Zaloguj się do konta

Nie zabijam, I do not kill

utworzono: 2013/11/15 11:38
Iras1975

Wypowiedziałem swoje zdanie odnośnie tego typu zdjęć i zachowań prezentowanych przez autora. Cały czas podtrzymuję swoje zdanie.

A tobie kolego proponuję zabrać głos na temat poruszony w wątku, albo zamilczeć i nie pouczać mnie. Jasne?

[2013-11-18 22:32]

Zatem powiedz Irku, co SENSOWNEGO wniosły w dyskusję Twoje posty?Tyle samo co moje: nic. [2013-11-18 22:38]

rysiek38

Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam)
 czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych
1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ?
2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ?
3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić?
4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ?
 Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK !
 a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm
[2013-11-18 22:41]

Ad.1 Wciągam steki jak Charlie Sheen kokęAd.2 TakAd.3 Używam Mugga, komary zabijamAd.4 Tak
P.S. Niedoszła teściowa nazwała mnie faszystą. Wkur.łem się, bo faszyzm to zbrodnicza ideologia.Rasistą jestem, nir trzeba mnie uświadamiać.
Dziękuję za uwagę :) [2013-11-18 22:46]

Iras1975

W swoich postach pokazałem, jak naprawdę wygląda druga strona medalu tego nookillowania kolegi centrogres. Nie mam teraz czasu na dłuższe tłumaczenia, biorę się dalej za szlifowanie woblera. :)

Przyjemności..

[2013-11-18 22:47]

Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam)
 czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych
1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ?
2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ?
3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić?
4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ?
 Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK !
 a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm

Dobre Ryśku:))) Dodał bym coś jeszcze na temat robaków;)

A poważniej. Wielki no-kilowiec a na co łowi te sumy? Na ŻYWCE, żywe ryby które odczywają ból a które to godzinami męczą się na hakach. Je może też później wypuszcza z całusem i zdjęciem...? Śmieszne to...
[2013-11-18 22:52]

http://www.wedkarstwotv.pl/wedkarstwotv-przeglad/felietony/2-wedkarstwo-etyczne-maciej-jagiello [2013-11-18 22:52]

JKarp

Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam) czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ?2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ?3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić?4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ? Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK ! a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm
Najpierw proponuję Catch ;-)a już jak ktoś umie Catch niech sam zdecyduje co woli.
Rysiu jak już to No Kill a nie "noo,kill"JK

[2013-11-18 23:29]

Mietusik

...Odwieczna wojna....C&R kontra K&G...

 

Przekornie muszę napisać... bardzo lubię i szanuję "ziomala" Roberta i

kolegę Irka (wiem, że mnie nie pamięta ;) ).

Jesteście mistrzami, każdy w swojej dziedzinie. Jeden łowi piękne sumy, drugi rekordowe pasiaki.

Jednak każdy mistrz powinien wiedzieć, że nie powinno uciekać się w skrajności.

Skrajności niepotrzebnie nas dzielą i było to udowodnione już niejednokrotnie.

Wiem, że każdy kij ma dwa końce, ale pamiętajcie, że ten kij trzymamy Wszyscy :)

 Poza tym ...Hitler,  Leszcz   ...qrde... Panowie!!!

 

 

 

[2013-11-18 23:35]

rysiek38

...Odwieczna wojna....C&R kontra K&G...

 

Przekornie muszę napisać... bardzo lubię i szanuję "ziomala" Roberta i

kolegę Irka (wiem, że mnie nie pamięta ;) ).

Jesteście mistrzami, każdy w swojej dziedzinie. Jeden łowi piękne sumy, drugi rekordowe pasiaki.

Jednak każdy mistrz powinien wiedzieć, że nie powinno uciekać się w skrajności.

Skrajności niepotrzebnie nas dzielą i było to udowodnione już niejednokrotnie.

Wiem, że każdy kij ma dwa końce, ale pamiętajcie, że ten kij trzymamy Wszyscy :)

 Poza tym ...Hitler,  Leszcz   ...qrde... Panowie!!!

 

Wszystko i na temat pięknie ujęte !

