Gazeta Prawna o aferze w PZW

/ 48 odpowiedzi
lynx


A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze.
Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni. (2013/02/06 18:42)

fari27


To jest dobra myśl. A gdyby tak zamiast PZW jeziorami w danym okręgu zarządzała gmina? a zezwolenie było jedno? jedziesz nad akwen a w pobliskim sklepie lub u sołtysa wykupujesz zezwolenie na dane łowiska w gminie. Sklep lub sołtys dostaja po 20 % z zezwolenia. Przede wszystkim PZW lub gminie musi zależeć na wprowadzeniu zmian bo gdyby wpuscili 500 kg ryb i nie dopilnowali a kłusole by ukradli i było trzeba dopłacic bo w kasie ciągle mało to by się zainteresowali sprawą z tego są turysci i kasa za zezwolenia a tak paru kolegów z dawnej epoki dostaja rocznie po 100000 + premia i po co się wychylać.  (2013/02/06 19:30)

użytkownik96474


To jest dobra myśl. A gdyby tak zamiast PZW jeziorami w danym okręgu zarządzała gmina? a zezwolenie było jedno? jedziesz nad akwen a w pobliskim sklepie lub u sołtysa wykupujesz zezwolenie na dane łowiska w gminie. Sklep lub sołtys dostaja po 20 % z zezwolenia. Przede wszystkim PZW lub gminie musi zależeć na wprowadzeniu zmian bo gdyby wpuscili 500 kg ryb i nie dopilnowali a kłusole by ukradli i było trzeba dopłacic bo w kasie ciągle mało to by się zainteresowali sprawą z tego są turysci i kasa za zezwolenia a tak paru kolegów z dawnej epoki dostaja rocznie po 100000 + premia i po co się wychylać. 


Mieliśmy wodę dzierżawioną od Starosty Powatu. Niestety nie był to właściciet całego akwenu. 1/7 nalerzała do wlaściciela miejscowego sklepu.Sprzedawał w sklepie zezwolenia (a mial prawo wodne),na swój kawałek wody. Zarybianie mial w duszy. Ogrodził dostęp do swojej części .Ale wody nie przegrodził by ryba na jego część nie wplywała.  Wlaściciel 6/7 starosta ,rozkladał ręce i miał to gdzieś. Na koniec dzierżawa się skończyła i woda trafiła w gestie solectwa, Żeby opisać co się teraz dzieje z wodą-- można by książką napisać. Oddać wodę w ręce urzędników gmin--poroniony pomysł. To dopiero nakręciło by machinę spekulacji. Lepiej niech to dalej dzierżawi PZW.  (2013/02/06 22:00)

Artur z Ketrzyna


Ale PZW dąży by podlegało przepisom o związkach sportowych, by właśnie te luki wykorzystywać. Bo tu przepisy mówią o wynagrodzeniach dla prezesów itd.

Nie dokońca bym sie zgodził Związek Sportowy podlega pod Ministerstwo gdzie obowiązuje ramówka jeśli chodzi o wynagrodzenia i podlega pod statut sportowy ( w każdej chwili wgląd ma urzad skarbowy i NIk) natomiast jako Stowarzyszenie dzala wedlug swojego statutu zatwierdzonego przez Sąd a o wysokości wynagrodzeń decyduje zarząd w zgodności ze zarejestrowanym statutem?
 

Art. 2

3.Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków; do prowadzenia swych spraw może zatrudniać pracowników.

Art. 34.Stowarzyszenie może prowadzić działalność gospodarczą, według ogólnych zasad określonych w odrębnych przepisach. Dochód z działalności gospodarczej stowarzyszenia służy realizacji celów statutowych i nie może być przeznaczony do podziału między jego członków.

Art. 52

2.Tracą moc postanowienia statutów stowarzyszeń, o których mowa w ust. 1, sprzeczne z przepisami ustawy.

Ponieważ statut misi być zgodny z przepisami. Tak więc członek nie możne pobierać wynagrodzenia za pracę na rzecz stowarzyszenia.

(2013/02/07 10:06)

Artur z Ketrzyna


A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze.
Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.

Też o tym myślałem...
Mogli by utworzyć kuby wędkarskie przy okręgach, które były by związkami sportowymi, które miały by oddzielne źródło dochodów i finansowania. Zaś samo PZW zostało by mniej więcej takie jak jest i działało by w oparciu o przepisy o stowarzyszeniach.

