nasz skarbnik". I co dalej ?. Zalozmy (czysto teoretycznie), ze 100% wedkarzy z Lodzi (gdzie malo jest atrakcyjnych lowisk) juz w grudniu wykupilo krajowki. Nie wiadomo gdzie beda lowic. Warta, Pilicy czy moze Drawa. Zalew Sulejowski a moze Jeziorsko. A moze sa tacy co tylko beda jezdzic na Wisle ?.
Skarbnik zebral ta kase i co dalej z nia ma zrobic ?. Komu przelac ?. Bo ja sobie nie wyobrazam ze wedkarz bedzie deklarowal przed taka oplata gdzie bedzie lowil. (2014/10/14 11:07)

pawelz


Zakladajac, ze wedkarze robiliby rzetelne wpisy w rejestrach (co jest malo prawdopodobne patrzac na to co sie dzieje obecnie), to kto mialby ta cala papierkowa robote ogarnac.
Bo zaluzmy ze robimy oplate na caly kraj w wysokosci X zl.
1) do kogo trafia ta kasa w pierwszej kolejnosci ?.
2) kto zbiera szmal w skali kraju ?.
3) kto porzadkuje (dzieli wpisy z rejestrow na okregi).
4) kto robi z tych danych odpowiednie wyliczenia dajace mozliwosc podzielenia kasy uzbieranej z oplat krajowych proporcjonalnie na okregi w zaleznosci od .... ? No wlasnie czego ?. Dni spedzonych nad woda czy zlowionych ryb ?.
Ja daje 1 promil szans ze ktos w PZW zrobi to rzetelnie i profesjonalnie. QA co to oznacza.? Najlepsze okregi dostana po d..e i zrownaja do tych przecietnych.

Dokładnie coś w tym stylu....
Arcymisiek.
@pawelz - Wytłumacz mi pojęcie najlepsze okręgi, bo tego nie ogarniam...
Te okręgi co prowadzą lepszą gospodarkę rybną i jakoś im te dbanie wychodzi....
Jak też przykładają się troszkę do tego.
No i koła w nich lepiej prosperują...

choć nie powiem że i w twojej wypowiedzi jest ziarnko prawdy....

Podaj przykład takiego okręgu PZW, gdzie tak bardzo dbają, zarybiają i zachwalają, a i koniecznie pochwal się co tam takiego fajnego łowisz na tych łowiskach, być może opłacę tam składkę okręgową.:)

To jednak trwałem w błędzie, myślałem, że wszystkie okręgi PZW starają się "odpowiednio" (joke)gospodarować pieniędzmi ze składek wędkarzy. heh;)






Chyba rzeczywiscie byles w duzym bledzie. Np jezdze na ryby po kraju i chyba nigdzie nie ma takiej nedzy jak w piotrkowskim. No ale u nas powodem do dumy sa odlozone a nie zainwestowane pieniadze na konatach kol.  Normalny gospodarz pochwalilby sie ze inwestuje (w ochrone wody, zarybienia itp) a u nas chwala sie ile to kasy zostalo na koncie (zeby po tem bylo za co pojechac na wycieczke). Mimo ze mamy chyba najnizsze w Polsce oplaty.

Wlasnie w niedziele wrocilem znad Sanu. Zeby nie bylo, lowilem jeden dzien na OS'e a drugi na "zwyklym". Od dwoch lat na "zwyklym" sa nowe przepisy. I ryb (mimo ze na razie mniejsze) jest wiecej jak na OS'e za 80 zl. Gwarantuje, ze gdyby nie fakt, ze Krosno nie podpisalo zadnych porozumien (za to ich chwale mimo ze place dodatkowo) to bys sie nie wcinal do wody. A tak fakt, ze trzeba im zaplacic te 40 zl (tyle kosztuje dniowka w PZW Krosno) to studzi to zapedy wielu. Dzieki temu miejscowi za roczna skladke ryb maja w brod.
To tak w ramach gospodarowania. Duzo bym dal za takiego Koniecznego u siebie w okregu. (2014/10/14 11:14)

wowy58



Pawle Drogi! Święta racja!.Tyle,że czasy komunizmu i urawniłowki dawno minęły i się nie wrócą. Nie ważne czy tego chcemy czy nie. Porobiło się Panów na włościach ( nieswoich) tyle co okręgów.  Jest nas za mało, aby ktoś z władzy chciał się naszym problemikiem zainteresować. Nie ma takiego urzędnika, żeby bezinteresownie  nadstawiał głowę dla idei, może i słusznej. Gdybyśmy byli bogaci i silni -to może, może....Tak więc. - osobiście nie wierzę, żeby udało się kiedykolwiek przywrócić opłatę krajową chociaż  w postaci zbliżonej do jej ówczesnego kształtu, taki klimat ( mówiła jedna Pani). Pozostaje więc  szukać sposobu - jak usprawnić , ułatwić  sobie życie w  aktualnych realiach. Każdy, przed wyjazdem zawsze  jakoś go planuje.. Trzeba po prostu wkomponować w te przygotowania kwestię  zalegalizowania pobytu na  rybach, byle było to w możliwe w  szybki i prosty sposób.
Pozdrawiam wszystkich co zechcieli zainteresować się  naszym problemem.
Wojtek . (2014/10/14 16:23)

