Zaloguj się do konta

GRUBO DASZ GRUBO WEŹMIE

utworzono: 2010/08/19 09:21
Michal11pl

Grubo dasz grubo weźmie to motto wielu wędkarzy ale czy wędkarzy to już bym się sprzeczał.

Wsypują tony zanęty do wody to czy ryba to zje czy  nie jest istotne nic w przyrodzie nie ginie.

Nadmiar tego paskudztwa i tak zmieni skład chemiczny wody na niekorzystny dla ryb i ludzi.

Ryby są przekarmione podtrute nic więc dziwnego że nie biorą.

Tu koło się zamyka nie bierze to nęcimy następna taczka kulek, pellotu, kukurydzy i innych śmieci ląduje w wodzie.

GRUBO DASZ GRUBO WEŹMIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Inaczej być nie może bez nęcenia nie biorą po zanęceniu jest szansa.

Sami Panowie zrobiliśmy sobie w wodzie taki śmietnik i teraz my i ryby za to płacimy.

Dlaczego koledzy po kiju wszystkie te środki i zapał do nęcenia nie potrafią skierować np. na zimowe przewietrzanie łowisk.

Tu jest gigantyczne pole do popisu ratowanie zagrożonych ryb w zimie !!!!!!!!

Gdy na wiosne okazuje się że spora ilość ryb się podusiła a następne w lecie zakarmimy na śmierć.

W zimie nie każdy che d....... ruszyć nad wodę lepiej by było wydać tę sporą kase którą przeznaczamy na zanęty na przewietrzanie łowisk.

To by było odemnie na tyle GRUBO DASZ GRUBO WEŹMIE !!!!!!!!!!!!!!!!

DO CZASU PANWIE DO CZASU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 

[2010-08-19 09:21]

Michal11pl

Dodam jeszcze że wielu kolegów przyjmuje wiadomość o zakazie stosowania zanęty z wielkim obużeniem.

Nie potrafią i nie chcą zrozumieć że taki zakaz jest wprowadzony tylko dla ich dobra o rybach nie wspominając.

Ja osobiście byłbym za wprowadzeniem zakazu zanęcania tzn. zanęta tylko w koszyczku w ilości do 50 gram jednorazowo.

Już czekam na słowa krytyki obużenia od społeczności wędkarskiej Grubo dasz grubo weźmie !!!!

Zobaczymy ile osób będzie za a ile przeciw i jakich argumentów użyją.

Dla mnie tocałe zanecanie łowiska w dzisiejszych czasach przerodziło sie poprostu w zaśmiecanie naszych wód.

Z wędkarskim pozdrowieniem GRUBO DASZ GRUBO WEŹMIE :))))))))

Jak u myśliwych DASZ BÓR !!!!!!!!

 

 

[2010-08-19 09:41]

baloonstyle

Piękny post i jestem za tym co napisałes w nim.

Osobiście zaczynałem wędkowanie od spławika pod okiem ojca.

Ojciec nie nalezy do tych po 3-5 kg zostawiaja w wodzie.Szybko jednak dałem sobie spokój ze spławikiem poniewaz kilka razy byłem obserwatorem na zawodach PZW i widok 7 pełnych wiader zanęty mnie przezazał.

Wracałem na zakończenie takich zawodów i wiadra były puste, więc wszystko w wodzie.Jak dla mnie katastrofa.

Oczywiście ruszyłem podpytywac czy jakies ładne okazy zostały złapane a odpowiedzi zawsze te same ... "na zawadoch nastawiam się na ukleje"

Od tamtego czasu dałe sobie spokój ze spławikiem i tylko walcze z gruntu.

Przeszedłem na grunt poniewaz chciałem ominąć sytuacje kiedy wróce kilkanascie razy o kiju i zacznę sam bombarowac wode takimi ilościami zanęty w poszukiwaniu pomocy.

Zmiana wyszła na dobre ponieważ łapanie z gruntu jest dla mnie bardziej komfortowe niz spławik.

