Dorożka.

/ 22 odpowiedzi
Witam!
Jakiś czas temu zainteresowałem się mniej profesjonalną odmianą trollingu - dorożką.
Wiem, że temat trollingu wzbudza wiele kontrowersji (a który nie wzbudza?), niektórzy uważają, że to nieetyczna metoda dla leniwych itp
Raczej nie będzie to moja główna metoda łowienia, a raczej swoista "zapchajdziura".
Mam zamiar ją stosować podczas przemieszania się z jednej miejscówki na drugą, między klasycznym spinningiem. Jak dotąd próbowałem kilka razy, raz przyłożyłem się bardziej i zostałem wynagrodzony - chcę więcej. Powiem otwarcie - interesuje mnie wszystko.
Linki do artykułów, książki, poradniki, filmy, Wasze porady - wszystko.
Szczupak, sandacz.

Pozdrawiam!
margor1976


ja tak samo jak ty, dorożkę raczej zrzucam na drugi plan, ale dociążam woblery oliwką 10- 15 gram wtedy wobler spada nawet na dwadzieścia metrów w dół a w takiej wodzie może naprawdę czaić się jakiś diabeł :), zdarzają się ładne sztuki zwłaszcza w wodach sielawowych. (2010/07/30 20:14)

celkowski


Witam kolegów co do trolingu uważam żę to jest normalna technika połowu wękarskiego,bo tak na prawdę koledzy,nawet jak nam ryba pochwyci przynętę w trolingu,to nie wszystko,trzeba jeszcze ją wyholować...

  Mam pytanie do tych sceptyków odnośnie tej metody,jak chcecie łowić szczupaki sielawowe w jeziorze polodowcowym rynnowym, gdzie są doły od 20 -nawet 80 metrów...?
  Oprócz szczupaków jest to bardzo dobra metoda na suma,a tu już się zaczyna  "wżysza szkoła gotowania na gazie".Ponieważ jeden malutki błąd przy zmontowaniu zestawu na suma na troling może się zkończyć wygiętą kotwicą,urwanym kołeczkiem łącznikowym od woblera,albo co gorsze połamaniem wędki.(regulacja hamulca)
  Zacznę kolego od  tego że troling wynagradza na prawdę dużymi sztukami szczupaka,suma i okonia.
   SZCZUPAK     Jeśli zamierzasz kolego łowić szupaki to polecam ci wędkę do 30gr. wyrzutu o dł. do 3 metrów,do tego kołowrotek jakiś 2500,najlepiej z hamulcem walki i plecionkę o średnicy 0,22-0,25 do tego przypon wolframowy,kewlarowy,stalowy, o długości do 50cm i wytrzymałości 9kg -12kg ,a z przynęt woblery pływające salmo perch,hornet,pike,boxer,gramatóre i głębokość musisz sam ustalić,najlepiej jak byś miał ehosonde.Bardzo dobre też są kolego duże gumy od 12cm - do nawet 20cm i obowiązkowo jedna,lub dwie przywieszki stalowe z kotwiczkami nr.1-2 ciężar dżigu od 15gr.- do 35gr.Możesz również zastosować ciężkie wahadłówki firmy  POLSPING alge 30gr,gnoma 30gr.(kolor ciemny nikiel,błyszczący chrom).

  SUM      Na wąsacza polecam ci kije trociowe (30gr. -70gr)dł. 3 metry  ,a odradzam wszystkie kije z seri catfish na suma.Ponieważ są to bardzo sztywne "pały",jak kije od szczotek,które nie nadają się do tego radzaju łowienia.Dobre mogą być tylko na zasiadkę gruntową.Dlatego Ci o tym mówię bo wędka powinna amortyzować wszystkie uderzenia ryby i odjazdy.Bo jak uderzy ci sporej wielkości sum,a będziesz miał bardzo sztywną wędkę to cała siła i masa ryby opiera się na przyponie,przynęcie,kółeczkach,kotwicy i kołowrotku.Poprostu albo kotwica się wygnie,kółeczko,albo co gorsze zniszczysz sobie kołowrotek.
Następnie kolego proponuje ci sporej wielkości kołowrotek sumowy np. firmy Sanger,Warloka gdzie zmieścisz plecionkę od 0,35 - do 0,45 minimum 100m.( ja mam 270 metrów 0,45)
przypon stalowy np. firmy dragon BIG GAME 50cm sumowy,albo najlepei sam zrób przypon z plecionki przyponowej na sumy o wytrzymałości do 100kg (jest nie do przetarcia)
do tego mocne krentliki i kup sobie najlepiej krętlik do mocowania przynęty który wygląda jak spirala,gwarantuje ci że tego żadna ryba w polskich wodach nie rozegnie.No i przygotuj sie kolego na wymiane kółeczek i kotwic w  woblerach na mocniejsze  (te seryjne sa za słabe),dobre są i nie drogie polskiej firmy "kostal" o wytrzymałości do 100kg i kotwice firmy Owner,Gamakatsu.No i pamiętaj o hamulcu,bo stracisz wędkę i rybę.Możesz też założyć wahadłówkę sumową  60gr.

