Zaloguj się do konta

Jak pogodzić związek Wędkarski z Małżeńskim.

utworzono: 2009/04/11 12:54
koko1802

Wiele młodych panienek nie wie jak to wygłąda wędkarstwo.
Dopiero po zawarciu związku małżeńskiego oczęta się otwierają i zaczyna się nażekanie ,(lamentowanie) ,że nigdy wcześniej nie wyobrażły sobie ile przykrości mogą spowodować nasze wypady nad wodę,kiedy zostają same imają jeszcze dzieci na utrzymanu. Może ktoś potrafi w swoich wypowiedziach pogodzić te dwa związki. [2009-04-11 12:54]

Cześć jestem po 15 latach małżeństwa i raczej zawsze są problemy z wyjazdem na ryby,ale zawsze jadę.Pozdrawiam (może się dotrzecie) [2009-04-11 13:21]

Alternatywą może być budka z piwem, to działa [2009-04-11 13:22]

Nie ma takiej możliwości,jeżeli kobitka nie chętna.Masz dwa wyjścia: zapomnieć o wędlowaniu ,albo chodzić mimo wszystko,licząc się z tzw. cichymi dniami.Po jakiś dwudziestu latach jej przejdzie ,ale i tak nie do końca.Wytrwałości! [2009-04-11 14:14]

mam za sobą 19 lat pożycia.... dopóki dzieci były w pieluchach moje wyjazdy odbywały się baaaardzo sporadycznie... nawet do tego stopnia że nie opłacałem karty bo ilość wyjazdów była skromniutka.dziś kiedy sezon już rozpocząłem na początku marca mam już 7 dni spędzonych nad wodą w tym 2,5 nocki .. do końca sezonu pozostało mi jeszcze około 35 wypadów(średnio raz w tygodniu) i co ?
tak jak kolega wyżej napisał alternatywa i zrozumienie drugiego człowieka. my z żoną żyjemy jak małżeństwo - narzeczeństwo - przyjaciele a to jest naszym atutem że nigdy nie mieliśmy tzw. cichych dni... mam wspaniałą żonę! [2009-04-11 14:56]

sacha

Mnie pierwsza żona zrobiła szlaban i faktycznie przez chyba ponad 2 lata nie byłem na rybach.Dlatego została byłą żoną,są w życiu jakieś priorytety. [2009-04-11 15:23]

koko1802

ja mam za sobą 30 lat pożycia ale jeszcze od czasu do czasu są zgrzyty [2009-04-11 17:03]

Wychodzi z tego,że lepiej może się nie żenić! Albo znależć taką co ma robaki,będzie jak znalazł! [2009-04-11 17:07]

KYLON

Jeśli żona się wku.......ja jak mąż jedzie na ryby to znaczy,że w małżeństwie jest dobrze.Ale jak go żona zacznie wysyłać na ryby,to jest bardzo nie dobrze.Pozdrawiam. [2009-04-11 17:17]

koko1802

moim zdaniem kup żonie jakiś ciuszek ,będziesz spokojny o rybki [2009-04-11 17:19]

FanAtyk

Ja jeszcze nie mam żony tylko dziewczynę a już narzeka. Najgorsze jest to że jak chce pogodzić przyjemne z pożytecznym i ją brać ze sobą to odmawia twierdząc że to "męski sport" i nie będzie nam mężczyznom przeszkadzać. A potem narzeka że mało czasu spędzamy razem - i weź tu człowieku z taką wytrzymaj... [2009-04-11 18:26]

Niewiem skąd wytrzasneliście swe żony ;-) ja mam za soba 16 lat i nie mam problemów z wyjazdami na ryby.Jak wyjeżdżam żonka jeszcze smacznie śpi(przeważnie)i słyszę tylko "kocham cię i uważaj na siebie" .Trzeba tylko dawać coś od siebie, czasem kupic coś ładnego, kwiatek tak bez okazji(zawsze działa) ,czasem zabrać ze sobą niech pobędzie na powietrzu,zająć się czasem domem aby mogła odpocząć i oczywiście nie można buntować się przed wyjazdami do "mamusi"bo tego nie znoszą.Dobry związek to zwiazek partnerski ty jesteś dla mnie ja jestem dla ciebie.
Pozdrawiam i wytrwałości.... [2009-04-11 18:43]

Ja nie muszę godzić, bo Moja Połówka też wędkuje i to z powodzeniem! Jednak wszystko zależy od wzajemnego podejścia, jeśli ludzie nawzajem się szanują (bardzo ładnie ukazał to powyżej Mariusz), to szanują i swoje pasje. Ja na początku uczyłem moją kobitkę wędkowania, bo u niej w rodzinie nikt nie miał o tym pojęcia, a teraz sama podpytuje mnie kiedy jedziemy nad wodę (czasem jeździ beze mnie). Tyle, że z mojej strony ja też wykazuję zainteresowanie jej kobiecymi (i nie tylko ) sprawami, a z tego co wiem nie jesteśmy jedyną parą, która łowi razem, ale i razem robi zakupy,pracuje w domu i dzieli się kłopotami. Także Panowie-dużo zrozumienia i zachęty, a wszystko się ułoży po waszej myśli ! [2009-04-11 19:28]

tomeczekxx5

Ja dopiero jestem cztery lata po ślubie i pogodziłem moje hobby z małrzeństwem to było proste ino przekonałem żonę że ten sport jest też dla kobiet nie tylko dla mężczyzn,jak kiedyś pojechałem z rodzinką na ryby i jak żona zaczeła łowić i złowiła parę płoci to pierwsze jej słowa to były kiedy mogę zrobić kartę wędkarską.I do tej pory jeżdzimy razem na ryby i nawet uczestniczy w różnych zawodach. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy :D [2009-04-11 20:10]

