Zaloguj się do konta

Odległość połowu ryb na zbiorniku rekreacyjnym

utworzono: 2012/07/30 21:01
krzysztof52

Witam kolegów wędkarzy, mam pytanie, co mówią przepisy o odległości połowu ryb na zbiorniku retencyjnym. Chodzi mi o konkretny przypadek, "leśny dziadek" siedzi na brzegu, 30 m na wodzie stawia tzw. boike i w momencie kiedy ja podpływam od strony wody w odległości ok. 10 m ( od boiki ) i zaczynam spinningować on zaczyna się pluć że nie znam przepisów. Chętnie przeczytam od bardziej doświadczonych co na to przepisy i drugie pytanie, czy wolno stawiać te "plastikowe śmieci" na stałe, bez ograniczeń ? Dziękuje z góry za odpowiedzi. [2012-07-30 21:01]

ekol

Wspomniany przez Ciebie "leśny dziadek" siedzi na brzegu, 30 m od brzegu ma "bojkę", Ty jesteś 10 m od bojki, co daje nam 40 m. A przepisy mówią, że spiningując z łodzi należy zachować odległość 50 m od innych wędkujących. RAPR się kłania.
[2012-07-30 19:17]

jarekk

RAPR i kultura. Nie ma żadnej potrzeby, aby pchać się "dziadkowi" w tą bojkę. To też jest wędkarz i do tego znacznie mniej mobilny od Ciebie. Wyluzuj, poszukaj ciekawszych miejscówek :) [2012-07-31 01:15]

Racja. Powinieneś zachować minimum zrozumienia i odpowiedzialności. Oczywiście na wodzie odległości są postrzegane inaczej, ale myślę, że przy odrobinie wyobraźni można tę odległość wyczuć bez odmierzania od boi miarą krawiecką. Nie denerwuj się i pozwól temu na brzegu spokojnie wędkować. Postaw się na jego miejscu. Gdybyś ty sam siedział na brzegu, pewnie by cie męczyli osobnicy w pływadłach włażący ci na zestaw. To nic wielkiego, w końcu machniesz wiosełkami kilka razy i po sprawie. Nie ma co se nerwów szarpać. [2012-07-31 05:34]

jurasek15

Ja to bym wyjął 100 gramowy ciężarek i ćwiczył wędkarstwo rzutowe. Sam stwierdziłbyś, że jesteś stosunkowo za blisko. :-)
[2012-07-31 05:48]

Zibi60

Kolega @ekol dał poprawną odpowiedź, więc dalsze dywagacje nie mają sensu.
Podzielę się podobnym tematem. Na akwenie, gdzie ja wędkuję, bojki (kilkadziesiąt sztuk) są ustawione ponad 100 metrów od brzegu na długości kilkuset metrów. Tam są "jazdy" gdy ktoś się do nich zbliży. Najciekawsze jest to, iż ten odcinek brzegu od kwietnia do listopada okupują przyjezdni, którzy w majestacie decyzji RZGW Poznań (zarządca wody) dzierżawią legalnie teren na którym stoją ich przyczepy kempingowe.
Znam przypadki, że wędkuje cała rodzina 2 + 2, wszyscy mają opłacone pozwolenia i łowią na 8 wędek !!!! OMG - po co im tyle ryb ???? Sytuacja robi się bardzo napięta, ponieważ miejscowi mają bardzo ograniczony dostęp do wody - RZGW dalej dzierżawi teren - normalnie państwo w państwie. Żeby dzierżawa przynosiła jakieś wymierne korzyści dla RZGW ?, ale kilka metrów pod jedną przyczepę to koszt kilkunastu zł rocznie !!!
SKŁÓCENIE WĘDKARZY TO JEDYNE CO UZYSKALI.
[2012-07-31 06:30]

jarekk

Pewnych kwestii nie da się wyregulować przepisami, a tym bardziej nieprecyzyjnym, a czasem sprzecznym RAPR. Dlatego co jakiś czas czyta się o półgłowkach rzucających ołowiem w pływających lub pływających którzy w ślizgu potrafią zebrać zestawy z połowy zbiornika.

[2012-07-31 10:00]

Do Jarekk. 

