Kiedyś to dopiero były ryby.

/ 42 odpowiedzi
sezam


Porownywanie naszych czasow z tymi dawnymi jest troche bez sensu. Lowie ryby od polowy lat 70-tych. I powiem tak. Z mojego podworka. Za cale zlo jakie mamy u mnie odpowiedzialni sa tylko i wylacznie wedkarze plus PZW.
U mnie rybakow nie ma. I nie bylo (pisze o wszystkich wodach poz Zalewem Sulejowskim). Wiec gdyby to oni, Pilica powinna byc mlekiem i rybami woda plynaca. Ale tak nie jest.
Klusownictwo bylo i sadze ze obecnie jest mniejsze. Ze starych dobrych czasow do dzis wisza ciezarki z olowiem i wielkimi kotwicami na drutach przy zaporze. Dzis juz nikt tam nie klusuje, bo i nie ma po co. Kiedys jak starzy "wedkarze" jechali na nocke to stawialo sie po 10 sznurow na glowe. Teraz juz tez nie ma po co.
Woda. Dawniej w np. Wolborce mozna bylo zgadywac jakim kolorem barwia dywany w fabryce. A kilometr nizej przy moscie staly takie klenie, ze zal wspominac. Teraz rzeka jest czysta i.... pusta.
Co sie zatem zmienilo.
Juz jako uczen szkoly sredniej w wakacje bylem 3 razy w tygodniu na rybach. Na odcinku od Zalewu do Tomaszowa spotykalem moze jednego gora 2 wedkarzy. Teraz. Lepiej nie mowic.
A nie daj boze, zeby gdzies rozeszla sie fama, ze biora. Dzien i noc ilu wlezie.
Dawne limity ustalane zupelnie bez glowy, bez patrzenia w przyszlosc. Dzieki nim uszczuplono podstawowe stada ryb i tera mamy efekty.
Wtedy, kiedy ryby byly ludzie tlukli ile wlezie. Np swinka. Pilica byla slynna rzeka jesli chodzi o ten gatunek. Ale walono ile wlezie. Pamietam doroslych wedkarzy jak zwozili cale michy tej ryby. Trwalo to kilka lat, az osiagnelo punkt krytyczny i ryba ta nie byla w stanie dluzej sie utrzymac. I w zasadzie zniknela calkowicie. Podobnie ma sie rzecz z np. jelcem.
Mobilnosc wedkarzy i sprzet tez robia swoje. Kiedys byly miejsca nieosiagalne dla wedkarzy, gdzie ryby jakos sie byly w stanie uchowac.
Przyklad z muszkarstwa. Nie bylo dolnej nimfy, to stada lipienia na glebokosci od powiedzmy 1.5m w dol byly bezpieczne. Teraz wedkarze sa w stanie wydlubac ryby i z 2 m dolka.
Jak na Zalewie nie brala ryba, to splywalo sie z wody. Teraz. Nie bierze "z reki" to trolling (dawniej zabroniony). Tylko po to zeby rybe zlowic za wszelka cene. Jak pozbieramy to wszystko do kupy, to mamy obraz tego co sie dzieje. I nie zwalalby tu wszystkiego na rybakow, klusownikow. Bo na wielu wodach tego zjawiska nie ma, a i ryb jest tez zdecydowanie mniej.
Wedkarzy coraz wiecej, sprzet coraz lepszy, ludzie siedza na kuroniowkach czy wczesniejszych emeryturach, tylko wod ubywa a co za tym i ryb. Tylko PZW jakos nie moze dostosowac sie do nowych warunkow.





Zgadzam się z Tobą! U mnie też nie ma rybaków, kłusownika jak na lekarstwo(hehe) i co? Gówno bo ryb też nie ma, ale jest za to pan Władek(emeryt, rencista), ma zasady oczywiście, lepiej zjeść niżeli wypuścić i ktoś inny miałby zjeść.
 A jak się dziwi że ryb nie ma hoho... Przecież tyle ich było- mówi, jak sam się chwali nieraz całą noc okonie skrobał. (2012/11/10 16:55)

karolpolawiacz


ja tez słyszę ze kiedyś były ryby bo były kiedyś szlo się z kijem i złapali się 3 kg plotek a teraz zanęcanie sranie w bania i często kicha (2012/11/10 17:38)

adam-konopnicki


hehe ;) U mnie jest taki sam facet co opisałeś, też ma na imię Władek, bierze wszystko co złapie, nie daruje nawet jazgarzowi... A pierwszy krzyczy : " Panie nie zarybiają to i ryb nie ma !" (2012/11/14 19:10)

