Zaloguj się do konta

Obsiany wał przeciwpowodziowy

utworzono: 2012/06/10 10:24
ryukon1975

Wiem Dandec,trzeba cały czas trzymać rękę na pulsie i reagować na bieżąco bo zostawienie takich spraw samopas zaowocowało by po pewnym czasie opłakanymi skutkami.
Zboże dosięgło by lustra wody a wszelkie drogi by znikły.
W mojej okolicy jest o tyle dobrze że z polami uprawnymi nie ma problemu.Połowa tego co jeszcze kilkanaście lat temu była uprawiana zmieniła się w nieużytki.Więc terenu dla rolników nie brakuje i tylko nieliczni są tak bezmyślni żeby próbować "zawładnąć" tymi kilkoma metrami w stronę rzeki jeśli w przeciwnym kierunku jest ile dusza zapragnie.
[2012-06-14 11:27]

krzychu64

Wiem Dandec,trzeba cały czas trzymać rękę na pulsie i reagować na bieżąco bo zostawienie takich spraw samopas zaowocowało by po pewnym czasie opłakanymi skutkami.
Zboże dosięgło by lustra wody a wszelkie drogi by znikły.
W mojej okolicy jest o tyle dobrze że z polami uprawnymi nie ma problemu.Połowa tego co jeszcze kilkanaście lat temu była uprawiana zmieniła się w nieużytki.Więc terenu dla rolników nie brakuje i tylko nieliczni są tak bezmyślni żeby próbować "zawładnąć" tymi kilkoma metrami w stronę rzeki jeśli w przeciwnym kierunku jest ile dusza zapragnie.



Krzysztof czasami nie ważne jest że tysiące hektarów przed wałem leżą odłogiem. Ważne jest że te kilka arów za wałem "MOJE" kilka arów nie jest obsiane a dla mnie to ujma jako gospodarza. To tak hipotetycznie bo rolnikiem nie jestem, a ziemi uprawnej mam tyle co w domu na oknach w doniczkach. I tacy rolnicy z dziada pradziada na swoim mają najwięcej problemów. Oni zaroują miedze przeorują drogi.

Pozdrawiam.
[2012-06-14 11:41]

ryukon1975

Masz rację Krzychu są takie "Kargule i Pawlaki" które mówią "moja miedza" i koniec.
Z takimi jednak człowiek sam nie wygra bo to zaślepione chęcią posiadania jednostki z którymi nawet władza i prawo walczy w przypadku sporu długo i namiętnie.
[2012-06-14 11:57]

krzychu64

Takiemu nie wytłumaczysz, żeby zostawil w spokoju te 20mkwadratowych na drogę bo sąsiad mu za darmo odda w dzierżawę 10ha. To nie ważne. OJCOWIZNA - to jest ważne i nie puści nawet na dwa palce jak Kargule i Pawlaki. Nie ważne że od sąsiada miałby za stodołą, a na tatowe musi 2 kilometry nad rzekę ciorać.
[2012-06-14 12:33]

Jednak my tu nie rozmawiamy o kawałku pola między sąsiadami, a o poważnej sprawie, bo o łamaniu prawa i generowaniu niebezpieczeństwa w postaci naruszania struktury podstaw wałów p.powodziowych.

Dla mnie pan Edek z Głodowej Wólki może być bambrem na schwał i może orać wszystko co jest jego własnością bo to jego własność i koniec. Jeśli grunty są jego, a zakwalifikowano je jako ziemię do prowadzenia upraw, to pan Edek jest w zgodzie z prawem... ale... jest w zgodzie z prawem do czasu, aż mu traktor źle nie skręci i... zaorze dajmy na to drogę gruntową dzielącą dwa zagony, której użytkownikami są jego sąsiedzi, a droga ta jest drogą ujętą w planach przestrzennego zagospodarowania gminy. Wtedy kończy się wolność pana Edka.

Natomiast wewnątrz polderów zalewowych nie ma czegoś takiego jak "dowolne wymyślanie sposobów uprawy ziemi". Tu wkracza prawo o ochronie mienia i walce z klęskami żywiołowymi.

