Zaloguj się do konta

Konieczność zmian w PZW.

utworzono: 2013/09/19 01:46
JKarp

"A teraz pytanie zasadnicze - widziałeś kanał? Wpuść tam 7,5 tony płoci."
"Zastanów sam się nad tym co ty tu wydziwiasz.
Widziałeś kanał? Wpuść tam 7,5 tony płoci. Dziwne, a piszesz że wyjeli stamtąd tyle.."
No właśnie - czy widziałeś Kanał Żerański? Nie dziwne bo płoć wchodzi z Zalewu Zegrzyńskiego jesienią - i to ładna gruba płoć, do tego pojawiają się też leszcze, liny, drapieżniki. Tego się właśnie boję - laik zrobi dokładnie to samo co Ty teraz. Nie uwierzy w taką ilość płoci i nie zarybi wcale albo zarybi wg rejestru...
" Po drugie nikt nie zarybia taką samą ilością przeliczając na masę co wyłowiono. Bo ryba rośnie. Bo sama się też rozmnaża.Zarybienia służą uzupełnianie braków, a nie na pzrerybianiu."A kto napisał to:" Najważniejsza zmiana jaka powinna być wprowadzona to;Zarybianie według rejestru połowu. A dokładniej uzupełniać braki w rybostanie według pożytku jaki został wzięty przez wędkarzy (i rybaków też...). tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
Wyobraźmy sobie taką sytuację - z rejestru połowów wynika, że wędkarze złowili 500 szczupaków w przedziale kilo do trzech. Idą Twoim tokiem rozumowania " Po drugie nikt nie zarybia taką samą ilością przeliczając na masę co wyłowiono. Bo ryba rośnie. Bo sama się też rozmnaża." wystarczy wpuścić 500 szczupaków po 15 cm bo ryba rośnie... Super, normalnie " tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
Zarybienia z rejestru to głupota. Należy jeszcze wziąć pod uwagę oszukańców którzy celowo wpiszą, że złowiono przez rok np 5 000 linów i 4 000 szczupaków tylko po to, żeby zarybiono im jezioro tymi rybami bo i o takich przypadkach już słyszałem.JK [2013-10-10 21:08]

zbynio 33

Darek w tym zdaniu " Zbyszek ja nie fantazjuję - ja myślę, że tak powinno być w XXI wieku czyli komputery itd itr." oraz w tym co napisał Paweł o tym SMS jest podany kierunek zmian :-)Bo zmiany to nie tylko zmiana przepisów, prezesów ale przede wszystkim mentalności większości zarządów kół. Jak czytam, że ktoś boi się komputera, internetu, twierdzi, że łącze kosztuje majątek a założenie darmowej strony to jakaś mrzonka to ja wymiękam. Jaki to manager z takiego np prezesa ? Ogólna "niemoguncja czyli impotencja" to chyba " zaleta " większości zarządów. O co byś nie zapytał - nie da się, potrzebny komputer z łączem - a po co, potrzebny jakiś aparat żeby robić fotki z imprez - po co jak Franek od zawsze to robi... zarybimy zbiornik i go popilnujemy żeby nikt nie wykłusował ryb - nikt nie ma czasu... itp itd.
A kto ma to zrobić - Darek wędkarze mają to zrobić. 95 % z nas chce tylko płacić i łowić a no i najważniejsze - koniecznie same duże ryby ( bo wymiar górny i dolny to wymysły jakiś debili z C&R na czole ). Ale nawet w tym wątku jak pojawi się jakiś wpis np Twój jest z lekka kpiący ;-)Dlaczego np w wątku o opłatach za wędkowanie nie pojawiają głosy rozsądku skoro zacytowano zapisy, że PZW łamie prawo pobierając opłaty za zezwolenia wydane nie w obrębie rybackim? Czy to jest jakieś trudne czy ciężkie do zrozumienia? Dlaczego w petycji " STOP LEGALNYM KŁUSOLOM " od kwietnia tego roku jest tylko trochę ponad 500 głosów a narzekają wszyscy, że rybacy tłuką ile wlezie? Czy to normalne, że PZW WĘDKARSKI ma zapis o racjonalnej gospodarce rybackiej? A to my Darek płacimy na zarybienia a rybacy sobie łowią bo oni nie czekają ani na dobry wiatr, ani dobrą pogodę itd. Czy normalne jest, że PZW nie ma środków na ochronę wód w sensie straży?
Ale skoro wszystkim to pasuje to ja wymiękam.
JK


Janusz masz rację. zauważcie ile osób dyskutuje w tym temacie? jakie zainteresowanie? wchodzą na forum i na okrągło ten wobler czy ten. zauważyłem, że niektórzy pozakładali swoje grupy, bo są najzwyczajniej znudzeni, chyba życiem już nawet.

" STOP LEGALNYM KŁUSOLOM " wystarczy tylko wejść i kliknąć i co?

w mojej okolicy przez jedną wieś ciągnięto nitkę gazu i wystarczyło tylko złożyć podpis i zadeklarować pobór najlepiej jak największy, a gazociągi za darmo poprowadziliby gaz pod domy. podpisało się tylko kilka mądrzejszych osób, a reszta; a po co, nie będziemy na bombie spać, nam nie potrzeba itd.. nie musieli się podłączać, a mieliby gaz pod domem. tak to jest w naszym społeczeństwie.
[2013-10-11 09:30]

JKarp

Zbyszek bo większość chce tylko łowić ( i tych jest najwięcej ), inni są zdania, że nikt nic nie jest w stanie zmienić, inni mają swoje "szklane domy" ( woda świetnie utrzyamana, rybna i tego strzegą jak oka w głowie ) ale jedno pismo ZO PZW może zmienić ich " szklany dom " w kupę potłuczonego  szkła.. Reszta to wszelkiej maści doradcy i fachowcy z rocznym stażem w wędkowaniu, są też tacy co myślą, że ten problem ich nie dotyczy ale to do czasu jak pojawi się ekipa od odłowów kontrolnych.JK [2013-10-11 10:26]

