Interpretacja przepisu 3,11 rozdzia IV Zasady wę

/ 23 odpowiedzi

Powielam ten temat ponownie bo poprzednio został zablokowany i nie dał możliwości się wielu wypowiedzieć . Mam nadzieję że tym razem nikt nie zablokuje :

Wklejam oczywiście pytania jakie zadał kolega MG .Rzecznikowi Prasowemu PZW i odpowiedzi jakie na te pytania otrzymał i mam nadzieje że wielu zapozna się i wyrazi własna opinie .

 

Pytania do Rzecznika:

 

rozdział IV pkt 3.11. Ryby przeznaczone na przynętę mogą być wprowadzone wyłącznie do wód, z których zostały pozyskane – z wyłączeniem gatunków wymienionych w pkt 3.7. Ryby
przeznaczone na przynętę, w stanie żywym można przechowywać w specjalnym sadzyku lub w siatce jak w pkt 3.5

Przepis ten budzi wiele kontrowersji i interpretacji wśród wędkarzy. W związku z powyższym proszę o interpretację.
- czy dotyczy to również ryb martwych ( w okresie jesiennym często łowi się na tzw. mrożonki - wcześniej złowione i zamrożone), czy muszą one pochodzić z wody w której są używane
- co kryje się pod określeniem wód z których zostały pozyskane (czu jest to obwód, dane łowisko, rzeka itp.
- czy ryby przeznaczone na żywca muszą być wpisane do rejestru,

Przypadek:
złowione ryby (płoć) wpisuję do rejestru, zabieram do domu, przechowuję w stanie żywym w oczku wodnym np. 2 miesiące , przywożę nad łowisko i łowię wykorzystując je jako żywiec,
żywce te daję również koledze ( brak u niego wpisu odnośnie pozyskania płoci w danym łowisku). Proszę o interpretacje powyższego przypadku.

 

Odpowiedzi Rzecznika :

 

 

Pozdrawiam

Szanowny Kolego

Proszę powiedzieć tym wędkarzom, że czytanie przepisów to nie jest to samo co oglądanie kolorowych obrazków w ciekawych pismach. Tak więc sprawa wygląda, tak, jak jest opisana w tych przepisach RAPR, które są wprost blockquoteem z Ustawy o rybactwie śródlądowym.

ad. 1. Tak dotyczy to również ryb martwych, przepis bowiem mówi o rybach przeznaczonych na przynętę, a nie o rybach żywych lub martwych. O rybach żywych przeznaczonych na przynętę przepis ten (RAPR 3.11) stwierdza tylko, że można je przechowywać w specjalnym sadzyku lub w siatce, jak w pkt. 3,5. Tak więc także to co Kolega nazywa mrożonkami musi pochodzić z wód, w których zostały pozyskane.

ad. 2. pojęcie wód oznacza teren objęty granicami obwodu rybackiego. Jeśli jest nim jezioro to z tego właśnie jeziora, jeśli rzeka to oznacza, że z danej rzeki wraz z jej obwodem rybackim. Wynika to z faktu, że gospodarkę rybacką, której zasady określa operat rybacki, prowadzi się w określonym obwodzie rybackim. Wprowadzanie tam gatunków obcych dla tego obwodu lub pochodzących z innych obwodów może tę gospodarkę zaburzyć.

ad 3. Ryby przeznaczone na przynętę nie muszą być wpisywane do rejestru bowiem są one złowione tylko ,,tymczasowo'', z przeznaczeniem do ponownego wykorzystania już jako przynęta. Do rejestru, jak sama nazwa wskazuje, wpisujemy połowy, a więc te ryby, które stały się pożytkami z danej wody i zostały złowione po to by je zabrać, wycofać z wody. Rejestr służy do oceny ubytków w rybostanie danej wody (obwodu rybackiego), a także efektów presji wędkarskiej oraz struktury rybostanu, a więc zebrania informacji ważnych z punktu widzenia gospodarki rybackiej w danym obwodzie rybackim.

Tak więc, zgodnie z przytoczoną wyżej interpretacją postępowanie przytoczone, jako przypadek jest niewłaściwe, bowiem ryby zabrane do domu, nawet jako jeszcze żywe stały się już pożytkiem i tym samym zostały wycofane z rybostanu danej wody. W trakcie pobytu w innej wodzie były poddane jej oddziaływaniu, np. chorobom w niej zawartej, i teraz po ponownym wprowadzeniu do wody mogą stać się rozsadnikiem patogenów.