Choć i tu nie dokończa było by to przejrzyste... (bo w statucie będzie wzmianka że wspieranie rozwoju sportu wędkarskiego. I część składek znów tam trafia. Chyba że wędkarze by się zjednoczyli i uchwalili na zebraniach że na wsparcie klubów wędkarskich jest odrębna dobrowolna składka lub zakazali dofinansowywania klubów ze środków PZW.).

Tyle że ci zwykli wędkarze nie chodzą na zebrania... dlatego jest jak jest. (2013/02/07 10:24)

ryukon1975


A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze.
Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.











Byłbym zadowolony gdyby z składem moich (amatorów)  były posprzątana brzegi itp.,nie jestem zadowolony jak 598 000 składa się po to by 2 000 mogło udawać sportowców. (2013/02/07 12:20)

tstaros


Panowie,

ale to nie tu jest problem. Oczywiście, sporo kasy idzie na wędkarstwo sportowe, ale tak jak było napisane w GP: na sport idzie 10% budżetu PZW. Jest to masa kasy, bo około 16 mln zł. Głównym problemem jest te pozostałe 90%, które w znacznej mierze jest marnotrawione.

 

(2013/02/07 13:41)

lukaszb80


PZW się broni:)

http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/72531/60/zarzad_glowny_pzw_w_sprawie_artykulow_w_dzienniku_gazecie_prawne (2013/02/07 17:29)

ryukon1975


PZW się broni:)

http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/72531/60/zarzad_glowny_pzw_w_sprawie_artykulow_w_dzienniku_gazecie_prawne










To nie PZW się broni tylko ZG trzyma stołki pod sobą (swoimi tyłkami:)).
PZW to my a nie sądzę by ktoś z nas coś pisał w tej "obronie". (2013/02/07 17:35)

Artur z Ketrzyna


Ja zacytuję końcówke artykułu;
"Przekazuję tych kilka uwag dotyczących wartości artykułów, jakie ukazały się w Waszym poczytnym piśmie licząc na to, że Pani Redaktor  najpierw wyśle swoich redaktorów na ryby, by później znaleźli dość spokoju i obiektywizmu w prezentowaniu problemów, z jakimi w swojej działalności boryka się Polski Związek Wędkarski."

Trudno znaleźć spokuj w sobie jak się widzi jak niszczy się łowiska, po przez zarybienia nie zgodne z naturą zbiornika jak i nie zgodne z uzyskanym pożytkiem.

Co do niskich zarybień...
To operaty rybackie, naprawdę pozwalają na szczątkowe zarybienia. Wiem bo jestem w posiadaniu jednego. I z przykrościa stwierdzam że zarybienie PZW jest o co najmniej 2 razy wyższe iż te minimalne. Co do reszty to szkoda gadać... Bo to są sugestie nie nakazy (tyle że jak by koła miały takie operaty u siebie, mogły by je wykorzystać w właściwości zarybień...) (2013/02/07 22:45)

Bernard51


Art. 2

3.Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków; do prowadzenia swych spraw może zatrudniać pracowników.

Art. 34.Stowarzyszenie może prowadzić działalność gospodarczą, według ogólnych zasad określonych w odrębnych przepisach. Dochód z działalności gospodarczej stowarzyszenia służy realizacji celów statutowych i nie może być przeznaczony do podziału między jego członków.

Art. 52

2.Tracą moc postanowienia statutów stowarzyszeń, o których mowa w ust. 1, sprzeczne z przepisami ustawy.

Ponieważ statut misi być zgodny z przepisami. Tak więc członek nie możne pobierać wynagrodzenia za pracę na rzecz stowarzyszenia.

Przytoczyłeś art, stowarzyszenia użytku publicznego,rejesrowane po przez Starostwo i Wojewodę ale też są Stowarzyszenia Pozarządowe ( humanitarne)dla dobra ogólu .A to jest inna liga. Zaczynal dawny minister z firmą Cargo na PKP, Dziś spółwlaściciel.

(2013/02/09 10:41)

lynx


A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze.
Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.

Też o tym myślałem...
Mogli by utworzyć kuby wędkarskie przy okręgach, które były by związkami sportowymi, które miały by oddzielne źródło dochodów i finansowania. Zaś samo PZW zostało by mniej więcej takie jak jest i działało by w oparciu o przepisy o stowarzyszeniach.

Choć i tu nie dokończa było by to przejrzyste... (bo w statucie będzie wzmianka że wspieranie rozwoju sportu wędkarskiego. I część składek znów tam trafia. Chyba że wędkarze by się zjednoczyli i uchwalili na zebraniach że na wsparcie klubów wędkarskich jest odrębna dobrowolna składka lub zakazali dofinansowywania klubów ze środków PZW.).