Artur z Ketrzyna

" Najważniejsza zmiana jaka powinna być wprowadzona to;Zarybianie według rejestru połowu. A dokładniej uzupełniać braki w rybostanie według pożytku jaki został wzięty przez wędkarzy (i rybaków też...). tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
Wyobraźmy sobie taką sytuację - z rejestru połowów wynika, że wędkarze złowili 500 szczupaków w przedziale kilo do trzech. Idą Twoim tokiem rozumowania " Po drugie nikt nie zarybia taką samą ilością przeliczając na masę co wyłowiono. Bo ryba rośnie. Bo sama się też rozmnaża." wystarczy wpuścić 500 szczupaków po 15 cm bo ryba rośnie... Super, normalnie " tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
Zarybienia z rejestru to głupota. Należy jeszcze wziąć pod uwagę oszukańców którzy celowo wpiszą, że złowiono przez rok np 5 000 linów i 4 000 szczupaków tylko po to, żeby zarybiono im jezioro tymi rybami bo i o takich przypadkach już słyszałem.JK

Janek, zacznij cytować jak inni, bo tak niewiadomo co czytujesz a co jest twoją wypowiedzią...
(bo swoją wypowiedź czytać i patrzeć czy coś nie zmieniłeś lub wkleiłeś swoją wypowiedź...)

Nie wiem czy tak trudno ci co napisałem.
To potłumaczę jak dziecku (bez obrazy...)
" Najważniejsza zmiana jaka powinna być wprowadzona to;Zarybianie według rejestru połowu. A dokładniej uzupełniać braki w rybostanie według pożytku jaki został wzięty przez wędkarzy (i rybaków też...)"
To znaczy ze takimi gatunkami ryb jakie są pożądane przez wędkarzy i rybaków. Inczej mówiąc są brane, ich ubywa w łowisku. Inaczej mówiąc jeśli poławia się szczupaki, liny i płoć. To powinni te właśnie gatunki uwzględnić przy zarybieniu. A nie walić to co pływa a oni tego nie łapią, bo tanie.

"tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."

 To znaczy że muszą prowadzić racjonalną gospodarkę rybną. Czyli biorąc pod uwagę pożytek (ryby wyłowione), wnioski, operat rybacki, dane z rejestru połowu i tego co rybacy odłowili. Jak też na podstawie kontrolnych odłowów które maja służyć badaniu stanu populacji poszczególnych gatunków ryb w danym akwenie.
Zarybiać tak by utrzymać prawidłowy stan i zdrowie wszystkich gatunków ryb tam występujących zgodnie z operatem rybackim i przepisami o rodzimych gatunkach ryb. Jak i przy tym brać pod uwagę co jest pożądane przez wędkarzy (co jest odławiane, czego ubywa).
A nie jak do tej pory wyłowiono lina, wpuszczamy karpia, czy inny tańszy narybek. ITD przykładów można mnożyć... W ten sposób nie utrzymuje się zdrowej populacji ryb. A wymienia się gatunki ryb które tam występują. I nie jest to zgodne z operatem i przepisami...
[2013-10-12 10:58]

zbynio 33

Artur już myślałem, że się poddałeś;))) nie zgodzę się z tobą, ponieważ uparcie piszesz w kółko to samo. nie można zarybiać tym czego łowi się najwięcej, bo to jest. rozumiesz??? aby utrzymać zdrową populację trzeba spojrzeć na charakter wody i na to czego tam brak, a nie co się wyławia, na rejestr połowu i nie czego ubywa, a co jest potrzebne. to nie jest zadanie dla przeciętnego wędkarza!
[2013-10-12 14:01]

Artur z Ketrzyna

Artur już myślałem, że się poddałeś;))) nie zgodzę się z tobą, ponieważ uparcie piszesz w kółko to samo. nie można zarybiać tym czego łowi się najwięcej, bo to jest. rozumiesz??? aby utrzymać zdrową populację trzeba spojrzeć na charakter wody i na to czego tam brak, a nie co się wyławia, na rejestr połowu i nie czego ubywa, a co jest potrzebne. to nie jest zadanie dla przeciętnego wędkarza!

A co ja napisałem?
"tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
 To znaczy że muszą prowadzić racjonalną gospodarkę rybną. Czyli biorąc pod uwagę pożytek (ryby wyłowione), wnioski, operat rybacki, dane z rejestru połowu i tego co rybacy odłowili. Jak też na podstawie kontrolnych odłowów które mają służyć badaniu stanu populacji poszczególnych gatunków ryb w danym akwenie.
Zarybiać tak by utrzymać prawidłowy stan i zdrowie wszystkich gatunków ryb tam występujących zgodnie z operatem rybackim i przepisami o rodzimych gatunkach ryb. Jak i przy tym brać pod uwagę co jest pożądane przez wędkarzy (co jest odławiane, czego ubywa).
A nie jak do tej pory wyłowiono lina, wpuszczamy karpia, czy inny tańszy narybek. ITD przykładów można mnożyć... W ten sposób nie utrzymuje się zdrowej populacji ryb. A wymienia się gatunki ryb które tam występują. I nie jest to zgodne z operatem i przepisami...

Widzisz, dlatego się powtarzam, bo kto wpiera mi że się mylę, a pisze to co wcześniej napisałem tylko troszkę innymi słowami...

wyłowiono lina, wpuszczamy karpia
rozumiesz??? aby utrzymać zdrową populację trzeba spojrzeć na charakter wody i na to czego tam brak,
Jak wyłowiono lina, to znaczy że go brak (a odłowy kontrolowane to potwierdzają...) i według operatu, itd., powinni nim (linem)  zarybić by utrzymać zdrową populacje i różnorodność. A nie zastępować lina karpiem...
To jest cały morał... Racjonalnej gospodarki rybnej...

