Jak WŚ obnaża bezprawie w PZW

/ 21 odpowiedzi
Wędkarski Świat zajął się dwoma przypadkami łamania prawa przez PZW. W obu, bezprawne praktyki naszego Związku obnaża redakcyjny prawnik - Wojciech Koźmiński.

(pobieżne streszczenie)

1. Polski Związek Wędkarski działa między innymi w oparciu o Prawo o Stowarzyszeniach. Mówi ono, że z tytułu przynależności do stowarzyszenia, jego członek nie może ponosić żadnych strat ani zysków w stosunku do osoby niezrzeszonej.

W tym przypadku przez prawnika przytaczany jest prosty oparty na następującej zależności przykład: ja ZRZESZONY Ślązak opłacając tygodniowe łowienia w wodach PZW na Pomorzu, zapłacę mniej, niż ten sam Ślązak - lecz NIEZRZESZONY. Zatem oczywistą korzyść odnoszę ja, co jest ewidentnym łamaniem prawa.

W odpowiedzi na ten zarzut, najmądrzejszy człowiek w szeregach Wysokiej Izby PZW - rzecznik Kustosz, wije się na wszelkie sposoby, aby nie odpowiedzieć na proste pytanie.

2. Co daje nam przynależność do Polskiego Związku Wędkarskiego? Tak po chłopsku mówiąc, możemy łowić ryby - taki jest cel naszych opłat.

I to jest podstawa do kolejnych (moim zdaniem poważniejszych) oskarżeń zaprzyjaźnionego prawnika.

Otóż nasz związek, musi odprowadzić (zdaje się) 19% podatek od każdej sumy wpłaconej przez niezrzeszonego, za wykupione czasowe zezwolenie. Ponieważ niezrzeszony jest... niezrzeszony, tego podatku nie można w żaden sposób ominąć.
Natomiast nasz rodzimy wędkarski Związek nie odprowadza tegoż samego podatku od przychodu, który wnoszą zrzeszeni.

Wędkarski Świat stawia sprawę jasno! Zrzeszony i Niezrzeszony w zamian za stosowną opłatę dostaje to samo - możliwość łowienia ryb. Jednak PZW operuje innym nazewnictwem w zależności od statusu kupującego zezwolenie. Z punktu widzenia prawnika Koźmińskiego (jak i logiki), jest to zwykłe pokrętne unikanie płacenia podatków.

W bieżących wydaniach czasopisma, toczy się polemika między prawnikiem a rzecznikiem, do lektury której gorąco namawiam. W bardzo jasny i dobitny sposób nasz Związek został trafiony "w czuły punkt" i pod takim szyldem ukazuje się cykl artykułów na ten temat.


frankozola


Szkoda tylko że w ciągu najbliższych lat się to nie zmieni.. ba, uważam że jeszcze składki znacząco wzrosną.

Może jakby szersze grono dziennikarzy się tym zajęło to coś by ruszyło(mam na myśli telewizję, gazety nie tylko o tematyce Wędkarskiej), tylko musiało by się to tyczyć całego PZW, a nie jednego okręgu. (2011/07/27 08:14)

frankozola


Jeszcze dodam że może to wygląda jak narzekactwo, ale wielu z nas uważa że te składki są za wysokie, ponadto uważam że za takie opłaty to powinno być organizowanych więcej imprez, więcej zarybień, więcej działań. (2011/07/27 08:18)

jamesbond


czytam WŚ i jadą po PZW równo. Ostatnio było o bezkarności ZGWP. No widać, że się biorą. Niestety.... PZW się nie zmieni według mnie padnie/zginie zamęczone, w długach.  (2011/07/27 09:47)

pawelz


Juz kiedys o tym fakcie wspominalem. Bylo to okolo rok temu.
PZW lamie ustawe o stowarzyszeniach, ale dopiero teraz jak widac ktos wziol sie za to na powaznie.

