Nie zabijam, I do not kill

/ 177 odpowiedzi / 74 zdjęć
Arcymisiek


Proste. Zalozmy ze z zarybien plywa polowa ryb w wodzie (druga polowa to tarlo - czyli darmocha). Placisz 200zl / rok skladki. Z tego o ile dobrze pamietam ida jakies smieszne grosze na zarybienia i ochrone. Ale przyjmijmy, ze nagle zaczelismy superancko gospodarowac i ile sie da przeznaczamy na zarybienia. A ile sie da ?.
Oczywiscie czesc skladki musi isc na oplaty za dzierzawe wod. Czesc skladki idzie na biura, ksiegowa w okregu, dyrektora i inne osoby zatrudnione na etacie. Zgodzisz sie ze mna ze jednak jakimis biurami PZW musi dysponowac. Moze nie tyle ile teraz, ale jednak. Czesc skladki musi isc na ochrone. Gdybysmy chcieli profesjonalna i skuteczna ochrone to pewnie i cale 200zl nie byloby duzo. Ale wrocmy na ziemie. Wszystkie te i inne stale oplaty pomniejszaja nasz skaldke. Powiedzmy ze zostanie okolo 100zl na zrybienia (choc nie sadze, ale niech tam). Policz ile kosztuje selekt, podziel przez 2 (bo jak pisalem polowa to ryby z naturalnego tarla a wiec 1kg np sandacza w wodzie jest 2 razy tanszy). I juz wiesz jaki masz roczny limit za swoja skladke. Roczny, nie dzienny. Bo limity powinny byc roczne. Bo nie moze byc tak, ze ta sama skladke jeden bedzie 300 razy nad woda i bral co drugi raz kilka kg ryb a drugi bedzie 5 razy i zabierze 1 szczupaka. Obaj powinni zaplacic oczywiscie tyle samo, ale limity powinni miec racjonalne i roczne. Co juz kilka okregow wprowadzilo i sadze ze myslacy wedkarze przyjeli to z zadowoleniem.

Czy ja nie poruszałem sprawy  ograniczeń i limitów? Pisałem o tym wcześniej w poście. Mądra władza powinna to wprowadzić i jeżeli powiedzmy ryba X na danym zbiorniku, czy też ogólnie miała by całkowity zakaz połowu, to bym się stosował
. Ale brutalna prawda jest taka, że nasi dyżurni ichtiolodzy PZW nie alarmują nas, że np.  zanika u nas populacja suma czy karpia, to też jako że po części jestem drapieżny i nie bawi mnie same kłucie szarpanie, a następnie wypuszczanie  z powrotem do wody dla zabawy... Lubię czasami rybkę zjeść! (2013/11/19 16:38)

pawelz


Najlepszy tekst jaki czytałem to że "polewanie ryby na szmacie załatwia sprawę normalnego obchodzenia się ze złowioną sztuką" . :)

Nie załatwia bo gdyby ta ryba była tak sprawna na lądzie jak sarna, dzik czy inny ssak to by co odgryzła łapę,wypluła skopała po pustym łbie, uciekła do wody czyli naturalnego środowiska i nie miałbyś ochoty jej przenosić po swojej linii produkcyjnej bo byś pewno nie żył. Robisz to wykorzystując jej całkowitą niesprawność na lądzie. Cieszysz się robisz zdjęcia itd. a ona zdycha w szoku.:)


Nie przesadzajmy. Gdyby zdychala, toby zdechal. A jednak wiele ryb, odpowiednio traktowanych przezywa takie chwile i w dobrej kondycji wraca do wody. Jesli ktos chce wypuszczac ryby, to chyba lepiej jak przyklada sie do tego z nalezyta starannoscia niz mialby wyrwac haczyk z pyska, wysciskac rybe lapami bo ta sie miota po czym pozbawiona sluzu, utytlana w piachu, bo niejednokrotnie podczas szarpaniny upadla na ziemie "wypuscic" do wody.
Mysle ze gdyby ryba mogal wybierac, wolalaby taka sesje i ten szok, niz oberwac pala w leb. To tak apro po meczenia ryb. (2013/11/19 16:41)