Sami pewnie oglądaliście materiały z powodzi, gdzie woda potrafiła tygodniami przesiąkać coraz głębiej szukając sobie ujścia nawet kilkaset metrów dalej na zewnątrz wałów ochronnych. Nagle, nie wiadomo skąd na środku pola wytrysnął potok który w kilkanaście minut przeradzał sie w katastrofę, wał znikał a woda zalewała miasto.

Takie skutki może właśnie wywoływać nieodpowiedzialna gospodarka rolna prowadzona przez oszołomów w miejscach do tego niewłaściwych. Każde naruszenie gleby w pobliżu wałów może mieć opłakane skutki. Poza tym wał powinien mieć u podstawy dość miejsca na przemieszczanie się służb ochrony wałów w razie konieczności prowadzenia np. napraw. Z korony wału nie da się wszystkiego ani zlokalizować, ani naprawić. 

Dlatego myślę, że rolnik któren łaskaw był zasiać zboże tak blisko podstawy wału popełnił poważne wykroczenie bo odkrył grunt który był związany trawami. No i teraz pytanie:

- Czy jakaś instytucja dała panu Edkowi pozwolenie na uprawę tej ziemi w taki a nie inny sposób?

- Czy ta ziemia może należeć do pana Edka ( aż tak blisko podstawy wału)?

- Czy może mamy tu do czynienia z typową samowolą, złośliwością i łamaniem prawa?

Ja bym tego nie odpuścił aż bym się nie dowiedział co jest grane -a można to sprawdzić, tylko trzeba się trochę zmobilizować i poświęcić nieco czasu na człapanie po nieprzychylnych urzędasach, którzy przy biurku mają zazwyczaj powieszony plakacik  o treści : " nie mam zamiaru się spieszyć. Jestem w pracy, a nie na wyścigach" - co sam wczoraj widziałem w pewnym urzędzie u siebie.

Howgh.

[2012-06-14 12:57]

krzychu64

Jednak my tu nie rozmawiamy o kawałku pola między sąsiadami, a o poważnej sprawie, bo o łamaniu prawa i generowaniu niebezpieczeństwa w postaci naruszania struktury podstaw wałów p.powodziowych.

Dla mnie pan Edek z Głodowej Wólki może być bambrem na schwał i może orać wszystko co jest jego własnością bo to jego własność i koniec. Jeśli grunty są jego, a zakwalifikowano je jako ziemię do prowadzenia upraw, to pan Edek jest w zgodzie z prawem... ale... jest w zgodzie z prawem do czasu, aż mu traktor źle nie skręci i... zaorze dajmy na to drogę gruntową dzielącą dwa zagony, której użytkownikami są jego sąsiedzi, a droga ta jest drogą ujętą w planach przestrzennego zagospodarowania gminy. Wtedy kończy się wolność pana Edka.

Natomiast wewnątrz polderów zalewowych nie ma czegoś takiego jak "dowolne wymyślanie sposobów uprawy ziemi". Tu wkracza prawo o ochronie mienia i walce z klęskami żywiołowymi.

Sami pewnie oglądaliście materiały z powodzi, gdzie woda potrafiła tygodniami przesiąkać coraz głębiej szukając sobie ujścia nawet kilkaset metrów dalej na zewnątrz wałów ochronnych. Nagle, nie wiadomo skąd na środku pola wytrysnął potok który w kilkanaście minut przeradzał sie w katastrofę, wał znikał a woda zalewała miasto.

Takie skutki może właśnie wywoływać nieodpowiedzialna gospodarka rolna prowadzona przez oszołomów w miejscach do tego niewłaściwych. Każde naruszenie gleby w pobliżu wałów może mieć opłakane skutki. Poza tym wał powinien mieć u podstawy dość miejsca na przemieszczanie się służb ochrony wałów w razie konieczności prowadzenia np. napraw. Z korony wału nie da się wszystkiego ani zlokalizować, ani naprawić. 

