Zaloguj się do konta

Kłusownictwo na Popradzie

utworzono: 2012/01/13 10:20

W ubiegłym sezonie kłusownictwo szczególnie na Popradzie osiągnęło szczyty. Ze względu na niski poziom wody "szarpakowcy" mieli żniwo jak nigdy. Najbardziej okolice muru w Piwnicznej były oblegane. Może dlatego zwracało to na siebie uwagę bo obok przechodzi droga i wszystko widać. Podcinali brzany, klenie i inne ryby całą jesień. Policja odsyłała do straży rybackiej, zaś straż rybacka nie przyjechała bo....trzeba dzwonić na policję.:-) Czysta patologia!!! Do tego naszliśmy gościa, który zastawiał samołówki na głowacicę. Dwie potężne kotwice, systemik i brzana ... długość ok 20cm!!! Gość dostał jednego prostego i kopniaka na odchodne, chyba tylko tak można rozwiązywać sprawy w Polsce skoro służby nieudolne. Poza tą sytuacją ściągnęliśmy ok 5 podobnych "urządzeń" w różnych miejscach Popradu. Konkluzja jest prosta, nieudolność formacji powołanych do ochrony wód, olewające podejście Policji nie mówiąc już o pseudo wędkarzach. Jeszcze trochę i normalny wędkarz nie wejdzie nad wodę. Smutne. Wędkarstwo umiera.
[2012-01-13 10:20]

W ubiegłym sezonie kłusownictwo szczególnie na Popradzie osiągnęło szczyty. Ze względu na niski poziom wody "szarpakowcy" mieli żniwo jak nigdy. Najbardziej okolice muru w Piwnicznej były oblegane. Może dlatego zwracało to na siebie uwagę bo obok przechodzi droga i wszystko widać. Podcinali brzany, klenie i inne ryby całą jesień. Policja odsyłała do straży rybackiej, zaś straż rybacka nie przyjechała bo....trzeba dzwonić na policję.:-) Czysta patologia!!! Do tego naszliśmy gościa, który zastawiał samołówki na głowacicę. Dwie potężne kotwice, systemik i brzana ... długość ok 20cm!!! Gość dostał jednego prostego i kopniaka na odchodne, chyba tylko tak można rozwiązywać sprawy w Polsce skoro służby nieudolne. Poza tą sytuacją ściągnęliśmy ok 5 podobnych "urządzeń" w różnych miejscach Popradu. Konkluzja jest prosta, nieudolność formacji powołanych do ochrony wód, olewające podejście Policji nie mówiąc już o pseudo wędkarzach. Jeszcze trochę i normalny wędkarz nie wejdzie nad wodę. Smutne. Wędkarstwo umiera.

ja tutaj czegoś nie rozumiem cyt:" Policja odsyłała do straży rybackiej, zaś straż rybacka nie przyjechała bo....trzeba dzwonić na policję" jeżeli policja powiadomiona jest o fakcie popełnianego przestępstwa to musi reagować bo jest do tego powołanym organem państwowym -tak samo Państwowa Straż Rybacka i nie widzę tu żadnego usprawiedliwienia w ich działaniu. Piszesz cyt:" Gość dostał jednego prostego i kopniaka na odchodne, chyba tylko tak można rozwiązywać sprawy w Polsce skoro służby nieudolne" nie rozwiązuj spraw w ten sposób bo możesz narobić sobie problemów pojęcie "batman" nie ma zastosowania w naszym prawie. Moja rada dzwonić na numer 997 "wszystko się nagrywa" i zgłaszać interwencje podkreślając ,ze kłusownicy popełniają przestępstwo. Uważam, że policja na pewno przyjedzie.  [2012-01-13 10:36]

egzekutor

W ubiegłym sezonie kłusownictwo szczególnie na Popradzie osiągnęło szczyty. Ze względu na niski poziom wody "szarpakowcy" mieli żniwo jak nigdy. Najbardziej okolice muru w Piwnicznej były oblegane. Może dlatego zwracało to na siebie uwagę bo obok przechodzi droga i wszystko widać. Podcinali brzany, klenie i inne ryby całą jesień. Policja odsyłała do straży rybackiej, zaś straż rybacka nie przyjechała bo....trzeba dzwonić na policję.:-) Czysta patologia!!! Do tego naszliśmy gościa, który zastawiał samołówki na głowacicę. Dwie potężne kotwice, systemik i brzana ... długość ok 20cm!!! Gość dostał jednego prostego i kopniaka na odchodne, chyba tylko tak można rozwiązywać sprawy w Polsce skoro służby nieudolne. Poza tą sytuacją ściągnęliśmy ok 5 podobnych "urządzeń" w różnych miejscach Popradu. Konkluzja jest prosta, nieudolność formacji powołanych do ochrony wód, olewające podejście Policji nie mówiąc już o pseudo wędkarzach. Jeszcze trochę i normalny wędkarz nie wejdzie nad wodę. Smutne. Wędkarstwo umiera.


