Zaloguj się do konta

Czy warto jechać z żoną na ryby ?

utworzono: 2011/05/29 21:31
jacenty75

Witam,

Ja w niedzielę zabrałem małżonkę nad wodę w celu zwodowania łódki, wyczyszczenia jej itp. Po tych zabiegach pozostało nam trochę czasu na wędkowanie (ja spinning - zona książka) bez większego entuzjazmu i zaangarzowania udało mi się złapać całkiem przyzwoitego szczupaka. Ale najlepsze w tym wszystlim jest to, że trudno jest mi określić kto w tym momencie był bardziej zdziwiony tym co zaszło ja czy żona? Tak więc odnośnie tematu może jednak czasami warto.

[2011-06-07 09:12]

toffik

A moja zona na hasło jedziemy na ryby odrazu pyta sie czy jedziemy w nowe miejsce. A czasami sama mnie ubiegnie z propozycja wyjazdu na ryby!!!! [2011-06-07 16:26]

goody1985

Witam.

jasne że warto :-)

Ja podobnie zabrałem lecz nie tyle co żonę ale narzeczoną żeby się trochę poopalała i pooddychała świeżym powietrzem (o ile takie jest na śląsku :-) ) ona odpoczywała a ja spiningowałem dla rozrywki i bummm zaczepił się szczupły lecz spiął się i umknął 2-3 metry od brzegu. Od tego czasu zawsze jeżdzę z narzeczoną co więcej ona w tym roku jeszcze planuje zdać kartę wędkarską i będziemy robić zasiadki na 4 kije.

Pozdrawiam

Piotrek

[2011-06-07 19:52]

Roxola

Wygrzebałam w starociach taki wątek, pośmiałam się... może pociągniecie go dalej?
[2012-03-07 16:27]

piotrcarp

Oczywiscie ze warto jak nie marudzi ze jej sie nudzi. A ja z moja prawie zawsze zabieram ze soba jak jest zdrowa bo tez ma karte i lowi razem zemna czasami i dwa tygodnie siedzimy nad woda i gdyby nie obowiazki to bysmy siedzieli od wiosny do jesieni.Wiec mi sie Zona udala.
[2012-03-07 17:02]

Gaga

Zabrać! Jak nic nie bierze, to przynajmniej można bzyknąć :PP
[2012-03-07 17:08]

Przemo-77

NIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
[2012-03-07 17:13]

seeb

Na bezrybiu się żona zda. [2012-03-07 17:56]

Pewnie że brać żonę i na rybach też ją brać ;)!!!!!!!!! [2012-03-07 17:58]

mlodystm

Miałem gdzieś takie "piękne" zdjęcie jak narzeczona w swoje rece bierze krąpika i biednemu, az "oczka wyszly" :( a potem , kurde myslałam, ze lekko ją trzymam
[2012-03-08 11:10]

egzekutor

moje pytanie dotyczy czy warto brac ze soba nasze kobiety na ryby... :)


jak tylko wejdziesz na lowisko padnie pytanie kiedy jedziemy. [2012-03-08 12:05]

MrCrasny

Dwa razy byłem na rybach z moją Panią- raz jak byliśmy świeżo po zaręczynach i drugi raz już jako małżonkowie.Za każdym razem łowiła dużo większe ryby niż ja. Ale ogólnie to ją to nudzi i jeździć nie bardzo chce.
Ja natomiast zadam pytanie takie- drodzy koledzy i koleżanki wędkarze- czy warto zabierać dzieci na wspólne wędkowanie? Ja uważam że tak- ale gdy pociecha ma minimum 6 lat. poddaję temat pod dyskusję. [2012-03-08 12:42]

Roxola

Warto od pierwszego roku życia, tak było w przypadku mojego syna i wiem, że im wcześniej tym lepiej.

[2012-03-08 12:53]

Roxola

Oto owoce tej pasji... przyjemnie je teraz zbierać, a i pogadać jest o czym ;)
Mój syn jest pierwszy z prawej na podium. II Wicemistrz Polski
[2012-03-08 13:01]

MrCrasny

No no..ładnie. Gratulacje dla młodego. Mój synek ma 8 lat, od dwóch lat powolutku wciągam go w wędkowanie- w tym roku po raz pierwszy zmierzy się z wędką z kołowrotkiem. [2012-03-08 13:13]

mlodystm

o tak , gdyby nie tata to bym nie wiedział co to wędka. Szkoda, ze nie możemy powędkować razem teraz, ale dziękuje mu, ze zaraził mnie tym na maksa !
[2012-03-08 22:26]

kawiorek

Temat byl o towarzyszkach czy brac czy nie: oczywiscie brac zawsze to przyjemne jest takie wspolne wedkowanie
[2012-03-09 06:20]

Roxola

Oczywiście, że temat był o żonach na rybach, dlatego przepraszam za zmianę tematu w wątku...
Ale rozumiecie... jak to jest, kiedy poruszy się temat dzieci....musiałam :) dlatego sorki :)
Proszę, abyście nadal pisali posty o żonach i zapomnieli o moim off-topie.
;)
[2012-03-09 10:32]

szkarlupnia3

Z żoną warto jechać nie tylko na ryby, ale i na koniec świata.

 

[2012-03-09 10:41]

MrCrasny

Z tym końcem świata to nie przesadzaj. W życiu potrzebny jest umiar we wszystkim. Nawet we wspólnych wypadach z żoną. [2012-03-09 10:53]

Mija

Taaaak... Niektórzy z Was to szczęściarze a inni to biedne misie ;) tylko raz nie pojechałam z Misiem na ryby, kiedy udał się na nie podczas wyjazdu integracyjnego i ten jeden raz o mało zawału z zazdrości nie dostałam bo pojechali na Mazury :) Nie wiem w czym można sobie przeszkadzać ale najbardziej spodobało mi się to wyjadanie zanęty ... w sumie nic dziwnego ona potrafi tak zachęcająco pachnieć ;) [2012-03-09 10:57]

szkarlupnia3

Taaaak... Niektórzy z Was to szczęściarze a inni to biedne misie ;) tylko raz nie pojechałam z Misiem na ryby, kiedy udał się na nie podczas wyjazdu integracyjnego i ten jeden raz o mało zawału z zazdrości nie dostałam bo pojechali na Mazury :) Nie wiem w czym można sobie przeszkadzać ale najbardziej spodobało mi się to wyjadanie zanęty ... w sumie nic dziwnego ona potrafi tak zachęcająco pachnieć ;)


 

Możesz rozwinąć tę myśl? Szczęściarze to kawalerowie, a biedne misie to żonaci? ;)

 

PS. W sumie coś w tym jest .... jak byłem kawalerem to jeździłem nawet i 100 razy w roku na ryby, teraz 10-15 ...

[2012-03-09 11:06]

Mija

Biedne misie to ci, którzy muszą szukać schronienia przed żonami :) [2012-03-09 11:28]

MrCrasny

Najważniejsze to znaleźć żonie odpowiednie hobby (sprzątanie, odkurzanie, taniec, zmywanie naczyń- to żart oczywiście :-)  ) żeby jej nie było smutno. [2012-03-09 11:41]

xemit

Pewnie że brać żonę i na rybach też ją brać ;)!!!!!!!!!

Zależy czyją. [2012-03-09 11:47]