Zaloguj się do konta

Czy warto jechać z żoną na ryby ?

utworzono: 2011/05/29 21:31
szkarlupnia3

Biedne misie to ci, którzy muszą szukać schronienia przed żonami :)


Żony nie takie straszne, jak je malują ;)

Pozdrawiam wszystkie prześladowczynie biednych misiaczków.

[2012-03-09 11:50]

szkarlupnia3

Pewnie że brać żonę i na rybach też ją brać ;)!!!!!!!!!

Zależy czyją.


Jak to czyją? Żonę ma się tylko jedną i to na całe życie ... [2012-03-09 11:51]

xemit

Znam takich co wzięli na ryby przydrożną kobietę i większość czasu łowili na dwa baty. [2012-03-09 11:53]

Maniusz

Pojedź, to się sam przekonasz :) Ale nie zabieraj dużo przynęt i zanęty, bo na te 10 minut się nie opłaci.


I tu kolega ma racje u mnie jest podobnie zanęty nie wyjada ale za szybko gazety czyta i zaczyna się nudzić i marudzi :)
Jak już jedzie to zabieram grilla żeby zajęcie miała :)
[2012-03-09 12:26]

Co to za jakieś głupie posty. Jeśli jesteś masochistą to jedż . A po co my do cholery na te ryby jeżdzimy? A po to żeby mieć pełny relax i spokój.Mam 56 lat od 36 moczę kija a od 30 jestem żonaty.Wierzcie mi wiem o czym piszę.Julian [2012-03-09 20:54]

ayem

Tylko jeśli żona wędkuje , bo jak nie to nici z naszego relaksu .
[2012-03-09 21:02]

niutek40

Tylko jeśli żona wędkuje , bo jak nie to nici z naszego relaksu .

Święte słowa ! [2012-03-09 21:17]

henryk58

Biedne misie to ci, którzy muszą szukać schronienia przed żonami :)


Mija masz rację, ja jestem też  misiem ale nie biednym bo to moja żona mnie inspiruje do nowych wypadów ,teraz razem zaplanowaliśmy wyjazd  pod koniec marca do Rytla (Bory Tucholskie) nad Brdę przetestować nowy sprzęt oraz nowe kogutki na pstrąga i okonia ( sami robiliśmy) i oczywiście inne przynęty.

Panowie ,przekonajcie kochane żony d wędkowania

Pozdrowienia

 

[2012-03-09 21:23]

piotr1284

Tylko jeśli żona wędkuje , bo jak nie to nici z naszego relaksu .

zgadzam się w 100 %. Jeśli nie wędkuje, to taki wyjazd może się okazać samobójstwem. [2012-03-09 21:25]

Maniusz

Raz kiedy może pojechać ktoś zawsze przypilnuje karkówki na grillu :)
[2012-03-09 21:31]

Orbita

Z żoną tak i NIE  ale z teściową to zdecydowanie TAK ?  bo lubi mieć  robale [2012-04-09 13:58]

jendreczek

Z żoną na ryby ? afe
[2012-04-24 20:52]

kogutw68

Ale jaja ja swoją zabieram pierwszy raz 1 maja na zębatego jak się przejdzie z 5 km to jej dobrze zrobi a jak się za wcześnie znudzi to do domu tylko 25 km to jakieś 5 godzin piechotą ale ja w nią wierzę napewno sobie jakiegoś stopa złapie. [2012-04-24 21:07]

JOPEK1971

Pewnie że warto,a kto nas z rybek odwiezie ;-))) [2012-04-24 21:15]

