Zaloguj się do konta

"Mięsiarze"

utworzono: 2009/06/29 21:41
krespo

Nie dało by się w związku z zarybieniami uchwalić czegoś w stylu, że w pierwszym tygodniu od zarybienia każdy wedkarz może zabrać ze sobą maksymalnie np 6 ryb, bo jak widzę , że 3 dzień po zarybieniu ludzie łowią już trzeci komplet, to w takim tempie za tydzień z wpuszczonej ryby zostanie parę sztuk . [2009-06-29 21:41]

U mnie na specjalnym łowisku razem z zarybieniem zamknięto łowisko pod oficjalną przykrywką podania lekarstwa. Można było łowić od 10 czerwca, a już dziś bardzo sporadycznie trafia się karpik... Mimo iż limit dobowy karpia wynosi tam 1 sztukę na dobę. Wątpie w to żeby niektórzy się do tego stosowali ale niestety nikogo nie przygotowałem na gorącym uczynku... [2009-06-29 21:45]

niestety ,jest zaraza w pzw i kłusole z kartą wędkarską powinni być wykluczani ze społeczności dożywotnio. wykluczony , ponownie złapany na łowieni czymkolwiek powinien dostać taką karę żeby mu kapcie spadły. taka dzicz psuje opinię uczciwym wędkarzom więc na pohybel tatałajstwu. [2009-06-29 21:51]

A nie dałoby się wpuścić lina czy węgorza zamiast prosiaczków?
Karp jest tak głupi ze nawet po tygodniu bedzie brał na wszystko!
Chyba bardziej nam by sie opłacało zarybienie trudniejszym wędkarsko gatunkiem ,poza tym nie nudzi wam się juz taka sytuacja ze łowimy drobnice a tu nagle cos większego i niestety juz wiemy co to bo niczego innego sie nie mozemy spodziewać bo niby skąd...
[2009-06-29 21:54]

Jeśli odwołujesz się do mojego przykładu to liny owszem, są i to dość spore z tego co się orientuje (wymiar ochronny na tym zbiorniku to 30 cm więc więcej niż na wodach pzw), ale problem jest taki że jedyne zarośla w których grasują, niekiedy z amurami to teren wyznaczony na tarlisko i odgrodzony za pomocą kołków, a nie chce wychodzić na kłusownika... Węgorz to w sumie nie wiem czy jest sens- dno jest bardzo muliste a szczerze nie wiem jak te ryby się odnajdują w tych warunkach. Karpie rzeczywiście głupie są- każdy rzuca kukurydzę, nęci tym samym a jakoś nie potrafią się oduczyć. Zaraz po zarybieniu, 31 maja odbyły się zawody dla dzieci- standardem były 2 złowione karpie. W tą niedzielę zaś odbyły się zawody dla seniorów i młodzieży i efekt? 1 karp na ponad 30 zawodników o masie 1,90 kg. W sumie teraz i tak planuje zaczaić się na suma od środy, ale szkoda że pieniądze z zarybienia nie idą na stworzenie dobrze funkcjonującego biosystemu pod wodą a idą tylko na to żeby kłusole mieli co upolować na obiad... A fakt jest taki że tam gdzie łowie trzeba wydać troszkę kasy na składki (130 zł rocznie na jedno łowisko). [2009-06-29 22:26]

mydi

wtym kraju jedno zdało by egzamin zarybic zbiornik jzmknąć łowisko minimum na dwa lata aż ryba podrośnie i zmądrzeje [2009-06-29 23:02]

Czermin chodziło mi ogólnie o zarybienia i podałem tylko przykłady wartościowych ryb.
Zarybiać karpiem mozna ale...
duze zbiorniki wodne a nie lokalne stawiki z których ten karp zniknie tak szybko jak był wpuszczony.
Poszczególne akweny trzeba zarybiać wedle zasad wyznaczonych przez nature a nie przez człowieka "bo my chcemy karpia i koniec".
Taka gospodarka rójnuje polskie wody!W małych stawach moze postawmy na karasie,liny,szczupaki,a prosiaki zostawmy na duze zaporówki na przykład,z tamtąd nie wyłowią ich wędkarze zwłaszcza jeśli wpuści się je w miejsca niedostepne dla wedkarzy,tam zdąrzą sie nauczyć i podrosnąć i juz nie będą takie głupie ;)
Chodzi mi głównie o to ze zarybienia są kierowane zachciankami wedkarzy.
Nie o to chodzi!!!Zeby ryby po zarybienach były trzeba je mądrze rozdzielić.
[2009-06-29 23:04]

no niestety ja w malym zbiorniku mam i karpie, i amury, i sumy, i sandacze i jazie nawet, które chyba lepiej czują się w rzekach. [2009-06-29 23:08]