Przemek238

Ciężko jest pogodzić małżeństwo i wędkarstwo. Ja żony nigdy nie będę miał, będę wiecznym kawalerem i sam będę decydował kiedy jadę na ryby. Pozdrawiam [2009-04-11 21:11]

margor1976

po ślubie jestem 6 lat, większych problemów z wyjazdem na ryby nigdy nie było, ale łowię tylko wtedy gdy nie ma lodu , zimą nie ma szans żeby obeszło się bez ,, ogniem i mieczem" ale ja i tak zimą bym nie pojechał , nie czerpię z takiego łowienia żadnych przyjemności, ale robię takie strzyki, że może bym pojechał, kolega był i tak dobrze brało , itd. to działa . [2009-04-11 21:54]

hahahaaaaaa to sie nazywa klasyka! [2009-04-11 22:28]

nie mów nigdy nigdy.... [2009-04-11 22:32]

rysiek38

ja tez niemam problemu-moja co prawda nie lowi raczej ale lubi nature i dzikie tereny - ja lowie a ona zbiera grzyby i wszystko ok!!! [2009-04-11 23:19]

W poniedziałek jadę ze swoją drugą połówką nad wodę. Ciągle trwają negocjacje dotyczące czasu pobutu, a zaczęły się od: ja 6 godzin, ona 0 - godzin. W tym momencie jest wstępny kompromis 2,5 godziny (ale spokojnie, kiełbaska na grillu przy słabym ogniu i średnio zaangażowanym kuchmistrzu tak szybko się nie zgrzeje) [2009-04-11 23:27]

hubi

Ja po 25 latach małżenstwa nie mam problemu z wyjazdem mam 7letniego synka który ciagnie nad wode a moja żonka mu nie odmówi,pozatym zona ma tez hobby działke tak ze jest 1-1 pozdrawiam. [2009-04-12 08:25]

Kacperek

Nie jeździc na noc na ryby [2009-04-12 09:41]

MareKs

Też nie mam jeszcze żony tylko narzeczoną i już są problemy. O tym żeby Ona wędkowała nie ma mowy bo tego bardzo nie lubi a nad wodą też za dlugo nie wysiedzi nawet przy grilu i kielbaskach. Ale i tak ja kocham ;) [2009-04-12 10:20]

No Panowie. Jak są małe dzieci, to nieraz trzeba przybryndzować. Rodzina to nie jest zabawka. Trzeba zrozumieć, że kobieta też ma prawo do odpoczynku. Dzieci są Nasze, a nie Ich. Jedyna metoda to współpraca w wychowaniu aż do czasu, kiedy wszystko się uspokoi. Mniej wyjazdów na ryby, więcej uwagi na rodzinę. Ja miałem dwie córki rok po roku i zostawić żonę samą z taka dwójką, to jest przegięcie. Natomiast teraz, gdy już są prawie dorosłymi pannami, moja żona nie ma nic przeciwko wędkarstwu. Nie mam najmniejszych problemów poza finansowymi, bo pod tym względem zawsze rodzina jest najważniejsza. Proponuję powalczyć o zainteresowanie małżonki wędkarstwem. Mnie się udało. Nieraz sama od siebie proponuje żebym sobie cos dokupił do sprzęciora, a facet w sklepie zawsze powiada, że fajnie mieć babkę z jajami! Pozdro. [2009-04-12 10:51]

wiktoria2003

cześć faceci!!! kiedyś dorota39 napisała piękny wpis na blogu pt. co kobiety myślą o wędkarzach? chyba będę musiała go zacytować.( w nawiasie to moje poprzednie wcielenie ). kiedys też nienawidziałam wedkarzy,bo ich nie rozumiałam.przed trzema laty Rysiek jako wedkarz był dla mnie wariatem.do czasu gdy pojechalismy razem na wakacje. gdy zobaczyłam szczęście w jego oczach po wydobyciu z wody okonia.wtedy zrozumiałam.już mi nie przeszkadzają robale w lodówce ani porozwalany sprzęt. zabierzcie swoje kobitki nad wodę,pokażcie co robicie i jakie to dla was ważne.jesli nie zrozumieją to raczej nie wróży to nic dobrego.zawsze będą myślały,że macie romans.a wy go macie tylko że z rybami.powodzenia [2009-04-12 11:11]

wiktoria2003

proszę zajrzeć na mój blog.tam jest instrukcja obsługi dla waszych pań. [2009-04-12 11:42]