Zaloguj się do konta

Narciarze wodni, kąpiący się oraz motorówki

utworzono: 2013/07/03 13:58
zZdzich

Rok temu lub dwa łowiąc sobie nad jeziorem z pomostu na spławik po żyłce przepłynął mi narciarz wodny ciągnięty przez motorówkę.Nie pomogło ani moje krzyczenie bo pewnie nie słyszeli ani to,że widzieli mnie łowiącego tam. Na szczęście nie zahaczył o spławik i nie nadział się na haczyk. Czy jest jakaś odległość , którą tacy ludzie powinni zachowywać od łowiących lub od pomostów, kogo byłaby wina gdyby ta osoba nadziała się na haczyk?Innym razem przepłyneła mi motorówka po żyłce ale jak się okazało po rozmowie z kierowcą motorówki nie słyszał mnie ani nie widział spławika , nawet wyciągnął mi zerwany spławik i przeprosił ale wiadomo,że nie każdy płynący motorówką zwraca uwagę na wędkarzy a przy tym naraża zdrowie narciarzy wodnych. Jak się zachowywać w takich sytuacjach i jakie wy mieliście przygody z nieodpowiedzialnością innych nad wodą? [2013-07-03 13:58]

dunster35

W zasadach piszę "między łodzią,a wędkującym z brzegu 50m" czyli to nie byłaby twoja wina tylko motorówki bo wpłynęła w twoje miejsce .
[2013-07-03 14:50]

berthold

radzę ci zaopatrz się w dobrą procę i wal c całej rury u mnie na jednym ze zbiornikó te skurwysyny specjalnie blisko podjpływają aby cie rozgrzać do czerwoności zbiornik 650 ha a on akurat musi walić tak gdzie wędkują
[2013-07-03 15:06]

wojtekzkiw

W RAPR o tym pisze muszą być max 50 m od cb ,to możesz zadzwonić do SRR żeby ich uspokoili a jak nie to po policje [2013-07-03 15:17]

W RAPR o tym pisze muszą być max 50 m od cb ,to możesz zadzwonić do SRR żeby ich uspokoili a jak nie to po policje




To jest odległość między łowiącymi a do motorowodniaków RAPR G...o ma a ssr może im naskoczyć.Jedynie policja mogła by coś zrobić ale wiadomo jak to z nimi bywa. [2013-07-03 15:35]

MASTINO

@dunster35 oraz @wojtekzkiw, troszkę mylicie ten zapis w RAPR dotyczący odległości wędkującego na brzegu od łodzi. Tu nie chodzi o odległość wędkującego z brzegu do wszystkich pływających łodziami, ale o wędkujących na łodzi. Wędkarz na brzegu- wędkarz na łodzi. Przepisy żeglugi śródladowej, ani żadne inne nie precyzują odległości przepływania od innych użytkowników akwenu wodnego, jedynie nakazują zmniejszyć prędkość do bezpiecznej, w której np. kilwater nie spowoduje zalania, wywrócenia komuś innej jednostki wodnej, badź nie wyrządzi innej szkody innym użytkownikom akwenu. Poza tym weźcie pod uwagę to, że motorowodniacy przy jakiejś tam prędkości nie są w stanie najczęściej zauważyć wędkarza siedzacego na brzegu, w trzcinach, na kładce itp, a tym bardziej jego spławika czy żyłki na wodzie. Widząc łódź wędkarz powinien odpowiednio wcześnie wstać i machaniem ręką, koszulą itp. do sternika motorówki poinformować go o swojej obecności na brzegu z zarzuconymi wędkami. To się sprawdza najlepiej. Warto przypomnieć, że jeśli akwen nie jest w strefie ciszy, i przepisy zezwalają na pływanie jednostkom z silnikami spalinowymi to mają one takie samo prawo do korzystania z akwenu jak i my wędkarze. Ten konflikt istniał, istnieje i istnieć będzie, dopóty dopóki kultura osobista, wyrozumiałość i pogodzenie ludzi i obu pasji na w/w zasadach nie dojrzeje do jakiegoś poziomu. [2013-07-03 15:50]

Grzesiek75

Brawo , ale się uśmiałem . [2013-07-03 19:25]