pawelz


Proste. Zalozmy ze z zarybien plywa polowa ryb w wodzie (druga polowa to tarlo - czyli darmocha). Placisz 200zl / rok skladki. Z tego o ile dobrze pamietam ida jakies smieszne grosze na zarybienia i ochrone. Ale przyjmijmy, ze nagle zaczelismy superancko gospodarowac i ile sie da przeznaczamy na zarybienia. A ile sie da ?.
Oczywiscie czesc skladki musi isc na oplaty za dzierzawe wod. Czesc skladki idzie na biura, ksiegowa w okregu, dyrektora i inne osoby zatrudnione na etacie. Zgodzisz sie ze mna ze jednak jakimis biurami PZW musi dysponowac. Moze nie tyle ile teraz, ale jednak. Czesc skladki musi isc na ochrone. Gdybysmy chcieli profesjonalna i skuteczna ochrone to pewnie i cale 200zl nie byloby duzo. Ale wrocmy na ziemie. Wszystkie te i inne stale oplaty pomniejszaja nasz skaldke. Powiedzmy ze zostanie okolo 100zl na zrybienia (choc nie sadze, ale niech tam). Policz ile kosztuje selekt, podziel przez 2 (bo jak pisalem polowa to ryby z naturalnego tarla a wiec 1kg np sandacza w wodzie jest 2 razy tanszy). I juz wiesz jaki masz roczny limit za swoja skladke. Roczny, nie dzienny. Bo limity powinny byc roczne. Bo nie moze byc tak, ze ta sama skladke jeden bedzie 300 razy nad woda i bral co drugi raz kilka kg ryb a drugi bedzie 5 razy i zabierze 1 szczupaka. Obaj powinni zaplacic oczywiscie tyle samo, ale limity powinni miec racjonalne i roczne. Co juz kilka okregow wprowadzilo i sadze ze myslacy wedkarze przyjeli to z zadowoleniem.

Czy ja nie poruszałem sprawy  ograniczeń i limitów? Pisałem o tym wcześniej w poście. Mądra władza powinna to wprowadzić i jeżeli powiedzmy ryba X na danym zbiorniku, czy też ogólnie miała by całkowity zakaz połowu, to bym się stosował
. Ale brutalna prawda jest taka, że nasi dyżurni ichtiolodzy PZW nie alarmują nas, że np.  zanika u nas populacja suma czy karpia, to też jako że po części jestem drapieżny i nie bawi mnie same kłucie szarpanie, a następnie wypuszczanie  z powrotem do wody dla zabawy... Lubię czasami rybkę zjeść!

Alez ja nie zabraniam nikomu jesc zlowionych ryb. Ale niech to bedzie przemyslana i skalkulowana decyzja. Ja zaczolem wypuszczac ryby sam, nikt mnie nie namawial do tego. Nie wyczytalem w zadnej prasie ani nie sugerowalem sie zadna moda z zachodu jak to wielu mi wmawia. Po prostu wlasnie sobie policzylem ile ryb jestem w stanie zabrac i doszedlem do wniosku z kolega, ze jesli dalej tak bedziemy postepowac, to za pare lat nie zostanie zaden okon w rzece w ktorej lowilismy. I od tego sie zaczelo. A lowielm swgo czasu tylko na spinning. Niestety inni nie poszli w nasze slady i co mamy. 0 okonia w Pilicy ponizej Zalewu Sulejowskiego. Okresowo sie pojawia, tylko po to zeby w jeden sezon go eksterminowac.
A co do ichtiologow. I bez nich widze co dzieje sie w wodzie. I nie czekam na posuniecia naszych wladz, bo wiem, ze sie nie doczekam. (2013/11/19 16:46)