Jeszcze raz klepię w bark za tak udany post:))

Pozdrawiam

[2010-08-19 09:48]

Michal11pl

Moim zdaniem szczególnie na zawodach sportowych zanęta powinna być kategorycznie ZABRONIONA Dajmy przykład jak łowić sportowo a nie degradować nasze wody w imię rywalizacji.Jeśli zatrucie wody jest dla was sportem to ja za taki sport i wypoczynek serdecznie dziękuje [2010-08-19 14:09]

rusikus

Juz mowilismy o tym na forum, wg mnie powinny byc ograniczenia ilosci w neceniu.
Fajny i odwazny poscik Pozdro :)
[2010-08-20 07:49]

popek1993

według mnie powinno być wprowadzone ograniczenie tzn 0,2kg dziennie na zawodach powinno być nęcone ale tylko przed łowieniem w trakcie już nie.. odważny post zgadzam się i jestem całkowicie za...
[2010-08-20 09:13]

olgi14olgi

sam przyznam się że bez zanęty niema brań ale mam koszyczek 30 i zastawiam grunt i spławik w 4godz 3 razy napełnię koszyk i trzy razy rzucę kulkę wielkości śliwki mandarynki i 30gx6=180g czyli 0,18kg to jest niedużo jak uważam koszyczki 125g i widziałem 150g to jest przesada gruba i to powinien być zakaz wrzucania takiej ilości zanęty do wody no ale polska to jest debilny pod wędkarskim względem kraj.
Komentujcie moje przeliczenie zanętowe.
[2010-08-20 17:36]

Dodam jeszcze że wielu kolegów przyjmuje wiadomość o zakazie stosowania zanęty z wielkim obużeniem.

Nie potrafią i nie chcą zrozumieć że taki zakaz jest wprowadzony tylko dla ich dobra o rybach nie wspominając.

Ja osobiście byłbym za wprowadzeniem zakazu zanęcania tzn. zanęta tylko w koszyczku w ilości do 50 gram jednorazowo.

Już czekam na słowa krytyki obużenia od społeczności wędkarskiej Grubo dasz grubo weźmie !!!!

Zobaczymy ile osób będzie za a ile przeciw i jakich argumentów użyją.

Dla mnie tocałe zanecanie łowiska w dzisiejszych czasach przerodziło sie poprostu w zaśmiecanie naszych wód.

Z wędkarskim pozdrowieniem GRUBO DASZ GRUBO WEŹMIE :))))))))

Jak u myśliwych DASZ BÓR !!!!!!!!

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

50 gram ? BZDURA totalna nie warta mojej wypowiedzi !

Ps. Jak to wyegzekwować od wędkarzy , jak sprawdzić czy ktos nęci 50 gr czy wiecej , nie no nara , idiotyczne pytanie ?

[2010-08-20 18:05]

Widzę kolego , że mało wiesz na temat nęcenia i dlatego takie (....... !!??? ) pytania zadajesz .

Polecam przeczytać --- http://forum.wedkuje.pl/post/truja-jemy-nasze-ryby/118553/0 ----

może się czegoś nauczysz !?

[2010-08-20 18:10]

