Kłusownictwo-przepisy i kary

/ 57 odpowiedzi / 2 zdjęć
JKarp


@Paweł Ilu znałeś takich co wieźli tyle ryb?Ja nie znałem nikogo takiego. Oczywiście nie mam podstaw żeby Ci nie wierzyć.
Dlaczego jestem pewny, że to jednak siatkami wyłowiono ryby " w świetle prawa "?Od 1997 roku mieszkam w Legionowie i od tego czasu łowię głównie na Zegrzu. I od tego czasu widzę co wtorek i czwartek rybaków stawiających sieci. Nie ważne czy to tarło, tarlisko - sieci są stawiane.
Z jednym się jednak zgodzę - przypomnij sobie Paweł jakie były limity i rozmiar ochronny np na szczupaka? Z tym własnie się zgadzam, że zbyt wysokie limity spowodowały przetrzebienie stad tarłowych.EDITJędruś a ilu w tamtym roku nie złowiło nawet tego jednego procenta co Wy zabraliście? Myślę, że co najmniej 99 % wędkarzy. I na nic sprzęt, zanęty itd jak ryby nie brały ( bo ich normalnie nie ma ).Mamy wpis w artykułach, że jednej nocy skłusowano coś około 70 kilo ryb na Bugu. I to jest przyczyna braku ryb. Na wędkę nie biorą ale siaty czy prąd zawsze dadzą radę nawet największej ilości ryb bo nie jest to zależne od wiatru, słońca, księżyca czy licho wie czego.JK
(2014/07/11 12:10)

pawelz


Janusz, koncowka lat 80 - lata 90. Jak leszcz byl na tzw braniu, to z ZS przywozono worki leszcza. Ryby od 1-2 kg. Ludzie nie byli w stanie tego przejesc i wywalali do smietnikow u mnie na osiedlu. Smrod roznosil sie po calym Niebrowie.
Jeszcze nie tak dawno temu, polowa lat 90-tych w lutym, marcu przed tarlem jelca sam bylem swiadkiem brania 100-150 jelcy w Inowlodzu. Pojedz tam teraz i zapytaj o ta rybe. 0 , NULL.
A wracajac do lat 80. Kilka lat po powstaniu zalewu pamietam "wedkarzy" jak mieli problem z wyciagnieciem siatki z sandaczami. Jak ktos mial ukleje czy jelca lowil po kilka, kilkanascie tych ryb na trupka bez problemu. Wtedy mi imponowali. Dzis bym ich najchetniej zatlukl.

A limity to swoja droga. Byly zabojcze dla wod.
PS Ja byc moze mam nieco wypaczone zdanie na temat rybakow i ich wplywu, bo na wodach na ktorych obecnie lowie ich po prostu nie ma i nigdy nie bylo. Wiec to co sie dzieje nie jest na peweno ich wina. A ryb ubylo w zastraszajacym tempie. dlatego wg mnie w srednich i malych lowiskach, glowna przyczyna braku ryb nie sa klusownicy czy rybacy, ale sami wedkarze, ktorzy zaslaniaja sie tym, ze wg przepisow im wolno. Wolno np rocznie zabrac kilkadziesiat szt szczupaka. To ze jest to zabojstwo dla niewielkich akwenow, gowno ich obchodzi. IM WOLNO (2014/07/11 12:43)

pawelz


Nie powtarzaj mitów. Jak trzebiono jak wędkarzy było dużo mniej ? Nie był dostępny sprzęt taki jak teraz? Teraz to się łowi ale sieciami i robi to PZW w zgodzie ze swoimi operatami. Czyżbyś już tak przesiąkł " ideą ", że zaczynasz gadać jak nasza góra ?JK

Choc w wiekszosci spraw nie zgadzam sie z Arturem jednak w kwestii trzebienia musze go poprzec. Bylo mniej wedkarzy, to prawda, ale pol wanny ryb przywiezione przez ojaca mojego kumpla (lata 70-te) to byla norma. Pamietam jak jako dzieciaki czekalismy kiedy wroci swoim motorem z ryb zeby podziwiac duze brzany, leszcze czy wegorze. O swinkach nie wspomne. Pilica byla kiedys jedna z najlepszych nizinnych rzek jesli chodzi o swinki. Nie zostalo z niej kompletnie nic. Ale 100 ryb / dzien to w latach 70-80 nie byl zaden wyczyn. No ale wtedy nie bylo mody NK wiec wszystko dostawalo w leb.
Bylo tez wiecej wg mnie amatorskiego klusownictwa. Ilez to razy spotykalem sznury zarzucone do wody. do dzis kolo Zalewu Sulejowskiego wisza na drutach zylki z kotwicami i olowiem. Szarpakowcow nie brakowalo. Mieszkalem nad niewielka rzeka - Wolborka. Ilez to razy bedac latem nad woda widywalem gosci z siatka czy innymi wielkimi podbierakami, jak trzaskali ryby. Teraz juz nie mieliby po co lazic.
Tak, wg mnie Artur ma racje. Zgnoilismy wody 20-30 lat temu. Doszla do tego wzmorzona ekspansja, wedkarze stali sie duzo bardziej mobilni zaopatrzeni w coraz lepszy sprzet, dajacy rybom coraz mniejsze szanse. Nie dostosowalismy na czas przepisow i mamy co mamy. O dewastacji srodowiska nawet nie ma co wspominac. Wiosna tarlo ryb u mnie bylo na porzadku dzienny, teraz to naprawde rzadki widok.