rysiek38


Proste. Zalozmy ze z zarybien plywa polowa ryb w wodzie (druga polowa to tarlo - czyli darmocha). Placisz 200zl / rok skladki. Z tego o ile dobrze pamietam ida jakies smieszne grosze na zarybienia i ochrone. Ale przyjmijmy, ze nagle zaczelismy superancko gospodarowac i ile sie da przeznaczamy na zarybienia. A ile sie da ?.
Oczywiscie czesc skladki musi isc na oplaty za dzierzawe wod. Czesc skladki idzie na biura, ksiegowa w okregu, dyrektora i inne osoby zatrudnione na etacie. Zgodzisz sie ze mna ze jednak jakimis biurami PZW musi dysponowac. Moze nie tyle ile teraz, ale jednak. Czesc skladki musi isc na ochrone. Gdybysmy chcieli profesjonalna i skuteczna ochrone to pewnie i cale 200zl nie byloby duzo. Ale wrocmy na ziemie. Wszystkie te i inne stale oplaty pomniejszaja nasz skaldke. Powiedzmy ze zostanie okolo 100zl na zrybienia (choc nie sadze, ale niech tam). Policz ile kosztuje selekt, podziel przez 2 (bo jak pisalem polowa to ryby z naturalnego tarla a wiec 1kg np sandacza w wodzie jest 2 razy tanszy). I juz wiesz jaki masz roczny limit za swoja skladke. Roczny, nie dzienny. Bo limity powinny byc roczne. Bo nie moze byc tak, ze ta sama skladke jeden bedzie 300 razy nad woda i bral co drugi raz kilka kg ryb a drugi bedzie 5 razy i zabierze 1 szczupaka. Obaj powinni zaplacic oczywiscie tyle samo, ale limity powinni miec racjonalne i roczne. Co juz kilka okregow wprowadzilo i sadze ze myslacy wedkarze przyjeli to z zadowoleniem.

O limitach rocznych trąbiłem parę lat temu gdzie się da- no i przynajmniej u nas mamy (2013/11/19 16:49)

ryukon1975


Nie róbmy z ryby szklanki bo chyba każdy widział rybę która wyszła a zimowiska po wiosennych przyborach wody. Stłuczona kijami, kamieniami i śmieciami wrzuconymi przez człowieka, piachem wygląda jakby miała zdechnąć a żyje i żeruje. Nie chce mi się wklejać zdjęć ale mam takie a gdyby ryba mogła wybierać to by była istotą myślącą a nie jest i kieruje się tylko dzikim instynktem. Więc niech nikt nie udaje że jej pomaga lub złapie małą sarnę i zobaczy jak się broni dzikie zwierzę jak może i ma czym

A wszelkie szmaty, maty i inne wazeliny pójdą między bajki.:)

(2013/11/19 16:52)

albercik


Najlepszy tekst jaki czytałem to że "polewanie ryby na szmacie załatwia sprawę normalnego obchodzenia się ze złowioną sztuką" . :)

Nie załatwia bo gdyby ta ryba była tak sprawna na lądzie jak sarna, dzik czy inny ssak to by co odgryzła łapę,wypluła skopała po pustym łbie, uciekła do wody czyli naturalnego środowiska i nie miałbyś ochoty jej przenosić po swojej linii produkcyjnej bo byś pewno nie żył. Robisz to wykorzystując jej całkowitą niesprawność na lądzie. Cieszysz się robisz zdjęcia itd. a ona zdycha w szoku.:)


Polecam czytanie ze zrozumieniem, najwygodniej zapisać się na jakiś kursik, odradzam korespondencyjny. Gdyby zdychały to pełno by ich pływało do góry brzuchem a tak nie jest.
Inaczej obchodzić się trzeba z lipieniem inaczej ze szczupakiem a sum akurat jest odporny i może dosyć długo przebywać poza woda i zalecają to właśnie ichtiolodzy by rozkładać PLANDEKĘ NIE SZMATĘ ale różnice trzeba pojmować tak jak trzeba coś więcej wiedzieć o rybach jak tylko to że żyją w wodzie (2013/11/19 16:56)

Jędrula


Nie róbmy z ryby szklanki bo chyba każdy widział rybę która wyszła a zimowiska po wiosennych przyborach wody. Stłuczona kijami, kamieniami i śmieciami wrzuconymi przez człowieka, piachem wygląda jakby miała zdechnąć a żyje i żeruje. Nie chce mi się wklejać zdjęć ale mam takie a gdyby ryba mogła wybierać to by była istotą myślącą a nie jest i kieruje się tylko dzikim instynktem. Więc niech nikt nie udaje że jej pomaga lub złapie małą sarnę i zobaczy jak się broni dzikie zwierzę jak może i ma czym