krapiotr69

Artykuł ciekawy i porusza bardzo ważną kwestię. Nie dotyczy ona wszystkich wędkarzy, gdyż każdy ma swoją ulubioną metodę. Ja jestem spławikowcem , który powoli przechodzi na gruntowe. Faktem jest, że w wodzie lądują ogromne ilości specyfików, przypraw, ziół, przetworów mącznych. Szczególnie w tym roku, przy upałach i wysokiej temperaturze wody nie jest to korzystne dla wody, która poddana jest presji wędkarskiej. Jednak nie jestem w stanie bezkrytycznie zgodzić się z kolegą autorem postu. Sprawa jest o wiele poważniejsza niż by się nam wydawało. Ma na to wpływ wiele czynników. Powiedzmy, że zakazujemy w RAPR nęcenia. Pozostaje pytanie jaka jest z tym związana reakcja producentów zanęt, które dziesiątkami kilogramów zalegają w sklepach wędkarskich. Jaki wpływ na obroty tych sklepów miałby taki zapis. Ile kupujemy w tygodniu wędek, kołowrotków, haczyków itd ( sami sobie odpowiedzcie) a ile kupuje się wszelkiego rodzaju badziewia o smaku takim, siakim i jeszcze innym. Druga kwestia to zapisy dotyczące ograniczenia w gramach i kilogramach. Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić jak miałoby to być sprawdzane i przez kogo. Przed wyrzuceniem to jeszcze pojmuję, ale po wyrzuceniu to chyba tylko przez płetwonurka. Nie możemy sobie poradzić z kontrolą limitów, wymiarów i gigantycznym kłusownictwem to możemy sobie stworzyć jeszcze do tego następny problem i martwe prawo. Ograniczenie tylko i wyłącznie nęcenia do koszyka i sprężyny byłoby dyskryminacją osób łowiących tylko na spławik a takich jest wielu.Wracając teraz do celowo wytłuszczonego zdania pragnę zwrócić uwagę na fakt, iż na zawodach wędkarskich powinny być ograniczenia w nęceniu, powinny być ograniczenia w nęceniu na niektórych zbiornikach, ale decyzje pozostawiłbym w gestii okręgów i kół. Prawo zawsze można zaostrzyć podając sensowne uzasadnienie. Wiadomo, że na zbiorniku 10 ha i mniejszym, jeżeli łowi tam stu wędkarzy tygodniowo i każdy sypie niemało to jest problem, ale na zbiorniku 100 ha i więcej, które jest jeziorem przepływowym o średniej presji wędkarskie to nie ma znaczenia. Matka natura poradzi sobie i z tym problemem, radzi sobie z nawozami sztucznymi, ściekami z domków letniskowych to i poradzi sobie z tym. Ostatnia kwestia jaką chciałem poruszyć to praktycznie pytanie retoryczne. Ciekawym jak bez nęcenia karpiarze wyciągną 15, 16 i więcej kilogramowe bydlaki karpie z łowiska, chciałbym zobaczyć te REKORDY złowione bez nęcenia ( galeria zdjęć pustoszeje w ciągu pół roku). Fakt jest taki, że NASZE RYBNE WODY WYMAGAJĄ NĘCENIA. Wskazany jest tylko umiar. Ja mam to z głowy, wolę kupić dobrą żyłkę niż dziesiątki złotych wydawać na zanęty. Byłem ostatnio trzy dni po kolei na rybkach. Zużyłem dwa kilogramy zanęty leszczowej, pół kilo zanęty feeder, pół kilo słonecznika mielonego, trzy puszki kukurydzy, dwa opakowania pinki. Wyniki nie były może imponujące, ale mnie to wystarczy. Pozdrawiam wszystkich.
[2010-08-20 19:59]

pisaq

Ograniczyć ilościowo - tak.
Zakazać - nie.
Zawody bez zanęt? "Wtedy zobaczymy kto wędkarz"? Bzdura, tu właśnie o dobór mieszanki i sposobu chodzi najbardziej.
Natomiast zakazałbym nęcenia tonami pelltów, granulatów, wiadrami zanęty spożywczej itp.
Co innego uzupełniacze, które czynią mieszankę zanętową nieco uboższą. Ot gliny, ziemie itp
[2010-08-20 21:32]

domin77

kiedys jakos mozna było się obejść wystarczylo garstka pszenicy albo pęczaku i jakos szło

[2010-08-20 23:20]

Michal11pl

NASZE RYBNE WODY WYMAGAJĄ NĘCENIA.
Dlaczego ????????? bo rybka już nie szuka pokarmu ma podany pod pysk w postaci zanęty !!!!!!
To jak przy stole na którym jest dużo żarcia jadło by się oczami.
[2010-08-21 01:23]

Michal11pl

Ograniczyć ilościowo - tak.
Zakazać - nie.
Zawody bez zanęt? "Wtedy zobaczymy kto wędkarz"? Bzdura, tu właśnie o dobór mieszanki i sposobu chodzi najbardziej.
Natomiast zakazałbym nęcenia tonami pelltów, granulatów, wiadrami zanęty spożywczej itp.
Co innego uzupełniacze, które czynią mieszankę zanętową nieco uboższą. Ot gliny, ziemie itp