Nalezy pamietac ze do Stowarzyszenia nie wstepujemy po to, aby moc cos dzieki temu zyskac, ale aby wypelniac statutowe zalozenia stowarzyszenia. A wielu z wedkarzy (w zasadzie wszyscy) wstepuje do PZW aby moc taniej lowic. Patrzac na nasz statut nigdzie nie jest napisane (Rozdzial II paragraf 7) ze celem Zwiazku jest umozliwienie lowienia ryb przez jego czlonkow. Promowanie wedkarstwa nie jest rownoznaczne z umozliwieniem. (2011/07/27 10:04)

Lampe


Pobieżnie przedstawiłem sens sporu, dlatego sformułowania typu "umożliwienie łowienia ryb" oddają faktyczny stan, nie są zaś żadnym aktem prawnym. Jeśli zaś "uczepić się" statutu, to czym jest "promowanie" wędkarstwa?







(2011/07/28 09:52)

pawelz


Promowanie to dla mnie zachecanie, pokazywanie plusow , ale nie umozliwianie czegos za darmo.
Np. moge promowac swoja firme budowlana piszac ze buduje najlepsze budynki, ze dotrzymuje terminow itp. ale nie bede swiadczyl uslug za darmo. Podobnie z wedkarstwem. Mozna wychwalac wypoczynek na swierzym powietrzu, mozna tworzyc lowiska z rybami, mozna organizowac festyny dla dzieci i mlodziezy, ale nigdzie nie ma slowa o tym ze bedzie to za darmoche. Przynajmniej ja to tak rozumiem. I wstepujac do PZW robimy to po to zeby moc wypelniac statut PZW a nie ciagnac pod siebie ile sie da. Tak przynajmniej powinno byc w teorii. A wiadomo jak to wyglada w praktyce.
PZW lamie przepisy a my, szeregowi czlonkowie skrupulatnie to wykorzystujemy (2011/07/28 10:02)

użytkownik26223



PZW lamie przepisy a my, szeregowi czlonkowie skrupulatnie to wykorzystujemy



Zgadzam się z kolegą pawelz .Dlaczego np  ja  jako (niezrzeszony)  muszę zapłacić  ok 40 zł dziennie za łowienie  gdy w tym samym łowisku inny wędkarz za tą samą czynność (łowiący tymi samymi metodami,tak samo jak ja) płaci za tę samą przyjemność kilka razy mniej??? Ilu z was zrzeszonych w pzw narzeka że płacicie za dużo a w rzeczywistości płacicie grosze.Dlaczego ja chcąc np 20 dni połowić jako nie zrzeszony zapłacę 800 zł natomiast jeśli się "zapisze" do PZW zapłacę tylko 220 zł a wędkować mogą i 365 dni w roku???przecież to jest niesprawiedliwe,to jest jawna dyskryminacja i powinna być o tej sprawie zawiadomiona prokuratura . (2011/08/01 12:02)

Artur z Ketrzyna



PZW lamie przepisy a my, szeregowi czlonkowie skrupulatnie to wykorzystujemy



Zgadzam się z kolegą pawelz .Dlaczego np  ja  jako (niezrzeszony)  muszę zapłacić  ok 40 zł dziennie za łowienie  gdy w tym samym łowisku inny wędkarz za tą samą czynność (łowiący tymi samymi metodami,tak samo jak ja) płaci za tę samą przyjemność kilka razy mniej??? Ilu z was zrzeszonych w pzw narzeka że płacicie za dużo a w rzeczywistości płacicie grosze.Dlaczego ja chcąc np 20 dni połowić jako nie zrzeszony zapłacę 800 zł natomiast jeśli się "zapisze" do PZW zapłacę tylko 220 zł a wędkować mogą i 365 dni w roku???przecież to jest niesprawiedliwe,to jest jawna dyskryminacja i powinna być o tej sprawie zawiadomiona prokuratura .