co ty chłopie pleciesz 30 lat temu wyłowiono i teraz nie ma ryb ?? przecież rybostan po 5-8 latach sam by się uregulował jak by mu w tym nie pomagały nasze koła zarybiając tym durnym karpiem  wszelkie wody

Jesli wybijesz podstawowe stada tarlowe, a dodatkowo zniszczone zstanie srodowisko w takim stopniu, ze efektywnosc tego co sie wytrze spada niemal do 0 to jak ma sie odbudowac populacja ?.
Jesli np z odcinka Pilicy ponizej ZS zniknela niemalze calkowicie brzana ktorej pamietam bylo duzo, to niby jak ma sie odrodzic. Co dadza zarybienia, skore jest ich tyle co kot naplakal. A jest tyle bo nie ma funduszy na prawidlowe i odpowiednie zarybienia. Czemu zarybia sie karpiem ?. Bo "wedkarze" chca glownie miesa. A za to co placa rocznie jedynie w postaci karpia da sie ich jakos udobruchac. Szczupak czy sandacz jest za drogi. Jesli z mojej skladki idzie okolo 15 zl na zarybienia to ile tego da sie wpuscic ?. I ile powinienem zabrac ?. (2014/07/11 12:50)

JKarp


No to w moich rodzinnych stronach Paweł aż takiej rzezi nie było. Może nie było aż tak rybnych wód? Może w ogóle jest mniej wód ? Nawet kłusol wiedział, że jak złowi za dużo w siaty to za kilka lat będą tylko żaby w wodzie.Owszem był czas, że na Zegrzu brał leszcz no ale chyba nie w takiej ilości był zabierany. Zdarzali się " ciągle za mało i za małe " ale to raczej wyjątki. JK (2014/07/11 13:20)

pawelz


Wogole twierdze ze mieszkam w dziadowskim rejonie. A mozliwosci sa ogromne. Tak usytulowane miasto (centrum kraju, nad srednia rzeka przy duzym zbiorniku zaporowym, blisko do Lodzi i do W-wy, przy Gierkowce) a psy dupami szczekaja. Praca w wiekszosci przypadkow za najnizsza krajowa, zero inwestycji, zero rozwoju, zero perspektyw. Moze to i stad bierze sie ta pazernosc na ryby. Jezdze po calym kraju, lowilem juz chyba we wszystkich rejonach poza sciana wschodnia i nigdzie nie widzialem takiego pazerstwa na ryby. Wyobraz sobie, ze jest sobie starozecze gdzie zimowaly ryby. Ot takie cos dlugosci okolo 100m i szerokosci 30 za to dosc glebokie. Glowne ryby jakie ostatnio tam lowiono to plotki 10-15cm. Zima nie wetknalbys tam palca. Teraz z tego co wiem jest tam zakaz lowienia. Ale jak znam zycie (bo juz takie zakazy robiono) i tak ktos wyrwie tablice i znowu szturm ruszy na Lodowiec (bo tak to nazywaja). (2014/07/11 13:46)

sebek655


Witam,
Nie piszcie, że wędkarze wyłapali ryby bo to są bzdury.Ryby wytrzebili kłusole siatami i prądem.Byłem na Wiśle ludzie opowiadali ,że w czasie tarła kłusole łapali po 300-400kg leszcza a rekordzista jednego dnia złapał 700kg.Pytam PZW gdzie kontrole wędkarza umiecie sprawdzić i za brak wpisu wypisać 100 czy 200 zł po co ganiać się z kłusolem jak wędkarz na brzegu siedzi przecież nie zostawi sprzętu i nie będzie uciekał.Od lat nic się nie zmienia kłusują w tych samych miejscach i nic z tym się nie robi. Od czasu do czasu złapią jakiegoś dziadka z siatą bo im nie spi........li i już wszyscy zadowoleni a ci co łapią setki kilogramów śmieją się z nas wędkarzy.Prawda jest taka ,że możemy połapać tylko to co uciekło przez oczka w siatach przykre ale prawdziwe. (2014/07/12 17:33)

berthold


a mnie już cierpliwość od kilku lat siada sam osobiście ryb nigdy nie jem podobno ewenement ale ja ich faktycznie nie lubię ale lubiłem łapać a że od paru lat nie mogę łapać tylko jeżdzić na ryby więc od następnego ruku jednego bedzie mniej ,basta bo to robi się normalnie żałosne sam to widzę jak obładowany tobołami auto drze podwoziem po ziemi bo sam mało kiedy jadę a że zbiorniki mam w promieniu 50-60 km to fajnie super tak z 5-7 tys podaremnie do tego zarwane nocki zajechany jak koń po łesternie ,więc odpuszczam może coś się poprawi jak by tak co 3 -ci zrobił ??? (2014/07/12 21:46)