Nie wiem co uważasz że nie jest zbadane dla przeciętnego wędkarza?
Bo jeśli on co roku mniej łowi lina. Mimo że się na niego nastawia i jest w tym coraz lepszy (umie go zwabić i skusić, na każdym łowisku go znajduje bez problemu i łowi je z  marszu. A tu coraz gorzej). To chyba sam spostrzega że go w łowisku jest coraz mniej.
[2013-10-12 16:09]

zbynio 33

Artur już myślałem, że się poddałeś;))) nie zgodzę się z tobą, ponieważ uparcie piszesz w kółko to samo. nie można zarybiać tym czego łowi się najwięcej, bo to jest. rozumiesz??? aby utrzymać zdrową populację trzeba spojrzeć na charakter wody i na to czego tam brak, a nie co się wyławia, na rejestr połowu i nie czego ubywa, a co jest potrzebne. to nie jest zadanie dla przeciętnego wędkarza!

A co ja napisałem?
"tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
 To znaczy że muszą prowadzić racjonalną gospodarkę rybną. Czyli biorąc pod uwagę pożytek (ryby wyłowione), wnioski, operat rybacki, dane z rejestru połowu i tego co rybacy odłowili. Jak też na podstawie kontrolnych odłowów które mają służyć badaniu stanu populacji poszczególnych gatunków ryb w danym akwenie.
Zarybiać tak by utrzymać prawidłowy stan i zdrowie wszystkich gatunków ryb tam występujących zgodnie z operatem rybackim i przepisami o rodzimych gatunkach ryb. Jak i przy tym brać pod uwagę co jest pożądane przez wędkarzy (co jest odławiane, czego ubywa).
A nie jak do tej pory wyłowiono lina, wpuszczamy karpia, czy inny tańszy narybek. ITD przykładów można mnożyć... W ten sposób nie utrzymuje się zdrowej populacji ryb. A wymienia się gatunki ryb które tam występują. I nie jest to zgodne z operatem i przepisami...

Widzisz, dlatego się powtarzam, bo kto wpiera mi że się mylę, a pisze to co wcześniej napisałem tylko troszkę innymi słowami...

wyłowiono lina, wpuszczamy karpia
rozumiesz??? aby utrzymać zdrową populację trzeba spojrzeć na charakter wody i na to czego tam brak,
Jak wyłowiono lina, to znaczy że go brak (a odłowy kontrolowane to potwierdzają...) i według operatu, itd., powinni nim (linem)  zarybić by utrzymać zdrową populacje i różnorodność. A nie zastępować lina karpiem...
To jest cały morał... Racjonalnej gospodarki rybnej...

Nie wiem co uważasz że nie jest zbadane dla przeciętnego wędkarza?
Bo jeśli on co roku mniej łowi lina. Mimo że się na niego nastawia i jest w tym coraz lepszy (umie go zwabić i skusić, na każdym łowisku go znajduje bez problemu i łowi je z  marszu. A tu coraz gorzej). To chyba sam spostrzega że go w łowisku jest coraz mniej.

i wtedy jest już za późno na zarybienie i odbudowę rybostanu, jak przez trzy lata nie bierze, i jak jakiś nierozgarnięty napaleniec na lina stwierdzi, że trzeba nim zarybić. pomyśl logicznie i nie napisałem zbadane tylko zadanie. Ty chcesz się bawić w boga i zarybiać bo nie bierze to możesz, ale swój staw, a nie jeziora....
[2013-10-12 17:30]

Artur z Ketrzyna


Nie wiem co uważasz że nie jest zadaniem dla przeciętnego wędkarza?
Bo jeśli on co roku mniej łowi lina. Mimo że się na niego nastawia i jest w tym coraz lepszy (umie go zwabić i skusić, na każdym łowisku go znajduje bez problemu i łowi je z  marszu. A tu coraz gorzej). To chyba sam spostrzega że go w łowisku jest coraz mniej.

i wtedy jest już za późno na zarybienie i odbudowę rybostanu, jak przez trzy lata nie bierze, i jak jakiś nierozgarnięty napaleniec na lina stwierdzi, że trzeba nim zarybić. pomyśl logicznie i nie napisałem zbadane tylko zadanie. Ty chcesz się bawić w boga i zarybiać bo nie bierze to możesz, ale swój staw, a nie jeziora....



Nie pisałem że wogle nie bierze, A że jest go coraz mniej (coraz rzadsze są brania)
Nigdy nie jest zapóźno na odbudowę naturalnie występującej populacji ryb. Zawsze warto i ma to zwyczaj powodzenie. (tak było z odbudową populacji leszcza na J. Siercze. Wymroziło go całkowicie (lód sięgał dna) zarybiono 3 tonami. Jezioro na 65 ha wody, i dziś normalnie można go złowić. Narazie nie są duże ale są i maja już potomstwo).

Nie pisałem że nie rozgarnięty i napaleniec. Bo i nie był łowi systematycznie 2-3 razy w miesiącu i nie bierze ponad limit. Ostatnio i limit złowić jest już problem. Ja złowiłem przez cały sezon 2 szt. on tak jak inni ma swoją rybkę i technikę, i temu się oddaje jak inni.

"Ty chcesz się bawić w boga i zarybiać bo nie bierze to możesz, ale swój staw, a nie jeziora.."
O to domagają się też inni wędkarze, ale na zebrania nie chodzą. W operacie jest to jezioro linowo-szczupakowe. W deklarowanych kworach zarybieniowych jest wymieniony też lin. A nim nie zarybiają...
Za to karpiem, co tam naturalnie nie występuje, nikt nie chce tam go łowić. Wpuścili też suma, (drapieżnika rzecznego, nie jeziorowego) co wytępi i raka szlachetnego (w tym roku ja tego raka już nie spotkałem, i na linie będzie żerował. A przecież już jest go mało. ITD.)
Tak więc twoje cytowane słowa ni jak się mają do stanu faktycznego...

