Konieczność zmian w PZW.

/ 569 odpowiedzi / 10 zdjęć
pawelz


" OS'y Dunajca, Sanu, Lupawy czy odcinki NK Raby to wody PZW. I na nich jakos potrafia ?. Czemu nie ma tak wszedzie."


139.000 ha rzek i potoków jest w Polsce, więc kto by je upilnował ?
Zwróć uwagę, że w Polsce nadal jest i jeszcze długo będzie 80 - 90% wędkarzy łowiących ryby żeby je skonsumować.
Odcinki o których piszesz są atrakcyjne tylko dla części wędkarzy i nie każdy na to sobie pozwoli, 
bo już pisałeś ile kosztuje taki Twój wyjazd. 
Brakuje Strażników, brakuje wyszkolonych ludzi, którzy będą mieli uprawnienie do kontroli np. plecaka wędkarza
I to jest największy problem, bo wielu nie widzi, że sąsiad zabiera niemiarki do torby - bo to przecież kumpel z ryb jest.
Paweł, dla mnie jest nudne takie wędkarstwo, jak opisujesz że wygląda na OSach.

"I wierz mi, ze nawet w tej Odrze gdzie udalo Ci sie zlowic te klenie czy jazie nie ma 10% ryb (odczywiscie zachowujac odpowiednie proporcje) co przy drugim murze oporowym na Dunajcu ponizej Kroscienka." 

Mam blisko mojego miasta zbiorniki z pstrągami, gdzie nie płacisz za wstęp ale zabraną rybę i łowienie na OSach 
tak właśnie widzę  -  dwa rzuty i ryba...   ale chyba nie o to chodzi w wędkarstwie.

Zatraca się przy takich OSach wędkarstwo, w którym usiłujemy zwabić i przechytrzyć rybę.
Nigdy w takim miejscu nie łowiłam, a łowisko im trudniejsze, tym bardziej dla mnie atrakcyjne.
I tym bardziej podobają mi się miny tych, którzy mówią wcześniej "Pani, nie ma co czasu tracić, bo nic nie bierze" ...a później pytają jak to robię.

Odniose sie do tego co pogrubilem. Mylisz sie i to bardzo. Na OS'e po prostu sa ryby, co nie oznacza ze sa latwe do zlowienia. I to z kilku powodow. To dzikie odcinki rzek, niczym nie rozniace sie od "normalnych" wod PZW. To nie staw hodowlany, w ktorym czlowiek dla ryby oznacza pokarm. Wyobraz sobie, ze miescu tym ktory opisalem probowalismy i my (w liczbie chyba 5 osob) i inni wedkarze prowali cos zlowic. Ryby nie reagowaly na nic kompletnie. Na Solinie jak wrzucisz z tamy kawalek chleba do wody, klenie chca go rozszarpac. Na dunajcu niemal uciekaly od tego co wpadnie do wody. Kolejna sprawa, to to ze sa to lowiska C&R.
A co za tym idzie jedna ryba byla juz z duzym prawdopodobienstwem kilka razy na haczyku. Sproboj ja oszukac czymkolwiek. 2 tygodnie temu bylem z kumplami na Sanie. W 8 osob i dwa dni lowienia zlowilismy moze 100 lipieni. To zenujaco malo. Natomiast zgrzeszyl bym gdybym powiedzial ze ryb nie ma. W zasiegu wzroku w jednej chwili widac bylo kilka-kilkanascie zbierajacych ryb. Dno jest wybrukowane lipieniem. Spalismy w pensjonacie razem z wielokrotnym mistrzem Polski w wedkarstwie muchowym. Wieczorem rozmawialismy z nim o tym co dzieje sie na wodzie. Stwierdzil, ze w obecnej chwili te ryby sa po prostu niemal nie do zlowienia (co jakis czas ktorys sie pomyli). Straznik ktory nas kontrolowal tez potwierdzil, na te ryby w danym dniu nie bylo po prostu sily.
Tak ze jak ktos mysli, ze jak zaplaci 75 zl/ dzien, to wpadnie do wody i nalowi setkami ryb, to moze sie ciezko zdziwic. OS'y to nie lowiska typowo komrcyjne, gdzie placisz i lowisz do bolu (choc i tam nie jest zawsze tak rozowo). To zwykle rzeki wg mnie prawidlowo zagospodarowane. Sa straznicy, jest w wodzie ryba, a czy ja sie zlowi, czy nie zalezy od wielu czynnikow. Ale lowiac tam mam pewnosc ze moja mucha nie plywa w wodzie gdzie zyja jedynie rozwielitki. To ze nie zlowie tam ryby moge zwalic wide na siebi, na warunki atmosferyczne, na brak zerowania ale na 100% nie na gospodarza lowiska. (2013/10/15 15:07)

