CO USTAWODAWCA SZYKUJE WĘDKARZOM...

/ 23 odpowiedzi
W projektowanej nowelizacji ustawy o rybactwie śródlądowym (druk dostępny na stronie internetowej Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi) znalazł się m.in przepis art. 7a, którego ustęp 3 stanowi: OSOBA DOKONUJĄCA AMATORSKIEGO POŁOWU RYB W OBWODZIE RYBACKIM JEST OBOWIĄZANA DOKONAĆ WPISU DO REJESTRU AMATORSKIEGO POŁOWU RYB, W PRZYPADKU POŁOWU RYB: 1) WĘDKĄ - NIEZWŁOCZNIE PO ODCZEPIENIU RYBY OD HACZYKA; 2) KUSZĄ - NIEZWŁOCZNIE PO WYJŚCIU Z WODY. Czyli jak w przeddzień zawodów spławikowych wybiorę się nad akwen, żeby "poćwiczyć" np. na uklejkach, albo jak wybrawszy się na płoć trafię na super dzień, kiedy to brania będę miał co minutę, to po złowieniu każdej rybki długopis w rękę i wpis. Fajnie co? Autorzy tego zapisu chyba nigdy nie byli nad wodą i chyba nie do końca wiedzą na czym polega wędkowanie. Zresztą takich rodzynków w projekcie nowelizacji jest więcej, żeby długo nie szukać - zrównanie odpowiedzialności kłusownika rybackiego z odpowiedzialnością wędkarza. O ile dziś jeszcze wędkarz ponosi za określone naruszenia przepisów ochronnych (okresy, wymiary, etc.) odpowiedzialność za wykroczenie a kłusownik odpowiada za występek (przestępstwo) o tyle po nowelizacji obaj odpowiadać będą za wykroczenie, czyli łagodzi się i to zasadniczo reżim odpowiedzialności prawnej kłusownika rybackiego- SUPER! Oszczędzę Kolegom cytowania motywów (zainteresowanych odsyłam do Uzasadnienia Projektu) tego depenalizacyjnego posunięcia, bo jako osobie zajmującej się dotąd zawodowo polityką kryminalną, włos na głowie mi się zjeżył ze zdziwienia po zapoznaniu się z nimi. A co Wy Szanowni Koledzy o tych zmianach sądzicie?
GERDA


Witam Kolegów!A cos mądrego nasi rządzący wymyślili z tego co sobie przypominam to tylko same buble prawne się u nas tworzy.Zamiast kłusoli puścić z torbami to tylko im się pogrozi paluszkiem.Może nasz rząd szykuje jakiś wałek?! (2009/05/17 20:59)

hubi


To jakaś paranoja chciałbym posadzić tego kogoś co to napisał na stołku przy bardzo licznych braniach i kazać mu robić wpisy jestem ciekawy co by mu szybciej obrzydło łapanie czy pisanie. (2009/05/17 21:37)

krisskowron


hubi - dobre haha. Delikwent pewnie przy okazji rozdwojenia jaźni by się nabawił - długopis - wędka - długopis - wędka - długopis etc... Tyle, że jak nikt tego bzdurnego zapisu w porę nie usunie to będzi e niestety nasz los:( (2009/05/17 21:57)

dariuszdyl


A według mnie jest to dobry zapis. Skończy się przetrzymywanie ryb w siatkach które potem mają być wypuszczone. Rybka po złowieniu wróci od razu do wody, a w siatce będą tylko te które przeznaczone są do zabrania. (2009/05/18 08:34)

