No kill kontra Regulamin PZW

/ 44 odpowiedzi
użytkownik6949


rysiek tutaj wody są - ryba też jest. Ja jednak nie używam w czasie zimy. Jestem ciepłolubny. No ale zapraszam na łowiska - w promieniu 20 km znajdzie sie tych żabioków naprawdę sporo. Polecam program GOOGLE EARTH - wiele ciekawych wód juz tam wylukałem. (2009/02/02 15:38)

użytkownik6949


no i nie mam jeszcze opłaconej karty... rozumiesz ;-) dopiero około marca zapłacę, bo w przeciwieństwie od tej parki turystów nie zawsze dysponuję gotówką. (2009/02/02 15:40)

Dawido


Każdej rybie zwracam wolność. Staram się - i chyba potrafię - wszakże zrozumieć osoby zabierające swoje zdobycze, ale bez przesady - weźmy na to przypadek, człeczyna wyciąga trzydzieści kilka okonków, z których prawie żaden nie przekracza 20 centymetrów i nie daruje im wolności, bo
"Dla kota"
"Dla psa"
"Dla chomika"
"Dla sąsiada"

Wędkarstwo jest również dla mnie wyrażeniem szacunku wobec ryb, acz i również wyższości człowieka (w chwili wypuszczania, nie w chwili mordu), choć nie przeczę, że częściej ryby mnie ostatnimi czasy przechytrzyły. Nawet na premierowym wypadzie tego sezonu kij nowiutki złamałem - Daiwę infi-q, nie tyle przez rybę, co poprzez chęć uchwycenia ryby (coś się w wodzie kotłowało) - poślizg i masz...
Ależ też to wcale nieźle mnie przechytrzyły, złapiemy się jeszcze, oj, złapiemy. :>

Jeśli już mam wcielić się w "fanatyka no kill", to sadzę, że powinno się zmniejszyć dzienny limit i rzecz jasna ustanowić górny wymiar. (2009/02/02 16:31)

Kiris


Nie ma co na ten temat dyskutować i napuszczać jednych na drugich. Jeśli ktoś bierze sztucer czy dubeltówkę i idzie do lasu, to nie po to by strzelać w niebo..... Osobiście złowione ryby wypuszczam, ale nie pozbawiam nikogo czci i wiary jeśli weźmie coś ze sobą. Oczywiście pomijam mięsiarzy, którzy cokolwiek na wędce to do domu. A w dyskusji trzeba zachować umiar i szanować innych poglądy. Pozdrawiam (2009/02/02 18:39)

użytkownik1805


Nie mówię,że wszyscy mają się stosować do zasady "No Kill".Ale do zasady zdrowego rozsądku!Zabierz tyle ryby ile jest Ci potrzebne,ale ani jednej wiecej.To mogę zrozumiec i zakceptować.A jak jest nad wodą to sami dobrze wiemy.Kiedyś na zbiorniku rybnickim na kierownicy,po stronie zimnej wody,byłem świadkiem połowów dwóch kolegów. Brały leszcze takie po mniej wiecej 1 kg,złowili kilkadziesiąt.Wszystkie do siaty.PO CO!?Ja osobiście nie zabieram ryb,ale nie znaczy to,że ich nie jadam.Łowię również na tzw.żywca,co jak by nie było też jest "znęcaniem"się!Jak już pisałem każdy ma prawo postępować ze złowionymi rybami wg.wałsnego poglądu. (2009/02/02 18:45)

użytkownik6949


longin - a dzienne limity? kilkadziesiąt sztuk? tu sie kłania to o czym zawsze piszę - brak instrumentów prawnych i opieszałość służb. Ja bym nawet nie miał gdzie tego przechować -no powiedzmy do 10 szt owszem, ale co bym robił przez dalsza część roku? Musiał bym się zacząć bawić w no kill. To ja wole sobie swierzą niemrożoną zjeść, a po następnym wypadzie znowu. Jeśli zaś na zimę w czasie której nie łowię będę miał w lodówce może te 10 szt, to Polska Ryba od tego nie wyginie. ;-) (2009/02/02 18:57)

rysiek38


do nopnopnop to prosba !!!dopisz sie na moim blogu do wpisu nasZa kasa - to odnosnie skladek czym nas wiecej tym lepiej a tak poza tym to jutro mam zebranie zarzadu-zreszta wszystkich namawiam do wpisywania sie zreszta nietylko na tym konkretnym wpisie (2009/02/02 19:07)

mikadus


Myślę że częste kontrole straży rybackiej,przestrzeganie limitu i ja bym jednak tak od siebie dodał górny wymiar ochronny i rybek by bylo więcej. Ja czasami też zabieram parę ryb,ale tylko dla własnej konsumpcji reszta rybek wraca do wody.Czy ryby będą w łowiskach to tylko zależy od mentalmości i umiaru wędkarzy. Czyli nas panowie i panie. Pozdrawiam (2009/02/02 21:03)