Tyle że ci zwykli wędkarze nie chodzą na zebrania... dlatego jest jak jest.

Z tą osobna składką to dobry pomysł + sponsorzy i reklamy. To byłoby jakies wyjście. (2013/02/09 16:50)

hubi79


Dla lubiących cyferki,
- budżet PZW na 2012 (http://www.koniecpzw.pl/Budzet_PZW_na_2012.pdf)
- sprawozdanie finansowe za 2011 (http://www.koniecpzw.pl/1598_L.pdf)

I jeszcze trzy dodatkowe pliki
http://www.koniecpzw.pl/Uchwala_109_Skladki_2012.pdf
http://www.koniecpzw.pl/Uchwala_110.pdf
http://www.koniecpzw.pl/info.pdf

Na tych dokumentach opierał się Pan Maciej Miłosz pisząc artykuł w DGP. (2013/03/09 00:03)

johnkelly


Jestem księgowym i z tych papierów nie wynika dla mnie nic. Bilans i sprawozdanie finansowe wyglądają ciutkę inaczej... (2013/03/09 09:33)

lynx


Powiedzcie co ZG kombinuje bo wczoraj widziałem ankiety jakie rozesłali do kół a dane te są im potrzebne na zjazd krajowy.
Dziwi mnie, że w tej ankiecie chca takich rzeczy, których koło nijak nie ma z czego podać.
Np. ilu wędkarzy ma samochód, ilu pracuje i gdzie, ilu łowi na zbiornikach a ilu na rzekach i takie tam pierdoły. Skąd koło ma miec te dane. Chyba z sufitu a wtedy to juz nie statystyka a fantazja.
 Po przeczytaniu odniosłem wrażenie, że ZG nie ma pojęcia jak działają koła. (2013/03/09 14:27)

zenfr


A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze.
Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.

Też o tym myślałem...
Mogli by utworzyć kuby wędkarskie przy okręgach, które były by związkami sportowymi, które miały by oddzielne źródło dochodów i finansowania. Zaś samo PZW zostało by mniej więcej takie jak jest i działało by w oparciu o przepisy o stowarzyszeniach.

Choć i tu nie dokończa było by to przejrzyste... (bo w statucie będzie wzmianka że wspieranie rozwoju sportu wędkarskiego. I część składek znów tam trafia. Chyba że wędkarze by się zjednoczyli i uchwalili na zebraniach że na wsparcie klubów wędkarskich jest odrębna dobrowolna składka lub zakazali dofinansowywania klubów ze środków PZW.).

Tyle że ci zwykli wędkarze nie chodzą na zebrania... dlatego jest jak jest.

Z tą osobna składką to dobry pomysł + sponsorzy i reklamy. To byłoby jakies wyjście.

Wszyscy dyskutujecie na zasadzie "Jedna pani drugiej powiedziała,że..."Przytaczacie różne przepisy i uchwały,ale nikt nie przeczytał chyba tego co najważniejsze.Zasady wędkarstwa określa Ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP,a nie jakiś tam RAPR  uchwalony przez nie wiadomo kogo ?????Kozrzystanie z wód gwarantuje nam konstytucja i określa Prawo wodne.Bardzo dokładnie opisano to na blogu rybanaga. blogspot .com.PZW nie jest właścicielem wód i nie ma prawa pobierać składek za wędkowanie . (2013/08/23 23:10)

zenfr


Ciekawie jest opisane na "Wrota okoliczności wędkarskich.Prawo prawnie" Wcale nie trzeba należeć do PZW,aby wędkować legalnie!! (2013/10/10 21:20)

Artur z Ketrzyna


Ciekawie jest opisane na "Wrota okoliczności wędkarskich.Prawo prawnie" Wcale nie trzeba należeć do PZW,aby wędkować legalnie!!

nie nie trzeba. Bo możesz wędkować jako nie zrzeszony... (2013/10/12 08:30)

ryukon1975


Większość jednak woli się zapisać bo w kraju ubogo. Układ jest szczelnie zamknięty. (2013/10/12 08:47)

Artur z Ketrzyna


 


Wszyscy dyskutujecie na zasadzie "Jedna pani drugiej powiedziała,że..."Przytaczacie różne przepisy i uchwały,ale nikt nie przeczytał chyba tego co najważniejsze.Zasady wędkarstwa określa Ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP,a nie jakiś tam RAPR  uchwalony przez nie wiadomo kogo ?????Kozrzystanie z wód gwarantuje nam konstytucja i określa Prawo wodne.Bardzo dokładnie opisano to na blogu rybanaga. blogspot .com.PZW nie jest właścicielem wód i nie ma prawa pobierać składek za wędkowanie .

