Długie wędziska spinningowe-zalety.

/ 23 odpowiedzi
Witam wszystkich bardzo serdecznie ! W tym poscie chciałbym dowiedzieć się jakie są zalety długich wędzisk . Ostatnio odkupiłęm  od znajomego nowy spinning firmy Konger , zapłaciłem za niego 80 zł ma o cw. 15-40 g  i długość 3.10  . Więc wybrałem sie z nim na ryby żeby sprawdzić jak sie nim łowi , po krótkim czasie łowienia spotkałem starszego pana , rozmawialiśmy o rybach , po tym chciał zobaczyć moje wędzisko , rzucił 4 raz i powiedział coś takiego
- Ta wędka niejest zbyt dobra. 
spytałem 
-Dlaczego
-Poniewarz jest zbyt długa jak na spinning i ciężka co bardzo męczy nadgarstek
oddał mi wędzisko pożegnaliiśmy sie i odszedł .Po powrocie do domu bardzo sie zastanawiałem nad tym , właśnie dlatego założyłem ten wątek . Proszę o odpowiedz która przedstawiła by mi dlaczego długie wędziska są złe.  Z GÓRY DZIĘKUJE ! 
 
u?ytkownik32263


Długie patyki mają zaletę tylko w miejscach gdzie trzeba trzeba przynętę poprowadzić za krzakami oraz jako wędziska do połowów boleni oraz morskich troci. Czyli tam gdzie faktycznie trzeba posłać przynętę na odległość ok 100m. Przy innych metodach mają tylko wady: są ciężkie przez co męczą rękę a głównie nadgarstek, zacięcia są opóźnione przez ich długość, zacięcia są słabsze, wędki mniej finezyjne i z reguły mniej czułe, trudno się przemieszczać z nimi w krzaczorach, trudniej rybę się podbiera, można zapomnieć o pewnych technikach prowadzenia przynęty jak agresywny opad itp. Czyli generalnie mają bardzo wąskie przeznaczenie. (2013/10/26 12:40)

jezier


Nie zawsze są ciężkie, potrafią ważyć mniej niż krótszy patyk konkurencji, wszystko zależy od ich budowy. Przy rzecznym łowieniu są wręcz nieocenione, możliwość oddawania długich i precyzyjnych rzutów mikro woblerkami, możliwość odpowiedniego prowadzenia przynęty przy mocno zarośniętym brzegu wreszcie znaczne ułatwienie przy holowaniu gdy ryba chce nam wejść pod rzeczną burtę. Wędki idealne na jazie czy klenie. Dobrze sprawdzają się również łowiąc wzdręgi czy okonie na mikro jigi.
Nie jest to oczywiście uniwersalny spinning więc z pewnych technik i ryb jesteśmy zmuszeni zrezygnować. (2013/10/26 13:54)

Artur z Ketrzyna


Bo tak jak ci odpowiedział tak jest.
Dłuższa wędka jest cięższa i szybciej męczy rękę. Do tego masz problem z podebraniem podbierakiem ryby. Gdyż nie podprowadzisz jej tak blisko jak krótszym kijem. Do tego nie masz takiej kontroli nad prowadzeniem przynęty, chodzi o podbicia z nadgarstka itd.
Dłuższy kij sprawdza się z brzegu, gdy musisz ominąć pas trzcinek czy inną przeszkodę. Lecz nie może być zbyt długi, gdyż będzie kłotot z zarzucaniem pod drzewami (można zaczepić o zwisające gałęzie). Na brzeg preferuje wędziska 2,4 do 2,7 m, na łódkę 2,1 do 2,4m. (2013/10/26 14:32)

u?ytkownik32263


Kolego Piotrku @jezier czy abyś na pewno dobrze doczytał o co chodzi w wątku? Tu sprawa ma się z patykiem 15-40g a nie lajtem do jazio-kleniowania. Kolega @spinningowy opisuje mocną i jak mniemam ciężką pałę. Ciężką bo tanią. Dobre materiały niestety ale kosztują. Poza tym stanowczo się nie zgodzę z twierdzeniem że długim kijem celniej sie rzuca. Możemy się sprawdzić;) Ja moim 7 stopowym MHXem a Ty 3m lagą. Ciekawe kto trafi szybciej do danego celu? Pytanie retoryczne.

