Kto jeszcze pamięta?

/ 27 odpowiedzi

  • konto usunięte

Przypomniały mi się moje pierwsze dzwonki na węgorze .
Pamiętacie bezpieczniki porcelanowe ? Do nich są (chyba jeszcze do dziś) używane oprawki taki gwint z porcelaną , tłukło się więc porcelanę i sam ten gwint zbroiliśmy w środku najczęściej sprężynką i nakrętką ...żeby dzwoniło !
A jako uchwyt najlepsza była żabka do zasłon ,ale również krokodylki ze sklepu elektrycznego czy klamerki do bielizny .
Bezpieczniki miały różne wielkości tak więc oprawki podobnie , i to dawało różne tony dźwięków.
Po za tym same bezpieczniki to były wówczas najlepsze foremki do odlewania ołowianych ciężarków.
Chętnie poczytam o waszych patatach z lamusab>
użytkownik13699


No, tych wynalazków nie pamiętam, być może, że nie łowiłem ( z ojcem ) w początkowych okresach swojego wędkowania na rzekach. Pamiętam za to, urokliwe nocne zasiadki na nocnego leszcza na Dzierżnie woj. Katowickie ( Śląskie ). Zestawy spławikowe, spławiki malowane białą farbą olejną i poziomy słup światła lamp górniczych, żeby widać było antenki. Cóż to była za frajda, gdy spławik powoli wykładał się na wodzie. Do dzisiaj wspominam te łopaty po ok 2kg.

PS> Poruszyłeś fajny temat, będzie można powspominać. (2009/10/17 14:26)

Norbert Stolarczyk


A tu mnie Romek totalnie zaskoczyłeś z chęcią zapoznał by się ze szkicem takiego dzwonka z oprawki po bezpieczniku które jeszcze w Polsce widnieją w wielu domach jak i w sprzedaży. (2009/10/17 16:09)

użytkownik6499


Eeeee....Norbert ? Nie podpuszczasz mnie ?...?
Jak te dzwonki tworzyliśmy z kolegą to przyznaje korzystaliśmy z pomocy w samej już definicji mało edukacyjnej , a mianowicie Wino marki Wino
http://files.moblo.pl/0/1/26/12653_wino1.jpg
I szkopuł w tym że dzisiaj już takich nie robią a to by w znacznym stopniu pomogło w odtworzeniu niemal fotograficznym takiego dzwonka- obrazka ... :) (2009/10/17 16:54)

spines21


pamiętam jakie trzeba było robić sztuki,żeby daleko rzucić z kołowrotkiem z ruchomą szpulą.na trawę ,ostrożnie ,żeby nie poplątać i nie nadepnąć ściągało się z kołowrotka żyłkę.z jednej ,dwóch,albo nawet trzech przelotek-zależało jak daleko planowało się rzucić.
a potem wymach i leciał zestawik,jak się doszło do wprawy to całkiem spore wyrzuty wychodziły:)
żyłki były toporne,bo cienkie nie nadawały się do takich wyczynów,ale rwały się czasami jak się nie umiejętnie przeprowadziło procedurę:)
to była wyższa szkoła jazdy:) (2009/10/17 17:02)

jurek


Witam , oczywiście , że pamiętam ,jak się robiło te dzwonki , gdzieś w piwnicy w jakimś kartonie posiadam jeszcze taki jeden ----------------- pamiętam, że w jeden wieczór zrobiliśmy we trzech ponad 50 sztuk............................. A PAMIĘTACIE , JAK W STANIE WOJENNYM : pożyczało się na stałe od mamy wałki do włosów )........... idealnie nadawały się do nęcenia przeróżnym robactwem ...zatykając go z dwu stron blaszką z puszki po śledziach ( przy okazji obciążały to ustrojstwo ) ..............Jurek . (2009/10/17 17:11)

