Kajaczki

/ 25 odpowiedzi
Witam mam pytanie dlaczego nikt nic nie robi z firmami wyporzyczajacymi kajaki? Dlaczego nie możemy spokojnie wędkować? Dlaczego nie dokonują żadnych opłat? My wędkarze płacimy za wędkowanie a oni nie dość że nic nie płacą to śmieją się nam prosto w twarz
Elmiszello


To prawda nie można nic z tym zrobić a nawet jak da się to wszystko jest cięte w początkowej sprawie. Kiedyś będąc na kontroli na rzece Tanew rozmawiałem z właścicielem firmy wypożyczającej kajaki i wypytywałem się w jaki sposób działa oraz czy zaopatruje swoich klientów w worki na śmieci bo jak wiadomo spływy kajakowe to również ogniska i inne. Często widać płynące opakowania plastikowe i inne. My wędkarze uiszczamy opłaty za to że jesteśmy użytkownikami wód a właściciele lub organizatorzy spływów kajakowych nie dlaczego tak przecież oni również są użytkownikami wód ?? Chciałbym to wiedzieć  (2011/02/02 17:40)

pstrag222


Będąc na zebraniu dowiedziałem się od członka ZO Zamosc że ta sprawa jest od lat kierowana do rządu kunszt w tym nic nie robi wiadom woda jest dla wszystkich ale jak narazie nie ponoszą żadny kosztów my za nich placimy. Ale kończy się sielanka dla nich nie będą nam przeszkadzać w łowieniu trzeba samemu sobie radzić (2011/02/02 18:31)

bobus86


kup dobra proce,garsc drobnych srucin i strzekaj w smierdziela dostanie raz to wiecej ci kolo nosa nie przeplynie (2011/02/02 20:02)

Elmiszello


Kolego bobus86 za takie coś to prędzej w sądzie lub w wodzie się znajdziesz. Po za tym jest coś takiego jak PSR lub SSR , Policja oni mogą zainterweniować w takiej sytuacji jeżeli jest problem. Wiem jak jest przynajmniej w moim rejonie nie raz będąc nad rzeką Tanew w okresie letnim dziennie mijało mnie dosłownie setki kajaków i zachowanie uczestników było różne. Nie powiem większość zachowywała się normalnie ale trafiali się tacy którzy umyślnie usiłowali wpływać w miejsca w których łowiłem. Z problemem tym poradziłem sobie na szczęście bez służb i bez użycia siły udało się przegadać bandę pijanych gówniarzy.  (2011/02/02 20:51)

pstrag222


To jest paranoja z nimi. Najlepszym wyjściem jest z bojkotować im spływ. (2011/02/02 20:56)

użytkownik57785


To jest paranoja z nimi. Najlepszym wyjściem jest z bojkotować im spływ.




Nic z tym nie zrobisz. Akwen wodny jest tak samo dla wędkarzy, jak i wodniaków. Jedynie kultura osobista, prośby, rozsądne podejście i rozmowy z wpływającymi nam w miejscówkę może nam coś dać.  

(2011/02/02 21:03)

pstrag222


Na wieprzu nie pochodzi za pstragiem bo zaraz płyną. Niedługo na porze zaczną pływać. Na zebraniu kol. Mówili że bada zbierac sie i stawac w poprzek rzekh . To się musi skaczyc. to samo dotyczy wycinanha drzew nad wieprzem w okolicy turzynca kto daje na to pozwolenie (2011/02/02 21:03)

pstrag222


Skoro są każdego to dlaczego tylko my płacimy? (2011/02/02 21:07)

użytkownik57785


Skoro są każdego to dlaczego tylko my płacimy?



Za używanie wody i odpoczynek nad nią nie płacimy. Płacimy za połów ryb.

(2011/02/02 21:18)

pstrag222


Organizując spływy nad rzekami górskim powinni ponosić opłaty bo to my utrzymujemy te rzeki tylko tak nie jest (2011/02/03 10:46)

pawelz


A w jaki to sposob my utrzymujemy te rzeki. ?

W bardzo niewielu przypadkach tak jest ale teraz zgadzam sie calkowicie z Mastiff'em.
Placimy za lowienie ryb a nie za wypoczynek nad woda. Za kapanie sie w jeziorze tez chcesz pobierac kase ?. Za podziwianie przyrodzy (siedzac przy grill'u) tez ?.