Osobiście już "wyrosłem" z wędzisk powyżej 2,6m a obecnie starczają mi dwa hand-mady 2,13m zarówno na brzeg jak i pływadła. I nie mam problemów z podaniem przynęty. Żadnych. (2013/10/26 21:28)

kodzak124


ja używam kija 180 cm warzy 80g i nim najlepiej sie łapie 210 to dlamnie za długi kwestja przyzwyczajenia i nie lubię patyków składanych tylko jedno czesciowe mój najdłuszy kij ma 193 (2013/10/26 21:55)

saviano


Ad. krótszego kija. Wczoraj połowiłem nieco na grunt (Bug, okolice Wyszkowa), a później, ponieważ było cicho, postanowiłem pobiczować. Miałem przy sobie tylko spina 2,2m, 20-50g. Założyłem wahadłówkę 16g (tylko taką miałem, nie licząc okoniowych obrotówek, paprochów i małych ripperków) i pierwszy rzut tuż za warkocz. Dwa razy przekręciłem korbką i... potężne uderzenie. Zacinam, kij się wygina prawie w U i pulsuje jak szalona (przy tym jeszcze robię krok w tył, gdyż warkocz jest od dużego konara), zaczynam zwijać, hamulec kołowrotka gra hejnał przez 3-4 sekundy. Pstryk i... wahadłówka wystrzelona jak z procy przelatuje 1m ode mnie... Kilka razy rzuciłem jeszcze w warkocz, ale było już pozamiatane... Może, gdybym miał dłuższy kijek było by inne zakończenie historii, bardziej szczęśliwe dla mnie...

 

Pozdro & połamania

(2013/10/27 08:48)

u?ytkownik32263


Ad. krótszego kija. Wczoraj połowiłem nieco na grunt (Bug, okolice Wyszkowa), a później, ponieważ było cicho, postanowiłem pobiczować. Miałem przy sobie tylko spina 2,2m, 20-50g. Założyłem wahadłówkę 16g (tylko taką miałem, nie licząc okoniowych obrotówek, paprochów i małych ripperków) i pierwszy rzut tuż za warkocz. Dwa razy przekręciłem korbką i... potężne uderzenie. Zacinam, kij się wygina prawie w U i pulsuje jak szalona (przy tym jeszcze robię krok w tył, gdyż warkocz jest od dużego konara), zaczynam zwijać, hamulec kołowrotka gra hejnał przez 3-4 sekundy. Pstryk i... wahadłówka wystrzelona jak z procy przelatuje 1m ode mnie... Kilka razy rzuciłem jeszcze w warkocz, ale było już pozamiatane... Może, gdybym miał dłuższy kijek było by inne zakończenie historii, bardziej szczęśliwe dla mnie...

 

Pozdro & połamania


Po przeczytaniu tego posta aż nie wytrzymałem. To Kolega zwija gdy hamulec oddaje linkę?! Przecież to największy błąd jaki można zrobić! Spięcie ryby było bankowo tylko wynikiem braku wiedzy o poprawnym holu a nie rzekomą winą sprzętu czyt. za krótka wędka.

A teraz spadam na sandacze łowiąc je 2,13m patykiem i które jakoś dziwnie rzadko mi spadają... (2013/10/27 10:48)

DelTor0


Tomek, bo ten 'expert' a programow wedkarskich na TVN tak doradzal hehehe

'jak kolowrotek oddaje zykle to krecisz, tak zagraniczni miszczowie robia' - z tego wiekszosc kumatych wedkarzy sie zbijala swego czasu.

A i to ten gosc z TVN co mu ryby podczepiali w czasie programu zeby bylo ze cos lowi hehehe

(2013/10/27 11:42)

Iras1975


Ad. krótszego kija. Wczoraj połowiłem nieco na grunt (Bug, okolice Wyszkowa), a później, ponieważ było cicho, postanowiłem pobiczować. Miałem przy sobie tylko spina 2,2m, 20-50g. Założyłem wahadłówkę 16g (tylko taką miałem, nie licząc okoniowych obrotówek, paprochów i małych ripperków) i pierwszy rzut tuż za warkocz. Dwa razy przekręciłem korbką i... potężne uderzenie. Zacinam, kij się wygina prawie w U i pulsuje jak szalona (przy tym jeszcze robię krok w tył, gdyż warkocz jest od dużego konara), zaczynam zwijać, hamulec kołowrotka gra hejnał przez 3-4 sekundy. Pstryk i... wahadłówka wystrzelona jak z procy przelatuje 1m ode mnie... Kilka razy rzuciłem jeszcze w warkocz, ale było już pozamiatane... Może, gdybym miał dłuższy kijek było by inne zakończenie historii, bardziej szczęśliwe dla mnie...

