Czemu akurat leszcz?

/ 88 odpowiedzi / 2 zdjęć
przemo1980


chciałem dodać swoje pięć groszy,ale koledzy już wszystko napisali na temat leszcza - dużego leszcza :) (2012/11/23 15:56)

kucus22


Jeden z moich ulubionych gatunków wśród rybek spokojnego żeru. Jak do tej pory zbyt dużo łopat nie udało mi się złapać, ale te które padły to jedne z lepszych wspomnień w mojej przygodzie z wędką... a 60-tke przeze mnie przyrządzoną moja teściowa, która zawodowo pracuje na kuchni tak zachwalała, ze aż milo:) Stwierdziła że taki karp czy pstrąg się nie umywa, podzielam jej zdanie:) Koledze tylko życzyć dużego lechonka, w mig nabierze szacunku do tej ryby. (2012/11/23 16:01)

użytkownik32263


Czemu leszcz? Bo jest to ryba popularna. Owszem te duże osobniki +60 cm są dość rzadko łowione ale i tak jest jej sporo. Przynajmniej u mnie. Co do walorów smakowych. Jadłem i wędzone, smażone i w galarecie. I to ładne osobniki po 50-60 cm. I w żadnej postaci ryba ta mi nie smakowała. Nie piszę że ochydztwo ale mi za cholerę nie podchodzi. Wolę drapieżniki: sandacz, szczupak, sumek, węgor. Z białej jedynie lin. I teraz emocje. Poza faktycznie fajnym dla oka nocnym wykładaniem się spławika ryba ta nie przedstawia dla mnie jakiejkolwiek wartości. Sorki ale o czym wy piszecie? Że leszcz walczy?! Śmieszne skoro najczęściej łopatki po 2-3 kilo holowałem bez najmniejszych problemów na żyłeczkę 0,10-0,12 mm, grubsze nie bo nie było brań. I przy tak delikanym zestawie nie miałem problemów  z tymi rybami. Ot trochę przymuruje, trochę szarpnie a jak łyknie powietrza to już całkowita szmata. Spróbójcie powalczyć na tak delikatny sprzęt z każdą inną rybą o tej samej wadze. Lin, karp, karaś, sandacz, szczupak, kleń, obojętne. Będzie o niebo mocniejsza. To najsłabsza ryba, obok martwej oczywiście:))) Z tych właśnie wszystkich powodów już nie łowię tej ryby od lat. Nie kręci mnie w ogóle bo ani mi nie smakuje ani też nie jest ona sportową, silną rybą. Pozdro wszystkim! (2012/11/23 17:17)

berthold


Czemu leszcz? Bo jest to ryba popularna. Owszem te duże osobniki +60 cm są dość rzadko łowione ale i tak jest jej sporo. Przynajmniej u mnie. Co do walorów smakowych. Jadłem i wędzone, smażone i w galarecie. I to ładne osobniki po 50-60 cm. I w żadnej postaci ryba ta mi nie smakowała. Nie piszę że ochydztwo ale mi za cholerę nie podchodzi. Wolę drapieżniki: sandacz, szczupak, sumek, węgor. Z białej jedynie lin. I teraz emocje. Poza faktycznie fajnym dla oka nocnym wykładaniem się spławika ryba ta nie przedstawia dla mnie jakiejkolwiek wartości. Sorki ale o czym wy piszecie? Że leszcz walczy?! Śmieszne skoro najczęściej łopatki po 2-3 kilo holowałem bez najmniejszych problemów na żyłeczkę 0,10-0,12 mm, grubsze nie bo nie było brań. I przy tak delikanym zestawie nie miałem problemów  z tymi rybami. Ot trochę przymuruje, trochę szarpnie a jak łyknie powietrza to już całkowita szmata. Spróbójcie powalczyć na tak delikatny sprzęt z każdą inną rybą o tej samej wadze. Lin, karp, karaś, sandacz, szczupak, kleń, obojętne. Będzie o niebo mocniejsza. To najsłabsza ryba, obok martwej oczywiście:))) Z tych właśnie wszystkich powodów już nie łowię tej ryby od lat. Nie kręci mnie w ogóle bo ani mi nie smakuje ani też nie jest ona sportową, silną rybą. Pozdro wszystkim!