u?ytkownik142935


Ja też jestem podobnego zdania - ryby są - jedynie trzeba mieć pojęcie jak się za nie zabrać.
Mity , że ... kiedyś to było łowienie / może za Mieszka ? / można śmiało włożyć do lamusa.
I jakoś mi też nie przeszkadzają też pływające karpie w rzekach , a wręcz przeciwnie ja  bym je chciał łowić - niestety niestabilność Odry do tej pory mi na to nie pozwała mimo usilnych prób / 2 tyg. regularnego ich przywabiania poszło na marne we wrześniu dzięki stanu podwyższonej wody /
Teraz z kolegą znów nęcimy swoje miejscówki - efektem jak na razie są 2 klenie / 58 i 52 cm / i leszcz / 62 cm /

p.s. Nie wiem , czy ten post jest zgodny z regulaminem / nie chce , by ten wątek został usunięty / bo widzę , że większość ciekawych zostało pousuwanych przez stróżów prawa , a pozostał jedynie wszechobecny chłam.

Wiesz co jest najciekawsze w Twojej wypowiedzi ?. To to ze wg mnie wierzysz w to co napisales (chodzi o pogrubiony tekst). Nie wiem jak dlugo lowisz i szczerze mowiac nie wiem jak wygladala Odra 30 lat temu. To nie byly wody w moich zainteresowaniach. Lowilem w niemal calym kraju, ale ganialem glownie za kropkami mimo ze mieszkam w centralnej Polsce.
Kolego, takich ilosci np swinki jaka byla w Pilicy pewnie nie widziles nigdy. Tylu brzan jakie fruwaly w powietrze na miejskim odcinku juz pewnie nigdy nie dojrze. Jak slysze o sukcesach spinningistow na Zalewie Sulejowski (20 sandaczy w sezonie to naprawde obecnie super wynik) to slabo mi sie robi. W latach 80-90 sam lowilem na spinning na Zalewie. Nie mialem sond, zadnych dropshotow, twistera zeby kupic, musialem jechac do Lodzi na bazar. A moj najlepszy wynik to 12 sandaczy w ciagu kilku godzin. Dzis nie do pomyslenia. Jesli na twistera lowilo sie okonia, to natychmiast zakladalismy blystki zeby nie niszczyc drogocennych gum na pasiakach. Sredni okon mial okolo 34 cm.
A co jest obecnie ?. Poczytaj watek na tym forum (Pilica, Zalew sulejowski - bierze cos).
Nie dotyczy to tylko mojego regionu. Pamietam swoj pierwszy w zyciu wypad na pstragi. Mialem bodajrze 19 lat. Nie mialem zadnego problemu ze zlowieniem tej ryby na Dobrzycy. Mimo ze bylem kompletnie zielony. Proponuje zebys zlapal za spinning i pojechal teraz i wykazal sie swoimi umiejetnosciami. Ja lowilem 5-7 ryb dziennie. Kolo Ilowca. jedz teraz i przez tydzien zlow tyle ile ja prze dzien. Pisze o miarowych rybach. Wykaz sie i pokaz mi jak sie lowi lipienie powyzej Czorsztyna. Nie tak dawno (pocztki 2000 lat) lowilem w Lopusznej, Waksmundzie czy Ostrowsku regularnie bez problemu spore ilosci lipienia. Pokaz mi ze gadam glupoty i zlow teraz. I nie jest to tylko moje zdanie. Ale WSZYSTKICH ktorzy tam lowili i jeszcze proboja lowic. Moglbym tak wyliczac w nieskonczonosc.
Nie wiem co probojecie udowodnic (Ty i kol Roxola) ? Ze PZW wspaniale gospodaruje i tlumoki wedkarze sie czepiaja ?. Ze ryb jest w brod tylko trzeba je umiec zlowic ? (z tym zdaniem moge sie w 5% zgodzic). Ze powinno sie zostawic tak jak jest bo jest dobrze ?.
Ja mam inne spostrzezenia. Dawno, dawno temu (dla mnie to lata 70-te) ryb bylo nieporownywalnie wiecej. Potem to juz rownia pochyla. Do lat 90-tych jakos to jeszcze bylo.
A od lat 2000 to kompletna klapa. I najgorsze jest to ze PZW nie proboje z tym nic robic. Poza tworzeniem OS'ow (za co im chwala bo to jedyne lowiska przypominajace te sprzed lat) nie robia kompletnie nic.
Szczerze mowiac, to mi to tak naprawde zaczyna wisiec. Jezdze na ryby dosc czesto. Lowie tylko na muche i doszlo do tego, ze cieszy mnie juz kilka jazi zlowionych jednym popoludniem. Popadlem w apatie i nawet jak nic nie zlowie, to i tak spotkanie z kumplami i papierosek nad woda mi wystarcza. Ale wk..a mnie podejscie, ze jest OK a tylko wredni wedkarze czepiaja sie biednego PZW.
Doszedlem do takiego etapu ze jak chce sie wylowic, to jade na OS, a reszte wedkarskiego zycia spedzam na wlasnym grajdole i ciesze sie z tych kilkudziesieciu jazi plus troche kleni jelcy plotek szczupakow i okoni na sezon. Jak bylem mlodszy pewnie bym sie wsciekal z takich wynikow, teraz mi to wisi.