Jeśli zaś chodzi o przekazanie tych ryb koledze, to nie jest to możliwe, ze względu na przepis RAPR 3.4, który zabrania wędkarzom rozdawania złowionych ryb na terenie łowiska. Wędkarz pozyskuje ryby w trakcie swojego połowu, bo na to uzyskał zezwolenie od rybackiego użytkownika wód, traktuje te ryby zgodnie z ich przeznaczeniem i po zakończeniu połowu wpisuje do rejestru, by przekazać rybackiemu użytkownikowi wód informację niezbędną do prowadzenia dokumentacji rybackiej w danym obwodzie rybackim.

 

Antoni Kustusz

rzecznik prasowy ZG PZW
andrzej1952


moim zdaniem część wypowiedzi pana rzecznika jest totalnym nieporozumieniem - dotyczy to przekazania koledze rybki jako żywca (to znaczy , że będąc nad wodą we dwóch i jeden ma podrywkę a drugi nie to tylko jeden będzie łowił na żywca???) -myślę, że najwyższy czas stworzyć jakiś ALTERNATYWNY związek bo władze PZW troszeczkę się zagalopowały w wymyślaniu nowych przeszkód dla członków z których pieniędzy żyją( i to chyba całkiem nieźle....) (2011/11/09 08:39)

GBH


Panie Andrzeju1952 wystarczy pozyczyć koledze podrywkę :-). I już jest wszystko w zgodzie z przepisami... (2011/11/09 09:11)

ryukon1975


Zadał bym temu rzecznikowi tylko jedno pytanie,skoro pisze że czytanie przepisów to nie tylko oglądanie kolorowych obrazków w ciekawych czasopismach.

Co mają kolorowe obrazki z czasopism wspólnego z czytaniem przepisów i czy tworzący te przepisy wzięli pod uwagę że nie każdy wędkarz ma dyplom z prawa ,wiec może dało by się to wszystko jaśniej i prościej napisać ? I nie wybiegać w prostej odpowiedzi na boki, wszystko w stylu PZW masło -maślane. (2011/11/09 09:13)

użytkownik57785


Polak, to jest takie "stworzonko", że zawsze będzie szukał furtki w prawie, wybiegów, tłumaczeń, setek interpretacji w stylu: -Czy aby na pewno 2X2 jest 4, czy BIAŁE jest na pewno BIAŁE a nie lekko żółte, czy da się coś zakazanego/zabronionego obejść, czy można inaczej, czy da się bez pracy, czy coś jest aby na pewno sprawiedliwe, czy czasem sąsiad nie ma za dużo a ja mniej, czy ja nie jestem oszukiwany, czy warto być uczciwym.........itd itd. Utrudnianie sobie życia. Kochamy to. To istny "sadomasochizm" społeczno-emocjonalny.  (2011/11/09 10:17)

Romuald55


Oglądając kolorowe obrazki nie trzeba myśleć,czytając powinno się.To tak na marginesie.Masz rację Kolego hefeed8,że nie każdy wędkarz jest prawnikiem i przepisy powinny być przejrzyste.Jestem przekonany ,że wielu Posłów,którzy tworzyli to prawo/bo nie PZW to wymyśliło/sami nie wiedzą jak interpretować to co stworzyli.Zamrożony żywiec nie stwarza niebezpieczeństwa ani epidemiologicznego,ponieważ mikroby czy pasożyty giną w trakcie mrożenia,ani nie ma niebezpieczeństwa wprowadzenia niepożądanego gatunku do danej wody.Bo martwe się nie rozmnażają.Tylko Posłowie o tym prawdopodobnie nie wiedzą. (2011/11/09 10:20)

ryukon1975


Zgadzam się Kolego Romuald55 ,oni tylko naciskają przyciski a że głosują w sprawach o których nie maja pojęcia to już inna bajka.
O przejrzystości obecnego prawa świadczą ciągłe dyskusje na jego temat,Maciek też ma całkowitą rację że te przepisy zostawiają pole do popisu wszelkiego rodzaju kombinatorom.
(2011/11/09 10:27)

