Najłowniejsze woblery sandaczowe sezonu 2013

/ 4 odpowiedzi
#1: Noc

Chciałem się z wami podzielić swoimi doświadczeniami oraz doświadczeniami moich klientów, jeżeli chodzi o najłowniejsze woblery sandaczowe sezonu 2013. Prowadzę sklep wędkarski i sam mam świra na punkcie woblerów, więc staram się wyłapywać każdego klienta, który kupuje przynajmniej 3 sztuki tego samego woblera w tym samym kolorze. Każdego tego typu klienta podpytuje delikatnie jak łowi i w jakich warunkach, a następnie sam eksperymentuje z danym woblerem. Sprzedaje tysiące woblerów wiec tematów do eksperymentowania jest sporo, staram się również dzielić wiedzą ze swoimi stałymi klientami, co przy następnym kontakcie daje mi potwierdzenia łowności przynęt z różnych zbiorników z całej polski.

W ubiegłym roku najwięcej sandaczy złowionych zostało wieczorem, w nocy oraz w mętnej wodzie. Bezwzględnym liderem, jeżeli chodzi o ilość ryb był wobler Clackin Minnow 11cm, następnie X-Rap Deep 8cm. Oba woblery uzupełniały się tutaj wzajemnie, ponieważ często ryby trzeba było wyciągać z głębokiej wody Clackin' Minnowem, którego sandacz nie chciał połykać (szczególnie podczas jasnych nocy). Wystarczało po zauważalnych puknięciach błyskawicznie wymienić woblera na mniejszego i z innym rodzajem grzechotki. Trafione brania następowały w 2-3 pierwszych rzutach, najskuteczniejszy był X-Rap Deep 8cm. Połowa ryb złowionych na X Rapa to tak naprawdę zasługa Clacking Minnowa, zresztą sam CNM wszędzie łowił znacznie więcej ryb. Ja sam złowiłem około 100 sandaczy tylko na CNMa, pomimo że woblera odkryłem dopiero w lipcu czy sierpniu.

Trzeba też zauważyć, że Clacking Minnow nie sprawdził się w ogóle wśród klientów, którzy próbowali go stosować w dzień i w czystej wodzie. Praktycznie nie dał żadnych ryb. Jedyne, co ciekawego zaobserwował mój klient na Klimkówce, to przy trollingu, wobler wyciągał sandacze z dużych głębokości, które zamiast atakować woblera pływały i dosłownie oglądały go z każdej strony. Trwało to po kilkanaście sekund, a następnie odpływały. Obserwacja dała mi pomysł na zastosowanie CNM11 do wabienia sandaczy z zatopionych drzew nad Soliną, gdzie nie dało się spuścić żadnego woblera, bo momentalnie zostawał w krzakach. Podzieliłem się tym pomysłem z klientem, który trollingował na Solinie nad starym zatopionym lasem. Taktyka się sprawdziła, klient na jednej wędce zakładał Clacking Minnowa 11cm a na drugiej znacznie niżej chodzące woblery, ale z mniej agresywnych grzechotek (XRap i DHJ). Taka kombinacja dawała mu bardzo dobre efekty. Brania były głównie na DHJ i XRD, mniejsza część na CNM, ale gdy tylko zamieniał Clacking Minnowa brania znikały. Nie wiem jak koncepcja sprawdziła się na Klimkówce, ale myślę, że tam też się sprawdziła.

Zapraszam wszystkich do komentowania i wymiany doświadczeń odnośnie woblerów z grzechotkami.

Pozdrawiam

Janusz Garścia

Sklepweskarski.pl
maxsior


Jak najbardziej podzielam zdanie Kolegi jedyne co mogę dodać to fakt że CNM 11cm jest bardzo skuteczny w porównaniu do innych przynęt z pseudo grzechotkami. Jak pisał kolega Sandacz czasem nie chętnie uderza głownie nocą, wabi go hałas grzechotki i "pukniecia" maja charakter naturalnej przeszkody lub jak to nazywam delikatną utratą czucia pracy woblera.
CNM 11 nie ukrywam jest chyba najbardziej łownym woblemem jellsi chcodzi o sandacza chociaz 3 kg szczupak też mu się nie opar. w warunkach mętnej wody co na szczupaka jest dość rzadko spotykane . Co do koloru mam kilka swoich typów jednakże faktem jest że gdy CNM jest w wodzie a w pobliżu jest sandacz to z pewnością nie odpuści. Sympatyków spinnigu zachecam do przetestowania tego woblera z pewnością warto (2014/06/26 23:20)

Rendi


#2: Woblerem z opadu

Ciekawym tematem jest wobler Clackin Rap, wyłapałem kilku klientów którzy łowili bardzo dużo sandaczy tym woblerem. Wszystkich łączyły podobne warunki w jakich łowili: duże głębokości pow. 10-30m i łódka. Kilku z nich pociągłem lekko za język, łowili bardzo podobnie, prowadzili woblery skokami przy dnie. Z jednym z nich pogadałem dłużej, mówił że łowi po 2 razy więcej sandaczy niż wcześniej na gumy z opadu. Technika praktycznie taka sama, tyle że większość brań następuje przy podbiciu a nie przy opadzie woblera.

