Zaloguj się do konta

Człowiek jest drapieżnikiem czy sadystą?

utworzono: 2009/11/05 11:22
konrad_leo

Jak czytam kolejne arykuły i prawie na każdym widzę C&R lub "złów i wypuść" to mnie trafia i nasuwa pytanie z tematu.
Skoro człowiek jest drapieżnikiem to tłumaczy czemu czasami zabiera złowioną rybę w celu konsumpcyjnym.
Skoro jest sadystą to okalecza ryby bo ma takie hobby - sorki zapomniałem że koledzy(koleżanki) od C&R zawsze perfekcyjnie zacinają rybkę.
Ja w tym roku zabrałem około 8 rybek (głównie karp) w celach konsumpcyjnych więc sądzę że ja łapę się pod drapieżnika a Wy?
POZDRAWIAM [2009-11-05 11:22]

Temat wielokrotnie wałkowany i konfliktogenny. Chcesz rozpętać kolejną jatkę? to jest Twoim celem, czy faktycznie zastanawia Cię problem "no kill" i C&R? [2009-11-05 13:28]

konrad_leo

Ciekawi mnie poprostu jak w naszej społeczności wygląda podział na no kill i resztę w miarę procentowo. i pragnę zwrócić uwagę na jak dla mnie bezsensowne chwalenie się że wszystkie ryby niby wracają do wody zawsze całe i zdrowe.
POZDRO [2009-11-05 13:36]

Norbert Stolarczyk

Powiem tyle aby dla Ciebie Kolego konrad_leo to co teraz napiszę stało się JASNE z zasady lekcewarze osoby "BEZ TWARZY i nie wdaje sie z nimi w dyskusje lecz tym razem zmuszony jestem zmienić swój światopogląd i zainterweniować. Spiderling słusznie zauważył że tocząc ten temat możesz rozpętać po raz kolejny niepotrzebną awanturę, których mieliśmy tu wiele i żadna więcej nie jest nam potrzebna.
Problem polega na tym że sport/hobby które uprawiamy można zaliczyć do sadyzmu ponieważ opiera się głownie do zadawania bólu biednemu zwierzęciu dla uzyskania jak największej przyjemności i choć Ja staram się wypuszczać złowione ryby a tym rządzi zasada prze zemnie ustalona opierająca się na wielkości danej ryby, jej znaczenia w ekosystemie, liczebności w danym zbiorniku, okresów ochronnych, itd to i tak mam niesmak zadania tej rybie bólu.
Więc niejednokrotnie myślę że Ci co te ryby zjadają mają czystsze sumienie aniżeli moje łowią, zadają bul i konsumują porównywalne do uboju świni a więc przyroda.
Są na tym portalu ludzie którzy wypuszczają wszystkie ryby, prawie wszystkie tak jak Ja oraz Ci co je zjadają w dosłownym tego słowa znaczeniu i każda z tych grup ma prawo do istnienia i należy je się odpowiedni szacunek.
Być może że n/k lub c&r jest to uciszenie sumienia sadysty lecz to pomaga zachować zdrowy rozsądek w tak głupim sporcie do którego i Ja należę. [2009-11-05 14:05]

regalis

Witam.
No było już trochę tematów na ten temat a i odpowiedzi były skrajne. Ja zabieram ze sobą ryby choć nie wszystkie które złowię. Ja bym wszystkich wędkarzy podzielił na 4 grupy.
1.Zabierają ile złowią nawet bez wymiaru i limitu
2.Zabierają na ile limit pozwala.
3.Zabierają sporadycznie (np. z 2óch, 3ech wypadów jedną ,dwie ryby)
4.Całują i wypuszczają

Na 4 grupę mnie nie stać.Np. jadąc na pstrąga 3 dni z rzędu na tą samą rzekę robię 450km.Jest dużo przyjemności walki z rybą ale jedna musi wylądować na patelni.Poza tym ustanowiony limit pozwala mi brać codziennie tyle ile ustalono i mam prawo brać zgodnie z limitem.Nikt mi tego nie może zabronić.Jeśli jeden całuje i wypuszcza jego sprawa nie można mu tego zabronić, nie można też zabronić innym co biorą zgodnie z limitem i mają do tego prawo.
Ja zaliczam się do 3 grupy i tak mi dobrze.

