Pellet do method feedera

/ 67 odpowiedzi
kucus22


Dokładnie Januszu, na wstępie zaznaczyłem karasiowi, że pytanie w temacie dotyczy moim zdaniem metody z użyciem feedera:) Ponieważ łowie ostatnio w ten sposób i włączyłem się do dyskusji. A ten dalej swoje metoda, metoda, kupa linków i wielce obeznany w temacie, taki ponoć oporny na nowinki za mórz ;) Ale najlepsze, że łowił w ten sposób kupę pięknych ryb ale mu się znudziło, ma już to w nosie i już tak nie łowi :) (2015/02/04 11:03)

kucus22


"Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę . "
Method Feeder - a film pokazuje The Method.To są dwa różne sposoby.Do The Method stosuje się specjalne zanęty najczęściej mające w nazwie Method Mix. Takie zanęty pracują dużo dłużej niż te drobne pellety zalane wodą do Method Feeder. Jedną z najlepszych zanęt jakie miałem do The Method była zanęta Method Mix Zawodniczy CDB. Wyglądała jakby ktoś przez pomyłkę zmielił na pył zanętę. Jednak po właściwy domoczeniu pracowała nawet pięć godzin na koszyku.
Link prowadzi do opisu The Method.

Różnica jest paradoksalna - do The Method używamy wędek karpiowych ponieważ koszyczki do tego sposobu bywają bardzo ciężkie. 
Do Method Feeder federów.

Żeby było śmieszniej producenci stosują jedną nazwę nazywając koszyczki Method Feeder. Kilka lat temu były tylko dostępne koszyczki z opisem The Method.

JK

Ja tego nie  mylę. Wiem ,że istnieje coś takiego - nie można tego jednak nazwać odrębną metodą , kiedy karpiarze na swoje potrzeby udoskonalili łowienie na sprężynę, nazywając to metodą a potem przykład z  nich wzięli feederowcy, korzystając z pewnych zapożyczeń opartych właśnie na kanwie  "sprężyny w wersji karp".

Idąc tym tokiem rozumowania to w spinningu np.nie ma takich dziedzin jak wędkarstwo jigowe, dropshot, czy nawet boczny trok?? to wszystko to po prostu spinning?
Skoro mówisz, że karpiarze na swoje potrzeby stworzyli metodę, to co w tym dziwnego, że łowiący drgającą dostosowali koszyki do swoich potrzeb dając początek method feeder...
Zresztą o co ta kłótnia o nazewnictwo?? (2015/02/04 11:11)

użytkownik149822


"Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę . "
Method Feeder - a film pokazuje The Method.To są dwa różne sposoby.Do The Method stosuje się specjalne zanęty najczęściej mające w nazwie Method Mix. Takie zanęty pracują dużo dłużej niż te drobne pellety zalane wodą do Method Feeder. Jedną z najlepszych zanęt jakie miałem do The Method była zanęta Method Mix Zawodniczy CDB. Wyglądała jakby ktoś przez pomyłkę zmielił na pył zanętę. Jednak po właściwy domoczeniu pracowała nawet pięć godzin na koszyku.
Link prowadzi do opisu The Method.

Różnica jest paradoksalna - do The Method używamy wędek karpiowych ponieważ koszyczki do tego sposobu bywają bardzo ciężkie. 
Do Method Feeder federów.

Żeby było śmieszniej producenci stosują jedną nazwę nazywając koszyczki Method Feeder. Kilka lat temu były tylko dostępne koszyczki z opisem The Method.

JK

Ja tego nie  mylę. Wiem ,że istnieje coś takiego - nie można tego jednak nazwać odrębną metodą , kiedy karpiarze na swoje potrzeby udoskonalili łowienie na sprężynę, nazywając to metodą a potem przykład z  nich wzięli feederowcy, korzystając z pewnych zapożyczeń opartych właśnie na kanwie  "sprężyny w wersji karp".

Idąc tym tokiem rozumowania to w spinningu np.nie ma takich dziedzin jak wędkarstwo jigowe, dropshot, czy nawet boczny trok?? to wszystko to po prostu spinning?
Skoro mówisz, że karpiarze na swoje potrzeby stworzyli metodę, to co w tym dziwnego, że łowiący drgającą dostosowali koszyki do swoich potrzeb dając początek method feeder...
Zresztą o co ta kłótnia o nazewnictwo??