To ze kajakarze sa utrapieniem to fakt. Ale argumenty w stylu, ze my placimy to woda jest nasza sa niepowazne. Trzeba szukac innych rozwiazan. O ile wiem w lubelskim czy zamojskim jakies tam sukcesy maja. Moze nie jest idealnia, ale biorac skale problemu w tamtych rejonach, cos sie dzieje. (2011/02/03 10:59)

pstrag222


Tu się mylisz bo nic z tym nie robią niszczą rzeki poprzez usuwanie przeszkod. Czekać tylko kiedy wejdą na por bo tam jest kanał praktycznie. Płacimy za łowienie zgadza się ale kto dba o te rzeki wędkarze czy ludzie że spływow? (2011/02/03 11:34)

pawelz


Tu się mylisz bo nic z tym nie robią niszczą rzeki poprzez usuwanie przeszkod. Czekać tylko kiedy wejdą na por bo tam jest kanał praktycznie. Płacimy za łowienie zgadza się ale kto dba o te rzeki wędkarze czy ludzie że spływow?



Szczerze to tylko czytalem, ze jakies dzialania PZW prowadzi w tym rejonie zeby utrudnic kajakarzom zycie. Ale to z prawnego punktu widzenia nieslychanie trudne. Mozna robic dokumentacje ze zniszczen i probowac na odgorny zakaz uprawiania kajakarstwa na pewnych odcinkach rzek wlasnie ze wzgledu na zniszczenia (wlasnie w tym kierunku slyszalem ze poszly dzialania na lubelszczyznie). Ale to nie PZW taki zakaz moze samo wprowadzic.

No i dalej nie wiem jak to wedkarze dbaja o te rzeki. ?. Oprocz tego ze zarybiaja (to w wodzie, z punktu widzenia kogokolwiek innego niz wedkarz zupelnie nie istotny element) w jaki inny sposob dbaja ?. Zbiorka smieci ?. A kto smieci jak nie my sami ?. Kto czesto dojezdza nad sama wode samochodami, nie raz zostawiajac w kaluzach tluste plamy po oleju.
Dbamy i najczesciej naprawiamy to co sami zniszczymy. gdyby nas nie bylo, to rzeki prawdopodobnie mialyby sie lepiej. (2011/02/03 11:57)

użytkownik57785


Mieszkając kiedyś w Nowym Sączu trenowałem kajakarstwo górskie w miejscowym klubie Start, potem Sandecja. Codziennie pływaliśmy kajakami po Dunajcu na odcinku kilku kilometrów w górę i dół rzeki, aż do jez. Rożnowskiego, spotykając na wodzie wędkarzy-muszkarzy i innych wędkujących w Dunajcu. Wędkarze wiedzieli, że łowią ryby na odcinku rzeki, gdzie trenują kajakarze górscy i że jest sporo sprzętu i krzyków na wodzie, gwizdy, trenerów nawoływania, wywracane kajaki (tzw. "kabiny"), brodzenie w wodzie, uderzanie wiosłami itp. A jednak wędkarze łowili, a kajakarze pływali. Pamiętam jedną, słownie J E D N Ą potyczkę słowną trenera z wędkarzem, który rzucał spinningiem tuż pod płynące kajaki, raz trafiając w mojego kolegę swoją przynętą i wbijając mu kotwiczkę w gumowy fartuch. I to był jedyny konflikt wędkarzy z kajakarzami, bo obie strony MUSIAŁY się jakoś pogodzić z potrzebami korzystania z rzeki zarówno wędkarzy, jak i kajakarzy. Nie było wyjścia. (2011/02/03 12:15)

pawelz


Na duzych rzekach jakos mozna wpolrzyc. Tu zmieszcza sie i wedkarze i kajakarze. Tez lowilem na Dunajcu a obok przeplywaly kajaki. I jakos dalo rade.
Ale duzo gorzej wyglada sprawa na malych rzeczkach lubelszczyzny czy zamojszczyzny.
Tam przeplyniecie o godz 9.00 rano kilku kajakow konczy w zasadzie lowienie.
rzeczka o szerokosci kilku metrow nie pomiesci jednych i drugich. Pstragi i lipienie (mimo ze to malo plochliwe ryby) zakopuja sie na dluuuugi czas w dnie i lowienie nie ma sensu. :(.
I stad prawdopodobnie tak duzy konflikt miedzy kajakarzami a wedkarzami. (2011/02/03 12:49)

pawelz


Wspolrzyc - matko co ja napisalem.
Mialo byc oczywiscie wspolzyc. (2011/02/03 12:49)