Wiesz, ja sam kiedyś znalazłszy puszkę po browarze w krzakach. Nalałem do niej wody i przywaliłem jednemu na kosiarce że aż nurka zrobił. Ale powiedz, ile można wytrzymać, jak ten sam koleś przepływa ci przed nosem kilkanaście razy a ty za każdym razem uzbrajasz zestawy od nowa, mało tego, płynie dalej i wpada z impetem na tarlisko, tam robi zajebiaszczy nawrót, że aż laska z tyłu popuszcza w pory i dawaj z powrotem ochlapując cię po raz kolejny i tak w koło macieju?! Zbiornik ma kilka pięknych, dużych rozlewisk, ale ten palant tam pływał nie będzie! Tam go nikt nie będzie podziwiał! On woli wąskie przesmyki miedzy wyspami i zatoczki, czyli takie miejsca , które nie  mają nawet 80 metrów szerokości. Dlaczego? Bo tam każdy go widzi - bohatera na kosiarce z opaloną dupą z tyłu. Kilka razy o mały włos nie przetrącił pływakowi karku, a ja z kolegą musiałem ratować dzieci bawiące się na płyciźnie. Strasznie się rozeźlił i nawet tam coś groził, ale jak przypłynęli w pięciu to nas już było dwunastu. Potem słyszałem, chyba po tygodniu, że wieczorem załatał dziurę w kadłubie ( po moim rzucie) i znów kogoś skąpał. Ale plotka głosi, że już więcej go nie zobaczymy, bo mu ktoś wyciął tej nocy piękny numer ( nie będę opisywał). Kosiarka w każdym razie już nie kosi, i nie będzie kosić :) Żadna siła tego nie poskłada! Piszę o tym dlatego, że w Polsce żadne przepisy nie regulują ruchu motorowodnego na akwenach nieżeglugowych.

[2012-07-31 15:27]

Zibi60

Choć nie pochwalam to rozumiem Twoje zachowanie i wiem, że inne metody nie skutkują w pewnych sytuacjach.
Na wielu akwenach wprowadzono strefę ciszy, a na Poraju (od kilkunastu lat trwają przepychanki) nie można, więc całe towarzystwo motorowodniaków z okolic u nas szaleje.
Takich zachowań jak opisuje @boloo jeszcze nie stwierdziłem, ale podobne się zdarzają. Oczywiście zdarzają się wyjątki, niektórzy po zwróceniu uwagi pływają na innej części zbiornika, ale wiadomo od dawna, że amatorzy sportów wodnych nie żyją ze sobą w symbiozie.
[2012-07-31 16:19]

krzysztof52

Nie zrozumiałeś mnie, ja nie pływam "kosiarką", ja pływam swoją łódką na silniku elektrycznym i tak jak ten "dziadek" ( on też prawdopodobnie ) jestem wędkarzem ! On postawił plastikowy śmieć 30 m od brzegu a ja zakotwiczyłem 10 m od tego śmiecia i biczowałem wode, ale nie od strony brzegu gdzie siedział, tylko na zbiornik. W czym ja jemu przeszkadzam rzucając woblera na zbiornik ? Ale nikt mi nie odpowiedział czy takie stawianie śmieci plastikowych bez ograniczeń jest unormowane prawnie? A tak na marginesie, niektórzy moim zdaniem przeginają w komentarzach, każdy jest mocny na forum ( to tak jak na CB - w samochodzie ). Sądzicie, że między wędkarzami powinny być takie spory ? Ja uważam, że NIE. Spotykam się na wodzie z wieloma wedkarzami co podpłyną, wymienią poglądy, i popłyną dalej. Ale takich z ryjem jak Shrek też jest od zarąbania, oni są wkór...i że żyją. [2012-07-31 19:02]

krzysztof52

Do "juraska15"

Pamiętaj , że w drugą stronę 100 g ołów też doleci !

[2012-07-31 19:05]

krzysztof52

Dziękuje za odpowiedzi

Pozdrawiam wszystkich "normalnych" wędkarzy i życzę "połamania kija" najlepiej na szczupaku o wadze pow. 10 kg.

[2012-07-31 19:07]

JKarp

Witam kolegów wędkarzy, mam pytanie, co mówią przepisy o odległości połowu ryb na zbiorniku retencyjnym. Chodzi mi o konkretny przypadek, "leśny dziadek" siedzi na brzegu, 30 m na wodzie stawia tzw. boike i w momencie kiedy ja podpływam od strony wody w odległości ok. 10 m ( od boiki ) i zaczynam spinningować on zaczyna się pluć że nie znam przepisów. Chętnie przeczytam od bardziej doświadczonych co na to przepisy i drugie pytanie, czy wolno stawiać te "plastikowe śmieci" na stałe, bez ograniczeń ? Dziękuje z góry za odpowiedzi.