 OKOŃ - Na okonia kolego zastosuj wędkę do 2 metrów o c.w 5-15 gr. żyłkę 0.16 -0,18 i szarą lub bezbarwną, przypon fluocarbonowy 20-25cm od 3kg do 5kg. Bo czasem przyłowem jest szczupak i mógł by urwać żyłkę ,a flucarbon jest niewidoczny w wodzie i okoń nie wystraszy się.I tu masz kolego pełne pole do popisu można stosować gumy,woblerki,wahadła,obrotówki.
Zawsze miałem dużego okonia na taki sprzęt.

   Tak podsumowując powiem ci kolego że jestem tradycjonalistą i żeby natrolować się to muszę trochę się namęczyć i stosuje jako napęd w łódce,wiosła.Nie dlatego że nie mam silnika,ale dlatego że silnik odstrasza ryby.Szczupak,okoń mają bardzo wrażliwą linie boczna na dźwięki a te z silnika elektrycznego dla nas są ciche,ale w wodzie są bardzo głośne,a to co pozornie dla nas jest głośne jak np. silnik spalinowy w wodzie jest niesłyszalny bo w wodzie jest tylko wirnik,a silnik na zwenątrz,ale mimo to wole wiosła.Wiem kolego z praktyki,na wiosłach miałem leprze wyniki.

POŁAMANIA KIJA...! (2010/07/30 22:02)

pisaq


Dwadzieścia metrów? :o Haha, u mnie na Kozłowej max 4 a na Przeczycach 8, ale tylko dołki :D
Jak masz warunki to nic tylko pozazdrościć. Czasem można się nieźle zaskoczyć.

Interesuje mnie wszystko - woblery i ich rodzaje, techniki prowadzenia, jak utrzymać taką a taką przynętę na takiej a takiej głębokości, trolling dużym kopytem i innymi gumami - wszystko :) (2010/07/30 22:03)

Manolo8


Lubię łowić na troling i wcale nie uważam że jest to metoda kłusownicza, czy mięsiarska. Myślę ze jest to metoda zaoszczędzająca przynęty ,żyłkę, wędzisko, kołowrotek co nie jest w smak właścicielom sklepów wędkarskich. Przez kilka lat połowów nie zdarzyło się abym zahaczył rybę za "kapotę". Co do łowienia używam raczej miękkiego kija do 30 gr, zawsze żyłkę i woblery lub wahadła, na suma oczywiście mocniejszy sprzęt. W wędkowaniu nie ma jakiejś finezji zamiast rzucać po prostu holujesz za sobą woblera, bardzo przydatne są, echosonda, GPS, no i silnik. Echosonda pozwala ocenić głębokość, rodzaj dna i przebywanie drobnicy, GPS informuje o prędkości łodzi i pozwala zaznaczyć ciekawe miejsca, silnik wiadomo poprawia komfort, pozwala dostosować prędkość do panujących warunków pogodowych i rodzaju przynęty. Metoda ta pozwala na szybkie poznanie nieznanego łowiska, zwłaszcza gdy przyjedziemy na kilka dni i opłata za wędkowania jest znaczna. Co do skuteczności jest różnie jednego dnia są lepsze brania na troling, innego metodą tradycyjną. Uważam z obserwacji że silnik wręcz pobudza szczupaki do brań, kiedyś stojąc łodzią na podwodnej łące nie mogłem nic złowić, sytuacja się zmieniła kiedy przez łąkę przepłynął statek turystyczny przez kilkanaście minut miałem kilka pobić. Przypuszczam że statek wystraszył drobnicę z ukrycia i wykorzystały to szczupaki. Powiem tak wędkując nad Bugiem potrafię urwać tyle przynęt jednego dnia że mógłbym za nie kupić paliwo do silnika na 10 dni do silnika na troling. (2010/07/30 22:51)