Artur z Ketrzyna



Pawle Drogi! Święta racja!.Tyle,że czasy komunizmu i urawniłowki dawno minęły i się nie wrócą. Nie ważne czy tego chcemy czy nie. Porobiło się Panów na włościach ( nieswoich) tyle co okręgów.  Jest nas za mało, aby ktoś z władzy chciał się naszym problemikiem zainteresować. Nie ma takiego urzędnika, żeby bezinteresownie  nadstawiał głowę dla idei, może i słusznej. Gdybyśmy byli bogaci i silni -to może, może....Tak więc. - osobiście nie wierzę, żeby udało się kiedykolwiek przywrócić opłatę krajową chociaż  w postaci zbliżonej do jej ówczesnego kształtu, taki klimat ( mówiła jedna Pani). Pozostaje więc  szukać sposobu - jak usprawnić , ułatwić  sobie życie w  aktualnych realiach. Każdy, przed wyjazdem zawsze  jakoś go planuje.. Trzeba po prostu wkomponować w te przygotowania kwestię  zalegalizowania pobytu na  rybach, byle było to w możliwe w  szybki i prosty sposób.
Pozdrawiam wszystkich co zechcieli zainteresować się  naszym problemem.
Wojtek .

Oj kolega się myli, i to bardzo.
Jest nas wielu, i jest to naprawdę sporo głosów przy wyborach, tak więc i urzędnicy tez się nami interesują. Tylko co zrobić jak wybierzesz takich do zarządu co nie umieją, a raczej nie chcą działać i współpracować z urzędami?
Co do opłaty krajowej, to też wątpię by wróciła. I powiem szczerze. Nie zależy mi na tym. Gdyż pawelz dobrze to opisał. Tym bardziej że teraz Okręgi maja oddzielne osobowości prawne. No i jak ty piszesz że niby ktoś miał by z rejestrów spisywać i dzielić między okręgi krajową. To wiesz ile taka krajowa by musiała wynieść? No i ilu rzetelnie je wypełnia?

Nie mówię że jest to bardzo zły pomysł, ale on nie jest fer w stosunku do tych okręgów gdzie coś się robi by było lepiej... (2014/10/14 18:06)

lynx


Smutne , jednak prawdziwe . Najbardziej razi ta mentalność , zostało tylko wychowywać dzieci w duchu poszanowania przyrody , może za ich pokoleń będzie lepiej ?


Wg mnie chodzi o stopę życia, na której znajduje się przeciętny polak. Polskie średnie zarobki pozwalają na kupienie kilku par butów. Takie są realia. Gdyby w domu przeciętnego  Kowalskiego był nadmiar ryb (jedzenia) nie brał by wszystkiego jak leci.
U młodych zauważyłem progres w wedkarstwie i widzę, że coraz więcej młodych wypuszcza złowione ryby...
Masz rację Jędrula, ze ważne jest, aby młodym dawać dobry przykład i wychowywać w duchu poszanowania przyrody.
Dobre jest to, ze jesteśmy w UE i pewne standardy europejskie wchodzą do nas wielkimi krokami.... może i do wędkarstwa wejdą kiedyś :).


To nie jest kwestia głodu. Widzialem jak podjeżdżają mercem z wedkami po 1000 zł kazda  / albo i więcej/ i zabierają niewymiarowego suma. Opowiadali jak to łowia w Renie i jaakie tam ryby i że nie biorą ich no bo po co i takie tam ble,ble,ble.
Dziadowstwo to nie kwestia braku pieniędzy ale sprawa charakteru.

Miałem nie pisać w takich tematach, bo nie mają sensu i to jest oczywista oczywistość. Szanowny Kolego mylisz pojęcia. Złodziej okradnie Cię mimo, że będzie jeździł mercedesem. Dlaczego niby ktoś zabiera ryby? Odpowiedź jest prosta w celach komsupcyjnych, czyli z głodu. Pisze tu ogólnie. Dam przykład wędkarzy starszych,  których znam i oni nie przepuszczą żadnej rybie. Małe są mielone na kotlety, inne w ocet i nic się nie marnuje i to nie jest dziadostwo jak Szanowny Kolega napisał. Życie ich nauczyło szanowania tego co mają. Myśli Kolega, że dlaczego w Chinach wykorzystuje się każde robactwo w celach komsumpcyjnych? Z braku pożywienia właśnie. To nie jest dziadostwo! To jest spuścizna po poprzednim systemie. Taka jest mentalność..... Kolega jak sądzę jest starszy ode mnie i pewnie tak mu się napisało, a zapewne Kolega wie jak było.... 



