Drogie ryby

/ 122 odpowiedzi / 4 zdjęć

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

cyprinus m


Witam Żywieniowcy i Dietetycy w Polsce wspólnie narzekają nad zbyt małą konsumpcję ryb słodkowodnych w naszym kraju. Jednocześnie zachwalając jakie to walory zdrowotne dla organizmu człowieka ma mięso ryb. Apelują o zwiększenie spożycia ryb. Ostatnio na targu zwróciłem uwagę na cenę ryb na stoisku u zawodowego rybaka. Okoń, Płoć , Leszczyk, nawet w przystępnej cenie. Ale Szczupak 18,00zł za kilogram tak zwanego żywca Sandacz 30,00zł Po zakupie dwu kilowego sandacza i oddzieleniu: łeb, wnętrzności, płetwy, i kręgosłup. Cena za kg . Robi się prawie 60,00zł. U nas w sklepie sieci Lewiatan świńska łopatka w promocji kosztuje 9,99zł za kg. Kowalski ma do wybory za tą samą kwotę 1kg. Sandaczowego mięsa  czy 6kg. Świniny. Wnioski nasuwają się same. Uważam że my jako wędkarze jesteśmy uprzywilejowaną grupą społeczną która raz na jakiś czas morze skonsumować luksusową rybę. Pytanie: czy powinniśmy sobie odmówić i wypuszczać złowione ryby , o potem iść do rybaka i kupić rybę na obiad, i tym samym dać utrzymanie dla niego i dla jego rędziny??? (2016/11/16 00:11)

Jakub Woś


Drogie ryby... Myślałem, że list piszesz :) W skrócie widze to tak. Kilku wypowie się za wypuszczaniem. Wpadnie kilku innych oburzonych rzucą kilka wyzwisk i temat zniknie. (2016/11/16 00:18)

kumka


No niestety taki będzie finał. Regulamin natomiast dopuszcza pod pewnymi warunkami zabranie złowionej ryby i tyle w temacie. Działalność firm rybackich też budzi kontrowersje... (2016/11/16 02:28)

pstrag222


No to czekamy :) (2016/11/16 08:08)

ogtw


 Mareku Wiśniewski, tak się lepiej patrzy

  (2016/11/16 08:44)

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

ryukon1975


Witam Żywieniowcy i Dietetycy w Polsce wspólnie narzekają nad zbyt małą konsumpcję ryb słodkowodnych w naszym kraju. Jednocześnie zachwalając jakie to walory zdrowotne dla organizmu człowieka ma mięso ryb. Apelują o zwiększenie spożycia ryb. Ostatnio na targu zwróciłem uwagę na cenę ryb na stoisku u zawodowego rybaka. Okoń, Płoć , Leszczyk, nawet w przystępnej cenie. Ale Szczupak 18,00zł za kilogram tak zwanego żywca Sandacz 30,00zł Po zakupie dwu kilowego sandacza i oddzieleniu: łeb, wnętrzności, płetwy, i kręgosłup. Cena za kg . Robi się prawie 60,00zł. U nas w sklepie sieci Lewiatan świńska łopatka w promocji kosztuje 9,99zł za kg. Kowalski ma do wybory za tą samą kwotę 1kg. Sandaczowego mięsa  czy 6kg. Świniny. Wnioski nasuwają się same. Uważam że my jako wędkarze jesteśmy uprzywilejowaną grupą społeczną która raz na jakiś czas morze skonsumować luksusową rybę. Pytanie: czy powinniśmy sobie odmówić i wypuszczać złowione ryby , o potem iść do rybaka i kupić rybę na obiad, i tym samym dać utrzymanie dla niego i dla jego rędziny???