nie wiem gdzie ty mieszkasz i jakie tam masz zbiorniki ale jak byś był na Śląsku to byś leszcza całował z zachwytu jak byś go złapał bo tu szczerze powiedziawszy nic innego nie ma stawy mniejsze i większe zarybiają tylko i wyłącznie w 90 % karpiem to brania są przez 3 dni i co mam siedzieć nad wodą mając świadowość że na 100 % nic nie złapię bo nic tam innego nie ma poza 10 cm okonkami i płoteczkami natomiast na tych większych zbiornikach właśnie tenże leszcz ratuje sytuację że jest jakieś zajęcie lepsze niż godzinami ślęczeć i patrzeć w spławik czy bombkę że może jeszcze został jakiś karpik nie zauważony przez kogoś czy może już któryś ze szczupaczków może dorósł do miary ,więc widzisz dlaczego ja szanuję leszcza ,,,,skoro lin szczupak karaś polski sum sandacz występuje w ilościach mikroskopijnych (2012/11/23 20:37)

krzychu666


tomas chciałbym zobaczyć jak wyciągasz leszcza 2-3 kg z Wisły na żyłkę 0,10-0,12 .Życzę udanego połowu (2012/11/23 21:22)

Jędrula


Czemu leszcz? Bo jest to ryba popularna. Owszem te duże osobniki +60 cm są dość rzadko łowione ale i tak jest jej sporo. Przynajmniej u mnie. Co do walorów smakowych. Jadłem i wędzone, smażone i w galarecie. I to ładne osobniki po 50-60 cm. I w żadnej postaci ryba ta mi nie smakowała. Nie piszę że ochydztwo ale mi za cholerę nie podchodzi. Wolę drapieżniki: sandacz, szczupak, sumek, węgor. Z białej jedynie lin. I teraz emocje. Poza faktycznie fajnym dla oka nocnym wykładaniem się spławika ryba ta nie przedstawia dla mnie jakiejkolwiek wartości. Sorki ale o czym wy piszecie? Że leszcz walczy?! Śmieszne skoro najczęściej łopatki po 2-3 kilo holowałem bez najmniejszych problemów na żyłeczkę 0,10-0,12 mm, grubsze nie bo nie było brań. I przy tak delikanym zestawie nie miałem problemów  z tymi rybami. Ot trochę przymuruje, trochę szarpnie a jak łyknie powietrza to już całkowita szmata. Spróbójcie powalczyć na tak delikatny sprzęt z każdą inną rybą o tej samej wadze. Lin, karp, karaś, sandacz, szczupak, kleń, obojętne. Będzie o niebo mocniejsza. To najsłabsza ryba, obok martwej oczywiście:))) Z tych właśnie wszystkich powodów już nie łowię tej ryby od lat. Nie kręci mnie w ogóle bo ani mi nie smakuje ani też nie jest ona sportową, silną rybą. Pozdro wszystkim!

 

 

 

 

Ale spokojnie Koledzy , Tomek ma prawo mieć takie zdanie o tych pięknych , złoto - miedzianych rybach  i trzeba to uszanować . Nie byłbym oczywiście sobą gdybym nie dodał , że sandacz też

'' idzie jak szmata '' jak weźmie głęboki oddech :)))

(2012/11/23 21:41)

przemo1980


tomas chciałbym zobaczyć jak wyciągasz leszcza 2-3 kg z Wisły na żyłkę 0,10-0,12 .Życzę udanego połowu


Takich po 2 kg udało się kilka wyholować łowiąc feederkiem lub pickerem z zastosowaniem przyponu 0,12 i frajda przy tym była przednia,ten delikatny hol :)  Ale przeważnie standardowo używam 0,14.
(2012/11/23 22:17)

użytkownik32263


tomas chciałbym zobaczyć jak wyciągasz leszcza 2-3 kg z Wisły na żyłkę 0,10-0,12 .Życzę udanego połowu

Leszcze które ja łapałem były głównie z jezior. Choć największego swojego wyjąłem właśnie z Wisły w Toruniu. Co prawda sprzęt był dużo mocniejszy bo fedder 120 g i przypon z plećki 0,12 ale rybek:) i tak przypomiał sobie że warto było by powalczyć o życie dopiero parę metrów od brzegu a zestaw był wyrzucony daleko a przez te + 30 metrów holowałem go prawie jak worek. Po dostaniu tlenu padł na amen więc cała walka to może kilka metrów przy główce a żadna inna znana mi ryba +3 kg tak krótko nie walczy. Owszem ktoś kto ma same karpie lub 10 cm karaski czy płotki może chwalić leszcze ale ja mam zupełnie inne łowiska, gdzie ryby są i to duże a najważniejsze różne gatunkowo. I leszcz na ich tle wypada bardzo blado. Pod każdym względem.