Ja opieram się na operacie rybackim, stanie faktycznym i wiedzy/spostrzeżeniach innych, jak i opiniach ichtiologów i innych profesorów. Jak też mam poparcie w innych instytutach (poszło od nich pismo do PZW...). Tak więc nie bawię się w boga, i nie domagam się zarybienia bo tak ja chce. Chcą też inni a operat ich do tego zobowiązuje jak też stan pogłowia w tym jeziorze.
[2013-10-12 18:14]

zbynio 33


Nie pisałem że wogle nie bierze, A że jest go coraz mniej (coraz rzadsze są brania)
Nigdy nie jest zapóźno na odbudowę naturalnie występującej populacji ryb. Zawsze warto i ma to zwyczaj powodzenie. (tak było z odbudową populacji leszcza na J. Siercze. Wymroziło go całkowicie (lód sięgał dna) zarybiono 3 tonami. Jezioro na 65 ha wody, i dziś normalnie można go złowić. Narazie nie są duże ale są i maja już potomstwo).

Nie pisałem że nie rozgarnięty i napaleniec. Bo i nie był łowi systematycznie 2-3 razy w miesiącu i nie bierze ponad limit. Ostatnio i limit złowić jest już problem. Ja złowiłem przez cały sezon 2 szt. on tak jak inni ma swoją rybkę i technikę, i temu się oddaje jak inni.

"Ty chcesz się bawić w boga i zarybiać bo nie bierze to możesz, ale swój staw, a nie jeziora.."
O to domagają się też inni wędkarze, ale na zebrania nie chodzą. W operacie jest to jezioro linowo-szczupakowe. W deklarowanych kworach zarybieniowych jest wymieniony też lin. A nim nie zarybiają...
Za to karpiem, co tam naturalnie nie występuje, nikt nie chce tam go łowić. Wpuścili też suma, (drapieżnika rzecznego, nie jeziorowego) co wytępi i raka szlachetnego (w tym roku ja tego raka już nie spotkałem, i na linie będzie żerował. A przecież już jest go mało. ITD.)
Tak więc twoje cytowane słowa ni jak się mają do stanu faktycznego...

Ja opieram się na operacie rybackim, stanie faktycznym i wiedzy/spostrzeżeniach innych, jak i opiniach ichtiologów i innych profesorów. Jak też mam poparcie w innych instytutach (poszło od nich pismo do PZW...). Tak więc nie bawię się w boga, i nie domagam się zarybienia bo tak ja chce. Chcą też inni a operat ich do tego zobowiązuje jak też stan pogłowia w tym jeziorze.

wiesz jak jest w rzeczywistości. "nie rozgarnięty i napaleniec" jeśli nie taki człowiek decyduje o zarybieniu to skąd się wzięły sumy w jeziorach, albo dlaczego w kołach decyzja o wprowadzeniu limitów i wymiarów ochronnych wchodzi z 2-3-letnim opóźnieniem, jak niema na co wprowadzać? sam wiesz jak jest z rybą? u nas w rybne wody wpuścili suma, żeby tłukł drobnice, tylko że już urósł i tłucze większe sztuki. dobrze, że masz doradców.
[2013-10-12 20:19]

JKarp

" Najważniejsza zmiana jaka powinna być wprowadzona to;Zarybianie według rejestru połowu. A dokładniej uzupełniać braki w rybostanie według pożytku jaki został wzięty przez wędkarzy (i rybaków też...). tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
Wyobraźmy sobie taką sytuację - z rejestru połowów wynika, że wędkarze złowili 500 szczupaków w przedziale kilo do trzech. Idą Twoim tokiem rozumowania " Po drugie nikt nie zarybia taką samą ilością przeliczając na masę co wyłowiono. Bo ryba rośnie. Bo sama się też rozmnaża." wystarczy wpuścić 500 szczupaków po 15 cm bo ryba rośnie... Super, normalnie " tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
Zarybienia z rejestru to głupota. Należy jeszcze wziąć pod uwagę oszukańców którzy celowo wpiszą, że złowiono przez rok np 5 000 linów i 4 000 szczupaków tylko po to, żeby zarybiono im jezioro tymi rybami bo i o takich przypadkach już słyszałem.JK

Janek, zacznij cytować jak inni, bo tak niewiadomo co czytujesz a co jest twoją wypowiedzią...
(bo swoją wypowiedź czytać i patrzeć czy coś nie zmieniłeś lub wkleiłeś swoją wypowiedź...)

To mój cytat :


To potłumaczę jak dziecku (bez obrazy...)
" Najważniejsza zmiana jaka powinna być wprowadzona to;Zarybianie według rejestru połowu. A dokładniej uzupełniać braki w rybostanie według pożytku jaki został wzięty przez wędkarzy (i rybaków też...)"
To znaczy ze takimi gatunkami ryb jakie są pożądane przez wędkarzy i rybaków. Inczej mówiąc są brane, ich ubywa w łowisku. Inaczej mówiąc jeśli poławia się szczupaki, liny i płoć. To powinni te właśnie gatunki uwzględnić przy zarybieniu. A nie walić to co pływa a oni tego nie łapią, bo tanie.

"tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."

