Czemu akurat leszcz?

/ 88 odpowiedzi / 2 zdjęć
użytkownik139802


Łowić rybę i męczyć po to, żeby ja potem reanimować. To ja ją wolę zjeść.  :)

 

 

 

No ale zaraz ! Ja też chcę tego amura złapać , niech wypuszcza . Potem , go złapię Marcin , Krzysiek , Ola.... i jak będą tak wypuszczać to wiele osób będzie miało piękny rekord .

Noooo , jak Ty złapiesz to będą ''pieczone '' ale wszystkiego miec nie można .

Choć nie przepadam za amurem w naszych wodach to jednak przykład jest dobry i przedszkolnie prosty  a jednak nie wszyscy go ogarniają . Szkoda , że np. w Niemczech ''wszyscy'' ryby biorą a ich nie ubywa , jak oni to robią ?


Witam ............tam Niemcy nie mają czasu na pierdoło-wedkowanie tam za to ciułają i obracaja w dłoniach oiro :))))) (2012/11/24 15:08)

szczepcio


Ja sam oddam ci pięć złowionych 5 kilogramowych karpi za jednego 3 kilogramowego leszcza. Jeśli nie wiesz, jakie walory smakowe posiada leszcz i jakie zalety ma jego mięso, to wiem dlaczego płoć ci bardziej smakuje. Świadczy to o tym, że w życiu nie spróbowałeś nawet zgłębić tajników dobrej kuchni. Poza tym słyszę ciągle, że leszcz nie walczy, ze ciągnie się go jak szmatę - oczywiście piszą to ci, którzy łowią żyletki nie leszcze i ponadto łowią je w zbiornikach o bardzo łatwych warunkach. Twoja antypatia dla leszcza tez wynika z tego, że w twoich wodach ( moich też) mamy do czynienia z  tzw "przeleszczeniem" i choc termin ten nie jest nazwą zjawiska dotyczącą samego leszcza, to w naszym przypadku "przeleszczenie" oznacza właśnie  "przeleszczenie leszczem". Wszędzie łowisz leszcze... sam napisałeś... ale mniemam, że są to leszczyki. Mnogość tej ryby zawdzięczamy głównie temu, że polityka zarybieniowa w Polsce to technika wlewania do wody karpia, karpia i jeszcze raz karpia, zamiast zrównoważonej gospodarki zarybieniowej. Poza tym przyczynia się do tego brak drapieżnika oczywiście, a także degradacja wód, brak odpowiednich tarlisk, przeżyźnienie zbiorników. Leszcz, że jest ryba dość odporną na wszelkie niedogodności, mnoży się ponad miarę i karłowacieje. Ponadto duże leszcze, takie naprawdę wielkie, to ryby wcale nie tak łatwe w łowieniu jak się niektórym wydaje. Pisząc  "duży leszcz" mam na myśli coś powyżej 70cm.  Mam niedaleko taki niewielki zbiornik. Stara żwirownia. Jak leszcz idzie na tarło, to z odległości 1,5 metra obserwuję jak to się odbywa. Sztuki pływają piękne pod 70-80 cm i jest ich mnogo! Ale już od kilku lat nie złowiłem tam większego leszcza niż 55cm. I proszę mi nie gadać, że zwyczajnie nie potrafię go złowić, bo próbują ustawicznie moi znajomi, notabene lepsi wędkarze niż ja i też nic z tego nie wychodzi. a wszyscy te ryby widzimy na tarle rok w rok, czyli są tam! Natomiast w tej samej wodzie złowienie lina czy karpia to bułka z masłem - dlaczego tak jest? Ponoś leszcz głupi jest, a karp mądry i cwany.  :) powiedzmy...

Powiem ci kolego, że nie jadłeś nigdy dobrej galaretki na leszczu i nigdy nie wędziłeś leszcza. Co najwyżej próbowałeś leszczyka. No i przy okazji ości cię zniechęciły. Ale tak ma większość tutejszych poławiaczy. Dla mnie z białej ryby wymiata leszcz i lin. Może nie udało mi się wyczerpać tematu i moja odpowiedź cię nie zadowoli, ale ja tak to widzę.