 

Pozdro & połamania

Może, gdybyś wyholował ten okaz krótkim kijem, to byś go chwalił. A tak.. Może to, a może tamto. (2013/10/27 11:52)

piotrcarp


Zdecydowanie polecam kije krotsze bo sa o wiele wygodniejsze do lowienia, lepiej sie zacina latwiej zaprezentowac przynete i mniej mecza reke i nadgarstek podczas lowienia z opadu:) Najdluzszy kij jaki posiadam to 2.40m a najczesciej lowie 2.13m lub 1.90m.  Mialem 2.70 ale kijek zmienil wlasciciela bo byl malo praktyczny. Lowilem jeden dzien 3.10m Daiwa infinity Q to dopiero bylo nieporozumienie. (2013/10/27 17:22)

saviano


Ad. krótszego kija. Wczoraj połowiłem nieco na grunt (Bug, okolice Wyszkowa), a później, ponieważ było cicho, postanowiłem pobiczować. Miałem przy sobie tylko spina 2,2m, 20-50g. Założyłem wahadłówkę 16g (tylko taką miałem, nie licząc okoniowych obrotówek, paprochów i małych ripperków) i pierwszy rzut tuż za warkocz. Dwa razy przekręciłem korbką i... potężne uderzenie. Zacinam, kij się wygina prawie w U i pulsuje jak szalona (przy tym jeszcze robię krok w tył, gdyż warkocz jest od dużego konara), zaczynam zwijać, hamulec kołowrotka gra hejnał przez 3-4 sekundy. Pstryk i... wahadłówka wystrzelona jak z procy przelatuje 1m ode mnie... Kilka razy rzuciłem jeszcze w warkocz, ale było już pozamiatane... Może, gdybym miał dłuższy kijek było by inne zakończenie historii, bardziej szczęśliwe dla mnie...

 

Pozdro & połamania


Po przeczytaniu tego posta aż nie wytrzymałem. To Kolega zwija gdy hamulec oddaje linkę?! Przecież to największy błąd jaki można zrobić! Spięcie ryby było bankowo tylko wynikiem braku wiedzy o poprawnym holu a nie rzekomą winą sprzętu czyt. za krótka wędka.

A teraz spadam na sandacze łowiąc je 2,13m patykiem i które jakoś dziwnie rzadko mi spadają...



Drodzy koledzy,
W tym roku po kilkunastu latach przerwy powróciłem do wędkarstwa i chyba emocje zagrały pierwsze skrzypce w kontakcie z większą, niespodziewaną rybą. Człowiek uczy się na błędach, słono za to czasami płacąc... Na swoje usprawiedliwienie napiszę jak wcześniej pisałem, że 2-3m powyżej był zatopiony konar i chciałem odciągnąć rybę od tej zawady - dlatego postanowiłem przekręcić kołowrotkiem. Jak pisałem, dałem także krok do tyłu, ale problemem wg. mnie po dłuższym przeanalizowaniu było (oprócz w/w zwijania przeze mnie żyłki) także... szklany, czytaj elastyczny, spinning w tym rozmiarze. Wygiął się w U. Gdybym miał sztywniejszą węglówkę, może było by inaczej (mniej ugięcia, mniej pola dla ryby, ale z kolei nie wiem, czy dałbym radę na czas skręcić nieco hamulec), ale to już gdybanie, jak jeden z kolegów wspomniał. Może nie wszystko jeszcze stracone... (2013/10/28 07:26)

ryukon1975


Gdyby ryba była dobrze zapięta nie przeszkodziłby w holu tani kij.

Była źle zapięta więc to wina haka lub kotwiczki.:)

(2013/10/28 07:32)

saviano


Jakieś pocieszenie to jest. Następnym razem postaram się opanować emocje i działać i może nieco sztywniej hamulec ustawię. (2013/10/28 10:45)