 To znaczy że muszą prowadzić racjonalną gospodarkę rybną. Czyli biorąc pod uwagę pożytek (ryby wyłowione), wnioski, operat rybacki, dane z rejestru połowu i tego co rybacy odłowili. Jak też na podstawie kontrolnych odłowów które maja służyć badaniu stanu populacji poszczególnych gatunków ryb w danym akwenie.
Zarybiać tak by utrzymać prawidłowy stan i zdrowie wszystkich gatunków ryb tam występujących zgodnie z operatem rybackim i przepisami o rodzimych gatunkach ryb. Jak i przy tym brać pod uwagę co jest pożądane przez wędkarzy (co jest odławiane, czego ubywa).
A nie jak do tej pory wyłowiono lina, wpuszczamy karpia, czy inny tańszy narybek. ITD przykładów można mnożyć... W ten sposób nie utrzymuje się zdrowej populacji ryb. A wymienia się gatunki ryb które tam występują. I nie jest to zgodne z operatem i przepisami...



Wypowiedź i tak można zmienić co zrobiłem teraz ;-)Chyba nie chcesz powiedzieć, że 300 szczupaków po 15 cm to to samo co potrafią wyłowić wędkarze czyli 300 szczupaków w przedziale 1-3 kilo ?A z tym zarybianiem karpiem zamiast lina to chyba u Ciebie taj jest ?
To mój cytat:" Zarybienia z rejestru to głupota.  Należy jeszcze wziąć pod uwagę oszukańców którzy celowo wpiszą, że złowiono przez rok np 5 000 linów i 4 000 szczupaków tylko po to, żeby zarybiono im jezioro tymi rybami bo i o takich przypadkach już słyszałem."
Może do tego się odniesiesz? 
JK [2013-10-13 14:04]

Artur z Ketrzyna



wiesz jak jest w rzeczywistości. "nie rozgarnięty i napaleniec" jeśli nie taki człowiek decyduje o zarybieniu to skąd się wzięły sumy w jeziorach, albo dlaczego w kołach decyzja o wprowadzeniu limitów i wymiarów ochronnych wchodzi z 2-3-letnim opóźnieniem, jak niema na co wprowadzać? sam wiesz jak jest z rybą? u nas w rybne wody wpuścili suma, żeby tłukł drobnice, tylko że już urósł i tłucze większe sztuki. dobrze, że masz doradców.

Dlatego dałem całą formułkę, by zapobiec takim zarybieniom. Zarybienie powinno spełnić wszystkie jej punkty, (a nie część) Wtedy takich pomyłek nie będzie bo zawsze któryś z tych punktów ją wykluczy.

Operat mam w posiadaniu, i tam jest ogólnie opisane o zarybianiu w całym okręgu. Czyli jeziorach i rzekach. Tak więc występują w nim i rzeczne i jeziorowe ryby. Takie nie dopatrzenie prawne, umożliwiające rzecznego drapieżnika wpuścić do jeziora , dla czyjegoś widzi misie...

Co do 2-3 letniego opóźnienia, to tak jest z każdym przepisem, nie tylko z RAPR. Ponieważ najpierw widzimy kłopot, a dopiero potem opracowujemy przepis by mu zapobiec. Inaczej się nie da, bo nie wszystko przewidzisz.
Zaś co do wymiarów ochronnych, to wędkarze sami tak na to wpływają, że zanim zostanie wprowadzona zmiana to już sporo troszkę puźno. Nawet wprowadzenie wymiaru (zaostrzenie, czy górnego), jest przez większość nie przestrzegana... Koleś łapie szczupaka 46 cm i go zabiera i potem obrażony że ma "kartę opłaconą", a oni go się czepiają za te pare centymetrów. Są też tacy co maja wszystko w de... i nawet 30 cm ląduje na patelni, i czy ich złowi 2 czy 10 to wszystkie znikają jak kamfora w siatce...
Tak więc trudno tu mieć pretensje że się spóźnili z podniesieniem wymiaru, czy wprowadzeniem górnego. Bo wędkarze sami widzą co się dzieje w ich łowsku i mają to gdzieś, by było co na patelnie położyć.
Limity wagowe są do 5 kg. A wędkarze się chwalą że rybę workami do domu targali, "10-15 kg to była normalka, a teraz..."
Jeszcze dziś takie teksty słyszę, i nawet że zabrał do domu 5 szczupaków.
Tak więc sam przepis nic nie zrobi by uchronić rybę w łowisku, jeśli nie zmienimy mentalności ewenementu wędkarskiego.
Ja dziś złowiłem szczupaczka 42 cm, nawet foty nie robiłem, tylko odrazu do wody. I wróciłem bez rybki (3 wypad bez rybki). Inny powie że bieże bo mu karta musi się zwrócić...
Leszcza z łowiska do tego roku nie zabierałem, zresztą i w tym też większości darowałem życie. Bo kiedyś się wydusił (wymroził) w zimę. Zarybili (zarybienie mające na celu odbudować dany gatunek ryby) z 4 lata temu. Tak więc trzeba było go szanować by się populacja odbudowała. Inny ma to gdzieś i ładuje, bo "karta zwrócić się musi".... Nawet taki narybek zabierali... Bo przecież teraz wymiaru nie ma i nie ukrają. nawet jak leszcz miał to i tak brali prawie jak leci...
Tak więc nie trzeba nic w wymiarach zmieniać (no może niektórym rybom przywrócić, by nie było tak jak z okoniem), a trzeba nauczyć wędkarzy by ich przestrzegali. I nie pozwalali innym ich łamać.
[2013-10-13 14:19]

zbynio 33


Dlatego dałem całą formułkę, by zapobiec takim zarybieniom. Zarybienie powinno spełnić wszystkie jej punkty, (a nie część) Wtedy takich pomyłek nie będzie bo zawsze któryś z tych punktów ją wykluczy.

Operat mam w posiadaniu, i tam jest ogólnie opisane o zarybianiu w całym okręgu. Czyli jeziorach i rzekach. Tak więc występują w nim i rzeczne i jeziorowe ryby. Takie nie dopatrzenie prawne, umożliwiające rzecznego drapieżnika wpuścić do jeziora , dla czyjegoś widzi misie...