To mnie chyba kol. nie do końca zrozumiał :) - zdaję sobię sprawę z degradacji niektórych łowisk / np. jeszcze pare lat temu łowiłem na Mietkowie naprawdę w dużych ilościach sandacze i okonie ( nie okonki ) - teraz ten zbiornik dzięki wszechobecnej wyprzedaży mienia państwowego praktycznie przestał istnieć  - jednak twierdzę , że ryby gdzie niegdzie jeszcze pływają i nawet tam , gdzie panuje ogólny lament o całkowitym bezrybiu one SĄ .


p.s. I proszę mojej osoby nie utożsamiać to wypowiedzi pani Roxoli .
(2013/10/15 15:08)

Roxola


Nic Ci nie chcę udowadniać, zwyczajnie opisuję to co widzę.Wyluzuj...  to tylko dyskusja.Ja nie zachwycam się OSami i nie widzę pustych wód, Ty przeciwnie ...i tyle....a nawet więcej NIE wk....a mnie to, że myślisz inaczej. (2013/10/15 15:09)

zbynio 33


Ja też jestem podobnego zdania - ryby są - jedynie trzeba mieć pojęcie jak się za nie zabrać.
Mity , że ... kiedyś to było łowienie / może za Mieszka ? / można śmiało włożyć do lamusa.
I jakoś mi też nie przeszkadzają też pływające karpie w rzekach , a wręcz przeciwnie ja  bym je chciał łowić - niestety niestabilność Odry do tej pory mi na to nie pozwała mimo usilnych prób / 2 tyg. regularnego ich przywabiania poszło na marne we wrześniu dzięki stanu podwyższonej wody /
Teraz z kolegą znów nęcimy swoje miejscówki - efektem jak na razie są 2 klenie / 58 i 52 cm / i leszcz / 62 cm /

p.s. Nie wiem , czy ten post jest zgodny z regulaminem / nie chce , by ten wątek został usunięty / bo widzę , że większość ciekawych zostało pousuwanych przez stróżów prawa , a pozostał jedynie wszechobecny chłam.

Ernest. nie wiem, czy czytałeś, ale wcześniej wypowiadał się tu taki Romuald, któremu zwróciłem uwagę i kazał uczyć się łowić tym co narzekają. nie chcę się powtarzać http://forum.wedkuje.pl/f,koniecznosc-zmian-w-pzw,683482,200.html (2013/10/15 15:12)

pawelz


Nic Ci nie chcę udowadniać, zwyczajnie opisuję to co widzę.Wyluzuj...  to tylko dyskusja.Ja nie zachwycam się OSami i nie widzę pustych wód, Ty przeciwnie ...i tyle....a nawet więcej NIE wk....a mnie to, że myślisz inaczej.

Jak napisalem wczesnie, mnie to juz zaczyna pomalu walic. Za dlugo juz zyje, zeby tracic zdrowie i nerwy z powodu partactwa PZW. Biore to co jest, a jak pojawia sie mozliwosc polowienia ryb, to staram sie ja wykorzystac.
Mam do Ciebie tylko jedno pytanie.
Na ilu OS'ach (nie typowych komercjach), lowilas ?. Bo przyznasz ze trudno oceniac cos czego sie nie sprobowalo. Zeby nie bylo watpliwosci, dla mnie OS to lowisko PZW o takim statusie. To wazne, bo OS to lowisko ktore MUSI sie samofinansowac. I nie nalezy mylic OS'ow z jakimis klubowymi czy prywatnymi wodami. (2013/10/15 15:33)

Roxola


W moim poście z godziny 14:29 napisałam, że nigdy w takim miejscu nie łowiłam.Znam je jedynie z Twoich opisów i podałam przykład hodowli gdzie ryby łowi się jedna za drugą.Nie będę tam raczej łowiła, bo to droga dla mnie atrakcja. (2013/10/15 15:39)