...aaaaaa ... i zapomniałbym jeszcze dodać, że rozp......a mnie jak leszcz cmoka przy wyhaczaniu.  Bajka........


Ja małych leszczy nie jadam tylko raczej powyżej 45cm.Najlepsze są te ponad 60cm,głównie uwędzone.Ale pisząc o tych walorach smakowych leszcza to trochę przesadka.Za 1 płoć 40cm oddałbym 5 leszczy 45cm.Nie mówiąc o karpiu.Super mięsko.
Leszcz ma specyficzny smak i to jest obojętnie czy mały czy duży.Ten smak trzeba po prostu lubić.Znam takich co leszcza by mogli jeść codziennie.
U mnie leszcza nikt nie chce jeść i ja osobiście niezbyt lubię to mięsko.
Ale są gusta i guściki. (2012/11/24 15:52)

użytkownik39933


Łowić rybę i męczyć po to, żeby ja potem reanimować. To ja ją wolę zjeść.  :)


masz prawo ,szanuję Twoją decyzję tylko nie rozumie czemu jeśli Ci piszę że nie chcę z Tobą dyskutować na temat wędkarstwa a tym bardziej karpiowego gdyż uważam że nie masz o tym zielonego pojęcia a dyskusja z Tobą na ten temat nic dla mnie nie znaczy i niczego nie może mnie nauczyć to ty mimo tego do mnie wypisujesz ewidentnie szukając przy tym zaczepki ,nie sądzisz że tego typu forum jest stworzone do czegoś innego? wiesz co mimo że jestem dużo młodszy to Ci ustąpię i nie będę komentował kolejnych twoich zaczepnych i błędnych wypowiedzi skierowanych w moja stronę . pozdrawiam. (2012/11/24 16:05)

użytkownik39933


Łowić rybę i męczyć po to, żeby ja potem reanimować. To ja ją wolę zjeść.  :)

 

 

 

No ale zaraz ! Ja też chcę tego amura złapać , niech wypuszcza . Potem , go złapię Marcin , Krzysiek , Ola.... i jak będą tak wypuszczać to wiele osób będzie miało piękny rekord .

Noooo , jak Ty złapiesz to będą ''pieczone '' ale wszystkiego miec nie można .

Choć nie przepadam za amurem w naszych wodach to jednak przykład jest dobry i przedszkolnie prosty  a jednak nie wszyscy go ogarniają . Szkoda , że np. w Niemczech ''wszyscy'' ryby biorą a ich nie ubywa , jak oni to robią ?


powodzenia życzę (2012/11/24 16:07)

szczepcio


Co do holu te duże nieraz idą jak szmaty a te mniejsze są bardziej waleczne i dają nieźle popalić,szczególnie te z Wisły.
Wszystko zależy od gdzie leszcze poławiamy. (2012/11/24 16:07)

Roxola


Witam, to i ja coś skrobnę o leszczach    :)
Złowienie leszcza długości 50-60cm na przypon 0,10 to nie jest wielkim wyczynem i zdarza się dość często.A raczej zdarzało, bo takich leszczy jest już coraz mniej.
Ja nie stosuję grubszych przyponów jak 0,12 i to tylko na rzekę, gdzie jest duży uciąg.Złowienie tołpygi 14kg na 0.10  czy na rzece miarowego suma na 0,12 .....   to jest wyczyn. (widziałam to)Łowione są również karpie na takie zestawy, a leszcze nie są rybami, które są bardzo waleczne.To jest możliwe i nie takie bardzo trudne, zwłaszcza jak już się wyłoży. Przy podbieraku też zwykle są spokojne.Osobiście lubię łowić leszcze i żyłka pokryta śluzem z wielkiego lechola to znak, że zapowiada się dobrzepołów i trzeba przegruntować zestaw, aby leżał na dnie. Jadłam leszcza wędzonego i był wspaniały,a leszcze smażone w panierce i włożone do zalewy octowej z magi.....    Mmmmmmm - miodzio.Nigdy nie jem karpia, nawet na Wigilię, bo to mięso mi nie smakuje..., ale to już kwestia smaku. (2012/11/24 16:14)

michu1


Zdecydowanie wolę złowić dużego leszcza niż wielkiego karpia..... (2012/11/24 18:52)

