Cztery wędki, dwóch wędkarzy-jeden śpi.

/ 188 odpowiedzi / 3 zdjęć
użytkownik38976


No tak, ja już z osiem razy sprzet przeglądałem , układałem, poprawiałem, ulepszałem, a pogoda jaka była taka jest i Odra też. (2010/06/03 15:56)

pisaq


Kurcze, sam nie raz łowię tak, że zarzucone mam 2 gruntówki, a matchówka czeka oparta o drzewo z robalem na haku. Wiatr ustaje, ściągam gruntówkę i bawię się spławiczkiem.
Niech by ktoś spróbował się do tego przyczepić...
Tak samo ze spinningiem, spaceruję po brzegu z dwoma kijami, jeden opieram o drzewo a drugim wędkuję. Na obu są przynęty, jeden jest do woblerów, drugi do blaszek i gumek. Nikt mi nie zabroni nosić ze sobą dowolnej ilości uzbrojonego sprzętu.

Rozłożonych i uzbrojonych zestawów mogę mieć i 20 na brzegu. Ale zarzuconych nie może być więcej niż dwa.
Ponadto do wody można zarzucić i 8 wędek, pod warunkiem, że tylko na 2 z nich jest hak z przynętą, a pozostałe to markery, zestawy z gruntomierzami albo wędki ze spodami. Nikt nie zabroni mi oznaczenia łowiska dowolną ilością markerów, nęcenia rakietą czy gruntowania.
Fakt, że byłoby to mało praktyczne, bo przy kontroli musiałbym ściągnąć wszystkie zestawy żeby udowodnić, że nie ma na nich haków z przynętami, a co za tym idzie nie naruszyłem RAPR, a wtedy moje oznaczanie łowiska byłoby g... nic nie warte.

Jeżeli jakiś strażnik chciałby się doczepić to załatwiłbym go na cacy, bo przepisy mówią wyraźnie jak wygląda wędka przeznaczona do amatorskiego połowu ryb, a wszelkie próby egzekwowania własnych interpretacji przepisów bądź własnego kodeksu moralno-etycznego nie należą do ich kompetencji.

To tak jakby policjant prywatnie uważał, że ograniczenie prędkości na terenie zabudowanym powinno wynosić 40 a nie 50km/h, zatrzymywał wszystkich jadących z prędkością 45km/h i wlepiał im mandaty. Kilku by przyjęło, "bo z władzą się nie dyskutuje", ale większość nie dała by się zrobić w ciula i zrobiła takiemu funkcjonariuszowi koło tyłka. Bo właśnie tym to by było - robieniem nieświadomych i niewinnych w ciula.

Lepiej by się zajęli prawdziwymi kłusownikami, szarpakowcami i śmieciarzami.
Bo takie zachowanie (czepianie się, że jeden z wędkarzy zostawił sprzęt i poszedł się odlać czy przekimać godzinkę) jest próbą sztucznego podwyższania skuteczności i wcale nie zwiększa poziomu "ochrony wód". Bo ten, który faktycznie wyrządza szkodę nie został ukarany, a Bogu ducha winny wędkarz dostał mandat praktycznie za nic.

Priorytetami powinno być ściganie tych, którzy nie przestrzegają wymiarów, limitów, okresów, łowią różnymi niedozwolonymi metodami, które podwyższają skuteczność (10 haków z przynętami, "grzybek" itp), zaśmiecają, dewastują - tych, którzy czynią realne i wymierne szkody, a nie tych, którzy WĄTPLIWIE naruszyli jakiś śmieszny, niesprecyzowany paragraf wymyślony w PRL-u. (2010/06/03 16:07)

użytkownik29889


Kurcze, sam nie raz łowię tak, że zarzucone mam 2 gruntówki, a matchówka czeka oparta o drzewo z robalem na haku. Wiatr ustaje, ściągam gruntówkę i bawię się spławiczkiem.
Niech by ktoś spróbował się do tego przyczepić...
Tak samo ze spinningiem, spaceruję po brzegu z dwoma kijami, jeden opieram o drzewo a drugim wędkuję. Na obu są przynęty, jeden jest do woblerów, drugi do blaszek i gumek. Nikt mi nie zabroni nosić ze sobą dowolnej ilości uzbrojonego sprzętu.

Rozłożonych i uzbrojonych zestawów mogę mieć i 20 na brzegu. Ale zarzuconych nie może być więcej niż dwa.
Ponadto do wody można zarzucić i 8 wędek, pod warunkiem, że tylko na 2 z nich jest hak z przynętą, a pozostałe to markery, zestawy z gruntomierzami albo wędki ze spodami. Nikt nie zabroni mi oznaczenia łowiska dowolną ilością markerów, nęcenia rakietą czy gruntowania.
Fakt, że byłoby to mało praktyczne, bo przy kontroli musiałbym ściągnąć wszystkie zestawy żeby udowodnić, że nie ma na nich haków z przynętami, a co za tym idzie nie naruszyłem RAPR, a wtedy moje oznaczanie łowiska byłoby g... nic nie warte.

