Zaloguj się do konta

Odłowy sieciowe białorybu w Zalewie Zegrzyńskim

utworzono: 2016/04/17 15:10
Artur z Ketrzyna

Widzisz ja byłem niewygodny tym pseudo działaczom, i wszczeli wobec mojej osoby 2 postępowania dyscyplinarne. I nie udało im się udowodnić choć jednego działania na szkodę PZW czy wód.
Co do moich postulatów, niektóre przejeli i wprowadzili jako swoje, niektóre udało mi się wprowadzić na mój wniosek, inne utkneły w nartwym punkcie, bo im się nie chciało działać, a mi nie pozwolili tego zrobić bo ludzie by widzieli że warto mnie popierać, a to by zagrażało ich stołkom. HORE

Ja wszczołęm postepowania dobec 2 osób sprawujacuch użąd. Oba utkneły w matrym punkcie! Ze względu na mataczenie kółka wzajenej adoracji.
I dopuki te kułka które są dla profitów a nie działnia, będą tam bo Wy jako wyborcy pozwalacie ich tam usadzić. Nic się nie zmieni.
Oni dobrze wiedzą że i tak nie przyjdziecie na walne i wybory, i dalej będą mogli piastować te stanowiska i dalej będą mogli robić to co robią.
Jak myślisz dlaczegi te postępowanie wobec E. M. utkneło?
Bo wiedzą że te dowody co mam na tą osobę bezprzecznie wskazują że ta osoba działa nie zgodne z statutem PZW i są na szkodę PZW i wód. Ale nie ruszą go, tylko dlatego by mieć jego poparcie w ZO, co równa się z możliwością dalszego piastowania stanowisk.
Dziwne że dowody na ta osobę które były (może jednak jeszcze są) w posiadaniu Komisji Rewizyjnej a dokładnie osoby Andrzeja M. znikły (niby zostały skasowane) mimo mego wniosku podczas przeprwoadzania kontroli, jak i pużniejszych wniosków o wydanie ich w celu przedłożenia w w/w sprawie.
Mam dowód w postaci emelia tej osoby że skasował je!
Tak więc jak by któryś naprawdę chętny prokurator zainteresował się moimi dowodami, to wiele głów by poleciało. Mam wiele jedno z nich zacytuję "uważaj bo się szykują na ciebie"
I teraz zadaj sobie pytanie, czy Ty byś chciał coś robić społecznie w takiej atmoswerze, bo członkowie koła mają gdzieś przyjść na walne?
Nikomu nie karzę oddawać głos za na wniosek który mu nie pasuje. Niech przyjdze i odda głoś na ten który mu sie podoba/ za którym jest, a nawet sam coś zaproponuje.
Nawet pisać na ten temat się nie chce, bo jestem świadom tego, że i tak pomyślisz sobie że piszę pod publikę itd. Ale mam nadzieję ze choć kilak osób przemyśli to co napisałęm, i wyciągnie wnoski.
Mówisz lepiej by wodami kto inny gospodarował, a ty tylko na nich wedkował. Oki, fajne rozwiązanie. Tylko że wtedy Ty będziesz tylko i wyłącznie wędkarzem posiadającym zezwlenie na wedkowanie w wodach przez niego użytkowanych. I nic do powiedzenia nie bedziesz miał. Tak więc oni będą robić swoje, a ty będziesz miał tylko 2 wyjścia. Albo wykupić zezwolenie i pod nosem psioczyć na to co wyprawiają, albo iść gdzie indziej. Tylko zastanów się też nad tym, że jeśli na rynek wejdzie inny monopolista/spólka/zrzeszenie rybaków, który udostępni ci tylko i wyłacznie zezwolenie. To będziesz miał opcię łów i ciesz się z tego co masz albo zmień hobby, on i wtedy nie bedzie patrzył czy ciebie stać na zezwolenie czy nie. Nikt go nie ukarze za wybujałe stawki, bo tu nie ma ograniczeń parwnych. Tak jak w przypadku użytkowania wód rybacko, gdzie ustawa reguluje najwyszą cenę za areał użytkowaniej wody, w zależności od ich wielkości i jakości. Bo nawet w niektórych przypadkach może być ona udostępniona mu nieodpłątnie.
Jaszcze chcesz podyskutować na te tematy? Czy tylko podnsisz krzyk bo jesteś niezadowolony?
Wiesz jak użytkuje PGRyb? Tak na poczatku inwestują itd, ale jak zbliża się koniec umowy, to jest eksploatacja na maksa, by wrazie utraty wody nie ponieśli zbyt dużo strat, jak tez zbyt wielu chętnych nie było na jej użytkowanie. Dostaja od wojewody zezwolenie ryb podczas okresu ochronnego i poniżej wymiaru ochronnego bo wysłali pisemko które to mówi że niby w tej wodzie jest za dużo danego gatunku ryb. I nikt tego tak naprawdę nie sparwadza w realu (jak ma to uczynić Wojewoda?, przecież on nie jest użytkownikiem rybackim i nie ma takich narzędzi). wystarczy papierek, on sparwdza papierki, jak i inne urzędy.
To Wy wybieracie/lub pozwalacie wybrać ludzi (PZW), którzy będą was reprezentować i działć w waszym imieniu. Tam (PGR) takiej możliwości nie macie.
Powiesz komercja. Ile ich powstaje? Wiesz jakie jest opłacalne? Ile to pracy itd. On też jak zbliży się termin upływu umowy i będzie miał ryzyko że może kto inny przejąć, to bedzie mógł odłowić "nadmiar rybki"
:-)