Nie ma powodów to kłótni. Ja świetnie się bawię na forum już od ładnych paru lat. Każdy łowi jak lubi- byle skutecznie i zgodnie z  literą prawa oraz szeroko pojętą etyką . Pozdrawiam. (2015/02/04 11:15)

kucus22


I na tym mogę zakończyć, zresztą  i tak uciekam do pracy ;) Pozdrawiam (2015/02/04 11:17)

Jędrula


Widzę , że dyskusja zeszła na dobra drogę :) To cieszy :) A propos tego co Janusz mówił o zmielonej zanęcie - Ogólnie Kolega Luk ma fajne pomysły warte wykorzystanie , nie tylko w MF/TM . (2015/02/04 13:22)

mariospin


Kolego Karasek ubawiłem się przednio czytając Twoje teksty na temat MF. "Karp roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała istota "metody". Pytanie w formie żartu: Skąd wiesz, że karp cofa się po ukłuciu haczykiem? Ja na miejscu karpia raczej bym uciekał. I chyba raczej zrobiłbym to do przodu. I chyba karpie które łowiłem na MF raczej zawsze uciekały do przodu - tak sądze, bo czasami to chciały feedera do wody wciągnąć.

Z innej beczki to w tej metodzie można z powodzeniem łowić na koszyczki założone przelotowo, zwłaszcza w okresie słabszych brań.

I jeszcze jeden blockquote z twoich rozmyślań: "Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach" Kiedy zdążyłeś łowić tyle dużych leszczy i karpi podczas sześciogodzinnej zasiadki jak wyciągałeś zestaw dopiero po dwóch godzinach?? Trochę pokory i mniej filozofowania życzę i pozdrawiam.

 

(2015/02/04 17:00)

użytkownik149822



Gdyby to każdą zanętę można było wykorzystać w ten sposób, byłoby to bez sensu i nikt nie odróżniałby tego od zwykłego, sennego łowienia z  gruntu na sprężynę. Koszyk  tutaj jest ciężki, zanęta taka żeby się nie rozpadała z byle g* powodu. To przede wszystkim zwabiony karp ma tam "pracować " nad zjadaniem tej zanęty aż w końcu trafia na krótki przypon  z  kulką na włosie, który był wlepiony w tę kulę zanęty. Karp roztrząsa  taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą  kontruje ... I to jest  cała istota "metody". To udoskonalenie tylko starej sprężyny.Daj chłopie sobie coś powiedzieć. Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach.


Kolego Karasek ubawiłem się przednio czytając Twoje teksty na temat MF. "Karp roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała istota "metody". Pytanie w formie żartu: Skąd wiesz, że karp cofa się po ukłuciu haczykiem? Ja na miejscu karpia raczej bym uciekał. I chyba raczej zrobiłbym to do przodu. I chyba karpie które łowiłem na MF raczej zawsze uciekały do przodu - tak sądze, bo czasami to chciały feedera do wody wciągnąć.

Z innej beczki to w tej metodzie można z powodzeniem łowić na koszyczki założone przelotowo, zwłaszcza w okresie słabszych brań.

I jeszcze jeden blockquote z twoich rozmyślań: "Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach" Kiedy zdążyłeś łowić tyle dużych leszczy i karpi podczas sześciogodzinnej zasiadki jak wyciągałeś zestaw dopiero po dwóch godzinach?? Trochę pokory i mniej filozofowania życzę i pozdrawiam.


Gdyby to każdą zanętę można było wykorzystać w ten sposób, byłoby to bez sensu i nikt nie odróżniałby tego od zwykłego, sennego łowienia z  gruntu na sprężynę. Koszyk  tutaj jest ciężki, zanęta taka żeby się nie rozpadała z byle g* powodu. To przede wszystkim zwabiony karp ma tam "pracować " nad zjadaniem tej zanęty aż w końcu trafia na krótki przypon  z  kulką na włosie, który był wlepiony w tę kulę zanęty. Karp roztrząsa  taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą  kontruje ... I to jest  cała istota "metody". To udoskonalenie tylko starej sprężyny.Daj chłopie sobie coś powiedzieć. Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach.