pisaq


A co z sandaczem? Ostatnio złowiłem jednego puszczając wobler na samo dno (dziobał sterem o dno, łapał zaczepy) i podciągając go troszkę do góry.
Silnik mam, echosondę też, inaczej ciężko byłoby mi określać głębokość na bieżąco bez miliona zaczepów.
Przypadkowo udało mi się dobrać dobry zestaw do trollingu sandaczowego - miękki kij paraboliczny (niedopuszczalny do klasycznego spinningowania za sandaczem) c.w. 10-35g, długość 2,4m; plecionka 0,18mm (zaczepy) i długi przypon wolframowy. Taki kij powoduje, że nie wyrywam rybom przynęt z pyska. Ze szczupakiem powinien sobie dać radę (niejednego szczubełka i sandałka wyciągnął w zeszłym roku na klasyczny spinning). Do tego dodam kołowrotek Shimano Catana 4000FA. Plecionka powyżej 0,20 to dla mnie masakra ;)

Przywieszki czyli dozbroiki? Stosuję od jakiegoś czasu. Ciężko dobrać odpowiedni hak do gumy 20cm, dozbroika z wolframu jest bardzo pomocna.
Jigi 15-35g? A jak to jest uzasadnione? Na jaką głębokość dać jaki ciężar?

Nie kumam, przecież w elektryku w wodzie jest też tylko wirnik.
Większe łopatki, szybsza praca - mocniejsza fala hydroakustyczna. (2010/07/30 23:27)

Norbert Stolarczyk


Pierwszy raz w życiu miałem okazję pobawić się w trolowanie na Wersmini koło Kętrzyna, podchodziłem do tego dość sceptycznie.
Używaliśmy woblerów firmy Wąchała które schodziły od 2,5 m - 5,5 a nawet i 6 metrów przy pomocy silnika oraz w dryfie. Z różnymi efektami najczęściej jednak przy pracującym siniku uwieszały się nam szczupaki około 60-75 cm. Ogólnie był ciężki okres połowowy jednak mój Kolega Jarek ucapił potwora który niestety po dwóch może trzech minutach spiął się w okolicach łodzi.
Tak czy owak metoda a przypadła mi osobiście do gustu. (2010/07/30 23:47)

pisaq


Łoj, woblery Zbyszka Wąchały to drogi gips, z tego co wiem ma w ofercie modele i po 200zł :x
A za 200zł to ja mam... dużo ciekawych rzeczy ;) Np sześć innych woblerów Salmo albo zapas gumek na cały sezon (gumek w sensie kopyt i ripperów :D)

No mam zamiar używać do trollingu przynęt typu Salmo Pike Jointed czy Salmo Perch, choć naprawdę zadziwił mnie ten Berkeley Frenzy Minnow ;)) (2010/07/30 23:54)

Norbert Stolarczyk


Nie przesadzajmy Marcin obecnie można przyjąć że są w cenie SALMO, kliknij na WĄCHAŁA w moim poprzednim wpisie, sam zobaczysz. (2010/07/31 10:39)

pisaq


Szczerze powiedziawszy, jak miałbym wybierać pomiędzy Salmo a Wąchałą w tej samej cenie to wybrałbym coś z oferty Salmo. Ot, już mi się sprawdziły toteż mam zaufanie.
Natomiast design woblerów p. Zbigniewa wydaje mi się jakiś taki... futurystyczny.
Poza tym to na fishing-tescie wypadły dość blado...