Coś ci się poplątało kolego. Nie piszę o Chinach ale o nas, tutaj i teraz. To własnie poprzednim systemie mamy mentalność dziada ale i młodzież jestdalej wychowywana w tym duchu  to niestety prawda. Niektórzy sie wyłamują z tego i chwała im za to.
Ja też jestem wedkarzem starszym i szlag mnie trafia jak emeryt, mając niezłą emeryturę bierze wszystko co się rusza. Szlag mnie trafia jak mlodzi siedzą nad wodą, jedza piją a wokół chlew. Do tego na grill idzie wszystko co się rusza. Tym się różnią od starych, że od nich mogę dostac wpier....l. Nie pisz mi więcej, że tak mi się napisało bo mimo swojego wieku nie biorę ryb a takiego dziadowstwa jak piszę to nienawidzę. Nie próbuj usprawiedliwiać tego głodem bo w tym kraju jeszcze go nie ma. Popatrz dokladnie w koło i zobaczysz jak na chleb nie ma z na wódę jest a to co napisałem to wynika z wieloletniej obserwacji życia. Tobie też radzę, otwórz szerzej oczy a nie tylko uszy. (2014/10/15 00:03)

lynx


To że o tym temacie pisze się świadczy, że  zagadnienie wymaga uregulowania ( oczywista oczywistość).Czy zatem powinno zostać tak jak  jest ?. Co  okręg to inny Pan ( nie mówiąc już o rożnych związkach, stowarzyszeniach, wspólnotach, prywatnych właścicielach,  itp ). Czy jadąc na urlop nie można spokojnie  zamoczyć kija, zamiast szukać  gdzie , ile , dlaczego tak dużo trzeba opłacić.
 A tak całkiem serio : ile ryb może złowić statystyczny wędkarz na urlopie, w obcym, nieznanym łowisku w okresie tygodnia lub dwóch ?Zdarzają się jednostki ,ze mają efekty i co do  ilości jak i wielkości złowionych ryb, a reszta? Przeważnie coś złowi się na otarcie łez. Jak się to ma do rybostanu w całości łowisk w skali kraju. To wszystko się pewnie bilansuje. Jak jestem na urlopie u " obcych" to nie ma mnie przecież w moim macierzystym okręgu, a jak gość jest u mnie- to nie ma go w jego stronach.
Można nie robić nic i bić pianę, a można coś zmienić.
Podałem moją propozycję poprawy w  poruszonym temacie i wiem ,że nie mam monopolu na  nieomylność.Ale po to są dyskusje żeby coś z nich wynikało, jakaś wizja do poprawy obecnej sytuacji. Jaki będzie efekt tej dyskusji - zobaczymy , boż mam obawy ,że będą to tylko pobożne życzenia, a przepisy pozostaną bez zmian....Bo po co coś zmieniać , skoro najlepiej nie robić nic...Wojtek 

Co Kolega proponuje? Wychodzi na to, że jedynym wyjściem jest rozwalenie PZW i innych gospodarstw rybackich. Przejęcie przez państwo całej kontroli i odpowiedzialności za wody... Mój dziadek mówił, że lepiej nie robić nic niż robić coś źle...:))) Już Ci odpisuje Szanowny Kolego Wojtku na Twoją propozycję zmian, w dwu słowach; masz rację:). Już Kolega arcymisiek napisał, jak w prosty sposób to rozwiązać. Poczytaj Szanowny Kolego na tym forum "konieczność zmian w PZW". Takie dywagacje były niejednokrotnie prowadzone na tym forum. Koledzy nie raz poruszali sprawy związane z oplatami. Ja mam w promieniu 20 km dwa bardzo duże gospodarstwa rybackie i wody PZW i chcąc opłacić jeziora w okolicy muszę zaplacici ponad 1 tyś. zł.. Co z tym fantem zrobić? Problem, który tu jest poruszony dla przeciętnego wedkarza jest marginalny. Na forum pokaz rybę piszą trzy osoby mające po 12 lat,  a i tak są o wiele mądrzejsze od jego administratora Pameli, który najprawdopodobniej stoi za założeniem tegoż tematu chcąc wykorzystać wielkość i popularność wedkuje.pl do swoich celów. 





Zgadzam się z Tobą Zbyniu.Dodam tylko, ze aby odwiedzić pięć najbliższych zbiorników to musiałbym zapłacić dużo więcej jak 1000 zł. (2014/10/15 00:07)

lynx


Ale przeciez oplata krajowa jest po to zebym nie musial sie na zapas martwic gdzie bede lowil. W Twoim rozwiazaniu to jeszcze zanim zapalce to juz mniejw iecej powinienem wiedziec gdzie bede lowil. To wg mnie bez sensu.
Krajowka wg mnie ma sens wtedy, kiedy oplacajac skladke ide do skarbnika i place ilestam wiecej zeby miec swiety spokoj, Bo moze bede chcial lowic na Wisle a moze na Odrze. A moze zaczne lowic pstragi na Pomorzu. I to jemu place np 500zl i mam swiety spokoj.
A nie bede sie zastanawial w grudniu, gdzie planuje jechac we wrzesniu.
Tak wiec pieniadze w pierwszej kolejnosci powinien zbierac "nasz skarbnik". I co dalej ?. Zalozmy (czysto teoretycznie), ze 100% wedkarzy z Lodzi (gdzie malo jest atrakcyjnych lowisk) juz w grudniu wykupilo krajowki. Nie wiadomo gdzie beda lowic. Warta, Pilicy czy moze Drawa. Zalew Sulejowski a moze Jeziorsko. A moze sa tacy co tylko beda jezdzic na Wisle ?.
Skarbnik zebral ta kase i co dalej z nia ma zrobic ?. Komu przelac ?. Bo ja sobie nie wyobrazam ze wedkarz bedzie deklarowal przed taka oplata gdzie bedzie lowil.