Cześć Sam jestem takim wędkarzem co stawia markery. Nie jestem " leśnym dziadkiem " co stawia "plastikowe śmieci". Sarkazm i złośliwość Twojego posta jest jak dla mnie od początku wyczuwalna na kilometr a potwierdza go Twoja wypowiedź: " Dziękuje za odpowiedzi
Pozdrawiam wszystkich "normalnych" wędkarzy i życzę "połamania kija" najlepiej na szczupaku o wadze pow. 10 kg."
Nie jest to zabronione jak pewnie raczyłeś się domyśleć. Więc wycofujesz się rakiem jednocześnie pisząc " normalnych " wędkarzy ale w innym poście : " Nie zrozumiałeś mnie, ja nie pływam "kosiarką", ja pływam swoją łódką na silniku elektrycznym i tak jak ten "dziadek" ( on też prawdopodobnie ) jestem wędkarzem ! On postawił plastikowy śmieć 30 m od brzegu a ja zakotwiczyłem 10 m od tego śmiecia i biczowałem wode, ale nie od strony brzegu gdzie siedział, tylko na zbiornik. W czym ja jemu przeszkadzam rzucając woblera na zbiornik ?"  nazywasz  "dziadka" prawdopodobne wędkarzem.  Dosadnych słów używasz wobec innych samego siebie nazywając wędkarzem pływającym na łódce. Najważniejszą informację piszesz w ostatnim poście, że nie rzucałeś w stronę markera jak już wiesz, że marker jest dozwolony.
Jak zauwyżyłem RAPR się kłania a w nim dane dotyczące odległości łowiącego z łódki od innych wędkarzy, od brzegu i od innych łódek. PS Mój Kolega będący marynarzem pływającym po świecie mówi, że pływa to g...no na wodzie a wszystko inne po wodzie jeździ ;-)
Normalny wędkarz :-) JK
[2012-07-31 19:34]

jarekk

Do Boloo

Miałem zupełnie podobne doświadczenie na Turawie. Tyle, że pływało dwóch zawodników na dwóch ślizgaczach. Wyglądali dośc klasycznie - głowy wygolone (prawie jak z wiejskiego ssr), osadzone bez udziału szyi bezpośrednio na nabrzmiałym torsie i przyozdobione poniżej złotymi łańcuchami. Z wędkarzy na łódkach zrobili sobie swoisty tor slalomu i na pełnej rurze wykonywali manewry w odległości dwóch, trzech metrów obok wędkujących. Potem wracali do swojego "portu", gdzie stacjonowały ich opalone jeszcze przed sezonem blondyny i po kolejnych piwach startowali znów do wyścigu. Ktoś nie wytrzymał i zadzwonił na policję. Interwencję obserwowałem z łódki. Było dmuchanie i wypełniana kupa papierów, trwało to z półtorej godziny. Myślę, że sprawy nie udało się "załatwić" i na kolejnych wyprawach wyścigowców już nie spotkałem. Oczywiście takie przykłady można mnożyć, są to skrajności z którymi co jakiś czas się spotykamy. Pamiętam też sytuację z drugiej jakby strony, gdy grupka gruntowców na lekkiej bani, obrzucała kamieniami łódkę, która na kilkukonnym silniku przepływała w dość dużej odległości od brzegu. Interweniował gościu z WOPR-u, bo o policji na mojej ulubionej zaporówce można zapomnieć.

[2012-07-31 20:20]

Opis świetny. Polałem se taboret hehe! A co do tych interwencji to wiesz jak u nas jest? Policjele przyjadą, popatrzą, i wracają skąd przybyli, bo działki tu wynajmują adwokaci, mecenasi, brokerzy, komornicy, sędziowie, prokuratorzy, bo słowem stać ich no nie? A synkowie tych panów z dupeńkami co lubią brąz i darmowe wakacje szaleją do bólu. A potem taki pan aspirant ma im wymierzać sprawiedliwość?! W większości znanych mi przypadków policyja sra ze strachu coby nie podpaść. Teraz budują im nową pochylnię do wodowania gejolotów. Zgadnij gdzie ona się lokalizuje?  A właśnie - w miejscu, gdzie woda pomiędzy brzegiem a wyspami nie ma nawet 60 metrów szerokości i dookoła jest cała masa stanowisk wędkarskich. Powiem krótko :

-Dwa worki z piaskiem, kalshnikov. trzy wiadra amunicji i grzać w pajaców ile wlezie! A potem do urzędu gminy i tam zastrzelić tych, co ustalali regulamin dla tej wody.

