Jak znaleźć najlepszą miejscówkę?

/ 10 odpowiedzi


Pierwszą rzeczą, nad którą zastanawiamy się, kiedy przyjeżdżamy nad wodę (szczególnie kiedy jesteśmy nad nią pierwszy raz). Jest to, która część brzegu, będzie najlepszym miejscem do rozstawienia sprzętu. Takiego miejsca, które obdarzy nas największymi i najpiękniejszymi rybami. Umiejętność znalezienia właściwego miejsca minimalizuje szanse na wrócenie z wyprawy o przysłowiowym kiju.

Wiele się mówi o tym, że największy szacunek należy się osobom, które potrafią „czytać z wody”. Osoba taka, często na podstawie wieloletnich obserwacji i doświadczenia zdobytego podczas niezliczonych wypraw, potrafi bezbłędnie odnaleźć miejsce najbardziej odpowiednie do wędkowania. I tutaj pochwalę się, że mam swoją nieporównywalnie lepszą i szybszą metodę, od jakiegoś tam gapienia się w wodę. Nie muszę też, pół życia przesiedzieć nad jakimś zbiornikiem, (lub rzeką), żeby wiedzieć gdzie są ryby. Po co mi to? Ja jestem awangardą w wędkarstwie, bo potrafię czytać nie wodę, a … brzeg.

Nie szukam tak jak większość wędkarzy swojego i tylko swojego miejsca. Ja szukam cudzych łowisk. Regulamin mówi, że „kto pierwszy ten lepszy”, i to jest dla mnie wiążące. Każdy, kto sugeruje, że go podsiadłem zostaje obdarowany widokiem mistrzowskiego „gestu Kozakiewicza” w moim wykonaniu. Byłem pierwszy i ja tu siedzę – nikt przecież nie obiecywał, że życie będzie lekkie i sprawiedliwe. Prawda?

Jak szukam? … Robię to szybko i skutecznie. Obserwując to, na co ciągle bardzo mało wędkarzy zwraca uwagę, nie rozumiejąc jak wielkie to dla nich dobrodziejstwo. Jest to jak wielka neonowa strzałka z napisem: tu rozstawiaj wędki, tu są ryby. 

Jednak nie pozostawię tej wiedzy wyłącznie dla siebie. Będę tak miły i opowiem o tym, jak czytać z brzegu (a właściwie ze śmieci na nim). Korzystam z tego, że „jelenie”, którzy nie zabierają ze sobą śmieci pokazują mi gdzie dokładnie mam łowić, na jakie przynęty, a nawet, jakiego sprzętu używać.



  1. Znalezienie łowiska.

Po prostu szukamy najbardziej zaśmieconego miejsca nad wodą. Jeśli miejsce wręcz kipi od „wędkarskich” śmieci, to kipi również rybami. Przecież te śmieci bez powodu się tam nie znalazły. Prawda? A to, że nieestetycznie? Trudno … ale o tym na końcu.

  1. Jakiej zanęty użyć? / jakie ryby są w łowisku?

Ameryki chyba nie odkryję, jak napiszę, że wystarczy popatrzeć, po jakiej zanęcie leżą worki dookoła. Rodzaj zanęty (szczególnie specjalizowane na konkretne ryby) powie nam co za rybka siedzi w wodzie.

  1. Jakiej wielkości, są ryby w łowisku?

Tutaj ponownie przydaje się obserwacja paczek po zanętach. Jeśli paczki są po drogiej, to można liczyć na konkretne ryby. W końcu jak ktoś używał porządnej zanęty to i na porządne ryby musiał się nastawiać. Jak są po taniej, to prawdopodobnie jest mniejsza ryba, ale za to dużo.

  1. Jakiej używać przynęty.

Nie wiesz jaka przynęta się najlepiej sprawdzi? To zobacz, po jakiej leżą pudelka/puszki/słoiki. Większość leży po „czerwonych”? No to łów na „czerwone”, większość po kukurydzy?, to na kukurydzę itd. Banał prawda?, Ale skuteczny.

  1. Czy łowisko nadaje się na dłuższą zasiadkę lub nockę?

Odpowiedź brzmi … „papierzaki”. Jeśli w okolicy. Jest ich dużo, to znaczy, że ktoś musi spędzać w tym miejscu sporo czasu. Jeśli dodatkowo znajdziesz paczki po świetlikach, to znaczy, że miejsce ma potencjał na nocne zasiadki. Leżące kiepy powiedzą ci jak długo i jak często ktoś tutaj łowi (ilość i poszczególne partie (różne poziomy rozkładu) kiepów).

  1. Łowić "na grubo", czy "na lekko"?

Zobacz, jakiej grubości są leżące na ziemi, fragmenty splątanych żyłek. Odpowiedź już znasz.

  1. Pamiętaj, że wnioski możesz wyciągnąć również z wszelkich innych pozostałościach po „twoim poprzedniku”. Nie jestem w stanie wypisać tutaj wszystkich możliwości. Podałem tylko te najistotniejsze.


Jak widać znalezienie oraz rozpoznanie idealnej miejscówki jest bardzo łatwe i nie wymaga praktycznie żadnego wysiłku ani wielkiej wiedzy. Ta banalna wręcz metoda typowania łowiska, jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Polecam ją każdemu.

Na koniec porada cwaniaka.

Jeśli nie chcesz, aby ktoś podsiadał twoje miejsce, to pozostaw je w jak najbardziej naturalnym stanie. Ktoś taki jak ja przejdzie obok i nawet nie zwróci na nie swojej uwagi.


Jeśli nie chcesz konkurować z innymi „podsiadaczami”, to podsiadaną miejscówkę posprzątaj – wtedy inni „podsiadacze” się nią nie zainteresują. I to jest również najlepszy sposób na to, żeby łowić w komfortowych warunkach, w zgodzie z naturą (patrz Pkt-1).