Waldi Fish


Leszcz na pewno stawia mniejszy opór, niż wiele innych gatunków ryb. Mankamentem jest też duża ilość drobnych ości, ale jak dla mnie, jego mięso jest bardzo smaczne i przedkładam je nad mięso wielu innych gatunków ryb. Oczywiście jest to kwestią gustu, więc inni mogą to widzieć inaczej. (2012/11/24 20:27)

użytkownik102195


Zresztą... co by nie powiedzieć, cieszę się, że tylu kolegów po kiju nie lubi, bądź nie znosi leszcza. Bo dzięki temu ja mogę jeszcze coś połowić. Ja to samo mam w stosunku do wzdręgi, której jest u mnie w łowiskach jak planktonu i takie tez jak plankton osiąga rozmiary. Chroniona przez lobby  "sportowców" wymuszonym wymiarem ochronnym lęgnie się jak wszy na spoconym psie, atakuje wszystko co wpadnie do wody i bierze nawet na pusty hak. Natomiast płoć wymiera. Płoć zanika. Płoci się nie chroni wymiarem ochronnym. Płocią się nie zarybia. 

Tak więc niech przynajmniej ten leszcz ma się dobrze, z czego jestem rad niezmiernie i życzę Państwu wielu sukcesów w poławianiu innych ryb niż leszcz, ku mojej osobistej korzyści i nieogarniętej uciesze.

(2012/11/25 11:30)

Zibi60


Nie tylko Twojej... Moje oczy wielokrotnie napawały się "tańcem" spławika ze świetlikiem podczas nocnego brania leszcza. Każda ryba bierze charakterystycznie, co objawia się takowym tańcem. Myślę, że wygibasy spławika podczas brań leszczy można tylko przyrównać do brań linów i ciężko określić które jest bardziej adrenalinogenne.
Co do smaku mięsa, nie wypowiem się bo jadam bardzo mało ryb, ale mogę doradzić tym co twierdzą, że leszcza nie jedzą z powodu dużej ilości ości. Tuż przed pocięciem na dzwonka, należy leszcza naciąć skalpelem na głębokość ok 1 cm, prowadząc go w poprzek ciała ryby (tak jak są usytuowane ości żebrowe, których nie tniemy). Grube ości nie sprawiają kłopotu przy jedzeniu a skalpelem zneutralizujemy te małe, widełkowe (Y), które są powodem zakrztuszeń.
Nie nadaje się także do jedzenia końcowa część przed płetwą ogonową, która zawiera mnóstwo małych ości. (2012/11/25 18:31)

Zionbel


To i ja wyskrobie coś na temat mojej ulubionej ryby.
Zgadzam się z Olą że dużego leszcz juz jest mniej ale u mnie są nadal miejsca gdzie śmiało można trzasnąć 60+.
Leszcz to bardzo specyficzna ryba i nie sprawdza sie według mnie żaden stereotyp na jego temat.Uwielbiam patrzeć na kij jak bierze z gruntu.Nagle boooooooooooooooom i bombka strzela o kij :)Coś pięknego.
A co do jego walorów smakowych to kilka razy grillowałem Leszcza.Rewelka :)Trzeba go ponacinać skalpelem lub żyletka bardzo blisko siebie wzdłuż ości i MUUUUUUUUUUUUUAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA :) (2012/11/25 19:54)

grzesiek198921


Ja praktycznie cały rok poluje na leszcza szczegulnie na te duże łopaty . Złowienie ładnego leszcza na zbiorniku o dużej presji wędkarskiej jest wielkim dla mnie sukcesem powodem do dumy.
  hehehe a najbardziej uwielbiam wzrok tych starych wedkarzy zazdrosnych i wściekłych na widok pieknej ryby . Kwintesecja wedkowania (2013/02/02 09:52)