Do Kolegi Jędrka @Jędrula. Właśnie odwrotnie, sandacz idzie słabo przez większość holu ale przy podbieraniu dostaje świra i wtedy ostro walczy, nawet jak złapie powietrze. Zresztą to też nie jest najsilniejsza ryba ale ją lubię, pod każdym względem;) Ale nic nie równa się brzanie. Nawet sum czy lin a nimi też mam do czynienia.

Podsumowując. Leszcz jak samo potoczne powiedzenie jest słaby, niewaleczny. A czy smaczny? Ja w nim nie gustuję ale "De gustibus non est disputantum" czyli o gustach się nie dyskutuje:) Pozdrawiam! (2012/11/23 22:43)

użytkownik39933


Czemu leszcz? Bo jest to ryba popularna. Owszem te duże osobniki +60 cm są dość rzadko łowione ale i tak jest jej sporo. Przynajmniej u mnie. Co do walorów smakowych. Jadłem i wędzone, smażone i w galarecie. I to ładne osobniki po 50-60 cm. I w żadnej postaci ryba ta mi nie smakowała. Nie piszę że ochydztwo ale mi za cholerę nie podchodzi. Wolę drapieżniki: sandacz, szczupak, sumek, węgor. Z białej jedynie lin. I teraz emocje. Poza faktycznie fajnym dla oka nocnym wykładaniem się spławika ryba ta nie przedstawia dla mnie jakiejkolwiek wartości. Sorki ale o czym wy piszecie? Że leszcz walczy?! Śmieszne skoro najczęściej łopatki po 2-3 kilo holowałem bez najmniejszych problemów na żyłeczkę 0,10-0,12 mm, grubsze nie bo nie było brań. I przy tak delikanym zestawie nie miałem problemów  z tymi rybami. Ot trochę przymuruje, trochę szarpnie a jak łyknie powietrza to już całkowita szmata. Spróbójcie powalczyć na tak delikatny sprzęt z każdą inną rybą o tej samej wadze. Lin, karp, karaś, sandacz, szczupak, kleń, obojętne. Będzie o niebo mocniejsza. To najsłabsza ryba, obok martwej oczywiście:))) Z tych właśnie wszystkich powodów już nie łowię tej ryby od lat. Nie kręci mnie w ogóle bo ani mi nie smakuje ani też nie jest ona sportową, silną rybą. Pozdro wszystkim!

 

 z tym sandaczem to sie zgadzam ,duzego co prawda nie złowiłem ale miałem kilk ryb do 3,80kg  i żaden nie walczył za bardzo :)

 

 

Ale spokojnie Koledzy , Tomek ma prawo mieć takie zdanie o tych pięknych , złoto - miedzianych rybach  i trzeba to uszanować . Nie byłbym oczywiście sobą gdybym nie dodał , że sandacz też

'' idzie jak szmata '' jak weźmie głęboki oddech :)))

(2012/11/23 23:20)

użytkownik39933


tomas chciałbym zobaczyć jak wyciągasz leszcza 2-3 kg z Wisły na żyłkę 0,10-0,12 .Życzę udanego połowu

Leszcze które ja łapałem były głównie z jezior. Choć największego swojego wyjąłem właśnie z Wisły w Toruniu. Co prawda sprzęt był dużo mocniejszy bo fedder 120 g i przypon z plećki 0,12 ale rybek:) i tak przypomiał sobie że warto było by powalczyć o życie dopiero parę metrów od brzegu a zestaw był wyrzucony daleko a przez te + 30 metrów holowałem go prawie jak worek. Po dostaniu tlenu padł na amen więc cała walka to może kilka metrów przy główce a żadna inna znana mi ryba +3 kg tak krótko nie walczy. Owszem ktoś kto ma same karpie lub 10 cm karaski czy płotki może chwalić leszcze ale ja mam zupełnie inne łowiska, gdzie ryby są i to duże a najważniejsze różne gatunkowo. I leszcz na ich tle wypada bardzo blado. Pod każdym względem.

Do Kolegi Jędrka @Jędrula. Właśnie odwrotnie, sandacz idzie słabo przez większość holu ale przy podbieraniu dostaje świra i wtedy ostro walczy, nawet jak złapie powietrze. Zresztą to też nie jest najsilniejsza ryba ale ją lubię, pod każdym względem;) Ale nic nie równa się brzanie. Nawet sum czy lin a nimi też mam do czynienia.

