Zaloguj się do konta

Jak skutecznie bronić się przed psem?

utworzono: 2012/11/25 11:14

Uwaga! Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

Bernard51

Co nie którzy boją się szczurów, mysz, pająków, ćmy, chetnie poczytam i takich instrukcji jak bronić sie przed nimi?
Ale dlaczego bronić sie?? Pies nie sprowokowany nie zaatakuje bez powodu.
A w jego naturze jest bronić swojego terytorium przed intruzem obszczekujac ,ujadając, aby sie go pozbyc, nic po za tym.
[2012-11-28 10:51]

dziobasek35

http://zwierzosfera.pl/atak-psa-jak-bronic-sie-przed-ugryzieniem-przez-psa/
[2012-11-28 12:01]

Mija

Moi drodzy, gdyby pies rozróżniał dobrych i złych to większość debilnych psów zagryzłoby własnych, debilnych właścicieli. Bzdury opowiadacie.

Nie jestem złym człowiekiem a mimo to mnie atakują - bo się ich panicznie boję (chociaż teraz już odrobinkę mniej). Mało tego, nie lubię ich - wolę koty, ale pewnie dlatego że psów się boję. Nigdy nie wyciągnęłam ręki żeby pogłaskać własnego psa - tzn. psa rodziców, który po latach wciąż mnie pamięta i cieszy się na mój widok. Nie ma siły żebym wyciągnęła do niego rękę.
[2012-11-28 12:55]

Mija

A... i bez problemu można z tą awersją żyć ;))
[2012-11-28 12:56]

Wonski79

Moi drodzy, gdyby pies rozróżniał dobrych i złych to większość debilnych psów zagryzłoby własnych, debilnych właścicieli. Bzdury opowiadacie.

Nie jestem złym człowiekiem a mimo to mnie atakują - bo się ich panicznie boję (chociaż teraz już odrobinkę mniej). Mało tego, nie lubię ich - wolę koty, ale pewnie dlatego że psów się boję. Nigdy nie wyciągnęłam ręki żeby pogłaskać własnego psa - tzn. psa rodziców, który po latach wciąż mnie pamięta i cieszy się na mój widok. Nie ma siły żebym wyciągnęła do niego rękę.



Bez komentarza
[2012-11-28 13:05]

banzai

Temat ciekawy aczkolwiek trudny w rozwiązaniu. Bo nie wiadomo na co i w jaki sposób pies zareaguje. Ja na łowisku z psami problemu nie mam jak jakiś leci to zawsze z właścicielem.
Chociaż psy nie zawsze słuchają. Gdy wędkuję to zawsze siedzę czasami mi aż tyłek odpada ale lepsze to niż stanie i się rozkojarzanie.... Czasami kiedy już pies biegnie (szczególnie te do kolan) wystarczy że wstane i tupne to od razu psa nie ma. Tylko jak wiemy problemy zaczynają się z dużymi psami. Kiedyś u mnie po ulicy kręcił się taki mieszany owczarek niemiecki. Wieeelkie bydle a ja jako wtedy 14 latek strasznie się go bałem czy to na przystanek przejść czy do kościoła wtedy jak widziałem że stoi mi na drodze to wyciągałem jakiś stary gaz pieprzowy który dostałem od ojca. Miał być na ludzi (średnio ciekawa okolica). Pies dostał łącznie 3 razy potem się nauczył. Tak więc naprawdę najskuteczniejszy jest gaz bo nie dość że zostaje na pysku to jeszcze sierść i skutki spotkania pozostają na długo... A z psami nie warto ryzykować i bawić się w hukowe gówienka... tym bardziej gwizdki... [2012-11-28 13:07]

jacenty75

Ja swego czasu przez trzy lata byłem inkasentem co wiązało się z codziennym obcowaniem z różnymi psami. Przez ten czas straciłem 3 pary spodni, jedną kurtkę a pozyskałem bliznę po rozszarpanym ramieniu. Czego się nauczyłem:1) Psów nie należy się bać (one to wyczuwają), a żadnym wypadku nie uciekać (chyba, że ma się 100% pewność, że zdążymy)2) Do wszystkich tych przykrych spotkań doszło w bliskiej obecności właścicieli!!!! Nigdy gdy znalazłem się z psem sam na sam.3) W przypadku ataku ze strony psa wielokrotnie skutecznie ratowałem się podsuwając pod pysk to co akurat miałem pod ręką (przeważnie była to moja torba) - ratując tym samym własną skórę. [2012-11-28 13:28]

Mija

Moi drodzy, gdyby pies rozróżniał dobrych i złych to większość debilnych psów zagryzłoby własnych, debilnych właścicieli. Bzdury opowiadacie.