danon1973

Ja to powiem, że jak kolega wyżej i tak i nie :).
Nie bo... jak byłem z żoną na Kaszubach, wykupiłem pozwolenie na wędkowanie dla niej i dla siebie. Dla niej, żeby się nie nudziła, a kiedyś jako 6 latka wędkowała z dziadkiem. Przyjechaliśmy nad jeziorko. Przygotowałem jej spławikóweczkę, odmierzyłem gruncik, pokazałem jak zarzucać (trochę poćwiczyliśmy to), jak pilnować żeby na żyłce nie robiły się zbytnie luzy, potem zanęciłem. Wyciągnąłem robaki, założyłem jej na haczyk... zarzuciła... ja zabrałem się za szykowanie mojej wędki i... i na tym koniec było mojego łowienia. Rybki brały jak szalone, jedna za drugą, ledwo zarzuciła już branie. Nie wyhaczała rybek bo się bała, że coś im zrobi, nie zakładała robaków bo się brzydziła. Resztę wędkowania robiłem za wyhaczacza rybek i zakładacza robali ;). Nic sobie wtedy nie połowiłem. A żonka uradowana łowiła jak na zawodach :). Od tamtego dnia wszystkim mówi, że jak ona łowi to ja szans nie mam ;).
W związku z tym mógłbym powiedzieć nie, ale...
Innego dnia, tez na kaszubach, pojechaliśmy powędkować, żona nie łowiła tylko siedziała... długo wtedy połowiłem, bardzo długo aż już ciemno prawie było. Jak stwierdziłem, że trzeba się pakować i zbierać... wyszedłem na brzeg i zacząłem szybko zwijać wędkę. Chciałem zabrać się za składanie reszty sprzętu i wtedy okazało się, że żonka już wszystko pięknie poskładała i popakowała :). Ani jednego haczyczka nie przegapiła... niczego nie zapomniałem wtedy ani nie zgubiłem... chyba pierwszy raz w życiu :).

Ale tak naprawdę to chciałbym, żeby żona zaraziła się pasją wędkarską :). Szkoda, że po Kaszubach jej to nie zostało... choć miałem taką nadzieję.
Zawsze to raźniej wybrać się z kimś drugim na ryby (a żaden z moich znajomych wędkarzem nie jest)... no i czasem mógłbym wybrać się na nockę a samemu to ani przyjemne ani bezpieczne.
Pozdrawiam
[2012-04-24 21:31]

borsuk 6x9

jak się jedzie samemu to chyba faktycznie lepiej nie zabierać. ale od jakiegoś czasu jeździmy z kumplem i zabieramy żony i dzieciaki. my moczymy kije, żony zajmują się posiłkami , babskimi pogaduchami itp dzieciaki się bawią i każdy jest zadowolony. [2012-04-24 21:36]

andzuri

Moim zdaniem nie należy zabierać ze sobą swoich partnerów obojętne czy to mąż czy żona. Ja zabrałam męża 2 razy na ryby i tak marudził, te ciągłe pytania do czego to a dlaczego taki robak że po 30min. oddelegowałam go do domu. Lepiej umówić się z kimś wędkującym i miło spędzić czas. A z tym szukaniem zajęcia dla żony czy męża to dobry pomysł, osobiście wyszukuje meczyki na jakich są kanałach i kto z kim gra robię listę wręczam mężowi i mówię "czy jedziesz ze mną na rybki?" słyszę NIE, głupia jesteś jak bym mógł przegapić takie meczyki..... pozdrawiam kolegów i koleżanki
[2012-04-25 09:24]

abra1990

Moja narzeczona to dopiero maruda 2 godziny a skąd....po 15 min "i tak ci nie wezmą, choc jedziemy" eh...aż głowa pęka
[2012-04-25 09:49]