Jakoś nie czuję sie uprzywilejowany. Biorąc pod uwagę czas i pieniądze jakie się wkłada w wędkarstwo to bym w tym okresie zarobił na wieloryba.:) Każdy ma swoje "przywileje" jeden znaczki, drugi samochody a trzeci ryby jednak zarabiają na tym nieliczni. Napisałem zarabiają bo podszedłeś do tematu w sposób czysto finansowy. (2016/11/16 09:53)

Jędrula


Sprawa jest banalnie prosta! Ryby należy wypuszczać, aby je kiedyś ponownie złowić. Ja bardzo lubię jeść ryby w każdej postaci, bardziej jednak kocham je łowić. Cena ryb jest wysoka, gdyż najnormalniej w świecie, jest ich coraz mniej w naszych wodach - proste. Jest jeszcze drugie rozwiązanie, chodzi o zmianę prawa i rozgonienie tej bandy nieudaczników z Twardej. W to miejsce należy zatrudnić prawdziwych fachowców, menadżerów a nie rybaków ! Wtedy NK nie będzie nikomu potrzebne, aczkolwiek to tanie i dobre rozwiązanie dla ryb i kół wędkarskich. (2016/11/16 12:38)

pawelz


Sprawa jest prosta. Mozna zbijac i zjadac ile sie chce, po jednym warunkiem. Ze to co zabierzemy nie bedzie mialo wplwu na polowy przychodzacych po nas wedkarzy. Zalozmy, ze ktos zlowil ostatnie 5 szczupaczkow z bajorka (nie koniecznie w jeden dzien) i je zabral. Zadaj sobie pytanie czy chcialbys w tym bajorku jeszcze spinningowac ?. Czy moze lepiej byloby gdyby te szczupaki dalej tam plywaly.
Wiem ze to nieco przejaskrawiony przyklad, ale nie ma takiego jeziora czy rzeki ktorej nie daloby sie przelowic. Oczywiscie im mniejszy zbiornik tym szybciej to nastepuje. Ale kazda wode zgodnie z chorym regulaminem RAPR mozna doprowadzic do bezrybia. (2016/11/16 13:14)

JOPEK1971


Witam Żywieniowcy i Dietetycy w Polsce wspólnie narzekają nad zbyt małą konsumpcję ryb słodkowodnych w naszym kraju. Jednocześnie zachwalając jakie to walory zdrowotne dla organizmu człowieka ma mięso ryb. Apelują o zwiększenie spożycia ryb. Ostatnio na targu zwróciłem uwagę na cenę ryb na stoisku u zawodowego rybaka. Okoń, Płoć , Leszczyk, nawet w przystępnej cenie. Ale Szczupak 18,00zł za kilogram tak zwanego żywca Sandacz 30,00zł Po zakupie dwu kilowego sandacza i oddzieleniu: łeb, wnętrzności, płetwy, i kręgosłup. Cena za kg . Robi się prawie 60,00zł. U nas w sklepie sieci Lewiatan świńska łopatka w promocji kosztuje 9,99zł za kg. Kowalski ma do wybory za tą samą kwotę 1kg. Sandaczowego mięsa  czy 6kg. Świniny. Wnioski nasuwają się same. Uważam że my jako wędkarze jesteśmy uprzywilejowaną grupą społeczną która raz na jakiś czas morze skonsumować luksusową rybę. Pytanie: czy powinniśmy sobie odmówić i wypuszczać złowione ryby , o potem iść do rybaka i kupić rybę na obiad, i tym samym dać utrzymanie dla niego i dla jego rędziny???

Raz na jakiś czas?Dobrze wiesz jaka jest sytuacja więc nie wypisuj bredni,każdy wali ile się da mimo że na niektórych odcinkach rybaków nie ma,napisz jeszcze że wypuściłeś jakiegoś wymiarowego sandacza to padnę ze śmiechu :D (2016/11/16 14:20)

użytkownik200880


Jak ktoś bierze to bierze wszystko co wymiarowe, piszą ze wypuszczają i tylko raz na miesiąc biorą tylko że raz na miesiąc złowią wymiarową, nie mówię o wszystkich bo są i tacy co biorą faktycznie raz na jakiś czas zlowioną wymiarową. Swoją drogą wydaje mi się ze ostatnio pojawiające sie przepisy na sandacza to prowokacja po ostatniej bitwie w komentarzach :) (2016/11/16 16:47)

troc


No prorok normalnie...