 

 



[2013-11-18 23:42]

albercik

Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam)
 czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych
1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ?
2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ?
3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić?
4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ?
 Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK !
 a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm



A ja proponuję inny test dotyczący samych ryb.
Ilu z tutejszych zacnych kolegów złapało?
1. szczupak 100+
2. okoń 50+
3. pstrąg 50+ (może być tęczak)
4. kleń 60+ dobra może być 50+
5 brzana 60+
Nie mówiąc już o tym by złapać kilka powyższych rybek jednego dnia. Zaraz się odezwie grono ile to się w szwecji nałowiło.
Mieszkam w kraju gdzie C&R jest normą i wyjęcie szczupaka 9 czy 10kg nie jest niczym nadzwyczajnym a w Polsce? Jeszcze 15 lat temu pamiętam Bug graniczny jako krainę skąd bez ryb się nie wracało dziś szczupaczek 50cm cieszy całą okolice. Nie jestem jakimś maniakiem C&R ale jak czytam co nie które wpisy to normalnie wierzyć się nie chce, no ale cóż każdego matka ziemia uniesie. A do kolegi Irka: czytając twoje wpisy w innych wątkach myślałem że masz rozum nie jozum jak mawiała moja Pani od polskiego. Sum jest odporną ryba może przebywać długo poza woda i nic mu nie będzie, plandeki rozkłada się po to by nie miał kontaktu z suchą ziemią polewanie go woda załatwia temat normalnego obchodzenia się ze złowioną sztuką.
Pozdrawiam i życzę połamania
[2013-11-19 00:27]

pawelz

Alez Panie, przeciez to ze nie ma juz ryb to wina klusoli, rybakow i innych plag. Ale my zjadacze rybiego miesa nic zlego nie robimy. My tylko przestrzegamy przepisow. :). Tak Ci odpowiedza najwieksi zwolennicy zabijania ryb. Nie pojmuja, ze to nie chore przepisy powinny regulowac ilosc ryb jakie zabieramy a zdrowy rozsadek i kondycja wod w jakich lowimy. Jesli ktos ma bajoro w ktorej karasie rozmnazaja sie ja kroliki i zabranie 5 kg bedzie niezauwazalna iloscia to niech bierze. Jesli jest zbiornik w ktorej jest mase sandacza i znikniecie kilku ton w ciagu roku nie sprawi problemu to niech te kilka ton zniknie w zoladkach.
Ale najbardziej w..a mnie fakt, ze wiekszosc biadoli jaka to lipa w naszych wodach jednoczesnie walac w leb ryby, bo lubia swierze miesko i przepisy (kretynskie) pozwalaja. To jedyny wyznacznik. Nie to co w wodzie, ale smak ryby w gebie i przyzwolenie debila gospodarza lowiska.

I jeszcze jeden fakt. Ktory tez czesto pokazuje brak jakiejkolwiek swiadomosci, czym jest C&R. Chociazby ten glupi test z 4 pytaniami. Chocby i byly 4 odpowiedzi na Nie to i tak o niczym nie dowodzi. Osobiscie jestem na TAK,TAK,NIE i TAK. Ale o czym to swiadczy ?. Na pewno nie o tym czy jestem C&R czy nie. A czemu ?.
Bo C&R to nie dbalosc o przyrode i wrazliwosc na cierpienia ryb.!!!. To sposob gospodarowania zasobami. I np lowienie na zywca nie ma tu nic do rzeczy. Bo zywcem moze byc np rybka, ktorej jest pod dostatkiem w danym zbiorniku i zastosowanie wobec nie C&R byloby bez sensu. Ale polawianych szczupakow na tegoz zywca moze byc juz tak malo i moze byc na tyle cenny, aby bezsensem bylo to, ze zlowila go tylko jedna osoba i zezarla.
Poki tego nie zrozumieja przeciwnicy C&R poty beda sie pojawialy glupie komentarze w postaci "A ty to lowisz na zywca", albo "nie zal Ci robaka ktorego zakladasz na haczyk".
[2013-11-19 10:28]

To tak jak by powiedzieć że ludzie z pety to wegetarianie :))))))))
[2013-11-19 10:48]

Iras1975

..."Bo C&R to nie dbalosc o przyrode i wrazliwosc na cierpienia ryb.!!!. To sposob gospodarowania zasobami. "...

 

To jest chyba najlepszy tekst, jaki czytałem w tego typu wątkach. Ty to rozumiesz, a inni mają klapki na oczach i robią z niektórych gatunków święte krowy. Do tematu wypuszczania ryb należy podchodzić z głową, a nie z "makówą".

To by było na tyle.

 

[2013-11-19 10:51]

Arcymisiek

albercik napisał:


"Mieszkam w kraju gdzie C&R jest normą i wyjęcie szczupaka 9 czy 10kg nie jest niczym nadzwyczajnym a w Polsce? Jeszcze 15 lat temu pamiętam Bug graniczny jako krainę skąd bez ryb się nie wracało dziś szczupaczek 50cm cieszy całą okolice."