Po primo jako członek danego stowarzyszenia nie możesz zarabiać ale to nie znaczy że nie możesz korzystać z ulg lub być inaczej traktowany. Trudno tu mówić o dyskryminacji, bo nikt nie zabroni zapisać się do tego związku (stowarzyszenia). Inne stowarzyszenia są bardziej restrykcyjne, bo jeśli się do nich nie zapiszesz to napewno nic nie dostaniesz od nich za darmo, i za przesłanie trzech kartek żądają tylko 100 zł jako opłatę za koszty przesłania (wiem bo się kiedyś do takiego jednego zwróciłem o pomoc).
Członkowie stowarzyszenia nie muszą płacić nic oprócz składki członkowskiej by korzystać nieodpłatnie i nie zarobkowo z dóbr stowarzyszenia, a tu członek też płaci (no może trochę mniej ale przecież wcale nie musi), tak też mówi ustawa. (2011/08/01 12:22)

pawelz


Czlonkowie Stowarzyszenia nie placa za lowienie ryb. I to jest caly przekret.
Ty wstepujac do jakiegokolwiek stowarzyszenia, oplacasz skladke czlonkowska. Podobnie jest w przypadku PZW.
Chcac lowic ryby (co nie jest statutowym zalozeniem PZW !!!) powinienes zaplacic dokladnie tyle samo co osoba niezrzeszona. A tak nie jest.
Moglbym odwrocic sytuacje. Zalozmy ze nie jestem czlonkiem PZW.
Ty i Ja jestesmy takimi samymi obywatelami i za lowienie ryb powinnismy placic dokladnie tyle samo jesli chodzi o wody skarbu panstwa na ktorych dziala PZW (stowarzyszenie). A Ty jesli chcesz zajac sie statutowymi sprawami (bo np. masz pasje spolecznika czy jakies inne potrzeby udzielania sie) to wstepujesz do PZW. Ale niech nikt nie przymusza mnie finansowo do wstepowania. Bo tak to w tym momencie wyglada.
I wprowadzenie zezwolen to pierwszy krok do unormowania tej sprawy. Do tej pory same skladki czlonkowskie niejako mylnie traktowane jako oplaty za wedkowanie upowaznialy do wedkowania. A tak nie jest i dlatego wprowadzono dodatkowy papier - zezwolenie - ktory tak naprawde pozwala na lowienie. Kolejnym krokiem powinno byc umozliwienie zdobycia takiego zezwolenia dla WSZYSTKICH na jednakowych zasadach. (2011/08/01 12:43)

użytkownik87383


Panowie - moje zdanie na temat PZW i wszystkich spraw około działalności tej organizacji jest nieco odmienne a to co je wyróżnia to przede wszystkim nieco łagodniejszy , mo że nawet bardziej liberalny ton . W każdym bądź razie  nie do końca zgadzam się z tą buńczuczną ideologią ewoluującą w kierunku swego rodzaju zaprzaństwa , ba nawet spisku przeciwko tej opartej na wieloletnich tradycjach organizacji. Należy pamiętać że podżeganie do buntu , usilne dążenie od obalenia fundamentów związku - to nic innego jak podcinanie gałęzi na które wszyscy siedzimy ( dlatego w godle powinien widnieć szlachetny , rybożerny ptak  kormoran , gniazdujący nad wodą ) . Parafrazując znane powiedzenie koń jaki jest każdy widzi "  - można też dokonać oceny dokonań i reputacji naszego związku - bo jakie jest PZW też każdy z nas widzi. Wiadomo nie od dziś że PZW to organ , w przypadku którego o jednolite zdanie i opinię naprawdę trudno a zwykle to co  uważa się za "zdanie " stanowi punkt zborny tych wszystkich których w ich mniemaniu PZW krzywdzi i okrada . Czy aby na pewno opinia ta jest  do końca słuszna ?Każdy z nas ma przecież  także możliwość rozpatrywania cieni i blasków PZW - w  sposób indywidualny - cieszyć się z tego co dobre było i będzie ( z inklinacją do wspomnień czyli tego co było a nie wróci już nigdy  ) lecz także z wyłaniającej się przyszłości naszego hobby  Naprawdę byłbym ostrożny w kwestii podnoszenia protestów przeciwko PZW , sceptyczny wobec masowych kontestacji przeciwko macierzystemu związkowi wędkarskiemu. Psioczmy i narzekajmy , marudźmy i lamentujmy - ale po cichu , między sobą , jak gdyb w zgodzie z otaczającą nas  wędkarską rzeczywistością   którą  poniekąd sami przecież kreujemy. Tych wszystkch którzy już dziś chcieliby obalić wspartą wieloletnimi tradycjami instytucję - chciałbym zapytać :co zrobią i gdzie się podzieją ? Czy wobec braku największej  wędkarskiej  organizacji w Polsce - zwrócą się ku mało obiecującej alternatywie jaką są prywatne glinianki i stawy komercyjne ? Przecież gdyby wybiegnąć w przyszłość - tą bez PZW , działania osób łowiących na wędkę - ograniczona byłaby wyłącznie dom łowisk sztucznych zaś świadomość tychże osób - głównie do "znajomości dobowego limitu i zasad panujących na łowisku ". Sięgnijmy wyobraźnią , poczujmy całym sobą  ten wymiar "wędkarstwa " przywodzący na myśl łowienie "pstrągów w Ameryce ' , te strumienie pstrągowe potoki kupowane na metry  - a wnet odechce się nam walczyć nie  z tradycją polskiego wędkarstwa lecz z tym co do gruntu złe i szkodliwe. (2011/08/01 13:02)