Jakub Woś
(2016/11/16 00:18) 0
Drogie ryby... Myślałem, że list piszesz :) W skrócie widze to tak. Kilku wypowie się za wypuszczaniem. Wpadnie kilku innych oburzonych rzucą kilka wyzwisk i temat zniknie.
Zaczyna się... (2016/11/16 20:58)

cyprinus m


Witam Żywieniowcy i Dietetycy w Polsce wspólnie narzekają nad zbyt małą konsumpcję ryb słodkowodnych w naszym kraju. Jednocześnie zachwalając jakie to walory zdrowotne dla organizmu człowieka ma mięso ryb. Apelują o zwiększenie spożycia ryb. Ostatnio na targu zwróciłem uwagę na cenę ryb na stoisku u zawodowego rybaka. Okoń, Płoć , Leszczyk, nawet w przystępnej cenie. Ale Szczupak 18,00zł za kilogram tak zwanego żywca Sandacz 30,00zł Po zakupie dwu kilowego sandacza i oddzieleniu: łeb, wnętrzności, płetwy, i kręgosłup. Cena za kg . Robi się prawie 60,00zł. U nas w sklepie sieci Lewiatan świńska łopatka w promocji kosztuje 9,99zł za kg. Kowalski ma do wybory za tą samą kwotę 1kg. Sandaczowego mięsa  czy 6kg. Świniny. Wnioski nasuwają się same. Uważam że my jako wędkarze jesteśmy uprzywilejowaną grupą społeczną która raz na jakiś czas morze skonsumować luksusową rybę. Pytanie: czy powinniśmy sobie odmówić i wypuszczać złowione ryby , o potem iść do rybaka i kupić rybę na obiad, i tym samym dać utrzymanie dla niego i dla jego rędziny???

Raz na jakiś czas?Dobrze wiesz jaka jest sytuacja więc nie wypisuj bredni,każdy wali ile się da mimo że na niektórych odcinkach rybaków nie ma,napisz jeszcze że wypuściłeś jakiegoś wymiarowego sandacza to padnę ze śmiechu :D
"Każdy wali ile się da"  To znaczy że ty też . Nie…  ty jesteś święty . Ale sam powiedziałeś kiedyś w rozmowie  że więcej sandaczy do tej pory  złowiłeś i  wysrałeś, niż ja w  całym życiu złowię. I ja się zgodziłem się z tym twierdzeniem. 
Nikt ci nie liczy ile zjadłeś a ile wypuściłeś.  Więc nie licz innym i nie kreuj się na kogoś kim nie jesteś.  

  (2016/11/16 21:14)

cyprinus m


Agato Czekała dziękuję za obrucenie zdięcja

  (2016/11/16 21:19)

cyprinus m


Drogie ryby... Myślałem, że list piszesz :) W skrócie widze to tak. Kilku wypowie się za wypuszczaniem. Wpadnie kilku innych oburzonych rzucą kilka wyzwisk i temat zniknie.

zgadzam się tak będzie.

  (2016/11/16 21:23)

użytkownik200880


Po to jest forum, służy do dyskusji wymiany zdan... Jakby wszszycy myśleli tak samo to forum nie było by potrzebne, a ryb było by jeszcze mniej. Oburzenie sie jest formą niezgody z czyimś zdaniem :) (2016/11/16 21:48)