A więc pytam: Czy ktoś się 15-cie, czy też 20, lat temu zamartwiał propagowaniem No kill? Nie! Mówił, że mało ryby? Nie! Uważam, że po prostu była inna gospodarka zarybieniowa, lwia część składek trafiała do wody w postaci narybku... Pamiętam ile się sypało do moich pobliskich wód kiedyś, a ile sypie się teraz, o połowę mniej niż w tamtych pięknych czasach, o ile nie więcej. Co jeszcze najpiękniejsze, to można było także po opłaceniu  składki jeździć po całym kraju i łowić i nikomu jakoś to nie wadziło. A więc moi drodzy, to raczej "beton", który dysponuje pieniędzmi wędkarzy jest po części odpowiedzialny za aktualny stan naszych wód, a nie biedny "Kowalski", który opłacił kartę i chciał sobie złowić rybkę na kolacje.
Wiem, że to ą dywagacje, odbiegłem od tematu, jakże modnego teraz "No kill, C&R".
Osobiście nie jestem wrogiem, no kill, o ile to wypływa z jakichś przemyśleń, które maja na celu dobro środowiska naturalnego, np:
Nie zabijam pstrąga bo :ma duże ziarna ikry, wolno rośnie, mało u nas rzek pstrągowych.
Karpia, bo: ładnie przegina kija, szybko rośnie, ogólnie zdjęcie z takim wielgaśnym cyprinusem ładnie wpływa na poprawę wizerunku, uznanie i renomę pośród braci karpiarskiej.
Nie zabijam Suma bo...
[2013-11-19 14:04]

jorg69


 
Arcymisiekalbercik napisał:


"Mieszkam w kraju gdzie C&R jest normą i wyjęcie szczupaka 9 czy 10kg nie jest niczym nadzwyczajnym a w Polsce? Jeszcze 15 lat temu pamiętam Bug graniczny jako krainę skąd bez ryb się nie wracało dziś szczupaczek 50cm cieszy całą okolice."


A więc pytam: Czy ktoś się 15-cie, czy też 20, lat temu zamartwiał propagowaniem No kill? Nie! Mówił, że mało ryby? Nie! Uważam, że po prostu była inna gospodarka zarybieniowa, lwia część składek trafiała do wody w postaci narybku... Pamiętam ile się sypało do moich pobliskich wód kiedyś, a ile sypie się teraz, o połowę mniej niż w tamtych pięknych czasach, o ile nie więcej. Co jeszcze najpiękniejsze, to można było także po opłaceniu  składki jeździć po całym kraju i łowić i nikomu jakoś to nie wadziło. A więc moi drodzy, to raczej "beton", który dysponuje pieniędzmi wędkarzy jest po części odpowiedzialny za aktualny stan naszych wód, a nie biedny "Kowalski", który opłacił kartę i chciał sobie złowić rybkę na kolacje. 
Wiem, że to ą dywagacje, odbiegłem od tematu, jakże modnego teraz "No kill, C&R".
Osobiście nie jestem wrogiem, no kill, o ile to wypływa z jakichś przemyśleń, które maja na celu dobro środowiska naturalnego, np: 
Nie zabijam pstrąga bo :ma duże ziarna ikry, wolno rośnie, mało u nas rzek pstrągowych.
Karpia, bo: ładnie przegina kija, szybko rośnie, ogólnie zdjęcie z takim wielgaśnym cyprinusem ładnie wpływa na poprawę wizerunku, uznanie i renomę pośród braci karpiarskiej.
Nie zabijam Suma bo...


witam podpisuje sie dwiema rekami i nawet nogamisam widzialem co robią wedkarze(aktyw pewnego koła) gdy bierze np.płotka masakra na co komu 10kg malucha po 15-20 cm (na mielone)w marketach tez mozna kupic takie olbrzymy - kto to kupi ?
[2013-11-19 14:54]

pawelz

Ja mam troche inny poglad.
Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki.
Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia.
Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.
[2013-11-19 14:55]

zbynio5o

Jeżeli moja pasja to łowienie sumów i łowie ich, kilka a nawet kilkanaście sztuk w sezonie, to ja sie pytam... na co mi kilkaset kg. mięsa ? Poprostu wypuszczam , nie zabijam.

To nie karłowaty aby walić go w krzaczory. Zapewne to miał na myśli autor wątku.

[2013-11-19 14:55]

Arcymisiek

Ja mam troche inny poglad.
Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki.
Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia.
Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.


