Zaloguj się do konta

Czy warto jechać z żoną na ryby ?

utworzono: 2011/05/29 21:31
Roxola

Szankier1
Ja nawet bym nie zwróciła bardzo uwagi na to co napisałeś, ale zabrakło Ci pewnego przycisku STOP.
Twój post był w formie wykładu, obrażający wiele kobiet...
Napisz jak to jest w Twoim przypadku, że nie zabierasz żony lub dziewczyny i dlaczego..., a wówczas przejdę obok obojętnie.
Co Ty wiesz o naturze kobiety? Moim zdaniem niewiele. Dlatego pozostaw ten temat w spokoju i
nie wypowiadaj się w ten sposób, bo będę na to reagowała.

[2012-04-25 11:39]

JOPEK1971

Szankier1
Bardziej szowinistycznego tekstu już dawno nie czytałam, to kompletny brak tolerancji i przyznawanie uprzywilejowanej
pozycji jedynie własnej płci. Być może jest to obawa o to, że kobieta może okazać się lepsza, dokładniejsza i o niebo
bardziej skuteczna od mężczyzny w wędkarstwie, które jest przecież "zarezerwowane" dla mężczyzn.
Traktowanie kobiety przedmiotowo, wypływa z każdego napisanego przez Ciebie słowa.
Tak kobiety wyobrażają sobie człowieka, który jedynie rozpisać się potrafi, a poza tym... nic więcej!  Naprawdę!



Olu,kobiety zawsze były są i będą dokładniejsze od facetów w każdej dziedzinie.Znam kobiety które łowią takie ryby że wielu mężczyzn popadło by w kompleksy.Szkoda że tak mało kobiet uprawia wędkarstwo. 



[2012-04-25 11:45]

bodekk66

Miałem nie zabierać głosu odnośnie w/w postu,ale ostatnie wpisy przekroczyły granice przyzwoitości,bo postawione pytanie traktowałem jako miły sposób na wypowiedż, a tu mamy to co mamy,, wasza sprawa jak traktujecie swoje kobiety,,Ja jak jadę z nią na ryby to jedzimy z dziecimy,bo je  mamy  i jest to wyprawa jedno dniowa i kilka razy w sezonie letnim,nie nastawiam się na wędkowanie bo chcę im poświęcić trochę czasu ,chociaż kije moczę,nigdy nie myślałem takimi kategoriami co niektórzy.Wiem jedno gdyby ona czytała takie obraziliwe  teksty  o niej samej (jako kobiecie,a czyta czasami wpisy tu)to nie tylko byłbym skończonym dupkiem,ale stacił bym w jej oczach jako facet,,a to że wezmą ona czy dzieci wędke do ręki i uda się jej coś złapać to dla mnie żadna ujma na honorze,staram się dopingować i opanować piski emocji podczas holu płotki,na nocki się nie wybieramy bo lubią domowe wygody.

Więć panowie więcej relaxu nad wodą z  żoną i naszymi pociechami,a w ciągu roku i tak znajdzie się chwila abby oddać się naszemu hobby bez jakichkolwiek ograniczeń i zachamowań jak ktoś tak lubi,

 

[2012-04-25 12:45]

Zibi60

Choć przypuszczam, że to jest prowokacja, nie mogę przejść z takim tekstem do porządku dziennego:

"Jesteście zbyt matriarchalni , by mnie zrozumieć i stąd branie mnie tutaj za jakiegoś zboczeńca" - kolego @Szankier1 nikt Cię za zboczeńca nie bierze (sprawdź definicję w Wikipedii - to Ci dobrze idzie), Ty po prostu wyraźnie odstajesz od naszej wędkarskiej społeczności i obawiam się, że nie ma tu dla Ciebie miejsca.

"Słowem... Musi się zacząć nowy cykl. Od początku." - tak, musi się zacząć, odejdź, nie wracaj - to nie koniec, to będzie początek.