Ja uważam ,że jeśli mężczyzna ma pasję - to nie warto rozdzielać jej na dwoje. Jego wędkarstwo to jego pasja : jego cyrk , jego małpy , jego problem - zaś kobieta niech sobie znajdzie inne hobby - zamiast udawać entuzjazm z pobytu nad wodą , który dzięki żonom , narzeczonym ( a właściwie z powodu ich znudzenia albo innych niesnasek ) , skracany jest zwykle do minimum bądź  też zamieniony  jest w rodzinną zabawę nad stawem komercyjnym.  Wędkarz - mężczyzna potrzebuje  chwil spędzonych w samotni - jak kania dżdżu , to część natury faceta - wilka stepowego  i naprawdę nie rozumiem tych wszystkich  szczebioczących  z kokieterią kobietek , które pod chęcią uczestniczenia w  pięknym skądinąd  akcie wędkowania  -kryją w gruncie rzeczy, duże pokłady zaborczości , chęci mentalnej kontroli a nawet całkowitej dominacji nad sferą życiową  swego wybranka serca.Druga i zupełnie odrębna kwestia to wyniosłość z jaką kobiety podchodzą do wędkarstwa : mianowicie , zachowują się one niczym dzieci , którym daje się fory .Są w całości , święcie przekonane ,że potrafią łowić i "wielkimi wędkarkami są " choć prawda jest zwykle zupełnie inna. Tymczasem  okazuje się ,że :  kobieta , która łowi na stawie pełnym karpi albo na łowisku specjalnym , wyrasta w jej mniemaniu  jako bardzo sprawna wędkarka. Płeć żeńska szczyci się  również długoletnim stażem wędkarskim , niebagatelnym przygotowaniem a nawet znajomością ryb . Ciekawe tylko skąd wtedy te liczne pomyłki w galeriach Wedkuje.pl , gdzie duża wzdręga to płoć , a stuprocentowy jaź , zostaje wzięty za rekordową płoć ?  Kobiety piszą ponadto artykuły do gazet , gdzie brzeg jeziora w ich wyobrażeniu często zbliża się do formy parkingu miejskiego albo placu zabaw .... Piszą one np: w ten sposób : " Jeśli pogoda dopisuje , wybierz się Droga Czytelniczko na rodzinny wypad za miasto . Wspólne wędkowanie zaowocuje pięknymi rybami złowionymi przez Ciebie i twojego Supermena ! Złowione ryby nadziej na kij , przez skrzela , schowaj w lodówce turystycznej . Porcję złowionych ryb np : dużych płoci , możesz przyrządzić od razu nad wodą . Do wyboru masz grill albo harcerskie ognisko , które przywodzi na myśl uczniowskie lata spędzone u boku szkolnej sympatii ". Tak kobiety wyobrażają sobie wędkarstwo . Naprawdę ! [2012-04-25 09:55]

Nie warto. Każdy musi mieć swój azyl i chwilę wytchnienia a kobiety nie traktują wędkowania poważnie tylko jak zabawę 2 -3 godzinną albo trwającą dłużej ,ale zawsze zabawę . Kobiety namawiają też mężów do mięsiarstwa i wbrew pozorom dużo rzadziej zwracają wolność dużym rybom , które musiały żyć długo , by dorosnąć do takich rozmiarów . Jedno zalotne hasło "Kochanie zjadałabym lina w śmietanie albo szczupaka po żydowsku " i facet już gna jak poparzony nad wodę , po "rybiego goździka ".

[2012-04-25 10:42]

Roxola

Szankier1
Bardziej szowinistycznego tekstu już dawno nie czytałam, to kompletny brak tolerancji i przyznawanie uprzywilejowanej
pozycji jedynie własnej płci. Być może jest to obawa o to, że kobieta może okazać się lepsza, dokładniejsza i o niebo
bardziej skuteczna od mężczyzny w wędkarstwie, które jest przecież "zarezerwowane" dla mężczyzn.
Traktowanie kobiety przedmiotowo, wypływa z każdego napisanego przez Ciebie słowa.
Tak kobiety wyobrażają sobie człowieka, który jedynie rozpisać się potrafi, a poza tym... nic więcej!  Naprawdę!

[2012-04-25 10:46]

Nie warto. Każdy musi mieć swój azyl i chwilę wytchnienia a kobiety nie traktują wędkowania poważnie tylko jak zabawę 2 -3 godzinną albo trwającą dłużej ,ale zawsze zabawę . Kobiety namawiają też mężów do mięsiarstwa i wbrew pozorom dużo rzadziej zwracają wolność dużym rybom , które musiały żyć długo , by dorosnąć do takich rozmiarów . Jedno zalotne hasło "Kochanie zjadałabym lina w śmietanie albo szczupaka po żydowsku " i facet już gna jak poparzony nad wodę , po "rybiego goździka ".

Widać ze ch.ja wiesz o kobietach, i pewnie jeszcze za smarkaty jesteś by to wiedzieć!!!



[2012-04-25 10:53]

Nie warto. Każdy musi mieć swój azyl i chwilę wytchnienia a kobiety nie traktują wędkowania poważnie tylko jak zabawę 2 -3 godzinną albo trwającą dłużej ,ale zawsze zabawę . Kobiety namawiają też mężów do mięsiarstwa i wbrew pozorom dużo rzadziej zwracają wolność dużym rybom , które musiały żyć długo , by dorosnąć do takich rozmiarów . Jedno zalotne hasło "Kochanie zjadałabym lina w śmietanie albo szczupaka po żydowsku " i facet już gna jak poparzony nad wodę , po "rybiego goździka ".