To może wprowadzić zakaz zabierania ryb z łowiska oprócz sumika karłowatego i karasia, odstrzelić kormorany i wydry, a składkę podnieść do 500zł?
Nie róbmy jaj, trzeba po prostu wprowadzić mądre ograniczenia i limity w regulaminie.
I pomyśl sobie jeżeli by nawet z każdego wędkarza szło po 100 zł na głowę, na przykład z koła które zrzesza 1000 osób, ile rybek poszło by do wody. Płacimy składki +/- 200 zł, ile z tego idzie do wody?



[2013-11-19 15:37]

pawelz

Proste. Zalozmy ze z zarybien plywa polowa ryb w wodzie (druga polowa to tarlo - czyli darmocha). Placisz 200zl / rok skladki. Z tego o ile dobrze pamietam ida jakies smieszne grosze na zarybienia i ochrone. Ale przyjmijmy, ze nagle zaczelismy superancko gospodarowac i ile sie da przeznaczamy na zarybienia. A ile sie da ?.
Oczywiscie czesc skladki musi isc na oplaty za dzierzawe wod. Czesc skladki idzie na biura, ksiegowa w okregu, dyrektora i inne osoby zatrudnione na etacie. Zgodzisz sie ze mna ze jednak jakimis biurami PZW musi dysponowac. Moze nie tyle ile teraz, ale jednak. Czesc skladki musi isc na ochrone. Gdybysmy chcieli profesjonalna i skuteczna ochrone to pewnie i cale 200zl nie byloby duzo. Ale wrocmy na ziemie. Wszystkie te i inne stale oplaty pomniejszaja nasz skaldke. Powiedzmy ze zostanie okolo 100zl na zrybienia (choc nie sadze, ale niech tam). Policz ile kosztuje selekt, podziel przez 2 (bo jak pisalem polowa to ryby z naturalnego tarla a wiec 1kg np sandacza w wodzie jest 2 razy tanszy). I juz wiesz jaki masz roczny limit za swoja skladke. Roczny, nie dzienny. Bo limity powinny byc roczne. Bo nie moze byc tak, ze ta sama skladke jeden bedzie 300 razy nad woda i bral co drugi raz kilka kg ryb a drugi bedzie 5 razy i zabierze 1 szczupaka. Obaj powinni zaplacic oczywiscie tyle samo, ale limity powinni miec racjonalne i roczne. Co juz kilka okregow wprowadzilo i sadze ze myslacy wedkarze przyjeli to z zadowoleniem.

[2013-11-19 16:05]

pawelz

Ja mam troche inny poglad.
Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki.
Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia.
Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.


To może wprowadzić zakaz zabierania ryb z łowiska oprócz sumika karłowatego i karasia, odstrzelić kormorany i wydry, a składkę podnieść do 500zł?
Nie róbmy jaj, trzeba po prostu wprowadzić mądre ograniczenia i limity w regulaminie.
I pomyśl sobie jeżeli by nawet z każdego wędkarza szło po 100 zł na głowę, na przykład z koła które zrzesza 1000 osób, ile rybek poszło by do wody. Płacimy składki +/- 200 zł, ile z tego idzie do wody?




A ile 1000 osob wg Ciebie w ciagu roku zabierze ryb do domu ?. Niech kazdy zabierze 5kg (smieszna ilosc, nie sadzisz) to masz 5 ton. Malo ?. A wplacili 100000zl. Czyli tona to 20000zl czyli 1 kg kosztowal ich 20 zl. A gdyby przez caly rok zabrali nie po 5 a po 50kg ?.
Czemu wszyscy tylko licza kase jaka wplywa do PZW ale nie licza juz ile ryb jest wyjmowanych z wody za ta kase ?
[2013-11-19 16:08]

Arcymisiek

Powiem ci, że o pięciu kilo w roku, to niektórzy mogą pomarzyć, chyba że liczyć karłowatego leszcza, dyżurnej ryby na wodach PZW, a może płoci z tasiemcem. Z moich obserwacji wynika, że drapieżników się też na pęczki nigdy nie łowiło ani nie łowi, no chyba że przez fachowców, łowców okazów którzy są piewcami zasady NO Kill - szary "Kowalski"też czasem złowi, nie powiem że nie.  Dodam jeszcze, że w latach 90- tych w moim kole było 60% więcej członków niż teraz. Większość uciekła, pożegnała się z wodami i polityką PZW. Niektórzy teraz z tego co wiem należą  do zamkniętych kół, które dzierżawią i zarybiają swoje zbiorniki (kipiące od ryb),nikt nikogo nie obrazą tam od mięsiarzy, nikt nie pieprzy o No kill, bo każdy każdy ma prawo dać rybce w łeb, beż żadnego Halo. [2013-11-19 16:19]

albercik

Ja mam troche inny poglad.
Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki.
Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia.
Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.