cyprinus m


Witam Żywieniowcy i Dietetycy w Polsce wspólnie narzekają nad zbyt małą konsumpcję ryb słodkowodnych w naszym kraju. Jednocześnie zachwalając jakie to walory zdrowotne dla organizmu człowieka ma mięso ryb. Apelują o zwiększenie spożycia ryb. Ostatnio na targu zwróciłem uwagę na cenę ryb na stoisku u zawodowego rybaka. Okoń, Płoć , Leszczyk, nawet w przystępnej cenie. Ale Szczupak 18,00zł za kilogram tak zwanego żywca Sandacz 30,00zł Po zakupie dwu kilowego sandacza i oddzieleniu: łeb, wnętrzności, płetwy, i kręgosłup. Cena za kg . Robi się prawie 60,00zł. U nas w sklepie sieci Lewiatan świńska łopatka w promocji kosztuje 9,99zł za kg. Kowalski ma do wybory za tą samą kwotę 1kg. Sandaczowego mięsa  czy 6kg. Świniny. Wnioski nasuwają się same. Uważam że my jako wędkarze jesteśmy uprzywilejowaną grupą społeczną która raz na jakiś czas morze skonsumować luksusową rybę. Pytanie: czy powinniśmy sobie odmówić i wypuszczać złowione ryby , o potem iść do rybaka i kupić rybę na obiad, i tym samym dać utrzymanie dla niego i dla jego rędziny???

Jakoś nie czuję sie uprzywilejowany. Biorąc pod uwagę czas i pieniądze jakie się wkłada w wędkarstwo to bym w tym okresie zarobił na wieloryba.:) Każdy ma swoje "przywileje" jeden znaczki, drugi samochody a trzeci ryby jednak zarabiają na tym nieliczni. Napisałem zarabiają bo podszedłeś do tematu w sposób czysto finansowy.
Zgadzam się z tobą każdy wkłada w wędkarstwo tyle na ile go stać. A przeważnie  więcej niż powinien. 

  (2016/11/16 22:02)

JOPEK1971


Odstaw to co bierzesz. (2016/11/16 22:10)

pakul1206


Dajcie spokój z awanturtami, do zimy daleko:) zostawcie siły na czas kiedy już odłożycie węki i sflustrowani niemocą łowienia będziecie wyczekiwać wiosny :))) Co do rybek to chyba fakt że zaczynają być rarytasem, niedawno widziałem węgorza 120 zł kg. uwędzony, kupuje ktoś z was kilo mięsa za 120zł? (2016/11/16 22:13)

cyprinus m


Dajcie spokój z awanturtami, do zimy daleko:) zostawcie siły na czas kiedy już odłożycie węki i sflustrowani niemocą łowienia będziecie wyczekiwać wiosny :))) Co do rybek to chyba fakt że zaczynają być rarytasem, niedawno widziałem węgorza 120 zł kg. uwędzony, kupuje ktoś z was kilo mięsa za 120zł?

Przepraszam ale niestety nie stać mnie na taki rarytas. Ale dziękuję za wpis (2016/11/16 22:23)

pakul1206


Dajcie spokój z awanturtami, do zimy daleko:) zostawcie siły na czas kiedy już odłożycie węki i sflustrowani niemocą łowienia będziecie wyczekiwać wiosny :))) Co do rybek to chyba fakt że zaczynają być rarytasem, niedawno widziałem węgorza 120 zł kg. uwędzony, kupuje ktoś z was kilo mięsa za 120zł?

Przepraszam ale niestety nie stać mnie na taki rarytas. Ale dziękuję za wpis

Mnie raczej też nie stać, a tak szczerze to musiałoby mnie popier..ić żeby tylem zapłacić, a będą jeszcze droższe !