Skoro tak dobrze mi ryby brały, to jak mogłem wyciągać zestaw co dwie godziny? Poza tym jest to przykład - czasem siedziałem dłużej , czasem krócej. Karp to tylko ryba, wykonuje różne ruchy - dla Ciebie nie zawsze zrozumiałe. Jak  mogę tylko powiedzieć, że gdy zestaw jest dobrze zrobiony, to metoda jest skuteczna. Jeśli się coś spapra, jest to tylko bezsensowne łowienie na sprężynę - to tak jakbyś  ubijak do białka założył zamiast sprężyny i jeszcze do środka kamień. W tym sposobie , wszystko musi grać - inaczej cwany lis jakim jest karp wypnie na Ciebie tyłek.Mnie brania leszczy sprzyjały na pewnej zasiadce - złowiłem 8 sporych sztuk na  pływającą kulkę 12mm. Zmiana koszyczka na cięższy  (40 g), zaowocowały braniem karpi. O ile pamiętam dodałem jeszcze wtedy Sensas Gardonix, ale nie wiem czy to miało wpływ na brania.
(2015/02/04 17:10)

mariospin


Nie chce mi się z Tobą Kolego Karasek dalej dyskutować. Widzę, że jakby nawet sto osób napisało Ci to samo to dalej byś uważał, że jesteś nieomylny. A do tego masz fantastyczny dar wplatania w Twoje wypociny tekstów obrażających piszących coś przeciwko Tobie. Przypominasz mi jednego polskiego polityka - wszyscy są ograniczeni, niezorientowani i omylni - tylko nie Ty.

Ps. Sam napisałeś, że wyciągałeś zestaw pod dwóch godzinach. Więc o co Ci chodzi?

(2015/02/04 17:27)

użytkownik149822


Nie chce mi się z Tobą Kolego Karasek dalej dyskutować. Widzę, że jakby nawet sto osób napisało Ci to samo to dalej byś uważał, że jesteś nieomylny. A do tego masz fantastyczny dar wplatania w Twoje wypociny tekstów obrażających piszących coś przeciwko Tobie. Przypominasz mi jednego polskiego polityka - wszyscy są ograniczeni, niezorientowani i omylni - tylko nie Ty.

Ps. Sam napisałeś, że wyciągałeś zestaw pod dwóch godzinach. Więc o co Ci chodzi?


Dokuczać to potrafisz : jakieś wypociny tu mi zarzucasz itp. ale czytać ze zrozumieniem już słabiej, jak jakaś ślamanoga.W czasie kiedy łowiłem na "metodę"! To opis ogólny, nie dotyczy konkretnego dnia. Nie łowiłem tylko raz na "the method". Bywało, że ryby nie brały tak dobrze , zdarzały się wyniki mizerne - najlepsze jak zachodni wietrzyk marszczył lustro jeziora.Jeśli nie chce Ci się dyskutować   ze mną, to krzyż na drogę. Kibini matry.
(2015/02/04 17:40)

mariospin


Amen Karasek, amen. A Ty jesteś pospolity, czy srebrzysty tzw. japoniec? (2015/02/04 17:43)

kafarszczak


wpisać w youtube Luksilva107

Wszystko o Method Feeder i nie tylko. Można dużo sie nauczyć, kolega łowi w UK.

również zapraszam na forum które podaje w filmach. Pozdrawiam :) (2015/02/04 21:34)

kafarszczak


Link :

https://www.youtube.com/user/LukSilva107 (2015/02/04 21:35)

kucus22


Ja znam i polecam fajny człowiek i cenne porady:) (2015/02/04 21:37)

użytkownik149822


Wielkie rzeczy. Gdyby tak  tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie  "z mistrzem w  roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a  próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze  się  czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?
(2015/02/05 09:24)

Jędrula


Wielkie rzeczy. Gdyby tak  tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie  "z mistrzem w  roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a  próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze  się  czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?






Luk to żaden mistrz , to zwykły wędkarz który chce się podzielić swoją wiedzą z innymi  . To bardzo skromny człowiek co zresztą widać w jego filmach . A co do samych mistrzów i ich filmów to gówno wiesz , robią to głównie aby promować i reklamować sprzęt , biznes normalny . Rady i podpowiadane metody to drugi plan .

(2015/02/05 09:35)

użytkownik149822


Wielkie rzeczy. Gdyby tak  tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie  "z mistrzem w  roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a  próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze  się  czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?