O jezusie !!!!
Sandacze w mule - to chyba jakiś inteligent zarybiał ;)
Nieźle-a chociaz jeden z wymienionych gatunków dorasta tam przyzwoitych rozmiarów?
No a jazi to no komment! [2009-06-29 23:13]

Sum ma zmniejszony wymiar ochronny- do 60 cm. Często na żywca biorą sztuki po 40 cm. Karpik to standard taki po 35-50 cm (35 wymiar ochronny). Do słusznych rozmiarów rosną amury, liny i karasie. Zdarzają się też szczupaczki po 80 cm. W ostatnim tygodniu został złowiony 86 cm. Jazie takie lekko nad wymiar pzw. [2009-06-30 12:42]

kalmar

w pełni popieram ;) zamiast prosiaczków/misiaczków/karpusiów niech będzie szlachetna ryba LIN :) a karpia tylko w komercyjnych :) pozdro ;) [2009-06-30 16:36]

loli

heh to jest szok z tego co mi sie obilo ryby z hodowli glupie nie oswojone z ze srodowiskiem biora jak glupie moim zdaniem powinno sie odczekac ok 2 miesiecy od zarybienia pozdrawiam [2009-06-30 18:22]

Witam.
Jest to temat bardzo modny ostatnio (wiele pokrewnych tytulow) ale problem nadal pozostaje ten sam. W mentalnosci polskiego wedkarza,ile sie da brac do domu a nie tyle ile mozesz zjesc na obiad, ewentualnie kogos jeszcze poczestowac. Tu nie pomoga zadne uchwaly, minie jeszcze wiele lat za nim nauczymy sie "Normalnego wedkowania"
Trzeba by stac nad brzegiem i non stop pilnowac zawartosci zbiornika przed hienami.
Ja osobiscie nie mam zadnego skutecznego sposobu na rozwiazanie tego problemu, chociaz...
...ucze swojego siedmioletniego syna, ktory uwielbia jezdzic ze mna na ryby aby sprzatal po sobie nad woda i tlumacze mu ze jak dzisiaj wylowimy wszystkie ryby i zabierzemy je do domu to nastepnym razem nie mamy po co jechac, i uwierzcie mi, powoli przynosi to skutek. Wiecej nie zanudzam.
Pozdrawiam. [2009-06-30 18:25]

loli

ZABRALES RYBE TO UCIEKAJ, NIE CHWAL SIE BO JA WRZUCE Z TOBA DO WODY A DODAM ZE STARZY WEDKARZE PRZEWAZNIE BIORA RYBE [2009-06-30 18:31]

mięsiarstwo to trochę taka zawiść. nie wypuszczę, bo po co !?jak ich nie wezmę to jutro je rybak w sieci zawinie ,albo kłusol prądem trzepnie,koło się zamyka, a my wałkujemy najmniej istotny element całego problemu. rybacy i kłusownicy,często można zastosować znak równości,aczkolwiek ci pierwsi stwarzają pozory uczciwości. [2009-06-30 18:36]

choćby ktoś co dzień zabierał komplet dopuszczalnej ilości ryb do domu to nie powiedział bym takiemu człowiekowi złego słowa. Taki człowiek postępuje zgodnie z prawem i mu wolno. Trzeba zająć się tymi co działają wbrew przepisom. [2009-06-30 18:38]

loli

POWIEM TAK MAM ZNAJOMEGO MYSLIWEGO I PYTALEM CZY DZIEJE SIE TO SAMO W LESIE CO NAD WODA ODPOWIEDZILA ZE TAK ALE ONI ZA ZASTRZELONEGO DZIKA MUSZA PLACIC A JESLI POLOWANIE JEST MASOWE KOLEGA NIE USTRTZELL NIC PODZIEL SIE I ZAPLAC PO POLOWIEE POWIEM TYLE ZE ONI SIE BARDZIEJ TRZYMAJA I ZWIERZYNY BEDZIE A RYBEK BEDZIE BRAK POZDRAWIAM [2009-06-30 18:42]

ludzie ryby łowią nie od wczoraj i jeśli kłusownictwo zostanie cokolwiek ograniczone to ryb nie zabraknie. [2009-06-30 18:59]