Wowy 58 zapomniał również, że zapłaci przez internet ale jak pojedzzie to go zwiną bo okaże się, że nie ma porozumienia. Natomiast pieniążki diabli wezmą.  (2014/10/15 00:16)

lynx


Zakladajac, ze wedkarze robiliby rzetelne wpisy w rejestrach (co jest malo prawdopodobne patrzac na to co sie dzieje obecnie), to kto mialby ta cala papierkowa robote ogarnac.
Bo zaluzmy ze robimy oplate na caly kraj w wysokosci X zl.
1) do kogo trafia ta kasa w pierwszej kolejnosci ?.
2) kto zbiera szmal w skali kraju ?.
3) kto porzadkuje (dzieli wpisy z rejestrow na okregi).
4) kto robi z tych danych odpowiednie wyliczenia dajace mozliwosc podzielenia kasy uzbieranej z oplat krajowych proporcjonalnie na okregi w zaleznosci od .... ? No wlasnie czego ?. Dni spedzonych nad woda czy zlowionych ryb ?.
Ja daje 1 promil szans ze ktos w PZW zrobi to rzetelnie i profesjonalnie. QA co to oznacza.? Najlepsze okregi dostana po d..e i zrownaja do tych przecietnych.

Dokładnie coś w tym stylu....
Arcymisiek.
@pawelz - Wytłumacz mi pojęcie najlepsze okręgi, bo tego nie ogarniam...
Te okręgi co prowadzą lepszą gospodarkę rybną i jakoś im te dbanie wychodzi....
Jak też przykładają się troszkę do tego.
No i koła w nich lepiej prosperują...

choć nie powiem że i w twojej wypowiedzi jest ziarnko prawdy....

Podaj przykład takiego okręgu PZW, gdzie tak bardzo dbają, zarybiają i zachwalają, a i koniecznie pochwal się co tam takiego fajnego łowisz na tych łowiskach, być może opłacę tam składkę okręgową.:)

To jednak trwałem w błędzie, myślałem, że wszystkie okręgi PZW starają się "odpowiednio" (joke)gospodarować pieniędzmi ze składek wędkarzy. heh;)






Chyba rzeczywiscie byles w duzym bledzie. Np jezdze na ryby po kraju i chyba nigdzie nie ma takiej nedzy jak w piotrkowskim. No ale u nas powodem do dumy sa odlozone a nie zainwestowane pieniadze na konatach kol.  Normalny gospodarz pochwalilby sie ze inwestuje (w ochrone wody, zarybienia itp) a u nas chwala sie ile to kasy zostalo na koncie (zeby po tem bylo za co pojechac na wycieczke). Mimo ze mamy chyba najnizsze w Polsce oplaty.

Wlasnie w niedziele wrocilem znad Sanu. Zeby nie bylo, lowilem jeden dzien na OS'e a drugi na "zwyklym". Od dwoch lat na "zwyklym" sa nowe przepisy. I ryb (mimo ze na razie mniejsze) jest wiecej jak na OS'e za 80 zl. Gwarantuje, ze gdyby nie fakt, ze Krosno nie podpisalo zadnych porozumien (za to ich chwale mimo ze place dodatkowo) to bys sie nie wcinal do wody. A tak fakt, ze trzeba im zaplacic te 40 zl (tyle kosztuje dniowka w PZW Krosno) to studzi to zapedy wielu. Dzieki temu miejscowi za roczna skladke ryb maja w brod.
To tak w ramach gospodarowania. Duzo bym dal za takiego Koniecznego u siebie w okregu.

Najlepiej byłoby, żeby nikt nie mógł łowić albo tylko raz w roku a składkę płacił to kasy byłoby dużo i ryby nie miesciłyby się w rzekach. Zastanawiam się za co chwalisz tak Krosno. Pochwal Przemyśl. Oni jeszcze mniej zawarli porozumień. Prosta zasada. Kacyk rządzi, kacyk dzieli, murzyni na łowy, murzynki do kądzieli. Paranoja. (2014/10/15 00:22)

pawelz


Krosno chwale za to, ze maja duzo ryb i madre przepisy. Na ich miejscu olalbym porozumienia z innymi, bo po cholere. Maja u siebie duzo ryb i jest to zasluga tylko i wylacznie ich okregu a nie probojacych pasozytowac na nich zarzadow innych okregow ktore chcialyby porozumienia.
Zalozmy ze moj okreg lezy blisko krosnienskiego. Olewam gospodarke i cala ta niepotrzebna robote i podpisuje porozumienie. I mam gdzie lowic, nie dajac nic w zamian.
A wracajac do tematu oplat krajowych. Jestem przeciwny, natomiast jestem jak najbardziej za uproszczeniem mozliwosci oplat okresowych. A rozwiazanie teoretycznie jest banalnie proste.
Chyba wszyscy maja komorki. Wystarczylby SMS na odpowiedni numer ktory bylby rownoznaczny z oplata za dzien jego wyslania.
Np. Jestem nad Wisla i chce polowic. Wysylam tego dnia SMS'a na odpowiedni numer (przyporzadkowoany okregowi) i ide do wody. Przychodzi straznik a ja pokazuje ze wyslalem SMS'a (jest godzina wiec nic nie naciagniemy) i sprawa prosta. To oczywiscie bardzo ogolny projekt, ale po uszczegolowieniu, jak najbardziej realny do wdrozenia. I nie potrzeba szukac skarbnikow, martwic sie ze wykupimy wczesniej a nie pojedziemy, ze zajechalismy nad rzeke a tam powodz itp itd. (2014/10/15 08:57)