pawelz


Sorry, nie doczytalem.
Ale nie o to chodzi. Widzisz wiele osob wlasnie traktuje OS'y jak stawy hodowlane gdzie to tylko wpuszcza sie przynete do wody, a ryby rozszarpuja ja jak piranie w amazonii. Nic bardziej mylnego. To w moim przypadku zwykle odcinki rzek (5km San, 11 km Dunajec) gdzie po prostu wprowadzono NK, wpuszczono wiecej ryb i za podniesiona oplate zatrudniono straznikow tak zeby to C&R zeczywiscie bylo C&R. I to wystarczy. Raz do roku zarybienia zgodne z operatem, solidne przypilnowanie wody (a to niestety najwiekszy koszt calej zabawy, stad i wyzsze oplaty) i ryby sie znajda same. A czy beda braly ?. To tak jak wszedzie.
Do czego zmierzam. Ano do tego, ze zmiany w PZW powinny isc w kierunku urynkowienia tego calego "interesu". Skoro piszesz, ze nie ma na ochrone, to powinien ktos madry przyjsc i powiedziec jakie widzi sposoby aby te srodki znalezc. Mysle ze sposobow kilka by sie znalazlo.
Mozna np podniesc skladki, zaostrzyc przepisy itp. I wiem doskonale ze ludzie zaczna sie burzyc. Ale powinien byc ktos kto wezmie to na klate i przeprowadzi takie reformy przez np 2-3 lata. I jak bedzie wiedzial co robi i jak ludzie zobacza zdecydowana poprawe, to ide o zaklad ze przestana psioczyc. Nie moze byc tak ze jeden z drugim prezes narzeka ze ciagle brakuje na wszystko kasy, nie robiac jednoczesnie nic, z obawy ze go nie wybiora na nastepna kadencje.
Pisalem juz o tym ale przypomne. W krosnienskim  wprowadzono limit wejsc na wody gorskie w ciagu roku do bodajze 20. Za kazde nastepne 20 trzeba doplacic. Myslisz ze wedkarze nie psioczyli ?. Jeszcze jak. Ale widzac obecny stan Sanu po paru latach, tych niezadowolonych jest coraz mniej. (2013/10/15 16:02)

Roxola


Pewnie, że ludzie początkowo psioczą, tak było też w moim okręgu, kiedy wprowadzono limity ilościowe złowionych i zabranych ryb do 35 szt rocznie. I to jest dobry krok, a problemem są rzadkie kontrole i ta niemoc naszych Strażników Społecznych w trakcie kontroli. Kary za kłusownictwo też są symboliczne. Już pisałam na forum o akcji PSR na zbiorniku w mojej okolicy, że niemiarki szczupaka były w termosach na kawę upchane. Dwa tygodnie temu na jednym ze zbiorników wpuszczono 1500 kg szczupaka i 800 kg karpia - tam jest teraz rzeź. (2013/10/15 16:31)

Artur z Ketrzyna


Nie chcę zdjęć oglądać, jedynie przeczytać komunikat, że coś będzie się działo w stowarzyszeniu.Dopiero wtedy będziesz dla mnie tym, którego pomysły są godne uwagi.Nie trzeba się rejestrować jako Organizacja Pożytku Publicznego żeby znaleźć sponsorów i zorganizować coś, co zapadnie w pamięć, że zrobione właśnie przez TO stowarzyszenie.Po jakiego grzyba ten pomost, jeżeli nie stać cię na taką inwestycję ?"Zadbaliśmy jeszcze troszkę o plażę, i tyle."Czy ta plaża, to miejsce dla kąpiących ? Więc, gdzie tam miejsce dla stowarzyszenia wędkarskiego i wędkarzy ?"I parę innych drobnych spraw w sprawie dostępu do łowiska, które są w trakcie rozpatrywania urzędowego..."Czyli NIC...  dosłownie, przez te lata nie zrobiłeś nic, bo nawet jedna rzecz nie jest doprowadzona od początku do końca, nawet jedna drobna...  a miałeś możliwości.Pomyśl teraz, jeżeli wody będą dzierżawione przez podobne stowarzyszenia....To doskonały przykład, że takie wyjście jest złe.

Przykro mi Roxsola, bo w ej sytuacji co jesteśmy, jako zwykłe stowarzyszenie to możemy się utrzymywać tylko z własnych składek. I nie możemy mieć sponsorów, czy innych źródeł pozyskiwania środków.
Jak się przekształcimy to będzie stać nas i na pomosty i na zarybienia, i inne inwestycje. Ku temu są odpowiednie organizacje i instytucje. Na ostatnich dożynkach właśnie nawiązałem kontakt z jedną, i powiem że są przychylni dołożyć się do tego...

"Czyli NIC...  dosłownie, przez te lata nie zrobiłeś nic, bo nawet jedna rzecz nie jest doprowadzona od początku do końca, nawet jedna drobna...  a miałeś możliwości."

Nie nie miałem możliwości. Bo musimy się przekształcić (czytaj wyżej)
A jedna sprawę żeśmy doprowadzili do końca, uporządkowane miejsce do cumowania łódek. I perę innych takich drobniutkich...

"Czy ta plaża, to miejsce dla kąpiących ? Więc, gdzie tam miejsce dla stowarzyszenia wędkarskiego i wędkarzy ?"