A wszelkie szmaty, maty i inne wazeliny pójdą między bajki.:)

 

 

 

 

Kiedyś czytałem artykuł , naukowcy amerykańscy w latach 90-tych badali zachowanie zwierząt po złowieniu/złapaniu ogólnie zniewoleniu . Chodziło o jakieś impulsy mózgowe , fale itp. , okazało się , że największą aktywność wykazują ryby . Prawdopodobnie zwierzaki cierpiały ale to ryby , ich mózg pracował na najwyższych obrotach z każdą kolejna minuta niewoli . I teraz ciekawostka , ryby były więzione w swoim środowisku , w wodzie , jednak kiedy ryby wyjęto z wody aktywność ta wzrastała kilkukrotnie co było nieporównywalne do innych zwierząt .

Drodzy Państwo , nie wiem czy to prawda , wszystko wskazuje , że jest to możliwe . Niestety tak czy siak sprawiamy sporo bólu naszym rybkom więc może nie przedłużajmy go niepotrzebnie .

 



 

(2013/11/19 16:57)

ryukon1975


Najlepszy tekst jaki czytałem to że "polewanie ryby na szmacie załatwia sprawę normalnego obchodzenia się ze złowioną sztuką" . :)

Nie załatwia bo gdyby ta ryba była tak sprawna na lądzie jak sarna, dzik czy inny ssak to by co odgryzła łapę,wypluła skopała po pustym łbie, uciekła do wody czyli naturalnego środowiska i nie miałbyś ochoty jej przenosić po swojej linii produkcyjnej bo byś pewno nie żył. Robisz to wykorzystując jej całkowitą niesprawność na lądzie. Cieszysz się robisz zdjęcia itd. a ona zdycha w szoku.:)

                                                    


Polecam czytanie ze zrozumieniem, najwygodniej zapisać się na jakiś kursik, odradzam korespondencyjny. Gdyby zdychały to pełno by ich pływało do góry brzuchem a tak nie jest.
Inaczej obchodzić się trzeba z lipieniem inaczej ze szczupakiem a sum akurat jest odporny i może dosyć długo przebywać poza woda i zalecają to właśnie ichtiolodzy by rozkładać PLANDEKĘ NIE SZMATĘ ale różnice trzeba pojmować tak jak trzeba coś więcej wiedzieć o rybach jak tylko to że żyją w wodzie

 

 

 

 

 

Czyli suma można poniewierać bo czuje inaczej ? :)

Myślę że nie bo on tylko dłużej cierpi bo ma odporniejszy organizm.

(2013/11/19 17:02)

Arcymisiek


Proste. Zalozmy ze z zarybien plywa polowa ryb w wodzie (druga polowa to tarlo - czyli darmocha). Placisz 200zl / rok skladki. Z tego o ile dobrze pamietam ida jakies smieszne grosze na zarybienia i ochrone. Ale przyjmijmy, ze nagle zaczelismy superancko gospodarowac i ile sie da przeznaczamy na zarybienia. A ile sie da ?.
Oczywiscie czesc skladki musi isc na oplaty za dzierzawe wod. Czesc skladki idzie na biura, ksiegowa w okregu, dyrektora i inne osoby zatrudnione na etacie. Zgodzisz sie ze mna ze jednak jakimis biurami PZW musi dysponowac. Moze nie tyle ile teraz, ale jednak. Czesc skladki musi isc na ochrone. Gdybysmy chcieli profesjonalna i skuteczna ochrone to pewnie i cale 200zl nie byloby duzo. Ale wrocmy na ziemie. Wszystkie te i inne stale oplaty pomniejszaja nasz skaldke. Powiedzmy ze zostanie okolo 100zl na zrybienia (choc nie sadze, ale niech tam). Policz ile kosztuje selekt, podziel przez 2 (bo jak pisalem polowa to ryby z naturalnego tarla a wiec 1kg np sandacza w wodzie jest 2 razy tanszy). I juz wiesz jaki masz roczny limit za swoja skladke. Roczny, nie dzienny. Bo limity powinny byc roczne. Bo nie moze byc tak, ze ta sama skladke jeden bedzie 300 razy nad woda i bral co drugi raz kilka kg ryb a drugi bedzie 5 razy i zabierze 1 szczupaka. Obaj powinni zaplacic oczywiscie tyle samo, ale limity powinni miec racjonalne i roczne. Co juz kilka okregow wprowadzilo i sadze ze myslacy wedkarze przyjeli to z zadowoleniem.