Zenfr. Schowaj tego rybanage i jego prawnika, między bajki. Ponieważ pamiętaj że osoba która zaświadcza nie prawdę, i w ten skutek doprowadziła do niekorzystnego rozpożądzenia majątkiem, jes sobowiązana do naprawieni szkud jake powstały z jej winy.
Tak więc każdy kto posłucha się i dzięki jego wskazówkach opierających się na nie aktualnych przepisach, złamie prawo i będzie odpowiadał karnie i finansowo. Będzie mógł dochodzić na drodze sądowej, wydział cywilny, zadość uczynienia. (nie odszkodowania,..)
Po drugie dla informacji. Prawnika obowiązuje kodeks (znajdziecie jego na stronie izb radcowskich lub adwokackich. Jak też prawnik jako urzędnik jest odpowiedzialny prawnie za wprowadzanie w błąd, jak też ma obowiązkowe ubezpieczenie....

Według ustawy o rybactwie śródlądowym (po nowelizacji w 2010r), PZW jest uprawnionym. Gdyż ma podpisaną umowę z odpowiednim urzędem.

To tak jak byś odmówił mandatu za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. Bo jechałeś 63 km/h. Ty posługując się starym przepisem uważasz że nie przekroczyłeś, bo według starej jest 60km/h i te 10 % tolerancji. Zaś nowa narzuca ograniczenie do 50km/h. A manaty już są od przekroczenia o 10km/h i punkty też... (2013/10/12 09:53)

adler


Przemądrzałki narzekają na RAPR. Ciekawe czy wogóle go czytali? 

Z powyższych ich wypowiedzi śmiem twierdzić że nie.

Przecież tam mamy zbiór przepisów, zasad wędkarstwa które określa ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP. Gdzie by tego miał szukać przeciętny wędkarz !!! Tak niektóre z tych przepisów, wymiarów są zaostrzone, podwyższone i dobrze bo gdyby nie to z góry wiadomo co by się działo, są tam zasady określające bezpieczeństwo wędkarzy. Nasi jakby nie te zapisy to by wędkowali z korony tamy, zapory, wpłyneli na same turbiny. Przecież już teraz PSR łapie takich mądrych (jak to piszą ci zachwalający banga.. ryba). Chwalicie Szwecję, Norwegię. Zgoda, ale u nich jest kilkakrotnie więcej, dużo większych akwenów, nie takich sadzawek jak u nas. i co tu porównywać! Jeśli ktokolwiek tam był to z pewnością widział miejscowego mieszkańca danego kraju na rybkach z wędką, czy ktoś widział by wziął więcej niż zje danego dnia? A u nas jak zarybią to już od parkingu ogonek (kolejka) wędkarzy czatujących od wcześnych godzin wieczornych poprzedzających otwarcie łowiska, czekających aż któryś na łowisku złowi komplet ;-) i zwolni miejsce. Przecież już teraz tacy rozpytowują kolegów - słuchaj, nie wiesz kiedy mają zarybiać-, a jaki szok jak wpuszczą kroczka. Mało nie pobili tych co zarybiali. Tak, koledzy, to są obrazki scenki prawie z nad każdego łowiska, koła. Tutaj (u nas) jakie jakie mamy kary za kłusownictwo, niszczenie przyrody, zakłócanie porządku itd... Ci natomiast którzy byli w Szwecji, Austrii, Niemczech, Norwegi, Kanadzie niech się wypowiedzą na temat tamtejszych kar, mandatów. Gdybacie na egzaminy na kartę wędkarską, przecież chodzicie na zebrania, dlaczego nie uszczelnicie tych działań komisji egzaminacyjnej, przecież to w waszej gestii . Widać gęba duża pluć na wszystkich wokoło, ale sam palca nie skrzywi. Wiem że są koła które robią cykl szkoleń poprzedzających egzamin i jest ich sporo. Innym razem narzekania (tych samych osób) że egzaminy na karty wędkarskie niepotrzebne! Szok! Zaprosiłbym te osoby na szkolenie przedegzaminacyjne do Niemiec (bo blisko). Tutaj koszt karty wędkarskiej to przeciętnie ok.18 zł, a tam opłać kurs, egzamin, kartę czyli około 300 eu. Jestem pewny że połowa z zalogowanych tutaj nie zdała by pomimo półrocznego kursu, co się wiąże z następnymi kosztami. Więc kończcie te wymądrzania z tą "bangą". Tak  RAPR jest zbiorem tych wszystkich przepisów dla zwykłego Kowalskiego, Nowaka czy pani Karinki. Natomiast na wiele innych rzeczy społeczeństwo musi dojrzeć, ale kiedy to nastąpi mając takich niektórych wychowawców, rodziców, kolegów. No i niestety, jeden drugiemu boi się zwrócić uwagę, zadzwonić po policję, PSR, SSR. Bo to niby donosicielstwo. Co bierze swoje? Nie to przecież Moje, Twoje, Nasze. Co okradamy się wspólnie?