Luk to żaden mistrz , to zwykły wędkarz który chce się podzielić swoją wiedzą z innymi  . To bardzo skromny człowiek co zresztą widać w jego filmach . A co do samych mistrzów i ich filmów to gówno wiesz , robią to głównie aby promować i reklamować sprzęt , biznes normalny . Rady i podpowiadane metody to drugi plan .


Ja myślę, że nikomu te rady nie są potrzebne w czasie gdy wędkuje i sam zdobywa doświadczenie. Ponadto tworzą iluzję: wiele osób po obejrzeniu filmiku myśli, że jak tylko w 100% odwzoruje schemat postępowania z filmu wędkarskiego to natychmiast jego zła passa znad wody się odmieni. To nie tylko usztywnia - bo człowiek taki zaczyna łowić sztywno i schematycznie, stara się postępować zgodnie ze wskazówkami,ale i  potrafi nawet zniechęcić - w  przypadku gdyby połowy się raz czy drugi nie powiodły. Istotnie, gówno wiem i gówno mnie obchodzą filmy - nad wodą czuję, że odpoczywam i relaksuję się - a mając efekty, mam świadomość, że polegam sam na sobie a nie na telewizyjnych kaznodziejach.
(2015/02/05 09:48)

Jędrula



                                                

Ja myślę, że nikomu te rady nie są potrzebne w czasie gdy wędkuje i sam zdobywa doświadczenie. Ponadto tworzą iluzję: wiele osób po obejrzeniu filmiku myśli, że jak tylko w 100% odwzoruje schemat postępowania z filmu wędkarskiego to natychmiast jego zła passa znad wody się odmieni. To nie tylko usztywnia - bo człowiek taki zaczyna łowić sztywno i schematycznie, stara się postępować zgodnie ze wskazówkami,ale i  potrafi nawet zniechęcić - w  przypadku gdyby połowy się raz czy drugi nie powiodły. Istotnie, gówno wiem i gówno mnie obchodzą filmy - nad wodą czuję, że odpoczywam i relaksuję się - a mając efekty, mam świadomość, że polegam sam na sobie a nie na telewizyjnych kaznodziejach.






Cholera jasna ! do tej pory myślałem , że na tym forum jest tylko Artur...teraz już wiem , że jest was dwóch :)
                                                    



(2015/02/05 09:51)

użytkownik149822


Wielkie rzeczy. Gdyby tak  tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie  "z mistrzem w  roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a  próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze  się  czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?






Luk to żaden mistrz , to zwykły wędkarz który chce się podzielić swoją wiedzą z innymi  . To bardzo skromny człowiek co zresztą widać w jego filmach . A co do samych mistrzów i ich filmów to gówno wiesz , robią to głównie aby promować i reklamować sprzęt , biznes normalny . Rady i podpowiadane metody to drugi plan .

Zwykły wędkarz,skromny człowiek, ale jednak roznosi go energia, spala się w tej roli - chce jak najszybciej podzielić się z innymi "tym co wie"! Taki człowiek sprawia wrażenie kogoś  kto myśli, że zdobył jakąś formułę a inni wezmą z niego teraz  przykład. To postawa wyższościowa, zawoalowana próżność i misja posłannicza nauki wędkowania. Nigdy się nie słyszy z  ust tych doradców stwierdzeń typu ;" Teraz synu gdy już rozumiesz(...)" ,ale jednak czuje się, że  pouczanie innych i doradzanie, to myśl przewodnia. Co innego film wędkarski, gdzie ktoś wędkuje a nie doradza a co innego film instruktażowy. Niech każdy sam główkuje:co zrobić, jak , kiedy i dlaczego nad wodą- aby ryby zaczęły brać. (2015/02/05 09:57)

użytkownik149822


Dokładnie Januszu, na wstępie zaznaczyłem karasiowi, że pytanie w temacie dotyczy moim zdaniem metody z użyciem feedera:) Ponieważ łowie ostatnio w ten sposób i włączyłem się do dyskusji. A ten dalej swoje metoda, metoda, kupa linków i wielce obeznany w temacie, taki ponoć oporny na nowinki za mórz ;) Ale najlepsze, że łowił w ten sposób kupę pięknych ryb ale mu się znudziło, ma już to w nosie i już tak nie łowi :)

4 lata temu PZW zrzekło się dzierżawy tego akwenu ,od 2 lat znów mamy to jezioro we władaniu ,ale to już nie ten sam zbiornik. Sieci przetrzebiły leszcza , odłowiono karpie a amury i tołpygi  (też przecież istoty żywe ) - od razu poszły "pod siekierę".Potem przyszła zima, lód utworzył się wtedy bardzo szybko, zmącone sieciami osady denne odtleniły wodę - na wiosnę było biało nad brzegiem. 2 lata temu zbiornik dorybiono karpiem, płotką...Nie zaglądam nad to jezioro bo nie ma po co. (2015/02/05 15:19)

notaki


Zupelnie serio....