[2012-08-01 06:01]

jurasek15

Do "juraska15"

Pamiętaj , że w drugą stronę 100 g ołów też doleci !



Ty się nie boi, jest jeszcze u mnie dwa granaty w świątecznym ubraniu. :-)


A tak na poważnie jestem nad wodą bardzo często. I wiesz czego nie lubię? - Chamstwa wśród samych wędkarzy. Ludzi, którzy na siłę pchają się na wędki bo widzą, że ryba ci bierze. Przychodzą i ani bez "dzień dobry" ani bez "pocałuj mnie w d..ę" wpychają się na ciebie bo wczoraj tu byli i połapali.

Dlatego częściej staram się, a łowię głównie na rzekach, wybierać miejsca gdzie już raczej nikt nie da rady się wepchnąć. I już nie raz miałem sytuację, że przychodził w takie miejsce kulturalny spinningista i pytał się czy może kilka razy obok mnie rzucić. Nigdy nie odmówiłem. Zawsze kończyło się to miłą rozmową i rozstaniem w koleżeństwie.

Jeżeli nie zrozumiałeś aluzji z ołowiem to trudno.

Ja za to pozdrawiam wszystkich wędkarzy. Bo kulturę i wychowanie się z domu wynosi, a niektórym tylko "słoma z butów wystaje". Ale to przecież tylko wina rodziców.

Pozdrawiam
[2012-08-01 18:01]

Bernard51

W czym ja jemu przeszkadzam rzucając woblera na zbiornik ? Ale nikt mi nie odpowiedział czy takie stawianie śmieci plastikowych bez ograniczeń jest unormowane prawnie? A tak na marginesie, niektórzy moim zdaniem przeginają w komentarzach, każdy jest mocny na forum ( to tak jak na CB - w samochodzie ). Sądzicie, że między wędkarzami powinny być takie spory ?

Sadzicie że takie spory powinny byc - nie!- ale sam prowokujesz wlasnie te spory iuwazasz ze winni sa wszyscy lecznie ty? Ktos wczesniej obliczyl Ci 30m od brzegu dziesieć od smiecia jak nazwales tj 40 i tu sie klania RAPR kolego skoro slabo znasz to nie pisz ze wydaje ci sie jak powinno byc lubjakie masz odczucia wlasne w stosunku do innych wedkarzy??
Gdybys znal przepisy nie ma zastrzeżone ze na wodzie nie mozna stawiać MARKERA w tym przypadku prymitywną bojkę (nazwales to smiec)praktykowana lata lata temu??
Podejrzewam ze nabial jeszcze nie planowal o twoim przyjsciu na świat!!
[2012-08-01 18:29]

Pitbul

W ostatni weekend na jeziorze Złotnickim spotkałem wędkarzy polujących na sumy.Zestawy ustawiali około 180/200 metrów od miejsca na którym biwakowali. Pogadałem z nimi ponad 15 minut i co się okazuje....Jak się chce to można !Na brzegu na którym biwakują "pozwalają łowić nawet 10 metrów od stojących na podpórkach wędzisk (ale ostrzegają, że w razie holu, ze względu na grubość plecionek są w stanie zdemolować każdy kolizyjny zestaw...:)))) i OK /przecież nawet przy zachowaniu RAPR-oskich odległości \duża\ ryba może może wybrać dowolną drogę holu/Mimo znacznej odległości nic nie utrudnia pływania ponieważ "po drodze" od wędki do spławika plecionka jest obciążona i nikomu (nawet "sandaczującym" kogutami - nie przeszkadza)Zestawy oznaczone były markerem (świecącym po zmierzchu)A tak podsumowując rozmowę z "sumiarzami":Wszystko zależy od dobrej woli i kultury wędkującychŁowię ze 30 lat i nie zdarzyło mi się niedogadać odnośnie "mojego terytorium łowieckiego"Może dlatego, że ja miły i niespotykanie spokojny człowiek jestem....T.P.S. A z chamstwem radzę sobie wrodzoną kulturą osobistą i osiągniętą latami treningu, uruchamianą na życzenie zainteresowanych, mocno ponadprzeciętną wrednością... ;) [2012-08-01 20:36]

To pogadaj ze Zdenkiem Halfarem.   Poznałem faceta osobiście. Wielka kultura i dzielny Czech. Nikt kuźwa mu nie pozwolił zwodować pontonu. Poprosił, pozwoliłem, bo przecież to nic wielkiego. Pokazywał mi zdjęcia z moich łowisk. On tylko suma goni i ma niezłe wyniki. No proszę - nie karpiarz, tylko sumiarz. Mało tego, sumiarz z zagranicy. Ale kurka wodna kultura jak trzeba! I za to dostał ode mnie  kulturę w zamian. Polecam   www.summania.pl  .