Sniper64


Cześć Chłopaki..:)

Gdzie te ryby...:)

Teraz jest okres zarybień:) można się przekonać jacy jesteśmy..ledwo ryba wjechała do wody a miejsca na brzegu brakło...:)) a jakie wcześniej tematy,zamknąć zbiornik,, niech się rybka rozejdzie,takie maluchy słabe 30 - stki!!! takich nie biorę bo to dzieci narybek...:)))) Że by się tak mogli słyszeć i widzieć ci co to mówią sami,,,jak młócą i trzęsą się by miara tylko wskazała te aż 30 cm...:)

Są też wędkarze..i Koła wędkarskie !!! Aż miło ich spotkać nad wodą i patrzeć na ich starania i pracę.... ale to mniejszość..Pozdrawiam wszystkich (2012/11/14 19:27)

troc


Święte słowa.... (2012/11/14 19:29)

pawelz


Cześć Chłopaki..:)

Gdzie te ryby...:)

Teraz jest okres zarybień:) można się przekonać jacy jesteśmy..ledwo ryba wjechała do wody a miejsca na brzegu brakło...:)) a jakie wcześniej tematy,zamknąć zbiornik,, niech się rybka rozejdzie,takie maluchy słabe 30 - stki!!! takich nie biorę bo to dzieci narybek...:)))) Że by się tak mogli słyszeć i widzieć ci co to mówią sami,,,jak młócą i trzęsą się by miara tylko wskazała te aż 30 cm...:)

Są też wędkarze..i Koła wędkarskie !!! Aż miło ich spotkać nad wodą i patrzeć na ich starania i pracę.... ale to mniejszość..Pozdrawiam wszystkich

To prawda. Tylko pytanie czyja to wina. Wg tylko i wylacznie PZW jako gospodarza wody.
Skoro pozwala na takie sytuacje, to ludzie to robia.
Czemu okreg nie zamknie lowiska, czemu na okres kilku dni nie zwiekszy kontroli ?.
A jak juz nie chce zamknac, to nie wprowadzi zakazu polowu danego gatunku na jakis czas ?.
Bo PZW jest skostniala, zupelnie niedostosowana do rzeczywistosci organizacja, dzialajaca tylko i wylacznie w imieniu tych, ktorym karta zwrocic sie musi.
Miesiarskie przepisy mowia same za siebie. (2012/11/15 08:39)

Artur z Ketrzyna


Kiedyś to dopiero były ryby...

Czytaj.

Kiedyś to dopiero targali rybkę z nad wody....



Teraz nikt nie dba o to i dlatego jest jak jest. Bo poco dbać?
składkę uiścić jak najniższą, nie dbać o wspólne dobro, i narzekać.... (2012/11/15 13:32)

Artur z Ketrzyna


Cześć Chłopaki..:)

Gdzie te ryby...:)

Teraz jest okres zarybień:) można się przekonać jacy jesteśmy..ledwo ryba wjechała do wody a miejsca na brzegu brakło...:)) a jakie wcześniej tematy,zamknąć zbiornik,, niech się rybka rozejdzie,takie maluchy słabe 30 - stki!!! takich nie biorę bo to dzieci narybek...:)))) Że by się tak mogli słyszeć i widzieć ci co to mówią sami,,,jak młócą i trzęsą się by miara tylko wskazała te aż 30 cm...:)

Są też wędkarze..i Koła wędkarskie !!! Aż miło ich spotkać nad wodą i patrzeć na ich starania i pracę.... ale to mniejszość..Pozdrawiam wszystkich

To prawda. Tylko pytanie czyja to wina. Wg tylko i wylacznie PZW jako gospodarza wody.
Skoro pozwala na takie sytuacje, to ludzie to robia.

Czemu okreg nie zamknie lowiska, czemu na okres kilku dni nie zwiekszy kontroli ?.
A jak juz nie chce zamknac, to nie wprowadzi zakazu polowu danego gatunku na jakis czas ?.
Bo PZW jest skostniala, zupelnie niedostosowana do rzeczywistosci organizacja, dzialajaca tylko i wylacznie w imieniu tych, ktorym karta zwrocic sie musi.
Miesiarskie przepisy mowia same za siebie.

