Zaloguj się do konta

Czy powinien być zakaz spinningowania w okresie 31

utworzono: 2010/01/01 22:36
pisaq

Wyżej napisałem na temat etyki, samodyscypliny i moralności.
Nie można na nie liczyć. Gdybyśmy liczyli i pozwolili sobie załagodzić różnego rodzaju przepisy (w tym zakazy) to równie dobrze moglibyśmy iść z wędką do studni.
Ludzie brali, biorą i brać będą ryby niezgodnie z limitem ilościowym, okresem i wymiarem ochronnym. Nie wszyscy, jakiś procent. Mamy trochę zwolenników ZiW, mamy miłośników rybiego mięska którzy potrafią zachować rozsądek i umiar, jest grupa osób które uważają, że to co złowione to się należy, a wypuszczenie ryby jest grzechem, oraz są takie osoby które przychodzą nad wodę w jednym celu - zapełnienia zamrażarki.
Myślicie, że przedstawiciele ostatnich wymienionych przeze mnie grup wypuszczą rybę złowioną przez przypadek w trakcie jej okresu ochronnego? Przyszedł po 10kg leszczyków, trafił się 20kg sum. 10<20. Za jednym razem! W łeb, w taśkę i do domu...
Dlatego MUSIMY dostosować do tego przepisy.
[2010-01-08 23:23]

ryukon1975

Zakaz spiningowania od 31.12-31.05(szczupak,sandacz),zakaz używania jako przynęty rosówki 31.12-30.06(nie wymienię gatunków-wiele które na nią biorą ma wtedy okres ochronny).Idąc dalej w tym kierunku-zakaz wędkowania.Do czego zmierzam?Żadne zakazy i przepisy nie zastąpią zdrowego rozsądku.Nie jestem wyznawcą ZiW,nie znaczy to że wszystko co złowię trafia do zamrażarki.Przykład najmniejsza brzana jaką w ubiegłym roku wziąłem znad wody-57cm,szczupak-58cm,świnka-38cm.Często wypuszczałem kilogramowe ryby ale nigdy mi ich nie brakowało na obiad czy grila.Znam starszych wedkarzy którzy nie wypuszczą jazgarza czy kiełbia bo szkoda a gdy widzą jak uwalniam 40-sto cm. klenia wiem że gdyby nie ich wiek dostał bym po mordzie ich nic nie zmieni,żaden zakaz czy przepis.
[2010-01-09 08:04]

Lopez

Kolego Laredo mój wątek dotyczy Przeczyc i Kozłowej Góry, zależy mi na ochronie populacji szczupaka i sandacza, gdyż te zbiorniki to ich królestwo i tego mój  post dotyczy. Nie chciałym, żeby zakaz dotyczył "Twojej rzeczki" jestem daleki od tego. A propo w zyciu nie zabrałem zlowionego przez siebie okonia i to sie już chyba nie zmieni!!!. Ale zapraszam Cię na w/w zbiorniki abyś naocznie zobaczył jak wygląda "Catch and Release". A juz poz zarybieniu szczególnie !! [2010-01-09 16:25]

JakubUrsynow

"Taka okoniowa dygresja.
Ostatnio gościu w sklepie (nie powiem gdzie, powiem, że nie w tym, w którym się zaopatruje) opowiadał mi jak łowił okonie i brał nawet takie po 5cm bo młode mięsko dobre, a jak złowił 55cm (z tego co wiem to granice rekordu Polski, prawda?) to nie mógł go obrać i dał kotom..."

Mam nadzieję, że to nie Twój kolega, bo właśnie nazywam go DEBILEM !!!

Powracając do meritum sprawy, cieszę się, że się zgadzamy. Choć okoń stoi bardzo wysoko w mojej hierarchii ryb pożądanych, to jestem gotów poprzeć każdą inicjatywę mającą na celu zaostrzenie przepisów mających chronić i pozwolić na odbudowę populacji okonia.

Wymiar ochronny 3 X TAK
Okres ochronny   3 X TAK
Limit dobowy      3 X TAK


Pamiętam jezioro Gaładuś dziesięć lat temu, zakładałem maskę, rurkę i pływałem w małej zatoczce. Garbus na garbusie, kiedyś na pomoście zapatrzyłem się w takiego kolosa to do wody wpadłem;) A teraz? Przy pomostach stoją czasem jakieś mikro okonki, nie większe jak 10 cm. Pytanie, dlaczego tak jest? Otóż mówi się, że dzierżawce prowadzi niezbyt rozsądna gospodarkę rybacką... widać to nie tylko na okoniu, mam w rodzinie doświadczonego wędkarza, który wielokrotnie łowił piękne szczupaki a teraz wraca o kiju. A presja wędkarska bardzo duża nie jest. Jakie z tego wnioski? Nie jest to wina wędkarzy, tak sądzę i o ile wprowadzenie wymiaru i limitu ( mówię o okoniu ) ma sens, to z tym okresem już różnie, a dlaczego? A dlatego, że z tego co słyszę i czytam to kłusownicy nikogo się tak nie boja jak dobrze zorganizowanych wędkarzy. Spójrzmy na artykuł w WW o ochronie ryb, troć można łowić od 1go stycznia, a tuz przed świętami menele z szarpakami robią rzeź. Czy tak nie jest wszędzie? A co z rybakami, którzy odławiają nieporównywalnie więcej a płaca mniej, rybactwo to w dużym stopniu przeżytek. A i rybostanowi nie pomaga. Czy mnożenie zakazów dla wędkarzy naprawdę ma sens?
Moim zdaniem, żadne zakazy nie pomogą dopóki młodzi wędkarze nie będą mieli wpajanej świadomości ekologicznej i dbałości o przyrodę i dopóki nie wymrze pokolenie dziadów, którzy w głowie mają najgorszą odmianę komuny, śmiecą i albo zarzucają jesienią cztery żywcówki ( przecież kolacja musi być! ) albo biorą z wody wszystko w każdej ilości i rozmiarze.

[2010-01-12 11:05]