Nie jestem złym człowiekiem a mimo to mnie atakują - bo się ich panicznie boję (chociaż teraz już odrobinkę mniej). Mało tego, nie lubię ich - wolę koty, ale pewnie dlatego że psów się boję. Nigdy nie wyciągnęłam ręki żeby pogłaskać własnego psa - tzn. psa rodziców, który po latach wciąż mnie pamięta i cieszy się na mój widok. Nie ma siły żebym wyciągnęła do niego rękę.



Bez komentarza


Masz w czymś problem?
[2012-11-28 14:17]

Wonski79

Moi drodzy, gdyby pies rozróżniał dobrych i złych to większość debilnych psów zagryzłoby własnych, debilnych właścicieli. Bzdury opowiadacie.

Nie jestem złym człowiekiem a mimo to mnie atakują - bo się ich panicznie boję (chociaż teraz już odrobinkę mniej). Mało tego, nie lubię ich - wolę koty, ale pewnie dlatego że psów się boję. Nigdy nie wyciągnęłam ręki żeby pogłaskać własnego psa - tzn. psa rodziców, który po latach wciąż mnie pamięta i cieszy się na mój widok. Nie ma siły żebym wyciągnęła do niego rękę.



Bez komentarza


Masz w czymś problem?



Nie bardzo rozumiem. Jeżeli coś cię uraziło to przykro mi. Przepraszać nie będę bo nie wiem za co.Piszesz że boisz się psów a jak wiadomo strach jest przez psy wyczuwany. Piszesz że ich nie lubisz a myślisz że pies tego  nie wyczuwa. W czym problem?
[2012-11-28 14:23]

borsuk 6x9

pies atakuje w 90% przypadków ze strachu, pozostałe 10% ma nierówno pod sufitem. (niestety tak też się zdaża). na pewno nie wolno do takiego burka odwracać się tyłem. wtedy taki szczekacz się ośmiela a my nie mamy kontroli sytuacji.najlepiej patrzeć mu prosto w oczy i jeśli weszliśmy na jego teren (np. szukając miejscówki wparadowaliśmy na obce podwórko czy zagrodę) wycofać się tyłem. jeśli trafiamy na dużego psa opętanego rządzą krwi to wtedy jest niewesoło, ale nie beznadziejnie. najczulszym miejscem psa jest jego nos. najskuteczniejszym jest wtedy uderzenie końcem palców zewnętrzną częścią dłoni w sam czubek psiego nosa. wiem że to wymaga opanowania nerwów, jak wie się co robić to i z tym jest łatwiej. oczywiście trzeba też pamiętać że lepiej żeby zęby zatopił w torbie wędkarskiej niż w naszej ręce. w ostateczności przyjmujemy pozycję żółwia czyli kulimy się plecami do góry osłaniając uszy i głowę jak najbardziej podkurczając nogi i chowając głowę. [2012-11-28 14:25]

MASTINO

Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .

"w razie ataku kucnij" - chyba po to żeby miał łatwiej dostać się do szyi ...