Podsumowując. Leszcz jak samo potoczne powiedzenie jest słaby, niewaleczny. A czy smaczny? Ja w nim nie gustuję ale "De gustibus non est disputantum" czyli o gustach się nie dyskutuje:) Pozdrawiam!

 z tym sandaczem to sie zgadzam ,duzego co prawda nie złowiłem ale miałem kilk ryb do 3,80kg  i żaden nie walczył za bardzo :) (2012/11/23 23:24)

dark rod5


ja powiem od siebie tak: leszcz jest moją ulubioną rybą do spożycia jeśli chodzi o białoryb :) pamiętam leszcze z wisły : ja 1,2 , wuja 4,2, ojciec 2,3 kg . przyrzadzone mmmmmmmmmmmmmm pychotka ! (2012/11/24 01:00)

perwer


Ale Tomek pierdoły piszesz . W życiu Ci nie uwieże że targałeś 3 kilowe leszcze na delikatny zestaw jak szmaty . Ja łowie na delikatny zestaw i kity możesz wciskać kolegom ,co ulubioną metodą jest siedzenie przy gruntówkach i sporadycznie łowią bacikiem ,lub bolonką.
Leszcz nie należy do ryb najmocniejszych ,ale duże leszcze nie są rybami słabymi i łopata 50 cm ,spokojnie targa delikatny zestaw - bez dobrej umiejętności obsługiwania takiego sprzętu .
Jak ktoś mi tu pisze że targa 3 kilowe leszcze na żyłeczke 0,10 bez problemu ,to bajkopisarz i pewnie odnosi sie to do leszczyków 20 cm ,a nie do łopat.
Ja bynajmniej w to nie wierze ,bo łowie na takie zestawy regularnie ,cały rok -od wiosny do pierwszego lodu.Oczywiście zmęczony i będący u góry leszcz nie stawia oporu i hol wtedy jest łatwy -to się zgodze ,ale do takiego momentu jest spora droga i zaraz po braniu szmatą ta ryba nie jest.
Karaś ,jest waleczny ,ale bez przesady i szybciej karasia targam bez problemu niż lopate- plus dla tej ryby że walczy do końca ,nawet przy brzegu ,karp i amur ,to już oczywiście siła dość spora .Szczupak to taki waleczny średniak - mieliśmy teraz okazje poczuć 10 kilówkę - zdjęcie na wyprawy na śląsku -sandacza można zaliczyć do ryb słabych .
Nigdy nie miałem na kiju metrówki ,ale porównując dajmy na to 50 sandacza ,a szczupaka - to sandacz wypada blado .
Okoń bardzo waleczny-oczywiście jak na swoje wymiary ,bo łowimy przeważnie w granicach 20 -30cm( idzie wyczuć go od razu ,jak z pośród płotek on przyatakuje ) ,płoć ma swój klimat i zawsze wyczuje że właśnie holuje tą rybę .

Pamiętajcie że każda ryba walczy i każdej należy sie szacunek . (2012/11/24 08:54)

Jędrula


tomas chciałbym zobaczyć jak wyciągasz leszcza 2-3 kg z Wisły na żyłkę 0,10-0,12 .Życzę udanego połowu

Leszcze które ja łapałem były głównie z jezior. Choć największego swojego wyjąłem właśnie z Wisły w Toruniu. Co prawda sprzęt był dużo mocniejszy bo fedder 120 g i przypon z plećki 0,12 ale rybek:) i tak przypomiał sobie że warto było by powalczyć o życie dopiero parę metrów od brzegu a zestaw był wyrzucony daleko a przez te + 30 metrów holowałem go prawie jak worek. Po dostaniu tlenu padł na amen więc cała walka to może kilka metrów przy główce a żadna inna znana mi ryba +3 kg tak krótko nie walczy. Owszem ktoś kto ma same karpie lub 10 cm karaski czy płotki może chwalić leszcze ale ja mam zupełnie inne łowiska, gdzie ryby są i to duże a najważniejsze różne gatunkowo. I leszcz na ich tle wypada bardzo blado. Pod każdym względem.

Do Kolegi Jędrka @Jędrula. Właśnie odwrotnie, sandacz idzie słabo przez większość holu ale przy podbieraniu dostaje świra i wtedy ostro walczy, nawet jak złapie powietrze. Zresztą to też nie jest najsilniejsza ryba ale ją lubię, pod każdym względem;) Ale nic nie równa się brzanie. Nawet sum czy lin a nimi też mam do czynienia.