barrakuda81


Każdy łowi jak lubi i jest mu wygodnie a dyskusja na temat wyższości długiej wedki nad krótka ( lub odwrotnie ) jest bezprzedmiotowa.Każdy widzi to na swój sposób i b.dobrze.Osobiście uzywam na Wisle długiego,3 metrowego kija do 50 g na cięzkie łowienie i jestem w pełni swiadomy jego wad i zalet.Mimo to z dwumetrowym czułbym sie niezrecznie łowiąc w wielkiej rzece z brzegu.Pewnie byłby b.wygodny podczas spacerowania po zarosnietej opasce lub zakrzaczonym brzegu ale myśle ze na tym koniec jego zalet.Druga sprawa to przyzwyczajenie - krotkimi kijami teraz nie lowie wcale ( min.2,70 m ).Pewnie dlatego ze z brzegu wygodniej sie nimi operuje bo to albo krzaki,trzciny albo grażele a przynete trzeba podac i poprowadzic, o zaciecie będe sie martwił pozniej bo najpierw trzeba ten wabik wogóle zaprezentowac.Nie zarzekam sie że nie sprobuje kiedys połowic krotkim kijem - nawet miałem ostatnio ochote na cos krótkiego 213-2.40 m pod okonia ale warunki na moich łowiskach wybiły mi to skutecznie z głowy i dalej łowie na dłuzszy kij...Gdyby sie okazalo ze krotki kij daje rade to sam bym sie chetnie na takowe przesiadł z czystej wygody.Napewno nie trzeba sie zamykac w stereotypach i eksperymentować bo to jest zawsze motorem postepu i zmian - w wedkarstwie także. (2013/10/28 11:15)

barrakuda81


Ad. krótszego kija. Wczoraj połowiłem nieco na grunt (Bug, okolice Wyszkowa), a później, ponieważ było cicho, postanowiłem pobiczować. Miałem przy sobie tylko spina 2,2m, 20-50g. Założyłem wahadłówkę 16g (tylko taką miałem, nie licząc okoniowych obrotówek, paprochów i małych ripperków) i pierwszy rzut tuż za warkocz. Dwa razy przekręciłem korbką i... potężne uderzenie. Zacinam, kij się wygina prawie w U i pulsuje jak szalona (przy tym jeszcze robię krok w tył, gdyż warkocz jest od dużego konara), zaczynam zwijać, hamulec kołowrotka gra hejnał przez 3-4 sekundy. Pstryk i... wahadłówka wystrzelona jak z procy przelatuje 1m ode mnie... Kilka razy rzuciłem jeszcze w warkocz, ale było już pozamiatane... Może, gdybym miał dłuższy kijek było by inne zakończenie historii, bardziej szczęśliwe dla mnie...

 

Pozdro & połamania

Gdyby ryba pewnie połknęła i zacięła sie sama co często sie zdarza przy gwałtownym ataku to wyjąłbys ja nawet na leszczynę.Pewnie że przy holu potrzebna jest zimna krew ale do tego trzeba dojść i tych duzych i silnych ryb troche wyjąc.Dlatego nie obwiniaj sie - tak miało byc.Życie.Napewno w przyszłosci wykorzystasz to doswiadczenie.A z tymi kijami to nie fetyszyzujmy.Najwięcej zależy od samej ryby ,jak opewnie chwyci wabik a reszta to my i nasz sprzęt oraz okoliczności.Ot cały magia...reszta to nasza próznośc i marketing a wszystko to najwyżej 10-20 % sukcesu.

(2013/10/28 11:25)

jezier


Nawet z najdroższych wędek ryby schodzą, a ich długość to indywidualna sprawa, na moich łowiskach nie widzę się z krótką wędką, zwłaszcza że łowię tylko z brzegu, 2,70 uważam za absolutne minimum. Inni wolą krótsze i szanuje ich wybór, myślę że są ważniejsze parametry wędki niż jej długość i o nich powinniśmy rozmawiać. Jeśli kolega ma kij 3,10, nie macha nim pod niskimi gałęziami, nie boli go nadgarstek, pasuje mu operowanie tym kijem to temat uważam jako zbędny, wszystkie wady i zalety zostały przedstawione, pozostaje je tylko sprawdzić nad wodą. (2013/10/28 18:52)

barrakuda81


Dziś akurat miałem okazję machnąć nad jeziorkiem z pomostu pare razy siedmiostopowym kijkiem kolegi i ...przeżyłem szok.On wprawdzie łowi z łódki więc długość 213 cm jest akurat ale w sprzyjających warunkach np.z pomostu gdzie wokół otwarta woda taki patyczek daje rade.Szok był jak "toto"  do ręki wziąłem.Króciutkie,leciutkie a jak sie fajnie gumeczke lekką podbijało z nadgarstka!Fakt że kijek był dobrej klasy ale to dało mi do myślenia...Oj, nie wiem czy w przyszły sezon nie wkroczę z jakimś nowym "siedmiostopowcem" :-).Wprawdzie na Wisłe bym takiego mikrusa nie zabrał ale na stojącą wodę na okonie...poezja.Mój ulubiony sposób prowadzenia przynęty podczas kuszenia okoni czyli nie "klasyczny" opad a " szarpane podbijanie z nadgarstka" jest na takim kijku świetnie realizowany.Jak ktoś łowi długimi kijami to taki przeskok robi wrażenie.To kolejny przykład na to że warto mieć w swoim arsenale różne kije na różne wody,zarówno długie jak i krótkie.Jak sie łowi na róznych łowiskach to na kazde sie coś dopasuje. (2013/10/29 20:46)