Romuald55


Tak,bo wędkarz nie musi udowodnić,że martwa zamrożona rybka nie była złowiona w tym zbiorniku,gdzie łowi.To jemu trzeba to udowodnić.Ale jak?Jeszcze jeden martwy przepis. (2011/11/09 10:39)

pawelz


Tworzac przepisy nalezy wykazac sie odrobina wyobrazni, ktorej niestety naszym ustawodawcom brakuje. I tyle. (2011/11/09 10:52)

mateuszwos


Moim zdaniem wypowiedź Pana Kustusza jest po pierwsze logiczna, po drugie trafnie interpretuje a do tego objaśnia poruszony problem. Myślę, że po uważnym przeczytaniu tej interpretacji przepisów jaką serwuje nam Pan Kustusz nie powinno być problemów w jej rozumieniu. (2011/11/09 11:55)

ryukon1975


Tak,bo wędkarz nie musi udowodnić,że martwa zamrożona rybka nie była złowiona w tym zbiorniku,gdzie łowi.To jemu trzeba to udowodnić.Ale jak?Jeszcze jeden martwy przepis.


Dokładnie tak jest. (2011/11/09 14:47)

lynx


Szanowny panie Antoni Kustuszu  rzeczniku zgpzw nie mysl, ze tylko ty umiesz czytac przepisy a reszta to ciemna chołota. Cos ci sie w glowie przewrocilo od tego stanowiska.
Dzieki takim urzednikom wychodza bzdurne przepisy, ktore nie obrzydzaja zycie normalnym ludziom i to za nasze pieniadze.
To wy w ZG ustalacie te kretyństwa. Zastanow sie nad tym jak to jest,. ze w kazdym innym kraju mozna lowic normalnie a u nas robicie piane na kazdy temat.
Mysl chlopie to nie boli. (2011/11/25 22:34)

dizzy76


Polak, to jest takie "stworzonko", że zawsze będzie szukał furtki w prawie, wybiegów, tłumaczeń, setek interpretacji w stylu: -Czy aby na pewno 2X2 jest 4, czy BIAŁE jest na pewno BIAŁE a nie lekko żółte, czy da się coś zakazanego/zabronionego obejść, czy można inaczej, czy da się bez pracy, czy coś jest aby na pewno sprawiedliwe, czy czasem sąsiad nie ma za dużo a ja mniej, czy ja nie jestem oszukiwany, czy warto być uczciwym.........itd itd. Utrudnianie sobie życia. Kochamy to. To istny "sadomasochizm" społeczno-emocjonalny. 




Cześć Tu masz rację, jesteśmy takimi stworzonkami :)Ale nie ma się co dziwić - lata praktyki, jakie na nas wymusiły kolejne władze utrudniając nam życie.A tak na marginesie - nie wiem czy te wszystkie przepisy (nie tylko dotyczące wędkowania) nie są konstruowane w taki właśnie sposób, żeby zawsze można było coś obejść:)
Szkoda tylko, że takimi zmianami (jak połów na żywca przywiezionego, kupionego) idą inne konsekwencje, np co powiedzieć ludziom, którzy kiedyś z tego "żyli", odławiali i sprzedawali żywce, póki co mamy dosyć duże bezrobocie i takie działania raczej nie wpływają na zmniejszenie jego wręcz przeciwnie. Nie jest łatwo przerzucić sie z hodowli żywca na produkcję podrywek...Trochę to smutne, ale cóż przepisy są przepisami i powinniśmy się do nich stosować a nie szukać "dziury w całym".Co prawda kiedyś ja też kupowałem żywce, a teraz po kilku nieudanych wyjazdach (problem ze złowieniem żywca) jak jadę na drapieżnika to spina zabieram:)i polecam kolegom takie rozwiązanie:)Pozdrawiam Zbyszek (2011/11/26 08:58)

użytkownik52779


''Kto pyta nie błądzi''. Ja łowię metodą spinningową,ale jak Ktoś chce łowić na żywca i wybiera się na łowisko oddalone od swojego miejsca zamieszkania załóżmy 150 km.i na miejscu nie złowi żywca? (2011/11/26 12:25)

dizzy76


widzisz kolego ja byłem kilka razy co prawda 80 km i ciężko było, w sumie na dwóch złowiliśmy 3 żywce...Ale zawsze jak jedziemy z myślą o żywcach to zawsze bierzemy zanętę i robaki żeby nie musieć zaraz wracać. (2011/11/26 17:06)

użytkownik96129


''Kto pyta nie błądzi''. Ja łowię metodą spinningową,ale jak Ktoś chce łowić na żywca i wybiera się na łowisko oddalone od swojego miejsca zamieszkania załóżmy 150 km.i na miejscu nie złowi żywca?