I tu masz zupełną rację. Nigdy w życiu żadnego kucania, nachylania czy klękania przed atakującym psem. Pies musi czuć chociaż odrobinę respektu przed "czymś" większym od siebie. Pozycja poniekąd zrównująca się poziomem wysokości z psem daje mu doskonałą możliwość ataku tego miejsca, które chce dopaść każdy drapieżnik chcący unicestwić obiekt ataku, czyli szyja, kark, głowa. Pozycja kucna umożliwia mu poza tym sprawne przewrócenie ofiary i większą możliwość unicestwienia, zagryzienia. Na atak psa najczęściej reaguje się atakiem, bądź chociaż blefowniem ataku (wersja obrony dla opanowanych i odważnych). Najczulszym miejscem w jakie można skutecznie uderzyć atakującego psa jest jego nos. Wiele agresywnych zwierząt reaguje odstąpieniem od kontynuowania ataku po uderzeniu go właśnie w nos. Patrz- kolucho w nosie buhaja. Kolejnym sposobem jest złapanie go za skórę na karku/szyi i konsekwentne i w miarę mocne dociskanie do ziemi (bez duszenia), co pies odbierze jako naszą chęć "zagryzienia go" i zdobycie przewagi w walce. Mając natomiast rękawiczki na dłoniach, można złapać go za dolną szczękę, skutkuje to w przypadku ras psów średnich, a nawet owczarków niemieckich i pozostałych ras z wąską kufą. Nastawianie do ataku swojego przedramienia może zakończyć się rozszarpaniem ręki, zwłaszcza nieosłoniętej odzieżą. Gwizdki wysokotonowe, ultradźwiekowe, popularne jako myśliwskie, służą do przywołania psów, a nie odgonienia go czy zapobieżeniu jego ataku, czyli reakcja psa odwrotna od zamierzonej przez atakowanego. Sposobem jest też owinięcie psiej szyi czy całej głowy swoją kurtką, koszulą, bluzą, szalikiem lub jakąkolwiek częścią wiekszej odzieży. Każdy przedmiot, którym możemy uderzyć psa podczas jego furii, jest nam również pomocny. Oczywiście wszelkie motacze gazu są najskuteczniejsze, ale pod warunkiem, ze jest to gaz w żelu, lub w pomieszczeniach zamkniętych czy bezwietrznej pogodzie- w sprayu.
Reasumując-
żadne
klękanie, żaden gwizdek
(chyba, że przeraźliwy sygnał, klakson itp),
żadna niezabezpieczona odzieżą ręka i żadne uciekanie
(chyba, że mamy gdzie i jesteśmy w takiej odległości że zwiejemy)
. Nie są to rady z neta czy opowieści kolegów, ale z autopsji. Hodowałem i hoduję psy dużych i silnych ras.



[2012-11-28 14:25]

Mija

Moi drodzy, gdyby pies rozróżniał dobrych i złych to większość debilnych psów zagryzłoby własnych, debilnych właścicieli. Bzdury opowiadacie.

Nie jestem złym człowiekiem a mimo to mnie atakują - bo się ich panicznie boję (chociaż teraz już odrobinkę mniej). Mało tego, nie lubię ich - wolę koty, ale pewnie dlatego że psów się boję. Nigdy nie wyciągnęłam ręki żeby pogłaskać własnego psa - tzn. psa rodziców, który po latach wciąż mnie pamięta i cieszy się na mój widok. Nie ma siły żebym wyciągnęła do niego rękę.



Bez komentarza


Masz w czymś problem?



Nie bardzo rozumiem. Jeżeli coś cię uraziło to przykro mi. Przepraszać nie będę bo nie wiem za co.Piszesz że boisz się psów a jak wiadomo strach jest przez psy wyczuwany. Piszesz że ich nie lubisz a myślisz że pies tego  nie wyczuwa. W czym problem?

Napisałam, że pies nie odróżnia dobrych ludzi od złych a nie, że strachu nie wyczuwa. I nic mnie nie uraziło tylko się zastanawiam z czym masz problem podkreślając akurat te urywki. Można ich nie lubić, można się ich bać i można ich nie krzywdzić przez co cieszą się na nasz widok. Wszystko się zgadza...
[2012-11-28 14:28]

MASTINO

Ja tam mam 22-strzałową, krótka wiatrówkę.  Działa nie tylko na psy :-) Uniwersalna - podpity koleś, stado kaczek wyżerających zanętę, no i z dzieckiem można się fajnie pobawić celując do puszek.



Oj stary, miałbyś spore kłopoty po czymś takim. Z dzieckiem powiadasz....... A obiło Ci się kiedyś o uszy słowo "rykoszet", "zbłądzona kula".....? Porażka kolego, porażka.



[2012-11-28 14:30]

jakubnob

 psów nie nalezy sie bac

agresywne zachowanie wobec nich jest jeszcze gorsze psy są pamiętliwe




mija jeżeli nie wyciągniesz reki do psa ktorego znasz pare lat to    nawet jamnik będzie chciał cie  zagryźć -_-'
[2012-11-28 14:37]

MASTINO

Sprawa jest prosta !Kiedy biegnie na mnie pies to przyklękam na lewe kolano i wyciągam w jego kierunku wyprostowaną rękę z zaciśniętą pięścią. Kiedy otwiera pysk by mnie ugryźć wkładam mu rękę jak najgłębiej i otwartą już dłonią chwytam od wewnętrznej w okolicach ogona. Następnie szybkim ruchem prawą ręką chwytam za dolną szczękę i wywracam psa na lewą stronę. Po tym zabiegu zęby psa skierowane są na zewnątrz i nie może mnie ugryźć.Proste !;)