sacha


Dla mnie nie ma problemu,a co-mam łowić na czas?Jeżdżę na ryby dla relaksu a nie na wyścigi.Tak jest zresztą na Słowacji,NIE MOŻESZ zarzucić wędki jeśli rybę którą złowiłeś moment wcześniej i wrzuciłeś do siaty masz nie wpisaną do rejestru.Masz nie wpisaną w siatce to w ub. roku jak jeszcze mieli korony kosztowało to 2000 ks czyli coś ok. 200 plz. Recydywa kosztował 5000 ks.
Ryb które się wypuszcza nie wpisuję się do rejestru więc nie ma się co martwić uklejkami łowionym na treningu-no chyba że ktoś zabiera na kotlety albo dla kota,to wpisać musi ale to już jego problem.Nie przypadkowo wspomniałem o Słowacji bo odnoszę wrażenie że ryb tam jakby więcej a może właśnie sumienne wypełnianie rejestrów jest jedną z przyczyn lepszego rybostanu.
Mało tego,rejestr za rok miniony trzeba oddać do 15.01 następnego roku żeby Slovacky Rybarsky Svaz miał czas na przeanalizowanie wyników wędkarzy i dostosowanie zarybień do ubytków które zostały zabrane z wody.
Tyle że u nas chyba nikt tych rejestrów analizował nie będzie a tym bardziej dostosowywał zarybień,nawrzucają wszędzie karpia i będzie git. (2009/05/18 10:32)

użytkownik8030


Kaper - zarybianie. Po co u nas te rejestry? I tak zawsze kaperec do wody trafia. (2009/05/18 12:03)

krisskowron


Sacha - ja też w sumie na ryby dla relaksu jeżdżę, a nie po to by udawać księgowego. No ale co kto lubi... Wystarczającym byłoby moim zdaniem, wprowadzenie wymogu uzupełnienia rejestru po zakończeniu wędkowania, a przed np. złożeniem sprzętu i opuszczeniem łowiska. Nie sądzę poza tym, żeby wypełnianie rejestrów samo przez się mogło wpływać na poprawę zasobów ryb, stan wód i tego co w nich wpływa to wypadkowa wielu czynników. pozdr. (2009/05/18 12:14)

krisskowron


Zresztą - w określonych warunkach meteorologicznych rejestry (materiał z jakiego miałyby być wykonane) musiałyby być wodoodporne. (2009/05/18 12:15)

użytkownik8030


Hehe - a jak niby faceci w morro kubraczkach z blachami na klapach, mieli by skontrolować czy komplet np. karpi został złowiony jednej doby? a jak by udowodnili, że limitowane ryby nie będą łowione ponad miarę? Rejestry połowów, to tylko i wyłącznie pała na wędkarzy, a nie narzędzie badawcze rybostanu. (2009/05/18 12:39)

Grzegorz_Mik


Moim zdaniem rejestr złowionych ryb( czytaj zabranych z łowiska ) ma jednak jakiś sens . Fakt że jest niewygodny i większości normalnych wędkarzy komplikuje wędkowanie ale w jakimś stopniu pozwala powstrzymać zapędy (jednak nie do końca ) „wędkarzy” którzy moim zdaniem nie różnią się niczym od kłusowników . Często widuje się „wędkarzy” którzy zabierają znad wody wszystko co zawiśnie na haczyku , są i tacy którzy nie stosują się do żadnych limitów a niejednokrotnie i do okresów i wymiarów ochronnych ryb . Widywało się takich którzy po zarybieniu stawu czy jeziorka przesiadywali tam całymi dniami , od rana do wieczora . Po złowieniu limitu dobowego ( nie wpisując ryb do rejestru ) wracali na obiad do domu , pozostawiali rybki w domu i ponownie wracali na łowisko . Nie wiedząc potem co zrobić ze złowionymi rybami rozdawali je sąsiadom i znajomym a w skrajnych przypadkach oferowali do sprzedaży . Zapisanie do rejestru tych paru rybek które zabierzemy na kolację dla rodziny nie powinna przysparzać aż tylu problemów a dla tych którzy przyjęli zasadę złów i wypuść problem nie istnieje . Niestety nieodpowiednie zachowania tych „wędkarzy” których wcale nie jest tak mało w naszych szeregach powoduje że cierpią wszyscy .
Pozdrawiam Grzegorz (2009/05/18 15:23)

użytkownik3378


ja proponuję zalegalizować kłusownictwo jako profesję. czytam że zajmuje się kolega prawem ,zapytam więc o opinię na temat bezprawnego grodzenia rzek. (2009/05/18 19:04)

użytkownik3378


chyba nie czytasz kolego zbyt uważnie.podzielam twoje zdanie, ale nie w kwestji zawodów wędkarskich. (2009/05/18 19:06)