Podsumowując. Leszcz jak samo potoczne powiedzenie jest słaby, niewaleczny. A czy smaczny? Ja w nim nie gustuję ale "De gustibus non est disputantum" czyli o gustach się nie dyskutuje:) Pozdrawiam!

 

 

 

Nie wiem Kolego jak u Ciebie te sandacze się zachowują ale u mnie każda ryba jak nabierze powietrza to słabnie , sandacz nie jest wyjątkiem . Ale nie ważne , mowa przecież o leszczach .


(2012/11/24 09:43)

użytkownik137197


Każdej wielkości ryba " idzie jak szmata " jak się używa topornych zestawów z żyłką do wieszania bielizny.
Osobiście uważam , że leszcz jest bardzo atrakcyjną wędkarsko rybą dającą łowcy wiele satysfakcji z jej łowienia .
Na pewno też ich celowe łowienie związane z odpowiednim ich zanęceniem i utrzymaniem na łowisku nie jest dla wszystkich. Pozdrawiam

P.S.

Do tej pory łowiłem je wyłącznie na feedera w nocy - w tym roku łowię je na spining / bez przypadkowości ! / na wklejankę do 8 g z 1-2 cm riperkiem lub woblerem . (2012/11/24 09:52)

użytkownik139802


W Rogowie Opolskim łowiłem leszcze 72/74 cm na zestaw  (główna żyłka 0.14 i przypon 0.10) i muszę powiedzieć/napisać że nie było żadnej walki czy mocnych szarpnięć ze strony leszcza, jedynie już przy samym brzegu powiedzmy około trzech/czterech metrów od brzegu leszcz dawał się we znaki i tu musimy pamiętać o dobrze wyregulowanym hamulcu i oczywiście musimy pamiętać o dobrej pracy nadgarstka, nadgarstek w takim wypadku musi być bardzo elastyczny i wtedy nasza praca/hol ryby nie pójdzie na marne :))))))))
Dodam że nie używam karpiówek i feederów łowię na delikatne pickiery (2012/11/24 09:55)

użytkownik137197


To widzisz - może w Rogowie Opolskim w związku z uwarunkowaniem geograficznym leszcze są słabsze / osłabione / niż gdzie indziej.
Co prawda na feedera używam delikatniejszego zestawu niż kol. - ale atrakcja holu leszcza jest związana po prostu z  urodą i gatunkiem tej ryby.
Jak ktoś się decyduję na jej łowienie to chyba ma jakąś minimalną świadomość , że nie będzie miał takich samych atrakcji z holowania jak podczas holu halibuta , czy marlina ? 
(2012/11/24 10:19)

Zander51


Ciekawe rzeczy  piszecie o leszczach.  Miałem się nie wdawać w takie dyskusje, bo mnie już tu "wyprostowano" w temacie łowienia sandaczy, ale nie wytrzymałem. Opisałem kilka przygód z łowieniem leszczy na blogu ( kto zainteresowany to zapraszam do lektury ), więc nie chciałbym się powtarzać. Żyłka 0,22 na przyponie pękała . Być może była zleżała, być może miałem źle ustawiony hamulec, ale to fakt. Największe brały nocą. Piłeczka sygnalizacyjna klinowała mi się w kratce podłogowej i w ten sposób traciłem wielkie leszcze. Duży leszcz żerujący na stoku potrafi podnieść przynętę na metr. Łowiłem na młode ziemniaki w mundurkach. Przynęta bardzo selektywna. To było ze 20-cia lat temu . Teraz pewnie poradziłbym sobie znacznie lepiej, ale inne mam już wędkarskie priorytety. 4 lata szukałem leszczy bez echosondy, ale w końcu trafiłem. Łatwiej namierzyć leszcze spod lodu...
Co do smaku, to duży leszcz jest wyborny. Duże dzwonko leszcza, ziemniaczki, mizeria...obiad marzenie... (2012/11/24 10:38)