Zrób tak z atakującym dogiem (wszystkimi ich odmianami), rottweilerem, amstaffem, bernardynem, mastiffem, kaukazem, podhalańcem itd itd itd......... :)))) No, chyba że masz ok 2,5 m wzrostu i pięść jak dojrzały ananas :))))))))) W innym przypadku już zmów zdrowaśki :)

[2012-11-28 14:46]

Mija

 psów nie nalezy sie bac

agresywne zachowanie wobec nich jest jeszcze gorsze psy są pamiętliwe




mija jeżeli nie wyciągniesz reki do psa ktorego znasz pare lat to    nawet jamnik będzie chciał cie  zagryźć -_-'

No i chcą ;))) Łajzy jedne!


No cóż. Wolę właścicieli niż ich PUPILI ;)
[2012-11-28 14:50]

MASTINO

Cześć Kasiu :) Znam wiele osób z taką (nazwę to odważnie) fobią. Jest to sprawa do zminimalizowania a nawet zlikwidowania w Twoim umyśle, bo to tylko kwestia psychiki, nic więcej jak sama wiesz. Od urodzenia był przy mnie jakiś nasz pies. I jako mały, pięcioletni chłopiec byłem mocno pogryziony przez psa, który pilnował terenu firmy gdzie pracowała moja mama. Miałem pogryziony brzuch, nogi, plecy, ręce. Szpital, bolesne zastrzyki przeciw ewentualnej wściekliźnie itd. Sunia (owczarek niemiecki), która mnie zaatakowała miała w swojej budzie szczeniaczki, które ja ukradkiem przed mamą, chciałem tylko pogłaskać. Oberwałem zdrowo od mamy szczeniaków. Przez kilka kolejnych miesięcy miałem drgawki i ataki histerii na widok psa. Skończył się mój paniczny strach przed psami w dniu, kiedy tata przyniósł do domu malucha owczarka nizinnego. Mijały lata i aż do dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez psów. Dasz radę kiedyś i Ty Kasiątko :)   [2012-11-28 15:08]

Mija

Cześć Maciek :) Ja się tego wszystkiego domyślam... zresztą, jak napisałam, jest już o wiele lepiej (mogę przejść bez sztywnienia obok psa sąsiadki :)) ale naszego Bajbusa i tak nie mogę dotknąć :(
A właśnie... tak przejawia się to moje "lepiej" - przejdę obok spokojnie ale z rękoma przy szyi (własnej) żeby mnie za rękę nie chwycił :)

[2012-11-28 15:15]

MASTINO

Cześć Maciek :) Ja się tego wszystkiego domyślam... zresztą, jak napisałam, jest już o wiele lepiej (mogę przejść bez sztywnienia obok psa sąsiadki :)) ale naszego Bajbusa i tak nie mogę dotknąć :(

A właśnie... tak przejawia się to moje "lepiej" - przejdę obok spokojnie ale z rękoma przy szyi (własnej) żeby mnie za rękę nie chwycił :)



To z Tobą pójść na wystawę psów, to tak jak ze mną na konkurs tańca towarzyskiego albo spotkanie członkiń kółka różańcowego :)




[2012-11-28 15:41]

Mija

Cześć Maciek :) Ja się tego wszystkiego domyślam... zresztą, jak napisałam, jest już o wiele lepiej (mogę przejść bez sztywnienia obok psa sąsiadki :)) ale naszego Bajbusa i tak nie mogę dotknąć :(

A właśnie... tak przejawia się to moje "lepiej" - przejdę obok spokojnie ale z rękoma przy szyi (własnej) żeby mnie za rękę nie chwycił :)



To z Tobą pójść na wystawę psów, to tak jak ze mną na konkurs tańca towarzyskiego albo spotkanie członkiń kółka różańcowego :)





Musiałbyś mnie cały czas bronić ;)
[2012-11-28 15:51]

MASTINO

Musiałbyś mnie cały czas bronić ;)



Hahahahahaha......To niemal identycznie jak Ty mnie uspokajać.... -Oddychaj, spokojnie, licz do tysiąca, napij się wody, zapal sobie, nie pluj na panią i pana, schowaj procę........a w ogóle wyjdźmy już stąd, to napijmy się...... :))))))))



[2012-11-28 15:59]