jezeli interwencja jest zgłoszona to policja ma obowiązek podjąc ją. jezeli np. patrol jest zajęty np. na kolizji interwencji domowej to po tych czynnościach i tak musi pojechac. [2012-01-13 12:27]

W ubiegłym sezonie kłusownictwo szczególnie na Popradzie osiągnęło szczyty. Ze względu na niski poziom wody "szarpakowcy" mieli żniwo jak nigdy. Najbardziej okolice muru w Piwnicznej były oblegane. Może dlatego zwracało to na siebie uwagę bo obok przechodzi droga i wszystko widać. Podcinali brzany, klenie i inne ryby całą jesień. Policja odsyłała do straży rybackiej, zaś straż rybacka nie przyjechała bo....trzeba dzwonić na policję.:-) Czysta patologia!!! Do tego naszliśmy gościa, który zastawiał samołówki na głowacicę. Dwie potężne kotwice, systemik i brzana ... długość ok 20cm!!! Gość dostał jednego prostego i kopniaka na odchodne, chyba tylko tak można rozwiązywać sprawy w Polsce skoro służby nieudolne. Poza tą sytuacją ściągnęliśmy ok 5 podobnych "urządzeń" w różnych miejscach Popradu. Konkluzja jest prosta, nieudolność formacji powołanych do ochrony wód, olewające podejście Policji nie mówiąc już o pseudo wędkarzach. Jeszcze trochę i normalny wędkarz nie wejdzie nad wodę. Smutne. Wędkarstwo umiera.


jezeli interwencja jest zgłoszona to policja ma obowiązek podjąc ją. jezeli np. patrol jest zajęty np. na kolizji interwencji domowej to po tych czynnościach i tak musi pojechac.



przyznaje Koledze racje w 100% [2012-01-13 12:48]

Zander51

Obejrzyjcie koledzy "Lincz". Zobaczycie jak sprawnie działa policja i jak szybko podejmuje interwencje w dużo poważniejszych sprawach...
[2012-01-13 13:42]

:) [2012-01-13 14:34]

Oczywiście policja i ssr powiadomiona musi działac, dobry tekst ha,ha, pewnie że działa ale nie w Polsce. [2012-01-13 14:41]

Oczywiście policja i ssr powiadomiona musi działac, dobry tekst ha,ha, pewnie że działa ale nie w Polsce.


przepraszam Kolego ale napisałeś SSR a chodzi o PSR Państwową Straż Rybacką jako organ Państwowy zobowiązany do ścigania takich patologi SSR jako Społeczna Straż Rybacka może działać dysponując wolnym prywatnym czasem -przecież nikt nie może rządac od społecznego strażnika porzucenia pracy bo ktoś dzwoni i mówi ;"że kłusują" trochę wyrozumiałości Panowie:)  [2012-01-13 14:47]

Tak zgadzam się , sory chodzi tu  najprawdopodobniej o psr, chociaż z nimi nie miałem do czynienia więc na ich temat nie wypowiem się. [2012-01-13 15:00]

ciężko spotkać PSR  nad naszymi wodami bo jest ich po prostu za mało na byłe woj. Jeleniogórskie jest ich tylko trzech:) [2012-01-13 15:06]

Leh

Niestety smutna prawda, zbyt mała ilość strazników, aby upilnować taką przestrzeń - Poprad, Dunajec, J.Rożnowskie, Klimkówka , Czorsztyn - ile osób pracuje w PSR ? W Sączu są to może 3 - 4 osoby + kontrolerzy z kół i kontrolerzy społeczni...A co do policji to niby musi przyjąc zgłoszenie i zjawic się na miejscu zdarzenia, ale jak to zwykle bywa - za późno , zawsze jest cos ważniejszego ( bo po co niby uganiać się brzegiem rzeki za jakims obdartusem z osęką? )... [2012-01-14 08:30]

covent

Nie wiem ile jest SSR ale strażników jest 5; 2 na Różnów i rejon Nowy Sącz, 1 na Klimkówkę i 1 na Czorsztyn, przy czym napewno nie jest to sztywny podział. Na Popradzie nigdy nikogo nie widziałem choć fakt, że jestem tam bardzo rzadko. Na Klimkówce byłem raz kontrolowany przez PSR a na Rożnowie chyba ze 3 razy przez SSR. Kolega na Czorsztynie był raz kontrolowany przez PSR. Nie wiem jak na rzekach bo łowię na nich mało.