Czy ja nie poruszałem sprawy  ograniczeń i limitów? Pisałem o tym wcześniej w poście. Mądra władza powinna to wprowadzić i jeżeli powiedzmy ryba X na danym zbiorniku, czy też ogólnie miała by całkowity zakaz połowu, to bym się stosował
. Ale brutalna prawda jest taka, że nasi dyżurni ichtiolodzy PZW nie alarmują nas, że np.  zanika u nas populacja suma czy karpia, to też jako że po części jestem drapieżny i nie bawi mnie same kłucie szarpanie, a następnie wypuszczanie  z powrotem do wody dla zabawy... Lubię czasami rybkę zjeść!

Alez ja nie zabraniam nikomu jesc zlowionych ryb. Ale niech to bedzie przemyslana i skalkulowana decyzja. Ja zaczolem wypuszczac ryby sam, nikt mnie nie namawial do tego. Nie wyczytalem w zadnej prasie ani nie sugerowalem sie zadna moda z zachodu jak to wielu mi wmawia. Po prostu wlasnie sobie policzylem ile ryb jestem w stanie zabrac i doszedlem do wniosku z kolega, ze jesli dalej tak bedziemy postepowac, to za pare lat nie zostanie zaden okon w rzece w ktorej lowilismy. I od tego sie zaczelo. A lowielm swgo czasu tylko na spinning. Niestety inni nie poszli w nasze slady i co mamy. 0 okonia w Pilicy ponizej Zalewu Sulejowskiego. Okresowo sie pojawia, tylko po to zeby w jeden sezon go eksterminowac.
A co do ichtiologow. I bez nich widze co dzieje sie w wodzie. I nie czekam na posuniecia naszych wladz, bo wiem, ze sie nie doczekam.

Ja także nie namawiam do uśmiercania każdej ryby, ale beż przesadyzmu. Nie mam z powodu jakiegoś wyświechtanego Hasełka typu :C&R, czy  No kill! Słyszeć, że jestem mięsiarzem, bo wziąłem sobie na kolacje kilowego karpika czy coś innego zgodnie z RAPR. To czy chcemy uśmiercać rybę danego gatunku, o ile, pozwala nam prawo i sumienie to nasza sprawa. Ale na rany belzebuba nie szkalujmy wszystkich, którzy lubią, np: zjeść sobie na kolację rybkę ż żoną,którą się własnoręcznie złowiło i oprawiło.
I jeszcze raz zacytuję to co wcześniej pisałem:

Osobiście nie jestem wrogiem, no kill, o ile to wypływa z jakichś przemyśleń, które maja na celu dobro środowiska naturalnego, np:
Nie zabijam pstrąga bo : ma duże ziarna ikry, wolno rośnie, mało u nas rzek pstrągowych.
 Ironicznie - Karpia, bo: ładnie przegina kija, szybko rośnie, ogólnie zdjęcie z takim wielgaśnym cyprinusem ładnie wpływa na poprawę wizerunku, uznanie i renomę pośród braci karpiarskiej.
Nie zabijam Suma bo... (2013/11/19 17:08)

Arcymisiek


Propagowanie tego żeby nie zabijać jak mówi 5-me przykazanie jest właściwe, ale kiedy widzę jakiegoś gwiazdora który po pół godzinnym holu i 15 - to minutowej sesji zdjęciowej  z na wpół zdechłą rybą mówi - NO KILL! to szlag mnie trafia, a zwłaszcza, że takie zachowania wypatrzają umysły dorastającej młodzieży wędkarskiej, która może myśleć - że kto ryby zabija i  je, jest zwykłym brutalem i mięsiarzem. Za parę lat, za złowienie i uśmiercenie karpika mogę zostać nad wodą skopany, a tego bym sobie i nikomu nie życzył.

