Jak skutecznie bronić się przed psem?

/ 127 odpowiedzi / 3 zdjęć

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

maras74


Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .

"w razie ataku kucnij" - chyba po to żeby miał łatwiej dostać się do szyi ...

Albo się zesrać ze strachu. :-)

Ja tam mam 22-strzałową, krótka wiatrówkę.  Działa nie tylko na psy :-) Uniwersalna - podpity koleś, stado kaczek wyżerających zanętę, no i z dzieckiem można się fajnie pobawić celując do puszek.


To żeś błysnął chłopaku. (2012/11/26 20:10)

Bernard51


Na psa jest dobry kot lub kot wlasnego chowu z teściową.
Na ten duet nie ma mocnych (psów)
W razie ataku psa teściowa kiece zadziera kot wygląda
A gaz extra pieprzony sie ulatnia.
(2012/11/27 04:25)

Mija


Wracając do meritum....

Kiedyś zaatakowały mnie 2 wilczury. Miałam 6 lat, sięgały mi do pasa. Jak mnie jeden złapał za nogawkę to wrzasnęłam tak, że obydwa uciekły z podkulonymi ogonami. Dziś niestety głosik nie ten i krzyk na psy nie pomaga. Nie pomoże też gwizdek, bo on tylko bardziej rozwścieczy już wkurzone zwierzę. Jedyne rozwiązanie to, jak koledzy już raczyli radzić, gaz.

Aha i jeszcze jedno - jak się człowiek NAPRAWDĘ boi to g*** mu pomoże kucanie przed psem (notabene dla tych co może nie wiedzą - taki mały gest poddania przed zwierzakiem... ale nie w tych warunkach i nie z tym strachem za paskiem) (2012/11/27 08:50)

Wonski79


Psy wyczuwają strach i okazanie strachu przed psem bardziej je prowokuje.
Mam labradorkę, która została zabrana z pseudo hodowli. Mimo że psina miała wtedy pół roku, do tej pory, a ma w tej chwili prawie trzy lata, czuje respekt do obcych ludzi.
Nie podejdzie do obcego nawet kiedy trzyma jakiś smakołyk. Ale zdarzają się osoby, które boją się psów i ona to wyczuwa i zaczyna szczekać.
Taka sama sytuacja może wyniknąć jak pies poczuje się zagrożony., Agresja budzi agresję.
Jak zaczniemy machać łapami przed psem i pies poczuje się zagrożony - zaatakuje.
Dlatego należy zachować jak największy spokój. Pojedynczy pies raczej nie będzie atakował. Jako zwierzęta stadne, tworzą grupę, w której czują się bezpieczne. Atakują raczej grupami, chyba że ich psychika jest spaczona przez nieodpowiedzialnego właściciela.
Nie będe się tu rozpisywał bo to nie temat o psach tylko o obronie przed nimi.
Dlatego uważam, że żadne gwizdki, pałki i inne tego typu gadżety.
Gaz i to tylko w ostateczności. (2012/11/27 09:37)

pawelz


Bedac w szkole sredniej czesto jezdzilem rowerem na ryby. Zeby dotrzec do wody musialem przejechac okolo 100m wzdluz dwoch gospodarstw, gdzie paletalo sie kilka sporych kundli i oczywiscie zawsze mialem niezlu sprint zeby im zwiac.
Nie wiem jak wytlumaczyc fakt, ale ile razy wsadzilem w kieszenie jakies kamienie, zeby w razie czego sie "ostrzeliwac", nigdy zaden nie wyskoczyl poza obszar podworka. Czuly czy co ?.
Raz jeden jechalem i oczywiscie sprint a one za mna. Niestety jakis debil wykopal rowek w szlakowce i go nie zauwazylem. Oczywiscie gleba na zwirze. To co wtedy wykrzyczalem nie nadaje sie do publikacji. A psy. Podwinely ogon i uciekly. Wiedzialy, ze gdyby do mnie doskoczyly, chyba bym je wtedy sam zagryzl :). Od tej pory ani razu mnie juz nie gonily. (2012/11/27 10:00)

Wonski79


Mając kamienie w kieszeni czułeś się pewniej, po wywrotce czułeś wk...enie a psy to wyczuły. (2012/11/27 10:18)