użytkownik22572


My szukaliśmy kabli z ołowianą otuliną. Rozcinało się te kable i była taśma ołowiana na ciężarki. Potem trzeba było wybrać się na plażę, w miejsca mało uczęszczane i szukać piór łabędzi na spławiki. W wersji morskiej, potrzebna była jeszcze pianka z "korków" od sieci. Z tego robiliśmy spławiki. Do bambusa doklejało się taśmą dwa odwrotnie zaginane druty, zeby było na co nawijać żyłkę. To był mój pierwszy "kołowrotek". Przelotki miałem z aluminiowego drutu, żyłka Stilon Gorzów. Miałem jej mało i nie we wszystkie miejsca mogłem dorzucić, więc wybierałem miejsca na falochronie, gdzie było najmniej nasypanych kamieni.
Łza się w oku kręci... (2009/10/17 22:21)

uklejka


Jurek masz rację z tymi wałkami, a kto pamięta zmywaki do garów, rozplątywało się to, to, potem nad parą w miarę prostowało i zestawy były ja się patrzy.
Pióra na spławiki były z naszych , domowych gęsi, ale jak się czekało na korek od wina, który wyrzucili amatorzy patykiem pisanego., (2009/10/17 22:43)

hubi


Jakie Jacku były żyłki toporna Gorzowska ze stilonu ,a co do dzwonków to robione były takze z kapsli po piwie co prada nie dawały dobrych efektów ale cieszyły spławiki z kory piór pamietam wycieczke do zoo nic tak nie cieszyło jak spotkanie z jeżozwiezem choć pilnowali a i tak kilka sztuk przy pomocy kolegów przywiozło sie do domu to wtedy była rewelka i jaki szpan,ale to były piękne czasy nikt nikomu nie był wrogiem dziś można tylko pomazyć pozdrawiam. (2009/10/18 05:03)

użytkownik22572


A robiliście przypony szczupakowe z linki od gazu do motorowera "Komar". PO rozpleceniu były troszkę "sfalowane" ale dość wytrzymałe, rekordzista wytrzymał obciążenie statyczne 10,5 kg. Zaplatało się końce z obu stron na gwoździu i było ucho do krętlika z agrafką.Mam jeszcze gdzies kilka takich "egzemplarzy muzealnych" (2009/10/18 07:23)

kostekmar


No tak koledzy, sentymentalne wspomnienia. Pamiętam te spławiki z piór i korka, strugane z kory, blaszki robione z łyżek stołowych. Wędzisko leszczynowe z klapką z zestawem przywiązaną sznurkiem. Tak, tak ciekawe to były doświadczenia. (2009/10/18 16:44)

spines21


co do jeżozwierza-całą wycieczkę szkolną spędziłem kiedyś przy klatce z nimi:)
było kilka kolcy-ale nie dało się zabrać.
dobre spławiki były z pióra kawki,ktoś na to wpadł i się robiło.
jeszcz niedawno widziałem na Zaciszu jak łowił na taki ,bacikiem pan Mietek. (2009/10/18 17:26)

hubi


Do Jacek czy wiesz jak szykowano wedki z olszyny dziadek mój zrywał patyk z drzewa potem na zime wkładali go do obory pod gnój nastepnie na wiosne wyjmowali patyk był prosciutki przelotki robili z drutu a na końcu patyka wbijali 2 gwozdzie które słózyły jako nawijadełko do żyłki taki prymitywny kołowrotek ,bo zyłka była na metry im to wystarczało . (2009/10/18 21:32)

spines21


ja nie łowiłem na wędki z olchy,ani z leszczyny.miałem już bambusy,ale o moczeniu w gnojówce slyszałem.
wujek mi mówił,że wycinali odpowiednią leszczynę i mocowali pionowo.do cieńszego końca wieszali ciężarek i wisiała tak całą zimę.w bardziej wypasionycz szczytówki były z jałowca.
pierwsze"wklejanki":) (2009/10/18 21:40)

użytkownik6499


A spiningi dwuczęściowe to się skrobało szkłem z ....tyczek od pastucha elektrycznego - (takie pomarańczowe z włókna szklanego ) ale to "gryzło" jak pomyśle dzisiaj to jeszcze się czochram brrrry . (2009/10/18 22:04)

misiek58


Pirwsza moja wędka była z kija leszczyny spławik z gęsigo pierza a haczyk z szpilki krawieckiej i pierwsza ryba to był karaś.Był to rok 1961 glinianki Pęgów/k Wrocławia. (2009/10/18 23:18)