Jeżeli jakiś strażnik chciałby się doczepić to załatwiłbym go na cacy, bo przepisy mówią wyraźnie jak wygląda wędka przeznaczona do amatorskiego połowu ryb, a wszelkie próby egzekwowania własnych interpretacji przepisów bądź własnego kodeksu moralno-etycznego nie należą do ich kompetencji.

To tak jakby policjant prywatnie uważał, że ograniczenie prędkości na terenie zabudowanym powinno wynosić 40 a nie 50km/h, zatrzymywał wszystkich jadących z prędkością 45km/h i wlepiał im mandaty. Kilku by przyjęło, "bo z władzą się nie dyskutuje", ale większość nie dała by się zrobić w ciula i zrobiła takiemu funkcjonariuszowi koło tyłka. Bo właśnie tym to by było - robieniem nieświadomych i niewinnych w ciula.

Lepiej by się zajęli prawdziwymi kłusownikami, szarpakowcami i śmieciarzami.
Bo takie zachowanie (czepianie się, że jeden z wędkarzy zostawił sprzęt i poszedł się odlać czy przekimać godzinkę) jest próbą sztucznego podwyższania skuteczności i wcale nie zwiększa poziomu "ochrony wód". Bo ten, który faktycznie wyrządza szkodę nie został ukarany, a Bogu ducha winny wędkarz dostał mandat praktycznie za nic.

Priorytetami powinno być ściganie tych, którzy nie przestrzegają wymiarów, limitów, okresów, łowią różnymi niedozwolonymi metodami, które podwyższają skuteczność (10 haków z przynętami, "grzybek" itp), zaśmiecają, dewastują - tych, którzy czynią realne i wymierne szkody, a nie tych, którzy WĄTPLIWIE naruszyli jakiś śmieszny, niesprecyzowany paragraf wymyślony w PRL-u.


 

Nom właśnie o i cała filozofia.

 

Co do pytania we wątku prosta odpowieź może dostać, arozinę odpowiedź tak:

 

Są ludzie i maszyny. Jeden wlepi bo musi się wykazać inny zrozumie i pożyczy sukcesów.

 

Więc odpowiedź prosta wedle przepisów może wedle normalnego rozumowania nie powinien.

(2010/06/03 20:50)

pawelz


Odnosze wrazenie, ze wiekszosc paragrafow i przepisow RAPR to knoty. Pisali je ludzie albo na haju albo w zupelnosci oderwani o rzeczywistosci. A co gorsza czesc ludzi, straznikow SSR wykorzysta bodz bedzie starac sie wykorzystac te przepisy, zeby pokazac jacy to oni sa wazni.
Oczywiscie nie wszyscy. Nie generalizuje. Ale sami osadzcie. CO TO JEST ZA PRAWO, W KTORYM ZA TO SAMO JEDNA OSOBA ZOSTANIE UKARANA A DRUGA NIE - W ZALEZNOSCI OD TEGO NA KOGO TRAFI. A CO SMIESZNIEJSZE TAK NAPRAWDE WIEKSZOSC PRZYPADKOW KARANIA NIE ZNAJDUJE UZASADNIENIA W POLSKICH PRZEPISACH PRAWA.
Niestety wiekszosc kontroli konczacych sie mandatami spowodowana jest strachem wedkarzy przed slowami "sad i mandat". I placa, nieswiadomi ze w wiekszosci przypadkow mogliby mandatu nie przyjmowac.

"Witam kolego ....:) bardzo się mylisz,że nic nie zrobią! pierwsze to ty!a później kolega!!! ty za 4 wędki a kolega za pozostawienie bez nadzoru!".
Taki wpis mnie rozwalil. Skoro ja zostane ukarany za lowienie na 4 wedki to co pozostawil ten drugi bez nadzoru. Moje dwie nadmiarowe wedki ?. TO JEST CHORE.!!! (2010/06/04 09:57)

Sniper64


Kurcze, sam nie raz łowię tak, że zarzucone mam 2 gruntówki, a matchówka czeka oparta o drzewo z robalem na haku. Wiatr ustaje, ściągam gruntówkę i bawię się spławiczkiem.
Niech by ktoś spróbował się do tego przyczepić...
Tak samo ze spinningiem, spaceruję po brzegu z dwoma kijami, jeden opieram o drzewo a drugim wędkuję. Na obu są przynęty, jeden jest do woblerów, drugi do blaszek i gumek. Nikt mi nie zabroni nosić ze sobą dowolnej ilości uzbrojonego sprzętu.