wojtal


Wracam do domu pomiędzy polami i często moim utrapieniem są psy - jeden nigdy nie stanowi problemu, ogólnie w pojedynkę raczej nie atakują. Czasami się zdarzają ataki 5, 6 psów  - wtedy są bardziej odważne i wzajemnie się nakręcają. Zastanawiałem się nad kupieniem wiatrówki czy może bardziej pistoletu na plastikowe kulki... ale miałem wątpliwości, czy ktoś kiedyś nie posądzi mnie o znęcanie się nad zwierzętami itp.
  Po pewnym czasie kupiłem sobie gaz obronny (taki za 15zł) - zaletą jest to że działa (około 5minut) psy sprytnie wycierają ten gaz o trawę, ale niewątpliwie studzi ich zapał. Minus jest taki, że pies musi być blisko - żeby nie zdążył się odsunąć to realnie 1-2 m. Kolejnym plusem jest łatwość schowania i małe ryzyko uszkodzenia, niska waga i cena. Minusy to konieczność bliskiej odległości, problem użycia w przypadku wiatru, mała pojemność.
  Zatem gaz był ok, ale zastanawiałem się jak zniechęcić psy do ataku już jak biegną w moją stronę - kamienie skuteczne, ale bez przesady - nie będę nosił takiego obciążenia, a po ciemku trudno znaleźć.
  Zacząłem szukać rozwiązać elektronicznych Doghaser i Dazer II, ponieważ lepsze opinie miał Dazer - kupiłem go. Jest skuteczny na jakieś 5-7m pod warunkiem, że pomiędzy psem a mną nie ma jakiś metalowych przeszkód - płoty itp, które powodują zakłócenia. Należy go używać przez około 2 sek. potem przerwa i znowu - psy słyszą dźwięki o nieprzyjemnej częstotliwości. Używam, go tylko jak muszę, aby ich nie przyzwyczaić. Ogólnie po miesiącu psy jak mnie widzą, to zachowują bezpieczną odległość i się mną nie interesują.
  Urządzenie ma charakter kierunkowy, można np. użyć go do ochrony własnego psa - co ostatnio zrobiłem. Jego największym minusem jest: Cena i możliwość uszkodzenia np. w przypadku upadku. Ale na prawdę polecam. UWAGA: Ponieważ działa na słuch, działa gorzej w warunkach miejskich hałas uliczny i na stare psy. Doskonale sprawdza się na wsi, w lesie itp. Np. na rybach jak widzę, że ktoś  spuszcza psa i ten pędzi do mnie, to dwa razy nacisnę przycisk i się już nie zbliża.
  Z doświadczenia mogę powiedzieć do ataków nagłych mam gaz w kieszeni, a dazer noszę w plecaku.

Mam nadzieję, że pomogłem. Warto wiedzieć, że np. na wiejskie psy wystarczy najmniejszy kamień lub samo schylenie się po kamień, ponieważ to najczęstsza broń i mają złe doświadczenia. (2012/11/27 11:02)

Mija


o rany.... bez przesady ...

Czasami nawet wiatrówka nie wystarczy O!

;) (2012/11/27 11:19)

u?ytkownik102195


To może wzorem naszego smarkatego kolegi kupujmy już nie wiatrówki, ale Kałasznikowy i strzelajmy do kaczek, bo nam zanętę wyżerają? Łajam za to smarka, a tu gość mający się za doświadczonego wędkarza robi jakieś wyrzuty?! Jasne z modrym... co to ma być?! (2012/11/27 12:37)

Mija


A to, że po prostu zbyt emocjonalnie względem tekstu zareagowałeś. Można przecież uznać, że strzela salwę żeby ptaki przestraszyć? Ty z góry zakładasz, że strzela wprost do nich. Po co? Jak Go złapiesz za palec na spuście i celownikiem skierowanym w kaczkę wtedy go łajaj bo nawet w sądzie to Tobie muszę udowodnić winę a nie Ty własną niewinność. (2012/11/27 14:15)

bluehornet


Hmmm - proszę o spokój w wypowiedziach . (2012/11/27 14:41)

mik99


Nie powiem, ale ciekawy temat. Kiedyś będąc jeszcze smarkiem, mocno pogryzł mnie wściekły pies sąsiada. Od tamtego czasu panicznie bałem się psów. Strach ustał w momencie kiedy sami kupiliśmy sporego owczarka niemieckiego. Więź jaką nawiązaliśmy z tym psem była niesamowita a on sam był cholernie posłuszny. Pamiętam jak pewnego razu gonił mnie pies, który pojawił się na mojej ulicy nie wiadomo skąd. W pewnym momencie, będąc już bliżej podwórka zauważyłem coś czego nie zapomnę do końca życia. Wierzcie mi lub nie. Mam bramę która ma ok 2 m wysokości. Mój pies widząc mnie w tarapatach, będąc w amoku i wyczuwając zagrożenie dla swojego pana rozpędził się, przeskoczył bramę i z impetem rzucił się na tamtego psa. Walka nie była drastyczna, mój pies prawdopodobnie czuł przewagę nad tamtym i tylko lekko go kąsnął a potem strasznie warczał i szczerzył kły. Ja stojąc jak wryty w pewnym momencie poczułem podobną agresję, tamten pies czując podwójną absorpcję po prostu uciekł. Jakie to ma nawiązanie do tematu? ano takie, że jeśli mamy psa można brać go, ze sobą, psy to zwierzęta szybko przywiązujące się do ludzi także w chili zagrożenia zawsze jest raźniej a psy widząc kolejnego psa nie zawsze chcą atakować. Oczywiście pies na łowisku to  pewnego rodzaju utrudnienie, a to sobie popływa, a to sobie poszczeka a wiemy, że na trzeba zachowywać ciszę :) nie mniej jednak myślę, że w miarę sposobności możemy zabierać swoich pupili z sobą. Gaz to też ciekawe rozwiązanie, chyba sam to kupię bo niestety mojego czworonogiego przyjaciela nie ma już ze mną :(.
(2012/11/27 15:03)

Wonski79


Jak tylko mogę zabieram swego pupila na rybki, często chodzę sam i wtedy taki czworonożny przyjaciel jest niezastąpiony. Oczywiście zdarzyło się, że psince zachciało się kąpać i przepłoszyć rybki ale wybaczam jej. Przyjaciel jakich mało. (2012/11/27 15:36)