darek-salamon


Wszystko oparte jest o kasę a Łodż nie ma łowisk to wiemy,a nikt z innych okręgów nie chce zarybiać swoich wód za darmo.Żeby była opłata krajowa powiedzmy jednolita dla wszystkich np? 500 zł to okręgów by nie było a co za tym idzie kto wtedy zarybiałby i jak,które łowiska byłyby najważniejsze.Podział w PZW jest tak ogromny na lepsze i gorsze okręgi że nie ma szans na centralizacje tych opłat .PZW włada większością wód w Polsce.Zastanawiam sie nad tym ze w innych krajach wydzialy państwowe ochrony środowiska mają licencje na połow ryb dla niezrzeszonych wędkarzy ,czyli zasob wód otwartych i każdy może kupić sobie pozwolenie jednodniowe albo roczne i opłaty sa jednolite na całą Anglię na przykład.A w Polsce WOŚrodowiska nie włada żadnymi wodami nie sprzedaje licencji jednolitej tylko PzW wali opłaty dla niezrzeszonych czemu PzW ma taką władze?Sa wędkarze amatorzy co łowią tylko raz w roku na urlopie bez kontaktu z PzW nie mają szansy na łowienie na otwartych wodach państwowych bo niezrzeszeni płacą ogromne pieniądze na rzecz właśnie PzW.Ja łowiąc na zalewie Sulejowskim w tym roku niestety zrezygnowałem z opłat w łodzi i opłaciłem tylko Piotrkowski okręg .Jako wędkarz zrzeszony nie mam naprawdę wyboru innego .A pytanie gdzie bede lowił w przyszłym roku ?To zobaczę i zastanowię się w lutym dopiero i komu gdzie zapłacę. (2014/10/15 10:05)

Arcymisiek


@pawelz napisał:

"Wlasnie w niedziele wrocilem znad Sanu. Zeby nie bylo, lowilem jeden dzien na OS'e a drugi na "zwyklym". Od dwoch lat na "zwyklym" sa nowe przepisy. I ryb (mimo ze na razie mniejsze) jest wiecej jak na OS'e za 80 zl. Gwarantuje, ze gdyby nie fakt, ze Krosno nie podpisalo zadnych porozumien (za to ich chwale mimo ze place dodatkowo) to bys sie nie wcinal do wody. A tak fakt, ze trzeba im zaplacic te 40 zl (tyle kosztuje dniowka w PZW Krosno) to studzi to zapedy wielu. Dzieki temu miejscowi za roczna skladke ryb maja w brod.
To tak w ramach gospodarowania. Duzo bym dal za takiego Koniecznego u siebie w okregu."


Dla mnie jednodniowa opłata dla zreszonego członka PZW w kwocie 40zł to: BANDYTYZM!
To twoim zdaniem jest OK, jak na polskie realia? Co tam łososie (Kingi) pływają? Czy jakieś bidne lipionki i pstrążki... Faktycznie, idzie w Polsce kasę potrzepać na biednym wędkarzu. (2014/10/15 11:31)

pawelz


I duzo i nie. W przecietnym okregu oplata wynosi okolo 20-25 zl (u mnie 20 zl). I co lowie. Wezmy przecietnego wedkarza. Na np takiej Pilicy w ciagu dnia jest w stanie zlowic kilkanascie - kilkadziesiat plotek do 25cm. Bonusem moze byc jakis leszczyk. Na spinning zdarzy sie szczupaczek, najczesciej niewymiarowy. Generalnie zlowienie na spinning kilku ryb (okonkow po 15 cm nie licze) czy kilkunastu na splawik to niezly wynik.
Co mam za dodatkowe 20zl w Krosnie. Nie plotki a lipienie, nie 25 cm a 35-40cm (pisze o normalnej wodzie), nie okonki czy niemiarowe szczupaczki a pstragi (zlowienie 40cm ryby nie stanowi wyzwania). Ilosc ryb. Wiecej jest lipieni tam jak plotek i innego bialoryby u mnie. W ciagu dnia kumpel ktory polowil najlepiej zlowil okolo 30 lipieni. Pstragow nie liczymy, bo okres ochronny.
A ogolnie mozna powiedziec ze ryba zerowala tak sobie. Tylko przez jakies 2 godziny rzeczywiscie mocno sie uaktywnila. O ilosci spapranych bran i spietych ryb nie wspomne.
Generalnie wracajac z takich ryb do siebie, czuje sie jakbym wrocil do Polski kat. B jesli chodzi o wedkarstwo. A roznica to 20zl / dzien. (2014/10/15 12:19)

Arcymisiek


Ja osobiście jako zrzeszony członek PZW nie dałbym 40zł za dzień radochy - dla mnie to wyzysk (drożej jak na komercji) -  piszę z perspektywy rencisty.
Rozumiem, że okręg dobrze prosperuje, bo kiedy przyjedzie na takie łowisko dziennie tylko 10ciu napalonych turystów, z jak to mówisz biednych okręgów PZW i zapłaci po 40zł za dzień, to w skali roku uzbiera się niebagatelna kwota + opłaty okręgowe.
I jeszcze nasuwa mi sie pytanie, czy aby tamtejsze wody są aby zarybiane zgodnie z operatem PZW jak tam takie eldorado? Jak wiadomo o potrzebie zarybień, ich wielkości i strukturze gatunkowej materiału zarybieniowego decydują zapisy operatu rybackiego.
Niby wszyscy jesteśmy członkami Polskiego Związku Wędkarskiego, ale tylko z nazwy.