Co do 2-3 letniego opóźnienia, to tak jest z każdym przepisem, nie tylko z RAPR. Ponieważ najpierw widzimy kłopot, a dopiero potem opracowujemy przepis by mu zapobiec. Inaczej się nie da, bo nie wszystko przewidzisz.
Zaś co do wymiarów ochronnych, to wędkarze sami tak na to wpływają, że zanim zostanie wprowadzona zmiana to już sporo troszkę puźno. Nawet wprowadzenie wymiaru (zaostrzenie, czy górnego), jest przez większość nie przestrzegana... Koleś łapie szczupaka 46 cm i go zabiera i potem obrażony że ma "kartę opłaconą", a oni go się czepiają za te pare centymetrów. Są też tacy co maja wszystko w de... i nawet 30 cm ląduje na patelni, i czy ich złowi 2 czy 10 to wszystkie znikają jak kamfora w siatce...
Tak więc trudno tu mieć pretensje że się spóźnili z podniesieniem wymiaru, czy wprowadzeniem górnego. Bo wędkarze sami widzą co się dzieje w ich łowsku i mają to gdzieś, by było co na patelnie położyć.
Limity wagowe są do 5 kg. A wędkarze się chwalą że rybę workami do domu targali, "10-15 kg to była normalka, a teraz..."
Jeszcze dziś takie teksty słyszę, i nawet że zabrał do domu 5 szczupaków.
Tak więc sam przepis nic nie zrobi by uchronić rybę w łowisku, jeśli nie zmienimy mentalności ewenementu wędkarskiego.
Ja dziś złowiłem szczupaczka 42 cm, nawet foty nie robiłem, tylko odrazu do wody. I wróciłem bez rybki (3 wypad bez rybki). Inny powie że bieże bo mu karta musi się zwrócić...
Leszcza z łowiska do tego roku nie zabierałem, zresztą i w tym też większości darowałem życie. Bo kiedyś się wydusił (wymroził) w zimę. Zarybili (zarybienie mające na celu odbudować dany gatunek ryby) z 4 lata temu. Tak więc trzeba było go szanować by się populacja odbudowała. Inny ma to gdzieś i ładuje, bo "karta zwrócić się musi".... Nawet taki narybek zabierali... Bo przecież teraz wymiaru nie ma i nie ukrają. nawet jak leszcz miał to i tak brali prawie jak leci...
Tak więc nie trzeba nic w wymiarach zmieniać (no może niektórym rybom przywrócić, by nie było tak jak z okoniem), a trzeba nauczyć wędkarzy by ich przestrzegali. I nie pozwalali innym ich łamać.

widzę, że również dostrzegasz pewne niedopatrzenia w przepisach i działaniu PZW;). właśnie dla tego, że nie ma zaplecza logistycznego, a składki są jakie są i organizacja w swojej formie nie może strać się o różnorodne dofinansowania to jest jak jest i wszystko działa z opóźnieniem. Polska to nie Norwegia. tam nie są potrzebne zakazy nakazy tak jak u nas. masz rację z tym, że jak wędkarze nie nauczą się przestrzegać przepisów to nic z tego nie będzie. tylko jak ich nauczyć jak nie mamy narzędzi do tego? może trzeba zwrócić uwagę rządu na problem zaśmieconych łowisk i jak Donald zobaczy, że nie tylko z mandatów za fotoradary, ale także z monitoringu z łowisk można wyciągnąć kasę to coś się zmieni? nawet na łowiskach prywatnych jak gospodarz nie patrzy to znajdą się takie "świnie", które nie potrafią po sobie posprzątać. mało tego próbują ukraść i kradną ryby. jak tu ma być dobrze.
[2013-10-13 16:35]

Artur z Ketrzyna


Dlatego dałem całą formułkę, by zapobiec takim zarybieniom. Zarybienie powinno spełnić wszystkie jej punkty, (a nie część) Wtedy takich pomyłek nie będzie bo zawsze któryś z tych punktów ją wykluczy.



widzę, że również dostrzegasz pewne niedopatrzenia w przepisach i działaniu PZW;). właśnie dla tego, że nie ma zaplecza logistycznego, a składki są jakie są i organizacja w swojej formie nie może strać się o różnorodne dofinansowania to jest jak jest i wszystko działa z opóźnieniem. Polska to nie Norwegia. tam nie są potrzebne zakazy nakazy tak jak u nas. masz rację z tym, że jak wędkarze nie nauczą się przestrzegać przepisów to nic z tego nie będzie. tylko jak ich nauczyć jak nie mamy narzędzi do tego? może trzeba zwrócić uwagę rządu na problem zaśmieconych łowisk i jak Donald zobaczy, że nie tylko z mandatów za fotoradary, ale także z monitoringu z łowisk można wyciągnąć kasę to coś się zmieni? nawet na łowiskach prywatnych jak gospodarz nie patrzy to znajdą się takie "świnie", które nie potrafią po sobie posprzątać. mało tego próbują ukraść i kradną ryby. jak tu ma być dobrze.

Przepisy jakie mamy takie mamy. Zależy jak kto je interpretuje... i jak do tego podchodzi...
Co do samego PZW. To ono jako zarejestrowana organizacja pozarządowa. Może się starać o różnorodne dofinansowania. Tylko trzeba śledzić konkursy na projekty i złożyć wniosek w terminie, mieć dobry projekt. A to nie takie proste.
Tak więc można się z tobą zgodzić że mamy słabe zaplecze logistyczne w okręgach... Lub jest za małe wymaganie postawione wobec nich...
Co do narzędzi egzekwujących przestrzeganie przepisów, mamy ich aż nadto. Tylko trzeba z nich korzystać. -jak widzisz powiadamiasz odpowiedni organ. No i współpraca między nimi a władzami PZW też jest licha. Działkowcy zawsze zapraszają na zebrania ich przedstawicieli i jakoś współpraca się układa...
No i mamy możliwość starania się by w naszym powiecie powstała jednostka SSR. Może i ma swoje ograniczenia, ale i zalety. (nie mów że mają ograniczenia, bo w tym celu muszą współpracować z odpowiednimi organami i to robią).