 

Tak naprawdę niewiele udało się wyciągnąć od klientów którzy łowili na te woblery, sprawiali wrażenie że nie chcą się za bardzo dzielić wiedzą na ten temat. Zainteresowało mnie to że kilku klientów nie chcących się za bardzo podzielić informacją o co chodzi kupowali jednorazowo po kilkanaście, kilkadziesiąt tych samych woblerów. Wszyscy z nich kupowali te same rozmiary (głównie 8-9cm) i kolory (SB, BSD, MBS, GO, COP).

 

Niestety na tego woblerka brakło mi trochę czasu w tamtym roku, coś na niego eksperymentowałem ale bez efektu. Podstawowym problemem jest brak możliwości łowienia tym woblerem z brzegu, jest bardzo ciężki do wyciągnięcia do góry. Kilka woblerów straciłem w ten właśnie sposób. A z uwagi na to że nie mam swojej łódki i spinninguje głównie z brzegu, odpuściłem temat. W tym roku muszę na pewno poeksperymentować na głębokiej wodzie.

 

Zachęcam do eksperymentów z tą przynętą, ale tylko dla tych z was którzy łowią z łódki na głębszej wodzie. Zapraszam ewentualnie do podzielenia się wiedzą kogoś kto łowi na tego woblerka regularnie.

 

Pozdrawiam

Janusz Garścia

Sklepweskarski.pl

(2014/07/03 13:48)

Rendi


#3: Dzień

Jeżeli chodzi o woblery na dzień, nic się nie zmieniło w stosunku do wcześniejszego roku. Dla mnie jak również dla klientów których przekonałem najłowniejsze były X-Rap Deep (głównie 8, ale również 10cm) oraz Flat Rap (8-10cm). Bardzo ważne w przypadku tych woblerów (szczególnie FLR) jest to aby nie ściągać ich w równomiernym tempie, ale kombinować jeden szybszy obrót kołowrotkiem potem 2 wolniejsze, kilka razy w ten sposób, potem zatrzymać na kilka sekund, szarpnąć, przyspieszyć, zwolnić itd. Ważne jest aby całkowicie zrezygnować z monotonnego zwijania, bo to daje najmniejsze rezultaty. Co zauważyłem zarówno ja jak i moi klienci, brań jest więcej jeżeli w ściąganie wkomponujemy więcej wolnych elementów niż szybkich. W przypadku Flat Rapa uczulam na zakładanie stalek, sprawdzajcie czy po założeniu przyponu wobler dalej pływa jak powinien. Często przestaje pływać, sprawdzają się cienkie fluorocarbony i stalki z dużą ilością włókien.

Kolejnym wartym uwagi woblerem jest Husky Jerk oraz jego wersja głębiej schodząca (DHJ). Szczerze mówiąc ja sam nie przepadam za tym woblerem, ale trzeba przyznać, że jest łowny. Jest spora grupa klientów którzy łowią sandacze tylko i wyłącznie na Husky Jerki i ciężko ich przekonać do czegokolwiek innego. Jest to o tyle ciekawy wobler że od lat to jedna z najtańszych Rapali, a łowi sporo ryb. Ważne aby pamiętać aby unikać regularnego ściągania, bardzo ograniczają brania, natomiast prowadzenie skokami daje dużo lepsze efekty niż w innych woblerach.

Warto wspomnieć o Shad Rapie i Shallow Shad Rapie (5-7cm). Są to również bardzo łowne i bardzo tanie woblery. Jest tutaj również ogromna rzesza ludzi łowiących na te woblery. Woblery ładnie pracują przy ciągłym ściąganiu i dają trochę brań, dobrze działa przyspieszanie i zwalnianie w prowadzeniu, kiepsko skoki.

Ostatnimi przynętami którymi warto się zainteresować jest cała seria Scatter Rap, w prawdzie w tamtym roku te woblery pojawiły się za późno jeżeli chodzi o sandacza, ale wydaje mi sie że będą strzałem w dziesiątkę. Ja osobiście uważam że te nowe stery kiedyś wyprą całkowicie te tradycyjne. Woblery mają normalną tradycyjną akcję, różnica polega na tym, że woblery same uciekają na boki. Pracują same tak jak byśmy cały czas kombinowali szczytówką. Wadą jest mocowanie steru, jest bardzo kiepskie, jakikolwiek kontakt z dnem to spore ryzyko że steru już nie ma.

To tyle co przychodzi mi do głowy, piszcie ewentualnie o swoich faworytach.

Pozdrawiam

Janusz Garścia

Sklepwedkarski.pl

(2014/07/10 10:33)