(2014/10/15 13:40)

pawelz


Widzisz, wystarczyloby aby wszystkie okregi tak prosperowaly (w miare oczywiscie mozliwosci - nie kazdy ma San we wladaniu, a nad ta rzeke warto przyjechac w pazdzierniku nie tylko dla ryb) a nie potrzebne bylyby porozumienia i dodatkowe oplaty. Owszem, czasami ktos jedzie na ryby przy okazji wyjazdu do rodziny czy na wczasy. Ale wiekszosc jezdzi tam gdzie wiecej ryb. I gdyby u siebie mialo ich pod dostatkiem, nie szukaloby miodu w d..e na drugim koncu kraju.
Po co mialbym jezdzic 360km, placic za nocleg i dniowke skoro mialbym to u siebie.
Jako ciekawostke powiem, ze lowilem tez jeden dzien na OS'e i byl to moj chyba ostatni raz. Tam sie placi 80zl a w zamian mozna co najwyzej liczyc na wieksze ryby. Ale ilosciowo jest tak samo na obu odcinkach. (2014/10/15 14:59)

wowy58


Kolejne świetne uproszczenie sposobu dokonania opłat.
A więc  można uruchomić  dokonywanie opłat na wiele sposobów.
Tyle, że wracamy do źródła; urzędasy, grzejący stołki w okręgach, co jak ich żona op.... to idą na kawkę , albo szachy do zarządu. Zrobić coś dla dobra ogółu , to dla nich astronomiczna abstrakcja. Np. w Krakowie; byłem raz nad  takim sobie stawkiem w okolicach Wisły, z wędką oczywiście. Zaraz  przydreptał podpity  tubylec z  wielką "gębą" , że to jago staw, że on opłaca.
Ale żadnego dokumentu na okoliczność nie  mógł okazać. Nawet jest tabliczka _ teren prywatny - wędkowanie zabronione.  Więc będąc przy biurze okręgu poszedłem zapytać. Wytłumaczyłem co , gdzie , kiedy. Dopytywałem potem kilka razy - czy sprawdzili.  I co?  Zero odpowiedzi, nic. Przejeżdżając przez Szczurową ( bo to staw w tej gminie) wstąpiłem do urzędu gminy. W 5 minut  dowiedziałem się , że działka to własność gminy, że owszem kiedyś ktoś to dzierżawił, że od  pięciu lat nikt tej działki ani stawu ( działka ma 27 ha, a staw może  1 hektar) nie dzierżawi. 
A więc jest to działka, staw gminny w dodatku poza  gestią PZW. Załatwiłem temat w 5 minut. A nasi koledzy  przyklejeni do stołków  nic. Gdzyby zadbali mogli by łyknąć fajna wode dla PZW
 Tak wygląda  zaangażowanie  osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie  związku w okręgach.
 Póki nie  zmieni się  obsada i podejście  do obowiązku - możemy tylko  pomarzyć .
Funkcjonowanie  związku  poprzez zarządy w okręgach to oddzielny temat rzeka i kijkiem jej nie zawrócę. A mogliby spytać choć raz w roku o to czy tamto w formie np ankiety, ale po co.
Płać i nie przeszkadzaj ( spadaj).

 Wojtek (2014/10/15 15:26)

Artur z Ketrzyna


Krosno chwale za to, ze maja duzo ryb i madre przepisy. Na ich miejscu olalbym porozumienia z innymi, bo po cholere. Maja u siebie duzo ryb i jest to zasluga tylko i wylacznie ich okregu a nie probojacych pasozytowac na nich zarzadow innych okregow ktore chcialyby porozumienia.
Zalozmy ze moj okreg lezy blisko krosnienskiego. Olewam gospodarke i cala ta niepotrzebna robote i podpisuje porozumienie. I mam gdzie lowic, nie dajac nic w zamian.
A wracajac do tematu oplat krajowych. Jestem przeciwny, natomiast jestem jak najbardziej za uproszczeniem mozliwosci oplat okresowych. A rozwiazanie teoretycznie jest banalnie proste.
Chyba wszyscy maja komorki. Wystarczylby SMS na odpowiedni numer ktory bylby rownoznaczny z oplata za dzien jego wyslania.
Np. Jestem nad Wisla i chce polowic. Wysylam tego dnia SMS'a na odpowiedni numer (przyporzadkowoany okregowi) i ide do wody. Przychodzi straznik a ja pokazuje ze wyslalem SMS'a (jest godzina wiec nic nie naciagniemy) i sprawa prosta. To oczywiscie bardzo ogolny projekt, ale po uszczegolowieniu, jak najbardziej realny do wdrozenia. I nie potrzeba szukac skarbnikow, martwic sie ze wykupimy wczesniej a nie pojedziemy, ze zajechalismy nad rzeke a tam powodz itp itd.