Nie wiem jak wyląduje z funduszami na ten miesiąc, a muszę uzupełnić jeszcze przynęty miękkie, dżigi, no i przydałaby się wędka z kołowrotkiem ^^ ale kilka Salmiaków do trollingu będę musiał zakupić.
Fajna metoda, tylko trzeba troszkę pokombinować - ile linki wypuścić przy danym woblerze aby uzyskać jakąś konkretną głębokość, jaką prędkość zapodać itp. (2010/07/31 13:33)

celkowski


Co do głębokości zanużenia woblera, ma wpływ kilka czynników ;

- na ile wobler schodzi,ile podał producent.
- jak szybko płyniesz.(wiadomo im szybciej,tym głębiej)
- jak daleko ciągniesz przynętę za sobą ( im dalej jest przynęta od łodzi, tym głębiej schodzi.)
- jak grubą plecionka łowisz(im grubsza tym płycej wobler płynie)
- pod jakim kontem ustawiasz wędkę podczas trolingu ( im mniejszy kont tym większe      zanużenie,i odwrotnie im większy kont tym płytsze zanużenie (2010/07/31 15:08)

pisaq


To akurat wiedziałem, ale jakieś przykłady by się przydały.
Np wobler schodzący na 2m podczas spinningu, plecionka 0,18mm, prędkość... ciężko określić, silnik elektryczny 34lbs, 5 biegów, powiedzmy, że jechałbym na 3 ;>
Jak zrobić, żeby taki zestaw zszedł na 3-4m? (2010/07/31 15:33)

użytkownik13410


W fishing-testach blado wypada każde rękodzieło które jest bezpośrednią konkurencją dla corona fishing także recenzje przynęt nie zawsze mogą być do końca obiektywne ;) Ta strona to bardziej wysublimowana forma reklamy corona fishing, ot taki chwyt PR.
O jerkach i woblerach Wąchały słyszałem już tyle dobrego, że po prostu minusy w stylu "Przynęty nie pracują" mnie ani trochę nie przekonują.
Jeśli chodzi o cięższe łowienie to nie zapominaj o rapalach dt, słyszałem masę dobrych opinii o nich.
Oczywiście wszystko co napisałem powyżej to teoria, sam zabieram się za kompletowanie cięższego sprzętu i póki co tylko zbieram informację :)
Btw. Catana tragicznie nawija żyłkę, zwłaszcza na zapasowej szpuli... i to tyczy się zarówno rozmiaru 2500 jak i 4000. (2010/07/31 16:42)

Manolo8


Każdy wobler jest opisany. Ja używam woblery Siek, Dorado, najczęściej Jaxon pływające ( 2 do 3 m za nużenia ) z serii holo bo są bardzo tanie i dosyć skuteczne, przynajmniej miałem lepsze wyniki niż na Salmo , czy Rapalę. Prędkość łodzi jest uzależniona od warunków pogodowych i rodzaju przynęty, staram się płynąć z prędkością 2.3 do 3,5 km/h i około 1,8 km przy wachadle. Jeżeli nie posiadasz GPS to prędkość będzie odpowiednia kiedy szczytówka (miękki kij) będzie równomiernie drgała ale z nie za dużą częstotliwością, drgania powinieneś odczuwać na dolniku. (2010/07/31 17:44)

pisaq


Catany używam z plecionką "piętnastką", spinning, wiadomo - milion rzutów - jak dotąd żadnych problemów, nawija równo, nie plącze, rzuty dalekie. Catana jest OK, ale i tak trzeba będzie zakupić Ryobi Zauber albo Team Dragona, a Catanke odstawić do feedera :) (2010/07/31 19:49)

Norbert Stolarczyk


tak przy okazji chciałbym wspomnieć że niestety my Mazowszanie nie bardzo możemy sobie pozwolić na zasmakowanie trolingu.
Oto przykład:

List otwarty



Marzec 2008r.