Dlatego myślę, że rolnik któren łaskaw był zasiać zboże tak blisko podstawy wału popełnił poważne wykroczenie bo odkrył grunt który był związany trawami. No i teraz pytanie:

- Czy jakaś instytucja dała panu Edkowi pozwolenie na uprawę tej ziemi w taki a nie inny sposób?

- Czy ta ziemia może należeć do pana Edka ( aż tak blisko podstawy wału)?

- Czy może mamy tu do czynienia z typową samowolą, złośliwością i łamaniem prawa?

Ja bym tego nie odpuścił aż bym się nie dowiedział co jest grane -a można to sprawdzić, tylko trzeba się trochę zmobilizować i poświęcić nieco czasu na człapanie po nieprzychylnych urzędasach, którzy przy biurku mają zazwyczaj powieszony plakacik  o treści : " nie mam zamiaru się spieszyć. Jestem w pracy, a nie na wyścigach" - co sam wczoraj widziałem w pewnym urzędzie u siebie.

Howgh.


Myślę że wiesz o czym piszesz. Bo ja do końca nie umiem pojąć a w szczególności tego sformułowania:
wewnątrz polderów zalewowych nie ma czegoś takiego jak "dowolne wymyślanie sposobów uprawy ziemi". Tu wkracza prawo o ochronie mienia i walce z klęskami żywiołowymi.

 
Teraz może mi Kolego wytłumaczysz na czym ma polegać "ochrona mienia i walka z klęskami żywiołowymi"  na przykładzie ostatnich doświadczeń ludności zamieszkujących wzdłuż Odry Wisły oraz w innych rejonach gdzie występowały powodzie. Woda wchodziła do mieszkań w blokach wybudowanych właśnie na polderach zalewowych gdzie miejscowi doże wydawali pozwolenia na budowy. Kto się będzie przejmował w taklim razie uprawą ziemi skoro ludziom pozwolono tam domy, bloki budować. Kto to k..wa ma egzekwować. I to jest problem a nie Twój, Mój dostęp do łowiska. Taki problem każdy biurokrata ciepłym moczem oleje, bo to jest TYLKO Twoje Moje hobby, i jako takie nie ma znaczenia gospodarczego. 

Pozdrawiam i winszuję zacięcia.
[2012-06-14 13:20]

Czy myślisz, że ja nie znam tego problemu? Wiesz gdzie mieszkam? To właśnie w mojej okolicy miała miejsce powódź stulecia. Ja nie ucierpiałem, ale wielu moich znajomych oraz członków rodziny poniosło ogromne straty tak na majątku jak na zdrowiu. Wtedy nic nie robiono z wałami. Jak je Adolf w latach 30-tych kazał usypać, tak PRL olewał wszystko aż stało się najgorsze.

Teraz tu u mnie wiele się robi. Powstają nowe poldery zalewowe, buduje się wały, umacnia stare i nikt kuźwa nie buduje w tych polderach. Poczytaj np. o wsi Kamień, Nieboczowy...

Może dlatego, że sam byłem świadkiem potężnej powodzi, że pomagałem w ewakuacji, że pomagałem w usuwaniu jej skutków i widziałem na własne oczy jak woda potrafi niszczyć... może właśnie dlatego mam to zacięcie i może dlatego zdaję sobie sprawę ze skutków takiej działalności jaką prowadzi rzeczony rolnik który zaorał grunt pod wałem by se zasiać pół worka cienkiego owsa?!

Mnie bardziej obchodzi co będzie jutro, a nie blokowisko nad rzeką, bo ja bym w takim miejscu nie zamieszkał nawet jak by mi dopłacono! Dla mnie jest ważne, by teraz, albo jutro podobne, potworne powodzie nie miały miejsca, a pan Edek z Głodowej Wólki to dla mnie ostatni kretyn, bo kopie dołki pod ludnością zamieszkującą Dolinę Odry i to nie tą która kiedyś miała chałupy nad samym korytem, ale tą częścią społeczeństwa która ma swój dobytek poza polderami zalewowymi. 

A jak ktoś chce mieszkać w jeziorze, to niech se mieszka cholerka. To mi zwisa.


[2012-06-14 13:37]