Rozłożonych i uzbrojonych zestawów mogę mieć i 20 na brzegu. Ale zarzuconych nie może być więcej niż dwa.
Ponadto do wody można zarzucić i 8 wędek, pod warunkiem, że tylko na 2 z nich jest hak z przynętą, a pozostałe to markery, zestawy z gruntomierzami albo wędki ze spodami. Nikt nie zabroni mi oznaczenia łowiska dowolną ilością markerów, nęcenia rakietą czy gruntowania.
Fakt, że byłoby to mało praktyczne, bo przy kontroli musiałbym ściągnąć wszystkie zestawy żeby udowodnić, że nie ma na nich haków z przynętami, a co za tym idzie nie naruszyłem RAPR, a wtedy moje oznaczanie łowiska byłoby g... nic nie warte.

Jeżeli jakiś strażnik chciałby się doczepić to załatwiłbym go na cacy, bo przepisy mówią wyraźnie jak wygląda wędka przeznaczona do amatorskiego połowu ryb, a wszelkie próby egzekwowania własnych interpretacji przepisów bądź własnego kodeksu moralno-etycznego nie należą do ich kompetencji.

To tak jakby policjant prywatnie uważał, że ograniczenie prędkości na terenie zabudowanym powinno wynosić 40 a nie 50km/h, zatrzymywał wszystkich jadących z prędkością 45km/h i wlepiał im mandaty. Kilku by przyjęło, "bo z władzą się nie dyskutuje", ale większość nie dała by się zrobić w ciula i zrobiła takiemu funkcjonariuszowi koło tyłka. Bo właśnie tym to by było - robieniem nieświadomych i niewinnych w ciula.

Lepiej by się zajęli prawdziwymi kłusownikami, szarpakowcami i śmieciarzami.
Bo takie zachowanie (czepianie się, że jeden z wędkarzy zostawił sprzęt i poszedł się odlać czy przekimać godzinkę) jest próbą sztucznego podwyższania skuteczności i wcale nie zwiększa poziomu "ochrony wód". Bo ten, który faktycznie wyrządza szkodę nie został ukarany, a Bogu ducha winny wędkarz dostał mandat praktycznie za nic.

Priorytetami powinno być ściganie tych, którzy nie przestrzegają wymiarów, limitów, okresów, łowią różnymi niedozwolonymi metodami, które podwyższają skuteczność (10 haków z przynętami, "grzybek" itp), zaśmiecają, dewastują - tych, którzy czynią realne i wymierne szkody, a nie tych, którzy WĄTPLIWIE naruszyli jakiś śmieszny, niesprecyzowany paragraf wymyślony w PRL-u.


 

Nom właśnie o i cała filozofia.

 

Co do pytania we wątku prosta odpowieź może dostać, arozinę odpowiedź tak:

 

Są ludzie i maszyny. Jeden wlepi bo musi się wykazać inny zrozumie i pożyczy sukcesów.

 

Więc odpowiedź prosta wedle przepisów może wedle normalnego rozumowania nie powinien.


I to jest trafne spostrzeżenie!:) w większości tak jest! Pozdrawiam:) (2010/06/04 13:34)

użytkownik139224


polecam czujki ruchu ,rozstawiam jak ktoś się zbliża  wyje  czy kontrola czy złodziej (2012/12/23 20:38)

Iras1975


Łowiąc karpie zawsze zostawiałem wędziska na podpórkach z sygnalizatorami i kładłem się spać, nikt nawet nie pomyślał, żeby wjechać jesienią, w środku nocy do lasu na kontrolę. 

Na zasiadkach z kolegami było podobnie, 6 wędek= trzech śpiących w namiotach oddalonych kilka metrów od brzegu. Nikt z nas nie przejmował się jakimiś dziecinnymi pierdołami.

(2012/12/23 20:55)

JKarp


CześćDokładnie - obojętne kto idzie zawsze powiadomi.Wystarczą w zasadzie dwa żebym wykluczył martwe pole za namiotem.JK (2012/12/23 20:58)

ryukon1975


CześćDokładnie - obojętne kto idzie zawsze powiadomi.Wystarczą w zasadzie dwa żebym wykluczył martwe pole za namiotem.JK








Janusz mi to niepotrzebne.:)
Nad moim lewym ramieniem widać "drogę" którą wszedłem na stanowisko a wyżej na brzegu nie jest lepiej,same krzaki.Chciałbym zobaczyć jak ktoś mnie próbuje podejść bo nawet ja bym musiał w nocy uważać choć drogę znam na pamięć a tak wygląda większość moich stanowisk.
Co najwyżej to jakaś sarna mi na głowę może skoczyć ale one mają własne ścieżki i nie korzystają z tych którymi chodzi człowiek. (2012/12/24 07:01)

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

JKarp


CześćKrzysztof ja mam tylko jedno takie miejsce, gdzie stawiam czujki ruchu ponieważ jest dość łatwe dojście. Na innej, pomimo, że miejsca jest dość samo dojście jest tak trudne, że kiedyś jak policja chciała sprawdzić mi dokumenty ( w nocy ) musiałem do nich wyjść żeby zaprowadzić ich do mojej miejscówki. JK (2012/12/24 07:41)