JKarp


"  hehehe a najbardziej uwielbiam wzrok tych starych wedkarzy zazdrosnych i wściekłych na widok pieknej ryby . Kwintesecja wedkowania "
CześćJa uwielbiam wzrok młodych wszystkowiedzących wędkarzy mających często potężne aspiracje na dokopanie tym starszym ;-))))) 
Kwintesencją wędkowania jest dążenie do poprawienia swoich wyników i rekordów oraz spędzanie czasu nad wodą jednakże w atmosferze zdrowej rywalizacji.JK (2013/02/02 10:54)

Majster 81


Czemu akurat leszcz... Od pewnego czasu zacząłem się interesować połowem i zwyczajami tej pięknej ryby. To co wypisują niektórzy koledzy o leszczu - nie będę tego komentował . Dla mnie walory smakowe tej ryby w skali 0-10 stawiam na mocne 8 . Wcale nie zgodzę się z niektórymi wpisami że nie walczy , kto poławia leszcza na Wiśle a trafi na lechole przed tarłem może powiedzieć jaką jazdę potrafią zrobić . Żyłka 0,10 haczyk 12 --też tak próbowałem , lecz rwały mi zestawy przez ich piękne tąpnięcia ps(wiem do czego służy hamulec w kołowrotku) . Uzbroiłem zestawy 0,22 przypon 0,18 brań było o wiele mniej ale wielkościowo leszcze były ... Kolega Szczepcio wie zapewne o czym piszę . Duże leszcze mają przepyszne mięso , lecz musiałem poświęcić bardzo dużo czasu by takie zacząć poławiać . Rzeka Odra całkiem inne łowisko niżeli Wisła -leszcze smakowo moim zdaniem gorsze , walecznością dużo ustępują tym z Wisły no ale cóż każde łowisko rządzi się swoimi prawami . Pozdrawiam (2013/02/02 11:59)

gustaw1300


Witam. Zgodze sie ze slowami kol Majster 81 co do tego ze w kazdej wodzie leszcz walczy inaczej. Sam ma porownanie nawet z tej samej rzeki tylko z innych odcinkow i np na jednym przypon 0,12 bez problemy dawal sobie rade z duzym leszcze a na innym pekal jak niteczka a nie ma nic lepszego jak lowiac na tyczke trzeba niestety ruszyc swoje 4 literki z podestu i isc za ryba bo sprzet juz na maksa wyciagniety, a co do pory lowienia to najbardziej podoba mi sie branie na stopa ze swietlikiem w nocy. Pozdrawiam i zycze sukcesow w nowym roku nie tylko tych leszczowych (2013/02/02 15:41)

Tomek moczykij


Ten kto kiedykowiek łowił leszcze w morzu wie jaka to frajda. kiedy leszcz jest blisko brzegu można użyć cięższego feederka i wtedy to dopiero jest zabawa :) a lechole nieraz po 4-5kg :) (2013/02/02 21:29)

grzesiek198921


hehehehe ja nie bardzo ale rywalizacja zawsze była w mojej rodzinie dla tego że wszyscy wedkuja wujek dziadek ojciec stryjek i 2 braci ciotecznych ja jestem prawie najmłodszy w tym gronie dla tego uwielbiam zazdrosny wzrok starszych wedkarzy to mnie motywuje hehehehehehe tak jak powiedziałeś do



Kwintesencją wędkowania jest dążenie do poprawienia swoich wyników i rekordów oraz spędzanie czasu nad wodą jednakże w atmosferze zdrowej rywalizacji.


pozdrawiam :) (2013/02/03 22:42)