użytkownik3378


ogólnie problem tkwi w mentalności ludzkiej i żaden rejestr niczego nie zmieni.w niekturych przypadkach to nawet bejzbol nie pomoże. (2009/05/18 19:32)

krisskowron


ad Grzegorz MIk - nie mam nic przeciwko rejestrom, tylko co najwyżej oponuję przeciwko proponowanemu sposobowi ich wypełniania. Nad wodą szukam relaksu - głównie - i ustawodawca powinien to uszanować, konstruując określone obowiązki w sposób jak najmniej uciążliwy dla zobowiązanego. Nie widzę żadnych powodów dla których rejestr nie mógłby być wypełniony z momentem zakończenia wędkowania ale jeszcze na łowisku. Kto ma oszukiwać i tak będzie to robił - np. chowając złowione ryby w pobliskich krzakach - widywałem już nad wodą takie sytuacje. Ewentualnie ograniczyłbym wymóg wypełniania na bieżąco rejestru, do połowu drapieżników i wybranych karpiowatych (np. certa) plus łososiowate. Pozostałe gatunki mogłyby być wpisywane dopiero na zakończenie wędkowania. pozdr (2009/05/19 11:26)

krisskowron


maniek-pc - możesz sprecyzować o co chodzi Ci z tym grodzeniem, czy masz może na myśli problem opisany np. w ostatnim numerze WW, czy coś innego jeszcze? (2009/05/19 11:27)

krisskowron


"podzielam twoje zdanie, ale nie w kwestji zawodów wędkarskich" - jeśli to uwaga czyniona pod moim adresem, to pragnę zauważyć, że nie pisałem o zawodach, tylko o połowie w ramach przygotowania (treningu) do nich. (2009/05/19 11:29)

użytkownik8030


Trening, to też wędkowanie i też sie podczas niego łowi ryby, dlatego nie pojmuję, dlaczego zawodnik nie miał by wpisywać ryb do rejestru. (2009/05/19 17:07)

krisskowron


Ależ oczywiście, że powinien ale po zakończeniu połowu. A nie w jego trakcie. Jeśli bowiem w ramach zawodów złowiłby np. 100 uklei to przy proponowanym rozwiązaniu musiałby sięgać 100 razy po długopis i do rejestru. Nie lepiej siegnąć do niego raz - na koniec wędkowania - i wpisać zbiorczą liczbę "100"? (2009/05/19 18:19)

użytkownik8030


Oczywiście że lepiej. Niestety, ja sam muszę wpisywać każdą rybkę. O.Katowice życzy sobie , by wszystko było wpisane, chyba, ze prosto z haka wróci do wody. Też mi się to nie podoba, ale cóż zrobic ma malutki ludzik wobec władzy? (2009/05/20 16:43)

kobikobi1


Wyobrazcie sobie spiningiste brodzacego po piersi w zarosnietej zatoczce łowiącoego okonie,ktore dosc dobrze biorą.Proponował bym sekretarkę na brzegu,ktora odwalala by czarna robote. (2009/05/20 17:16)

GERDA


Witam ponownie! Zaden rejestr nic nie pomoże na stan rybostanu naszych wód, ten co brał wszystko co bylo na haku to i tak weżmie tylko że ryba będzie leżała w krzakach, a ten wędkarz co łowi dla przyjemności to i tak wypuści rybę.Moim zdaniem te cale rejestry to tylko wyciągnięcie od nas pieniędzy bo "emeryci" czyli zarząd i tak to wyrzuci do śmieci i nikt tych rejestrów nie analizuje. Pozdrawiam! (2009/05/20 20:38)

wojtunio64


No i dlaczego to przeczytałem?Teraz jestem zły przed samym snem.Takie rzeczy powinny byc uzgadniane z pzw, a nie jakiś urzędas coś tam wymyśli.Tulest pole do działania dla ZARZĄDU .Ten rejestr bym przebolał,ale kłusolom popuścic nigdy!!!! W takim wypadku poco opłacac kartę jeśli kara będzie taka sama.OOoo MOJE NERWY!!! (2009/05/20 21:42)

mydi


cos 20 lat temu podobny numer juz byl tez bylo czeba wpisywac ilosc i wage ryb i sie to nie przyjelo (2009/05/20 22:19)