Zaloguj się do konta

No co jest z tymi rybami?!

utworzono: 2009/04/12 16:42

jest ryba - są efekty. Czary mary. Opowiem jutro pod wieczór. [2009-04-13 21:47]

djsebadg

od mojego wpisu sie zaczeły " schodki " Wiec bede tylko czytął co Koledzy Piszecie a nie będę sie nic wypowiadał na tematy. pozdrawiam. [2009-04-13 21:58]

no i temat okazał się być martwy. [2009-04-13 22:01]

grzegorzk75

Jakie schodki masz na myśli ? To jest forum czyli miejsce gdzie ludzie dyskutują, co Ci chodzi po głowie? Pisz !
[2009-04-13 22:02]

spines21

dobrze,że opisałeś tą wizje.mam taką samą,pisałem na blogu ale bez odzewu [2009-04-13 22:07]

hubi

Zgadzam sie z wami ci co to czynia to nie sa wedkarze to dziady i mięsiarze hurtownicy ja mam onich takie zdanie. [2009-04-13 22:10]

ImmoQ

A ja zabieram większość ryb jakie złowie, i w ocet, rodzina uwielbia więc czemu miałbym nie dać im tej radości z jedzenia? Pozatym ryba skaleczona w szoku po holowaniu jak ma sobie dalej radzić w wodzie? Trzymam się ściśle wymiarów jeżeli gatunek posiada wymiar ochronny to jej nie biorę. Dla wyjaśnienia przepisów co do wymiarów to wymiar musi być przekroczony a nie osiągnięty np lin 25 jest pod ochroną :) tak jak i łowienie z małżonką jest niedopuszczalne gdy nie ma ona karty wędkarskiej gdyż tylko posiadacz karty jest uprawniony do połowu :) a co do tych ryb to jak ma taki leszcz urosnąć jak mu sprzed nosa 100 żyletek wyżre co wrzucone? małe są szybsze, a duży się czai i jest ostrożniejszy. Tak więc kontrolujmy połowy wg występowania ryby w wodzie :) jeden duży karp wytwarza do 1 m sześciennego ścieków. Tak więc trzeba zdawać sobie sprawę że wypuszczanie ryb nie koniecznie dobrze wpłynie na wodę jak i na organizmy w niej żyjące. [2009-04-14 08:16]

lexus

a ja się jutro wybieram "na" karpika nie "po",jak wrócę to napisze o efektach.pozdrawiam [2009-04-14 09:26]

MareKs

ImmoQ idąc dalej twoją logiką to najlepiej wyłowić wszystkie ryby a wtedy woda będzie najczyściejsza. Druga sprawa: jeśli z wody nie zostały wyjęte drapieżniki to przyroda sama radzi sobie z małymi zyletkami. [2009-04-14 10:18]

Ja mam trochę inaczej kolego maroon. Po pierwsze wielkie okazy nie są moim marzeniem a po drugie nigdy nie narzekam jak ryba nie bierze. Małych sieków też nie zabieram ale wartość odżywcza rybiego mięsa jest duża pomijając już walory smakowe. No i jeśli sądzisz że kiepski rybostan w Polskich rzekach nie jest podlewany i pielęgnowany zanieczyszczeniami i działalnością kłusowników to nie znasz się na rzeczy. Wędkarze choć by chcieli to nie są wstanie wyłowić tyle ryb co kłusole. Wielu wędkarzy jest rozgarniętych i chociaż tacy pożrą drobną płoć której są miliony, bo przechodzą przez oko od kłusowniczych siatek, to szkody nie poczynią. [2009-04-14 10:44]

ImmoQ

Zabieram tyle ryb ile jestem w stanie zjeść z rodziną :) jeżeli odgórnie nie wyznaczono wymiaru ochronnego dla ryb typu płoć okoń karaś itp to coś musi być na rzeczy. Nie zamierzam kaleczyć ryb tylko dla zabawy. [2009-04-14 10:57]

FanAtyk

A ja zabrałem dwa razy rybki do domu a wędkuję trzeci sezon. Raz bo jak wypuściłem z siatki to wszystkie wypłynęły brzuchami do góry (możliwe że było to spowodowane tym że siatka była w wodzie przy betonowym brzegu, często jeździły motorówki wywołując spore fale, które tłukły tą siatką i nieszczęsnymi rybami o ten beton) a drugi raz bo chciałem w końcu sprawdzić jak smakuje okoń. Wolę jeść sklepowe bo mniej zabawy z wydłubywaniem ości a to mnie denerwuje :) [2009-04-14 11:04]

ImmoQ

Dlatego ja rybe w ocet daje :) zalewa jak do śledzi i wychodzą pyszne rybki a ości no cóż zostaje tylko szkielet małe się rozpuszczają :) [2009-04-14 11:19]

No i miałem rację,że się ubawię i że wszystkie takie tematy kończą się tak samo. [2009-04-14 19:16]

a słyszeliście że ryba wpływa na wszystko? ja tam lubię sobie pojeść rybki choć te małe tu wypuszczam bo by mi się nie chciało z nimi bawić. no chyba że to sumik karłowaty [2009-04-14 20:20]

dobra dobra sam widziałem jak darłeś z przerębla szczupaczki po 25 cm całymi worami:):) [2009-04-14 20:23]

ale nic się nie przejmuj to nie wpływa tak źle na pogłowie ryb jak wędkarze zabierający rybę na obiadek zgodnie z prawem. [2009-04-14 20:26]

ale w rybach są toksyny, dioksyny, metale ciężkie, izotopy radioaktywne, benzen, alkaloidy i aldehydy, i inne badziewia! [2009-04-14 20:27]

teraz to i konserwanty typu E1832, E 23943327 E947832875, E8574 no i E490574 [2009-04-14 20:29]

raz złowiłem sumika małego co miał w pysku wbity wielki hak. ten to dopiero miał metala cęzkiego w sobie [2009-04-14 20:31]

Pamiętasz jak ci opowiadałem o gościu co do wora pakował te szczupaczki w zimie? Ciekawi mnie ilu by się załamało i popadło w depresję jak bym zrobił fotę i zamieścił na blogu. Myślę ,że ponad 80%, ale to nic w przypadku zabierania ryb na obiad. [2009-04-14 20:34]

no a ten cały ołów który wrzucamy do wody? [2009-04-14 20:35]

Ghostmir ale właśnie zdałem sobie sprawę że niektóre ryby mogą być naprawdę trujące. zjadłbyś 30 kg karpia który non stop żre kulki proteinowe w ilościach kosmicznych i to jeszcze nasączonych w dupie [2009-04-14 20:37]

przepraszam dipie [2009-04-14 20:38]

taka 20 kilowa świnia to dopiero musi mieć tego syfu w mięchu! Ja cie! Ty wiesz, ja muszę koniecznie takiego knura zbrodnić i skosztować, bo jak to się da jeść, to po co ja się mam podniecać karpikami i leszczykami po 2 kilo? A tak bym raz za rok sieknął w łeb jednego tucznika. Idąc dalej wtedy zbrodnił bym tylko jedną rybę a nie kilka mniejszych. Czyli przez resztę sezonu mógłbym niekilać. [2009-04-14 20:41]