LYSY


Peany pochwalne dla krótszych kijków, są na nie na miejscu zwłaszcza od tych co nigdy tak naprawdę nie łowili długim kijem przez dłuższy czas. Te wszystkie opisy, że łatwiej, że z nagarstka itd/itp...... To wszystko pół prawdy, albo całe kłamstwo. Weźmy na przykład podbicie gumy - przy długim kiju wystarczy leki ruch ręką/nadgarstkiem, przy krótkim trzeba już zdecydowanie machnąć. Czucie przynęty - to tylko kwestia sprzętu i wprawy. Tak samo poczujemy pstrykniecie na długim jak i na krótkim kiju. Zacięcie na kiju dłuższym, zwłaszcza sandacza jest prostsze i wymaga krótszego ruchu. Zarzut przynęty jest łatwiejszy, a prowadzenie przy odrobinie wprawy tak samo precyzyjne. Idea krótszych spinningów wzięła się z podziału na łowienie z brzegu i z pływadła i wcale nie oznaczała skrócenia kijków z powodu "że jest łatwiej". (2013/10/31 23:03)

u?ytkownik32263


Peany pochwalne dla krótszych kijków, są na nie na miejscu zwłaszcza od tych co nigdy tak naprawdę nie łowili długim kijem przez dłuższy czas. Te wszystkie opisy, że łatwiej, że z nagarstka itd/itp...... To wszystko pół prawdy, albo całe kłamstwo. Weźmy na przykład podbicie gumy - przy długim kiju wystarczy leki ruch ręką/nadgarstkiem, przy krótkim trzeba już zdecydowanie machnąć. Czucie przynęty - to tylko kwestia sprzętu i wprawy. Tak samo poczujemy pstrykniecie na długim jak i na krótkim kiju. Zacięcie na kiju dłuższym, zwłaszcza sandacza jest prostsze i wymaga krótszego ruchu. Zarzut przynęty jest łatwiejszy, a prowadzenie przy odrobinie wprawy tak samo precyzyjne. Idea krótszych spinningów wzięła się z podziału na łowienie z brzegu i z pływadła i wcale nie oznaczała skrócenia kijków z powodu "że jest łatwiej".

"Szok", "prawda" jak o pancernej tutce... Zacięcie sandacza niby skuteczniejsze długim kijem, podbicia lżejsze do wykonania, mniejsze obciążenia nadgarstka, zarzut łatwiejszy... Może jeszcze celniejszy... HA!HA!HA! Jedynie zgodzę się z czuciem brań bo to zależy tylko od materiałów z których zbudowana jest wędka.

Generalnie ciśnie mi się na usta tylko jedno zdanie:

Bzdury pisane przez totalnego laika.

Zresztą wszystko jest jasne po opisie tegoż kolegi:

..."Preferuję spławik (tyczkę, bat, odległościówkę), ale pozostałe metody też nie są mi obce - lubię zarówno "popaproszkować" za okoniem, jak i posiedzieć z feederkiem, czy gruntówką."

Więc gdzie ta obszerna i szczegółowa wiedza o spinningu skoro nic o nim nie jest wspomniane? A takie paprochowanie to nie prawdziwa opadówka.

Brak słów... (2013/11/01 00:03)

barrakuda81


Mało mam doswiadczeń z krótkimi kijkami,nawet bardzo mało bo łowię głownie w Wiśle ale staram się miec otwarty umysł i nie negować niczego z góry.Ja się napewno zainteresuję czymś krókim na wode stojącą do zastosowań w "pewnych sytuacjach" bo pierwsze wrażenie było b.pozytywne a potem sie zobaczy.Trzeba poprostu spróbować wszystkiego.Warto tez czasem korzystac z wiedzy innych i eksperymentować a długie ki mogą u mnie "spac spokojnie"- napewno emerytura im nie grozi a co najwyżej będą miec mniej miejsca w szafie jak im kolegów przybedzie:-) (2013/11/01 11:54)

