Zaloguj się do konta

Dzikie łowisko i rekordowy karaś

utworzono: 2014/06/30 17:47
slawo19yoo

Witam, już od 10 lat wędkuję na małym łowisku, które znajduje się niedaleko mojego domu. Nie podlega ono pod PZW, jest to stawik w którym zbiera się woda podczas powodzi, by pola nie były pozalewane. Od początku gdy tam wędkowałem było tam pełno, dosłownie pełno ryb : karasie, leszcze, płocie, liny, karpie, okonie, szczupaki... Stawik jest dosyć mały więc brania były co chwile lubiłem tam chodzić, brałem wędkę robiłem ciasto z chleba i sruu na ryby, zawsze było miło pobawić się z małymi karasiami i płociami, czasem zdarzało się oczywiście wyłowić coś większego. Jednak w pewnym momencie ryby przestały brać, stało się to za sprawą Sumika karłowatego, którego jakiś nie rozgarnięty wędkarz tam wpuścił. Z kolegami zaczęliśmy plewić tego chwasta, bo denerwowało nas, że tylko te sumiki brały, było tak przez dobre trzy sezony. Wytępiliśmy tego naprawdę mnóstwo! Ale one i tak cały czas brały wszyscy zrezygnowaliśmy już z tego łowiska i przez jeden sezon praktycznie w ogóle tam nie chodziliśmy. Jednak ja postanowiłem ostatnio przejść się zobaczyć czy coś się zmieniło na tym łowisku. Zrobiłem trochę ciasta, i poszedłem. Przychodzę nad wodę a tam pełno glonów, no cóż, znalazłem miejsce gdzie było troszkę miejsca, rzuciłem troszkę skórek od chleba na wodę, założyłem ciasto na hak i zarzuciłem... Po kilku sekundach branie ! Zacinam i jest ! Płoteczka mierzyła około 15cm, wypiąłem ją i wrzuciłem do wody. Po chwili chleb zaczął dosłownie podskakiwać na wodzie... Przez godzinę wyciągnąłem jeszcze parę płoci. Postanowiłem wykopać jakąś dżdżownicę z ziemi - wykopałem, założyłem na hak, zarzuciłem i po chwili branie !  Zacinam jest mały karaś ! Później łowiłem jeszcze chwilkę na ciasto i wyciągałem tylko "płotki". Po powrocie do domu postanowiłem, że za parę dni zrobię sobie tam stanowisko... Jak pomyślałem tak zrobiłem...
Pewnego dnia, a dokładnie 26.06.2014 r. wziąłem się do pracy ! Zrobiłem sobie z dwóch prętów kotwicę w kształcie literki "X" , przywiązałem kilka metrów linki, ubrałem gumowce i poszedłem nad jeziorko... Na początek powyciągałem wszystkie trzciny które rosną przy brzegu, później zarzucałem moją "kotwicę" i ściągałem glony by zrobić sobie oczko w które mógł bym rzucać.. Gdy już wszystkie glony powyciągałem poprzynosiłem takich dużych kamieni by sobie je poukładać przy wodzie celem tego było to by krzaki mi nie odrosły :D Po około 1,5h pracy stanowisko było gotowe. Wróciłem do domu. 
Następnego dnia kupiłem sobie zanętę z firmy "Traper" byłą ona na Lina i Karasia, płatki kukurydziane, atraktor do zanęt o zapachu/smaku miodu, dwie puszki kukurydzy jedną o smaku miodu, a drugą waniliową, dwie paczki białych robaczków, i dwie paczki czerwonych... Sporządziłem sobie zanętę, by zanęcić moje stanowisko, gdyż następnego dnia z samego rana chciałem iść na rybki. Do zanęty użyłem : 
- Dwie szklanki zanęty firmy "Traper - Karaś, Lin" - Pół szklanki rozgniecionych płatków kukurydzianych - Pół szklanki płatków kukurydzianych w takiej formie jak są oryginalnie :p  - Pół szklanki kukurydzy konserwowej (bez żadnego aromatu) - 1/4 szklanki atraktora do zanęt firmy "Traper" o aromacie Miodu - Kilkanaście białych robaczków - Pół szklanki czystej wody z kranu
Po sporządzeniu zanęty uformowałem 10 kul średniej wielkości i na pół godziny ją odstawiłem... Po pół godziny poszedłem nad jeziorko i wrzuciłem zanętę do wody na moim stanowisku. Po powrocie do domu zabrałem się za przygotowanie sprzętu na ryby. Zrobiłem sobie dwa zestawy spławikowe: jeden ze spławikiem stałym ,a drugi ze spławikiem przelotowym, oba były dosyć delikatne do 2g. Haczyki dałem nie za duże, nie za małe "takie w sam raz" ;p w tym momencie nie powiem jaka wielkość bo mam je już od razu z przyponami i nie są opisane ,a tak na pałę nie chcę mówić :x Zrobiłem też trzecią wędkę na grunt, ołów przelotowy o wadze 12 gram, tak mały dlatego, że staw jest dosyć mały i dno jest dosyć muliste (wymiary stawu 20x30x1,7 (w najgłębszym miejscu, no może troszkę więcej lub nawet mniej, nigdy tego nie sprawdzałem dokładnie)) Przypon zrobiłem długi około 35 cm żeby w razie czego nie zatopiło mi przynęty w mule, przypon na krętliku z takim samym hakiem jak zestawy spławikowe.