Pozdrawiam [2009-11-05 14:31]

konrad_leo

To witaj w 3 grupie :) Bardzo trafne zgrupowanie. Przyjmijmy je jako wskaźnik. POZDRO [2009-11-05 14:53]

łysy wąż

witam,

mam podobne zdanie co kolega spiderling. Co więcej, uważam że niepotrzebnie wypowiadasz się w sposób " ... zapomniałem że koledzy(koleżanki) od C&R zawsze perfekcyjnie zacinają rybkę ... " oraz " ... wszystkie ryby niby wracają do wody zawsze całe i zdrowe ... ". Jest to dość " zaczepne " , prowokacyjne i pretensjonalne. Obawiam się, że możesz wywołać kolejną bezsensowną przepychankę słowną.
Czy jest to Twoim celem - tego nie wiem, ale czytając to co o sobie napisałeś w swojej " wizytówce " mogę tak pomyśleć, prawda?

Mam nadzieję, że nie obrazisz się za mój komentarz bo nie to miałem na celu.

pozdrawiam
[2009-11-05 15:24]

Mnie tam zwisa kolejna pyskówka, ale zawsze sie chętnie wypowiadam w tym temacie, więc i teraz sobie nie odmówie tej przyjemności.
Oczywiście, tematodawca ma rację. Ja tez tak myślę. I też należę do trzeciej grupy.
Moje sumienie jest czyste, a przynajmniej bardziej czyste niż przedstawicieli klubu "Pocałuj i Wypuść". W przeciwieństwie do tej nacji, nie wmawiam sobie że jestem człowiekiem pozbawionym instynktów pierwotnych, ale chętnie przyznaję, ze jestem istotą która posiada obok nich również instynkty ewolucyjne.
Jestem zatem łowcą, drapieżcą, ale obok tego również człowiekiem czułym na piękno i szanuję żywą istotę każdą bez wyjątku.

Zdecydowana większość osób "Pocałuj i Wypuść", odrzuca te podstawowe instynkty, dając tym samym do zrozumienia, że to oni sa tymi "lepszymi".

Nic bardziej fałszywego. Jest to zwykła ściema dla zatuszowania pewnych spraw, takich jak:
-Nie lubie mięsa ryb,
-Nie umiem zabić ryby (z róznych powodów)
-Ja bym zjadł, ale brzydzę się patroszenia rybek,
-Ja bym zabrał do domu, ale mnie z tym żona wyrzuci na zbity pysk (bo kuchnia jest wyciaciana)
-Ryby śmierdzą, więc mnie odrzuca,
-Nie mogę znieść widoku krwi,
-U mnie w domu nikt nie przyrządzi mi ryby, a ja nie potrafię,
-Kupie sobie filety, bo to czysto, ładnie i prosto,
-Jem ryby, ale tylko w restauracjach, bo mnie na to stać,
-Jem tylko morskie,
-Daje rybom po łbie i jem, ale przyznawać sie do tego nie będę, bo "PiW" to takie cool i na topie.
No i w znakomitej wiekszości osoby te twierdzą, ze zawsze ryba jest zacięta w samym kąciku pyska.

Osób które naprawdę wierzą w tę swoją filozofię i są jej wierne dla samej zasady, jest bardzo niewiele w tym klubie. Ale tacy wędkarze nie trąbia na lewo i prawo jacy to są etyczni, oni poprostu maja swoje zasady i ich sie trzymają. Oni potrafią przyznać, że czasem ryba źle sie zatnie, że czasem krwawi i staraja sie minimalizować skutki swej działalności. Ale robia to dla zasady, nie dla poklasku i nie dla reklamy, jak to fczytam na pewnym blogu pewnej ślicznej panienki.

Ja zaś jestem dumny z tego, że:
1.Potrafie złowić rybę każdego gatunku jaki występuje na moim terenie.
2.Znam metody i łowiska na moim terenie.
3. Mam zasady dotyczące etyki.
4. Przestrzegam prawa i przepisów wędkarskich.
5. Potrafie zabić rybę, oczyścić i przyrządzić na kilka sposóbów w zależności od gatunku.
6. Moi znajomi uważaja że jestem Rybnym Kucharzem.
7. Jem ryby.