użytkownik6876


Pierwsza ryba to mały karaś złowiony nad stawem kumpla , miałem może 5 może 6 lat . Rybka była mała miała może 5-6 cm. wędka to krótki leszczynowy kijek ,do tego gruba żyłka , spławik z gęsiego pióra , ciężarek z kawałka wyklepanego ołowiu i nie wiem jakim cudem dowiązana do grubej żyłki wygięta szpilka . Co to była za radośc , aż łza się w oku kręci . Pamiętam że kilka lat później z kolegami strugaliśmy spławiki z kory sosnowej . Nie lakierowaliśmy ich więc mam teraz niezły ubaw wspominając jak dziwiłem się dlaczego im dłużej łowiłem tym bardziej tonęły .Dobranoc . Pozdrawiam . (2009/10/18 23:36)

użytkownik6499


Do tych spławików podstawa to kolorowe lakiery do paznokci się podciągało mamie . A jak pierwszy spławik fosforyzujący (świecący się wtedy nazywał ) zdobyłem to więcej pod kołdrą " świecił" niż na wyprawach wędkarskich :) , bo jak bym zerwał to....uuuuuuuuu? (2009/10/19 07:30)

użytkownik7463


Toż to ja się staro nie czuje a kosztowałem to czemu inni mieliby zapomnieć.
Toż to rozkosz niezapomniana. (2009/12/29 21:43)

użytkownik1805


Ja robiłem dzwonki z oprawki żarówki. Bardzo dokladnie czyszcząc metalową wkrętkę i mocując serce dzwonka na druciku z nie dużej nakrętki. Działało! Co do wina. Pamiętam takie które nosiło dość pretensjonalną nazwę " Czar Nałęczowa" za jedyne 14,50! Właściwie to każda impreza, a w tamtych czasach były modne tzw. prywatki opierały się na tych wynalazkach. Wino marki wino, a dla kobiet nie co słodsze pod tytułem " La crima" ! To były  szalone sześćdziesiąte i siedemdziesiąte lata XX wieku! (2009/12/30 10:16)

użytkownik6499


 A... Longinku  te 14,50 płacone  było  jak szeleszczący Ludwik Waryński  śmigał w obiegu  :)?


(2009/12/30 11:43)

GBH


No to tak:

wędzisko zwykłe: kij z leszczyny,

wilnepicker : kij z krzaka dzikiej róży

spławiki: samo gęsie pióro z gumkami pochodzenia wentylowego, gęsie pióro wetknięte w korek po winie

żyłka: z rozplątanego zmywaka do garów :-)

haczyk: zgięta agrafka (bezzadziorowy) lub szpilka

przelotki: z drutu aluminiowego (typu SIC na podwójnej nóżce :-)

kołowrotek: dwa gwoździe

obciążenie: nikt o nim nie słyszał :-)

i największy hit sygnalizator brań (dzwonek) zrobiony z łuski od kałasznikowa :-)

zanęta: wino proste, tzw. "patyk", kordiał ziołowy lub rumowy, 3 beczki.... itd....

(2009/12/30 11:59)

użytkownik1805


Oczywiście taką czerwoną stuwą! Choć doś rzadko dysponowałem w tamtych czasach taką sumą! Raczej to były drobniaki składkowe! Ale jak widzę jesteś przygotowany na trudne pytania młodziech! I etykietka i stuwa! Muszę poszukać mam gdzieś banknot o nominale 1000 zł z tamtych czasów! (2009/12/30 13:17)

użytkownik6499


  Nie no  longin  był  okres  potem  co ta setka nic warta  nie była   ale   ja lody kupowałem  mały  po 2 złot z winogronkiem  a duży  piątaka  z... rybakiem kosztował  32 lata temu ....   (2009/12/30 16:44)

użytkownik1805


I prezerwatywy marki Eros trzy sztuki też kosztowały piątala z rybakiem! Ale kupowanie tego w owym czasie wiązało się z wielką loterią. Bo niektóre panie kioskarki były bardzo pruderyjne i potrafiły odmówić sprzedaży takim młokosom jak ja w tych latach! Teraz nie do pomyślenia!  (2009/12/30 17:13)