Pozdrawiam pana Halfara jeśli czyta.

[2012-08-02 05:59]

krzysztof52

do jurasek15

Widocznie za często patrzysz na swoje buty ..........

[2012-08-03 06:41]

krzysztof52

do "jkarp"

Twój kolega "marynarz" jest w błędzie, po wodzie się PŁYWA ( łódką, statkiem,pontonem nawet tratwą ) a gó..o to wszyscy robią na brzegu. No chyba, że ty robisz do wody ? Zapytałem co mówią przepisy odnośnie odległości a odpowiadają ( niektórzy ) frustraci "słoma ci z butów wystaje", "po wodzie się jeździ a pływa gó..o", było też coś o "produkcji przez nabiał". Dajcie sobie siana.......

 

[2012-08-03 06:51]

JKarp

CześćNiektórzy g...no robią też na łódkach nazywając wędkarzy " leśnymi dziadkami", nie znając RAPR obruszają się na cały świat bo jak on śmiał postawić marker...Tak mówią marynarze na temat tego co pływa a co jeździ i jest to żartobliwe i zapewniam, że nikt się nie myli.JK [2012-08-03 08:25]

jurasek15

do jurasek15

Widocznie za często patrzysz na swoje buty ..........


Moje są w porządku. Tylko ty widocznie opuszczałeś w podstawówce lekcje, gdy była nauka czytania tekstu ze zrozumieniem.

Ale dość mam pyskówek więc na tym zakończę.

Co do Twoich odległości. To po co pytać o przepisy. Następnym razem zwyzywasz dziadka bo ktoś Ci w internecie coś powiedział. Dostęp do aktów prawnych w Polsce jest ogólnodostępny więc po co cwaniakujesz jak nawet nie potrafisz znaleźć takich rzeczy tylko liczysz na innych.

Dostałeś odpowiedź co do odległości. To zadałeś pytanie - "czy ja mu przeszkadzam rzucając woblerem na zbiornik?". Wszyscy zrozumieli opisaną sytuację oprócz Ciebie. Widocznie przeszkadzałeś "dziadkowi" skoro zwrócił Ci uwagę. I powinieneś to zrozumieć.

Co do bojki to każdy doświadczony kontrolujący zrozumiałby "dziadka". Można by to co prawda podłączyć pod "zaśmiecanie" zbiornika, ale jeżeli "dziadek" by to sensownie wytłumaczył to nawet kontrol nasłana przez jakiegoś "kapusia" co najwyżej zaleciłaby mu wykonanie estetyczniejszego oznaczenia np z drewna.

A co do Twojego umiłowania przepisów to siedziałbyś na brzegu 10 metrów ode mnie, zrobiłoby się gorąco, ściągnąłbym wędki i wskoczył do wody ochłodzić się bo ryba nie bierze. I co mógłbyś? Co najwyżej się wkur..ć. Bo nic mi tego nie zabrania o ile nie ma zakazu kąpieli w tym miejscu. Ale to właśnie kultura nakazuje abym poszedł co najmniej 100 metrów dalej gdy zechcę się kąpać.


[2012-08-03 09:03]

JKarp

do jurasek15

Widocznie za często patrzysz na swoje buty ..........


Moje są w porządku. Tylko ty widocznie opuszczałeś w podstawówce lekcje, gdy była nauka czytania tekstu ze zrozumieniem.

Ale dość mam pyskówek więc na tym zakończę.

Co do Twoich odległości. To po co pytać o przepisy. Następnym razem zwyzywasz dziadka bo ktoś Ci w internecie coś powiedział. Dostęp do aktów prawnych w Polsce jest ogólnodostępny więc po co cwaniakujesz jak nawet nie potrafisz znaleźć takich rzeczy tylko liczysz na innych.