użytkownik26223


Po primo jako członek danego stowarzyszenia nie możesz zarabiać ale to nie znaczy że nie możesz korzystać z ulg.

A czy zdobywanie mięsa nie jest formą "zarabiania"???
Przecież to jest jakiś zysk ,forma zarobku bo zamiast wydawać w sklepie na pokarm to łowisz mięso za darmo.
(2011/08/01 13:22)

pawelz


Fajnie poczytac kogos, kto ma odmienne zdanie i pisze o tym w sposob spokojny i zrownowazony :)
Widzisz. jesli chodzi o PZW jako sama idee jest OK. Ktos musi dbac o nasze wody i gospodarowac nimi.
Zdaje sobie sprawe ze po upadku PZW chetnych na przejecie i zagospodarowanie ogromnego arsenalu wod nie bedzie zbyt wielu. Problem w tym ze czy to pod plaszczykiem PZW czy RZGW stan naszych rzek nie bedzie inny.
Bede chyba w wiekszosci, jesli stwierdze ze stan naszych wod i ich rybostan daleki jest od doskonalosci. A w wiekszosci przypadkow wrecz tragiczny. A czemu sie tak dzieje ?. Czemu PZW nie robi kompletnie NIC aby poprawic ta sytuacje. Co prawda pojawiaja sie perelki - towrzystwa przy PZW - ktore staraja sie jakos ogarnac fragmenty wod i czasami udaje im sie to, ale to inicjatywy "prywatnych" osob nie zarzadow PZW.
Moja odpowiedz jest jedna. W zarzadach i wladzach PZW zasiadaja ludzie niekompetetni, pchajacy sie na stolki dla samej wladzy a nie fachowcy, ktorzy umieliby cos zrobic. Ale populizm i bylejakosc obecnie zwycieza, i tylko mocne potrzasniecie tymi na gorze i czarno na bialym wykazanie im nieudolnosci w tym co robia z rownoczesnym pozbawieniem ich stolkow moze cos zmieni.
Ja osobiscie nie jestem za likwidacja PZW. Jestem za daleko idacymi zmianami w sposobach gospodarowania. Tak aby za jakis czas wyjsc na prosta. A to co obecnie sie dzieje to pomijajac bezprawie, to bylejakos i nieudolnosc. To taki slon na glinianych nogach ktore albo sie rozpadna albo w pore wymienimy je na inne solidniejsze. (2011/08/01 13:24)

dariuszdyl


...Zdaje sobie sprawe ze po upadku PZW chetnych na przejecie i zagospodarowanie ogromnego arsenalu wod nie bedzie zbyt wielu. ...