Duma mnie rozpiera. Natomiast jesli ktoś chce "Całować i Wypuszczać", niech sobie ma to prawo, tylko niech nie dorabia do tegpo sztucznych ideologii.

Wodom cześć. [2009-11-05 16:09]

To co Wędkarz robi ze złowioną rybą to wyłącznie jego sprawa
Jeśli nie łamie regulaminu i ludzkiej przyzwoitości to wara innym do tego
Nie biorę ryb do domu ale to moja prywatna sprawa ,ale nie neguje i nie ubliżam tym co biorą .
[2009-11-05 16:32]

Popieram to co piszecie powyżej kol. Hektores i Ghostmir. Każdy ma prawo zabrać zgodnie z limitem czy wymiarem lub innymi przepisami lokalnymi. Kłopot w tym że wielu ludzi z wędką traktuje ryby jak wroga. Biorą szczupaki, to trzeba je złowić wszystkie, wręcz spacyfikować łowisko, biorą okonie, to łapać wiadrami, złowi się jazgarza to przydepnie butem i w krzaki bo niby chwast. Nie rozumiem dlaczego ludzie tak nienawidzą ryb. Przecież ryby dają im ulubione hobby, aktywny wypoczynek, zaspokojenie instynktów i niebo w gębie. Czyli same super doznania. Nie mamy w kraju węgorza elektrycznego, drętwy, skrzydlicy czy innych niebezpiecznych ryb, które nam zagrażają, wiec dlaczego niektórzy ludzie traktują ryby jak śmiertelnych wrogów? Nie wierzę że chodzi tu o pradawny instynkt zabijania. Niemożliwe by XXI wieku w małym kraju jakim jest Polska, przebywało w jednym czasie milion Predatorów..... [2009-11-05 17:39]

Ztym deptaniem jazgarzy to taki ciemnogrodzki przesąd. Niby trujący, niby niszczy ikrę innych ryb, a to zwykłe srutu tutu drutu.

Mięso jazgarza jest przysmakiek jakich mało, a jego obecność w łowisku świadczy o doskonałej kondycji łowiska. Jeśli jest jazgarz, jest tez sandał, a dodatkowo mozna mniemać, ze i ikry w łowisku jest dużo, czyli ryba sie rżnie i mnoży. Nie wiem jaka by musiała byc liczba jazgarzy, by zagroziły one równowadze w zbiorniku.

Podsumowując, nie niszczmy jazgarzy, tak samo jak nie niszcymy grzybów których nie zbieramy. Raz ze ktoś inny może w nich gustować, dwa że to pokarm dla dramieżców, trzy -to element systemu, który jest w tym systemie potrzebny by wszystko było na swoim miejscu. Poza tym jest to gatunek poniekąd nasz, a nie jakiś przeskoczek. [2009-11-05 17:50]

Lubię czasem sobie zrobić zupkę rybną. Robiłem z dorsza, robiłem z łososia, robiłem ze szczupaka, robiłem z okonia. Ale nigdy nie była tak smaczna jak z jazgarzy. Nie rozumiem jak ktoś może tą rybę nazywać chwastem. Tylko dlatego że jest malutki?
To pewnie Japończycy też bo niscy? Polska to dziwny kraj.... [2009-11-05 20:28]

KYLON

Uważam,że powinniśmy uszanować innych,popieram słowa Hektores-stanowcze i mówią wszystko.
Jeśli ktoś chce wziąć rybkę na kolacje to niech sobie weźmie-byle zgodnie z regulaminem.
Jeśli ktoś chce ją pocałować i wypuścić to niech to zrobi i cześć jego sprawa.
Ale nie zmuszajmy nikogo do takich rzeczy,że jak ja tak robię to i wy tak róbcie-to jest prymitywne i głupie.
Osobiście lubię ryby szczególnie leszcze i dlaczego mam sobie nie wziąć jak złowię.
A pocałować mogę żonę jak zjemy po rybce.
Serdecznie pozdrawiam tych co biorą ryby do konsumpcji i tych co wypuszczają. [2009-11-05 20:40]