Dostałeś odpowiedź co do odległości. To zadałeś pytanie - "czy ja mu przeszkadzam rzucając woblerem na zbiornik?". Wszyscy zrozumieli opisaną sytuację oprócz Ciebie. Widocznie przeszkadzałeś "dziadkowi" skoro zwrócił Ci uwagę. I powinieneś to zrozumieć.

Co do bojki to każdy doświadczony kontrolujący zrozumiałby "dziadka". Można by to co prawda podłączyć pod "zaśmiecanie" zbiornika, ale jeżeli "dziadek" by to sensownie wytłumaczył to nawet kontrol nasłana przez jakiegoś "kapusia" co najwyżej zaleciłaby mu wykonanie estetyczniejszego oznaczenia np z drewna.

A co do Twojego umiłowania przepisów to siedziałbyś na brzegu 10 metrów ode mnie, zrobiłoby się gorąco, ściągnąłbym wędki i wskoczył do wody ochłodzić się bo ryba nie bierze. I co mógłbyś? Co najwyżej się wkur..ć. Bo nic mi tego nie zabrania o ile nie ma zakazu kąpieli w tym miejscu. Ale to właśnie kultura nakazuje abym poszedł co najmniej 100 metrów dalej gdy zechcę się kąpać.

Cześć
Są gotowe markery, ładne, kolorowe, czerwone i żółte fluo :-) i jakie chcesz.
Ja używam w zasadzie dwóch:
jeden to oczywiście kupiony, świecący w nocy na głębokie łowiska a drugi to taka zwykła butelka typu pet na płytkie wody. 
W zasadzie to jeszcze nie widziałem markera z drzewa ;-). Ale z korzenia topoli jakby wystrugał, dobrze zaimpregnował - podsunąłeś mi fajny pomysł.
JK



[2012-08-03 09:14]

jurasek15



Cześć
Są gotowe markery, ładne, kolorowe, czerwone i żółte fluo :-) i jakie chcesz.
Ja używam w zasadzie dwóch:
jeden to oczywiście kupiony, świecący w nocy na głębokie łowiska a drugi to taka zwykła butelka typu pet na płytkie wody. 
W zasadzie to jeszcze nie widziałem markera z drzewa ;-). Ale z korzenia topoli jakby wystrugał, dobrze zaimpregnował - podsunąłeś mi fajny pomysł.
JK




Witaj Janku

Nie z drzewa tylko z drewna. :-) Istotna różnica. :-) Ale wybacz mi bo to leśne zboczenie zawodowe. Przy okazji odpowiadam Ci na dawne pytanie, że grzybkami też się dziele. ;-)

A swoja drogą było mówione o markerze (bojce) która miała być zamontowana niby na stałe. Wiec aby komuś się nie "spodobał" się ten sklepowy to jest może alternatywne rozwiązanie pasujące do wodnego otoczenia.

Swego czasu nieżyjący znajomy zamiast kuli wodnej do połowu karpi na skórkę od chleba używał zrobionego z drewna pływaka. Wiesz że efekty były lepsze niż przy plastikowej kuli, choć ta wypełniona po części wodą powinna być "mniej" widoczna.

Pozdrawiam

Piotrek
[2012-08-03 10:12]

JKarp





Witaj Janku

Nie z drzewa tylko z drewna. :-) Istotna różnica. :-) Ale wybacz mi bo to leśne zboczenie zawodowe. Przy okazji odpowiadam Ci na dawne pytanie, że grzybkami też się dziele. ;-)

A swoja drogą było mówione o markerze (bojce) która miała być zamontowana niby na stałe. Wiec aby komuś się nie "spodobał" się ten sklepowy to jest może alternatywne rozwiązanie pasujące do wodnego otoczenia.

Swego czasu nieżyjący znajomy zamiast kuli wodnej do połowu karpi na skórkę od chleba używał zrobionego z drewna pływaka. Wiesz że efekty były lepsze niż przy plastikowej kuli, choć ta wypełniona po części wodą powinna być "mniej" widoczna.

Pozdrawiam

Piotrek


CześćNo tak - z drewna :-)Wiesz Piotrek marker sklepowy jaki by nie był zawsze po zasiadce się zdejmuje. W zasadzie to zdejmuję też ten z butelki ponieważ jest on w komplecie z ciężarkiem. Nikt nie zostawia markerów chyba, że jest to taka dzicz, ze ludzie tam nie przyjeżdżają co oczywiście jest utopią.Pozdrawiam
JK
[2012-08-03 11:21]