PZW to nie tylko zarząd, a przede wszystkim jego członkowie. Bo co z tego że głowa coś chce jak ręce i nogi posłuszeństwa (nie współpracują) odmawiają. (2012/11/15 13:35)

pawelz


To zarzad ma decydowac o limitach, ilosciach czy okresach ochronnych. To PZW jako uprawniony do gospodarowania na danycm obwodzie ponosi odpowiedzialnosc za stan rzeczy.
Ja wybierajac Kowalskiego do wladz daje mu prawo decydowania za mnie. Ja nie jestem ichtiologiem i nie mi np oceniac, jakie ryby powinny plywac w danej wodzie czy kiedy przystepuja do tarla. To powinni wiedziec Ci na gorze i zgodnie z ta wiedza podejmowac odpowiednie kroki. Nie pisze nkretnej osobie, ale ogolnie.
A jezeli wladze sie boja, tzn ze sa niezdolne do prowadzenia takiej gospodarki i ludzie tam zasiadajacy nie powinni sie tam znalezc.
Wlasnie problem w tym, ze jak ktos wyladuje na gorze, robi wszystko pod publike i dla poklasku.
Dlatego ja w tym cyrku nie mam ochoty brac udzialu i jedyne co robie to place skladki i nie uszczuplam zasobow wod w ktorych lowie. (2012/11/15 13:51)

cierpliwy1


Kolego Artur tobie wydaję się ,że można dużo zrobić w PZW ,ganisz narzekaczy ,ale to nie jest tak jak myślisz .Kto był działaczem chociaż na szczeblu ZO ,bo tam rozdaje się karty ,to w przypadku podjęcia walki o lepsze jutro zostanie zdeptany opluty i często usunięty z szeregów PZW.  W kole działalność niewiele wniesie a praktycznie nic.Większość działaczy to prości ludzie ,którzy nie mają zielonego pojęcia co i jak trzeba zrobić aby jutro było lepsze ,więc co zaproponuje prezes to głosują za.To, że są w jakimiś zarządzie jest wielkim zaszczytem dla nich jak i w ich mniemaniu nobilitacją społeczną ,więc nic nie robią i siedzą na dupskach .Tak naprawdę nie znają przepisów związanych z działalnością PZW .Popatrz na niektórych forumowiczów jacy są ważni działając w jakiś organach"naszego" stowarzyszenia .Wcześniej kolega napisał" potrzebni nam fachowcy a nie społecznicy" ,bo właśnie oni prowadzą PZW w bagno,ponieważ nie są fachowcami .Apele do wędkarzy ,to bzdura ,ponieważ "kowalski" nie uzdrowi PZW.  Czas komuny w kraju się skończył  a w PZW  nie i niektórzy tego nie zauważyli . (2012/11/15 15:18)

Artur z Ketrzyna


Poczytajcie kto jest wyżej prezes czy walne zebranie?
Wybierasz kogoś na stołek i na barki walisz wszystkie problemy. Co taki prezes sam może jeśli z jednej strony ma zakazy/wytyczne z drugiej pretensje. Gościu jest między młotem i kowadłem, i jak się nie ruszy to dostaje bana.
Jeśli za nim będą szli wędkarze to i w okręgu coś wskóra.
Ichtiolog jest przy okręgówce. Lecz raczej podpisuje to co zostanie mu podrzucone.
Ale jeśli ludzie z wnioskiem o konkretną rybkę w danym łowisku wystąpią na piśmie, to i okręg będzie się musiał do tego ustosunkować. Okręg się nie zgadza, odwołanie do ZG PZW. No i są jeszcze inne kroki. Tak więc nie mów że nic nie da się zrobić bo nie spróbowałeś.
Są ustawy i rozporządzenia, które i PZW obowiązują... (2012/11/15 21:18)

cierpliwy1


Poczytajcie kto jest wyżej prezes czy walne zebranie?
Wybierasz kogoś na stołek i na barki walisz wszystkie problemy. Co taki prezes sam może jeśli z jednej strony ma zakazy/wytyczne z drugiej pretensje. Gościu jest między młotem i kowadłem, i jak się nie ruszy to dostaje bana.
Jeśli za nim będą szli wędkarze to i w okręgu coś wskóra.
Ichtiolog jest przy okręgówce. Lecz raczej podpisuje to co zostanie mu podrzucone.
Ale jeśli ludzie z wnioskiem o konkretną rybkę w danym łowisku wystąpią na piśmie, to i okręg będzie się musiał do tego ustosunkować. Okręg się nie zgadza, odwołanie do ZG PZW. No i są jeszcze inne kroki. Tak więc nie mów że nic nie da się zrobić bo nie spróbowałeś.
Są ustawy i rozporządzenia, które i PZW obowiązują...