Darmon444


Nie zgodzę się z opiniami niektórych przedmówców że leszcz nie walczy. Z własnych doświadczeń wiem że leszcz potrafi też walczyć. Nie raz potrafił porządnie szarpnąć uciekając na głębszą wodę, chociaż nie będę ukrywał że jak wyjdzie na powierzchnie to mamy go podanego jak na tacy. Tam gdzie łowie dużego leszcza jest od groma tylko ciężko go zachęcić do żeru (bynajmniej tak było w tamtym sezonie), może to przez tą dziwną pogodę . Nie będę się też wypowiadał na temat tego jak smakuje leszcz gdyż każdy ma inne gusta kulinarne.  (2013/02/04 14:03)

withanight88


Leszcza cenie głownie za piękne wykładanie spławika. (2013/02/04 19:59)

stef1986


leszcz ma dużo zalet

bierze cały rok o każdej porze

na wodach niekomercyjnych stojących jest to gatunek pospolity białej ryby która dorasta do dużych rozmiarów (porównywalnych z linem)niestety pozostałe gatunki wielkością mu niedorównuja lub jak karp amur i lin na dzikich łowiskach są nieliczne

jesli trafimy na leszcze to jest to zawsze więcej niż jedna ryba przebywają często w tych samych miejscach

bierze na większośc przynęt naturalnych

przy nęceniu łowiska łatwo go przyzwyczaić do podawanej  zanęty

sam łowie leszcze na głębokości 1,8m takie 1-3kg zastanawia mnie dlaczego wszyscy opisują że łowią te ryby na głębokości 5-9m?

jeśli chcecie pozbyć się małych leszczy to niestety trzeba stosować haki2-4 o mniejszych można zapomnieć tylko wędkarz musi zdecydować czy chce miec brania bezprzerwy leszczyków czy złowić pare leszczy

 

 

 

 

 

(2013/02/04 20:53)

rysiek38


Leszcza tez kiedys traktowałem jak w sumie pszeszkode ,na co by sie nie nastawic najczesciej był pierwszy ale...zawitałem kiedys na Wisłę w ok. Balic ,złowiłem 3 i zmieniłem zdanie reasumujac Leszcz jest ok ale oczywiscie ten ponad 60 cm. (2013/02/04 23:31)

Waldi Fish


Reasumując, powiem, dobrze, że leszcze są w wodzie ... jeszcze. (2013/03/30 14:02)

Piotr 53


Leszcze te duże nie lubią zgiełku, dlatego tam gdzie wędkarze wywożą wiadrami zanętę nie złowisz dużych sztuk, ja takie miejsca omijam szerokim łukiem, czasem ktoś wyjmie z wody jakiegoś większego ale rzadko,miejsca zbyt obficie zanęcone w krótkim czasie stają się swoistymi stołówkami dla maluchów i to sprawia że większe osobniki będą rzadziej tu gościć,moje nęcenie to sprężyna lub koszyczek w spokojnych miejscach, dodam jeszcze że na łowisku jestem na ogół o godz 7/00 a kończę między 11 a 12/00, w siatce trzepocze się 3 czasem 4 szt ale leszczy nie leszczyków, ważniejsza jest zanęta i przynęta,i oczywiście cierpliwość. (2013/03/30 16:30)

harnas1998


Tak jak moi poprzednicy uważam że łowiłeś leszczyki a nie leszcze :D (2013/04/02 12:52)

jimmi1234


Również uwielbiam zmagania z leszczami. Piękne ryby i wcale nie takie proste w złowieniu. Trzeba dużo zachodu by zwabić sędziwych przedstawicieli tego gatunku w łowisko. I jeszcze więcej by je później przechytrzyć. I wcale nie prawda, że leszcz daje się łatwo wyholować. Pierwszy opór stawia zaraz po zacięciu, potem fakt trochę lżej gdy podczas holu podejdzie do wierzchu, ale wtedy właśnie regeneruje siły by zaatakować ponownie w momencie dociągnięcia go do spadu. Prawie wszystkie duże sztuki najwięcej problemu sprawiły mi gdy dociągane do brzegu "zobaczyły" dno. Od razu ponownie przystępowały do walki. Zdarzało się, że musiałem uznać się za  pokonanego. Ale to dobrze. Ba... Bardzo dobrze!!! (2013/04/12 14:13)