  (2016/11/16 22:42)

kumka


Takie świadectwo... 😉 W tym sezonie złowiłem kilka wymiarowych ryb w tym sandacza... Zabrałem jednego szczupaka na święta. Czy to znaczy, że jestem mięsiażem? Nie sądzę. Natomiast prezes mojego koła opowiadał mi o człowieku, który łowił i zakopywał ryby, oby tylko oszukać system. We wszystkim trzeba znać umiar. To wszystko. Wtedy przyroda nie ucierpi i wędkarze będą zadowoleni. (2016/11/16 23:15)

pawelz


Problem w tym, kto ma okreslic ile to jest ten umiar. 1,2 czy moze 10 szczupakow w roku. Wezmy 10 km odcinek przecietnej rzeki w Polsce (okolo 20-40m szerokosci, glebokosc 1-2m.) Zalozmy ze umiar to 3 szczupaki w roku (wielu powie ze tyle bierze i nie jest miesiarzem). Niech na takim odcinku w roku lowi okolo 100 wedkarzy i kazdy zabierze te 3 szt. Mamy 300 miarowych szczupakow mniej w sumie w niewielkiej rzece (o ile bylo tam tyle ryb).Czy to duzo ?. Dla mnie bardzo. A nie chce juz pisac o malych pstragowych rzeczkach gdzie w tydzien mozna zrobic pustynie.
Wiekszosc pisze o umiarze. Niby zgoda, ale problem jest taki, ze dla jednej wody umiar oznacza 0 ryb, dla innej np kilka leszczy a dla innej jeszcze zupelnie co innego. A co mamy ?. Przepisy ktore pozwalaja w imie prawa wyrybic wiekszosc wod w kraju. (2016/11/17 09:22)

kumka


Trafne uwagi. Metod na odbudowę rybostanu jest na prawdę wiele. Tylko, co z tego, że się na ten temat naprodukujemy jak i tak władze PZW będą postępować wedle własnego uznania?

Opiszę wam w skrócie jak zarządzanie rybostanem wygląda w moim kole. Rozporządzamy trzema zbiornikami specjalnymi (stawy), z których jeden został wyłączony z użytkowania "komercyjnego" i służy jako zbiornik sportowy. Z założenia nie zabieramy z niego ryb. Na dwóch pozostałych możemy po spełnieniu określonych warunków. A wśród nich mamy np. podniesiony o 5 cm dolny wymiar dla szczupaka i sandacza, mamy też wprowadzoną górną granicę dla karpia. Cóż to rozwiązanie nie sprawdzi się na rzekach..., ale mamy wprowadzone rozróżnienie na wędkarzy "sportowych" i standardowych (jak kto woli mięsiarzy czy gumofilców), które PZW powinno moim zdaniem wprowadzić odgórnie. Rozróżnienie to daje się odczuć na początku każdego roku przy opłacaniu składek. I tak dla chcących zabierać rybki składka wynosi 180 zł za rok, ale już dla "sportowców" 90 zł za rok. 

W sumie chyba nic nie stoi na przeszkodzie, aby wprowadzić okresowy zakaz zabierania ryb z rzek i jezior, a dopuścić do zabierania ryb z tzw. komercji na licencji PZW (oczywiście po spełnieniu określonych warunków). Prawda? No może nie do końca mam rację, bo taką możliwość ogranicza przede wszystkim mentalność wędkarzy i działaczy. Ale, co ja tam wiem... młody jestem i ciągle rosnę... niestety już tylko wszerz. (2016/11/17 10:55)

pstrag222


Wszystko takie piękne , tylko że nic nie jest realne (2016/11/17 14:02)

Tomas81


Chcecie żeby ryb było więcej? To trzeba zacząć od drapieżników jako regulatorów biosystemów. Czyli na początek CAŁKOWITY ZAKAZ POŁOWÓW NA ŻYWCA. Kiedyś taki przepis obowiązywał ze względu na przepisy UE i na wszystkich moich jeziorach takiego szczupaka, sandacza i okonia było dużo więcej niż teraz. Dlaczego? Bo dziady nie miały by możliwości zabijania każdego zębola czy okonia. Skąd znam gadkę:" Panie przecież szkoda mięsa, ryba za głęboko połknęła"...  Choć jeszcze niedawno miałem wątpliwości teraz jestem pozbawiony złudzeń: ta metoda czyni największe spustoszenia w rybostanie drapieżników. Głównie szczupaka, na dodatek najważniejszego ekologicznie drapieżnika polskich wód.