Dzień wyprawy (29.06.2014 r.), wstałem o godzinie 4 rano, zjadłem śniadanie, wypiłem kawę, przygotowałem zanętę w takich samych proporcjach, zabrałem sprzęt, wodę do picia i coś do zjedzenia. O godzinie 5 rano zawitałem nad stawem. Rozłożyłem kocyk, sprzęt, włączyłem sobie radio w telefonie, wrzuciłem 3 kule zanęty, zarzuciłem Dwa zestawy spławikowe, zabieram się za nabijanie na hak wędki gruntowej czerwonego robaka, a tu branie, zacinam i jest dosyć duża płoć ! Zarzuciłem wędkę gruntową w takie miejsce by nie przeszkadzała moim zestawom spławikowym... Godzina 6 na koncie już 3 "płoteczki" ,zajęty zabawą na spławiczek, gdyż ryby bardzo dobrze brały, nie zwracam uwagi na bombkę pod wędką gruntową, nagle... BUM! bombka uderzyła o kij z wielkim hukiem ! wędka wypada z podpórek ! ZACINAM, JEST ! coś dużego! niestety ryba odjechała w glony i się wypięła.. Rozczarowany i zdenerwowany ściągam zestaw i myślę, że zepsułem chyba jedyne branie tego dnia, bo przecież nigdy dotąd mi tak nie brało na tym stawie... no cóż założyłem znów czerwonego robaka i rzuciłem w to samo miejsce. Bawię się dalej moimi zestawami spławikowymi zarzuconymi na białego robaczka oraz kukurydzę o smaku miodu, wyciągam kolejne "płoteczki" w okolicach godziny 7... BUM! Bombka uderza o kij ! i wędka zatrzymuje się zawieszona kołowrotkiem na podpórce ! Zacinam jest ! myślę sobie, że tym razem nie mogę tego zepsuć.. po chwili "walki" jest na brzegu ! Piękny karaś ! Mierzył około 40cm i ważył tak na oko 1,5 kg , niestety nie miałem miarki, ani wagi, w każdym razie to największy jakiego wyciągnąłem do tej pory.. Wypiąłem go wrzuciłem do siatki, zarzuciłem zestaw gruntowy znów na czerwonego robaka, ale od tej pory nie brała już biała ryba na grunt tylko Okonie średnich rozmiarów, niestety niektóre nie przeżyły, ponieważ tak pożarły, że nie dało się ich wypiąć tak by przeżyły, przynajmniej ja sobie nie poradziłem. W okolicach godziny 8:20 zakładałem sobie kukurydzę na zestaw spławikowy, kątem oka obserwując zestaw, który już był wodzie - nagle spławik "ucieka" w glony odkładam wędkę , zacinam - JEST ! coś dużego ! wyciągam na brzeg kolejny karaś mniejszy niż tamten ,jednak też duży ! mierzył około 30cm i ważyło około 1kg ! Później na chwile była przerwa w braniach, zanęta już mi się kończyła, ale zrobiłem z resztek jeszcze dwie kule, wrzuciłem do wody i wyłowiłem na spławik jeszcze kilka płotek.. około godziny 9:20 gdy było już dosyć ciepło , czekałem z zarzuconymi wędkami na brania, które już nie były tak częste jak wcześniej.. Po kilku minutach spławik zaczął się dosyć mocno zanurzać był to zestaw z białym robaczkiem, zacinam i JEST ! znów coś sporego ! wyciągam z dalsza wygląda na małego karpika, ale gdy przyciągnąłem ową rybkę do brzegu okazało się, że to nie karp, a SUMIK KARŁOWATY i to całkiem duży, miał około 25 cm ! Do tego poplątał mi zestawy.. Wypiąłem go , i nie mogłem postąpić inaczej.. humanitarnie go zabiłem i wywaliłem w krzaki z dala od wody.. Około godziny 9:30 wiatr zaczął się zmagać, wędkowanie na spławik stały nie miało sensu więc wyciągnąłem go z wody i odłożyłem go... Po chwili wyciągnąłem też drugi spławik i odłożyłem został grunt, przyglądam się bombce a ona powoli podnosi się do góry i opada, na początku myślałem, że to wiatr, ale zaciąłem lekko, bo i tak już miałem się zbierać, a tu bum ! Rybka jest ! Przyciągam do brzegu a tu ! Kolejny sumik takich samych rozmiarów :( haczyk pożarł dosyć mocno, w przeciwieństwie do poprzedniego kolegi, więc odciąłem go, zabiłem humanitarnie sumika, i rzuciłem w krzaki do jego koleżki.. Poskładałem zestawy i poszedłem do siatki by podsumować swoje połowy. W siatce były: 2 karasie, około 12 płoci .. a oprócz tego 6 okoni których nie dawałem do siatki, oraz dwa sumiki karłowate.. Tak więc moja poranna wyprawa jak na mój gust była dosyć udana, i mam nadzieję, że przy następnej okazji będzie równie dobrze, a może nawet lepiej ! :> Wytrwałym dziękuję za doczytanie do końca :D Pozdrawiam Serdecznie i życzę połamania kija ! :D 

