Karpie z ADHD

/ 3 odpowiedzi
Witam Wszystkich. Panowie i Panie chciałbym zasięgnąć porady z waszej strony. Opiszę ogólnie w czym tkwi problem bo może ktoś się spotkał z podobnym. Sprawa wygląda tak wędkuję w wodzie gdzie nie brakuje powalonych drzew i konarów. Opiszę z grubsza zestawy, na 1 wędce (żyłka główna 0.28/strzałówka 0.40 z tego co pamiętam/leadcore/ bezpieczny klips/przypon łamaniec fluorocarbon +plecionka) na 2 plecionka i końcówka taka sama. W zbiorniku w którym wedkuje karpie biorą z takim impetem że kilka razy wędkę wyciągałem z wody a jeśli nie zareagujesz w porę to zrywają zestaw. Karpie walą jak wściekłe wczoraj na przykład włączyłem wolny bieg, czego nie lubię robić, bo te podstępne dranie w ułamku sekundy lądują we wspomnianych powalonych drzewach i pozamiatane ale to nic bo wczoraj siedziałem przy wedkach jak kowboj czekający na pierwszy ruch przeciwnika... efekt był taki... jak pierdyknoł to kołowrotek przez to szarpnięcie wydał za dużo żyłki i koniec końców efekt ten sam opór-supeł-wypinka-moja adrenalina 200% ponad normę.
JKarp


A próbowałeś ustawić hamulec na sztywno ale tak żeby jednak oddawał żyłkę ?
JK (2018/07/12 14:56)

tobiasz12


Witam! Kilka lat temu miałem podobną sytuację z amurami. Na bardzo małej komercyjnej wodzie namierzyłem intensywnie żerujące ryby. Dosłownie metr od brzegu pod zwisającymi nad wodą gałęziami. Do tej miejscówki dorzucić można było tylko z jednego stanowiska. Trudność polegała na tym, że trzeba było trafić w zatoczkę pod nawisem drzew i krzaków w obszar dwa na dwa metry. Zbyt krótki rzut skutkował brakiem brań, natomiast niecelny kończył się zerwaniem zestawów i wypłoszeniem ryb. Łowiłem wtedy na metodę z krótkim przyponem i 80 cm leadcorem, ale bez strzałówki z mocno rozkręconym wolnym biegiem i za małym hakiem. Brania, oczywiście atomowe! Efekty były jednak marne! Pierwsze branie do brzegu i nagły odjazd splątał za szybko uwalnianą ze szpuli żyłkę! Oczywiście ryba spadła z haka. Drugie, równie szybkie, kontakt z rybą i spinka! Kolejna ryba zaparkowała w krzakach i zestaw bez strzałówki zerwany. Wściekły i zrezygnowany wróciłem do domu.Na następną, krótką zasiadkę zmieniłem hak na większy i nieco wydłużyłem przypon (z plecionki), dowiązałem strzaówkę i dokręciłem wolny bieg. Kulkę z tonącej wymieniłem na neutralną, którą łatwiej zassać. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Na trzy brania wyholowałem dwa amury. Największy spadł przy podbieraku. Zabawa skończyła się w momencie, gdy kilka tygodni później właściciel wykarczował krzaki i powycinał drzewa... Zniszczył azyl ryb i było po braniach. Na małych wodach poddanych dużej presji o wędkarskim sukcesie często decydują szczegóły. Ja na Twoim miejscu zwróciłbym uwagę na rozmiar haka. Większy hak z grubszego drutu lepiej trzyma i nie rozrywa tak pysk w momencie siłowego holu. Następnie dokręć nieco wolny bieg tak, aby żyłka z lekkim oporem opuszczała szpulę. Istotna jest również praca i zapas mocy kija w momencie , gdy trzeba zatrzymać silny odjazd. W miejscu pełnym zaczepów żyłka 0,35mm+ to raczej standard. Na temat plecionki jako linki głównej nie mam opinii, gdyż sam nie stosuję. Co do strzałówki to polecam koniczną FOX TAPERED LEADER 0,37 - 0,57 mm TRANS KHAKI, która jeszcze mnie nie zawiodła. Natomiast przypon to już indywidualna sprawa każdego wędkarza. Otworzyłbym pewnie puszkę Pandory, gdybym polecił Ci jakiś „mój ulubiony”, twierdząc że jest najskuteczniejszy.
Jedno jest pewne, suma szczegółów decyduje o naszych sukcesach, dlatego w wędkarstwie są one tak ważne. Pozdrawiam i mam nadzieję, że w kwestii ADHD choć trochę pomogłem (:
(2018/07/24 00:24)

kiesiak53


Witam.
Miałem podobny problem z karpiami. Łowiłem na bombkę z wolnym biegiem szpuli, zestaw z dociążoną sprężyną. Bombka miała być amortyzatorem gwałtownych brań. Niesprawdziło się, zwis był ciągle za mały, każdy atak kończył się zerwaniem przyponu zanim kołowrotek oddał przy szarpnięciu żyłkę. Zmieniłem kije, zastosowałem feedery o miękkiej szczytówce i ustawiłem je pod kątem prostym do łowiska. Szczytówki prawidłowo zaczęły amortyzować szarpnięcia i dały czas na oddanie żyłki kołowrotkowi z wolnym biegiem. Jeśli wyszło za dużo żyłki z kołowrotka wybierałem luz i dopiero zaczynałem hol. Ryb po takim ataku nie musiałem zacinać, wszystkie same się zacięły przy gwałtownym ataku. (2018/08/04 02:21)