Czy koledzy mogliby podzielić się swoimi doświadczeniami z połowem innych ( poza karpiem ) gatunków na method ?

Tylko , jesli można bardzo uprzejmie poprosić doświadczeniami, a nie "wrzuciłem i miałem pełną siatkę ". Milo byloby przeczytac coś co będzie podstawa do wlasnych eksperymentów, bo ze stwierdzeń z gatunku " jaki to ja jestem zaj*" nie wynika dla innych nic.
Generalnie ogromnie interesuje mnie przewaga method ( lub jej brak ) nad tradycyjnym koszyczkiem.
P.S. Dla mnie -  całkowicie prywatnie -  method to sposób podania przynety bezpośrednio na kupce zanęty. Reszta to bicie piany i marketing.
Czy więc taki sposób podania przynety rzeczywiście jest skuteczniejszy ?
I czy ten sposób polowu ma sens w dużych zbiornikach ( np zaporowych ) (2015/02/05 17:23)

notaki


I jeszce jedno... jak ryby reagują na micro pellet z zbiornikach, gdzie ta zaneta jest im nieznana ? Czy nalezy go w takich zbiornikach "dopalać" czy wrecz przeciwnie ?
(2015/02/05 17:30)

Arcymisiek


I jeszce jedno... jak ryby reagują na micro pellet z zbiornikach, gdzie ta zaneta jest im nieznana ? Czy nalezy go w takich zbiornikach "dopalać" czy wrecz przeciwnie ?


Z mojej praktyki wynika, że mikro pellet jest skuteczny na każdej wodzie, ale niestety o dopalaniu jak na razie jeszcze nic nie mogę powiedzieć, bo nie praktykowałem. W tym roku planuję przetestować osławiony dip "Goo" Kordy, w wersji halibut i truskawka.


PS. Dołączam jeszcze dwa linki do filmów, gdzie autor wędkuje metodą z dopalaczem "Goo", efekty ma rewelacyjne.

https://www.youtube.com/watch?v=JT2NM_tiDfs
https://www.youtube.com/watch?v=9cfu8VM8Bv8
(2015/02/05 18:03)

notaki


Dzieki za info :-). Facet jest  świetny .
Czy którys z kolegów ma  może doświadczenia z naszych - niekomercyjnych -  łowisk ? (2015/02/05 18:52)

notaki


Napisze w czym rzecz bardziej precyzyjnie.

W moich okolicach dobrych miejscówek umozliwiających zaparkowanie auta tak , by można było się w nim zdrzemnąć ( czyli  w okolicy wedek ) jest jak na lekarstwo, więc te które sa , są oblegane, co skutkuje przyzwyczajeniem ryby do okreslonych zanęt.
Co w zdecydowanej więszości leci do wody ?? Ano Traper z jakimis tam dodatkami.

Cos tam planuje na nadchodzacy sezon i zastanawiam się więc, czy uzycie micropeletu spowoduje, ze inni będa patrzec  na mnie z zazrością, czy wręcz przeciwnie - nie zobaczę rybiego ogona , jako że ryba jest przyzwyczajnona do okreslonej przynety.

Wiem, ze próba nie strzelba i że będe miał dwie wędki :D.. ale wiedzy wstepnej nigdy za duzo :-) (2015/02/05 18:59)

Arcymisiek


Próbuj, a się przekonasz... Najważniejsze, aby wymacać markerem coś do 3m, nie siać tym pelletem bezmyślnie. W sumie chyba o tym wiesz, bo kumaty z ciebie chłop.
Myślę, że jak trafisz na dobrą miejscówkę, to fachowcy od traperów, będą z zazdroscią podziwiali jak się ryby łowi, albo zgrzytali z zawiści i na końcu Cię utopią Heh.:) (2015/02/05 19:10)