Widać ze ch.ja wiesz o kobietach, i pewnie jeszcze za smarkaty jesteś by to wiedzieć!!!




A ty co wiesz o naturze kobiety , oprócz prymitywnego matriarchatu , propagowania stereotypu Matki Polski , który wciąż funkcjonuje w Polsce , a w wyniku którego , zachodzą czasem trudności nawet natury kryminalistycznej ( głośne sprawy dzieciobójstwa w Polsce , często były oprotestowywane przez matriarchalnych oszołomów , często spotyka się też trudności w śledztwie przez co sprawczynie są uniewinniane i traktowane wręcz jako ofiary  ). Ja mam odwagę pisać jak jest naprawdę i wbrew pozorom szanuję innych ludzi . Ponadto nie jestem szowinistą  pomimo tego ,że powyższe słowa zdają się sugerować taką tendencję. Ot po prostu , zawarłem tutaj swoje przemyślenia i co warto podkreślić : SPOSTRZEŻENIA .  Czy jestem smarkaty ? Uważaj sobie zaślepiony matriarchatem człowieku  , z prostackimi wtrętami na ch ... bo ci nawet mamusia smarków nie powyciera.
[2012-04-25 11:03]

Nie warto. Każdy musi mieć swój azyl i chwilę wytchnienia a kobiety nie traktują wędkowania poważnie tylko jak zabawę 2 -3 godzinną albo trwającą dłużej ,ale zawsze zabawę . Kobiety namawiają też mężów do mięsiarstwa i wbrew pozorom dużo rzadziej zwracają wolność dużym rybom , które musiały żyć długo , by dorosnąć do takich rozmiarów . Jedno zalotne hasło "Kochanie zjadałabym lina w śmietanie albo szczupaka po żydowsku " i facet już gna jak poparzony nad wodę , po "rybiego goździka ".

Widać ze ch.ja wiesz o kobietach, i pewnie jeszcze za smarkaty jesteś by to wiedzieć!!!




A ty co wiesz o naturze kobiety , oprócz prymitywnego matriarchatu , propagowania stereotypu Matki Polski , który wciąż funkcjonuje w Polsce , a w wyniku którego , zachodzą czasem trudności nawet natury kryminalistycznej ( głośne sprawy dzieciobójstwa w Polsce , często były oprotestowywane przez matriarchalnych oszołomów , często spotyka się też trudności w śledztwie przez co sprawczynie są uniewinniane i traktowane wręcz jako ofiary  ). Ja mam odwagę pisać jak jest naprawdę i wbrew pozorom szanuję innych ludzi . Ponadto nie jestem szowinistą  pomimo tego ,że powyższe słowa zdają się sugerować taką tendencję. Ot po prostu , zawarłem tutaj swoje przemyślenia i co warto podkreślić : SPOSTRZEŻENIA .  Czy jestem smarkaty ? Uważaj sobie zaślepiony matriarchatem człowieku  , z prostackimi wtrętami na ch ... bo ci nawet mamusia smarków nie powyciera.

Kiedyś się doigrasz...

Ty masz odwagę pisać? jako kolejne bot który założył 200-ne konto? Jesteś tchórzem, a nie masz odwagi ani troszeczkę. A co do wyjazdów na temat mojej rodziny, to nie radze zaczynać tematu.



[2012-04-25 11:12]

Czy warto jechać z żoną na ryby ? Odpowiadam na temat już bez argumentacji  : NIE . Nie warto jechać z żoną , narzeczoną , koleżanką , siostrą , kochanką , dziewczyną - na ryby . Cokolwiek bym nie napisał , jakich argumentów użył - wzbudzi to protest , gdyż w Polsce pokutuje wszechobecny archetyp Matki Polki , która czuwa nad wszystkim . Musi mieć ona kontrolę nawet nad wędkarstwem . Niech każdy chadza na ryby osobno i to będzie moim zdaniem planowanie bezbłędne . Jesteście zbyt matriarchalni , by mnie zrozumieć i stąd branie mnie tutaj za jakiegoś zboczeńca . ----------------------------------------------------- 