I to są święte słowa, radzę przeczytać kilka razy a kto nie rozumie udać się do osoby kompetentej i poprosić o wyjasnienie. W latach 70 podobna sytuacja miała miejsce w UK ryby szczególnie drapieżne wyłapano prawie wszędzie ktoś zauważył problem i zakazał zabierania ryb po 40 latach mają wody pełne rybek okazy pływają nawet w kanałach o głębokości  1.5m. Pstrągi tęczowe wpuszcza się do rzek i jezior po to by można je było złapać i zjeść i nikt nie krzyczy że wyprą potoka nie wyprą jest go tyle że szukając miejsc do życia osiedla rzeczki strikte nizinne.
Sorrki ale polska męntalność doprowadziła do stanu wód jaki dziś mamy. Opłacam składki PZW i to w dwóch okręgach pomimo że wędkuje w Polsce 3 może 5 razy w roku. Zarybienia tylko zmienią sytuacje jeśli wędkarze zrozumieją że rybki to dobro wspólne i nie koniecznie muszą kończyć na patelni. W obecnych czasach kraje takie jak Norwegia czy Szwecja wprowadzają wymiary i okresy ochrone w wędkarstwie morskim. Francuzi i Brytyjczycy zakazali zabijana kongera, można przytaczać nieskończoność przykładów krajów bogatszych i mądrzejszych które wiedzą że zarybienia niczego nie zmienią. Tylko naturalne tarło może zagwarantować liczebność na zadawalającym poziomie


[2013-11-19 16:19]

ryukon1975

Najlepszy tekst jaki czytałem to że "polewanie ryby na szmacie załatwia sprawę normalnego obchodzenia się ze złowioną sztuką" . :)

Nie załatwia bo gdyby ta ryba była tak sprawna na lądzie jak sarna, dzik czy inny ssak to by co odgryzła łapę,wypluła skopała po pustym łbie, uciekła do wody czyli naturalnego środowiska i nie miałbyś ochoty jej przenosić po swojej linii produkcyjnej bo byś pewno nie żył. Robisz to wykorzystując jej całkowitą niesprawność na lądzie. Cieszysz się robisz zdjęcia itd. a ona zdycha w szoku.:)

[2013-11-19 16:30]

pawelz

Powiem ci, że o pięciu kilo w roku, to niektórzy mogą pomarzyć, chyba że liczyć karłowatego leszcza, dyżurnej ryby na wodach PZW, a może płoci z tasiemcem. Z moich obserwacji wynika, że drapieżników się też na pęczki nigdy nie łowiło ani nie łowi, no chyba że przez fachowców, łowców okazów którzy są piewcami zasady NO Kill - szary "Kowalski"też czasem złowi, nie powiem że nie.  Dodam jeszcze, że w latach 90- tych w moim kole było 60% więcej członków niż teraz. Większość uciekła, pożegnała się z wodami i polityką PZW. Niektórzy teraz z tego co wiem należą  do zamkniętych kół, które dzierżawią i zarybiają swoje zbiorniki (kipiące od ryb),nikt nikogo nie obrazą tam od mięsiarzy, nikt nie pieprzy o No kill, bo każdy każdy ma prawo dać rybce w łeb, beż żadnego Halo.


Ale ile placa i za jaka wode ?. Policz dobrze. Bo wyjdzie Ci ze placa np 300zl/rok nie za ilestam rzek i innych zbiornikow jakie ma okreg tylko za jeden kilkuhektarowy staw, ktory jest regularnie z tych pieniedzy dorybiany. To i nic dziwnego ze ryb nie brakuje. Jesli Twoja skladka w PZW bedzie podobna w przeliczeniu na 1 ha wody, to i ryb pewnie bedzie wiecej (o ile zarzad jej nie zmarnuje, co w wielu niestety przypadkach jest wielce prawdopodobne).
I druga sprawa. 5kg ryb / rok to marzenie ?. Wybacz, ale nawet u mnie, gdzie nie ma okolicy 100km zadnego jeziora, sa 3 marne rzeki na krzyz plus Zasyfialy Zalew Sulejowski 5kg ryb to zaden wyczyn. Tyle przy odrobinie szczescia lowie na muche w 2-3 wypady, a rzeka Pilica muchowa rzeka na pewno nie jest. Splawikowcy czy spinningisci lowia duzo wiecej. 5kg to jedna dobra ryba. Nie kazdy ja zlowi, ale to wcale zaden ewenement w skali kraju.
[2013-11-19 16:37]