Pawelz, o tym mówisz?
http://pzwolsztyn.eokon.pl/

Widzisz każdy ma komórki. A skarbnik koła udostępnił od lipca w jednym ze sklepów wędkarskich dniówki, no i poszło ich ok 135. Tak więc nie każdy jest tak skłonny korzystać z obsługi internetowej czy przez komórkę... (2014/10/16 19:21)

Artur z Ketrzyna


Koledzy, jeśli chodzi o stan wód to zależy od operatu i ZO....
To czy dasz tyle czy tyle kasy co z tego. Jak to nie wpadnie do twojej wody?

Ja proponowałem w tamtym roku utworzenie u nas specjalnego łowiska. Nie koniecznie za dopłatą. A chodziło o typowe karpiowe. Jest na to super woda.
Wiesz co usłyszałem?

Szkoda słów....

Jakich wybieracie, lub pozwalacie wybrać (bo nie chodzicie na wybory) tak macie... (2014/10/16 19:26)

lynx


@pawelz napisał:

"Wlasnie w niedziele wrocilem znad Sanu. Zeby nie bylo, lowilem jeden dzien na OS'e a drugi na "zwyklym". Od dwoch lat na "zwyklym" sa nowe przepisy. I ryb (mimo ze na razie mniejsze) jest wiecej jak na OS'e za 80 zl. Gwarantuje, ze gdyby nie fakt, ze Krosno nie podpisalo zadnych porozumien (za to ich chwale mimo ze place dodatkowo) to bys sie nie wcinal do wody. A tak fakt, ze trzeba im zaplacic te 40 zl (tyle kosztuje dniowka w PZW Krosno) to studzi to zapedy wielu. Dzieki temu miejscowi za roczna skladke ryb maja w brod.
To tak w ramach gospodarowania. Duzo bym dal za takiego Koniecznego u siebie w okregu."


Dla mnie jednodniowa opłata dla zreszonego członka PZW w kwocie 40zł to: BANDYTYZM!
To twoim zdaniem jest OK, jak na polskie realia? Co tam łososie (Kingi) pływają? Czy jakieś bidne lipionki i pstrążki... Faktycznie, idzie w Polsce kasę potrzepać na biednym wędkarzu.



Zgadzam się z Tobą a nie z @pawelzem. (2014/10/17 00:03)

lynx


I duzo i nie. W przecietnym okregu oplata wynosi okolo 20-25 zl (u mnie 20 zl). I co lowie. Wezmy przecietnego wedkarza. Na np takiej Pilicy w ciagu dnia jest w stanie zlowic kilkanascie - kilkadziesiat plotek do 25cm. Bonusem moze byc jakis leszczyk. Na spinning zdarzy sie szczupaczek, najczesciej niewymiarowy. Generalnie zlowienie na spinning kilku ryb (okonkow po 15 cm nie licze) czy kilkunastu na splawik to niezly wynik.
Co mam za dodatkowe 20zl w Krosnie. Nie plotki a lipienie, nie 25 cm a 35-40cm (pisze o normalnej wodzie), nie okonki czy niemiarowe szczupaczki a pstragi (zlowienie 40cm ryby nie stanowi wyzwania). Ilosc ryb. Wiecej jest lipieni tam jak plotek i innego bialoryby u mnie. W ciagu dnia kumpel ktory polowil najlepiej zlowil okolo 30 lipieni. Pstragow nie liczymy, bo okres ochronny.
A ogolnie mozna powiedziec ze ryba zerowala tak sobie. Tylko przez jakies 2 godziny rzeczywiscie mocno sie uaktywnila. O ilosci spapranych bran i spietych ryb nie wspomne.
Generalnie wracajac z takich ryb do siebie, czuje sie jakbym wrocil do Polski kat. B jesli chodzi o wedkarstwo. A roznica to 20zl / dzien.


Dla mnie nie gra roli czy złowię ,,marlina"  czy małe plotki. Nie jadę po mięso ale dla relaksu. Żeby nie chodzic czy siedziec jak dupek nad wodą to mam kije a jak je mam to muszę płacić a placic takie sumy za odpoczynek, czynny, to jest za dużo. Kto wie czy kacykowie z okręgu nie podwyższą opłat w zależności od pogody. jest słońce to 100% drożej i nie 40 a 80 zł.  Wtedy powiesz - to tylko różnica 40 zł dziennie - ale pogodę miałem. Nie, to jakaś paranoja. (2014/10/17 00:14)

pawelz


A dla mnie ma znaczenie. Przezucanie 100 uklejek czy ploteczek na dluzsza mete mnie nie bawi.
I sadze ze 99% wedkarzy woli zlowic jedna porzadna rybe niz 10 sztuk narybku.
A po mieso tez nie jezdze, bo anio na OS'e ani poza nie wolno zabierac lipieni i bardzo mi to odpowiada. Nie zabralem zadnej ryby z rzeki od ladnych kilku lat (nie liczac teczakow).
I wole jezdzic rzadziej w miare finansowych mozliwosci na rybne i zadbane wody niz udawac sam przed soba ze jest fajnie bo swieci sloneczko, jest cisza i g..o bierze. Bo katowanie ploteczek, malych wzdreg czy 15 cm okonkow (bo takie sa np glownie w Pilicy) nie nazywam lowieniem ryb.
Moze dla Ciebie to bez znaczenia ale ja wole poczuc na muchowce 40cm lipienia czy pstraga niz 25cm ploteczke. (2014/10/17 10:02)