Kobieta

a w szerszym sensie , także wszyscy ludzie już dawno uciekli od swojej natury. Są dobre matki i matki złe , tak było zawsze - tyle tylko ,że obecnie ta druga grupa zamienia się w ogromną krzywą Gaussa , wiszącą nad krajem znad Wisły. Spotyka się obecnie coraz częściej dzieciobójczynie  , aborcję  - i nic .   Jesteśmy ssakami ,  czyli matka karmi oseski a nierzadko w wielu kulturach ( np : Indie , Papua Nowa Gwinea ) , zdarza się ,że kobieta jest w stanie wykarmić oprócz swoich dzieci , także oseski antylopy czy głodne prosięta . A u nas tę funkcję sprawuje niepodzielnie mleko w proszku ( tak jest zdegradowane środowisko ,że hormony laktacyjne potrafią być w ciągłym rozchwianiu ). MLEKO W PROSZKU -  jako jedyny ekstrakt zwierzęcej natury człowieka w znacznie wysublimowanej formie , po to by uciec od prawdy , której człowiek boi się ponad wszystko : prawdy o samym sobie. Zupełnie podobnie (choć nieco jednak inaczej ) rzecz się ma z  pieluchami . Pieluchy to produkt , który raczej łatwo nie ulega  biodegradacji tj  rozkładowi a tymczasem fekalne bomby w postaci pieluch trafiają dosłownie wszędzie : na łąki , rzeki aż po lasy , na właściwym dlań miejscu czyli składowiskach śmieci kończąc . Ludzka populacja w sensie globalnym liczy sobie obecnie ( bagatela ) 7 mld ludzi !  Czy gdyby inne zwierzęta używały mleka w proszku w puszkach albo pieluch , które nie zawsze trafiają tam gdzie trzeba - ludzie tolerowaliby ten fakt ? Oczywiście ,że z miejsca zostałyby te stworzenia uznane za szkodniki występujące przeciwko naturze i porządkowi . Istotny jest fakt , iż taka wizja może być traktowana z przymrużeniem oka . Dlaczego ? Bo żaden ssak nie rozpisał swej ewidencji na 7 mld ! Żaden , oprócz jednego szkodnika :człowieka, istoty z bagażem mleka w proszku , sztucznych skarbów oraz osesków wychowywanych w duchu mleka z puszki , pieluch ,  odżywek ,  plastyku i bakelitu...  Następnie przyjrzyjmy się już nie fekalnym bombom , które Matki Polki zostawiają w lesie , nad wodą albo na łące ( bo przecież nie będą się babrać z tą przykrą niespodzianką ) a naszemu hobby czyli wędkarstwu . Mamy zezwolenia , przepisy ochronne , z ułańską fantazją  tworzymy  te wszystkie strefy życia ryb , krainy i mateczniki.  Niestety okazuje się ,że wędkarstwo przy obecnym stanie  ,niezależnie od tego czy nasza troska jest szczera czy udawana :  staje się coraz bardziej uciążliwe dla przyrody .  Za dużo ludzi jest na świecie , tak jak  i w postępie geometrycznym przybywa także fekalnych bomb zostawianych gdzie popadnie ... Setki lat temu też ludzie łowili ryby, jedli je, nikt nie miał żadnych zezwoleń a ryb mimo wszystko było w bród . Takie jest prawo Boga. Ale ludzie wprowadzili swoje prawa, bo ich za dużo jest. Zniszczyli całą faunę i florę. Ale głodnych ludzi stale przybywa. Zakazy , nakazy , podziały  na niewiele się zdadzą. Czekamy na koniec świata. Na przetrzebienie tej gawiedzi. 7 miliardów ludzi na Ziemi ! Czy wyście powariowali !? Kto to wykarmi, wyżywi, napoi, ubierze. Ile domów trzeba budować, ile grzać. Kto sprzątnie fekalne bomby , kto dopilnuje produkcji ... mleka w proszku . Kto uratuje Afrykę , gdzie każdy dzień w spiekocie afrykańskiego Słońca - to urzeczywistnienie przysłowia "Ratuj się kto może " - tylko , że nie ma dokąd iść ani miejsca z którego można Afryce pomóc .... Słowem... Musi się zacząć nowy cykl. Od początku.

[2012-04-25 11:23]