(2013/11/19 17:23)

ryukon1975



Osobiście nie jestem wrogiem, no kill, o ile to wypływa z jakichś przemyśleń, które maja na celu dobro środowiska naturalnego, np:
Nie zabijam pstrąga bo : ma duże ziarna ikry, wolno rośnie, mało u nas rzek pstrągowych.
 Ironicznie - Karpia, bo: ładnie przegina kija, szybko rośnie, ogólnie zdjęcie z takim wielgaśnym cyprinusem ładnie wpływa na poprawę wizerunku, uznanie i renomę pośród braci karpiarskiej.
Nie zabijam Suma bo...


 

 

 

 

 

 

 

Nie zabijam tego bo,,, Nie zabijam tego bo,,,, OK kieruj się myśleniem a nie durnym nie zabijam nic bo udaję lepszego wtedy zostaniesz gospodarzem łowiska i wędkarzem wiedzą którą się kierujesz. Tylko przy takim myśleniu i wiedzy (nie mylić z PZW :)) czasem trzeba i zabić.

(2013/11/19 17:44)

JKarp


Arcymisiek poruszyłeś mimochodem dość ważną kwestię.Żeby rybę wypuścić ( nie mówię nawet o okazie ) po pierwsze należy ją szybko wyholować a nie katować na żyłce zero, zero nic. Czyli użyć sprzętu ( wędka, żyłka, haczyk ) o odpowiedniej mocy. Po drugie do minimum skrócić czas kiedy jest na brzegu, używać maty i wody. Oczywiście duży podbierak jest nieodzowny. Dać rybie ochłonąć trzymając ją w wodzie. Dopiero wtedy, gdy czujemy, że ryba jest silna można ją wypuścić.Należy unikać kładzenia ryby na piach, dotykania suchymi rękoma, noszenia jej lub przetrzymywania jej " przytulonej " do bluzki lub swetra.Jak zachowasz te wszystkie zasady na pewno odpłynie w dobrej formie.Kiedyś na zawodach złowiłem karpia 14,400 kg. Oczywiście na szybko w nocy zrobiłem sobie fotkę i karp poszedł do worka bo w nocy sędziowie nie ważyli ryb. Ten sam karp po kilku godzinach był prawie nie do okiełznania - taki był silny i zdrowy. A nocą bez problemu kolega zrobił fotkę a ja bez problemu prezentowałem rybę.
JK
(2013/11/19 17:54)

albercik


Czytać czytać i jeszcze raz czytać, w którym poscie ktoś kto propaguję C&R ktoś pisze o cierpieniu ryb? Wali mnie to jaka ryba jak cierpi  i ile wypuszczam ryby bo chce bawić się tym sportem też za lat 15 czy 20 (jeśli dożyję), naprawdę poczytajcie nie tylko polskie fora kanadyjskie czy szkockie 90% ludzi łowiących C&R ma na uwadze pogłowie ryb a nie to co przeżywa podczas holu, to ja mam przeżywać ale też jest moim obowiązkiem umożliwienie tych przeżyć moim dzieciom czy wnukom.
Beton to nie PZW to ludzie którzy myślą że są jedyni, i jest jak jest (2013/11/19 18:10)