Wonski79

Do tematu dodał bym jeszcze. Słyszy się o pogryzieniach dzieci przez psy. Tutaj Maciek jest dobrym przykładem. Pies zaatakował ponieważ bronił potomstwa mimo iż przecież nie chciał zrobić żadnej krzywdy maluchom. Nie wierzę w opowieści że dziecko nic nie zrobiło a pies je pogryzł. Czasami wystarczy gwałtowny ruch lub w złym momencie wyciągnięcie ręki. Pies nawet najłagodniejszy posiada przysłowiową miarkę, która w pewnych okolicznościach się przebiera. Dzieciom ciężko takie sprawy wytłumaczyć, wpajając że piesek jest dobry i w ogóle i nic nie zrobi.
Obserwuje na mojej psinie, która jest strachliwa i do mojego syna nigdy jeszcze nie wyszczerzyła zębów ale tłumacze juniorowi że czasami przesadza i psu może się to w końcu nie spodobać. Widząc na podwórku dzieci wyciągające ręce do mojego psa po prostu ją zabieram a dziecku tłumacze że ten piesek nie lubi obcych i nie da się pogłaskać bo do końca nie wiem kiedy ta miarka się przebierze. Dlatego też chciał bym uczulić niektórych właścicieli czworonogów. Pies to zwierze, które nie rozumuje tak jak człowiek. Nie można ufać zwierzęciu bezgranicznie. Ja mam labradorkę. Rasa uważana za łagodna ale widziałem też agresywne psy tej rasy. Sporo zależy tu od wychowania psa.
Nie radzę wyciągać rąk do nieznajomego psa. Pies sam podejdzie jak nie będzie czuł się zagrożony.
A rodzicom małych dzieci radzę tłumaczyć, iż pies czuje, też go boli. Ciągnięcie za ogon czy za łapy nie jest przyjemne dla czworonoga i nie pozwalać podchodzić do nieznajomych psów.

I jeszcze jedno. Jak wiadomo węch psa jest ileś tam krotnie lepszy niż ludzki. Człowiek bojąc się lub przejawiając agresję się poci. To tez działa na psy. Niektóre zapachy u psa mogą wywoływać różne zachowania. My nie posiadamy tak wyczulonego węchu. A zapachy dla nas ładne mogą być nieakceptowalne dla psa. Wiele psów nie znosi zapachu alkoholu.
[2012-11-28 16:13]

gaz, gaz , gaz, gaz gaz..... i jeszcze raz gaz, gaz, gaz.   Możecie oczywiście poddać atakującego psa hipnozie, albo uciekać, albo udawać, że nie żyjecie!

Hehehehe. Zawsze można "piesa" złapać, założyć mu służbowy kaganiec i powiedzieć :

-"Azor.... nie wolno!"

Powodzenia treserom życzę, jak piesek będzie baaaaaardzo zły.

Chyba spotykacie nad wodą same "sarenki"..... bez komentarza.

[2012-11-28 17:09]

MASTINO

Do tematu dodał bym jeszcze. Słyszy się o pogryzieniach dzieci przez psy. Tutaj Maciek jest dobrym przykładem. Pies zaatakował ponieważ bronił potomstwa mimo iż przecież nie chciał zrobić żadnej krzywdy maluchom. Nie wierzę w opowieści że dziecko nic nie zrobiło a pies je pogryzł. Czasami wystarczy gwałtowny ruch lub w złym momencie wyciągnięcie ręki. Pies nawet najłagodniejszy posiada przysłowiową miarkę, która w pewnych okolicznościach się przebiera. Dzieciom ciężko takie sprawy wytłumaczyć, wpajając że piesek jest dobry i w ogóle i nic nie zrobi.
Obserwuje na mojej psinie, która jest strachliwa i do mojego syna nigdy jeszcze nie wyszczerzyła zębów ale tłumacze juniorowi że czasami przesadza i psu może się to w końcu nie spodobać. Widząc na podwórku dzieci wyciągające ręce do mojego psa po prostu ją zabieram a dziecku tłumacze że ten piesek nie lubi obcych i nie da się pogłaskać bo do końca nie wiem kiedy ta miarka się przebierze. Dlatego też chciał bym uczulić niektórych właścicieli czworonogów. Pies to zwierze, które nie rozumuje tak jak człowiek. Nie można ufać zwierzęciu bezgranicznie. Ja mam labradorkę. Rasa uważana za łagodna ale widziałem też agresywne psy tej rasy. Sporo zależy tu od wychowania psa.
Nie radzę wyciągać rąk do nieznajomego psa. Pies sam podejdzie jak nie będzie czuł się zagrożony.
A rodzicom małych dzieci radzę tłumaczyć, iż pies czuje, też go boli. Ciągnięcie za ogon czy za łapy nie jest przyjemne dla czworonoga i nie pozwalać podchodzić do nieznajomych psów.