Wedkarz60


Koledzy tu na rzece wieprz gdzie latem łowię to w niedziele pływają bardzo często. Młody jak płynie tym kajakiem to prawie przy samych spławikach ale jak płyną jacyś starsi kolesie to potrafią przepłynąć daleko od spławików. (2011/02/03 16:51)

pstrag222


Nieda się żyć obok kajakarzy. Niby jak mamy łowić obu ciurkach pstragowych (2011/02/04 15:54)

kaban


Wody płynące należą do skarbu państwa(póki co) i jak wspomniał Mastiff wiele kajakarzom nie zrobimy.Zdarzyły się potyczki słowne z wodniakami ale tylko podczas zawodów spławikowych kiedy złośliwie wpływali(piwko i inne napoje jak mniemam) w zanęcone miejsca.Większość z pełną kulturą omijała zawodników.Mnie to osobiście nie przeszkadza,pomijając jedno zdarzenie kiedy stałem z muchówką na środku rzeki(południe w lipcu a ja łowię klenie i jelce) a dwie babcie(oceniam na 65+) w strojach kąpielowych i kapokach wpłynęły prosto na mnie(odepchnąłem dziób kajaka w ostatniej chwili) i przepraszając "pomknęły" dalej.Rozmowy z właścicielami firm wypożyczającym sprzęt spełzły na niczym.Nasz interes niema nic wspólnego z ich zarobkiem i z tym się pogodziłem.Na szczęście to tylko w lecie i wolne dni od pracy,a wtedy łowię świtem lub późnym wieczorem. (2011/02/04 16:55)

Manolo8


Wszystko zależy od kultury osobistej. I jedni i drudzy maja prawo korzystać z wody, wiadomo po jednej i po drugiej stronie znajdą się oszołomy. Pamiętacie wypadek na kanale żerańskim, gdzie dwóch kajakarzy (19 lat) - sportowców, przepłynęło po spławikach dziadkowi, chociaż mieli mnóstwo miejsca na wodzie i pewnie wszystko by było dobrze gdyby przeprosili dziadka. Dziadek posłał wiąchę, jeden z kajakarzy wyszedł na brzeg pewnie chcąc nauczyć 70 letniego dziadka "kultury", a ten dźgnął śmiertelnie kajakarza nożem. Finał, kajakarza już niema a dziadek pewnie po wyjściu z więzienia już nie połowi sobie.  (2011/02/04 21:33)

pstrag222


Ale można wyznaczyć fragmenty rzek na spływy. A nie pływać gdzie dusza zapragnie (2011/02/05 10:09)

Manolo8



Nie ma takiej opcji, wszyscy mają prawo korzystać z
wody bo jest ogólnie dostępna. Co innego w ścisłych rezerwatach, gdzie panują odrębne przepisy, na wodach prywatnych, czy łowiskach komercyjnych.


Ale można wyznaczyć fragmenty rzek na spływy. A nie pływać gdzie dusza zapragnie
(2011/02/05 11:36)

pstrag222


to jak mi wytłumaczysz pływanie kajakami w rezerwacie nad tanwia. skoro tam nie mozna pływac ? (2011/02/05 12:42)

dariuszdyl


A w jaki to sposob my utrzymujemy te rzeki. ?

W bardzo niewielu przypadkach tak jest ale teraz zgadzam sie calkowicie z Mastiff'em.
Placimy za lowienie ryb a nie za wypoczynek nad woda. Za kapanie sie w jeziorze tez chcesz pobierac kase ?. Za podziwianie przyrodzy (siedzac przy grill'u) tez ?.

To ze kajakarze sa utrapieniem to fakt. Ale argumenty w stylu, ze my placimy to woda jest nasza sa niepowazne. Trzeba szukac innych rozwiazan. O ile wiem w lubelskim czy zamojskim jakies tam sukcesy maja. Moze nie jest idealnia, ale biorac skale problemu w tamtych rejonach, cos sie dzieje.