Czas powiedzieć STOP!   

POTRAFISZ !!!

(2013/10/12 11:16)

yba


Przemądrzałki narzekają na RAPR. Ciekawe czy wogóle go czytali? 

Z powyższych ich wypowiedzi śmiem twierdzić że nie.

Przecież tam mamy zbiór przepisów, zasad wędkarstwa które określa ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP. Gdzie by tego miał szukać przeciętny wędkarz !!! Tak niektóre z tych przepisów, wymiarów są zaostrzone, podwyższone i dobrze bo gdyby nie to z góry wiadomo co by się działo, są tam zasady określające bezpieczeństwo wędkarzy. Nasi jakby nie te zapisy to by wędkowali z korony tamy, zapory, wpłyneli na same turbiny. Przecież już teraz PSR łapie takich mądrych (jak to piszą ci zachwalający banga.. ryba). Chwalicie Szwecję, Norwegię. Zgoda, ale u nich jest kilkakrotnie więcej, dużo większych akwenów, nie takich sadzawek jak u nas. i co tu porównywać! Jeśli ktokolwiek tam był to z pewnością widział miejscowego mieszkańca danego kraju na rybkach z wędką, czy ktoś widział by wziął więcej niż zje danego dnia? A u nas jak zarybią to już od parkingu ogonek (kolejka) wędkarzy czatujących od wcześnych godzin wieczornych poprzedzających otwarcie łowiska, czekających aż któryś na łowisku złowi komplet ;-) i zwolni miejsce. Przecież już teraz tacy rozpytowują kolegów - słuchaj, nie wiesz kiedy mają zarybiać-, a jaki szok jak wpuszczą kroczka. Mało nie pobili tych co zarybiali. Tak, koledzy, to są obrazki scenki prawie z nad każdego łowiska, koła. Tutaj (u nas) jakie jakie mamy kary za kłusownictwo, niszczenie przyrody, zakłócanie porządku itd... Ci natomiast którzy byli w Szwecji, Austrii, Niemczech, Norwegi, Kanadzie niech się wypowiedzą na temat tamtejszych kar, mandatów. Gdybacie na egzaminy na kartę wędkarską, przecież chodzicie na zebrania, dlaczego nie uszczelnicie tych działań komisji egzaminacyjnej, przecież to w waszej gestii . Widać gęba duża pluć na wszystkich wokoło, ale sam palca nie skrzywi. Wiem że są koła które robią cykl szkoleń poprzedzających egzamin i jest ich sporo. Innym razem narzekania (tych samych osób) że egzaminy na karty wędkarskie niepotrzebne! Szok! Zaprosiłbym te osoby na szkolenie przedegzaminacyjne do Niemiec (bo blisko). Tutaj koszt karty wędkarskiej to przeciętnie ok.18 zł, a tam opłać kurs, egzamin, kartę czyli około 300 eu. Jestem pewny że połowa z zalogowanych tutaj nie zdała by pomimo półrocznego kursu, co się wiąże z następnymi kosztami. Więc kończcie te wymądrzania z tą "bangą". Tak  RAPR jest zbiorem tych wszystkich przepisów dla zwykłego Kowalskiego, Nowaka czy pani Karinki. Natomiast na wiele innych rzeczy społeczeństwo musi dojrzeć, ale kiedy to nastąpi mając takich niektórych wychowawców, rodziców, kolegów. No i niestety, jeden drugiemu boi się zwrócić uwagę, zadzwonić po policję, PSR, SSR. Bo to niby donosicielstwo. Co bierze swoje? Nie to przecież Moje, Twoje, Nasze. Co okradamy się wspólnie?

Czas powiedzieć STOP!   

POTRAFISZ !!!


Nie ma to jak przeczytać w końcu coś mądrego,  a nie słuchać bez przerwy tego pi... (2013/10/12 12:10)