Tak tylko że na takich zawodach coraz częściej liczy się ilość zapodanej zanęty na drugi plan zeszła technika i przynęta liczą się wiadra tego całego g......  wsypanego do wody na szkodę ryb.
[2010-08-21 01:29]

Ograniczyć ilościowo - tak.
Zakazać - nie.
Zawody bez zanęt? "Wtedy zobaczymy kto wędkarz"? Bzdura, tu właśnie o dobór mieszanki i sposobu chodzi najbardziej.
Natomiast zakazałbym nęcenia tonami pelltów, granulatów, wiadrami zanęty spożywczej itp.
Co innego uzupełniacze, które czynią mieszankę zanętową nieco uboższą. Ot gliny, ziemie itp

Tak tylko że na takich zawodach coraz częściej liczy się ilość zapodanej zanęty na drugi plan zeszła technika i przynęta liczą się wiadra tego całego g......  wsypanego do wody na szkodę ryb.


 

 

 

 

 

 

 

O jakich ty kolego zawodach mówisz ? Zawody koła albo puchar sołtysa to może tak ale na '' normalnej '' imprezie są ograniczenia , i nie liczą się wiadra tylko litry które sędziowie skrupulatnie liczą przed startem . Na drugi plan zeszła technika ??????? No stary co ty pleciesz , czy ty widziałeś no zawody gdzie uczestniczą wyczynowcy , gdzie na stojaku mają 5 batów , 5 topów i ze 3-4 odległosciówki- bolonki . Przecież tam głównie zależy na technice i rozsądnym nęceniu bo gdy dasz za dużo to pożegnasz się z rybami i w drugą stronę to samo . Ale zgodzę się co do wielkich ilości nęcenia lecz nie przez zawodników którzy mają wielką wiedzę o wędkarstwie ale również wiedzą zagięliby nie jednego ichtiologa . Nęcą wiadrami ci co nie maja pojęcia o łowieniu ryb , pominę jednak karpiarzy bo przy tej metodzie trzeba sypnąć co nie znaczy , że należy przesadzać .

.

[2010-08-22 07:21]

Michal11pl

Zgodzę się z twoją wypowiedzią ale jak sam napisałeś są zawody i zawody zawodnicy i zawodnicy a to jest różnica gdzie mistrzunio wsypuje 7 wiader syfu do wody i do przodu by złowić 5 ukleje
GRUBO DASZ GRUBO WEŹMIE

[2010-08-22 08:02]

Sebastian19

Poruszony został dobry temat. W sumie wiele zostało już wyjaśnione. Uważam że przesadne nęcenie to gdy sypiemy kolejne kule a efektów nie ma. Łatwo po prostu przesadzić ;)
Ale myśle też iż zanęta nie aż w takim ogromnym stopniu powoduje kwaśnienie wody itd. przyczyniają sie do tego nawozy przede wszystkim jak i ścieki. Nie wyobrażam sobie łowienia karpi bez wsypania przynajmniej 3kg kukurydzy lub grochu dziennie, i 0.5 kg proteiny. Oczywiście można stopniować sypanie lub czasem warto dosypać jeśli mamy odjazd za odjazdem a pózniej brania sie uspakajają można śmiało dosypać ;) Można było by sie rozpisywać na ten temat. To że ktoś sypie wiadrami zanęte to jest oczywiście bez sens kiedy sypie sypie a oczekiwanych efektów nie ma. I nastawia sie na niewiadomo jakie ryby... Na zawodach nie sypie sie na hama tonami;) Tylko tyle żeby te płocie ukleje lub leszczyki sobie pływały w łowisku, bo jest większa szansa że złowimy ryba za rybą kiedy dobrze zanęcimy, wygruntujemy, pokobinujemy z przynętami pinką, białymi, ochotkami. Niż zażucenie zestawu na "farta". Wszystko zależy od wędkarza i jego doświadczenia ... Ja mimo że łowie nie tak długo bo 3 lata bym powiedział... To jednak mam sporą wiedze, interesuje się tym sportem. I mam już wiele sukcesów ale staram sie rozwijać cały czas do przodu ;) Co jeszcze ... Na zawodach jak widzimy ciągnie sie ryba za rybą... Nie są to jakieś tam rekordowe ryby ale jednak, bo chodzi o iloś ogólną a nie o wielkość  no chyba że są to zawody na największą rybę ;) Chodzi też o zdrową rywalizacje miedzy zawodnikami, wtedy sie sprawdzamy, zwycięstwo smakuje inaczej jeśli mamy dobrego rywala.!:)Myśle że doświadczony wędkarz który startuje w zawodach wie doskonale i przewiduje ile powinien wsypać. Żeby ta ryba wpłyneła i brała. To tak po krótce ...;) Pozdrawiam !!
[2010-08-22 08:19]