Arcymisiek


Arcymisiek poruszyłeś mimochodem dość ważną kwestię.Żeby rybę wypuścić ( nie mówię nawet o okazie ) po pierwsze należy ją szybko wyholować a nie katować na żyłce zero, zero nic. Czyli użyć sprzętu ( wędka, żyłka, haczyk ) o odpowiedniej mocy. Po drugie do minimum skrócić czas kiedy jest na brzegu, używać maty i wody. Oczywiście duży podbierak jest nieodzowny. Dać rybie ochłonąć trzymając ją w wodzie. Dopiero wtedy, gdy czujemy, że ryba jest silna można ją wypuścić.Należy unikać kładzenia ryby na piach, dotykania suchymi rękoma, noszenia jej lub przetrzymywania jej " przytulonej " do bluzki lub swetra.Jak zachowasz te wszystkie zasady na pewno odpłynie w dobrej formie.Kiedyś na zawodach złowiłem karpia 14,400 kg. Oczywiście na szybko w nocy zrobiłem sobie fotkę i karp poszedł do worka bo w nocy sędziowie nie ważyli ryb. Ten sam karp po kilku godzinach był prawie nie do okiełznania - taki był silny i zdrowy. A nocą bez problemu kolega zrobił fotkę a ja bez problemu prezentowałem rybę.
JK

A bo te karpie, to teraz są na białku i sterydach, stąd ten wigor i moc. Ha Ha(żart):)

W sumie, to do wszystkiego trzeba podejść z głową, (zabijanie ryb, czy też fotografowanie)każda tematyka jest warta tego żeby ją przedyskutować, wymieniać poglądy doświadczenia, przemyślenia.
W każdym razie wyświechtany slogan  z ust niektórych "I DO NOT KILL!" Na dzisiejszy dzień mało dla mnie znaczy.
Wędkuje nie zbyt często, ryb wszystkich nie zabieram,chronione wypuszczam, zjadam ze smakiem - myślę, że postępuje właściwie.
(2013/11/19 18:13)

Arcymisiek


Czytać czytać i jeszcze raz czytać, w którym poscie ktoś kto propaguję C&R ktoś pisze o cierpieniu ryb? Wali mnie to jaka ryba jak cierpi  i ile wypuszczam ryby bo chce bawić się tym sportem też za lat 15 czy 20 (jeśli dożyję), naprawdę poczytajcie nie tylko polskie fora kanadyjskie czy szkockie 90% ludzi łowiących C&R ma na uwadze pogłowie ryb a nie to co przeżywa podczas holu, to ja mam przeżywać ale też jest moim obowiązkiem umożliwienie tych przeżyć moim dzieciom czy wnukom.
Beton to nie PZW to ludzie którzy myślą że są jedyni, i jest jak jest

W kanadzie jest jezior i rzek tyle co u mnie prawie włosów na głowie, całkiem inna gospodarka rybacka, mnóstwo zakładów zajmujących się hodowla i introdukcją ryb, są stowarzyszenia związki, koła z ogromnymi funduszami, nikt nie płaci na "pierdzistołków",na ich biura, pensje, telefony służbowe.  Licencje są nie zbyt drogie,  no i z tego co wiem ryby żrą aż huczy.
Niektórzy z pasji porozmawiają sobie o C&R, a ryb im 
chyba nigdy nie zabraknie.
(2013/11/19 18:25)

ryukon1975


Porównanie rzek Rosji czy Kanady w promieniu kilkuset kilometrów których nie mieszka i nie łowi nikt do naszych jest trochę chybione.:) U nas jest potrzebna właściwa gospodarka a nie udawanie.

 

Patrz na sprawę globalnie a nie miejscowo.:)

(2013/11/19 18:48)

albercik


Porównanie rzek Rosji czy Kanady w promieniu kilkuset kilometrów których nie mieszka i nie łowi nikt do naszych jest trochę chybione.:) U nas jest potrzebna właściwa gospodarka a nie udawanie.

 

Patrz na sprawę globalnie a nie miejscowo.:)


Dokładnie a jednak propaguje się C&R każdy przewodnik dba by jak najwięncej ryb wróciło do wody. To jak wspomniał kolega wyżej jest właściwa gospodarka zasobami im ryb nie zabraknie ale do pilnowania łowisk przekonywać ich nie trzeba Kanada, Alaska, Norwegia, Walia można wymieniać i wymieniać oni rozumieją że C&R jest w ich interesie