MAZOWIECKI OKRĘG PZW

LIST OTWARTY


Dzień dobry.
Posiadam kartę wędkarską od 13 roku życia czyli 44 lata.
Mam doskonały przegląd amatorskiego połowu ryb w kilku krajach europy m.in. Włoch. Hiszpanii i Jugosławi.
W tych krajach przebywałem po kilka lat i jako zapalony wędkarz wykupywałem roczne licencje, jednocześnie
opłacając składki członkowskie w kraju. To co ostatnio wymyśla się w PZW, a konkretnie w okregu
mazowieckim przechodzi ludzkie pojęcie.
Pierwszą rzeczą, którą chciałbym poruszyć jest kwestia składki za "dorożkę" jak to ładnie ktoś napisał na
Zalewie Zegrzyńskim.
Tłumaczenie, że akwen, jest np. w ujściu Rządzy wąski i 5 łódek , które w tym samym czasie przepływają,
ciągnąc za sobą przynętę, przeszkadza wędkarzom łowiącym z brzegu zakrawa na paranoję. Wędkarz, który
płynąc szybkością 2 węzłów i blisko brzegu naraża się nie tylko na wyzwiska, ale rónież na pociski rzucane z
brzegu. Takich samobójców nie ma. Powalczcie proszę, w obronie wędkujących z brzegu, z krążownikami
pływającymi 60 i bardzo często z większą niż, 60 węzłów szybkością. Obciążanie wędkarza składką za trolling
w tak dużej wysokości jest niekonstytucyjne, bo jest to dodatkowy podatek za posiadanie sprzętu
pływającego, bo nigdzie nie udowodniono, że połowy trollingowe powodują nadmierny odłów ryb.
Więc mam pierwsze pytanie:
czy istnieje rejestr połowu trollingowego na Zalewie zegrzyńskim w 2007r i wcześniej? Jest już koniec marca
2008 i dobrze by było ogłosić statystykę.
Następną sprawą jest kwestia obowiązkowego wypełniania na łowisku rejestru połowu po każdej złowionej
rybie.
Czy wnioskodawcy i Ci , którzy poparli ten wniosek, nie mają za grosz wyobraźni? Czy którykolwiek z nich
łowiąc ryby z łodzi np: trollingując w nurcie w czasie wietrznej i deszczowej pogody. co dla wytrawnego
wędkarza wcale nie jest ekstremalnym wyczynem, będzie w stanie wypełnić małe rubryki rejestru? Czy łowiąc
z brzegu w czasie deszczu 60 letni wędkarz ma być zmuszany do paranoicznego i biurokratycznego przepisu,
by po każdej rybie wypełniać rejestr? Jest to TOTALNA bzdura.
Więc mam drugie pytanie:
proszę mi odpowiedzieć ilu wędkarzy liczy okręg warszawski i ile osób będzie zatrudnionych do prowadzenia
statystyki przy obowiązkowej rejestracji złowionych ryb?
Czy ktoś będzie kontrolował, aby nie doszło do nepotyzmu?
Jest to wg. mnie wyrzucanie pieniędzy ze składek wędkarzy na biurokrację z którą cały naród ma walczyć.
Bardzo bym prosił przedstawicieli Okręgu Mazowieckiego PZW o odpowiedź, nawet w skrócie na powyższe
pytania , które nurtują nie tylko mnie, ale i innych wędkarzy, którzy w rozmowach ze mną upoważnili mnie do
napisania tego listu.
z poważaniem
Bogdan Rytelewski

P.s. Ten list zostanie wysłany posłom ziemi mazowieckiej, będących wędkarzami,
oraz do komisji Pana posła Palikota, która bada podobne, bzdurne wymysły.
Czy jest możliwość wydrukowania tego listu na stronie internetowej Okręgu
Mazowieckiego PZW, aby zebrać opinie innych wędkarzy, a nie działaczy
zza biurka, którzy wędkarzami są tylko dlatego, że pracują za nasze pieniądze
w związku wędkarskim.


Odpowiedź:


Szanowny Kolego Wędkarzu!
Trollingowanie w Jeziorze Zegrzyńskim od wielu lat wzbudza mieszane uczucia wśród
wędkarzy zrzeszonych w Okręgu Mazowieckim PZW. Jedni nie widzą w uprawianiu tej metody nic
zdrożnego, podkreślają jej nowoczesność, dostrzegają nawet alternatywę dla tradycyjnego żywca,
który nie zawsze pozwala na bezpieczne uwalnianie niewymiarowych drapieżników. Drudzy mają
zupełnie odmienne zdanie. Uważają, że trollingowanie zagraża rybom spokojnego żeru, że naraża
je na okaleczanie uzbrojonymi nierzadko w trzy kotwice przynętami. Przede wszystkim zaś
podnoszą kwestię przeszkadzania wędkarzom łowiącym stacjonarnie, zarzucającym swoje przynęty
daleko od brzegu lub wędkującym z zakotwiczonych łodzi.
Wiele negatywnych ocen odnośnie stosowania metody trollingowej na Jeziorze
Zegrzyńskim spływa każdego roku na ręce członków Zarządu Okręgu Mazowieckiego PZW, w tym
żądania bezwzględnego zakazu jej uprawiania! Te oceny, wyrażane są w formie uchwał, trafiają
do biura Zarządu Okręgu bezpośrednio po zakończeniu zebrań sprawozdawczych, organizowanych
corocznie w kołach w okresie grudzień – marzec.
Docierają do nas również informacje o znacznym udziale sumów w połowach metodą
trollingową. Jeszcze dwa, trzy lata temu niektórzy wędkarze chwalili się 15 – 20 okazami powyżej
15 kg, wyholowanymi w jednym sezonie z Jeziora Zegrzyńskiego, czyli w okresie od lipca
do października. Trudno więc pominąć presję wywieraną na ten gatunek.
Nie powinno nikogo dziwić, że wybrane demokratycznie władze Okręgu Mazowieckiego
PZW, reprezentujące wędkarzy zrzeszonych w blisko 100 kołach miejskich i środowiskowych,
muszą liczyć się ze zdaniem swoich członków, przede wszystkim wyrażanym gremialnie w formie
uchwał. Dlatego, biorąc pod uwagę z jednej strony aspekt coraz większej popularności
trollingowania, z drugiej zaś oczekiwania wędkarzy przeciwnych powszechności tej metody,
Władze OM postanowiły ograniczyć strefę połowów i wprowadzić dodatkową składkę roczną
za trollingowanie, aby przynajmniej częściowo zrekompensować ubytki w rybostanie.
Kolejna kwestia poruszona w liście dotyczy obowiązkowej rejestracji połowów
wędkarskich. O potrzebie jej wdrożenia mówiono w PZW już od dawna, gdyż w oparciu
o zgromadzoną w rejestrach wiedzę można prowadzić zarybienia efektywniej. Sprawę
obowiązkowej rejestracji przypieczętował poprzedni Krajowy Zjazd Delegatów PZW, w którym
uczestniczyli delegaci z 46 okręgów PZW. Zatem nie jest to projekt wdrażany ad hoc.
O tym, że wypełnianie rejestrów wprost na łowisku może być uciążliwe dla wędkarzy, wiadomo
nie od dziś. Przecież nie ma nakazu wpisywania każdej ryby zaraz po jej złowieniu. Chodzi o to,
aby wędkarz był przeświadczony o konieczności wypełniania rubryk – choćby po zakończeniu
wędkowania, aby po zdaniu rejestru na koniec roku w macierzystym kole, wiedział, że jego praca
nie poszła na marne, oraz że zbiorniki, w których na co dzień wędkuje, będą zarybione
odpowiednim asortymentem ryb. Bo przecież o dobro wędkarza tu chodzi.

Z poważaniem

Rzecznik prasowy
Zarządu Okręgu Mazowieckiego PZW
Andrzej Zieliński



A oto ogłoszona decyzja:





Zgodnie z uchwałą zarządu Okręgu Mazowieckiego PZW nr 69/2007 , za wędkowanie metodą trollingową płacimy od sezonu 2008 dodatkowo 200zł. Rejon w którym można stosować tę metodę , został ograniczony do wód Jeziora Zegrzyńskiego-od zapory w Dębem do mostu drogowego w Wierzbicy z wyłączeniem Bugu, Rządzy i Kanału Żerańskiego , oraz do łowisk Wisły ograniczonych ujściami Mołtawy i Pilicy (w pozostałych wodach Okręgu Mazowieckiego trollingowanie jest zabronione)
Zarząd Okręgu postanowił wprowadzić wcześniej ustalone zmiany na podstawie wniosków zawartych w uchwałach walnych zgromadzeń mazowieckich kół, które w większości domagały się całkowitego zakazu trollingowania lub ograniczenia tej metody w łowiskach stosunkowo wąskich gdzie przeszkadza ona wędkarzom łowiącym na grunt i spławik.
Wypracowano jednak kompromis, dzięki któremu miłośnicy dorożki będą mieli do dyspozycji dwa rozległe akweny, a fundusze z zebranych składek w całości zasilą jesienne i wiosenne zarybienia atrakcyjnymi w tej metodzie gatunkami ryb drapieżnych.