Następnie: okresowe zakazy połowu drapieżników na poszczególnych akwenach. NP. na zbiorniku X nie wolno go łowić przez 2 lata potem można przez 2 lata, na zbiorniku Y następne 2 lata zakazu i możliwości połowów itd. Generalnie żeby była rotacja. Ale inne metody (spławik, grunt) musiały by być dopuszczone aby kłusole nie mieli całej wody tylko dla siebie.

Poza tym odgórne zapisy że np. 20% ze składek idzie na zarybienia. To są naprawdę wielkie pieniądze. Dam przykład. Większe koło z 1000 wędkarzy, każdy płaci 250 PLN rocznie. Daje to łącznie ćwierć miliona a te tylko 20% to aż 50 tys. Kupa kasy z tylko jednego koła, nieprawdaż? Trzeba pamiętać że na zarybienia też idą pieniądze z państwa. Dodatkowo za każdym razem musiała by być informacja gdzie, o której i w jakiej ilości mają się one odbywać. Oczywiście ryba zarybieniowa to narybek a nie osobniki "patelniane". Następnie: całkowita rezygnacja z zarybień karpiem, amurem, tołpygą oraz sumem (na małych akwenach, do ustalenia np. 100ha) z wyjątkiem średnich i dużych rzek. Do tego budowa i ochrona tarlisk z bardzo widocznym ich oznaczeniem.

Dodatkowe ograniczenia w limitach na małych rzeczkach i jeziorach np. 1 pstrąg lub lipas czy szczupak, bez możliwości "dokoptowania" innego gatunku. W skrócie: jedna ryba, nic więcej. Może być ona nawet na tydzień czy miesiąc jak to faktycznie malutki siurek.

Można by też pójść w limity miesięczne na zasadzie znaczów. Wędkarz przy opłacie dostawał by ich odpowiednią ilość z wyszczególnieniem miesiąca np 10 znaczków "lipiec" czyli można zabrać maks 10 sztuk sandacza/szczupaka/suma w tym czasie. Każda ryba przeznaczona do zabrania musiał by mieć przyczepiną takową plakietkę do mordy, bez możliwości jej "przeszczepienia" do innej. System taki jest w paru krajach, np. w USA na niektórych rzekach tak znaczy się łososie. Proste, tanie i skuteczne a przy kontroli nie ma żadnej dyskusji.

Wybaczcie że o białej rybie się nie wypowiadałam bo jestem zdania że ona sobie poradzi sama, chyba nawet słusznego ;-) Tylko musi być drapieżnik który doprowadzi do zmniejszenia populacji skarlałych glutów wzdręgi, leszcza, krąpia a co za tym idzie że biała będzie rosnąć wielkościowo a nie tylko ilościowo.

Nieuchronność kary. Trzeba by wywierać presję społeczną na sądy aby zawsze karały kłusoli. Kary nie muszą być jakieś horrendale ale żeby nigdy nie kończyło się idiotyzmem: znikoma szkodliwość społeczna. W tym akurat PZW ma spore możliwości jako oskarżyciel posiłkowy.

Do tego częstsze kontrole, można by też je poniekąd "sponsorować" jakimś % z naszych składek.

Na koniec oczywistość: ZAKAZ KOMERCYJNEGO RYBACTWA ŚRÓDLĄDOWEGO. Tu chyba nie potrzeba żadnych wyjaśnień.

Tylko że aby to wszystko zrobić trzeba koniecznie rozbić beton. A to chyba jest najtrudniejsze... W szczególności że nowa ordynacja dodatkowo to utrudniła.

I w ten sposób nie potrzeba było żadnego odgórnego C&R a ludzie mogli by cieszyć się smakiem własnoręcznie złowionej ryby. Proste...i zarazem cholernie trudne :-(

Pozdrawiam (2016/11/17 15:55)