pawelz


Krosno chwale za to, ze maja duzo ryb i madre przepisy. Na ich miejscu olalbym porozumienia z innymi, bo po cholere. Maja u siebie duzo ryb i jest to zasluga tylko i wylacznie ich okregu a nie probojacych pasozytowac na nich zarzadow innych okregow ktore chcialyby porozumienia.
Zalozmy ze moj okreg lezy blisko krosnienskiego. Olewam gospodarke i cala ta niepotrzebna robote i podpisuje porozumienie. I mam gdzie lowic, nie dajac nic w zamian.
A wracajac do tematu oplat krajowych. Jestem przeciwny, natomiast jestem jak najbardziej za uproszczeniem mozliwosci oplat okresowych. A rozwiazanie teoretycznie jest banalnie proste.
Chyba wszyscy maja komorki. Wystarczylby SMS na odpowiedni numer ktory bylby rownoznaczny z oplata za dzien jego wyslania.
Np. Jestem nad Wisla i chce polowic. Wysylam tego dnia SMS'a na odpowiedni numer (przyporzadkowoany okregowi) i ide do wody. Przychodzi straznik a ja pokazuje ze wyslalem SMS'a (jest godzina wiec nic nie naciagniemy) i sprawa prosta. To oczywiscie bardzo ogolny projekt, ale po uszczegolowieniu, jak najbardziej realny do wdrozenia. I nie potrzeba szukac skarbnikow, martwic sie ze wykupimy wczesniej a nie pojedziemy, ze zajechalismy nad rzeke a tam powodz itp itd.

Pawelz, o tym mówisz?
http://pzwolsztyn.eokon.pl/

Widzisz każdy ma komórki. A skarbnik koła udostępnił od lipca w jednym ze sklepów wędkarskich dniówki, no i poszło ich ok 135. Tak więc nie każdy jest tak skłonny korzystać z obsługi internetowej czy przez komórkę...

Nie do konca to mialem na mysli. Po co mi wogole internet ?. Wystarczy zwykly SMS bez sciagania jakichs aplikacji. Zgodzisz sie ze mna ze latwiej wyslac SMS'a na jakis numer i po krzyku niz logowac sie na jakiejs stronie, przelewac kase, wybierac lowisko.
Poza tym ile osob wiedzialo o tym portalu ?. (2014/10/17 10:05)

Arcymisiek


A dla mnie ma znaczenie. Przezucanie 100 uklejek czy ploteczek na dluzsza mete mnie nie bawi.
I sadze ze 99% wedkarzy woli zlowic jedna porzadna rybe niz 10 sztuk narybku.
A po mieso tez nie jezdze, bo anio na OS'e ani poza nie wolno zabierac lipieni i bardzo mi to odpowiada. Nie zabralem zadnej ryby z rzeki od ladnych kilku lat (nie liczac teczakow).
I wole jezdzic rzadziej w miare finansowych mozliwosci na rybne i zadbane wody niz udawac sam przed soba ze jest fajnie bo swieci sloneczko, jest cisza i g..o bierze. Bo katowanie ploteczek, malych wzdreg czy 15 cm okonkow (bo takie sa np glownie w Pilicy) nie nazywam lowieniem ryb.
Moze dla Ciebie to bez znaczenia ale ja wole poczuc na muchowce 40cm lipienia czy pstraga niz 25cm ploteczke.

To aż strach pomyśleć ile kosztowałaby tam opłata jednodniowa, jakby można było wziąć rybę. Pewnie na normalnym 80zł za dzień, a na OS 120zł... Legalny wyzysk i złodziejskie nabijanie kabzy przez okręg!
Połów sportowy za dzień dla zrzeszonego członka PZW nie powinien według mnie przekraczać 10 zł ... Połowisz, rybki wrócą do wody - wilk syty i owca cała...
Wtedy można mówić o promowaniu sportowego wędkarstwa (catch & release), a tak skutecznie się zniechęca osoby(zwłaszcza młode) które próbują stawiać pierwsze kroki w wędkarstwie muchowym.


(2014/10/17 11:54)

pawelz


KOsztowala tyle samo. Roznica byla tylko taka, ze w pierwszym miesiacu wszystko bylo zjadane. Widac ogromna roznice miedzy tym co bylo, a tym co jest. Tylko prosze nie pisac, ze skoro taka cena to presja mniejsza. Na Laczkach na odcinku okolo 200m lowilo co najmniej 15 wedkarzy.
Miejscowi placa tyle samo co przed wprowadzeniem NK. Wiec tylko co najwyzej mniej jest tych, ktorych nadrzednym celem bylo miecho. Teraz nie chce im sie isc nad wode ?.
Wedkarze sami sobie kreca bata na lowiska NK. Ktos kto lowil na Sanie w Lesku wie jak to wygladalo kilka lat temu. Obojetnie ile by nie wsypali pstraga czy lipienia, zawsze na poczatku sezonu byla walka o ostatnia miarowa rybe. I lupali ile sie da. Teraz ludzi nie mniej a ryb duzo (nieporownywalnie wiecej). I jakosciowo tez niezle, bo prosze piokazac w Polsce rzeke gdzie mozna zlowic kilkanascie lipieni pod 40cm w ciagu dnia. Mniejszych nie licze. I to nie zaden OS a woda skladkowa PZW. (2014/10/17 13:02)