Będzie i to sporo chętnych. Dla prywatnego dzierżawcy jest to spora kasa do wyjęcia z wody. 
Jakie by nie było ZG PZW to jednak w niektórych ZO PZW siedzą ludzie myślący którzy chcą coś zrobić dla wody, a jest i sporo kół PZW które robią naprawdę dużo dla wody w swoim rejonie. 
Prywatny dzierżawca nie będzie patrzył na wędkarzy tylko na to co może wyjąć z wody. 
Jeżeli chodzi o opłaty - zrzeszony czy nie zrzeszony - to nie mogę się zgodzić że powinni mieć takie same opłaty. Kiedyś, jak ja zaczynałem łowienie, było coś takiego jak praca na rzecz koła i wody. Obecnie zresztą też są organizowane przez koła PZW akcje sprzątania łowisk, akcje zarybieniowe i inne prace. Na członka PZW zgodnie ze statutem można wpłynąć żeby wykonał prace na rzecz PZW.Ciekawe ilu z niezrzeszonych wędkarzy będzie chciało zrobić coś dla łowiska na którym łowi. W większości przypadków usłyszycie odpowiedź - Płacę i wymagam.
Dzierżawcą łowisk jest Stowarzyszenie PZW, a co za tym, idzie są nimi wędkarze należący do PZW dlatego nie zgodzę się ze stwierdzeniem że my, członkowie PZW mamy płacić tyle samo co wędkarze niezrzeszeni, 90% których nie interesuje się, co można zrobić dla wody na której łowią.Fakt że jest też prawie taka sama ilość zrzeszonych którzy tak podchodzą do swoich łowisk, ale jak wtedy nagradzać tych którzy coś robią dla swojej wody, medalami albo dyplomami. Ile razy jechało się na akcję zarybieniową i rozwoziło się worki z narybkiem prywatnymi samochodami nie licząc nawet na zwrot kosztów, bo wiedzieliśmy że robimy to dla siebie i naszej wody. Żaden z niezrzeszonych nawet się nie pokazał, chociaż było ogłoszenie o zarybieniach i potrzebnej przy nich pomocy.
Jeżeli już maja być takie same opłaty dla zrzeszonych i niezrzeszonych to roczna opłata powinna wynosić 1000 PLN, a dzienna minimum 70 PLN, żeby można było wynająć jakąś firmę która będzie dbała o czystość wód państwowych i powinno zostać zlikwidowane PZW, bo wtedy nie ma ono racji bytu. Dodatkowo powinny zostać wprowadzone opłaty za korzystanie z wód przez kajakarzy, żeglarzy i motorowodniaków, oraz osoby które nie łowią ale chcą wypoczywać nad wodą, oni też śmiecą i po nich też trzeba sprzątać. (2011/08/01 21:52)

dario35


a moze zaluzmy nowy zwiazek i wypiszmy sie z PZW jesli bedzie nas kilka tysiecy  moze sie uda a wyleniale stare wydry wkoncu ulegna tez mam dosc placenia zlodziejom i wolalbym byc w malym ale konkretnym stowazyszeniu ktore szanuje wedkaza i rybostan ,no i wzajemnie wsrod wedkazy ktorzy kochaja ryby w wodzie a nie na grilu (2011/08/01 22:22)

cierpliwy1


Wędkarski Świat zajął się dwoma przypadkami łamania prawa przez PZW. W obu, bezprawne praktyki naszego Związku obnaża redakcyjny prawnik - Wojciech Koźmiński.

(pobieżne streszczenie)

1. Polski Związek Wędkarski działa między innymi w oparciu o Prawo o Stowarzyszeniach. Mówi ono, że z tytułu przynależności do stowarzyszenia, jego członek nie może ponosić żadnych strat ani zysków w stosunku do osoby niezrzeszonej.

W tym przypadku przez prawnika przytaczany jest prosty oparty na następującej zależności przykład: ja ZRZESZONY Ślązak opłacając tygodniowe łowienia w wodach PZW na Pomorzu, zapłacę mniej, niż ten sam Ślązak - lecz NIEZRZESZONY. Zatem oczywistą korzyść odnoszę ja, co jest ewidentnym łamaniem prawa.

W odpowiedzi na ten zarzut, najmądrzejszy człowiek w szeregach Wysokiej Izby PZW - rzecznik Kustosz, wije się na wszelkie sposoby, aby nie odpowiedzieć na proste pytanie.

2. Co daje nam przynależność do Polskiego Związku Wędkarskiego? Tak po chłopsku mówiąc, możemy łowić ryby - taki jest cel naszych opłat.

I to jest podstawa do kolejnych (moim zdaniem poważniejszych) oskarżeń zaprzyjaźnionego prawnika.