The Piterson12345

Oczywiście każdy wędkarz ma prawo zabrać do domu złowioną rybę. Ważne by było tylko to żeby ryba miała wymiar. Oczywiście limit dzienny też jest ważny!Nie zabieramy wszystkich ryb złapanych. Ja osobiście bardziej wolę rybki wypuszczać ponieważ sprawia mi to dużą przyjemność, która według mnie jest ważniejsza od przyjemności kulinarnej. Pozdrawiam [2009-11-05 21:39]

Powiem tak ..jeden wędkarz w jednym sezonie "wyjął "z jednego dołka 8 sandaczy
na drugi rok nie złowił ani jednego ..ponieważ ich tam już brakło a woda to nie sklep i nie dowiozą nowych .Ryby to nie grzyby nie urosną przez noc choć by miały najlepsze warunki .Można zniszczyć wodę zgodnie z regulaminem trzeba eksploatować wodę z głową . [2009-11-05 22:39]

Zdzichu

Święte i prawdziwe słowa Hektores, zwłaszcza ostatnie zdanie.

Pozdro ... [2009-11-05 22:55]

Ja wyznaję jeszcze inną filozofię. Łowię tylko te ryby, które mam zamiar zjeść, czyli sandacze. I nie orzę wody, by złowić komplet. Wypływam skoro świt, godzinka rzutów na moim ulubionym łowisku i wracam trollingując. Po drodze wyskoczę do lasu na grzybki i zazwyczaj koło 8 rano jestem już w domu. I często bez ryby. Ale nie rozpaczam z tego powodu. Dotleniłem się, cyknąem kilka fotek. Zobaczyłem znajome łabędzie , zimorodki czy krążące nad głową jastrzębie. Za to coraz mnie widuję bocianów nad wodą i to mnie martwi... [2009-11-06 07:28]

pluszowy

A dlaczego zakładasz, że ktoś wypuszcza ryby po to by się tym chwalić? Znam wielu ludzi, którzy podobnie do mnie wypuszczają złowione ryby z pobudek o wiele wyższych niż chęć pochwalenia się. Uważam, że o wiele mniejsze zło wyrządzam rybie kalecząc jej pysk i wypuszczając do wody, niż waląc ja w łeb i wpuszczając do torby. [2009-11-06 09:04]

konrad_leo

Nie twierdzę że wypuszcza by się chwalić tylko się chwali że wypuścił a to 2 różne sprawy. Nie mam nic przeciw zabraniu rybki w celu konsumpcyjnym czy wypuszczeniu. Sam większość rybek puszczam spowrotem. Ale jeśli na 5 artykułów w 4 czytam że "wszystkie ryby w doskonałej kondycji wracają do wody" to nasuwa mi się pytanie czemu 98% wędkarzy których ja widuję moczy siatkę w wodzie?

Koledzy i Koleżanki postępujmy jak nam sumienie podpowiada ale nie starajmy się na siłę swojej ideologii wpajać innym.

PS. Bardzo lubię zdjęcia na tle łazienki itp. a w artykule pięknie napisane że: "wszystkie ryby w doskonałej kondycji wracają do wody"

PDK [2009-11-06 09:55]

pisaq

Przepraszam, nie przeczytałem całego tematu, ale chciałem odnieść się do wypowiedzi Kolegi Norberta.
Bardzo ciekawą rzecz powiedziałeś!
staram się wypuszczać złowione ryby a tym rządzi zasada prze zemnie ustalona opierająca się na wielkości danej ryby, jej znaczenia w ekosystemie, liczebności w danym zbiorniku, okresów ochronnych
Co innego zabrać lina ze zbiornika, gdzie jest ich pod dostatkiem, ich populacja rozwija się i jest w miarę stabilna, a co innego zabrać takiego lina, wiedząc, że jest to jeden z ostatnich osobników tego gatunku w tym zbiorniku.
W każdej wodzie dana ryba ma różną wartość.
Np sam nie zabrałbym lina z "mojego" łowiska, bo wiem, że jego populacja tam ledwo zipie. A leszcza bym zabrał, jest go pod dostatkiem, zaczyna karłowacieć.