Linki do zdjęć :

Karaś Większy :

- http://www32.speedyshare.com/rr4Fx/download/karas-wiekszy-1.JPG
- http://www32.speedyshare.com/339pz/download/karas-wiekszy-2.jpg

Karaś mniejszy :

- http://www32.speedyshare.com/BBwq5/download/karas-mniejszy-1.jpg


Łowisko :

- http://www32.speedyshare.com/DDAZu/download/lowisko.JPG

P.S : zdjęć reszty rybek nie dodaje bo nie ma się czym chwalić :p [2014-06-30 17:47]

Jędrula

To materiał na bloga a nie na forum Kolego . [2014-06-30 17:56]

slawo19yoo

oł wybacz, a mogę to jakoś teraz przenieść ? jestem nowy więc ..  wgle to ja to dałem na Blog'a więc nie wiem w czym rzecz :o [2014-06-30 18:01]

Jędrula

Załóż bloga i tam to wrzuć , tutaj edytuj i usuń cały tekst , zostaw zapisek/prośbę do moderatora aby usunął wątek lub bezpośredni zwróć się do moda działu . Twój tekst będzie ukazywał się na głównej stronie W.pl wiec warto chyba mieć go na blogu . [2014-06-30 18:04]

slawo19yoo

nie mam pojęcia jak to zrobić :< chyba zostawię tak jak jest ;/ [2014-06-30 18:17]

PanSawik

takich sumików nie wyrzucaj w krzaki
zabierz do domu, usmaż i zjedz... pychota :)
[2014-06-30 20:18]

notaki

Jedna uwaga kolego. Nie zmuszaj wszystkich do ścigania plików ze speedyshare. Po prostu wrzuć je na fotosika. Masz tam po wrzutce  link pt. "500 pix na forum" , czy cos takiego. . Jesli wrzucisz ten link na forum, po prostu otworzy się na nim fotka .
Pozd.
[2014-06-30 20:32]

notaki

www.fotosik.pl
Zdjęcia w formacie .jpg

[2014-06-30 20:33]

slawo19yoo

Ale po wklejeniu tych linków na pasku adresu i otworzeniu ich pokażą się zdjęcia i nie trzeba nic pobierać ;) [2014-06-30 21:19]

notaki

U mnie wszytskie likni poza pierwszym wymagają ściągniecia pliku.
Jeśli to wina przegladarki - sorry
[2014-06-30 21:42]

slawo19yoo

ahh wybacz, teraz to sprawdziłem i rzeczywiście nie działa tak jak chciałem, postaram się to poprawić.. [2014-06-30 22:20]

slawo19yoo

Sorrki ale już nie mogę nic z tym zrobić, bo dodałem dawniej niż godzinę temu... w każdym razie na następny raz będę pamiętał, jeszcze raz sorrki [2014-06-30 22:24]