Wędkarze też lubią się kąpać w jeziorze, i mają rodziny... (2013/10/15 18:12)

u?ytkownik142935


Sorry !
Januszu z Kętrzyna ,
ale ja już wolę słuchać Loxolirry
Przekładasz z tematu na temat
Do tej pory stworzył się jedynie schemat
może działasz w spółce z Modkiem
I chcesz się stać kolejnym Tomkiem ?
Ja ogólnie mam to w dupie , ale proszę
Zostań w znajomych grupie ! (2013/10/15 18:41)

zbynio 33



Przykro mi Roxsola, bo w ej sytuacji co jesteśmy, jako zwykłe stowarzyszenie to możemy się utrzymywać tylko z własnych składek. I nie możemy mieć sponsorów, czy innych źródeł pozyskiwania środków.
Jak się przekształcimy to będzie stać nas i na pomosty i na zarybienia, i inne inwestycje. Ku temu są odpowiednie organizacje i instytucje. Na ostatnich dożynkach właśnie nawiązałem kontakt z jedną, i powiem że są przychylni dołożyć się do tego...

"Czyli NIC...  dosłownie, przez te lata nie zrobiłeś nic, bo nawet jedna rzecz nie jest doprowadzona od początku do końca, nawet jedna drobna...  a miałeś możliwości."

Nie nie miałem możliwości. Bo musimy się przekształcić (czytaj wyżej)
A jedna sprawę żeśmy doprowadzili do końca, uporządkowane miejsce do cumowania łódek. I perę innych takich drobniutkich...

"Czy ta plaża, to miejsce dla kąpiących ? Więc, gdzie tam miejsce dla stowarzyszenia wędkarskiego i wędkarzy ?"

Wędkarze też lubią się kąpać w jeziorze, i mają rodziny...

Artur już mi się nie chce czytać tego od nowa, ale wcześniej pisałeś coś innego. jak ja mam takie kroczki robić to ja pierd..... z tego co wiem u nas to nie PZW robiło plażę tylko gmina z środków unijnych, a dokładnie dwie. pisałem Ci że w tej formie się nie da. dobrze, że Roxola się włączyła w temat. (2013/10/15 20:06)

JKarp


"Wędkarze też lubią się kąpać w jeziorze, i mają rodziny..."

Nawet jeżdżą drogami to może i drogi wyremontujcie ;-)JK (2013/10/15 20:13)

ceza12


Może i ja dodam jak wygląda sytuacja na wodach PZW a dokładniej wodach gospodarstwa rybackiego Suwałki. Znajomy jest rybakiem więc sporo ciekawostek opowiedział. Na co dzień na jeziorach działa kilku rybaków których nikt nie kontroluje. Mają wolną rękę w tym gdzie i kiedy stawiać płoty. Szczupaczki i sandacze po 40cm w ich siatkach to norma. Mają jasno postawione- łowić jak najwięcej. Wiosną na rozlewisko wszedł szczupak, jeden z rybaków dostał polecenie odłowienia tarlaków i to zrobił, z  tym że ZOSTAŁO ODŁOWIONE KILKASET KG RYB KTÓRE WRACAŁY Z TARŁA! Nawet najwięksi dawni kłusole z okolicznych wiosek robili o to dym, bo takiej rzezi nie widzieli. Telefony i skargi nic nie dały. Chyba nie trzeba dodawać że w jeziorze po takiej czystce o szczupaku można zapomnieć...
    Sami rybacy przyznają że zarybienia w większości są na papierze, a jeśli już coś wpuszczają to w ilości o wiele mniejszej niż ta która widnieje na papierku. Co roku z lodu ciągną tzw niewód, tej zimy z jeziora 150ha po tygodniowej penetracji złowili całe.... 6kg ryb! Eldorado! Mimo marnych efektów zimą, co by wskazywało na konieczność zarybień, dyrektor gospodarstwa wydał polecenie, odłowienia  z tego jeziora leszcza w czasie tarła, którego rzekomo jest w nim za dużo!!! Paranoja...
    Wielu wędkarzy próbuje działać, skargi do PZW pozostają bez odpowiedzi więc działają i walczą z tym problemem sami. Zimą w czasie tzw niewodu wbijane między dno a lód są pale... latem wielu wędkarzy widząc kilometry sieci mocuje do łodzi kosę i pływa w ten sposób po jeziorze.
  Łowiłem w wielu rejonach Polski, ale tak bezrybnych i zniszczonych wód jak w gospodarstwie rybackim Suwałki po prostu NIE MA. Tu kilogramowy leszcz to OKAZ! Dwu kilogramowy szczupak rarytas
  Tak jak ktoś napisał, my płacimy za wędkowanie i na zarybienia ale ryby mają trafiać do sieci bo tylko to jest racjonalną gospodarką. Na zebraniu z przedstawicielem gospodarstwa chcieliśmy mieć jasną sytuacje ile jest odławiane, kiedy, gdzie i ile zarybiane, gdzie podziewają się pieniądze wpływające od wędkarzy. Zamiast rzeczowej odpowiedzi usłyszeliśmy że nie nasza sprawa. Wszyscy jesteśmy zdrowo dyma.. oszukiwani przez kolesiostwo z władz PZW. Nabijamy komuś kieszenie i to nie małymi funduszami. Proponuje zmienić nazwę z PZW na PZR- polski związek rybaków to bardziej trafnie odda to, do czego obecnie służy ten chory związek. (2013/10/16 01:26)

u?ytkownik221


"Wędkarze też lubią się kąpać w jeziorze, i mają rodziny..."