Zjadłbym sobie lina w śmietanie. Poczekam aż skończą tarło a potem złowie i zjem [2009-06-30 20:00]

mikser

maniek-pc I tu masz rację w wielu sprawach może się z tobą nie zgadzam ale tu pieję tym samym głosem DOŻYWOTNIO ZABIERAĆ jak PIJANYM KIEROWCOM PRAWO JAZDY POZDRAWIAM [2009-07-01 00:07]

Po mojemu, zarybiać zbiorniki powinno się w tzw przedsezonie, lub posezonie, a zarybiony zbiornik powinien być na miesiąc wyłączony z ruchu i zamknięty. Nie ma innej metody, by hodowlana ryba sie zaaklimatyzowała i nauczyła się stosować inną dietę niż w hodowlanym stawie. Wiem, ze to drastyczne co piszę, ale jest to jedyna słuszna i skuteczna metoda. Już widzę jak mnie opierniczycie, ale takie mam zdanie i sie go nie wyprę nawet pod pręgierzem. Obrazki które obserwuję na dopiero co zarybionych wodach, to zgroza! [2009-07-01 10:52]

Zgadzam sie z wami, po zarybianiu powinny być conajmniej wprowadzone ograniczenia, albo lepiej zbiornik powiniem byc zamknięty na jakiś czas [2009-07-01 10:59]

hubi

Witam u nas w Czestochowie zarybienia prowadzi się na koniec sezonu w listopadzie badz pod koniec pażdziernika i zbiornik jest zamkiniety na 2miesiace,jesli aura sprawi i koło stycznia pojawi sie mrozik to oczywiscie ryba ma wiecej swobody do zaklimatyzowania sie w zbiorniku oraz mamy wiecej pewnosci ze nie zostanie tak szybko wyłowiona i to jest chyba najlepsza forma zatrzymania ryby w zbiorniku. [2009-07-01 18:46]

szimejks

jakiś czas temu, miesiąc - dwa zanim na dobre `zadomowiłem` się na moim starorzeczu, jeździłem po innych zbiornikach w naszej okolicy. Szukałem pytałem, podpatrywałem, ale jedno wam napiszę. Jeśli tylko słyszałem, że zarybili jakiś zbiornik, omijałem go z daleka. Jaka przyjemność ze złapania ryby, która weźmie, bo nie ma prawa nie wziąć? Co innego wypowiedzenie `wojny`(i nie zrozumcie Koleżanki i Koledzy słowa wojna jako wojna w znaczeniu wymordować ryby) ale `wojna`jako- taktyka, znaleźć, wytropić i przechytrzyć, a dopiero potem poczuć napływającą adrenalinę podczas holu. Ryba kontra ja, mały mużdżek kontra inteligencja i zdobycze techniki. Dwa tygodnie temu przesiedziałem noc w samotności i deszczu. Było strasznie...ale też strasznie fajnie. Nagrodą za spędzenie nocy nad wodą przemoczonym do suchej nitki było złąpanie amura 45 cm wieczorem i branie dużo większego nad ranem, które zakończyło się wejściem ryby w grążele i rozgięciem haka. To nazywam wędkarstwem. Pozdro dla kumatych. [2009-07-02 22:25]

spines21

całkowicie zgadzam się z Twoim zdaniem szymon-to jest wędkarstwo. mialem podobną przygode z holem karpia,ale hak wytrzymał:). można poczytać o tym pozdro [2009-07-02 22:31]

misie

Popadasz w skrajność. miesiąc czasu? Ja proponuję trzy tygodnie:))) [2009-07-03 08:42]