jezier


Mało mam doswiadczeń z krótkimi kijkami,nawet bardzo mało bo łowię głownie w Wiśle ale staram się miec otwarty umysł i nie negować niczego z góry.Ja się napewno zainteresuję czymś krókim na wode stojącą do zastosowań w "pewnych sytuacjach" bo pierwsze wrażenie było b.pozytywne a potem sie zobaczy.Trzeba poprostu spróbować wszystkiego.Warto tez czasem korzystac z wiedzy innych i eksperymentować a długie ki mogą u mnie "spac spokojnie"- napewno emerytura im nie grozi a co najwyżej będą miec mniej miejsca w szafie jak im kolegów przybedzie:-)



Myślę że hasło "otwartość umysłu", nawet najbardziej ciasnego, powinno być myślą przewodnia tego tematu. (2013/11/01 13:37)

LYSY


Peany pochwalne dla krótszych kijków, są na nie na miejscu zwłaszcza od tych co nigdy tak naprawdę nie łowili długim kijem przez dłuższy czas. Te wszystkie opisy, że łatwiej, że z nagarstka itd/itp...... To wszystko pół prawdy, albo całe kłamstwo. Weźmy na przykład podbicie gumy - przy długim kiju wystarczy leki ruch ręką/nadgarstkiem, przy krótkim trzeba już zdecydowanie machnąć. Czucie przynęty - to tylko kwestia sprzętu i wprawy. Tak samo poczujemy pstrykniecie na długim jak i na krótkim kiju. Zacięcie na kiju dłuższym, zwłaszcza sandacza jest prostsze i wymaga krótszego ruchu. Zarzut przynęty jest łatwiejszy, a prowadzenie przy odrobinie wprawy tak samo precyzyjne. Idea krótszych spinningów wzięła się z podziału na łowienie z brzegu i z pływadła i wcale nie oznaczała skrócenia kijków z powodu "że jest łatwiej".

"Szok", "prawda" jak o pancernej tutce... Zacięcie sandacza niby skuteczniejsze długim kijem, podbicia lżejsze do wykonania, mniejsze obciążenia nadgarstka, zarzut łatwiejszy... Może jeszcze celniejszy... HA!HA!HA! Jedynie zgodzę się z czuciem brań bo to zależy tylko od materiałów z których zbudowana jest wędka.

Generalnie ciśnie mi się na usta tylko jedno zdanie:

Bzdury pisane przez totalnego laika.

Zresztą wszystko jest jasne po opisie tegoż kolegi:

..."Preferuję spławik (tyczkę, bat, odległościówkę), ale pozostałe metody też nie są mi obce - lubię zarówno "popaproszkować" za okoniem, jak i posiedzieć z feederkiem, czy gruntówką."

Więc gdzie ta obszerna i szczegółowa wiedza o spinningu skoro nic o nim nie jest wspomniane? A takie paprochowanie to nie prawdziwa opadówka.

Brak słów...

No i dobrze... Fajnie że pofatygowałeś się znaleźć mój wpis sprzed... no właśnie ilu lat? Od tamtej pory priorytety nieco mi się zmieniły. Towarzystwo na rybach też....
Nie ja jeden twierdzę że dłuższy spinning jest lepszy..... nie zliczę godzin przegadanych na ten temat z ludźmi mającymi dużo większą wiedzę i praktykę niż ja.
Wystarczy jednak napisać coś przeciwnego obowiązującym modom i kanonom i ups... zostałem laikiem z brakiem słów -:)
Niech tak zostanie, kłócić się nie będę.....bo i po co?
Może jednak dzięki tej wymianie zdań ktoś spróbuje połowu na długi spinning i zweryfikuje swoje zdanie. Kto wie? (2013/11/01 20:39)

LeoAmator


  Ja od zeszłego roku wróciłem do spiningu.Kiedyś myślałem, że  krótki kij jest ok do wszystkiego.Jednak teraz łowiąc z brzegu używam 3 m i jest ok.Doleją jeszcze oliwy do ognia  ponieważ  jest to kij  teleskopowy(pewnie BE,taki  nieprofesjonalny ale łatwy w transporcie) .Uważam iż długość spiningu zależy od warunków i indywidualnych preferencji.Zaczynałem łowić jak w sklepach były pustki i łowiłem kiedyś ruskim spiningiem gdzie dół był zrobiony z cienkościennej rurki a góra to  włókno  szklane. (2013/11/04 00:08)