(2013/11/19 19:20)

ryukon1975


Przewodnicy wędkarscy, interesy - dla mnie to nie ma nic wspólnego z wędkarstwem. (2013/11/19 19:30)

shark12


To normalne że się zabija dla zdobycia pożywienia. Lecz męczenie ryby dla przyjemności to sadyzm. Dobrze że myśliwi nie wymyślili "hasła marketingowego : NO KILL" bo byśmy mieli lasy pełne zwierząt "po reanimacji" kuśtykające w bandażach itp...    (2013/11/19 19:46)

FELIPE


Ja pier...lę, widać, że idzie zima,Panowie dajcie spokój, szkoda czasu na takie utarczki (2013/11/19 20:33)

rysiek38


Odsyłam na mój pierwszy wpis na blogu z dnia 22-go grudnia - 2008 r. i proszę o przemyslenie (2013/11/19 20:49)

JKarp


Rysiu Twój artykuł skłania do myślenia.Mnie skłonił też do myślenia i ja myślę, że jakby artykuł nie wspomina nic o okazach.Robert łowi sumy, ja łowię karpie. Owszem mam prawo zabrać ale czy mam chęć na taką dużą rybę? Czy ja muszę ją zabrać i rozdać wszystkim znajomym ? Pomyśl sam - łowisz karpia +10 kilo czy suma +20 kilo - potrzebne Ci tyle mięsa? Tobie - nie cioci, wujkowi, sąsiadce itd.
Karp dwa kilo, lin kilo, leszcz dwa kilo - jeden na jakiś czas w porządku. Ja to myślę, że jest jeszcze jeden problem - gdyby każdy choć na raz na tydzień złowił okaz a nie aby nad wymiar inaczej by podchodził to tematu wypuścić czy zabrać. Rozumiem doskonale, że jeśli raz na sezon ktoś łowi metrowego szczupaka to jak go wypuści to wszyscy wokół krzykną jednym głosem - wariat bo taką rybę wypuścił. Więc ten biedak, żeby uchronić się przed komentarzami i chcąc uniknąć tłumaczenia dlaczego wypuścił rybę taszczy do domu.
JK (2013/11/19 21:48)

rysiek38


JK- możesz nie wierzyć ale karpi nie łowie a jesli już to zawsze jednego lub dwa na wigilię i to zalezy mi na jak najmniejszym a większy ? radocha z połowu i do wody ,to samo dotyczy linka ale wtedy 2-3 dni zasiadki by miec ze trzy sztuki i do wedzarki raz na pół roku starczy.
Właśnie w tej chwili zerkam do rejestru (u nas limit roczny) w tym sezonie mam zabranych... CZTERY SZTUKI ryby limitowanej i około dwudziestu reszty (2013/11/19 22:22)

Bernard51


To normalne że się zabija dla zdobycia pożywienia. Lecz męczenie ryby dla przyjemności to sadyzm.

Ciekawe spostrzeżenie , no kill według mnie to nie sadyzm lecz sport, a złowienie ryby dla zabicia ileś tam sztuk w roku to też sport, natomiast wszystko co wyjmiemy z wody to pod topór, to już nie ma nic wspólnego z wędkarstwem sportowym. Każdy postępuje według własnych zasad byle w ramach przepisów, za dużo skrajności w obie strony w niektórych wypowiedziach co nie służy niczemu oprucz prowokowaniu oponentów jednej jak i drugiej strony. (2013/11/20 05:44)

JKarp


"JK- możesz nie wierzyć ale karpi nie łowie a jesli już to zawsze jednego lub dwa na wigilię i to zalezy mi na jak najmniejszym a większy ? radocha z połowu i do wody ,to samo dotyczy linka ale wtedy 2-3 dni zasiadki by miec ze trzy sztuki i do wedzarki raz na pół roku starczy.Właśnie w tej chwili zerkam do rejestru (u nas limit roczny) w tym sezonie mam zabranych... CZTERY SZTUKI ryby limitowanej i około dwudziestu reszty "
Rysiu nie napisałem że łowisz i zabierasz.Ty nie podawaj do ogólnej wiadomości, że zabrałeś cztery sztuki bo Cię jeszcze zlinczują ;-)
JK (2013/11/20 08:11)