Paweł i tu się z Tobą do końca nie zgodzę. Za spływy trzeba zapłacić organizatorowi, są płatne plaże i przystanie, my opłacamy składki na ochronę i zagospodarowanie (a nie za łowienie jak ktoś pisał) i z tego odprowadzamy haracz dzierżawny. Dlaczego za organizowanie spływów i innych atrakcji nad wodami organizatorzy nic nie odprowadzają a też niszczą rzeki i inne wody. Mają głęboko w d.... sprzątanie. Na miejscach ich biwaków zostają tony śmieci. Kiedyś sprzątając małą rzeczkę od razu rozdzielaliśmy śmieci na wędkarskie i nie wędkarskie, wyszło nam że na worek "naszych" były 3 worki innych. Nie wiem jak jest do końca, ale PZW jako dzierżawca danego odcinka rzeki może wprowadzić ograniczenia, albo zezwalać na spływy kajakowe po uiszczeniu odpowiedniej opłaty przez organizatora do kasy PZW. (2011/02/05 13:22)

dariuszdyl


No i jeszcze co to jest dzierżawa

Dzierżawa – jeden z typów umów prawa cywilnego. Reguluje ją Kodeks cywilny w art. 693-709, przy odpowiednim zastosowaniu przepisów o najmie (art. 659-692). Dzierżawa należy do umów nazwanych, dwustronnie zobowiązujących, wzajemnych i konsensualnych (tzn. dochodzących do skutku przez zgodne oświadczenie woli stron). Polega na udostępnieniu innej osobie prawa lub rzeczy, natomiast (w odróżnieniu np. od pożyczki) nie przenosi własności. Przedmiotem dzierżawy może być tylko rzecz lub prawo przynoszące pożytki.

Istotą dzierżawy jest to, że wydzierżawiający na oznaczony czas oddaje dzierżawcy rzecz do używania i pobierania pożytków, w zamian za co dzierżawca zobowiązuje się płacić wydzierżawiającemu czynsz. Konieczną cechą dzierżawy jest zatem jej odpłatność.

Dzierżawca powinien wykonywać swoje prawo zgodnie z zasadami prawidłowej gospodarki i nie może zmieniać przeznaczenia przedmiotu dzierżawy bez zgody wydzierżawiającego. Nie może również bez zgody wydzierżawiającego oddawać rzeczy osobie trzeciej. W trakcie dzierżawy dzierżawca zobowiązany jest do dokonywania napraw niezbędnych do zachowania rzeczy w stanie nie pogorszonym. Dzierżawić można zarówno rzeczy, jak i prawa. Odpłatność z tytułu umowy dzierżawy może ulec ograniczeniu do samego uiszczania należnych podatków i ponoszenia innych ciężarów związanych z własnością lub posiadaniem gruntu. Ponadto czynsz dzierżawny może być oznaczony nie tylko w pieniądzach, ale także świadczeniach innego rodzaju, czy w ułamkowej części pożytków (np. 1/2 części zbioru).

Stosunek dzierżawy jest podobny do innych stosunków prawnych polegających na korzystaniu z cudzej rzeczy. Od stosunku najmu dzierżawę różni, przewidziane wprost przez ustawę, uprawnienie dzierżawcy do pobierania pożytków z dzierżawionej rzeczy. Od użyczenia (art. 710-719 Kodeksu cywilnego) różni dzierżawę odpłatność. Z kolei użytkowanie (art. 252-265 Kodeksu cywilnego) nie jest stosunkiem obligacyjnym, lecz ograniczonym prawem rzeczowym.

Gdy wydzierżawiającym był właściciel, umowa dzierżawy, podobnie jak umowa najmu, może być ujawniona przez wpis w dziale III księgi wieczystej. W takiej sytuacji wpis dzierżawy uzyskuje skuteczność względem praw nabytych przez czynność prawną po jego ujawnieniu w księdze oraz pierwszeństwo przed ograniczonym prawem rzeczowym nie ujawnionym w księdze.

Dzierżawa jest z założenia przewidziana jako stosunek prawny długotrwały, mogący trwać nawet kilkadziesiąt lat. 

(2011/02/05 13:23)