rysiek38


no mikadus czyli myslimy podobnie zdrowy rozsadek regulamin i nic wiecej nie trzeba - no moze limity roczne o ktorych pisze na moim blogu (2009/02/02 21:15)

użytkownik6774


no i wszystko jasne bo to dogryzanie sobie nawzajem jest juz nudne - ja mysle ze zeby lepiej sie móżdżek rozwijal i pracowal czasem trzeba jakas rybke zjesc - pozdrawiam (2009/02/02 21:24)

użytkownik2494


Na rozwój móżdżku polecane są rybki morskie i podobno orzechy włoskie ;-)))
Pozdrawiam. (2009/02/02 21:36)

użytkownik6949


fajnie - od jutra nie jem ryb. przerzucam sie na orzechy. dzięki za radę. (2009/02/02 23:01)

użytkownik6949


tu sie to bardzij nadowo, to sam to wkleja, bo mi sie pisać drugi roz nie chce:

Jo to se tak myśla ludkowie kochane, że kiedyś nasze starzyki tyż chytali ryby na żabiokach i nie trza im było kart wedkarskich ani sztili z włokna wynglowego, a stykła im leszczyna i konsek szponta od jabcoka, a fisze w żabiokach były i fajnie sie miały. Ale tyż i woda była czysto, mało kto szambo do żabioków wylywoł i żoden z ryboków nie ciepoł szajsu do wody coby fisza zwabić. A w rzekach jak wyżyj tak samo nie pływała gnojówka, ino woda czyściejszo łod tej w żabiokach, bo sie sztyjc wymieniała. Teroz ino kupa syfu w rzekach i żabiokach. Ci co mają być dochtorami i lyczyć woda, smolą to wszystko i patrzą ino na swoi biznesy. Zaś gupole zawsze byli co fisze z wody ponad wszelko miara targali i na pierońskich bicyklach do chałupy wywozili. Terozki tyz tacy są. I nie zmiyni sie to wcale pod wiela ci, co mają porządku wachować nie bydą tego robić, nieroz sami chacharami będąc. I ło to sie wszystko rozchodzi. Byle by porządek był i trocha rozumu, to juz nic w prawie nie trza zmieniać, a same sie wsio poukłodo. Ani nie trza bydzie miary fiszom zwiększac, ani limitów żodnych więcyj kombinować, ani tych słynnych hoków co to gładki są i chroboki z nich ślatują. Ani tyż jak kto fiszowi łeb odetnie i zjy ta nieszczesno fisza, to tyz sie nic nie stanie. Ale powiadom wom - porządek i poszanowani prawa musi być. I tego tyz wom ludkowie życza, cobyście te prawo szanowali i siebie na wzajym a nie łobciepowali sie marasym. Wtedy i ci co jedzą i ci co nie jedzą fiszów bydą w zgodzie żyć. Pozadrowiom wos wszystkich jakem Hanys spod Rybnika. (2009/02/02 23:25)

rysiek38


widze ze tu powoli dochodzi do zgody a tu nowa wojna sie kroi tym razem w czolowce na blogu - sie bedzie dzialo (2009/02/03 12:15)

Manverus


Grunt to znaleźć aurea mediocritas, złoty środek i postarać się racjonalnie myśleć. Zastanawiałem się nad stosowaniem zasady c&r i z jednej strony tak, z drugiej nie. Na początek postanowiłem stosować c&r wobec ryb drapieżnych, białą rybkę chętnie wezmę i zjem, oczywiście stosując się do RAPRu. Takie rozwiązanie wydaje mi się najrozsądniejsze. I prośba do no-killowców i nie-no-killowców: druga strona sporu to też są ludzie! Odnoście się nawzajem do siebie z szacunkiem, nie próbujcie się stawiać na pozycjach lepszy-gorszy. Jeśli noszą Was emocje to idźcie się wyładować gdzieś, a potem tutaj piszcie spokojnie argumentując swoje stanowisko. I lepiej się będzie czytało i dyskusja będzie bardziej konstruktywna. Pozdrawiam :) (2009/02/05 13:03)

ekoolo


Wojtek musimy się kiedyś umówić na ryby,a co złapiemy to zjemy popijając dużą ilością browarka z górnego śląska:))) (2009/02/06 00:47)

użytkownik6949


Bardzo chętnie ekoolo - sprawa polega tylko na odległości i kosztach. Jeżeli kiedyś będę się wybierał w te strony to chętnie się odezwę. (2009/02/06 12:06)