  [2016-04-21 08:50]

pawelz

Wiekszosc wod w tym kraju nalezy do skarbu panstwa. I to panstwo powinno dbac o ich stan. Ma na to dwie  mozliwosci. Albo samemu zaczac gospodarowac, zatrudniajac fachowcow i pilnujac aby ekosystem wod byl na prawidlowym poziomie. Ustalajac odpowiednie przepisy co do korzystania z wod (nie chodzi tu tylko o wedkarzy ale i np kajakarzy ktorzy dewastuja male pomorskie czy lubelskie rzeczki starajac sie je udroznic dla swoich potrzeb).
Pilnuja ich odpowiednie sluzby a ludzie chcacy korzystac z pozytkow powinni placic stosowne kwoty mogace pokryc utrzymanie tych wod.
Drugi sposob to dzierzawa. Ale nie taka jak teraz, ale pod stala kontrola. I tu najwazniejsza rzecz. Na miejscu skarbu panstwa jesliby stanal ktos taki jak PZW do przetargu nie bralbym go wogole pod uwage. Taka organizacja nie jest zadnym gwarantem prawidlowego gospodarowania. Jesli PZW cos spier.... to kto i czym odpowiada ?. NIKT. Dlatego tak naprawde nikomu nie zalezy. Jesli wode wydzierzawi np Jan Kowalski to jesli cos zrabie albo przeholuje to umoczy wlasna kase. Dlatego bedzie pilnowal, aby wszystko bylo OK. W przypadku "sprywatyzowania" wod naprawde mam to gdzies jak one beda zarzadzane. Wazne zeby lowienie na nich sprawialo mi frajde (czytaj byly w niej ryby). Nie interesuje mnie czy beda zarybienia narybkiem czy selektem, czy raz do roku czy co tydzien. Czy pilnuje wlasciciel wody czy nie. Wazny jest efekt a nie sposob. Jesli efekty beda zadawalajace, wedkarze przyjada nad wode. Jesli nie gos zbankrutuje. A nikt przy zdrowych zmyslach celowo nie bedzie chcial umoczyc niemalej kasy. Bedzie robil wszystko aby przyciagnac jak najwiecej wedkarzy. [2016-04-21 09:31]

JKarp

Dokładnie tak jest -  na łowiskach licencyjnych, specjalnych czy innych komercyjnych. Płacę, przyjeżdżam i łowię. Ryby nie muszą brać zawsze tylko mi, ale jeśli np po dwóch, trzech pobytach na takim łowisku praktycznie nikt nic nie łowi znaczy, że ryb tam nie ma. Gość bankrytuje i tyle.
Dlaczego w sezonie ciężko o miejsca na dobrych łowiskach ? Proste - bo jest ryba, jest zadbane i jest porządek. 
JK [2016-04-21 10:38]