Nawet jeżdżą drogami to może i drogi wyremontujcie ;-)JK


Zrobią jak się "przekształcą" bo muszą, wtedy będą mieli możliwości - brzmi to jak z filmu Bareji.
(2013/10/16 09:12)

pawelz


Pewnie, że ludzie początkowo psioczą, tak było też w moim okręgu, kiedy wprowadzono limity ilościowe złowionych i zabranych ryb do 35 szt rocznie. I to jest dobry krok, a problemem są rzadkie kontrole i ta niemoc naszych Strażników Społecznych w trakcie kontroli. Kary za kłusownictwo też są symboliczne. Już pisałam na forum o akcji PSR na zbiorniku w mojej okolicy, że niemiarki szczupaka były w termosach na kawę upchane. Dwa tygodnie temu na jednym ze zbiorników wpuszczono 1500 kg szczupaka i 800 kg karpia - tam jest teraz rzeź.

I teraz powiedz szczerze. Czemu osoba odpowiedzialna za to lowisko (prezes okregu , kola czy innego klubu ktory opiekuje sie ta woda) nie zamknie wody na chociaz 2-3 tygodnie, zeby dac czas rybie na rozejscie sie i "zdziczenie" ?. Bo ta osoba nie jest prawdziwym gospodarzem. Przynajmniej dla mnie.


(2013/10/16 09:46)

Zibi60


Kolego Pawle, taką decyzją tylko odroczysz "wykonanie wyroku", wiesz co się dzieje, gdy zbliża się "godzina zero" ?
Jestem bardzo blisko tego tematu, w tym roku prezesi kół w moim okręgu podjęli decyzję żeby nie zamykać zbiorników po zarybieniach, stwierdzimy organoleptycznie, czy nie jest to bardziej słuszna decyzja, mniejsze zło ? (2013/10/16 10:13)

Roxola


Jesienią jest zarybiana większość zbiorników na Śląsku, często w jednym czasie, zamknięcie ich tak jak piszesz, to pozbawienie wędkarzy możliwości łowienia. Dlatego jest wprowadzony limit 35 szt/rok, a wpis w rejestrze jest bardzo ważny i każda kolejna limitowana ryba musi być sumowana. To mała ilość kontrolujących jest problemem, nie otwarcie zbiornika po tygodniu od zarybienia. Weź pod uwagę, że są wędkarze, którzy łowią tylko dla samego łowienia, nie zaś dla jedzenia, jeżeli ja nie mam ryb zabranych, to dlaczego mam nie mieć możliwości łowienia po tygodniu od zarybienia, zwłaszcza że nie łowię drapieżników. Spójrz troszkę szerzej na społeczność wędkarską. (2013/10/16 10:17)

pawelz


Odpowiem od razu kol.Zibi60 i kol.Roxola.

Ryby typu karp, teczak wpuszczone do wody sa najlatwiejsze do zlowienia w pierwszym okresie. Zakaz lowienia na 2-3 tygodnie to nie odroczenie wyroku, ale danie szansy rybie na oswojenie sie i tak jak napisalem, na "zdziczenie" i rozejscie sie po zbiorniku. Wiem cos o tym takze, bo jezdze czasami po mieso wlasnie na Czarna Przemsze. Po zarybieniu 90% ryb znika z wody od razu w 2 pierwsze dni. Ale zlowieniem teczaka ktory juz troche pozyje w wodzie moga pochwalic sie nieliczni.
Przekonaliscie mnie natomiast oboje do innej opcji. Moze rzeczywiscie nie zamykac a zakazac zabierania ryb np do konca roku (albo ruskim targiem na jakis okres). Wyeliminuje to tych co licza na latwe mieso. Niestety trudniej wtedy przypilnowac. Zawsz latwiej zlapac klusola na wodzie calkowicie zamknietej. Lowisz - klusujesz. Jak wprowadzi sie NK to obawiam sie upychania ryb po krzakach.
Jaki sens jest zarybianie selektem, skoro tajemnica poliszynela jest fakt, ze ryby te znikna w 2 tygodnie z wody. Po co to robic ???. To juz niech do cholery zaczna zarybiac narybkiem albo palczakiem. Wiem ze to mnniej ekonomiczne, ale jest szansa ze jakies tam ryby dozyja wymiaru.
Moze na rybki 10 cm nie bedzie tylu amatorow. (2013/10/16 10:29)

zbynio 33


może Koledzy i Koleżanki spojrzą szerzej i odniosą się do postu Kolegi ceza12. (2013/10/16 10:29)

Roxola


Nie zabieram głosu w temacie, o którym nie mam pojęcia, ponieważ nigdy nie spotkałam na rzece czy jeziorze w których łowię rybaka.