Artur to o czym piszesz przerabiałem 10 lat temu a swoją drogą ZG nie ma tu nic do powiedzenia.To wszystko teoretycznie jest ok ,ale z praktyką nie wiele  wspólnego . (2012/11/15 21:36)

pawelz


Poczytajcie kto jest wyżej prezes czy walne zebranie?
Wybierasz kogoś na stołek i na barki walisz wszystkie problemy. Co taki prezes sam może jeśli z jednej strony ma zakazy/wytyczne z drugiej pretensje. Gościu jest między młotem i kowadłem, i jak się nie ruszy to dostaje bana.
Jeśli za nim będą szli wędkarze to i w okręgu coś wskóra.
Ichtiolog jest przy okręgówce. Lecz raczej podpisuje to co zostanie mu podrzucone.
Ale jeśli ludzie z wnioskiem o konkretną rybkę w danym łowisku wystąpią na piśmie, to i okręg będzie się musiał do tego ustosunkować. Okręg się nie zgadza, odwołanie do ZG PZW. No i są jeszcze inne kroki. Tak więc nie mów że nic nie da się zrobić bo nie spróbowałeś.
Są ustawy i rozporządzenia, które i PZW obowiązują...

Czyli jesli ludzie sobie zamarza np. brzane w wodzie, w ktorej z biologicznego punktu widzenia nie powinna byc, to ZO ma ja wg Ciebie wpuscic ?. Bzdura i tyle.
Musisz zrozumiec jedna rzecz. Wedkarze w wiekszosci przypadkow nie maja zielonego pojecia o prowadzeniu prawidlowej gospodarki. Ich chciejstwa i marzenia moga nie miec nic wspolnego z racjonalna gospodarka, a wrecz przeciwnie, moga jej mocno zaszkodzic.
I calym nieszczesciem PZW jest fakt, ze to zwykli wedarze, w znakomitej wiekszosci bez merytorycznego przygotowania, decyduja o lasach naszych wod. I stad ten syf i brak ryb. (2012/11/16 08:40)

dabros777


Mam dziadka wedkarza z ok 40letnim doswiadczeniem i to co mowi to czasem mnie zalamuje :( np. ok 5 lat temu zarybiano zatoke w Plocku w poblizu ''starego'' mostu linem (wiekszosc prawdopodobnie wymiar miala) i noo wedkarze sie rzucili i lowili po 30 - 40 sztuk , bo przeciez nic sie nie stanie..
albo jak wyplywal kiedys sobie po pracy na spinning i po 3 - 5 sandaczy lapal i noo wiadomo jak miala rybka wymiar to czasem bral , bo jak byl na rybach co dziennie to wiadomo ze wszystkiego nie wezmie :) i widzial goscia co lowil sumki na spin i kilka sztuk takich 30-50 cm bral :( duzo ryby tracimy tz przez klusownikow i rybakow :( i kolejny spory problem to kormorany - jak moze byc duzo ryby , jak taki ptak do 2 kg dziennie pozera , a w moim okregu sa tego tysiace :( jesli wyjadaja nam one narybek , to za jakis czas to juz wgl nic nie bd :( (2012/11/16 17:15)

endriu1994


Ciężko będzie zmienić mentalność wędkarzy :D
C&R 30 lat temu to coś nad czym mało kto się zastanawiał,a niestety jak widać po stanie polskich wód nadal mamy z tym problem.
Według mnie powinniśmy zacząć od podstaw i jeżeli już zabieramy rybe z łowiska to tylko i wyłącznie tyle ile jest nam potrzebne. (2012/11/16 17:40)

wirefree


Nie wiem czy ty wiesz ale z ODRY nikt nie brał ryb bo tak smierdzialy Fenolem ze nie dało sie tego jeśc, sytuacja zmienila sie dopiero po wielkiej powodzi ktora wymyła caly ten syf.  I modlmy sie zeby nastepny debil nie spuscil mazutu czy innego swinstwa w ramach czyszczenia zbiornikow.   (2012/11/16 18:25)