[2012-04-25 12:47]

kozub87

ZDECYDOWANIE NIE!!!!!!! [2012-04-25 12:49]

max2015

A i pewnie, ja uważam że można jechac, ba, nie widzę zeby mi to jakąś ujmę przynosiło. Jeżdzę jak często mogę i jest fajnie. Także uważam że mozna jezdzic razem na ryby i nic złego sie nie stanie a juz napewno nie ucierpi na tym nasze męskie EGO :))Pozdrawiam
[2012-04-25 13:03]

Kobieta często może być wędkarzem sprawniejszym niż mężczyzna - a to dzięki jej wrodzonym cechom :dokładności , precyzji , pędu do  estetyki , gotowości do cierpliwego , dokładnego wykonywania danej czynności dzięki dobrze wykształconemu ciału migdałowatemu w mózgu ... Generalnie rzecz jednak ujmując , bardzo często jest tak jak właśnie napisałem wcześniej i płeć żeńska po prostu spłaszcza wędkarstwo swych  mężów czy narzeczonych do formy niezbyt atrakcyjnej dla zapalonego hobbysty .
[2012-04-25 13:19]

Ja nie mam problemu jechać z żoną na rybki, wie jak się zachować, a i jest do kogo buzie otworzyć :) [2012-04-25 13:19]

Choć przypuszczam, że to jest prowokacja, nie mogę przejść z takim tekstem do porządku dziennego:

"Jesteście zbyt matriarchalni , by mnie zrozumieć i stąd branie mnie tutaj za jakiegoś zboczeńca" - kolego @Szankier1 nikt Cię za zboczeńca nie bierze (sprawdź definicję w Wikipedii - to Ci dobrze idzie), Ty po prostu wyraźnie odstajesz od naszej wędkarskiej społeczności i obawiam się, że nie ma tu dla Ciebie miejsca.

"Słowem... Musi się zacząć nowy cykl. Od początku." - tak, musi się zacząć, odejdź, nie wracaj - to nie koniec, to będzie początek.


Kolego Zibi60 . Lubię pomagać ludziom , dlatego chciałbym zapewnić cię , iż dołożyłem wszelkich starań , by spełnić twoją prośbę . Wypowiedziałeś życzenia a więc w taki czy inny sposób , spełni się ono. Już wczoraj bowiem wysłałem do redakcji ,  wiadomość z prośbą o usunięcie mnie z tego portalu i dlatego też , dziwię się dlaczego to się tak wszystko ślimaczy. Powinni mi wypłacić odszkodowanie ( odsetki za nadliczbowy czas odsiedziany nad moim zacnym  wkładem  w ten portal. Wczoraj kiedy wróciłem z wędkowania - zdumiałem się bardzo , albowiem wiadomość z prośbą o usunięcie mojego profilu , została wysłana jeszcze wcześniej . Natomiast dzisiaj naprędce ponowiłem swój monit ,ale najwidoczniej jakoś żaden z członków zespołu redakcyjnego nie kwapi się do tego , by zrobić w tek kwestii to co do niego należy.
[2012-04-25 13:44]

Zibi60

Wielkie dzięki za poświęcenie !
Napisałem, że odstajesz od wędkarskiej społeczności, ale może Redakcji Twoja obecność nie przeszkadza, a to Redakcja decyduje.
[2012-04-25 13:54]

danon1973

Kolego Szankier1, nie będę się z Tobą sprzeczał na temat tego, co napisałeś, bo w życiu takich bzdur nie czytałem. Wydaje mi się, że dyskusja z Tobą na ten temat to tak jak przekonywanie hitlera, że żydzi to tacy sami ludzie jak niemcy.
Powiem Ci tylko tyle... tamtego dnia tak jak pisałem parę postów wyżej nie połowiłem sobie, bo robiłem za zmieniacza przynęt i odhaczacza ryb ;)... ale w życiu na rybach takiej satysfakcji i radości nie miałem. Widok mojej uradowanej żonki, pochłoniętej wędkowaniem sprawił mi większa przyjemność niż wszystkie dotychczasowe wypady na ryby. A jej radość jak sam przyznałem, że jest lepszą wędkarka ode mnie... coś bezcennego :).
Wyluzuj chłopie... tylko tyle Ci powiem. Daj se siana i przestań wędkarstwo traktować poważnie. To zabawa, hobby, pasja... po prostu sposób na odpoczynek.
Poważnie traktuj żonę, dzieci, wychowanie dzieci, bliskich, pracę itd... a wędkarstwo z przymróżeniem oka.