Co do monitoringu. To kiedyś go tu na forum zaproponowałem. Jako złoty środek z walką z kłusownictwem, wandalami i trucicielami. To niby porządni wędkarze się oburzyli i nawet zwymyślali... (A jakie argumenty mieli...)
A powiem że nawet nadleśnictwo z nich korzysta i dawno im ta inwestycja się zruciła. Jest czyściej i już tak nie kradną drzewa...

Tak więc jak sam przyznałeś, dopóki sami się nie zmienimy. To nie mamy co liczyć na poprawę. Przykładem są okręgi gdzie wędkarze inaczej do tego podchodzą i tam nie narzekają i nie mówią że nie da rady.

[2013-10-13 20:05]

JKarp

Artur nie insynuuj nic o argumentach.W samie kamery, w banku kamery, w parku kamery i jeszcze na rybach...Poza tym skoro tak znasz prawo to powinieneś wiedzieć, że bez mojej wiedzy i zgody nikt nie może robić mi fotek, nagrywać itp.Oczywiście nakaz prokuratora to nakaz.JK [2013-10-13 20:35]

Roxola

"Co do monitoringu. To kiedyś go tu na forum zaproponowałem. Jako złoty środek z walką z kłusownictwem, wandalami i trucicielami. To niby porządni wędkarze się oburzyli i nawet zwymyślali... (A jakie argumenty mieli...)"

Wiesz co jest w tym całym szczekaniu i słowotoku perfidne ?
Nawet będąc samemu nieskazitelnym, to i tak nie masz prawa o kimkolwiek pisać "NIBY PORZĄDNY"   jeżeli nie masz dowodu na łamanie regulaminu. Osobiście brałam udział we wspomnianej dyskusji dotyczącej kamer i byłam im przeciwna,  dlatego przypomnę Ci inny wątek Arturze z Ketrzyna.
http://forum.wedkuje.pl/f,wedkarstwo-podlodowe-jaki-sprzet-na-poczatek,555525,0.html#555710
Miłego wspominania, bo sezon tuż, tuż.... [2013-10-13 20:48]

JKarp

NIBY PORZĄDNI a RAPR jakoś nie po drodze.JK [2013-10-13 20:57]

zbynio 33

o widzę, że tu jest temat rzeka.:))) wesoło się robi jak dla mnie to koniec w temacie;)))
[2013-10-13 23:29]

Artur z Ketrzyna

o widzę, że tu jest temat rzeka.:))) wesoło się robi jak dla mnie to koniec w temacie;)))

Jak by tu napisać?
Uderz w stół a nożyce się odezwą.
Roxsa, to nie żeby Cię obrazić. Ale jakoś nie było Cię tu słychać.
Powiedz co Ty byś zmieniła?
Bo co fakt troszkę się różnimy. Nie żeby chodziło o płeć, a o to że Ty lubisz uczestniczyć w zawodach wędkarskich i pewnie to twój konik. Ja jak uczestniczę w zawodach to bardziej amatorsko i dla urozmaicenia...

J.K.
Znam prawo, inni też. I wystarczy informacja że obiekt jest monitorowany. Takie mamy prawo. Ale tu nie oto chodzi, a ochronę naszych łowisk, nie przed wędkarzami a kłusolami.

Po drugie. Jak byście mieli do wyboru 2 łowiska, jedne z monitoringiem, i super utrzymanym rybostanem, kładkami wędkarskimi, slipami, czyste zadbane, itd. A drugie bez, gdzie siata na siacie przeszkadza zarzucić zestaw, a jak coś złowisz to potrzebujesz lupy, a śmieci do koła jak grzybów w lesie po wysypie . To które łowisko byś wybrał?


[2013-10-14 12:01]

JKarp

Mam na obiekcie 32 kamery. W nocy weszły na teren obiektu jakieś małolaty. Wypili flaszkę, pokręcili się i wyszli tak jak weszli czyli przez ogrodzenie. Byli na obiekcie równo godzinę między 2 a 3 w nocy. Ochroniarz, który ma podgląd nie widział, że są. Dorze, że nic nie zniszczyli. Kamery kosztowały majątek ( z jednej kamery przesył danych to około 700 kB/s ) czyli jakość ponoć nie najgorsza. Tylko przypadkiem stwierdziłem, że ktoś w nocy łaził po terenie.  Nie rozpoznasz ani twarzy, ani kto to - no powiedzmy wiem, że na sześcioro jedna to dziewczyna. Stać PZW na takie coś? Ja ja myślę, że niech zaczną od komputerów, telefonów, dobrej straży wędkarskiej a takie wynalazki niech pozostawią Matrixom ;-)Chciałbyś, żeby na rybach ktoś patrzył ile browarów wypijasz czy czegoś innego? Chciałbyś, żeby obleśne dziady zamiast pilnować wody patrzyli na dziewczyny?
Ja osobiście nie życzę sobie żeby mnie nagrywano, fotografowano. W sklepach, w których są kamery normalnie nie bywam czyli te różne żabki, biedronki itd mijam z daleka bo mam wybór. Jak ktoś się godzi na nagrywanie droga wolna.
A na łowisko specjalne gdzie są kamery przestałem chodzić.
JKEDIT:I jeszcze jedno - jakie nożyce? Fakt, że przedstawiasz siebie jako jedynego sprawiedliwego nie znaczy, że znasz RAPR. Link Oli to pokazał, a druga sprawa nie tak odległa to sprawa pozyskiwania żywca i twoje wypowiedzi w tym temacie o podrywce.Nie o podrywce - o tym jak przetrzymuje się żywce:http://www.forum.wedkuje.pl/f,pozyskiwanie-zywca,685157,0.html
[2013-10-14 12:46]

ryukon1975


Po drugie. Jak byście mieli do wyboru 2 łowiska, jedne z monitoringiem, i super utrzymanym rybostanem, kładkami wędkarskimi, slipami, czyste zadbane, itd. A drugie bez, gdzie siata na siacie przeszkadza zarzucić zestaw, a jak coś złowisz to potrzebujesz lupy, a śmieci do koła jak grzybów w lesie po wysypie . To które łowisko byś wybrał?