To nie łowi. Bo to tak jak np. z niesprawnym samochodem. Jak nie mamy hamulców, to nie jadziem. (2011/11/26 17:20)

jurek




kolter
''Kto pyta nie błądzi''. Ja łowię metodą spinningową,ale jak Ktoś chce łowić na żywca i wybiera się na łowisko oddalone od swojego miejsca zamieszkania załóżmy 150 km.i na miejscu nie złowi żywca?


To nie łowi. Bo to tak jak np. z niesprawnym samochodem. Jak nie mamy hamulców, to nie jadziem.


Dobrze napisane kolego Henryku ... kolter ....
(2011/11/26 17:26)

użytkownik52779


Hamulce i całe auto możemy mieć sprawne,a posiadanie zanęt w cale nie gwarantuje że szybko albo w ogóle uda się złowić wystarczającą ilość żywca. (2011/11/26 17:44)

jurek


No tak , racja , nieraz cały wypad na rybki jest zerowy
(2011/11/26 20:01)

lynx


Kombinujecie jak ominac przepisy, jak zrobic aby darmo nie jechac 150 km. Kazdy ma ten problem tylko ten co wydal taki przepis nie martwi sie tym. Jezeli ZG jest po to aby utrudniac to po co on jest?
Za nasze pieniadze utrudniaja wedkowanie.
Zarybianie rzekomo leprze doprowadzilo do tego, ze zbiorniki sa prawie puste.
Cos tu jest nie tak wiec moze podyskutujcie o tym bo po to jest ten blog.
Chyba mnbie moderator wytnie.
Jak mnie wytniesz to wykasuj mnie calkiem bo nie widze sensu aby bic piane pod twoje dyktando. (2011/11/28 18:19)

dizzy76


Kombinujecie jak ominac przepisy, jak zrobic aby darmo nie jechac 150 km. Kazdy ma ten problem tylko ten co wydal taki przepis nie martwi sie tym. Jezeli ZG jest po to aby utrudniac to po co on jest?
Za nasze pieniadze utrudniaja wedkowanie.
Zarybianie rzekomo leprze doprowadzilo do tego, ze zbiorniki sa prawie puste.
Cos tu jest nie tak wiec moze podyskutujcie o tym bo po to jest ten blog.
Chyba mnbie moderator wytnie.
Jak mnie wytniesz to wykasuj mnie calkiem bo nie widze sensu aby bic piane pod twoje dyktando.


Nie martw się, ostatnio po zagorzałej dyskusji gdy schodziła na niebezpieczny grunt (dla moderatora) został usunięty cały wątek!To tak już jest, cenzura działa.... (2011/11/29 07:58)

Serafin


Ciekawe czy jak bym chciał łowić sumy na wymiarowe karpie ( widziałem takie akcje ) to z tego co piszą nie musiał bym wpisywać go do rejestru :/ ( ciekawe jaki strażnik by mi uwierzył hehe ) (2011/11/29 16:24)

halski021


Ciekawe! Rzecznik PZW co innego a szkolenie strażników społecznych co innego.Napisałem że nie mam siatki bo rybki wypuszczam to strażnik postraszył mnie że jak zapłacę mandat to sobie siatkę kupię.Wywołało to burzę na forum.Strażnikowi się oberwało od wielu kolegów.Jednak pytałem innych strażników z innych całkiem okręgów PZW.Okazuje się że tak ich szkolono że brak siatki to wykroczenie.Dlaczego w jednej organizacji jaką jest PZW na jeden temat są dwie interpretacje tego samego przepisu? (2011/12/01 10:14)

użytkownik96129


Przecież strażnik mózg ma i regulamin powinien znać na pamięć.
Nie ma takiego zapisu w regulaminie, więc strażnik ma to w nosie i nie dopisuje sobie nowego przepisu, bo tak powiedział pan na szkoleniu.

Jak pan szkoleniowiec uczył kierowców ciężarówek, że mają walić w osobówkę, to szkoleni mieli to stosować w praktyce? (2011/12/01 12:50)