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

fisch 73


Mnie nie dziwi że b.dużo wędkarzy wybiera się na leszcze. Leszcz jest rybą pospolitą a do tego smaczną/duży/.Oczywiście dużych okazów coraz mniej a więc złowienie dużego to dodatkowa atrakcja.To wciąga .Pozdrawiam. (2012/11/24 10:43)

użytkownik102195


Ciekawe rzeczy  piszecie o leszczach.  Miałem się nie wdawać w takie dyskusje, bo mnie już tu "wyprostowano" w temacie łowienia sandaczy, ale nie wytrzymałem. Opisałem kilka przygód z łowieniem leszczy na blogu ( kto zainteresowany to zapraszam do lektury ), więc nie chciałbym się powtarzać. Żyłka 0,22 na przyponie pękała . Być może była zleżała, być może miałem źle ustawiony hamulec, ale to fakt. Największe brały nocą. Piłeczka sygnalizacyjna klinowała mi się w kratce podłogowej i w ten sposób traciłem wielkie leszcze. Duży leszcz żerujący na stoku potrafi podnieść przynętę na metr. Łowiłem na młode ziemniaki w mundurkach. Przynęta bardzo selektywna. To było ze 20-cia lat temu . Teraz pewnie poradziłbym sobie znacznie lepiej, ale inne mam już wędkarskie priorytety. 4 lata szukałem leszczy bez echosondy, ale w końcu trafiłem. Łatwiej namierzyć leszcze spod lodu...
Co do smaku, to duży leszcz jest wyborny. Duże dzwonko leszcza, ziemniaczki, mizeria...obiad marzenie...


No to jest nas więcej. Ale wtedy ... te żyłki.... wiesz o co mi chodzi. Ale czytając niektóre wypowiedzi stwierdzam, że kilka osób nigdy nie złowiło leszcza powyżej 50 cm. Eeeee tam! Wszak wiemy swoje. (2012/11/24 12:20)

Zibi60


Kto jadł takie, odpowiednio przyrządzone - tzn. solanka, suszenie, kilka godzin wędzenia ? (2012/11/24 12:38)

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

użytkownik102195


Sam wędzę Kolego Zibi. Doskonała rzecz. Aleś mi teraz dowalił! Ała! Ślina cieknie! (2012/11/24 13:08)

użytkownik39933


Każdej wielkości ryba " idzie jak szmata " jak się używa topornych zestawów z żyłką do wieszania bielizny.
Osobiście uważam , że leszcz jest bardzo atrakcyjną wędkarsko rybą dającą łowcy wiele satysfakcji z jej łowienia .
Na pewno też ich celowe łowienie związane z odpowiednim ich zanęceniem i utrzymaniem na łowisku nie jest dla wszystkich. Pozdrawiam

P.S.

Do tej pory łowiłem je wyłącznie na feedera w nocy - w tym roku łowię je na spining / bez przypadkowości ! / na wklejankę do 8 g z 1-2 cm riperkiem lub woblerem .

witam .sorry ernest ale ja łowie na mocny sprzęt a na kołowrotkach mam nawiniętą zyłke 0,35  lub plecionkę  gdyż łowie " bardzo czesto  na sztywno " bo zestawy kładę  metr od trzcin  i nie zgodzę sie z tym co napisałeś ze na mocny sprzet każda ryba idzie jak szmata , miałeś na haku choc by sredniej wielkości ( kilkunasto kilogramowego) amura (o większych nie wspomnę  ) , wiesz co ta ryba wyprawia :) ,jak walczy ? uwierz mi ale nie idzie jak szmata , w walkę wkłada cała swoja siłę a potem na brzegu przed wypuszczeniem "reanimacja " trwa nawet pól godziny zanim ryba bezpiecznie odpłynie . pozdro. (2012/11/24 13:43)

użytkownik102195


Ranimacja  :)   Wędkarstwo sportowe to jest coś! (2012/11/24 14:41)

użytkownik102195


Łowić rybę i męczyć po to, żeby ja potem reanimować. To ja ją wolę zjeść.  :) (2012/11/24 14:42)

Jędrula


Łowić rybę i męczyć po to, żeby ja potem reanimować. To ja ją wolę zjeść.  :)

 

 

 

No ale zaraz ! Ja też chcę tego amura złapać , niech wypuszcza . Potem , go złapię Marcin , Krzysiek , Ola.... i jak będą tak wypuszczać to wiele osób będzie miało piękny rekord .

Noooo , jak Ty złapiesz to będą ''pieczone '' ale wszystkiego miec nie można .

Choć nie przepadam za amurem w naszych wodach to jednak przykład jest dobry i przedszkolnie prosty  a jednak nie wszyscy go ogarniają . Szkoda , że np. w Niemczech ''wszyscy'' ryby biorą a ich nie ubywa , jak oni to robią ?

(2012/11/24 15:03)