W tym roku byłem na koniec sezonu na Popradzie i miejscowy opowiadał jak przyjechalli goście z katowic (klika osób) i w ciągu jednego dnia wyszarpali więcej niż 100 brzan. Gdy spytaliśmy czemu nikt nie zareagował i nie dzwonił po PSR to powiedział, że i tak by nie przyjechali. Nie wiem czy to prawda czy bujdy ale pewnie ileś w tym prawdy jest. Fakt, że przez parę godzin z kolegą nie mieliśmy nawet brania a rzeka wyglądała na martwą.. Było to koło parkingu przy "stacji" kolejowej.

[2012-01-15 22:53]

Panowie, napisałem o tych przypadkach  żeby zwrócić uwagę na pewne problemy. Na komisariacie odpowiedzieli że od interwencji jest straż rybacka zaś straż odbiła piłeczke że nie da rady przyjechać i żeby dzwonić na policję:-) To co piszą niektóre osoby, że policja czy straż rybacka musi przyjechać to fikcja. W życiu, a szczególnie w naszym pięknym kraju już tak jest że teoria i praktyka leżą na dwóch odległych biegunach:-) Dochodzi do tego że strach będzie nad wodę wejść bo wypadałoby co chwilę awanturę wszczynać z kłusownikami i z każdym "mieć na pieńku". Dziwne czasu nastały.
[2012-01-16 10:38]

Zresztą łatwiej jest skontrolować wędkarza który przez nieuwagę zapomniał wpisać datę i miejsce połowu i go szykanować niż ruszyć dupę i poszukać faktycznych sprawców przestępstw nad wodą. No ale do tego potrzeba chęci, no i trzeba by się było paru osobom narazić.
[2012-01-16 10:43]

Marcin hucho hucho

Koledzy mieszkam nad popradem , nie pokazuję wam ten link aby was jeszcze bardziej zdenerwować lecz aby pokazać że jednak można coś zrobić aby chronić nasze wody , policja nie chciała przyjechać , lecz kolejny zdecydowany telefon o interwencję poskutkował . sprawca został przyłapany teraz zobaczymy jak działacze okręgu i włodarz terenu czyli burmistrz sobie z tym poradzą . na chłopski rozum mamy winowajcę to powinien to posprzątać lub zapłacić za akcje sprzątania , czas pokarze . oto link z foto relacją  dzikiego wysypiska śmieci Firmy cechini

http://muszynaforum.pl/Watek-dzikie-prywatne-wysypisko-%C5%9Bmieci
[2012-01-17 22:54]

Z ubolewaniem przewiduję że sprawa opisana przez kolegę skończy się na pouczeniu. Tak było również w przypadku kiedy zgłosiłem że jeden koleś wylewa w Miliku głojowicę w pobliżu Popradu a także w zlokalizowanych tam punktów poboru wody. Gość wylewał wieczorem z beczki o poj ok 5 000 litrów. Przy nas zrobił co najmniej 4 kursy. Napisałem pismo do gminy z podaniem opisu sytuacji, nr rejestracyjnego itd.  Teraz będzie dobre UWAGA:-) Z gminy odpisali mi że nie można zakazać wylewania gnojowicy na pole rolnikowi tylko dlatego, że jest to w pobliżu rzeki a wylewanie w pobliżu studni niczym groźnym nie skutkuje:-) Wg panów urzędników jedyną uwagę mieli jeśli chodzi o termin rozlewania gnojowicy, to było w listopadzie a wylewać można do bodajże października. Na tę okoliczność został pouczony i .....jeździ nadal:-)

Cóż skoro wylewanie dziesiątek tysięcy litrów gnojowicy w pobliżu rzeki i studni nie szkodzi środowisku no to ja pytań nie mam.

PS gdyby ktoś uważał że to niemożliwe, dysponuję pismem z urzędu w Muszynie oraz tym które do nich przesłałem.
[2012-01-18 10:35]