Paweł, tak jak pisałam zakaz zabierania ryb, to coś na wzór limitów rocznych. Wyczerpiesz limit, to nie zabierasz żadnej ryby. I powtórzę kolejny raz. To brak ludzi z uprawnieniami do kontroli jest problemem. Wynajęcie ochrony do pilnowania takiej ilości wody jak jest w moim okręgu, musiałoby podnieś koszt wędkarstwa do ceny jaka jest na OSach. Dlaczego ma mnie to wyeliminować i pozbawić możliwości spędzania z wędką wolnego czasu ? (2013/10/16 10:44)

pawelz


może Koledzy i Koleżanki spojrzą szerzej i odniosą się do postu Kolegi ceza12.

A do czego tu sie odnosic ?. Jak pisalem wielokrotnie. PZW nie chce, nie umie (niepotrzebne skreslic) prawidlowo gospodarowac. I nie dotyczy to tylko Suwalk. Ale niemal calego kraju. U mnie bylo swego czasu podobnie na Zalewie Sulejowskim. Rybacy (tak ich nazwijmy) pod przykrywka odlowow leszcza przetrzebili niemal do 0 sandacza. Oczywiscie wszyscy o tym wiedzieli tylko nie wladze okregu. Sandacz zniknal z roku na rok, a nasz wspanialy ichtiolog w oficjalnej wypowiedzil, stwierdzil ze to ploc wyparla sandacza. Tak, to nie zart. Tymczasem na Trescie cale skrzynie sandaczy lezaly w chlodniach.
Na zachodzie (zwlaszcza w USA) juz dawno policzyli ze 1kg lososia zlowionego na wedke przynosi wiecej kasy jak ten sam 1 kg zlowiony w sieci.
U nas dzieki wladzom PZW liczy sie tylko szybko i teraz. A po nas chocby potop.
(2013/10/16 10:46)

pawelz


Nie zabieram głosu w temacie, o którym nie mam pojęcia, ponieważ nigdy nie spotkałam na rzece czy jeziorze w których łowię rybaka.



Paweł, tak jak pisałam zakaz zabierania ryb, to coś na wzór limitów rocznych. Wyczerpiesz limit, to nie zabierasz żadnej ryby. I powtórzę kolejny raz. To brak ludzi z uprawnieniami do kontroli jest problemem. Wynajęcie ochrony do pilnowania takiej ilości wody jak jest w moim okręgu, musiałoby podnieś koszt wędkarstwa do ceny jaka jest na OSach. Dlaczego ma mnie to wyeliminować i pozbawić możliwości spędzania z wędką wolnego czasu ?


Olu (mam nadzieje ze moge sie tak zwracac),krok w postaci limitow rocznych jest bardzo dobrym posunieciem i chwala Wam za to. Ja popieram kazda dobra inicjatywe, niezaleznie czy to PZW czy inny gospodarz. Jesli wg mnie dziala dobrze, to czemu tego nie chwalic. Ale to tylko krok w dobrym kierunku. Drugi to jak piszesz, zwiekszenie ochrony. Moim zdaniem, aby upilnowac wody, wcale nie trzeba podnosic cen do tak drakonskich stawek jak na OS'ach. Ja wiem ze 75zl/dzien to nie malo i tez stac mnie na kilka dni w roku na takie lowienie. A chcialoby sie lowic tak czesto jak pozwala czas. Sposobw pozyskiwania pieniedzy jest duzo. Nie jestem zadnym managerem a zwyklym informatykiem, ale ide o zaklad, ze odpowiednia osoba na stanowisku potrafilaby wydlubac kase na ochrone. Byc moze konieczne bylyby podwyzki. ale sadze ze np. podniesienie skladki o np 50zl/rok nie zrobi krzywdy nikomu. Mozna stworzyc kilka lowisk dla bogatych. Nich placa 100zl/dzien a zyski przeniesc wlasnie na ochrone pozostalych wod. San jest dobrze chroniony na OS'e ale i poza nim kontrole sa codzienne. Straznicy kontrolujacy OS po prostu przy okazji jezdza ponizej. Ryby z OS'ow plyna w dol rzeki. Kazda powodz robi chwilowe (niestety) eldorado ponizej.
Pomysly sa, tylko trzeba je umiec wdrozyc. I wcale nie musza elimininoweac tych najbiedniejszych z wedkarstwa. Ale nie mozna tylko i wylacznie biadolic ze nie ma na ochrone, nie robiac nic aby zdobyc jednak te srodki. (2013/10/16 10:57)