A co do Kobiet wędkarek... to nie dziwi mnie, ze kobiety nie rzadko są lepszymi wędkarzami od nas mężczyzn (ode mnie to już na pewno ;)). Nie jest to też jakaś ujma na honorze dla nas. Mi od razu się humor poprawia jak widzę kobietę wędkującą :). Oby więcej takich.

A co do tego, że chcesz stąd odejść ale Cie nie chce Redakcja wyrzucić... to przepraszam... czy kolega jest normalny? hallo? Puk puk, jest tam kto?
Nie chcesz należeć do tej społeczności, nie chcesz tutaj pisać to po prostu nie pisz.

[2012-04-25 14:17]

Jeśli jesteś krótko po ślubie a na dodatek mieszkasz z TEŚCIOWĄ  zawsze warto i nie musisz brać wędek .Jeśli zaś jesteście parę lat po ślubie i mieszkacie sami to znaczy że jesteś szalony. [2012-04-25 16:01]

maras74

Żal mi wędkarzy, dla których wyjazd nad wodę jest ucieczką od żony/dziewczyny. Widziałem niejednokrotnie jak kilku panów jakby zerwanych z łańcucha wyrwało się na "ryby" tylko co to miało wspólnego z rybami - nachlali się gorzałki w tempie ekspresowym i rozrabiali, na całym brzegu było ich słychać...inni to samotnicy nie lubiący towarzystwa. Tak czy inaczej myślę, że najwspanialsze jest to, że równie dobrze bawię się z moją dziewczyną na rybach jak i przy gorzałce na imprezie. Nie ma też problemu jeśli pojadę sam na ryby, czy pójdę z przyjacielem na piwo. I to moi drodzy jak dla mnie jest kluczem do szczęścia... [2012-04-25 17:45]

Waldi Fish

Kiedyś jeździłem  na ryby z ojcem, jak jeszcze żył. Teraz najczęściej jeżdżę sam, bo nie cierpię jak ktoś hałasuje w czasie wędkowania. Lubię wtedy ciszę, przerywaną jedynie naturalnymi odgłosami otaczającej przyrody i jest to najlepszy relaks. Wyjątkiem jest sytuacja kiedy jeżdżę wędkować na Mazury, bo wtedy na żaglówce oprócz mnie są inne osoby. Jeśli nie wędkują, to jestem zadowolony kiedy za bardzo nie hałasują.
[2012-04-25 19:36]

andzuri

Czytając wypowiedzi kolegi, który tak skutecznie poniża kobiety jest mi go po prostu żal. Zapewne został zraniony przez jakąś kobietę a może ośmieszony bo złapała większą rybkę i teraz uważa że wszystkie jesteśmy złe i nic nie warte. No cóż, przykro mi było czytając te wypowiedzi ale mam nadzieje że nie wszyscy koledzy wędkarze tak nas oceniają....
[2012-04-25 19:59]

kogutw68

Gdzie czasy rycerzy, gdzie niewiasta na piedestale wielbiona była jedynie na zaloty i przyjemności narażona [2012-04-25 20:16]

mr Artur

jeśli obecność żony miała by mi przeszkadzać na rybach -- to po co mi żona w życiu ?

często proponuję żonie wyjazd ze mną -- czasem się zgodzi , dopasowuję wtedy miejsce w które możemy jechać i po problemie (robaki zakłada już sama , rybki też sama zdejmuje ) , świeże powietrze i kontakt z naturą każdemu dobrze robi
[2012-04-25 20:23]

kogutw68

Ja bym dodał w przysiędze małżeńskiej ''......na dobre i złe w zdrowiu i w chorobie  na rybach i na meczach w knajpach i na dyskotekach.....'' [2012-04-25 20:35]

Ale nie jest też tak, że często wole jechać sam lub z kumplami po kiju na ryby. Ale uważam że czasem można wędkowanie pogodzić z posiadówką rodzinna, piknik czy coś w tym stylu. Kobiety częściej niż my w drugą strone, starają się zrozumieć i poznać nasze hobby. [2012-04-25 20:58]

danon1973

jeśli obecność żony miała by mi przeszkadzać na rybach -- to po co mi żona w życiu ?

często proponuję żonie wyjazd ze mną -- czasem się zgodzi , dopasowuję wtedy miejsce w które możemy jechać i po problemie (robaki zakłada już sama , rybki też sama zdejmuje ) , świeże powietrze i kontakt z naturą każdemu dobrze robi

U mnie podobnie jest, oprócz zakładania robaków i zdejmowania rybek :) szczęściarz he he :)
Ale nauczę swoją też tego, jeśli będzie chciała :).