Zarząd Okręgu Mazowieckiego PZW  (2010/07/31 20:09)

pisaq


To jest jawna kpina. Z trollingiem jak z wywózką - powinno być dozwolone, ale nie wszędzie (np nie na małych akwenach), a przecież istnieją przepisy regulujące odstępy między wędkującymi.
Czy spinningując, czy trollingując staram się omijać wszystkich wędkujących i nie tylko szerokim łukiem.
Wywózka + łowienie z łodzi/trolling = konflikt.
Ostatnio wyczytałem, że karpiarze na zbiornikach zaporowych MUSZĄ wywozić zestawy na 500-600m (!). Do tego gościu na łódce, który chce trollingować. Wojna murowana.

Dodatkowa opłata za trolling to jak dodatkowa opłata za wolny bieg albo spodniobuty.
Tragedia. Co innego jakby taka opłata upoważniała do trollingowania za pomocą 2 wędzisk, to może bym zrozumiał.
Tak samo drażnią mnie opłaty za spinning czy połów z łodzi. Mało, że najczęściej zasilam kasę stanicy wędkarskiej bo łódź wypożyczam to jeszcze dopłacać?
Nie wiem czy jeszcze funkcjonują, ale kiedyś takowe były. (2010/07/31 20:43)

użytkownik13410


Widocznie władze z PZW wychodzą z założenia że przypuśćmy Ty i kolega trollingując dwoma wędkami złowicie więcej niż Ty z kolegą decydując się na 4 żywcówki z zakotwiczonej łodzi ;) Czysta ekonomia :) (2010/07/31 20:56)

pisaq


Proste :D (2010/07/31 21:10)

Manolo8


W tym roku nie obowiązuje opłata za troling na wodach OM, ale połów metodą trollingową jest dozwolony tylko na wodach Zbiornika Zegrzyńskiego (od zapory w Dębem do mostu w Wierzbicy,  do ujścia rz. Bug, do ujścia rz. Rządzy i ujścia Kanału Żerańskiego w Nieporęcie), rzeki Wisła od ujścia rz. Pilicy do ujścia rz. Mołtawy. Na pozostałych  wodach Okręgu Mazowieckiego PZW  trolling  jest  ZABRONIONY. Tak przy okazji, jeszcze nigdy nie zdarzyło się abym komuś przejechał po zestawach, czy zaczepił rybę za "kapotę", natomiast pamiętam częste sytuacje bombardowania mnie przez "spinningistów" zestawami na sandacza , suma ( kopyto z główką 25, 35 gr ) na dołach na jeż Zegrzyńskim, gdzie wędkowałem na spinning metodą tradycyjną. Jeżeli chodzi o nadmierne wyławianie suma to proponuję PSR aby poobserwowała teren mostu i piaskarni w Nowym Dworze Mazowieckim. Już w czerwcu są tam szarpakowcy i z tego co słyszałem kilka sztuk dziennie to żaden problem, próby walki kończyły się pobiciem, przebijaniem opon, spaleniem samochodu, podobna sytuacja ma miejsce koło Serocka na Bugu. Są to ludzie świetnie zorganizowani i jestem pewien że mają niezłe układy. (2010/07/31 21:34)

mirek511


Popieram cię Kolego  w 100% (2013/07/01 01:17)

JKarp


Cześć
Trolling zły, kulki złe, sygnałki z centralką złe, namiot zły, ale to jest cacuszko:

" Ostatnio wyczytałem, że karpiarze na zbiornikach zaporowych MUSZĄ wywozić zestawy na 500-600m (!). Do tego gościu na łódce, który chce trollingować. Wojna murowana."
Czy Ty zdajesz sobie sprawę co napisałeś ? 90 % karpiarzy nie ma takiego sprzętu żeby na taką odległość wywieźć zestaw, 9 % ma taki sprzęt ale jest to nieekonomiczne, 1 % po jednej próbie przepisuje się do drugiej grupy ;-) . 
Nie pisz o czymś o czym jak sądzę niewiele wiesz.

Według pewnej części wędkarzy każda metoda stosowana przez INNYCH wędkarzy okazuję się, że jest zła, nieetyczna i wręcz kłusownicza oprócz tej, którą JA STOSUJĘ.

JK (2013/07/01 08:50)