Aspekt moralny?

Ktoś mógłby powiedzieć, że metoda na „podsiadacza” jest chamska, ale ja mam inne zdanie na ten temat. Chamskie jest zostawianie śmieci nad wodą. W końcu, jeśli pokazałeś komuś gdzie i na co ma łowić, to się nie dziw, że ci zajął miejsce.



Pozdrawiam wszystkich wędkarzy, (oraz „jeleni”, dzięki którym nie muszę się wysilać) :).

Czarny Brat

ps.

wybaczcie proszę ew. błędy stylistyczne … jak piszę to mnie boli :)

kris900


No kolego wielki szacun dala ciebie za twoją przebiegłość ja zawsze jak widziałem śmieci to tylko wyzywałem pod nosem co za h..j po sobie nie posprzątał a nie pomyślałem żeby to wykorzystać. A co do zajmowania miejsca płaisz składki jest wolne jest więc siadasz i już. kto pierwszy ten lepszy to wszystko.Jeszcze raz szacunek :) (2012/04/01 19:14)

xxxczokxxx


kolego wielki dzięki ,,MASZ ŁEB!!!,, faktycznie prawdę mówisz może wrzuć to na swój blog ;) (2012/04/01 19:35)

tmk


 No kolego, nigdy od tej strony nie podchodziłem do wyszukiwania miejscówek.  Myśle ,że warto zwrócić uwagę na te rzeczy a przy okazji gdy trafimy w dziesiątkę to wysprzątamy łowisko :)Ale jest sporo takich gdzie tylko jeden brzeg jest dostępny dla większości .. i wszędzie jest śmietnik.   Tak czy siak + za nowe spojrzenie na wędkowanie : ) (2012/04/01 19:38)

turu82


heheehehe ja tak zawsze robię (2012/04/01 19:46)

turu82


no może kiepów to nie oglądam ale reszta jak ww (2012/04/01 19:47)

Piko2003pl


nigdy na śmieci uwagi nie zwracałem, a jednak warto :)
pomysł super  (2012/04/01 21:06)

oliver22


Szczera prawda mozna zobaczyc jacy ludzie sa smieciarze a smieci mowia wszystko a zylki pozostawione jest smiercia dla ptakow a mozesz sam stracic zycie chodzac w woderach i sie zaplatac i gotowe a za artykul 5 (2012/04/07 16:44)

borsuk 6x9


fajny tekst :) miło się czytało :D (2012/04/13 15:15)

Sensej1990


A ja powiem tak myślę ze ok. 50% wędkarzy idzie nad wodą spędzić miło czas, nie każdy nastawia się na ryby dla wielu ludzi jest to oderwanie od codzienności. Wtedy taki ktoś idzie do sklepu poproszę zanętę i robaki i dostanie ew. sam sobie wybierze. A druga sprawa gdyby tak było to znaczyło by że w 95% wędkarze wiedzą na co łowić i czym nęcić. A to niestety jest nieprawdą bo jak wszyscy wiemy większość z nas kombinuje z zanętami, próbuje je zmieniać dodawać. Myślę że patrzenie na opakowanie po zanęcie i wierzenie w udane wędkowanie mijają się z celem. Na prostym przykładzie Ci to mogę opisać. Wybieram się na ryby, jadę nad staw nad którym wcześniej nie byłem. Chce złapać karpia więc kupuje zanętę na karpie ew. jakieś kulki i łowie niestety po 3 dniach nie udaje mi się złapać żadnego karpia.Po czym po mnie przychodzi gość  z zanęta na leszcze.Siedzi 3 godziny, ale wyciąga 2 płotki, bo czasem też tak się zdarza.I Ty byś przyjechał, ubrudził i zasmrodził sobie ręce po tych moich kipach ( choć staram się kipować do słoiczka), łowiłbyś na kulki, bo znalazłeś kulki.I nic pewnie byś nie złowił. Ale czy one na tym stanowisku były skuteczne? Mógłbyś łowić na zanętę leszczową bo też Pan łapał i też zostawił kipy ( poznajesz bo ja pale lucky strike, a on palił viceroy'e) i znowu nic ani leszcz i myślisz sobie co jest grane? A ja Ci powiem lepiej metoda prób i błędów nauczyć się robić samemu zanętę pod dane gatunki ryb, jakie są w łowisku. Warto też nie wybierać się tylko z białymi, tylko nałapać ew. kupić czerwonych pinkę.I ostatnie pomysł sobie że jakiś wędkarz zostawił taki syf po paczkach z zanęt że tam siadasz tylko nie wiesz ze nawrzucał on z ta zanętą 10 kg kukurydzy i 10 kg groszku kilka dni temu, i w upalne dni gdy woda kwitnie nie złowisz na tym miejscu nic :) Gwarantuje.Woda w tym miejscu będzie się psuła. Czasem zanęta wrzucona w jeden dzień może być mniej skuteczna niz ta sama wrzucona w inny dzień przy innych warunkach atmosferycznych, i różnym żerowaniu ryb. Pozdrawiam. To ni było wyzwanie na wojnę tylko moje zdanie. (2012/04/13 17:13)

rryybbaa


Co do jednego się zgadzam - ryby biorą tam, gdzie jest najwięcej śmieci. Ale nie na to, czego pozostałości leżą na brzegu. U mnie nad jeziorem jest pełno opakowań po najtańszej zanęcie, chociaż ryby wcale za nią nie przepadają. Wystarczy kupić zanętę innej firmy i brania pewne. Jest też dużo pudełek po gnojakach, a ja nie mam na nie żadnych brań. (2012/04/13 18:30)