A jeszcze dodam, że powstają takie ciekawe grupy jak "lipne C&R".
Koszulka "Catch&Release", wyzywanie wszystkich od mięsiarzy, twierdzenie, że są no-killami a jak nikt nie widzi to biorą ile wlezie. Są no-killowcami do momentu aż coś złapią... [2009-11-06 10:04]

konrad_leo

Piękne słowa:
"A jeszcze dodam, że powstają takie ciekawe grupy jak "lipne C&R".
Koszulka "Catch&Release", wyzywanie wszystkich od mięsiarzy, twierdzenie, że są no-killami a jak nikt nie widzi to biorą ile wlezie. Są no-killowcami do momentu aż coś złapią..."
POZDRO [2009-11-06 10:14]

Pisaq, powinniśmy założyć klub umiarkowanych pożeraczy ryb. [2009-11-06 11:11]

konrad_leo

Ja się piszę do UPR :)
POZDRO [2009-11-06 11:17]

pisaq

UPR, skrót zajęty (Unia Polityki Realnej bodajże), nic tylko Chrześcijańska Unia Jedności :)
Kiedyś byłem z gościem na łódce.
Płynęliśmy na łowisko, dojrzał że ktoś coś holuje.

"Ale piękny sandacz! Trzeba zapamiętać łowisko. Patrz! Już w łeb i do torby!
Takiemu się powinno dać w łeb! Co za ludzie! Jak tu ma być dobrze"

etc etc

Wyjął szczupaka ~60cm, w łeb i do torby. Nastepnie "51cm", w łeb...
Jak wyholował takiego pod 70 to się zastanawiał którego z tych zabitych reanimować, bo ten większy i szkoda wypuścić... Ale wypuścił, na moją wyraźną "prośbę".
W drodze powrotnej narzekał na mięsiarzy (jak cytat powyżej).
Już więcej z nim na ryby się nie wybrałem i nie mam zamiaru.

Jaź 16cm to wzdręga bo "15 mo mieć", a jak "mo mieć" to wiadomo, że grzech wypuścić. Wzdręga 12cm to płoć, a jak nie ma wymiaru to trza brać.

I to jest szkodliwe działanie i haniebna postawa. [2009-11-06 11:32]

Norbert Stolarczyk

i tu kolega Pisaq zwrócił uwagę na bardzo ważną kwestię warto przemyśleś sobie tego typu zachowania. [2009-11-06 11:59]

Kris4

to prawda nie raz sie widzi jak sredniaczki ledwie co wymiar maja ale ze zlapal dwie to obiad jest :( wiele osob tak robi ale to nie sa Wędkarze !! to sa miesiarze moim zdaniem :( dlatego jesli mam mozliwosc i widze nad woda ze ktos trzyma w moim przypadku spinguje i czesciej widze Szczupaczka w siatce co mowie takiemu zeby wyposcil i z regoly ludzie sie oburzaja ile razy nie doszlo do pobic bo widzac ze nie wyposci sam podchodze i centralnie na zywca wyposzczam rybke :) a ze jezdze z kolega na rybki i jest nas dwuch to mamy przewage a teraz powiem czemu tak robie bo
1 Sumienie by mnie gryzlo traktuje taka rybke jak malenstwo to tak jakby malego psiaka wyzucic na smietnik :(
2 bo sam wedkuje i marzy mi sie by w naszych wodach wedkowano okazy bo z takiego malego po 2 3 latkach bedzie konkretna rybka juz :) i z szacunkiem sie z nia kazdy obejdzie :) jedni po pieknym cholu wypuszcza inni zabiora tak rybke do domu i zrobia rodzinny obiad w mysli jak pieknie walczyl i np zyciowa to byla rybka a moze i tez wyposzcza
3 bo jestem mlody i chce wedkowac dalej jak bede mial 40 czy 50 lat w danym zbiorniku ale naturalne rybki nie ze co dwa lata bede musial zarybiac na okraglo i ciagle 45 cm sztuki bo skoro teraz zabieraja takie to z kad ma sie wziasc nastepny narybek ??
4 bo uwazam to za sluszne :) [2009-11-06 12:23]