grahamx71

Brawo za ten post - jak widzę tych pseudo-wędkarzy, którzy wpieprzają kilogramy zanęty tylko po to żeby połapać jakieś nędzne płotki, wystarczy tej ryby poszukać i nie potrzeba do tego kilogramów zanęty, ale po co ruszać d... ze stołka jak można sobie posiedzieć, wpier..... 3 kg zanęty do wody i może coś się złapie!!!!!
[2010-08-22 10:37]

pixon

Grahamx71 zgadam się z Tobą, ale wiesz 3 kg zanęty to jeszcze tragedia nie jest. Karpiarze walą tonami pellety i inne kulki do łowisk to jest przesada. Zgadam się z kolegą który pisał o prawdziwych zawodach rangi krajowej gdzie zawodnicy sypią, ale nie za dużo żeby ryby nie przekarmić, a technika i sprzęt jest na pierwszym miejscu. Ja osobiście lowie zwykle feedrem robie zawsze 1 kg zanęty i zawsze mi zostaje i reszta ląduje w koszu a nie w wodzie [2010-08-22 14:08]

pisaq

3kg zanęty to wcale nie tak dużo. Zależy jak rozumiemy słowo "zanęta".
Moje 3kg to 1kg składników spożywczych dobrej jakości i 2kg ziemi/gliny.
Nie słyszałem o zgubnych skutkach używania ziemi :p
Co innego 5kg stila "duży karp" czy 50kg pelletu prosto w... moczarkę kanadyjską.
[2010-08-22 17:09]

robertxxx62

3kg zanęty to wcale nie tak dużo. Zależy jak rozumiemy słowo "zanęta".
Moje 3kg to 1kg składników spożywczych dobrej jakości i 2kg ziemi/gliny.
Nie słyszałem o zgubnych skutkach używania ziemi :p
Co innego 5kg stila "duży karp" czy 50kg pelletu prosto w... moczarkę kanadyjską.




Tu się też zgodzę , zanęta a zanęta to może być wielka różnica ! 3kg zanęty nasączonej chemią przeróżnych atraktorów ! a kupowaną na wagę z mielonych zbóż z dodatkiem tak jak kolega napisał ziemią albo gliną to ogromna różnica !!! Największe chemie to są stosowane w karpiowaniu , rynek tak jest zawalony tymi specyfikami że aż szok !
[2010-08-22 17:25]

pisaq

Ale są karpiarze, którzy nęcą albo punktowo albo... nie wiem, inaczej, ale mądrze, z wyczuciem, z pojęciem. Też łowią karpie. Zatem nie mówcie, że się nie da.
Ale i tak wolę gościa, który wrzuci do wody, w jakąś sprawdzoną miejscówkę 10kg kuku, konopi, kulek i pelletu od tego, który sypnie 5kg zanęty sypkiej, zgnojonej...
Niewiedza kluczem do tego! Ludzie nie wiedzą jak komponować zanęty, nie wiedzą jaki składnik do czego służy...
Zobaczcie, wbija niedzielny wędkarz do sklepu po robaczki, wypadałoby kupić jakiś futer, co widzi? "Duży Karp" albo "Karp XXL" a na opakowaniu wędkarz trzymający 20kg miśka. Wyobraźnia zaczyna działać, gdzieś tam świta w głowie, że trzeba dużo, więc kupuje kilka paczek takich "ściepków", robaki i jedzie nad wodę.
Wody nie zna, rybostanu też, ale wierzy, że ów zanęta zapewni mu sukces! Bo skąd by wzięli takiego karpia do zdjęcia na opakowanie?
Siada na najwygodniejszym stanowisku, zanętę zalewa wodą, zarzuca "na oko" (bo przecież instynkt niedzielnego łowcy nie może się mylić), rzut powtarza 20 razy (żeby było dobrze zanęcone). Co z tego, że wszystkie rzuty oddał w inne miejsce. Wszystko w pole moczarki albo rdestnicy czy innych chabazi... Teraz czekanie na wielką rybę, czekanie do usranej śmierci...
A zanęta? Gnije...
[2010-08-22 18:00]