Otóż nasz związek, musi odprowadzić (zdaje się) 19% podatek od każdej sumy wpłaconej przez niezrzeszonego, za wykupione czasowe zezwolenie. Ponieważ niezrzeszony jest... niezrzeszony, tego podatku nie można w żaden sposób ominąć.
Natomiast nasz rodzimy wędkarski Związek nie odprowadza tegoż samego podatku od przychodu, który wnoszą zrzeszeni.

Wędkarski Świat stawia sprawę jasno! Zrzeszony i Niezrzeszony w zamian za stosowną opłatę dostaje to samo - możliwość łowienia ryb. Jednak PZW operuje innym nazewnictwem w zależności od statusu kupującego zezwolenie. Z punktu widzenia prawnika Koźmińskiego (jak i logiki), jest to zwykłe pokrętne unikanie płacenia podatków.

W bieżących wydaniach czasopisma, toczy się polemika między prawnikiem a rzecznikiem, do lektury której gorąco namawiam. W bardzo jasny i dobitny sposób nasz Związek został trafiony "w czuły punkt" i pod takim szyldem ukazuje się cykl artykułów na ten temat.

Kolego Lampe pan Walczak z Płocka walczy w tym temacie trzeci rok a więc nic nowego nie wymyślił prawnik o który wspomniałeś ale dobrze może wreszcie cos się ruszy.Temat zezwoleń to też wynik pracy pana Walczaka.Pozdrawiam

(2011/08/01 22:45)

Artur z Ketrzyna


a moze zaluzmy nowy zwiazek i wypiszmy sie z PZW jesli bedzie nas kilka tysiecy  moze sie uda a wyleniale stare wydry wkoncu ulegna tez mam dosc placenia zlodziejom i wolalbym byc w malym ale konkretnym stowazyszeniu ktore szanuje wedkaza i rybostan ,no i wzajemnie wsrod wedkazy ktorzy kochaja ryby w wodzie a nie na grilu

Kolega nie wie o czym pisze założyć nowy związek taki jak PZW ale nie PZW. Chcecie coś zmienić to chodźcie na zebrania w waszych kołach i tam dyskutujcie co gdzie i kiedy. Każdy narzeka że nie są oni gospodarni, tyle że za takie opłaty i składki jakie płacimy, to ich po opłaceniu dzierżawy wód prawie nic nie zostaje na zarybienia i inne działania statusowe.


Krzyczycie że 130-250 zł za rok,na wszystkie jeziora to strasznie drogo. Ale jak piszę że pragnę założyć własne stowarzyszenie wędkarskie; to niektórzy mówią że na jedno małe łowisko musiał bym brać 350 zł na rok, by je utrzymać w należytym stanie. To w końcu jak to jest? Płacimy im za dużo czy za mało?
Tak samo ci nie zrzeszeni krzyczą że narzuca im się RAPR i płacą więcej. Ja takie krzyki odczytuję tak; zapłacić jak najmniej a wsiąść za to jak najwięcej.
A ja wam powiem że nie jest łatwo za takie składki wyczarować coś więcej niż to oni robią. I niech ktoś kto uważa inaczej idzie i zgłosi się do zarządu i pokarze co sam osiągnie... PSR nie podlega władzom PZW, a na wewnętrzne służby ochrony to za takie składki ich nie stać.
  (2011/08/01 23:11)

pawelz


Kol. Artur z Ketrzyna.
Za malo :). Oplaty w PZW sa smieszne w stosunku do oczekiwan wedkarzy. Moze ktos pisac ze u niego jest mase ryb a placi 200 zl / rok, ale to pojedyncze przypadki (kilka procent w skali kraju) to nie norma.
To ja pisalem o tych 350 zl. I powiem wiecej. Chetnych do zapisania sie do stowarzyszenia nie brakuje, a i tak nikogo z zewnatrz nie chca juz przyjmowac. Nie dam glowy z to co pisze ale mam te wiadomosci od jednego z czlonkow tego stowarzyszenia.

