Mój wędkarski zestaw turystyczny.

/ 1 odpowiedzi
Cześć!
Chciałem się z Wami podzielić sposobem, który wypróbowałem na ostatnich wakacjach. Zależało mi przede wszystkim na tym, by zabrać jedną wędkę i móc na szybko ją przezbrajać na różne metody. Zastosowałem patent wzorowany na zestawach do bocznego troka, ale chciałem sprawdzić, czy można go używać także do innych metod. Najpierw opiszę budowę (choć mam nadzieję, że obrazek jest czytelny i mówi sam za siebie; mała uwaga: długości przyponów na obrazkach i proporcje są oczywiście umowne):
Szkieletem zestawu są dwa krętliki - jeden zamocowany na końcu żyłki głównej, drugi - przelotowo, powyżej. Stopery są konieczne w zasadzie jedynie w przypadku metody spławikowej, ale w pozostałych przypadkach też nie przeszkadzają. Obrazki podpisane jako "Wariant 2" pokazują z grubsza zestaw do metody bocznego troka (ciężarki mogą być na przyponach lub samych agrafkach). Jeśli elementy zamienimy miejscami, uzyskamy zestaw moim zdaniem trochę bardziej nadający się do metody gruntowej ("Wariant 1") - myślę, że można nawet spróbować wymienić ciężarek na koszyk zanętowy.
"Wariant 3" obrazuje zestaw spinningowy, z opcjonalnym dociążeniem. "Wariant 4" to trochę bardziej skomplikowany zestaw odległościowy (więcej krętlików i agrafek niż normalnie).
Tyle teorii. Jeśli chodzi o sprawdzanie się takiej kombinacji w praktyce, to wstępnie jestem z niego zadowolony. Oczywiście jestem zdania, że im prostszy zestaw do danej metody, tym lepiej - i przyznam rację każdemu, kto powie, że jeśli chce się łowić na spinning (odległościówkę/grunt), to do każdej z tych metod lepszy będzie "czysty" zestaw do niej przeznaczony.
Jednak z drugiej strony jadąc na wakacje, na weekend nad jezioro itp., możemy nie wiedzieć, jaką wodę zastaniemy, ile będzie czasu na łowienie i jaką przynętą będziemy dysponować. Dzięki zastosowanemu przeze mnie rozwiązaniu udawało mi się podczas jednego wyjścia (2-4 godziny) spróbować dwóch, a nawet trzech metod, bez zbytniego przezbrajania wędki. Jadąc wędkować "na poważnie" nawet nie próbowałbym takich kombinacji, ale gdy chce się połowić "z doskoku" - moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie.
Patent testowałem podczas tygodniowego pobytu nad morzem (łowiłem z główki portu oraz w basenie portowym). Używałem teleskopowej wędki 10-30 g 2,70 m, żyłka główna 0,22.
Zestaw sprawdzał się w przypadku klasycznego spinningu (blacha 10-27g, główki do 5g, małe i większe obrotówki - wszystko solo lub z dociążeniem do 10g) oraz raczej poprawnie do bocznego troka (raczej - bo problemem był zbyt sztywny kij, ale reszta chyba ok). Niestety efektów w spinningu brak - jedyną zdobyczą była przypadkowo zapięta na kotwiczkę wahadłówki bałtycka krewetka ^_^
Jeśli chodzi o metodę gruntową, to zarówno w wariancie 1 (na czerwonego robaka) jak i 2 (na wspomnianą krewetkę) udało się złowić kilka okoni oraz babkę byczą.
Po zamontowaniu spławika zestaw również się sprawdził (okonki oraz jazgarz 18 cm - ta ostatnia ryba to dla mnie ciekawostka, pierwszy raz widziałem tak wyrośniętego).
Z racji specyfiki łowiska zaczepów nie było (piaszczyste dno, uregulowane brzegi kanału portowego), a ilość wyciąganego zielska wydwała mi się minimalnie większa niż w przypadku "dedykowanych" odnośnym metodom zestawów (ze względu na dodatkowy krętlik oraz agrafki). Jedynym, co musiałem przygotować przed wędkowaniem, były ciężarki z zamontowanymi do krętlików agrafkami lub przyponami zakończonymi agrafką. Gdybym miał coś zmienić, to pewnie kij - na ciut dłuższy i lepiej pracujący (być może z delikatniejszą szczytówką).
Jeśli chcielibyście o coś zapytać lub skomentować mój pomysł - zapraszam do dyskusji.
 

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.