Mi nie przeszkadza, jeśli ktoś nie lubi jeździć z żoną czy dziewczyną. Każdy jest inny, jeden woli białe drugi czarne i każdy ma do tego prawo. Mimo, że żona jeździ rzadko ze mną na ryby i chciałbym żeby bardziej się tą pasją zaraziła to bywają dni, że na ryby mam ochotę wybrać się tylko i wyłącznie sam i to gdzieś daleko od ludzi.
Rozumiem więc po części tych, którzy nie lubią jeździć ze swoją partnerką, chociaż mam ogólnie odmienne zdanie.
Gorzej jeśli ktoś jeździ na ryby żeby uciec od żony... to już raczej problem niż wybór.
Nie toleruję jednak osób, które szufladkują ludzi... nie tylko kobiety.
Mężczyzna, który z góry wie, co kobieta może robić a czego nie, bo jest kobietą i jej miejsce jest w domu przy dzieciach, to dla mnie egocentryk i szowinistyczny skończony idiota, który nie ma pojęcia o kobietach i traktuje je przedmiotowo jako pralkę, zmywarkę i kucharkę.
Każdy ma prawo decydować o sobie, każdy człowiek bez względu na płeć.
Tak samo jak obowiązki domowe powinno się dzielić, żeby ani jedna ani druga strona nie była pokrzywdzona. A dzieci są wspólne i korona facetowi z głowy nie spadnie jak przewinie, wykąpie czy pobawi się z nimi.
Pozdrawiam :)
[2012-04-25 21:11]

BRZANA1971

Drogie koleżanki i koledzy!!!
Często wyjeżdżamy z małżonką na wspólne wyprawy, nie są to co prawda nocki, a szkoda ale zawsze jest miło.
Nigdy nie jadę po ryby a na ryby, cieszy mnie to kiedy moja małżonka ma ochotę jechać ze mną, a w szczególności kiedy ma ochotę sama powędkować ta iskierka w oku.

[2012-04-25 22:19]

Tak sobie poczytałem i... ech po pierwsze trzeba mieć  zonę . A jeśli już jest (to wg mnie jest to osoba najbliższa którą darzę uczuciem ) to nie wyobrażam sobie wypadu nad wodę bez tej osoby .Gdybym ją miał to gwarantuję że była by razem ze mną na każdej wyprawie .Ot  i tyle . Pozdrawiam piękniejszą część tego portalu.
[2012-04-25 22:42]

Fajnie, że jednak większość jest normalna. A jeden anty wszystkim opuścił temat w którym wypowiadać się już na pewno nie musiał :)) meczyk RM - BAY dobry jest, jak ktoś nie na rybkach to proponuje popatrzeć [2012-04-25 22:58]

borsuk 6x9

a ja tam bardzo lubię jeździć na rybki z córą choć to też "baba" [2012-05-11 08:14]

sapeta

Ja nie jednokrotnie zabieram dziewczynę z synem na ryby niezależnie od pogody mimo że czasem trochę powędkuję to nauczyłem ją czerpać przyjemność spędzonego czasu blisko lasu nad wodą.Chociażby w zeszłym roku pojechaliśmy na 3dni nad jeziorko gdzie tak lało że po wyjściu nie została sucha nitka mimo to rozbiłem namiot i zostaliśmy,kolejne dni były ciepłe i słoneczne i to zrekompensowało mokry przyjazd.Co mógłbym doradzić to trochę improwizacji  mianowicie zabranie jakiejś ciekawej książki prasy by wypełnić czas zemną wspólne zbieranie drewna na opał i tak dalej...Moim zdaniem jeżeli ktoś choć trochę lubi naturę to zawsze będzie umiał czerpać radość z pobytu i mile wspominać czas spędzony na rybach.
[2012-05-11 08:35]