Kol dariuszdyl. Ostatnio mielismy przetargi na nasze wody. Na zdecydowanej wiekszosci wod PZW nie miala konkurencji. Ja osobiscie slyszalem o kilku startujacych do przetargow. I jesli uwazasz ze to taki biznes, to proponuje pogadac z osobami juz dzierzawiacymi Wisle czy Rabe. Policz ile bedzie Cie kosztowala ochrona jakiegos obwodu (bo tylko tak mozna dzierzawic). Wilk zatrudnia 3 czy 4 osoby. Jak tam jezdzilem byli ZAWSZE. Gdyby placic kazdemu tylko najnizsza krajowa to wychodzi okolo 24000 x 4 prawie 100 000 zl sama ochrona. A on ma o tyle dobrze ze to tyklko Wisla i Brenica z latwym dostepem do wody wiec w miare prosto do pilnowania. A gdzie oplata za dzierzawe i zadeklarowane w operacie zarybienia. Ryby mozna wylowic w ciagu roku. A co w nastepnych kilkunastu (nie pamietam na jak dlugo dokladnie podpisywany jest operat) ?.
Czytalem tu o prywatnych dzierzawcach i to glownie negatywne opinie. I troche mnie to dziwi. Bo tym co ja znam nic zlego zarzcic nie moge.

"Jeżeli chodzi o opłaty - zrzeszony czy nie zrzeszony - to nie mogę się zgodzić że powinni mieć takie same opłaty. Kiedyś, jak ja zaczynałem łowienie, było coś takiego jak praca na rzecz koła i wody. Obecnie zresztą też są organizowane przez koła PZW akcje sprzątania łowisk, akcje zarybieniowe i inne prace. Na członka PZW zgodnie ze statutem można wpłynąć żeby wykonał prace na rzecz PZW.Ciekawe ilu z niezrzeszonych wędkarzy będzie chciało zrobić coś dla łowiska na którym łowi. W większości przypadków usłyszycie odpowiedź - Płacę i wymagam."

Masz racje. Ale tylko wtedy kiedy mniej beda placic tylko Ci co rzeczywiscie pracowiali, a nie WSZYSCY ktorzy zapisali sie do PZW. Praca tez jest jakas forma zaplaty. To czy zaplacisz w gotoce np. 20 zl czy popracujesz 1 godzine to w zasadzie to sama. Kazda prace mozna jakos wycenic. Ale w tej chwili jest tak ze sama przynaleznosc do stowarzyszenia juz przynosi Ci korzysci. Tak byc nie powinno i nie moze.
Jesli ktos bedzie chcial cos robic dla lowiska to zapisze sie do PZW i bedzie musial odpracowac iles godzin. Inni powiedza dokladnie jak napisales. Place i wymagam. Takie powinni miec prawo. (2011/08/02 10:17)

Lampe


Myślę, że tutaj nie chodzi o likwidację PZW. Jakikolwiek inny twór zastępczy nie byłby w stanie odrodzić się w tym kraju w przeciągu 40 lat!

Mniemam, że wszelkie ataki, prowadzone w mediach oraz na forach internetowych mają za cel główny - stworzyć podwaliny do poprawy jakości działania naszego Związku. Wszyscy widzimy, że PZW kuleje na każdym kroku ("nieżyciowe" przepisy, finansowe przekręty itd.), więc każda forma walki z "niedoskonałościami" PZW jest dobra. Może za kilka (kilkanaście) lat będziemy mogli zaobserwować pozytywne skutki tej masowej kontestacji?
Oby. (2011/08/03 07:06)

pawelz


Dokladnie tak jak napisal kol. Lampe.
W pierwszej kolejnosci nalezaloby pozbyc sie betonu i populistow. I zastapic ich fachowcami, ktorzy znaja sie na robocie. Nie wyobrazam sobie zadnej fimy, ktora zarzadzalaby tak olbrzymim majatkiem a w ktorej kadra kierownicza bylaby wybierana przez pracownikow. Moze w komunie. Ale nie teraz.

Dopoki to sie nie zmieni, dopoki do koryta beda sie pchali sfrustrowani karierowicze nie majacy pojecia o gospodarowaniu i zarzadzaniu naszymi wodami, to bedzie jak obecnie. Byle jak.  (2011/08/03 10:26)