Masz rację, z jednym, malutkim ALE. Podstawą w wychowaniu każdego psa, czy to York czy Rottweiler, jest wpajanie mu posłuszeństwa i nietykalności wobec ludzi. Nie wiem, czy miałeś kiedyś okazję przyglądać się pracy sędziów i zachowaniu psów na wystawach psów w Polsce i za granicami kraju.... Otóż sędziowie podchodzą do każdego wystawianego psa i z bliska oglądają, dotykają, sprawdzają ich uzębienie, łapy, uszy, a nawet genitalia u samców. W Polsce taki sędzia podchodzi do psa z pewną dozą nieśmiałości, obaw, a nawet strachu. Bo wiele naszych, polskich psów jest skandalicznie źle wychowanych i szerzy zęby na każdego, próbują nawet atakować, a o dopuszczeniu sędziego do siebie to nawet mowy nie ma. Taki pies zostaje automatycznie dyskwalifikowany. Na wystawach zagranicznych nie ma takiej możliwości, żeby Rottweiler, Dog, Amstaff, York, Chow Chow czy Kaukaz warknąl, czy nawet krzywo spojrzał przy otwieraniu mu pyska do kontroli uzębienia, kontroli jąder, czy skóry, bo inaczej może zapomnieć o jakiejkolwiek nastepnej swojej wystawie w życiu. A nie daj boziu pies "na zachodzie" ugryzłby kogoś na ulicy, podwórku, czy w bloku, to kary grzywny przewyższają kilkudziesięciokrotnie koszt szkolenia psa u najlepszych treserów. U nas - "śmiech na sali" i najwyżej psa uśpią. Moje córki wychowały się z dogami, bernardynem, rottweilerami i teraz cane corso. Siadały na nich, giglały piórkiem w uszach, dmuchały w nosy, pokazywały dośc mocno gdzie piesek ma oczko, a nawet zasypiały z nimi na ich posłaniach wtulone w psów futra. Żaden z psów nigdy nie podniósł wargi na żadne dziecko moje czy obce, z jednym wyjątkiem mojej suki doga, która warknęła na córkę przechodzącą koło jej miski jak akurat jadła. Zareagowałem natychmiast uderzając ją mocno w kufę. Nigdy więcej pies nie zareagował nawet kiedy córka miętoliła w jej misce segregując czerwone kulki karmy od żółtych i brązowych. Pies cierpliwie czekał aż się jej zabawa znudzi, dopiero podeszła. Ja swoje psy wychowuję tak, żebym miał do nich 150%-wą pewność reakcji wobec innych osób, a zwłaszcza dzieci. Dla psa członkowie jego stada, a szczególnie "szczenięta" w stadzie i nawet obce "szczenięta", muszą być święte. 


[2012-11-28 17:12]

Nad woda jak cię zaatakuje pies, to nie będziesz miał czasu kombinować, czy to tresowana bestia, czy bezdomny szaleniec, czy genetyczny desperat. Każdy, kto jest świadomy zagrożeń, nie wypuści psa bez kagańca, nie pozwoli mu hasać po ostępach. Nie chodzi tu nawet o ludzi, ale o zwierzęta. Taki wolno puszczony pies, wychowany na blokowisku ( a w zasadzie każdy), zmałpieje jak mu przed mordą wystartuje bażant. A człowiek - jeden nie będzie atrakcyjny dla bestii, a inny jak najbardziej. Każdy wolno biegający pies bez kagańca, spuszczony ze smyczy stanowi potencjalne niebezpieczeństwo. Jest tylko jedna rada - albo go odstrasz, albo zabij. Powodzenia koledzy z tymi korkowcami, wiatrówkami, hipnozą, kotletami, kotami i teściówkami. Jak ci jeden Azorek jaja wygryzie, jak poharata twoje dziecko, jak zostawi na ciele odcisk zębisków, to wtedy pertraktujcie i próbujcie ugłaskać napastnika.

Może zapytajcie go, DLACZEGO SIĘ PRZYCZEPIŁ I POPROŚCIE, COBY SIĘ DOBROWOLNIE ODDALIŁ.

POTEM DAJCIE MEDAL WŁAŚCICIELOWI CIELĘCIA.


:)

Ubawiłem się. Hehe.

[2012-11-28 17:41]