pisaq

Zazwyczaj łowię na łowiskach bardzo chimerycznych, ale o dużej presji wędkarskiej, zatem nie widzę sensu dorzucać swojego "tonażu".
Ostatnio wybrałem się na takie łowisko. Zanęta:
- 1kg mieszanki firmowej
- 0,5kg dodatków
- 3kg ziemi torfowej
- robaki białe
- kukurydza
Zostało mi jeszcze na jutro i może na pojutrze. A z rozmowy z wędkarzem z sąsiedniego stanowiska wynikało, że mój poprzednik nęcił mieszanką... bułki i otrąb, za bardzo nie połowił, a to co zostało wrzucił do wody. No bo co z tym zrobi?


[2010-08-22 18:03]

Michal11pl

Sami Panowie dochodzicie do wniosku że nasze łowiska są mało powiedziane delikatnie przenęcone

Znikoma grupa wędkarzy zadaje sobie trud zrobienia swojej zanęty.

Spora grupa kupuje to scierwo w workach najlepiej dużo i tanio XXXL 3 kg po 12 zł super zanęta z kupy gołebia.

Paczka to zamało 2-3 jest oky robie zakupy w sklepie widzę co na topie.

Paczuszka robaczków i 3 paczki zanęty zdrowa dysproporcja.

Arsenał spory pellot kulki kukurydza grube te ziarna.

Karpie najedzą sie tego syfu i są rozdęte ponoć molżna je tak zakarmić na śmierć. Ja osobiście nie widziałem tak padłych karpi ale u mnie w stawach PZW ta ryba już powinna być pod całkowitą ochroną to ginący gatunek :)))))).

 

GRUBO DASZ GRUBO WEŹMIE ......

[2010-08-23 21:00]

Ooo widze dobry temat. Możemy go śmiało dedykować tym "wędkarzom" karpiarzom , którzy wpierdzielają na jedną parodniową zasiadkę po 45-50 kilo żarła i jeszcze bezczelnie piszą, że to mało, że karpie to zeźrą, ale już potem nie piszą, że po takim paszeniu się "karpik" musi tą chemię wydalić. O tym "wielcy wędkarze" karpiarze już nie pamiętają, albo specjalnie unikają tego tematu. A woda się truje, zachodzi niekontrolowany rozrost sinic, łowisko się zamula, a potem przychodzi długa, mroźna zima i szlag trafia całe jezioro. A potem zwala się winę na przyrodę, że taka długa zima, itp. A prawda jest taka, iż to sami "grubo nęcący wędkarze" są winni tej sytuacji. I moje słowa nie są puste, bo znam doskonały przykład paru jezior, które ucierpiały tej zimy tylko dlatego, że łowiska te były za bardzo mocno zarybiane karpiami, a co się z tym wiąże GRUBO ZANĘCANE. Jeziora to : Głuchowskie, które teraz jest praktycznie pustynią ( ma 26 ha) , po części Grodno i sprzed bodaj 2, czy 3 lat Mlewiec (aż 110 ha!), gdzie też popadało od groma ryby, wszystkie one są w pobliżu Torunia. I co "wędkarze" karpiarze? Czyż nie mam racji?! Ciekaw jestem waszych opinii. [2010-08-23 21:38]

Czyżby nikt z karpiarzy nie chciał odpowiedzieć na moje zarzuty? Ciekawe dlaczego. [2010-08-24 10:54]