Roxola


Też się wkurzam jak czytam o zarobkach prezesa ZG i całej świty, o inwestycjach w siedziby, które stoją później puste cały rok itp. Gdyby część z tych pieniędzy przeznaczyć na wyszkolenie i późniejsze opłacenie ludzi do ochrony (za pieniądze, będą musieli się wykazać) zmniejszyłoby to problem kłusownictwa. Społeczny Strażnik robi to za darmo, w wolnym czasie, kosztem często rodziny i nie oddaje się wówczas swojemu hobby (z wyjątkami) i nie ma z tego zarobku, więc ja nie będę od Nich wymagała wiecznej gotowości, bo wiem również, że niewiele mogą. 
Tak jeszcze w temacie Czarnej Przemszy o której wspomniałeś, to łowisko specjalne i za dzień wędkowania płacisz 25zł więc mają pieniądze na dodatkowe zarybienie. Ja unikam takich łowisk, jak również stawów po zarybieniu karpiem, raz ze względu na tłok, a dwa że mój sprzęt nie nadaje się do łowienia tych ryb. I im szybciej go wyłowią, tym dla mnie lepiej. Mam jednak prawie komfortową sytuację, bo duży wybór łowisk - od stowarzyszeń i łowisk specjalnych, po zbiorniki gdzie tylko karta wędkarska jest wymagana.  (2013/10/16 11:16)

pawelz


Na CP jezdze raz, dwa razy w roku, jak pisalem po mieso i w celach towarzyskich. Zawsze w grudniu jest spotkanie okolo 30-40 wedkarzy na tzw oplatku. Poniewaz jestem zawsze kierowca, nie pozostaje mi nic innego jak isc na ryby a nie rozkoszowac sie ogniskiem i specjalami wysokoprocentowymi :).
Ale to wlasnie przyklad, skad wziasc pieniadze. Masz 25 zl dniowki w ramach ktorej mozesz zabrac 3 ryby. Sa to najczesciej teczaki w wielkosci 60-70 dkg. Czyli jakies 2kg. Niewielu przyjezdnych lowi limity. Mimo ze to swiezo wpuszczona ryba. Odcinek muchowy jest specyficzny i nazwalbym, trudny technicznie. Mysle ze 1.5 kg na licencje srednio to i tak spora przesada. Kg teczaka w hurcie nie kosztuje na pewno wiecej jak 10 zl. Czyli na licencji w prostych rachunkach okreg ma 10 zl. Oczywiscie trzeba po rybe pojechac, wpuscic do wody i czasami skontrolowac. To dodatkowe koszty. Ale jakby ktos dobrze policzyl, zaplanowal logistycznie, to taka przemsza przynosic moze calkiem niezly dochod. A co z nim zrobic ?. to sprawa madrego managera a nie populisty prezesa.
I takich rzek powinno PZW tworzyc w Polsce gdzie sie da. Nie mowie ze na wszystkich, ale tam gdzie praktycznie nie ma ryb, gdzie nie ma wedkarzy, takie wody nalezy zagospodarowac jako lowiska platne, przynoszace dochody. Ide o zaklad, ze gdyby u mnie tak zrobiono np z Wolborka (podobna rzeka do CP) z ktore praktycznie wedkarsko nie ma wielkiej korzysci, to zjechaloby sie pol centralnej Polski zeby na spinning i muche polowic teczakow. Brakowaloby miejsca nad woda za np 30zl / dzien. Ale to musialoby sie komus chciec. Trzeba by zalatwic w misterstwie zezwolenie na teczaka, trzeba by przygotowac cala oprawe logistyczne itp. A kto ma to zrobic ?. Prezes, ktory nie ma przygotowania merytorycznego a poza tym dziala spolecznie wiec teoretycznie g..o z tego ma ?. (2013/10/16 11:42)

Roxola


Zgadzam się w całości z tym co napisałeś.Są okręgi, które mogą być przykładem dla innych i dziwi mnie, że na górze nikt nie uderzy pięścią w stół i nie powie "Weźmy z nich przykład !"  Problem w tym, że nie słyszałam jeszcze o dymisji za nieudolność, czy poniesieniu konsekwencji za niegospodarność, zdaje się być to bardzo wygodną i bezpieczną posadką. Nie słyszałam również jeszcze, aby którykolwiek inny okręg wprowadził limity roczne, a mamy je już drugi rok w katowickim. Skończyło się dopisywanie ryb do rejestru bez faktycznego ich złowienia, ale zaczęło się kombinowanie, gdzie rybę schować żeby nie wpisywać, bo przyjdzie jesień i limit okaże się zbyt mały. No i znowu bym musiała się powtórzyć...  :)
I jeszcze jedno. Dwa zbiorniki o powierzchni
1.   588 ha - okoń limit dobowy 10szt2.   430 ha - okoń wymiar ochronny 20 cm
Na obydwu zbiornikach zakaz spinningowania i łowienia na żywą lub martwą rybę od 01.01 do 31.05
(do pierwszego mam odległość 15 km, a do drugiego 30 km)
Ryby limitowane rocznie w całym okręgu to; lin, węgorz, karp, sandacz, szczupak, pstrąg potokowyczyli tych ryb możesz zabrać łącznie 35szt (2013/10/16 12:08)