 

Żadnego, bo i pierwsze i drugie jest dla mnie drętwe i sztuczne. Naturalna woda - mówi to coś ?

Podział na dwie skrajności czyli czarne i białe wcale nie jest dobry.

Zdjęcie zrobione dziś rano, żadnego plastiku i ingerencji człowieka.

Zdjęcie w rozmiarze XXL aby było widać o co mi chodzi.:)


 

 

[2013-10-14 13:07]

Artur z Ketrzyna

Nie żebym był złośliwy...
Ale ta łódka i przycięte konary, to chyba człowiek zrobił. No i to co pływne (ścieki z pól i deszczu...) w tej wodzie , to też człowiek zrobił.
A tak po za tym to naprawdę piękny widok i łowisko. Tylko pozazdrościć.
[2013-10-14 14:29]

ryukon1975

Nie żebym był złośliwy...
Ale ta łódka i przycięte konary, to chyba człowiek zrobił. No i to co pływne (ścieki z pól i deszczu...) w tej wodzie , to też człowiek zrobił.
A tak po za tym to naprawdę piękny widok i łowisko. Tylko pozazdrościć.


 

 

 

 

 

 

Łódka jest z drewna, nawet jak tam zgnije i zalegnie na dnie to bez wpływu nad wodę.

Drzewa na zdjęciu są tak spróchniałe że nawet nie trzeba ciąć same gałęzie do wody lecą.

Nie wiem jak tam dalej w Polsce ale u mnie każda wiocha ma oczyszczalnię ścieków i jest skanalizowana. Rolnictwo praktycznie nie istnieje.

Żeby jednak nie było za różowo to kłusownictwo ma się tu mocno i nadziei na zmiany w tym temacie nie widać.

[2013-10-14 14:37]

pawelz

A co to jest "naturalna woda" ?. Bo na zdjeciu widze widze fragment rzeki jakich setki w Polsce (moglbym Ci zrobic takich zdjec ile chcesz), na ktorych klusownicy hulaja ile wlezie. Przyjedz do mnie. Plynie maly siurek z pstragami. Dzicz jak w amazonii, smieci tam nie widzialem, za to swego czasu na odcinku 100m wyjazlem ze 3 sznury.
Zyjemy w czasach, ze nie ma wody w Polsce nietknietej ludzka reka. A jesli taka sie znajdzie, to jest to najpilniej strzezona tajemnica szczesliwego odkrywcy. Na pewno takich wod nie starczy dla wszystkich. Artur nieco przejaskrawil, ale domyslam sie o co mu chodzi. I ja jadac na ryby na kilka dni nie bawie sie w beganie po "naturalnych dzikich rzekach" na poludniu kraju, bo jedyne co je rozni od tych specjalnych odcinkow, to fakt ze sa wyrybione (przeklusowane czy tez przelowione przez wedkarzy no i zadnej ochrony na nich tez nie spotkasz.
[2013-10-14 14:38]

ryukon1975

Woda naturalna jest to według mnie woda z naturalnie występującym w niej rybostanem, nie gospodarowana ponad miarę w celach komercyjnych typu łowiska specjalne- komercyjne gdzie rybostan jest mocno ograniczony i z natura nie ma nic wspólnego. Nie ma nad nią zbędnych prac budowlanych prowadzonych przez wędkarzy i regulacji.

Kłusownictwo zaś to temat który w dzisiejszej Polsce przerósł wszystkich a co gorsza nikt kto może w tym temacie cos zrobić nie jest tym zainteresowany, więc szybko zmian nie będzie.

[2013-10-14 14:48]

Artur z Ketrzyna

Woda naturalna jest to według mnie woda z naturalnie występującym w niej rybostanem, nie gospodarowana ponad miarę w celach komercyjnych typu łowiska specjalne- komercyjne gdzie rybostan jest mocno ograniczony i z natura nie ma nic wspólnego. Nie ma nad nią zbędnych prac budowlanych prowadzonych przez wędkarzy i regulacji.

Kłusownictwo zaś to temat który w dzisiejszej Polsce przerósł wszystkich a co gorsza nikt kto może w tym temacie cos zrobić nie jest tym zainteresowany, więc szybko zmian nie będzie.


Oj z tym rybostanem rybostanem. To chyba już nie ma u nas takich wód gdzie są wszystkie gatunki które tam występują naturalnie (i tylko one). A może się mylę, ale raczej nie. Mimo to podobnie myślę, bo też takie wody cenię. Choć będąc tolerancyjny i otwarty, to też jestem i za powstawaniem łowisk specjalnych, ale nie kosztem naturalnych zdrowych ekosystemów.

Z kłusownictwem, powiem ciut inaczej. Wszyscy wędkarze wiedzą że istnieje, że jest szkodliwy, że może coś z tym zrobić i wie jak, by nie ryzykował. Ale jak ktoś zapyta się dlaczego na to przymyka oko, to udaje że nic nie wie i zwala całą winę na innych. Takie ciche przyzwolenie...
[2013-10-14 15:02]